e-wesele.pl

Bebikowo => Wokół porodu => Wątek zaczęty przez: Antalis w 29 Października 2006, 08:39

Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 29 Października 2006, 08:39
Ja sama jestem przeciwna znieczuleniu choc jesli beda wskazania to nie bede sie upierac:).Choc oczywiscie spor o to bedzie chyba trwał wiecznie. To dla mnie takie troche pojscie na łatwizne - z całym szacunkiem dla kobiet ktore rodziły przy pomocy znieczulenia. Moje zdanie na ten temat - cierp ciało jakżeś chciało  :) .Moze mnie jest prosciej mowic bo mam "obnizony" próg bólu - to przy czym inni musza sie juz np.polozyc ja dopiero odczuwam jak normalny bol ale potrafie bez problemu poznac co jest zimne co ciepłe-ot taka pozostałosc po paralizu choć juz jako niemowle miałam takie manewry.DO dzis mama wspomina ze ja jako niespełna roczne dziecko mialam prawei 40 stopni goraczki - wezwano pogotowie a lekarka stojąc przed moim lozeczkiem zapytała "Gdzie to biedne dziecko?"A ja siedzialam sobie w łozeczku bawilam sie czyms i mialam usmiech od ucha do ucha :).Z opowiadan siostry wiem ze czesto kobieto po znieczuleniu czuja sie wiele gorzej niz po porodzie "bez". Oto artukuł jaki znalazłam, przeczytałam,przemyslałam - decyzje pozostawiam WAM drogie Panie :)


Ból… kiedy to słowo myślimy, wypowiadamy, słyszymy, doznajemy skojarzeń zdecydowanie negatywnych. Przed bólem i od bólu się ucieka, bólu się unika, z bólem się walczy, stosuje się leki przeciwbólowe, uśmierzające ból; można też ból cierpieć lub go zadawać… Tak wiele określeń, a wszystkie wyrażają lęk przed bólem i nasze negatywne nastawienie.
Na przestrzeni wieków istnienia ludzkości w umysłach naszych zakodowała się i utrwaliła „szybka ścieżka” kojarzenia bólu z mającym nastąpić cierpieniem, chorobą, destrukcją…
Tak jak w wielu innych sytuacjach dokonujemy uproszczeń i nie zastanawiamy się czym w istocie jest ból i w jakim celu człowiek u zarania swoich dziejów został obdarzony zdolnością odczuwania bólu.
Działania Stwórcy (kimkolwiek, czymkolwiek jest) jak wiadomo cechują się niewiarygodną wręcz celowością. Możliwość odczuwania bólu można by postrzegać jako dar, który otrzymaliśmy dla naszego własnego bezpieczeństwa.
Albowiem ból w istocie nie jest niczym innym niż sygnałem. Generowany przez odpowiednio skonstruowane zakończenia nerwowe w tkankach i narządach, błyskawicznie drogą odpowiednich nerwów dociera do mózgu, pełniąc doniosłą rolę w zakresie informacji o stanie wnętrza organizmu i naszym najbliższym otoczeniu.

Sporadycznie zdarza się urodzenie dziecka, które pozbawione jest czucia bólu…(podobnie jest zresztą w przypadku uszkodzeń dróg nerwowych odpowiedzialnych za przewodzenie impulsów bólowych. Sytuacja taka nie jest błogosławieństwem, lecz głębokim upośledzeniem. Skąd bowiem osoba pozbawiona czucia bólu ma dowiedzieć się, że gorący przedmiot parzy albo, że zwierzak zbyt mocno zacisnął kły na jej palcu? Orientuje się ona w sytuacji dopiero wtedy kiedy widzi skutki działania czynnika urazowego. Człowiek mający prawidłowe czucie natychmiast cofa rękę. Uruchomiony zostaje zatem mechanizm obronny. Analogicznie wygląda sytuacja we wnętrzu naszego organizmu. Gdy zaczyna boleć ząb przy nagryzaniu, orientujemy się od razu, że „coś jest nie tak” i jest to pierwszy sygnał nawołujący do wizyty u stomatologa. Wcale nie musimy czekać aż spuchnie nam cała twarz. Bywa też dokładnie przeciwnie. Są mianowicie choroby, w których mechanizmy bólowe uruchomione zostają zdecydowanie zbyt późno. Przykładem może być rak jajnika, który długo nie boli tak, że w medycynie funkcjonowało określenie „milczące jajniki”. Czyli możemy mieć do organizmu pretensje, że sygnał bólowy nie został wysłany odpowiednio wcześnie…
Proszę nie brać mi za złe dygresji i wziąć pod uwagę, że cały czas dążąc do wykazania celowości odczuwania bólu odbiegam od tematu tylko pozornie.

Wracając jednak do zagadnień związanych z położnictwem.
Ból jaki odczuwa ciężarna jest celowy ponieważ służy w pośredni sposób zachowaniu gatunku ostrzegając przed zagrożeniem ciąży. Informuje często, że tryb życia jaki prowadzi ciężarna jest nieadekwatny do jej stanu, że biega zamiast chodzić i żyje „na pełny gaz” zamiast odpowiednio zwolnić. Wystarczy tylko poświęcić więcej czasu na odpoczynek.
Tak więc, tak naprawdę nie należy pozbywać się bólu lecz wyeliminować czynnik stanowiący zagrożenie dla ciąży.
Tych z państwa, którzy w tym momencie posądzają mnie już o próbę gloryfikacji bólu i co najmniej masochizm pragnę uspokoić.
Absolutnie nie staram się nikogo namówić do radosnego przeżywania doznań bólowych. Staram się pomóc Państwu zrozumieć istotę i celowość bólu ponieważ wierzę, że akceptacja faktu iż ból nie jest naszym wrogiem pozwoli łatwiej odnaleźć się w trudnej sytuacji i sensownie ukierunkować działania organizmu.
Coś, co staje się zrozumiałe często przestaje budzić lęk, a pozbawione „demonicznej” otoczki udaje się łatwo oswoić.
Myślę, że tak właśnie ma się sprawa z bólem porodowym. Zwykłam mówić, że jest to jedyny „dobry”, oczekiwany, chciany rodzaj bólu. Zważywszy jednak na to, co sama napisałam powyżej, zastanawiam się czy nie tkwiłam do tej pory głęboko w błędzie…

Tak więc zanim zaczniemy poznawać sposoby i możliwości łagodzenia i znoszenia bólu zastanówmy się nad rolą bólu w porodzie. Dlaczego jest on tak oczekiwany, pożądany i ważny.
W okresie okołoporodowym pojawienie się bólu w obrębię brzucha czy w okolicy lędźwiowo - krzyżowej stanowi istotny sygnał.
W zależności od charakteru, czasu trwania i nasilenia przynosi on ze sobą rozmaite informacje.
Kiedy czekamy na wystąpienie porodu, pojawienie się lekkich, okresowych pobolewań witamy z uczuciem ulgi i radości że TO JUŻ, jak również ze strachem, że TO JUŻ.
Łagodnie narastający i na przemian ustępujący ból o stopniowo wzrastającym natężeniu i wydłużającym się czasie trwania, informuje o wystąpieniu akcji porodowej. Zmiany nasilenia i czasu trwania oraz lokalizacji i charakteru bólu, stanowią dla organizmu kobiety źródło niezwykle ważnych informacji dotyczących przebiegu porodu. Cały nasz nabyty „cywilizacyjny bagaż” powoduje, że czekamy na pochodzące z zewnątrz informacje wyrażone w centymetrach, sekundach i jednostkach napięcia mięśnia macicy itp. itd. mając do dyspozycji tak precyzyjne narzędzie we wnętrzu swojego ciała.
Wybaczcie mi drogie Panie porównanie do świata zwierzęcego, ale samice ssaków żyworodnych nie są informowane przez akuszerki i lekarzy o tym, kiedy mają oddychać a kiedy przeć. One to wiedzą ponieważ czują! Ponieważ czują pożyteczny, ”dobry” ból.
No cóż… bóle, szczególnie te krzyżowe, które odczuwamy w I-szym okresie porodu nie dają się z niczym porównać. To ból zupełnie inny niż ból zęba, głowy, czy skaleczonego palca. Jest wewnątrz nas coś, co chce nas rozerwać na milion kawałeczków, domaga się uwolnienia… To rzeczywiście trudno wytrzymać (niemniej można, biorąc pod uwagę ilość dotychczas odbytych porodów w trakcie których nie zastosowano znieczulenia).
Natomiast pojawiające się bóle parte informują, że JUŻ BLISKO, że będzie można za chwilę przeć i nastąpi koniec będący zarazem radosnym początkiem.
Nie chciałabym się wdawać w rozważania dotyczące patologicznego przebiegu porodu, niemniej nie możemy pominąć milczeniem sytuacji gdy :
- ból zwiastuje zagrożenie: silny stały ból połączony z nieustającym skurczem macicy, co może być objawem zagrażającego pęknięcia macicy
- osłabienie lub brak bólów informuje rodzącą o osłabieniu lub ustaniu akcji skurczowej czyli zatrzymaniu (na tej drodze) postępu porodu.
Oczywiście fakt zapoznania się z celowością bólu położniczego nie jest jednoznaczny z akceptacją jego odczuwania.
Możemy i powinniśmy zaakceptować jego obecność, możemy jednak nadal nie życzyć sobie jego przeżywania.

Cały powyższy wstęp jest odzwierciedleniem moich osobistych doświadczeń jako człowieka, lekarza położnika i jako kobiety.
Przyznam, że współpracując ze szpitalem, w którym dobrostan - zarówno fizyczny jak i psychiczny - rodzącej jest priorytetem i rozmaite sposoby łagodzenia bólu porodowego ze znieczuleniem zewnątrzoponowym (ZOP) włącznie są działaniami oczywistymi, nie zdążyłam zauważyć, jak bardzo problem znieczulenia do porodu jest w Polsce kontrowersyjny, pomimo, że pierwsze znieczulenie do porodu miało miejsce w 1847 roku.
Dopiero zbieranie materiałów do powyższego opracowania pozwoliło mi poznać skalę problemu. Widzę, że spierają się ze sobą specjaliści: położnicy z anestezjologami, położnicy pomiędzy sobą… Nie ma jedności wśród opinii publicznej pojmowanej jako szerokie kręgi społeczeństwa i jako najbliższe otoczenie przyszłej matki. Różne podejście do problemu znieczulenia w porodzie mają same kobiety - te które już rodziły i te które będą rodzić po raz pierwszy i kolejny. NFZ w ogóle nie dostrzega problemu i traktuje nadal ZOP jako usługę ponadstandartową.
Nie ma nadziei, że to ja będę osobą, której uda się rozstrzygnąć ten skomplikowany problem, postaram się jednak przedstawić w sposób możliwie przystępny wszystkie „za” i „przeciw” znieczulenia do porodu.
Wszyscy wiemy, że istnieje tzw. ”próg bólu”. Każdy człowiek odbiera bowiem bodźce w sposób subiektywny. Bodźce o obiektywnie takim samym natężeniu mogą wywołać krańcowo różne doznania. A co za tym idzie krańcowo różne reakcje. Mam tu na myśli reakcje, które uzewnętrzniamy w postaci zachowań, jak również wewnętrzne procesy stanowiące reakcję naszego organizmu na ból.
Autorzy zgodni są co do faktu, że potrzeba łagodzenia bólu u poszczególnych kobiet znacznie się różni i w znacznej mierze zależy od postrzegania bólu, uwarunkowań kulturowych a także od systemu wartości.
Osoby o bardzo niskim progu bólowym (tzn. odczuwające bodźce o obiektywnie małym nasileniu jako bardzo dotkliwy ból) mają skłonność do reakcji lękowych i zachowań w odczuciu otoczenia nieracjonalnych (jak to się mówi potocznie - tracą głowę). Z tego powodu nie potrafią świadomie uczestniczyć w realizacji ważnego zadania, jakim jest rodzenie dziecka, współpracować z personelem, wpadają w panikę. W efekcie dochodzi do przedłużenia się porodu, nieracjonalnej utraty sił, których braknie rodzącej w II okresie porodu oraz rozwinięcia się w organizmie matki szeregu reakcji zależnych już nie tylko od bólu, ale będących biochemicznym wykładnikiem strachu. W organizmie dziecka przedłużający się poród prowadzi głównie do niedotlenienia manifestującego się conajmniej niską punktacją w skali Apgar po porodzie.
W obrębie organizmu matki silny ból porodowy prowadzi do:
- wzrostu częstości akcji serca, ciśnienia tętniczego i obwodowego oporu w naczyniach krwionośnych,
- naprzemiennych okresów szybkiego i wolnego oddychania. W fazie szybkiego oddychania dochodzi do tzw. zasadowicy. W stanie zasadowicy krew łatwo pobiera tlen w płucach, lecz trudno oddaje go w łożysku, co prowadzi do przejściowego niedotlenienia dziecka. Ponadto skutkiem zasadowicy jest obkurczenie naczyń macicznych (pogorszenie ukrwienia mięśnia macicy i osłabienia akcji skurczowej) i mózgowych (co może prowadzić do zawrotów głowy i omdleń).
- ból pojmowany jako stres wraz z towarzyszącym lękiem powodują wyrzut hormonów stresu, co nasila problem z ukrwieniem mięśnia macicy (redukcja nawet o 50%), przyspiesza przemianę materii i zużycie substancji odżywczych, zmniejszając ich dowóz do organizmu dziecka. Efekt - zaburzenia czynności skurczowej macicy, możliwość wystąpienia zaburzeń tętna płodu.
Z faktu uznania występowania obiektywnych, biochemicznych efektów działania bodźców bólowych i lęku na organizm rodzącej, wypływa ustalenie medycznych wskazań do zastosowania znieczulenia do porodu (analgezji porodowej).
1  Spoglądając wstecz na dzieje ludzkości śmiało można powiedzieć, że już od czasów historycznych z uwagi na czynniki subiektywne i obiektywne, praktycznie w każdym porodzie dążono do modyfikacji lub zmniejszenia bólu porodowego. W tym celu nasi przodkowie wykorzystywali początkowo alkohol, czary, przykładanie rąk, czy substancje o działaniu narkotycznym. Podobnie my współcześnie korzystamy z tzw. metod alternatywnych oraz ze współpracy profesjonalistów - anestezjologów w celu zastosowania najnowszych technik łagodzenia bólu.
Zastosowanie konkretnej metody zależy miedzy innymi od oczekiwań rodzącej, kształtowanych przez jej tolerancję na doznania bólowe, światopogląd, uwarunkowania kulturowe oraz od możliwości technicznych warunkowanych miedzy innymi miejscem odbywania porodu.
Zanim przejdę do omawiania poszczególnych metod chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że nawet stosując najnowsze techniki anestezjologiczne - ZOP - nie redukuje się bólu porodowego do zera. Nie znosimy bólu całkowicie, a tylko redukujemy go do takiego poziomu, który będąc przez rodzącą tolerowany wywołuje możliwie jak najmniej niepożądanych efektów ubocznych.
Nie znosimy bólu całkowicie ze względów bezpieczeństwa matki i dziecka.
Tak więc Drogie Panie nie nastawiajcie się, że nie będzie wcale bolało i że nie będziecie czuć.
Tego typu nastawienie prowadzi w praktyce do rozczarowania zastosowaną metodą znieczulenia i do niepotrzebnych, nazwijmy to, nieporozumień.

