Hej Dziewczynki!!
..wiem, że miałam Wam szybko opisa ć spotkanie w sprawie sali itp..ale musiałam ochłonąć!! A to dlatego, że moja przyszła "Teściowa" dała popis swoich możliwości...

zaraz o tym napisze, tylko powiem co załatwiliśmy na tej sali:
Po pierwsze hotel. Rozdzieliliśmy gości po pokojach i załatwiliśmy, ze będą mogli przyjechać sobie nawet o godz. 13-tej, zeby zostawic bagaze, rzeczy na zamianę itp.

Wybraliśmy ciasta ( 6 róznych, m.in. sernik na zimno, tiramisu, jabłecznik, rafaello, orzechowiec itp), wyglada tortu+ kolor żywych róż na nim oraz smaki tortu - bedzie 4 pietrowy i dwa pietra maja byc gruszkowe a dwa cytrynowe (oczywiscie chodzi o smak w srodku, bo na zewnatrz bedzie biały).

Ustaliliśmy menu do konca. Udało nam sie wytargować lody po obiedzie po 3 zł a nie po 8 zł
Dekoracje wybrałam w kolorze: biało-pomarańczowym. Dostaliśmy plan ustawienia stołów oraz nakryc..wiec moge na spokojnie ustalić kto gdzie siedzi.
Kierownictwo poradziło nam w kilku sprawach o których My raczej bysmy nie pomyśleli..typu: co chcemy miec w kieliszkach na powitaniu - wode czy wódkę..oraz co w butelkach na stole - tzn., tylko dla nas wiec zaznaczonych tak, ze butelki beda "ubrane" jak Państwo Młodzi

)
No...a mojego Przyszłego matka...ochhhh..
zaczeło sie z samego rana. Dzień wczesniej ustaliliśmy ze na ta sale jedziemy: Moja Świadkowa (jako kierowca), My i Nasze Mamy. czyli 5 osób - tyle ile powinno znajdowac sie w samochodzie wg przepisów. ALE moja Teściowa wpadła na pomysł, że na tą sale powinna (!) jechać siostra mojego P. No coż..sensu w tym nie widzialam żadnego - no bo PO CO??!!

..ale to szczegół...Więc P. starał sie wytłumaczyć swojej matce, że samochód NIE JEST z gumy i sie nie rozciągnie! No to Ona "foch" i powiedziała, że sama przyjedzie (tzn z siostra P) na sale. A! nie napisłam że sale mamy między Stargardem a Szczecinem (dla Dziewczyn ze Sz-na i okolic - w Kobylance w "Wenus"). No wiec skoro Ona tak powiedziała, stwierdziliśmy "ok" w końcu jest dorosła i wie co robi.
My podjeżdzamy pod hotel i patrzymy, ze stoją. Wysiadamy z samochodu, moja Mama poszłą sie przywitać (oczywiscie uprzedziłąm Ją ze Teściowa może mieć focha ale żeby nie zwracała na to uwagi - bo zaraz ślub , wiec po co robic "kwasy"), Teściowa bardzo chłodno sie z nią przywitała

..na moje "Dzien Dobry" to chyba w ogóle nie odpowiedziała

...no i poszliśmy do sali. Juz po drodze tonem nie znoszącym sprzeciwu oznajmiła, ze ona pokoii potrzebuje dla swoich gosci 7 (mamy 10 i dzielilismy na pół) i nie ma mowy, zeby było ianczej

. Mnie zatkało

- bo juz tez powiedzialam swoim gosciom ze maja pokoje itp...ale na szczescie odezwał sie moj P isie zapytał co ja mam niby zrobic ze swoimi goscmi. Wiec Ona dalej tym niemiłym tonem, że jest 800m dalej inny hotel i skoro ja mam wiecej młodych gosci wiec Oni mogą sie tam przejsc...(tu juz rece mi opadły

...)Na szczescie Moj P szybko sprowadzil Tesciowa na ziemie i powiedzial, ze takie numery to nie 5 dni przed slubem..i po krótkiej ale dość nerwowej wymianie zdan..jakos "doszli" do porozumienia - nadal mamy pokoje "na pół"..a do tamtego hotelu wyslemy zmotoryzowanych gosci...
Potem juz całkowicie zafochowana..usiadła przy tym stole, no i przyszli Właściciele, ustalamy to i tamto..a Ona ostentacyjnie bładzi wzrkiem po suficie...Dostalismy liste z ponad 10 rodzajami ciast do wyboru..dałam od razu mojej mamie i jej do wyboru..Ona tekst: "ja nie bede nic wybierac"....(Ja w mysli:"To po co tu przyjechałaś? Robic miny??!"

) Całe szczescie że moja mama jakos próbowałą ta sytuacje obrócic w żart...no i jakos wciągneła ja w wybieranie tego ciasta....
Potem było oglądanie zdjęć tortów, dekoracji - Tesciowa z mina- :obrazony:oglądała sufit...
Ok...

wychodzimy z sali, ona zdzwoniła po taxi (wyszło ja ponad 50 zł - a ostatnio "płacze" jak to przez nasz ślub jej budżet zmalał - aha!!nie mówiłam Wam, nie dokłada sie do ślubu..tylko dała połowe kasy na garnitur...) no wiec poczekalismy az taxi przyjedzie. No to moja Świadkowa powiedziała, że przemyślała i stwierdziła, że Ona ze Śwadkiem pojadą jej samochodem a po kosciele Ona wiezmie moja Mame i Teściową, zeby były szybciej na sali, zeby mogłay nas przywitać...na co moja Tesciowa" Ja mam rodzine i ja mam z kim przyjechać"

I całe szczęscie w końcu odezwała sie siostra mojego P (juz wiem po co przyjechała

!!) i powiedziała, że to odbry pomysł.....i Teściowa juz nic nie powiedziała.
Już w domu Tesciowa mojemu P (bo My nie mieszkamy razem - dopiero po ślubie i OCZYWISCIE że NIE Z TEŚCIOWĄ!!) powiedziała, żebysmy nie robili żadnego podziekowania dla rodziców...bo Ona wyjdzie z sali!!

No co mój P - "No to Ciebie nie bedzie na podziekowaniu i sobie tylko zrobisz wstyd!!"
...No!! Zajefajną bede miec Tesciową - co nie??

A!! Dzis mój P zadzwonił i powiedział, że "Mamusia" dzis o 180 stopni..."tiuu-tiuu-tiuuu" i słodko-pierdząca....
Mówie Wam!! MASAKRA JAKAŚ..I TO KILKA DNI PRZED ŚLUBEM!!
Mam nadzieje, że nie uduszę jej w trakcie ślubu lub wesela...
....całe szczescie ze moj Przyszły Mąż jest ABSOLUTNIE za mną, bo inaczej to bym wszystko odwoływała!!

)
Buziaki Laski!!

i życze Wam NORMALNYCH Teściów!!