METODY ALTERNATYWNE łagodzenia bólu porodowego

Metody alternatywne wykorzystują w praktyce przede wszystkim teorię bramkowania bólu.
W znacznym uproszczeniu teoria ta zakłada, że bodźce bólowe ulegają modyfikacji (pobudzaniu i hamowaniu) przez inne bodźce jeszcze przed dotarciem do kory mózgowej, a więc poniżej poziomu świadomej interpretacji, czyli doznania bólowego. Do celów modyfikacji bodźców bólowych organizm ludzki wykorzystuje czynniki wewnętrzne oraz zewnętrzne.
Do wewnętrznych zaliczamy tzw. endogenne opioidy (w baaaardzo luźnym przekładzie substancje o działaniu narkotycznym produkowane przez organizm), do zewnętrznych natomiast czynniki dostarczające organizmowi innych wystarczająco silnych bodźców lub poprzez angażowanie naszej świadomości odwracające uwagę od bólu. Za przykład może służyć znaczne zaangażowanie emocjonalne w walkę sportową, a w położnictwie także techniki relaksacyjne i oddechowe. Prowadzą one do zmiany odczuwanego natężenia bólu a także do przesunięcia w czasie doznań bólowych, które pojawiają się gdy ustąpi działanie bodźca nadrzędnego.
Metody alternatywne to metody pozafarmakologiczne, do których należą:
- psychoprofilaktyka porodu - polega na edukacji. Przyszła matka nabywa podstawową wiedzę o fizjologii ciąży i porodu a także w zakresie technik relaksacyjnych i ćwiczeń oddechowych. Efektem jest złagodzenie doznań bólowych szczególnie we wczesnych stadiach porodu. Spada ilość znieczuleń zewnątrzoponowych i porodów zabiegowych.
- ułożenie rodzącej - stwierdzono zależność pomiędzy nasileniem bólu porodowego a pozycją w jakiej znajduje się rodząca. Na szczęście przeszły już do historii czasy, kiedy rodząca kobieta przebywała na łóżku porodowym od momentu przyjęcia na salę porodową do zakończenia IV okresu porodu (przypominam dwie godziny od urodzenia się dziecka). Obecnie rodząca (z niewielkimi ograniczeniami) może przyjąć taką pozycję, jaka jest dla niej najwygodniejsza. W I-szym okresie porodu nie musi stale leżeć, może stać, chodzić, klęczeć, siedzieć na piłce. Podobnie w II okresie porodu, oprócz tradycyjnej na wznak dozwolona jest pozycja leżąca na boku, kuczna, stojąca, klęcząca. Abstrahując od faktu, że pozycja stojąca korzystnie wpływa na postęp porodu, uwolnienie rodzącej od reżimu i umożliwienie samodzielnego uporania się z odczuwanym dyskomfortem znacznie łagodzi ból.
- masaż i kontrucisk to metoda oparta na łagodzeniu bólu przez dotyk rąk bliskiej osoby. Kontrucisk polega na wywieraniu silnego nacisku na plecy rodzącej na szczycie bólu, masaż zaś wykonywany jest w sposób ciągły, całymi dłońmi, kolistymi ruchami z dość silnym stałym naciskiem. Metoda ta jest szczególnie skuteczna w przypadku przedłużania się porodu i może przyczynić się do dokonania prawidłowego zwrotu główki płodu. Do kategorii masażu i kontrucisku zalicza się też walkę z bólem poprzez stosowanie naprzemiennych zimnych i gorących okładów, kąpiele pod prysznicem w I-szym okresie porodu oraz poród w wannie.
- akupunktura - szczególnie entuzjastyczne doniesienia dotyczące skuteczności akupunktury w łagodzeniu bólu porodowego pochodzą ze Wschodu. W krajach zachodniej cywilizacji metoda ta jest mało popularna. Należy brać tez pod uwagę, że jej stosunkowo niewielka efektywność może być wynikiem braku doświadczenia wśród specjalistów medycyny tradycyjnej.
- TENS (przezskórna stymulacja nerwów) - jest to metoda dość powszechnie stosowana w Wielkiej Brytanii, jednakże nie spotkałam się z praktycznym zastosowaniem jej w Polsce. Metoda wykorzystuje działanie prądu w zakresie stymulacji produkcji endogennych opioidów i bramkowania bólu w obszarze unerwionym z danego źródła. Metoda jest bezpieczna i choć charakteryzuje się umiarkowaną skutecznością znajduje uznanie szczególnie wśród kobiet, które nie chcą stosować w czasie porodu jakichkolwiek leków.

METODY FARMAKOLOGICZNE:
- OPIOIDY podawane domięśniowo - to jedna z najczęściej stosowanych obecnie w Polsce metod znieczulenia. Opioidy to naturalne i syntetyczne leki z grupy narkotycznych leków przeciwbólowych. Można podawać je do organizmu drogą domięśniową lub używać syntetycznych pochodnych do znieczulenia zewnątrzoponowego i podpajeczynówkowego. Jako pierwszy lek z tej grupy, do znieczulenia zastosowana została morfina. Obecnie najczęściej stosuje się meperydynę (Petydyna, Dolargan, Dolcontral, Dolantyna). Główną zaletą metody jest według mnie łatwość zastosowania praktycznie w każdych warunkach. Należy jednakże zachować dużą ostrożność, ponieważ opioidy łatwo i szybko przechodzą przez łożysko i mogą spowodować depresję ośrodka oddechowego u noworodka. Ostatnią dawkę takiego znieczulenia należy podać nie później niż trzy godziny przed ukończeniem porodu. Zatem wcześniejsze ukończenie porodu, kiedy lek nie zdąży się jeszcze zmetabolizować może skutkować u noworodka: niską skalą Apgar, możliwością wystąpienia zaburzeń oddychania, zaburzeniami odruchu ssania i niektórych innych odruchów nerwowych. Noworodek jest podsypiający a wskutek działania ubocznego produktów przemiany Petydyny mogą wystąpić u niego napady drgawek. U matki podobnie: wystąpić może senność, wymioty, dezorientacja, niemożność aktywnego udziału w porodzie i to, czego obawiamy się najbardziej tj. depresja oddechowa. Po porodzie zaś zaburzenia karmienia piersią utrzymujące się do 48 godzin. Natomiast, jeśli poród ulegnie wydłużeniu odbywa się on już do końca bez znieczulenia, ponieważ z powyższych względów obawiamy się podać kolejną dawkę. Wreszcie - skuteczność działania przeciwbólowego ocenia pozytywnie (jak podają źródła) około 25% kobiet, u których zastosowano tę metodę. Biorąc pod uwagę ewentualne negatywne skutki dla matki i dziecka nie uważam domięśniowego podawania opioidów za metodę godną polecania i dalszego rozpowszechniania. Sądzę, że może ona być stosowana w wybranych przypadkach i pod nadzorem anestezjologa.
- ANALGEZJA WZIEWNA - metoda, z której praktycznym zastosowaniem w Polsce nie spotkałam się ani osobiście ani w trakcie lektury na temat znieczulenia w położnictwie w Polskich szpitalach. Polega ona na wdychaniu przez rodzącą mieszaniny gazów, w tym wypadku podtlenku azotu i tlenu w równych proporcjach (50/50%). Preparat nazywa się Entonox. Do jego zastosowania potrzebny jest specjalny aparat z ustnikiem, przez który rodząca wdycha gaz. Wdech następuje przed wystąpieniem skurczu, aby na jego szczycie ujawniło się działanie Entonoxu. Podtlenek azotu nie ulega kumulacji i jakkolwiek przechodzi przez łożysko nie wywiera istotnie niekorzystnego wpływu na dziecko. Skuteczność metody nie jest wysoka niemniej za jej stosowaniem przemawia bezpieczeństwo dla matki i dziecka. Stosowanie do znieczulenia takich gazów jak eter, trójchloroetylen czy metoksyfluran należy już do historii.
- ZNIECZULENIE ZEWNĄTRZOPONOWE (ZOP) - metoda znieczulenia, która w ostatnich latach cieszy się rosnącą popularnością pomimo nieustającej dyskusji pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami metody. Nie chciałabym nazbyt wnikać w szczegóły techniczne, ponieważ uważam, że po pierwsze wykracza to poza ramy opracowania, a po drugie tego typu pytania powinny być kierowane do lekarza anestezjologa bezpośrednio. W największym, więc skrócie i uproszczeniu postaram się przybliżyć Państwu podstawowe pojęcia potrzebne do zrozumienia idei ZOP. I tak:
W najbardziej ogólnym zarysie metoda ta polega na podawaniu leku o działaniu znieczulającym do przestrzeni zewnątrzoponowej. Przestrzeń zewnątrzoponowa to przestrzeń w obrębie kanału kręgowego zawarta pomiędzy jego ścianą a oponą twardą osłaniającą rdzeń kręgowy. Lek podany do tej przestrzeni nie przedostaje się bezpośrednio do płynu mózgowo-rdzeniowego, lecz działa na początkowe odcinki nerwów w okolicy ich odejścia od rdzenia kręgowego. Jest więc to rodzaj znieczulenia miejscowego. Lek podawany jest za pomocą polietylenowego cewnika o średnicy ok. 1 mm, który zostaje wprowadzony przez anestezjologa do przestrzeni zewnątrzoponowej. Obecnie najczęściej stosowanym w ZOP lekiem jest Bupiwakaina w stężeniach wielokrotnie niższych niż te, jakie stosowano w przeszłości (przykładowo obecnie: 0,0312%-0,0625%, dawniej: 0,5%-0,75%!!!). Zaś stężenie leku po przejściu przez łożysko do dziecka jest niemożliwe do zmierzenia! Tak małe stężenie leku warunkuje bezpieczeństwo zarówno dla matki jak i dla dziecka (prawdopodobieństwo reakcji toksycznych jest bliskie zeru). Moment rozpoczęcia podawania leku uzależniony jest od życzenia rodzącej, ale także od zaawansowania porodu. Przyjęto, że znieczulenie zewnątrzoponowe rozpoczyna się w I-szym okresie porodu, kiedy ujście rozwarte jest na ok. 3 cm u pierwiastki i na ok. 4 cm u wieloródki. Nie później jednak, niż przy rozwarciu 7-8 cm. Wcześniejsze podanie leku może wpłynąć niekorzystnie na dalszy przebieg porodu, natomiast zbyt późne podjęcie decyzji może skutkować rozpoczęciem działania znieczulenia już po urodzeniu dziecka.
Wnioski: Panie z góry zdecydowane na poród w ZOP będą musiały zaczekać do odpowiedniego rozwarcia, natomiast te, które podejmą decyzję w trakcie porodu proszone są o zrozumienie, że zbyt późne zastosowanie ZOP pozbawione jest jakiegokolwiek sensu. Czas, jaki upływa od podania pierwszej dawki do początku działania znieczulającego to wg różnych autorów 10-15 min. Kolejne dawki podawane są z częstością co 1h do 1,5h do 2h, co z kolei w dużej mierze zależy od życzenia rodzącej (czyli współcześnie istnieje trend do indywidualizowania stopnia blokady w zależności od nasilenia bólów i ich mobilizującego bądź demobilizującego działania na rodzącą). Jak już wcześniej wspomniałam ZOP nie znosi czucia, w tym czucia bólu całkowicie! Redukuje go jednak do poziomu, jaki rodząca jest wstanie zaakceptować. Taka sytuacja służy miedzy innymi zachowaniu czucia parcia i umożliwieniu parcia. Ponadto rodząca ma zachowaną możliwość poruszania się. Stąd wzięły się określenia „walking anesthesia” i „walking epidural”. Pacjentka w I-szym okresie porodu nie jest unieruchomiona, może np. spacerować a w II-gim okresie może przyjąć dowolną pozycję z pozycja kuczną włącznie. W celu optymalnego sterowania porodem istnieje możliwość podawania przez cewnik również leków przeciwbólowych, w tym opioidów, które trafiając do przestrzeni zewnątrzoponowej nie zagrażają niekorzystnymi działaniami ogólnymi.

Z faktu uznania występowania obiektywnych, biochemicznych efektów działania bodźców bólowych i lęku na organizm rodzącej wypływa ustalenie medycznych wskazań do zastosowania znieczulenia do porodu (analgezji porodowej), co odnosi się w szczególności właśnie do ZOP:
- nadciśnienie indukowane ciążą i nadciśnienie towarzyszące ciąży - zastosowanie ZOP pozwala wyeliminować wzrost ciśnienia związany z bólem, ułatwia kontrolę ciśnienia w czasie porodu
- astma oskrzelowa - zmniejszenie ryzyka wystąpienia ataku astmy związanego z przyspieszeniem czynności oddechowej jak również z ewentualną koniecznością intubacji dotchawiczej
- cukrzyca - zarówno w cukrzycy ciężarnych jak i w cukrzycy insulinozależnej redukcja bólu zmniejsza wyrzut hormonów podnoszących poziom cukru we krwi
- padaczka - zmniejszenie ryzyka wystąpienia napadu padaczki, który może być wywołany prze ból, lęk i hiperwentylację
- zaburzenia hematologiczne - w przypadku hemoglobinopatii, której przykładem może być anemia sierpowata, korzystna jest likwidacja obwodowego skurczu naczyń oraz zmniejszenie zużycia tlenu i odpowiednie nawodnienie pacjentki
- przewidywane trudności z intubacją - zmniejszenie ryzyka powikłań intubacji wynikających z przyczyn laryngologicznych, zmian w obrębie kręgosłupa szyjnego, czy znacznego stopnia otyłości ciężarnej prowadzi do redukcji ryzyka zgonu z przyczyn anestezjologicznych
- stan po cięciu cesarskim - w przypadku „próby porodu” drogami natury u kobiety po cięciu cesarskim znieczulenie poprawia kontrolę przebiegu porodu oraz może być wykorzystane do znieczulenia do cięcia cesarskiego o ile wystąpi konieczność ukończenia porodu drogą operacyjną
- inne sytuacje położnicze - wśród innych, położniczych wskazań do ZOP wymieniane są: położenie pośladkowe płodu, ciąża mnoga, wcześniactwo i dystrofia wewnątrzmaciczna płodu.

Jako przeciwwskazania do ZOP wymieniane są:
- zaburzenia krzepliwości krwi
- zmiany skórne w miejscu założenia cewnika (chodzi o zmiany zapalne na tle infekcji)
- alergia na środek znieczulający
- gorączka
- operacja kręgosłupa wykonana w krótkim odstępie czasu poprzedzającym poród.
Jednak większość autorów zgodnie podkreśla pierwsze dwa z wymienionych powyżej jako najważniejsze przeciwwskazania bezwzględne. Oczywiście skoro mówimy o przeciwwskazaniach bezwzględnych muszą istnieć również przeciwwskazania względne, takie jak:
- niektóre wrodzone wady serca
- konieczność prężnego leczenia przeciwzakrzepowego, które nie może być przerwane na czas porodu i kontynuowane po usunięciu cewnika
- niektóre schorzenia neurologiczne jak guzy i choroby naczyniowe przebiegające ze wzrostem ciśnienia sródczaszkowgo
- hipowolemia - czyli zmniejszenie objętości krwi krążącej (o ile nie zostało wcześniej uzupełnione podaniem odpowiedniej ilości płynów).

Jednakże, ponieważ współczesna medycyna dąży do indywidualizacji podejścia do pacjenta i jego problemu należy zawsze rozważyć, czy ryzyko dla rodzącej związane z kombinacją niekontrolowanego bólu i choroby towarzyszącej nie będzie większe od ryzyka samego znieczulenia.
Oczywistym jest także fakt, że znieczulenia zewnątrzopnowego nie stosuje się w przypadku braku zgody pacjentki, czy braku możliwości współpracy z jej strony, nie wspominając już o braku doświadczenia w tym zakresie ze strony anestezjologa, położnika bądź braku odpowiedniego wyposażenia w miejscu odbywania porodu.

Wspomniałam wcześniej, że ZOP jako znieczulenie do porodu to temat kontrowersyjny. W tym miejscu chciałabym przytoczyć fragment wypowiedzi prof. dr hab. med. Ewy Mayzner-Zawadzkiej z Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii AM

„Zniesienie bólu porodowego i zapewnienie rodzącej kobiecie bezbolesnego porodu jest ciągle problemem kontrowersyjnym, budzącym moim zdaniem nieuzasadnione emocje u zainteresowanych tym tematem stron…

…Za główną przyczynę takiego stanu rzeczy uważam konserwatyzm lekarzy położników, brak doświadczenia i przygotowania ze strony anestezjologów oraz braki w edukacji społeczeństwa.”

Cóż dostało się nam wszystkim. Otóż wiele osób, tych związanych z medycyną i tych z nią niezwiązanych, nadal rozważa czy w ogóle potrzebne jest do porodu jakiekolwiek znieczulenie. Niektórzy bowiem uważają, że jest ono sprzeczne z naturą i tradycją… Cóż, w takim przypadku trudno jest dyskutować, każdy ma prawo do własnego zdania. Szczególnie zaś, jeśli jest to osoba, której z racji płci czy wieku ryzyko odbywania porodu wcale nie dotyczy. Spierają się także lekarze. Spotkałam się ze zdaniem anestezjologów, że w dzisiejszych czasach skazywanie rodzącej na odczuwanie bólu porodowego jest nieludzkie, a porody w jednostkach gdzie nie ma możliwości zastosowania ZOP w ogóle nie powinny się odbywać (być może lekarz, którego zadaniem jest walka z bólem, ma prawo tak uważać). Warto jeszcze raz podkreślić w tym miejscu, że NFZ chyba w ogóle nie dostrzega problemu i dlatego ZOP do porodu traktowany jest jak usługa ponadstandardowa a więc płatna również w szpitalach świadczących usługi w ramach kontraktu z funduszem (no i jak tu pogodzić postulowaną dostępność ZOP z koniecznością uiszczenia szpitalowi całkiem nie małej czasami opłaty za tę usługę).

Położnicy zaś obawiają się, czy aby znieczulenie nie zaburzy postępu porodu i nie stanie się jedyną przyczyną ukończenia go metodami zabiegowymi. Doszliśmy więc do miejsca, w którym należy się Państwu nieco informacji na temat wpływu ZOP na przebieg poszczególnych okresów porodu.
W literaturze można znaleźć prace, wg których ZOP wydłuża I i II okres porodu a także przyczynia się do zwiększenia liczby interwencji, jak choćby zastosowania leków nasilających skurcze macicy oraz cesarskich cięć. Mówi się o upośledzeniu czynności skurczowej macicy oraz spadku napięcia mięsni przepony miednicy i upośledzaniu parcia. Oponenci wyjaśniają, że wystąpienie powyższych sytuacji związane jest głównie z zastosowaniem stężenia bupiwakainy powyżej 0,125% oraz dopuszczeniem do znacznego spadku ciśnienia u rodzącej w następstwie braku odpowiedniego przygotowania jej do ZOP. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości fakt, że poprzez eliminację bólu porodowego wpływa ono na zwiększenie przepływu maciczno-łożyskowego, a tym samym korzystnie działa na stan dziecka. Ponadto założony cewnik zewnątrzoponowy służy również do podawania leków znieczulających, jeżeli zachodzi konieczność ręcznego wydobycia łożyska, czy też zszycia krocza. Podkreślam, że jeśli pacjentka zostanie odpowiednio przygotowana do założenia ZOP i jeśli sam zabieg wykonany zostanie poprawnie możliwość wystąpienia komplikacji takich jak:
- spadek ciśnienia tętniczego
- brak czucia lub odczuwanie jedynie niewielkich skurczy partych
- bóle głowy utrzymujące się do kilku dni po porodzie
- przez kilka dni odczuwanie bólu pleców
zredukowana zostaje do minimum.

Jeszcze raz należy podkreślić skuteczność ZOP w łagodzeniu bólu porodowego oraz fakt, że nie wykazano dotąd jego niepożądanego działania na stan matki i dziecka.

Na zakończenie rozważań o znieczuleniu do porodu chciałabym jeszcze podkreślić fakt, że cięcie cesarskie to także forma porodu. Mówimy bowiem - „poród przez cesarskie cięcie”. Obecnie bardzo wiele cięć cesarskich odbywa się w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Dotyczy to przede wszystkim tzw. cięć planowych tj. wynikających z możliwych wcześniej do przewidzenia wskazań położniczych lub pozapołożniczych (np. okulistycznych, ortopedycznych). Również w większości przypadków, kiedy decyzja o rozwiązaniu zapada w czasie porodu, jeśli stan dziecka pozwala na kilkunastominutową zwłokę anestezjolog może zastosować ZOP lub dokonać odpowiedniej modyfikacji założonego wcześniej ZOP-u tak, aby możliwa była operacja. Zaletą cięcia w znieczuleniu zewnątrzoponowym jest przede wszystkim możliwość uczestnictwa matki w porodzie poprzez zachowanie przez nią przytomności oraz brak wpływu znieczulenia na stan urodzonego przez cięcie dziecka. Czuję się także w obowiązku uprzedzić,że jeśli wskazaniem do cięcia cesarskiego staje się na przykład wypadnięcie pępowiny to położnik musi działać wręcz błyskawicznie i anestezjolog nie ma czasu na ZOP. Zagrożenie dziecka nie pozostawia wyboru. Nie życzę nikomu tego typu powikłań, ale uważam, że rodzice powinni wiedzieć o tym, że one istnieją i zdawać sobie sprawę, że w niektórych sytuacjach cenne są dosłownie sekundy i nie czas wtedy na dociekania a tym bardziej na dyskusje.

Proszę Państwa. Jak zwykle w swoich wypowiedziach starałam się przekazać Państwu kwant wiedzy mogący stać się dla Was punktem wyjścia do zgłębiania tych zagadnień, które zainteresują Was szczególnie. Chciałam, by było obiektywnie i rzetelnie, a przy tym nie nazbyt szczegółowo. W końcu jestem położnikiem, aby odpowiedzieć na niektóre pytania trzeba być „praktykującym” anestezjologiem. Celowo również zawarłam w treści artykułu swoje własne poglądy i rozważania. Co innego jest bowiem wyrazić swoją opinię, a co innego narzucać komuś własne wybory. Życzę, by Państwa wybory pozwoliły przeżyć czas porodu w poczuciu szczęścia i piękna…

Chciałabym zakończyć słowami prof. dr hab. med. Wiesława Szymańskiego, kierownika Katedry i Kliniki Położnictwa i Chorób Kobiecych AM w Bydgoszczy, który w komentarzu do jednej z prac zamieszonych w literaturze fachowej napisał:

„Wiedząc, czego można się spodziewać po znieczuleniu porodu oraz mając na względzie dobro matki i dziecka, lekarz położnik zawsze wybierze najlepsze w danej sytuacji rozwiązanie.”
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 2 Listopada 2006, 20:32
Ja też nie chciałabym ZZO
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 7 Listopada 2006, 07:40
Cytuj
Masz na mysli "podwyzszony" prog bolu.

Ano sie rozumie.
Cytat: "martini"
1. Mysle, ze osoba ktora jeszcze nigdy nie rodzila, nie powinna wypowiadac sie w kwestii "latwizny", nie majac pojecia, o jakim bolu tu mowa.
2. Zadna metoda rodzenia, czy ze znieczuleniem, czy bez, czy przez cesarke czy porod naturalny, nie czyni z kobiety lepszej lub gorszej matki.

Nie napisałam ze ta czy tamta matka jest lepsza czy gorsza.O bólu wiem duzo,wiem rowniez jak to jest nie czuc nic-przez moj całkowity paraliz.Nie mowie ze wiem co to bole porodowe ale jak slysze te matki ktore mowia ze nie beda sie meczyły bo juz wystarczajaco musialy w ciazy chodzic i ze w takim bolu popekaja im naczynka i jak to one wygladac beda, no i ze sie spoca i  to takie podejscie uwazam za pojscie na łatwizne.Wiele kobiet placi za ZZO bo chca miec to juz za soba.Dla mnie to poejscie troche nie teges ...
Cytat: "martini"

Antalis napisała:
To dla mnie takie troche pojscie na łatwizne - z całym szacunkiem dla kobiet ktore rodziły przy pomocy znieczulenia.

I tutaj mialam na mysli kobiety ktore podeszły do tego jak dojrzała matka a nie jak nastoletnia smarkula ktora zaszła w ciaze niewiadomo jak.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 7 Listopada 2006, 11:04
Cytat: "martini"
Cytat: "Antalis"
Ja sama jestem przeciwna znieczuleniu choc jesli beda wskazania to nie bede sie upierac:).Choc oczywiscie spor o to bedzie chyba trwał wiecznie. To dla mnie takie troche pojscie na łatwizne - z całym szacunkiem dla kobiet ktore rodziły przy pomocy znieczulenia.


Wypowiem sie krotko:

1. Mysle, ze osoba ktora jeszcze nigdy nie rodzila, nie powinna wypowiadac sie w kwestii "latwizny", nie majac pojecia, o jakim bolu tu mowa.
2. Zadna metoda rodzenia, czy ze znieczuleniem, czy bez, czy przez cesarke czy porod naturalny, nie czyni z kobiety lepszej lub gorszej matki.


zgadzam się z Martini i ja o ile zdecyduje się na drugie dziecko (po tych przyjemnościach porodowych) to na pewno z ZZO.  
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 7 Listopada 2006, 14:49
No dobra niewazne  - ja i tak mam swoje zdanie na ten temat  :twisted:  :wink:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 15 Listopada 2006, 19:18
Cytat: "Antalis"
Moje zdanie na ten temat - cierp ciało jakżeś chciało  

A dla mnie to jest podejscie starych zdewociałych zgorzkniałych położnych - których Ci życze przy porodzie!!  :twisted:
Cytat: "Antalis"
jestem przeciwna znieczuleniu

Zycze Ci równiez porodu z bólami krzyzowymi i bez znieczulenia  :twisted:

Cytat: "Antalis"
To dla mnie takie troche pojscie na łatwizne

To tyczy się mnie jezeli chodzi o ZZO
Rodziłam ze ZZO i powiem ze śmieszą mnie teksty o ŁAGODZENIU BÓLU typu :

Cytat: "Antalis"
psychoprofilaktyka porodu - polega na edukacji. Przyszła matka nabywa podstawową wiedzę o fizjologii ciąży i porodu a także w zakresie technik relaksacyjnych i ćwiczeń oddechowych.

hi hi hi jasne naczytam sie ksiąze i przestaje bolec :twisted:
Cytat: "Antalis"
akupunktura - szczególnie entuzjastyczne doniesienia dotyczące skuteczności akupunktury w łagodzeniu bólu porodowego pochodzą ze Wschodu

Poprosze jakiegos sepcjaliste aby pofatygował sie ze mna na sale i bedzie tak miło w trójkę  :twisted:

Cytat: "Antalis"
Metoda wykorzystuje działanie prądu

o tu juz jest lepiej wystarczy gniastko w scianie :twisted:

Nie zgadzam sie ze jest podawany tak zupełnie na zyczenie rodzacej bo pomimo tego ze ZPŁACIŁAM  :twisted: to nie mogłam go dostac do czasu odpowiedniego rozwarcia co oczywscie  :roll: jest naturalne dla mnie bo LEKARZ WIE LEPIEJ jak mi pomóc a nie przedłużyc. Miała super lekarza, położną i anestezjologa którym ufałam i czułam sie bezpieczna z nimi.

Nie czuję ze poszłam na łatwiznę. Raczej świadomie zdecydowałam wspolnie z lekarzem co bedzie dla mnie najlepsze. Po swoim porodzie z tych STRASZNYM ZZO moge myslec o drugim dziecku i nie mam TRAUMY POPORODOWEJ :twisted:

Jak ktos chce sie meczyc na swoje życzenie bo tak jest według natury to prosze bardzo... to sugeruje tez aby u dentysty tez nie brac znieczulenie bo ten zab sam wypadnie  :twisted:

To jest moje zdanie.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: demka w 15 Listopada 2006, 19:32
Cytat: "Martaxyz11"
sugeruje tez aby u dentysty tez nie brac znieczulenie

ja nie w temacie, bom zielona kompletnie, ale ja do tej pory zęby bez znieczulenia robiłam, a jak jestem w ciąży to sobie niee wyobrazam be... normalnie cykora mam :wink:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 15 Listopada 2006, 19:33
Cytat: "demka"
ja do tej pory zęby bez znieczulenia robiłam

Sadystka  :mrgreen:  :D  :D  :D
oj masochistka  :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 15 Listopada 2006, 20:56
popieram Martaxyz11.Ja nie miałam zzo, bo w tym szpitalu nie było takiej usługi.A nawet bym go nie chciała, bo się boję tego wkłucia w plecy.Ze coś spartolą i jeszcze jakiś paraliz mnie czeka...cykor jestem.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 15 Listopada 2006, 21:05
Cytat: "Mariolka"
bo się boję tego wkłucia w plecy.Ze coś spartolą i jeszcze jakiś paraliz mnie czeka...cykor jestem.

 :D wiem ze to ciezko uwierzyc ale to nie boli  :D to tak jak z pobieraniem krwi :D
ja spałam z tym czyms w plecach i nic nie bolało  :D
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 15 Listopada 2006, 21:09
Cytat: "Martaxyz11"
ja spałam z tym czyms w plecach i nic nie bolało

z cewnikiem z przestrzeni zewnątrzoponowej...taka fajna mała żyłka jak wędkarska, aż trudno uwierzyć, ale ma kanalik, przez który podaje się środek znieczulający.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 15 Listopada 2006, 21:15
Cytat: "liliann"
z cewnikiem z przestrzeni zewnątrzoponowej

ot własnie  :mrgreen:
Cytat: "liliann"
taka fajna mała żyłka jak wędkarska

jak mi to wyjeli o to oczy mi wyszły  :shock:  ja myslałam ze koszula mi się pruje  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen: a nie ze to "rurka"  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 15 Listopada 2006, 21:50
to mówicie,że to nie boli?moja koleżanka rodziła w szpitalu w Ustce i lekarz się wkłuwał kilka razy,bo mu nie wychodziło.Za którymś z kolei razem, powiedział,że on się nie może wkłuć.Na co koleżanka,że nie da rady urodzić(fakt rodziła duże dziecko i to kilkanaście już godzin).a lekarz,że się wkłuwam na Pani odpowiedzialnośc.I takich lekarzy się boję...
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 15 Listopada 2006, 22:02
Cytat: "Mariolka"
powiedział,że on się nie może wkłuć.

 :shock:  :shock:  :shock: a da sie nie dać ??
no moja Pani anesteziolog zrobiła to bardzo sprawnie i pewnie mówiąc po kolei co robi ile czego daje itp. pewnie po to aby mnie zagadac bo za cholere nie pamietam niczego bo tez sie bałam :)
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 15 Listopada 2006, 22:04
Cytat: "Mariolka"
to mówicie,że to nie boli?moja koleżanka rodziła w szpitalu w Ustce i lekarz się wkłuwał kilka razy,bo mu nie wychodziło.Za którymś z kolei razem, powiedział,że on się nie może wkłuć


Niestety tak bywa.
Wkłucie sie do przestrzeni podpajęczej jest łatwiejsze niż do zewnątrzoponowej.
Sama technika jest dużo trudniejsza, a po wkłuciu trzeba jeszcze wsunąć cewnik i bywa, że na skutek wąskich przestrzeni nie da sie skurczybyka wprowadzić.
Spędzamy długie godziny w pracy na siedząco, tyjemy, nie gimnastykujemy się, mamy wady postawy - to wszystko powoduje zmiany w anatomii kręgosłopa, kanału kręgowego i opon mózgowo-rdzeniowych. To wszystko utrudnia ten zabieg.

O ile wprawny anestezjolog jest w stanie wkłuc się do przestrzeni podpajęczej kiedy młodszy mniej doświadczony nie może, to przestrzeń zewnątrzopnowa bywa nawet dla niego nie do zdobycia.
Ona jest po prostu bardzo wąska i zdarza sie, że nie można tego cewnika wprowadzić.

Kiedys nie mogłam ja...potem próbowała mi udowodnić pani ordynator anestezjolog, że jestem niezguła i też jej sie nie udało.
W takiej sytuacji kiedy jak my to mówimy "swieża ręka" też nie daje rady, ie ma sesnu dziabać na siłę, bo można spowodować jedynie powikłania.
Odstępuje się od wykonania...a jesli pacjent się bardzo upiera, no to co ...chyba juz tylko na jego własną odpowiedzialność.

A tak na marginesie Mariolu do czego to było przygotowanie??? do CC czy do porodu naturalnego???
Bo w przypadku CC, przy braku możliwosci znieczulenia lędźwiowego po prostu rodzi się w ogólnym.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 15 Listopada 2006, 22:08
Lila, no super są te twoje wyjaśnienia :-)
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 16 Listopada 2006, 07:32
Cytat: "liliann"
Wkłucie sie do przestrzeni podpajęczej jest łatwiejsze niż do zewnątrzoponowej.

Lilian mam do Ciebie Lub do Martini Fachowe pytanie.
Przy porodzie naturalnym stosuje się znieczulenie zewnątrzoponowe, a przy cesarce podpajęczynówkowe ? Przy cesarce jest głębsze i więcej środka znieczulającego się podaje (?) czego efektem jest czasowy hmmm..."paraliż" ciała od ppasa w dół ? Bo przy ZZO nie ma "paraliżu kończyn, odczuwa się skurcze ale nie odczuwa się tak bardzo bólu..... :?:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 16 Listopada 2006, 08:47
Cytat: "Gosiaczek80"
odczuwa się skurcze ale nie odczuwa się tak bardzo bólu.....

czyjesz doskonale skurcze  :mrgreen: powiem jak  ja czułam
normalnie miałam skurcze tak 98- 100 i tak od 50 zagryzałam ząbki  :mrgreen:
po ZZO miałam 127 a czułam jakbym miałm tak do 40-50 wiec jeszcze nie bolało tak bardzo  :wink:
smiałam sie ze skala na wydruku sie konczyła :)
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 17 Listopada 2006, 12:14
Cytuj
A tak na marginesie Mariolu do czego to było przygotowanie??? do CC czy do porodu naturalnego???
Bo w przypadku CC, przy braku możliwosci znieczulenia lędźwiowego po prostu rodzi się w ogólnym.

to było do porodu naturalnego,nie do cc.I właśnie dlatego się boje tego.Sama piszesz, że czasami może się wkłucie nie udać.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Listopada 2006, 15:23
martini, no ale dobrze wytłumaczyłas  :D  przynajmniej ja zrozumiałam  :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 17 Listopada 2006, 15:53
Cytat: "martini"
czyli cel osiagniety  :mrgreen:


no a jak!
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Listopada 2006, 17:07
Cytat: "martini"
czyli cel osiagniety

wiesz ja ZZO juz przeżyłam ale te informacje przydadzą sie innym rodzącym..
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 18 Listopada 2006, 08:07
Martini dzięki za wyjaśnienie. Właśnie skopiowałam sobie je do worda i dzś sobe wydrukuję  :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 18 Listopada 2006, 17:49
ja miałam takie znieczulenie jak do cc (tak mi się wydaje   8)   ) przy artroskopii kolana - z tym wkłuwaniem sie w kręgosłup to nie taki diabeł straszny! :P
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 Listopada 2006, 18:31
Cytat: "Anusia-szczecin"
ja miałam takie znieczulenie jak do cc (tak mi się wydaje  )

dobrze Ci sie wydaje, miałaś znieczulenie podpajęczynówkowe
Fakt nie jest straszne, jak sie ma prosty kręgosłup i równe szpary miedzykręgowe...wtedy wkłuć się to bajka.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 Listopada 2006, 18:38
Cytat: "martini"
czuje sie utrate oporu i na to czeka anestezjolog. Musi wlasnie wtedy sprawdzic, czy nie jest juz za gleboko lub czy nie trafil naczynia krwionosnego

Martini jak u was robi się to wkłucie????...bo ja na samej utracie oporu bym się nie opierała. Mało to obiektywne i trudne do wyczucia.
Ja robiłam takie wkłucia dwoma metodami "wiszącej kropli" i "tłoka od strzykawki"
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 18 Listopada 2006, 18:53
Cytat: "martini"
Metoda mi znana to wlasnie "loss of resistance"

pewnie tak, bo wtedy na skutek zmiejszenia oporu i "wpadnięcia" igły do przestrzeni, gdzie jest podciśnienie tłok strzykawki sie zapada.
Z tym, że ja wolę tą wiszącą kroplę. Strzykawka przeszkadza mi we wkłuwaniu.

Generalnie zależało mi na informacji, czy Ty to kiedyś robiłaś i jaką metodą.
Ja dorwałam się do kłucia na bloku operacujnym w trakcie miesięcznego stażu z anestezjoologii...
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 19 Listopada 2006, 09:17
liliann, martini, dziewczyny zopstawcie nas w nieświadomości bez tych mrozących krew w żyłach szczegółów :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:
bo to tylko dla fachowców standardzic a ja mam gesia skórkę  :D a przezyłam bo nie bedzo wiedziałam jak to sie robi...no ze w kregosłup i ze nie boli  :D
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 19 Listopada 2006, 09:20
Martaxyz11, jak sobie życzysz mamusiu :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 19 Listopada 2006, 09:24
liliann, to znaczy mówicie ale jakos tak abysm my nie fachowcy nie mieli pietra bo im człowiek w wiekszej niewiedzy zyje tym łatwiejszy do otumanienia  :mrgreen:
a tak to jeszcze bedziemy sie wdawac w dyskuje z lekarzem a tego oni nie lubią oj nie  :mrgreen: i słusznie wiec ostawice nas Kochane w błogiej nieswiadomoci  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:

a tak serio to ja chyba bym mogła byc tylko chiruriem bo tam robi sie juz "wszystko " jak pacjenyt nic nie czuje  :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 19 Listopada 2006, 20:27
Cytuj
liliann, martini, dziewczyny zopstawcie nas w nieświadomości bez tych mrozących krew w żyłach szczegółów    
bo to tylko dla fachowców standardzic a ja mam gesia skórkę  a przezyłam bo nie bedzo wiedziałam jak to sie robi...no ze w kregosłup i ze nie boli

dokładnie...Bo to tak troszkę strasznie zabrzmiało,że się boję jeszcze bardziej...
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 20 Listopada 2006, 11:15
to ja jakaś dziwna jestem, bo te wasze wykłady mnie uspokoiły. oczywiscie zdaję sobie sprawę, że to trudny zabieg i nie zawsze się udaje (bo zależy to od kręgosłupa pacjenta i od praktyki lekarza). Nie wiem czemu ale lubię jak lekarze objaśniają zawiłość rzeczy.  Niestety żadko który lekarz ma czas i przede wszystkim ochotę do opowiadania pacjentom i jego rodzinie zawiłość choroby.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 20 Listopada 2006, 15:33
Cytat: "Gosiaczek80"
Nie wiem czemu ale lubię jak lekarze objaśniają zawiłość rzeczy

Prosta zasada psychologiczna, boimy się tym mniej im wiecej o danym problemie wiemy.


Cytat: "Gosiaczek80"
Niestety rzadko który lekarz ma czas i przede wszystkim ochotę do opowiadania pacjentom i jego rodzinie zawiłość choroby.

raczej czas...ja sobie lubie pogadać i poopowiadać...tylko papieeeeeryyyyyy...i tak znowu dzisiaj zabrałam papiery do domu.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 20 Listopada 2006, 16:20
Cytat: "liliann"
tylko papieeeeeryyyyyy...i tak znowu dzisiaj zabrałam papiery do domu.

no własnie ... zawsze lekarze i policjanci mówią że mają dużo papierkowej roboty .... jak to wyglada u lekarzy ? bo mi laikowi wydaje sie ze hmm no karta chorby do wypełniania... i co wiecej bo nie wiem  :wink: ?
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 20 Listopada 2006, 16:51
Martaxyz11, karta to może w przychodni, w szpitalu to wywiad, badanie przedmiotowe, obserwacje każdego dnia, wykonane badania obrazowe i laboratoryjne (zawarte w nich odchylenia), konsultacje, twoja idea diagnostyczna, zmiana leczenia
To wszystko oprócz normalnych zleceń dla pielegniarek i uzupełnienia karty gorączkowej dla dyżurnego lekarza, żeby sie połapał co i jak....Potem wypis, w wypisie epikryza.....tu mam zawsze wenę twórczą...
Generalnie co  zrobisz to potem musisz opisać, jak nakłujesz, zszyjesz, wyjmiesz cewnik, założysz sondę (jaki rozmiar, kiedy, jak, z jakiego dojścia) jak rodzina kłótliwa i są scysje, to przebieg każdej rozmowy, jak podejrzenie zatrucia, pobicia, czy szeroko pojętego działania osób trzecich - opisujesz wszystko łącznie z kolorem wymiocin.

A jak wyjdzie, to jeszcze raz ta sama epikryza na ostatnią strone historii choroby (czyli drukujesz i wklejasz), rozpoznanie na pierwszej, kod procedury, rozliczenie pobytu do NFZ, bo jak nie to nie zapłaca, a mi profesor nogi z dupy po wyrywa (mam zatem motywację)

Ja pisze już tylko na kompie, a potem wklejam.
Ale i tak mi robota zostaje. Dzisiaj sobie trzy pacjentki wzięłam "do wykończenia"...

Jeśli policjanci musza pisać tyle samo, to zaczynam rozumieć tych, którzy płaczą, że pracują w komisariatach, gdzie nie ma komputera.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Mariolka w 20 Listopada 2006, 18:00
faktycznie masakra...
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 20 Listopada 2006, 19:21
liliann, O LOSIE !!!! faktycznie masz co robić  :roll:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 20 Listopada 2006, 19:49
Cytat: "Martaxyz11"
O LOSIE !!!! faktycznie masz co robić

daję rade...ma się troche szablonów przygotowanych własnoręcznie... :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:
a oczami wyobraźmi widzę sekretarkę medyczną w jakimś miłym kraju starej Unii.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: MELODYJKA w 21 Listopada 2006, 10:07
ja miala znieczulenie w kregoslup przy cc,wszystko szybko fajnie bez bolu,tylko jak to zwykle bywa przy moim pechu,mialam skutki uboczne w postaci niewiarygodnego bolu glowy,taki bol nawet ciezko jest opisac...dostawalam zastzryki z kofeiny i inne silne leki,jeszcze 10 dni po porodzie przychodzila do domu Pani neurolog
 :?

to bylo straszne ,ale samo znieczulenie nie boli w ogole
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: demka w 21 Listopada 2006, 10:22
MELODYJKA, biedaczka...ból głowy to niezywkle ciężka sprawa, nic się nie chce...a obok Maluszek dopomina się ciągłej opieki...
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 21 Listopada 2006, 10:25
Lila To teraz rozumiem...tylko co do tych wypisów....nasz wypisy ze szpitala (czyli mój i D. bo w tym roku tę instytucję było dane odwiedzić nam obojgu) są strasznie lakoniczne i nic się z nich nie można dowiedzieć. raptem 3 zdania na krzyż....
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: MELODYJKA w 21 Listopada 2006, 13:11
Demka ,to nie ,że sie ioc nie chce,ja nie bylam wstanie podniesc glowy na centymetr,jak mnie polozna zobaczyla "zieloną "na twarzy w lazience to mnie wyzwala,ze moglam im tam umrzec i nawet nie zadzwonilam dzwonkiem po pomoc,a ja nie chialam przeszkadzac bo dziewczyna wlasnie rodzila...to byl bol jakby sie ktos"obuchem "po glowie walil,nawet mi dziecka nie przynosili
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 21 Listopada 2006, 15:57
A mi w szpitalu zgubili kartę ciazy i nie mam na pamiątkę  :cry:  :cry:  :cry:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 21 Listopada 2006, 16:35
Cytat: "Gosiaczek80"
tylko co do tych wypisów....nasz wypisy ze szpitala (czyli mój i D. bo w tym roku tę instytucję było dane odwiedzić nam obojgu) są strasznie lakoniczne i nic się z nich nie można dowiedzieć

co kraj to obyczaj....praca w klinice zobowiązuje, ja mam wypisy jak nowelki czasami.
Ale fakt z wypisów zabiegowców nic się człowiek nie dowie. Ot tyle, że był, żył, to mu wycięli i nic więcej...
Tyle, że jeśli epikryzy (czyli takiej krótkiej opowiastki co to sie z pacjentem na oddziale działo), na wypisach nie umieszczają to i tak muszą ja pisać w historii choroby...
Musi być trochę sprawiedliwości na świecie.

Cytat: "MELODYJKA"
mialam skutki uboczne w postaci niewiarygodnego bolu glowy

zespół popunkcyjny, niestety zdarza się i to dość często, szczególnie jak pacjent podnosi sie po zabiegu, a po podpajęczym znieczuleniu trzeba leżeć plackiem 24 godziny.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: MELODYJKA w 21 Listopada 2006, 19:07
lezalam, plackiem jestem pewna ,ze nie unioslam glowy na centymetr,polozna mowila ,ze zle sie wkuli i ulecialo troche plynu rdzenno mozgowego :roll:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 21 Listopada 2006, 19:20
Cytat: "MELODYJKA"
lezalam, plackiem jestem pewna ,ze nie unioslam glowy na centymetr,polozna mowila ,ze zle sie wkuli i ulecialo troche plynu rdzenno mozgowego

.... wierzę, Ci, że leżałaś....jakbyś się jeszcze podnosiła, to dopiero by bolało.
A faktycznie przyczyną bólów jest obniżenie ciśnienia płynu mózgowo rdzeniowego, który zawsze wypływa po wkłuciu, nie jest to jakiś błąd, po prostu norma. Swobodny wypływ płunu mózgowo-rdzeniowego jest znakiem, że anestezjolog jest w dobrym miejscu. I tak potem wypełnia sią tą objętość środkiem znieczulającym.
Z tym, że są ludzie bardziej i mniej na te wahania ciśnienia wrażliwi...i tych bidaków faktycznie bardzo boli....

Pomyśl, co by było, gdyby pobierano Ci płyn do badania (oczywiście nie przy porodzie, ale z jakiejś innej okazji, której Ci nie życzę)....Zabiera się wtedy pacjentwi dobre kilka mililitrów.
Niektórzy faktycznie cierpią po tym zabiegu.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: MELODYJKA w 21 Listopada 2006, 20:13
pewnie masz racje,nagorsze jest to ,ze te bole czesto wracaja ,najpierw mam same plamy przed oczami a potem bol taki ze "glowa mała":)



ps.jestes lekarzem? pytam ,bo tak fachowo odpowiadasz:)
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 21 Listopada 2006, 20:18
Cytat: "MELODYJKA"
jestes lekarzem?

 niom :Szczerbaty:    :Szczerbaty:    :Szczerbaty:

a bólu Ci nie zazdroszczę, takie przewlekłe dolegliwosci, to bardzo rzadka sprawa....ale bywają niestety
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Tajusia w 28 Listopada 2006, 12:17
uff ale się naczytałam i do teraz mam lekko gęsią skórkę  :mrgreen:
to znaczy bardzo lubię czytać fachowe wyjaśnienia i lepiej się czuję jak wiem więcej ale jakoś tak zawsze odczuwam "na własnej skórze"  :wink:

ja miałam dwie operacje na kolano (rzepka) i w obu przypadkach dostawałam znieczulenie w kręgosłup - takie że nie czułam od pasa w dół, to znaczy czułam że coś mi tam robia ale nie czułam bólu i potem po operacji przez jakis czas jeszcze czucia nie było - czyli jakie miałam?? bo już zwątpiłam :lol:

chciałam Was pocieszyć że żyję i nic mi się nie stało, nie miałam ani nie mam żadnych powikłań  :mrgreen: -> to dla tych co się boją

wybrałam w uzgodnieniu z anestezjologiem (1 raz jeszcze z rodzicami) taki typ znieczulenia bo ma mniejszy wpływ na organizm i ewentualne skutki uboczne też mniejsze (chodzi mi o to że z ogólnego można sie czasem wcale nie obudzić) - jak się mylę to mnie poprawcie  :mrgreen:

samo wkucie w ogóle nie bolało, nawet nie wiem w którym momencie było wykonane , jedynie potem czułam takie rozpieranie w dolnej części pleców (w obu przypadkach),

a piszę to wszystko żeby się spytać czy i jak to sie ma w porównaniu do ZZO przy porodzie, żeby wiedzieć, jakbym sie ewentualnie zdecydowała  :twisted:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 28 Listopada 2006, 12:21
Cytat: "Tajusia"
spytać czy i jak to sie ma w porównaniu do ZZO przy porodzie

Tajusia, ja Ci nie pomogę bo operacji na kolanko nie miałam to nie mam porównania:) ale mamy FACHOWCÓW i jak doczytają to pomogą :)
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 28 Listopada 2006, 12:55
Cytat: "MELODYJKA"
jak to zwykle bywa przy moim pechu,mialam skutki uboczne w postaci niewiarygodnego bolu glowy,taki bol nawet ciezko jest opisac

nie miałsą pecha , poniewaz ja miałam to samo :( ból i jeszcze raz ból . Opisąłam to w swoim poscie o porodzie .


Cytat: "Martaxyz11"
A mi w szpitalu zgubili kartę ciazy i nie mam na pamiątkę  


a mi nie oddali , i chyba by nie oddali jak bym poprosiła ...chociaż musze poprosic znajomą , moze akurat jej dadzą .


Cytat: "liliann"
zespół popunkcyjny, niestety zdarza się i to dość często, szczególnie jak pacjent podnosi sie po zabiegu, a po podpajęczym znieczuleniu trzeba leżeć plackiem 24 godziny.


i ja tez jestem tego przykładem , pomimo tego ze lezałam.
Tylko to trzeba naprawe leżeć i nie podnosic głowy nawet na centymetr....
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 28 Listopada 2006, 13:54
Cytat: "Tajusia"
a piszę to wszystko żeby się spytać czy i jak to sie ma w porównaniu do ZZO przy porodzie, żeby wiedzieć, jakbym sie ewentualnie zdecydowała

lekarzem nie jestem ale na mojego nosa to miałaś takie samo znieczulenie jak przy cesarkach, czyli podpajęczynówkowe. Głębsze wkłucie niż przy ZZO.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 29 Listopada 2006, 16:12
Cytat: "Gosiaczek80"
Tajusia napisał/a:
a piszę to wszystko żeby się spytać czy i jak to sie ma w porównaniu do ZZO przy porodzie, żeby wiedzieć, jakbym sie ewentualnie zdecydowała

lekarzem nie jestem ale na mojego nosa to miałaś takie samo znieczulenie jak przy cesarkach, czyli podpajęczynówkowe. Głębsze wkłucie niż przy ZZO.

tak - tu posiłkuję sie odpowiedzią Liliann na mój post - też miałam takie znieczulenie; też przy operacji kolana i coś czuję przez skórę, że bedzie mnie czekała jeszcze jedna  :twisted:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: alex w 30 Listopada 2006, 11:29
heh to ja na pocieszenie innych mogę napisać, że przeszłam znieczulenie podpajęczynówkowe bardzo dobrze - nie czulam wkłucia ani rozpierania.
Po operacji miałam leżeć plackiem do rana ale..... dostałam kroplówkę, gdzie między innymi dla znieczulenia był morfina i..... o 22 (jakieś 9, 10 h po zabiegu) zerwałam się z wyrka, bo dopadły mnie straszne torsje po kroplówce.... Nie wstałam całkiem ale siadłam na łóżku.
Na szczęście wcale a wcale nie bolała mnie głowa, czułam się dobrze.
Wnioskiem tego są ludzie tak jak ja, którzy przechodzą takie znieczulenie bezproblemowo.
Więc nie ma sie co bać!
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Kastor (Olcia) w 30 Listopada 2006, 21:53
Hejka rodzial 3 miesiace temu i mialam znieczulenie zewnatrz oponowe super sprawa w 1 fazie  nie czuc bolu gorzej jest w 2 bo zaczyna sie nagle czuc (ale podobno tylko 40% tego co czuje sie bez znieczulenia) no i w 3 fazie znowu dziala znieczulenie Jest calkowicie bezpieczne dla dziecka naprawde polecam ;-) :mrgreen:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Oleńka81 w 6 Lutego 2007, 13:55
hej

ja mialam znieczulenie w kregosłup! i nie załuje!
spryskala jakims zamrazajacym plynem i wkuła sie we mnmie .. hehe
bardzo szybko i zrecznie pani doktor to uczynila.
nic nie czułam.
przed tym, poinformowalka mnie przed skutkami ubocznymi.. i czy sie z tym licze..
ufałam jej, ze nie sparalizuje mnie, bo tez jest takie zagrozenie..
ale obylo sie bez takich...

i po porodzie moglam juz chodzic..

i co najwazniejsze wszystko free!  :skacza:
jezeli raz jeszcze "przydazy" mi sie zajsc w ciaze tutaj, to napweno wybiore ten sam rodzaj znieczulenia i ten sam szpital.  
a jezeli ktos ma zyczenie wyc z bólu kilka lub kilkanascie godzin, to prosze bardzo!!

pozdrawiam wszystkie w ciazy!
i powodzenia!   :uscisk:

pozdrawiam.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 10 Kwietnia 2007, 18:12
Ja również zdecydowałam się na znieczulenie przy porodzie :los:  i nie żałuję :skacza:  Ja byłam znieczulana EPIDURALEM i nie czułam nic od pasa w dół.  Dziwne uczucie :brewki:  Jestem pewna że jeśli drugi raz zajdę w ciążę to również zdecyduję się na znieczulenie. W Irlandii wszystkie wizyty u lekarza, w szpitalu oraz znieczulenie w czasie ciąży jest darmowe :brawo_2:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Beata w 13 Kwietnia 2007, 09:46
Ja chciałam być dzielna no i u nas w szpitalach nie zawsze sie da załatwić znieczulenie przynajmniej w moim mieście. jak czekałam aż sie zwolni sala słyszałam takie wrzaski mrożące krew w zyłach, a pielęgniary widząc moją minę- e tam niektóre to przesadzają-mówiły. Potem po 3 godzinach kiedy mój mąż widział,ze męczę sie od skurczy poszedł sie spytać czy jest anastazjolog i akórat był ale powiedział,ze 500 zł jak chce znieczulenie. ja już wymęczona teroche zdecydowałam się, bo zaczełam mieć obawy,że nie dam rady. Potem ok luzik, a przy partych, których w  ogóle nie czułam bo chyba przesadzili z dawką, choć parłam ponoć   dobrze musiałam mieć próżnociag bo dziecko za duże- na żywca jak by mnie tak to chyba nie byłoby fajnie. Potem miałam torsje już po porodzie ale to normalka ponoć- organizm sie oczyszcza. Dłuzej sie moze dochodzi do siebie bo znieczulenie zchodzi kilka godzin ale drugi raz też wezmę i na zapas sie juz boję co bedzie jak nie bedzie wtedy lekarza. Mały sie urodził cały i zdrowy, nie ma co sie katować. Wydaje mi sie,ze wszystko zależy od budowy kobiety- ja jestem wąska w biodrach i mi jest trudniej i bardziej boli, a niektóre to hop siup i już, mam takie znajome.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 15 Kwietnia 2007, 21:14
A ja urodziłam Kasie bez znieczulenia żadnego i teraz też tak planuje. Jak naturalnie to naturalnie!
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 16 Kwietnia 2007, 08:32
hmmm ja teraz po praktycznie 6 miesiacach mam wiecej "odwagi" i tak mysle sobie ze moze nie będę chciała....  :drapanie:

ale dobrze jest miec WYBÓR jak cos  :los:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: demka w 18 Kwietnia 2007, 11:07
Dziewczynki czytam sobie to wszystko o tych znieczuleniach, bólu...i tak sobie myślę, że różnie to bywa...ja zaraz po porodzie byłam gotowa mieć następne dziecko...nie bolało mnie tragicznie, skurcze owszem były bolesne ale nie uporczywe, także ja nastepnym razem bałą nie będę się wcale...rodziłąm bez znieczulenia i ciesze się bardzo :D nie miałam żanych dolegliwości bólowych związanych z podaniem znieczulenia... Dużo zalezy tez od granicy bólu jaką mamy...wioadomo, że każdy inaczej reaguje na ból...

Stwierdzam zatem, że poród nie jest taki straszny jak mówią niektórzy...duzo zależy od naszego organizmu...od naszego nastawienia i od otaczających Cię ludzi: obecności męża, dobrej położnej, lekarza...
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 18 Kwietnia 2007, 14:16
No widomo ze jak ktos idzie z rozwarciem na 5 cm to faktycznie nie ma co sie bac :)
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Beata w 18 Kwietnia 2007, 14:36
No nie wiem ja miałam 5 cm rozwarcia jak dotarłam do szpitala i 3 godziny się męczyłam i rozwarcie sie nie zwiększało, potem po oxytocynie dopiero ruszyło w sumie 8 godzin byłam na porodówce. Nie wydaje mi sie żeby to był tylko próg bólu- to przede wszystkim budowa kobiety i rozmiar dziecka. Mi lekarz żartował już po "prosze następnym razem mniejsze bo to było troche za duże jak na panią"
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 18 Kwietnia 2007, 14:47
Cytat: "Beata"
ja miałam 5 cm rozwarcia jak dotarłam do szpitala i 3 godziny się męczyłam i rozwarcie sie nie zwiększało

o matko ...
gdybym ja tak miała to urodziłabym w 15 minut :)

Cytat: "Beata"
to przede wszystkim budowa kobiety i rozmiar dziecka

a nasza wercia ? :) urodziła "Klocuszka" natrualnie i szybciutko .... a chudzina z niej :)

ja sie poddaję  :mdleje: bo nie ma przepisu na szybki - bezbolesny- prawidłowy pród  :drapanie:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: demka w 19 Kwietnia 2007, 11:36
Cytuj
Mi lekarz żartował już po "prosze następnym razem mniejsze bo to było troche za duże jak na panią"
_________________

ja tam postawna nie jestem, Oliwka urodziłą się bardzo duza...a posło szybko i sprawnie...dodam tylko, że mam nieco męską budowę ciałą, atkże u mnie to była na pewno siła woli i straszna niecierpliwość :brewki:  :los:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Beata w 19 Kwietnia 2007, 11:44
No ja jestem wąska w biodrach i jeszcze mam skrzywioną kosc ogonową co mogło przeszkadzać, no i skórcze miałam za słabe-dlatego małego wyciągli próżnociagiem, bo mu tentno słabło i nie można było dłuzej czekać.
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 20 Kwietnia 2007, 09:57
Cytat: "Martaxyz11"
a nasza wercia ?  urodziła "Klocuszka" natrualnie i szybciutko


Oj tak. A miałam miec małego dzidziusia, a wyszedł 4 kg bobasek  :hahahaha:

Cytat: "Martaxyz11"
a chudzina z niej  


Dziękuję Martusiu  :brewki: :przytul:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Beata w 20 Kwietnia 2007, 10:10
cóż każda z nas ma nadzieję, że  będzie szybciutko i nie za boleśnie i niektóre mają tak, szczęściary, niektórzy przecież nie mają  bólów krzyżowych np. no i poług paskudna sprawa  ale ważne,że to mija i potem jest super cudowna dzidzia
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 20 Kwietnia 2007, 10:25
wercia,  :los: szcześciara z Ciebie :)

Cytat: "Beata"
cóż każda z nas ma nadzieję, że będzie szybciutko i nie za boleśnie i niektóre mają tak, szczęściary


oj tak :)
ale w sumie  ZA BARDZO juz nie pamiętam jak to było  :drapanie:
wiem ze bolało ... najgorzej przy masazu szyjki bo az sie rozpłakałam.... a miałam 2 razy :(
no i po 9 godzinach ... te ostatnie pół (rodziłam 9,5h ) były juz męczące i chciałam JAK NAJSZYBCIEJ miec to za sobą........

przypomina mi sie jak jestem u ginekologa  na fotelu... wtedy jakos tak dzinie spięta jestem  :los:  :los:  :los:
Tytuł: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: demka w 20 Kwietnia 2007, 11:23
Cytat: "Martaxyz11"
przypomina mi sie jak jestem u ginekologa na fotelu... wtedy jakos tak dzinie spięta jestem

jak ja sobie przypomne pierwszą wizytę...szłam na ugiętych nogach...normalnie panikara jakaś :wink: a nie było wcale strasznie...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 12 Listopada 2007, 14:37
Ból porodowy
 Lek. med. Agnieszka KURCZUK-POWOLNY

Niekiedy poród tak bardzo kojarzy nam się z bólem, że zapominamy, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. A przecież ból jest tylko niedogodnością na drodze do najwspanialszej nagrody - dziecka


Ból towarzyszy narodzinom od tysięcy lat. Nie jest on, wbrew pozorom, wynalazkiem naszej cywilizacji. Kobiety z prymitywnych plemion, żyjących w zgodzie z naturą, też znają cenę macierzyństwa. Nieliczne matki, które rodzą dzieci niemal tego nie zauważając, należą do wyjątków potwierdzających regułę.

Nie oznacza to jednak, że musisz cierpieć w milczeniu. Możesz zawczasu zapoznać się ze sposobami łagodzenia bólu podczas porodu i zostawić sobie furtkę na wypadek, gdyby jednak okazało się to ponad twoje siły. Możesz też, znając swoje możliwości, postarać się z góry wyeliminować ból. Choć ostrzegam, że tak do końca wyeliminować się go nie da.

Wygnanie z raju

Bolesny poród jest ceną, jaką homo sapiens płaci za uczłowieczenie; wyprostowana postawa spowodowała zmiany w budowie miednicy kostnej, większa objętość mózgu zaś oznacza większy obwód główki. Dlatego kilkucentymetrowa droga ludzkiego dziecka na świat jest trudniejsza niż w przypadku wszystkich innych ssaków.Porodu nie sposób sobie wcześniej wyobrazić. Opowieści kobiet, które mają go już za sobą, są zazwyczaj bardzo subiektywne. Każda z nas ma nieco inny próg bólu i sposób jego odczuwania, nie ma też dwóch identycznych porodów. Kiedy kobiety opowiadają swe wrażenia z porodu, ból może być tematem numer jeden, lub też niewartą wspomnienia drobną niedogodnością.

Nie sugeruj się więc mrożącymi krew w żyłach opowieściami koleżanek twój poród może wyglądać całkiem inaczej. Ból zależy m.in. od tego, czy rodzisz swoje pierwsze, czy kolejne dziecko, czy miałaś bolesne miesiączki, czy akcja porodowa jest stymulowana oksytocyną. Nie bez znaczenia jest także twoje nastawienie.Początkowe skurcze macicy często nie są boleśnie odczuwane lub towarzyszy im jedynie niewielki dyskomfort.

Dlaczego boli?

W miarę postępu porodu, gdy skurcze stają się częstsze i silniejsze, nieprzyjemne doznania nasilają się i pojawia się ból. Związany jest ze skracaniem się i rozwieraniem szyjki macicy. Może przypominać dolegliwości miesiączkowe (tylko znacznie silniejsze) lub objawiać się tępym bólem krzyża. Niektóre rodzące mają wrażenie, że co kilkanaście, a później co kilka minut ktoś ściska je niezwykle mocną obręczą. Inne odczuwają skurcz jako niezwykły przypływ energii.Ból nie trwa bez przerwy.

Przypomina fale, które narastają, osiągają szczyt i cofają się. W szczycie skurcz może być bardzo bolesny, ale gdy mija, dolegliwości ustępują całkowicie. To chwila na odpoczynek. Warto ją wykorzystać. Najbardziej krytyczny jest zazwyczaj koniec pierwszego okresu porodu, gdy do bolesnych skurczów dołącza się zmęczenie i zniecierpliwienie.

Ostatnia prosta

Drugi etap, wypychanie dziecka przez drogi rodne, większości kobiet wydaje się łatwiejszy do zniesienia. Do tej pory mogły właściwie tylko czekać na pełne rozwarcie szyjki macicy i pokonywać kolejne fale bólu. Teraz nareszcie mogą coś zrobić wspomóc potężne skurcze macicy (zwane bólami partymi) siłą swojego parcia. Gdy główka dziecka schodzi w dół kanału rodnego, pojawia się nieprzyjemne uczucie rozpierania i rozciągania tkanek miednicy, pochwy i krocza.

Sam moment rodzenia się główki zazwyczaj nie jest bolesny nerwy z rozciągniętych tkanek krocza nie są już w stanie przewodzić bodźców bólowych. Z tego samego powodu kobiety na ogół nie czują nacięcia krocza. Wydalenie miękkiego i niewielkiego łożyska, które następuje zazwyczaj w kilkanaście minut po narodzinach dziecka, również nie jest bolesne. Zabieg zszycia naciętego lub pękniętego krocza, choć niezbyt przyjemny, nie powinien boleć, ponieważ lekarz zastosuje znieczulenie miejscowe.

Ten ból jest łatwiejszy do zniesienia niż inne rodzaje bólu, gdyż:

podczas ciąży można przygotować się do niego, zastanowić się, jak sobie z nim poradzić, i skorzystać z pomocy specjalistów;

nie jest stały, przychodzi i odchodzi, co pozwala na złapanie oddechu; najbardziej intensywny jest tylko przez 20-30 sekund, po czym następuje paruminutowa przerwa;

ma sens i cel, zarówno w przenośni, jak i w dosłownym znaczeniu; bodźce bólowe dają początek łańcuchowi przemian hormonalnych, mających ogromne znaczenie dla procesu laktacji i tworzenia więzi między matką a dzieckiem;

wiadomo, że się niedługo skończy, a na końcu czeka wspaniała nagroda!

Poród jest bolesny, bo:

skurcze mięśnia macicy powodują ucisk nerwów w tym narządzie, a także przejściowe niedokrwienie, co daje efekt podobny do bólu przy zawale mięśnia sercowego;

boli rozciąganie się szyjki macicy i dolnego odcinka trzonu macicy, w miarę jak otwiera się dziecku droga na świat;

dziecko główką uciska na nerwy w okolicy kręgosłupa, co powoduje bóle okolicy krzyżowej pleców;




podczas drugiego okresu porodu schodząca w dół główka rozciąga tkanki pochwy i krocza.

No i są jeszcze przyczyny psychologiczne. Wszyscy mamy podobny fizjologiczny próg bólu. Różnimy się stopniem jego tolerancji. To, ile jesteśmy w stanie znieść, zależy w znacznym stopniu od naszego podejścia do sytuacji. Rodząca bardziej cierpi, jeśi jest spięta, zdenerwowana, boi się i oczekuje bólu, gdy jej poprzedni poród był bardzo bolesny albo nasłuchała się przerażających wspomnień innych kobiet.

Z pewnością lepiej zniesiesz poród, jeżeli jesteś rozluźniona, nie boisz się, masz pozytywne nastawienie, jeśli czujesz się bezpiecznie, wiesz, co się dzieje z twoim ciałem, masz możliwość odwrócenia uwagi od bólu (towarzystwo ukochanej osoby, masaż, kąpiel), jesteś świadoma sensu i celu przeżywanego cierpienia.

Jak zmniejszyć ból?

Istnieje wiele naturalnych i bezpiecznych (dla matki i dla dziecka) sposobów radzenia sobie z bólem. Oto niektóre z nich.

Masaż. Czuły dotyk może przynieść ulgę, zwłaszcza spokojne, koliste ruchy. Pomaga w bólach okolicy krzyża, a także napiętych mięśni ramion i barków. Nie potrzeba do tego specjalnych kursów, wystarczy słuchać wskazówek rodzącej. Specjalnym rodzajem masażu jest refleksoterapia masowanie odpowiednich punktów na dłoniach i stopach, to jednak trzeba umieć.

Woda. Zanurzenie się w ciepłej wodzie przynosi niemal natychmiastową ulgę. Do wanny można wejść, gdy skurcze stają się bardziej bolesne, i spędzić tam niemal cały poród. Woda pozwala swobodniej się poruszać i odprężyć, rozluźnia mięśnie, poprawia krążenie. Skurcze stają się mniej bolesne i bardziej efektywne.

Ciepłe i zimne okłady - skuteczne przy bólach pleców, można do nich wykorzystać termofor lub worek z lodem.

Techniki relaksacyjno oddechowe. Głęboka relaksacja, hipnoza i autohipnoza to wspaniałe sposoby kontrolowania bólu siłą swojego umysłu, ale wymagają wcześniejszego przygotowania i pracy nad sobą. Warto uprzedzić personel medyczny o tym, że chce się je stosować.

Akupunktura. Starożytna chińska sztuka medyczna, polegająca na wbijaniu cienkich igieł w odpowiednie miejsca na skórze. Doskonała metoda, wymagająca jednak obecności doświadczonego specjalisty.

Aromatoterapia. Leczenie zapachami, u nas wciąż mało znane. Podobnie jak akupunktura, wymaga pomocy specjalisty. Próby samodzielnego znieczulania się poprzez wdychanie olejków aromatycznych mogą być w ciąży niebezpieczne.

Homeopatia. Leczenie małymi dawkami leków roślinnych i mineralnych. Wymaga wcześniejszej konsultacji doświadczonego specjalisty.

Proszę o znieczulenie!

Jeżeli metody naturalne okażą się niewystarczające lub z jakichś powodów nie możesz ich stosować, pozostaje ci jeszcze znieczulenie. Większość szpitali dysponuje skutecznymi środkami przeciwbólowymi dla rodzących. Niestety, na ogół leki te wywołują efekty uboczne.

Znieczulenie zewnątrzoponowe polega na wstrzyknięciu środka znieczulającego do przestrzeni otaczającej rdzeń kręgowy. Dokonuje się tego przez wkłucie cienkiej igły pomiędzy kręgi na poziomie kręgosłupa lędźwiowego. Podawany przez nią lek znosi czucie bólu od pasa w dół. Jednocześnie zachowane zostaje czucie dotyku i ruchu, co umożliwia poruszanie się podczas porodu i parcie.

Środek przeciwbólowy nie przechodzi do krwi matki ani przez łożysko, nie stwarza więc zagrożenia dla dziecka. Przy tym znieczuleniu poród częściej kończy się z pomocą kleszczy lub próżniociągu, prawdopodobnie z powodu nadmiernego zwiotczenia mięśni ścian kanału rodnego. Poważne powikłania po znieczuleniu zewnątrzoponowym zdarzają się bardzo rzadko. Częstym problemem są natomiast bóle głowy, utrzymujące się czasem nawet kilka miesięcy po porodzie. W znieczuleniu zewnątrzoponowym można również wykonać cięcie cesarskie.

Silne leki przeciwbólowe (np. Dolargan) to narkotyczne środki, podawane domięśniowo lub dożylnie. Powodują osłabienie reakcji na ból, czasem senność i zobojętnienie. Zmniejszają zatem zdolność matki do współdziałania podczas porodu. Przechodzą przez łożysko do krwi dziecka i mogą po narodzeniu powodować u niego zaburzenia oddychania. Konieczne jest wtedy podawanie leków neutralizujących działanie narkotyku.

Znieczulenie miejscowe czyli wstrzyknięcie środka znieczulającego (np. lignokainy) w miejsce dokonywanego zabiegu. Najczęściej znieczula się tak pęknięte lub nacięte krocze po porodzie.

Znieczulenie ogólne dożylne lub wziewne podanie środka powodującego całkowitą utratę świadomości. Stosowane do cięcia cesarskiego oraz zabiegów wyłyżeczkowania macicy lub ręcznego wydobycia łożyska po porodzie.


To twój wybór

Środki przeciwbólowe są coraz bardziej dostępne, wiele kobiet świadomie wybiera jednak poród naturalny. Taki wybór jest porównywalny z mozolną wspinaczką na szczyt, na który wszak można wjechać kolejką. Jednak ta wspinaczka dostarcza przeżyć nieporównywalnych z żadnym innym doświadczeniem. Nieważne, czy na swój szczyt pojedziesz kolejką, czy też zdecydujesz się przeżyć wszystko do końca. Ważne, by był to twój świadomy wybór, bez presji i poczucia winy.


Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 4 Grudnia 2007, 22:24
Cytuj
duzo zależy od naszego organizmu...od naszego nastawienia i od otaczających Cię ludzi: obecności męża, dobrej położnej, lekarza...
dużo też zależy od tego czy nasz organizm ( i organizm dziecka) są do porodu przygotowane. Chodzi mi o rozwarcie, skracanie szyjki wysokość główki.  I od tego czy poród zaczyna się od skurczy czy od wód.


mnie poród rozpczął się od końca. mój organizm nie był do porodu przygotowany, a urodzić musiałam bo odeszły mi wody.
 Zuzia urodziła się w wyniku cc po 13,5 godzinie od momentu odpłynięcia wód.  Jak dostałam zniczulenie podpajęczynówkowe, to pomyslałam jedno " jakie to fajne uczucie jak nic nie boli".  Dziwne jest uczucie jak widzisz podniesioną swoją nogę i jej nie czujesz. Wstałam po 16 godzinach od cięcia. Nie miałam żadnych ubocznych objawów, typu np ból głowy czy kręgosłupa.Położna się dziwiła, że ledwo wstałam, a juz małą przewijam (no ale KTOŚ musiał). 
 
Cytuj
ale dobrze jest miec WYBÓR jak cos
dokładnie.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 4 Grudnia 2007, 22:54
No i u mnie też zaczęło sie od odejscia wód  ::) ...po 15 godzinach mnie pocieli ...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 4 Grudnia 2007, 23:23
Mi również pierwsze odeszły wody w domku ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 5 Grudnia 2007, 08:57
Wercia, Ela, Gosia :) - to teoretycznie jest najgorsza wersja porodu - odjescie wód...o ile organizm nie jest przygotwany..czyli jesli szyjka nadla twarda, długa i nie rozwarta...
Moja sis miała dokaldnei ten sam scenraiusz...

Ale plusem jest ;) to..ze wody odejda - i to jest jendoznaczny znak ze nalezy udac sie do szpitala... :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 5 Grudnia 2007, 11:07
Vall ja na początku nie byłam pewna czy to wody ponieważ miałam ich strasznie mało :D dlatego do szpitala wyjeżdżałam dwa razy )pierwszy raz kazałam się mężowi wrócic do domu i poszliśmy spac :P) ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 5 Grudnia 2007, 11:09
mi odeszły na sali i zawstydzona myslłąm ze
posikałam sie połoznej na rece  ::) :D :D :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 5 Grudnia 2007, 19:40
heheeh ja też myslałam , zę się posikałam  ;D ;D ;D ;D ...że najnormalniej w świecie zlałam sie w łózko....w szpitalu....ale mi było wstyd !       
Musiałam przeciez wstac i isc do położnej aby jej powiedziec ze musi zmienic mi posciel  :-[ ...no ale wody tak chlusnęły o podłoge jak wstałąm ze pozłozna na dyzurce to usłyszała i sama przyleciała :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 6 Grudnia 2007, 13:51
chlupot wodospadu.... ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 7 Grudnia 2007, 00:22
Dosłownie  ;D
Wszyscy sie dziwili ze mam tyle wód :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 7 Grudnia 2007, 12:31
a teraz sie z tego smiejemy :)
dobrze człowiek potrafi... zapomniec .... i obrócic w dowcip niektore sytuację  ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 7 Grudnia 2007, 12:53
to jest fajne ze tak szybko sie zapomina....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 7 Grudnia 2007, 20:10
A ja się najbardziej bałam że mi wody odejdą w sklepie albo na ulicy...ale lekarz zawsze mówił , ze wody jak odchodzą to tak po troszku....ta .....normalnie spaliłabym się ze wstydu jak by mi sie to stałow  miejscu publicznym,....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 8 Grudnia 2007, 10:03
A ja się najbardziej bałam że mi wody odejdą w sklepie albo na ulicy...ale lekarz zawsze mówił , ze wody jak odchodzą to tak po troszku....ta .....normalnie spaliłabym się ze wstydu jak by mi sie to stałow  miejscu publicznym,....

tez mi chodzi po głowie cos takiego..ze jak teraz gdzies chodze to nagle mnie wody zaleją..  ::) ::) ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 8 Grudnia 2007, 10:55
ale ponoć jak sie chodzi to nawet jak odejda ci wody to tak pomalutku bo główka dziecka bedzie działać jak korek
że tak mega zalanie może się zdarzyć jak bedziesz lezała - tak wyczytałam gdzies ...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 8 Grudnia 2007, 16:21
A ja włąsnie miałam mega wodospad jak wstałam i choziłam  :P
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 16 Grudnia 2007, 21:27
GRATULUJE :)

A ze bez zoo to tylko mozesz byc z siebie dumna ( ja jestem :) ) zadna sztuka urodzic ze znieczuleniem :P
O bolu i tak juz nie pamietasz zapewne :)
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 09:34
Dziewczyny w ramach wyjasnienia...

Dla tych co bedą rodzić to ZNIECZULENIE NIE POWODUJE ZE NIE CZUJECIE BOLU tylko go łagodzi...

wiec nie ma co udawac matek polek i brac zzo po kilku godzinach produ o ile ma sie taka mozliwosc
aby złagodzić sobie boł i odpoczac ... tak aby nie skonczyło sie cc z wyczeniczenia czy omdlenia mamy...

Dlatego te co NIE MIAŁY zzo nie niech nie wypowiadaja sie czy było kimuś lekko czy trudno urodzić z zzo
bo nie sa w stanie tego ocenic... a takie komentarze sa mało miłe...
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 17 Grudnia 2007, 09:42
Dziewczyny w ramach wyjasnienia...

Dla tych co bedą rodzić to ZNIECZULENIE NIE POWODUJE ZE NIE CZUJECIE BOLU tylko go łagodzi...

wiec nie ma co udawac matek polek i brac zzo po kilku godzinach produ o ile ma sie taka mozliwosc
aby złagodzić sobie boł i odpoczac ... tak aby nie skonczyło sie cc z wyczeniczenia czy omdlenia mamy...

Dlatego te co NIE MIAŁY zzo nie niech nie wypowiadaja sie czy było kimuś lekko czy trudno urodzić z zzo
bo nie sa w stanie tego ocenic... a takie komentarze sa mało miłe...

Wiesz Marta, tak sobie pomyslalam, ze ja chce miec znieczulenie, jesli bedzie mozliwe i nie uważam siebie za kogoś gorszego i nie bede łaziła dumna jak paw (jesli nie bede miala) z napisem na koszulce NIE MIAŁAM ZZO...jesli bede czula potrzebe to poproszę o to a jak nie, to nie....
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 09:46
Tak jak komentarz w stylu:
"co to za sztuka urodzić ze znieczuleniem "
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 17 Grudnia 2007, 09:48
A dlaczego niby nie Antalis?? Nie rozumiem ::)Zgadzam się z Martą w 100%! Ja nie brałam zzo ale nie dlatego że to nie żadna sztuka urodzić ze znieczuleniem
tylko dlatego że u nas w szpitalu nie ma takiej możliwości. To tak jakby napisać że zadna sztuka urodzić przez cc!
Ja miałam cc po 4 godz naturalnego porodu więc doskonale wiem jak to boli. Ale są kobiety które mają
od razu cc bo mają takie wskazania i jest to konieczne i nie uważam że są w czymś gorsze tak samo jak
kobiety które wzięły ZZO. A dochodzenie do siebie po CC bardziej boli niż po porodzie SN.

Anusiu przepraszam że u Ciebie wątku  :-* Mateuszek jest ŚLICZNY!!!!!!!!!
Ania sie na pewno nie obrazi :) Zaraz jej napisze sms co u nich.
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: ela w 17 Grudnia 2007, 10:01
Dziewczyny temat o ZZO jest już wiec tam mozecie pogadac  :)
Maju moze się przeniesie tam posty ?
Tytuł: Odp: Kolejne słoneczko na świecie :) Mateuszek Anusi-Szczecin jest z nami !
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 17 Grudnia 2007, 10:12
Anusiu sorx ze w Twoim watku - mam nadzieje ze te posty zostana przeniesione do tematu o zzo.
Jednak wiem czemu sie zastanawiam nad opuszczeniem tego forum - Marta a czy ja napisałam cos obrazliwego ? Wiesz do czego sluza emotikonki i rozumiesz ich znaczenie ? Ja po swojej wstawilam taka :P - co oznaczalo ze ta wypowiedz nie ma podtekstu by komus uwłaczac. Byla to odp na smsa Ani o tym ze "Urodził się bez znieczulenia -ale było mega ciężko !". Ja w ten sposob chcialam pogratulowac wytrzymałosci i . Sama rodzilam bez znieczulenia wiec wiem jak moze bolec. Juz przemilcze co mysle o tych co to jak jeszcze sie nawet nie zacznie a juz sie dra o znieczulenie.

Taki radosny watek a Wy sie czepiacie ... czytajcie ze zrozumieniem.

Maju ja rowniez proponuje te posty przeniesc - w koncu to watek Anusi i Mateuszka :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 10:49
Nie tylko ja odebrałam ten post nie tak jak mówisz.
Zreszta wiemy jakie masz podejsce o znieczuleniu bo owy wątek sie zaczyna od Twojego postu "ze to pójscie na łatwize"
wiec nie miej pretensji ze kogoś mogło urazić takie stwierdzenie...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 17 Grudnia 2007, 11:00
Moj cytat: To dla mnie takie troche pojscie na łatwizne - z całym szacunkiem dla kobiet ktore rodziły przy pomocy znieczulenia.

Obrazilam kogos ?? Czepiacie sie. Chodzi o baby ktore tak jak juz pisalam ze dra sie o znieczulenie choc jeszcze nic prawie nie boli. Wyciagacie zdania z kontekstu.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 17 Grudnia 2007, 11:04
Moj cytat: To dla mnie takie troche pojscie na łatwizne - z całym szacunkiem dla kobiet ktore rodziły przy pomocy znieczulenia.

Obrazilam kogos ?? Czepiacie sie. Chodzi o baby ktore tak jak juz pisalam ze dra sie o znieczulenie choc jeszcze nic prawie nie boli. Wyciagacie zdania z kontekstu.

To znaczy, ze jak ja sie bede darła (co chyba kiedys wspomnialam o tym w moim watku) to znaczy, że co?? że panikara jestem?? Może i tak, ale po co mam się męczyc i udawać kogoś kim nie jestem, jak mogę sobie ból uśmierzyc?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 11:05
Oj niektóre z Was to się powinny porządnie w łeb puknąć.
Zaraz na się tu utworzy kasta lepszych i gorszych matek.
Lepsze to te co bez ZZO rodziły, karmily piersią do roku, zostały z dzieckiem do 3 roku życia itd itp.

Więcej bujd nie będe pisać...

Patrząc ze swojej skromnej strony pod kątem 9 tygodni rzygania (bo cholera nadal mi nie przeszło i rzygam sobie już 10 tydzień) i  narastającej niedokrwistości...jestem w tym momencie nastawiona na załatwienie sobie ZZO....bo czuję się wyczerpana i zmęczona i mam ochotę na skorzystanie z dobrodziejstw nowoczesnej medycyny.  

Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 17 Grudnia 2007, 11:09
Szkod słow na Was. Matyna ja mowie o tych prawdziwych panikarach co to sie dotknac nie pozwola nawet.
I NIGDY NIE PISALAM ZE TE BEZ ZZO SA LEPSZE !
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 11:13
I jeszcze odnosząc sie do tego co Ela napisała w pierwszym pście u Vall (tam nie będę śmiecić).

Poród boli, niezależnie czy ze znieczulenem czy bez...i jest ciężka robotą dla rodzącej. To nie tak, że przyjdę na oddział, a personel za mnie urodzi.
Na wysiłek, koncentrację i ciężką pracę oraz na ból trzeba się nastawić....
Gdyby CC robiono każdej, która płacze przy porodzie wszyscy byśmy się tak rodzili.


A rodzic po ludzku to znaczy nie bez bólu i wysiłu, ale w godnych warunkach wśród kompetentnego i miłego personelu...
BO co niektóre mylą to z rodzić w ogóle bez poczucia porodu.  
Cytuj
I NIGDY NIE PISALAM ZE TE BEZ ZZO SA LEPSZE

Jesteś tego pewna????
A co wg Ciebie znaczą słowa???

Cytuj
A ze bez zoo to tylko mozesz byc z siebie dumna ( ja jestem  ) zadna sztuka urodzic ze znieczuleniem


bo mi dość jednozncznie...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Antalis w 17 Grudnia 2007, 11:15
a ta minka  :P to co znaczy ?? Jezu ja chcialam Vall pogratulowac ze dala sobie rade bez "wspomagaczy" to mial byc uklon w jej strone. Zreszta nie bede z wami dyskutowac bo to sensu nie ma.

Pa
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 17 Grudnia 2007, 12:45
Widzisz Antalis? Kazdy to rozumie jednoznacznie. Co z tego ze tam jest taki emotek??? Zdanie jest jednoznaczne.
Ukłon w jej strone - "to zadna sztuka urodzic ze znieczuleniem". nie dziw sie ze komus nie jest miło po takim poscie.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 17 Grudnia 2007, 13:02
I jeszcze odnosząc sie do tego co Ela napisała w pierwszym pście u Vall (tam nie będę śmiecić).

Gdyby CC robiono każdej, która płacze przy porodzie wszyscy byśmy się tak rodzili.
Hmmm, ja tak troszkę w tym temacie tutaj 'offtopicowym' ja rozumiem o co chodzi Eli, Liluś co innego robić cc od razu (choć po doświadczeniu przy rodzeniu Kuby - rodziłam bez zzo bo nie było takiej opcji- wcale bym się nie obraziła gdybym taką możliwośc miała), ale wydaje mi się, że po 15 czy 16 godzinach jak laska ledwo żyje to jest własnie przesada...naprawdę taka matka raczej nie będzie zachwycała się tym jak to jej dziecko na świat przyszło i jakie to wspaniałe i piekne...

A rodzic po ludzku to znaczy nie bez bólu i wysiłu, ale w godnych warunkach wśród kompetentnego i miłego personelu...
BO co niektóre mylą to z rodzić w ogóle bez poczucia porodu.  
i pewnie masz rację, ale raczej nie o takich kobietach tu rozmawiamy, tylko o takich, które kilkanaście godzin się męczą, ale o tym było wyżej...tui chciałam tylko o tych godnych warunkach, niestety ja na takie nie trafiłam i poród wspominam jak koszmar i ogromnie żałuję, że nie było możliwości wzięcia zzo, ba nie było możliwości wzięcia czegokolwiek co by ból nieco usmiezyło, więc wiem jak może boleć i wiem, że przy kolejnym dziecku (o ile będe je mieć) zrobię wsio, żeby rodzić w takim szpitalu, w którym chociazby zzo jest czymś normalnym!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 13:07
Asi zmęczenie rodzącej jest jednym ze wskazań do CC...
ale podaj mi wymierne kryteria zmęczenia....czyli jak nie urodzi się po 8 godzinach to CC??? 9 ?? 10??
Wg podręczników pierwsza faza porodu u pierwiastki może trwać do 15 godzin...
Zatem decyzja o CC po tych 11-12 godzinach spędzonych na porodówce wydaje mi się normalna, sensowa i zgodna z kanonami sztuki medycznej.

To nie chodzi o to żeby kogoś upodlić i umęczyć...ale o zdrowie dziecka i matki.
Po CC jest więcej powikłań...co więcej jest niewielkie odsetkowe ryzyko zgonu matki...dlatego jeśli jest to możliwe to dąży się do porodu naturalnego.  
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Maja w 17 Grudnia 2007, 13:11
Ja też się domyslam o co Eli chodziło...i podobnie myślę - tak jak np. u Gosi, od niedzieli do czwartku to trochę długo ::), podobnie u Marty (Vall) może gdyby decyzja zapadła szybciej mały byłby zdrowy...chociaż gdybać to sobie można :-\
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 17 Grudnia 2007, 13:24
Lila, ja jako laik patrzę tylko i wyłącznie od takiej ludzkiej strony ;-) i powiem Ci, że może gdyby było zzo to co innego, ale rodzić naście godzin zupełnie naturalnie to moim zdaniem jest graniczące z siłami ludzkimi i widziałam te dziewczyny, które po nastu godzinach takiej męczarni miały cc, to był cień człowieka niezdolny do jakichkolwiek odruchów radości na widok dziecka...no ale tak jak mówie, ja patrzę z tej drugiej strony...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 13:27
Ja tak sobie mysle....

gdyby zzo było dostępne w bardziej przystępnej cenie i wykonywane  to mysle ze cc byłoby mniej
ze wzgledu na wymeczenie pacjentek... bo mi pomogło to odpoczac i nabrac siły...

przeciaganie porodów i mowienie NATURA SAMA WIE KIEDY .. dupa bo nie byłoby takiej sytuacji jak u VAll szła z 4 cm rozwarciem
i co ? cc ...

Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 13:35
Dla mnie sytuacja Vallusi to nie jest jakiś ewenement...
Bywa, że rozwarcie zatrzymuje się na 5 czy 6 cm i stoi i dupa....i trzeba po kilku godzinach decydować sie na CC. To też jest norma na sali pooperacyjnej. Podobnie jak to, że jest 5 i w następnych kilku minutach nagle robi sie z tego 9 i zaczynają sie skurcze parte.
Człowiek nie jest maszyną...żaden poród nie jest taki sam.

Co do ZZO....to niestety ale nasz fundusz kochany ma to w dupie. Nie zakłada takich ekstrasów i już.
Nie płaci za żadne dodatkowe procedury przy porodzie. Co sobiście mi sie nie podoba.
Ale mogę sobie ponarzekać podobnie jak ogromna rzesza kobiet.
Pozostaje mi załatwić je sobie na własną rekę.  
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 17 Grudnia 2007, 13:47

Co do ZZO....to niestety ale nasz fundusz kochany ma to w dupie. Nie zakłada takich ekstrasów i już.
Nie płaci za żadne dodatkowe procedury przy porodzie. Co sobiście mi sie nie podoba.
Ale mogę sobie ponarzekać podobnie jak ogromna rzesza kobiet.
Pozostaje mi załatwić je sobie na własną rekę. [/color]


a mi się gdzieś obilo, ze w Zdrojach sie nie placi za zzo....  ???  ::) "ide" szukac info...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 13:49
Jedno najbardziej jest chyba dołujące - szpital gdzie nie wykonuje sie tego .... :-\
pomijajac kwestie płacenia..... bo mozna od kiesoznkowego dziecka odbić  :D ;)
ale jak mowia ze NIE MA MOZLIWOSICI tak jak Asia wspominała............. ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 17 Grudnia 2007, 13:55
Jedno najbardziej jest chyba dołujące - szpital gdzie nie wykonuje sie tego .... :-\
pomijajac kwestie płacenia..... bo mozna od kiesoznkowego dziecka odbić  :D ;)
ale jak mowia ze NIE MA MOZLIWOSICI tak jak Asia wspominała............. ::)

dla mnie osobiście to był dramat, który odbił się szerokim echem w mojej psychice i który powoduje, że nie wiem czy i kiedy pomyśle o kolejnym dziecku...a jesli już, to najpierw poszukam możliwości, czyli w miarę blisko normalnego szpitala...


Aaaaa i zapłaciłabym chętnie, nie potrzebowałabym 'łaski' państwa, ale nawet takiej możliwości w wielu szpitalach nie ma...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 13:57
W większości szpitalach nie ma wystarczajacej obsady anestezjologów. Dlatego nie ma takowej możliwości nawet za dodatkową opłatą. W moim szpitalu go tej pory na dyżurze na szpital (z wyłaczeniem położnictwa) było 3 dyżurnych anestezjologów - teraz jest trzech łącznie z położnictwem, dlatego szpital oferuje jakieś dziwne warunki ZZO, które nie zawsze umożliwiają dostęp do anstezjologa (nawet za opłatą) - bo wystarczy, że np będzie pilny zabieg na bloku ginekologicznym lub CC i koniec - lekarza brak.
...i nie bedzie lepiej....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 17 Grudnia 2007, 13:59
A ile zzo kosztuje? i czy ktos wie czy w Zdrojach jest dostepne?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 17 Grudnia 2007, 14:00
A ile zzo kosztuje? i czy ktos wie czy w Zdrojach jest dostepne?

Anulka, ja czytalam gdzieś, że jest dostepne i nawet wydawalo mi sie, ze bezpłatne, ale teraz nie wiem...dowiem sie jak bede rodzila:)

Zartuje, jak pojde na wizyte do Pękały (o ile jeszcze zdąże pojsc) to sie wypytam jak to jest...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 14:02
Podobno na Pomorzanach 500zł - mówie podobno, bo to info od mojej szwagierki, a ja się osobiście tym nie ineresowałam.
Czy jest takowa możliwość w Zdrojach nie mam pojęcia...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 14:04
ja "płaciłam" 600zł ....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 17 Grudnia 2007, 14:14
Mysle ze warto dac. Zresztą jak niektóre kobiety płacą wiecej za cc to już wolałabym naturalnie urodzić ze znieczuleniem.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 14:17
Na pewno warto miec taką mozliwosc to bez dyskusyjnie.....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 14:17
Owszem, byleby było komu....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 17 Grudnia 2007, 14:18
Ja rodziłam ze znieczuleniem i jestem bardzo z tego zadowolona. Nie wiem czy zdecydowałabym sie jeszcze kiedyś na dziecko jak pierwszy poród miała bym ciężki.
Opieka medyczna i znieczulenie w Irlandii jest bezpłatne :) tutaj mąż przy porodzie i znieczulenie jest w 99% przypadków :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 14:22
W Irlandii i w większości cywilizowanych krajów....ale nie w Polsce...
Szefami NFZ-tu są niestety mężczyźni  :P :P :P

A swoją drogą dziwię się, że nie ma nacisków społecznych np jakiś grup feministcznych na prowadzenie ZZO jako standardu.

Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 14:35
hi hi one nie rodzą  :D :D :D :D :D :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 14:37
właśnie , że rodzą...
Feministka to nie jest koniecznie warcząca na chłopy babjędza....to są mity.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 14:40
najwidoczniej zbyt mało ;) albo maja za dobą opiekę i sie nie trafiło im  ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rajdowka w 17 Grudnia 2007, 14:43
o matko nie wyobrazam sobie nie miec mozliwosci skorzystania z zzo... czytalam jedynie ze jest ryzyko samego podania...

Marta a Ty gdzie rodzilas?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 14:59
W Instytucie Matki i Dziecka na Kasprowicza.

Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rajdowka w 17 Grudnia 2007, 15:11
ja tam wiem ze w toruniu na pewno nie bede rodzic (to co sie dzieje u nas to jest zenada) - juz brata uprzedzilam ze mu sie zwale ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 15:17
 ;D spoko juz ja sie Tobą zajme jakby co :)

Polecam Ci swojego lekarza i moją połozną :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 17 Grudnia 2007, 15:25
;D spoko juz ja sie Tobą zajme jakby co :)

Polecam Ci swojego lekarza i moją połozną :)

może i ja się na to zajmowanie załapię :P
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rajdowka w 17 Grudnia 2007, 15:26
dzieki wielkie Martus  :-*

ja tam po tym co ostatnio uslyszalam serio wiem ze bede rodzic w wawce :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 17 Grudnia 2007, 15:34
Ja uwielbiam podejscie mojego lekarza :)
młody (przystojny facet ) i luzak do tego z poczuciem humoru :)
gdyby nie on to było by gorzej na pewno .... chociaz po pierwszym zakladaniu zelu na szyjkę
moja miłosc do niego osłabła   ;) :D

no i połozna..... ZŁOTA dziewczyna -kobieta bo tez młoda..... taka ciepła.. z miłym głosem....

wiecie co nie wyobrazam sobie pordu bez nich... jakos tak jestem nastawiona ze oni tez będą ze mna drugi raz....

a teraz jak moj odszedł z Medicoveru  :'( i tak go znajde  ;D

TAK SIEDZIAŁ SOBIE moj lekarz i czekał sobie  :)

(http://img179.imageshack.us/img179/9370/pict3669ec4.jpg) (http://imageshack.us)


Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 17 Grudnia 2007, 22:59
U nas niestety nie ma możliwosci w Staragrdzie dostać ZZO nawet odpłatnie....pewnie jak by było to bym poporsiła  :-\

A to co napisałam ...dostałam w nocy smsa od Valll....i pierwszo co przeczytałam to były słowa masakra , załamanie , mordęga...Zmiast przeczytac ...najwspanialsze uczucie na swiecie...przyszedł  mój ukochany synek...Pisałam to przebudzona ze snu po 2 w nocy wieć pisałam bez wiekszego przemyślenia , ale pisałam szczerze !  Szczerze to co myslałam naprawde !

Nie chodzi mi o to ze powinni ciąć...

Lila ty masz zupełnie inne podejscie do wszytskiego , zupełnie inne. Bo jesteś lekarzem . Inaczej patzrysz na te medyczne sprawy . Ja patrze jak cżłowiek , laik , ty jak lekarz ....nawet bicie serduszka dziecka jest dla ciebie tylko echem czegos tam i ważne aby było widac komory , zastawki itd  :P wiesz o co mi chodzi ? Nie obraz sie jak cos zle zrozumiesz :)...to tak na zapas piszę :)

Dla nas poród jest czymś hmmm no nie wiem -przerazajacym , wiaze sie z bólem , strachem , traumą....
Poczekamy aż ty będziesz rodzic hi hi hi hi i inaczej bedziesz śpiewac ;) na porodówce ;)


Cytuj
A rodzic po ludzku to znaczy nie bez bólu i wysiłu, ale w godnych warunkach wśród kompetentnego i miłego personelu...
BO co niektóre mylą to z rodzić w ogóle bez poczucia porodu.


Lial przeczytaj dokłądnie co napisałam...nie mysle ze rodzic po ludzku to rodzic bez poczucia porodu....

Rodzic po ludzku to np. dla mnie rodzic tak jak Marta !
Ja juz jej wczesniej pisałam ze jej lekarz to złoty cżłowiek !
Marta czuła sie bezpieczna idac na poród itd itd...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 17 Grudnia 2007, 23:17
Ela różnica jest taka, że ja patrząc na USG więcej od Was widzę...i nie dziw się, że nie podniecam się odgłosem dopplera, a widokiem poruszjacych się zastawek ...bo to dla mnie jest cud, że widze cos tak skomplikowanego i bezbłędnie działajacego u 8 tygodniowego człowieka. A doppler słyszę co kilka dni...każdy brzmi tak samo...
 
I jeszcze jedno ja też więcej rozumiem...dla mnie słowa wymieniane przez personel na sali to nie bedzie dialekt, coś czego do końca nie zrozumiem...tylko jasny kod. Nie chciałabyś być na moim miejscu, jeśli coś zacznie dziać sie złego ze mną lub z dzieckiem...Ja nie będe miała złudzeń, nikt nic przede mną nie ukryje.

Ela poród to jest wysiłek...nie sądzę, że po swoim będę kwitnąca i szczęśliwa. Będę zmordowana i wykończona i na to sie nastawiam...Tak ja nastawiam się na to, że może potrwać kilkanaście godzin, bo takie jest prawo natury. Koniec kropka.
Ja nie mam żadnego problemu z zalatwieniem sobie CC. Wystarczy jedna rozmowa z moją gin i bez bólu, stresu, strachu przyjmą mnie do Kliniki w wyznaczonym terminie, a potem ciach i po problemie.
Ale nie mam zamiaru leźć na skróty...bo to moja wiedza daje mi świadmość, że poród naturalny, nawet jesli ma trwać kilkanaście godzin jest dla mnie i dla dziecka lepszy.
I mogę być po nim zdechła, obolała i pewnie będę ....chociaż gdyby w tym p.....  systemie istniała możliwość normalnego znieczulenia przy porodzie, to pewnie czułabym się lepiej...a wcale nei jestem pewna, że będe ja miała.

A co do porodu Marty.....Marta ma dodatkowe ubezpieczenie. Coś co bardzo chciałbym również mieć, ale jak na razie pewni mądrzy Panowie na górze nie dają mi na to możliwości.    



Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 18 Grudnia 2007, 08:32
Ja rozumiem i jedną i drugą  :-\

Tak sobie mysle.... ze dobrze by było zrobić wszystko co sie da aby przezyc ten poród po
najmniejszej lini oporu tzn. bez TRAUMY... bo ze bedzie bolało to wadomo i zadne zzo nie pomoze :P
tylko ze ja po 9,5 h porodzie na luzaka mowiłam o drugim dziecku bo warunki w jakich rodziłam były bardzo dobre
bez wzgledu na łyse sciany i srednio miły wystroj sali...w panstwowym szpitalu... "znienawidzona" przez innych ze złotą kartą...

Mowie o personelu... tylko ze to tez sa ludzie i jakos wolałabym nie trafic na koniec 24h dyzruru połoznej odbierajacej 7 poród ....

Nawet moja anestezjilog robiąć mi zleniczulenie (około 16.00 w niedziele ) była po 5 cesarce i "BŁAGAŁĄ" abym urodziła nromalnie  :D :D :D :D bo padnie przy stole  :D :D :D

Wy mowicie o porodzie ze to jest najgorsze...... a dla mnie było najgorsze bycie SAMA W DOMU z malutkim dzieckiem  :-\
ale to na osobny watek...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 19 Grudnia 2007, 15:13
Ja tez obie rozumiem. I Marta napisała dokładnie to co ja bym napisala.
Ja swój poród uważam za wspaniały, bolało mnie tylko to że nie słyszałam Małego jak krzyknął po raz pierwszy bo musieli mnie uśpić,
Szymek się dusił i nie mogli czekać. Ale opieka doskonała, lekarze, położne... Każdemu życzę takiego porodu. A że bolało....?
Jak to moja mama mówi - nic się nie rodzi bez bólu. I teraz jak sobie to wszystko przypomnę to chciałabym być nawet już w ciąży. I wierzcie mi - gdyby nie cc to zdecydowałabym się JUŻ, ale po prostu nie mogę.....

A co do zzo to też się muszę lekarza wypytać.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 19 Grudnia 2007, 15:21


A co do zzo to też się muszę lekarza wypytać.


Aniu, ja dziś będę u lekarza i mam zamiar dowiedzieć się o znieczulenie, czy trzeba robić dodatkowe badania,ile kosztuje itp.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 20 Grudnia 2007, 11:21
Byłam, wypytałam i jestem wielce usatysfakcjonowana i uszczęśliwiona...

Są dwa znieczulenia do wyboru:

*zzo
*i drugie, podawane z pompy (?) ale nie pamiętam nazwy, coś na "Fe...." :)


Zzo lekarz delikatnie odradzał, bo wzrasta % kobiet, które wzięły to znieczulenie i poród kończył się cc, bo to się nic nie czuje i kobieta nie współpracuje  z położnymi, nie wie, kiedy jest skurcz, kiedy powinna przeć...jak to lekarz określił, chodzi sobie spokojnie po korytarzu i nie wie co się z nią dzieje, czy główka już wychodzi, czy nie itp....Podawane jest przez anestezjologa do kręgosłupa-wcześniej lekarz prowadzi wywiad, który ma na celu sprawdzenie, czy są jakieś przeciwwskazania, np. problemy z kręgosłupem itp.


To drugie :) jest tak,  ze czujemy, że mamy skurcz, ale nie czujemy całkowicie bólu, tylko delikatnie. Podawane jest dożylnie do pewnego okresu porodu (chyba do 2, na czas parcia jest odłączany) i jest lepsze niż zzo i lekarz polecał wziąć to. Podawane jest również przez anestezjologa po uprzednim wywiadzie.

A teraz najważniejsze!!! OBYDWA SĄ REFUNDOWANE!!!! Przynajmniej na pewno jest w tym roku, a jak będzie od stycznia, to nikt tego nie wie, mam nadzieję, że również będzie za free!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 20 Grudnia 2007, 11:27
jeśli to na fe...to fenobarbital....to wolę w bólach urodzić niż tym pofaszerować swoje dziecko...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 20 Grudnia 2007, 11:30
jeśli to na fe...to fenobarbital....to wolę w bólach urodzić niż tym pofaszerować swoje dziecko...

Chyba własnie to.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: jagodka24 w 20 Grudnia 2007, 11:32
a ja nie mialam znieczulenia i wclae nie zaluje
chce drugi takli sam poród jak pierwszy
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 20 Grudnia 2007, 11:37
jak fenobarbital ....no to tym bardziej dziękuję postoję....

Znam powikłania zzo, o tym że wzrasta po nim odsetek CC wiem....ale ma jedna zasadniczą zaletę....nie przenika do krążenia płodowego i chwała mu za to...

Fanobarbital---to tak jabym świadomie swoje dziecko naćpała....
owszem stosuje się go u noworodków - wcześniaków celem prewencji krwawienia okołokomorowego. Tylko, że działania nieporządane leku są mniejsze niż konsekwencje krwawienia...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 20 Grudnia 2007, 11:42
Ok, wiem, ze jestes mądrzejsza od wszystkich lekarzy, ale ja ufam mojemu i wiem, że nie pozwoli, aby stała się mi krzywda a tym bardziej dziecku.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 20 Grudnia 2007, 11:44
a ja nie mialam znieczulenia i wclae nie zaluje
chce drugi takli sam poród jak pierwszy

chylę czoła :-)
Ok, wiem, ze jestes mądrzejsza od wszystkich lekarzy,

to było chyba niepotrzebne... ::) bez urazy...

Nie pokłóćcie się please...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 20 Grudnia 2007, 11:47
Zrobisz jak zechcesz. Jesteś dorosła i masz prawo wyboru. W końcu to Twoje dziecko.
Ale licz się z tzw depresją oddechową u noworodka, jego niedoteleniem i niską punktacją w skali Apgar oraz koniecznością podania mu pewnych leków po porodzie.


Asiu mnie to rybka........ja swoje wiem...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Elcik w 20 Grudnia 2007, 13:42
I bądź tu mądry.......
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 20 Grudnia 2007, 16:20
Przepraszam bardzo ja bym chciała OSOBISCIE POROZMAWIAC z tym co ODRAZDZAŁ ZZO !!!!!

KTO NIE CZUJE PRZEPRASAM BARDZO !!!! ?? ? 
no jak ktos ma 9cm i poda sie mu znieczulenie to MOZEEE....

Jakas BZDURA totalna...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 20 Grudnia 2007, 18:00
Mi sie wydaje Marta że lekarzowi chodziło o to że SĄ KOBIETY które nie czują, na pewno nie powiedział że WSZYSTKIE nie czują.
ty czułaś, ok, pewnie jeszcze wiele kobiet też ale każdy jest inny i Jemu pewnie o to chodziło. Już nie raz słyszałam że się nic nie czuje, nie wiadomo kiedy przeć ale też słyszałam że się bardzo czuje, lub że wcale nie zadziałało. To miał zapewne na myśli i chciał dokładnie Martynkę poinformować jak może być, ale nie musi.

Zresztą widzę że Liliann by się całkiem z naszym lekarzem nie dogadała bo tak samo Ona ma inne zdanie co do plastrów anty.
A ja też Jemu ufam i wiem że nie dał by zrobić mi krzywdy dlatego będę je stosowac mimo tego co Liliann pisała u mnie w wątku.
Ale dzieki za info Liliann.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 20 Grudnia 2007, 18:51
Znalazlam chwile zeby sobie poczytac ten fascynujacy watek....

ja obie dziewczynki urodzilam bez znieczulen, jedna rodzilam w 43 tyg ciazy, druga dzien przed planowanym terminem. obie byly "popuychane" oksytocyna, oba porody ciezkie i dlugie ale gdybym miala rodzic kolejny raz nic bym nie zmienila....

nie czuje sie DUMNA bo dalam rade bez, bo NIE BRALAM pod uwage ze mnie znieczula..... uwazam ze gdybym WIEdZIAla ze ni dam rady to zaplacilabym za cc i w kilka minut miala dzieci ze soba. Kadzy powinien miezyc sily na zamiary.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 21 Grudnia 2007, 10:05
Ja właśnie miałam tak przy Szymku, jakoś nigdy się nie pytałam czy jest dostępne to znieczulenie w szpitalu w którym rodziłam.
Nie brałam pod uwagę że będzie mi potrzebne. Podczas porodu mimo że momentami bolało jak chol... to też się nie zapytałam czy mogliby mi dać. Nie chciałabym brać przy drugim porodzie bo uważam że dam radę ale zobaczymy, okaze się w praniu :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 21 Grudnia 2007, 10:16
hi hi ja ambitnie podchodze do tego ze poczekam az samo wypadnie  :D :D :D :D
bo ja miałam wywoływany :) i najlepije bez masazu szyjki bym chciała ...oddam znieczulenie za brak masazu  :D :D :D

ale to dlatego ze najbardzej pamietam z porodu to dwie rzeczy

...wkurzało mnie to czekanie.... NO KURCZE ile mozna rodzic no ;)

i bolało ale jakbym miała tv to było by lepiej bo bym sie mniej nudziłą  ;)

bo przyzwyczaiłam sie do skurczy regularnie co 1,5 minuty prez tyle godzin :)

a jak dostałam znieczulenie to juz całekiem nuda :) złagodziło ból wiec super :)

ach i najgorzej było jak nie mogła przec a juz bym chciała....


Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Nika w 21 Grudnia 2007, 14:16
To i ja zabiorę głos w tej dyskusji. Jak każda ciężarna nie mogłam doczekać sięporodu, a jak się zaczęło to moliłam się, żeby to nie było jeszcze to i żeby zaraz minęło.  Rodziłam Polę przez ponad 14 godzin (  z czego II faza porodu to zaledwie 15 min)i przez cały czas miałam nadzieję, że przyjdą i  powiedzą, że musi być cc, tak się nie stało i dobrze, teraz to wiem, znieczulenia zz nie miałam dlatego, że przy porodzie był mój lekarz prowadzący i dał mi coś innego przeciwbólowego ( nie pamiętam nazwy) ale byłam po tym tak naćpana ( do tego dołożyło się mega zmęczenie), że w zasypiałam między skurczami a w ich czasie nie byłam w stanie racjonalnie myślę więc po prostu nie pomyślałam o tym znieczuleniu ( mąż mówi, że podobno lekarz mnie pytał czy chcę ale nie chciałam - ja tego nie pamiętam). Wcale nie czuję się dumna z powodu porodu bez zz, jeżeli można sobie pomóc to czemu nie, Przed porodem byłam straszną bohaterką i myślałam, że nawet nie jęknę, tymczasem darłam się tak, że w innych okolicznościach pewnie by mnie wyprosili, ten ból był nie do zniesienia, myślał, że mnie rozerwie, i choć cały czas powtarzałam, że następnym razem płacę za cesarkę i koniec kropka to cieszę się, że dałam radę i po paru dniach nie pamiętałam już o bólu i jak wychodziłam ze szpitala to się śmiałam, że mogę następne rodzić  ;D ;D!!Mam nadzieję, że za dwa lata będę znowu w ciąży i urodzę naturalnie, bo choć dziś już wiem czego się spodziewać to wiem, ze dam radę, tak jak pisze Rybka trzeba liczyć siły na zamiary, ach i jeszcze Marta masz rację najgorsze jak już chcesz przeć a nie pozwalają!!!!!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 21 Grudnia 2007, 17:10
Nika no wlasnie....boli nie boli a zapomina sie szybko!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 21 Grudnia 2007, 22:29
Nika no wlasnie....boli nie boli a zapomina sie szybko!

albo i nie... :-\
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: megan w 21 Grudnia 2007, 22:54
Nika no wlasnie....boli nie boli a zapomina sie szybko!

albo i nie... :-\

Merkurku tulam  :przytul: :przytul:
moja przyjaciolka przezyla to samo ...

Lila co sadzisz o:

1. Pethidine
2. The Ethonox Mask
3. Transcutaneous Electrical Nerve Stimulation (T.E.N.S)
jak domniemuje zzo = Epidural Anaesthesia ?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 22 Grudnia 2007, 02:09
Hehhh megan to sobie muszę anstezję odświeżyć...

Ethonox Mask podobno nie szkodzi dziecku....ale ja coś ostatnio o tym czytałam i przynam się, że poleciałam po łebkach, zatem musiałbym sie skupić w temacie.  Ale może byc wesoło w końcu tam dają gaz rozweselający z tlenem i fiołkami pachnie.

Petydyna czyli swojski Dolargan - świetny lek, ma się po nim niezłe odloty. Ja na co dzień stosuję w kolce nerkowej. Pacjenci szczęśliwi - ale zdarzają sie fizyczne uzależnienia, no ale nie po jednej dawce. Generalnie w ciąży to lek z grupy B-  czyli stosowany jeśli zajdzie potrzeba i korzyść przewyższa skutki uboczne. W okrecie okołoporodowym przechodzi do grupy D. Może spowodować depresję oddechową noworodka jak każdy opioid (działa tak samo jak narkotyk). Wtedy szprycują dziecko naloksonem, bo to antagonista opioidów. Dzieci narkomanek dostają to samo - generalnie ja jestem przeciwniczką podawania jakichkolwiek leków działających na receptory opioidowe w mózgu. Cały pic polega na tym, żeby dać go nie za wcześnie, nie za późno i nie za dużo...a co do Dolarganu to wiem, że reguły nie ma. Jednemu wystarczy 50mg, drugi wyje jeszcze po 100mg.

Transcutaneous Electrical Nerve Stimulation (przezskórna elektrostymulacja nerwów)-  bodziec elektryczny jest przesyłany przez cztery płaskie elektrody przyklejone do pleców.  Metoda ta pomaga ukoić bóle pleców w początkowej fazie porodu.  Stymulacja elektryczna nie ma niekorzystnego wpływu na płód, ale podobno na silniejszy ból nie działa. Aparature do tego widziałam tylko na obrazku, ale są publikacje po polskiemu ;D ;D ;D, czyli stosują to gdzieś przy porodzie. Taka lepsza akupuktura. a najczęściej jest stosowany przy przewlekłych zespołach bólowch narządu ruchu...bolące kręgosłupy itp. Tego bym spróbowała...

Tak ....zzo = Epidural Anaesthesia  
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Martaxyz11 w 22 Grudnia 2007, 09:12
Lili co to za wywód medyczny dla takich tumanków jak my  :D   :D   :D
chociaz jeszcze troszkę i MY zaczniemy uzywac fachowego języka  :D  :D  :D


Asiu powiem Ci ze BARDZO Ci współczuję tzn jest mi przykro ze takie masz zle wspomnienie ...  :'(  :'(  :'(
kurcze ... szkoda... ech...
a moze KLIN KLINEM co ? :) gorzej byc nie moze przeciez ;)  :-* :-* :-* :-*
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 22 Grudnia 2007, 11:56
Martuś wszyskie niezrozumiałe słowa wytłuść....napisze jeszcze raz... ;D ;D ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: megan w 22 Grudnia 2007, 12:09
Lila dziekuje za odp   :-* :-*

TENS jest bardzo popularny w IRE, zerszta wszystkie wystepuja na porzadku dziennym ...
ale poki co zanim ja sie zdecyduje  8) to pewnie bedzie juz metoda hodowli dzieci w butelkach  ;) albo wstawianie zamka w brzuch ...  ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 22 Grudnia 2007, 12:15
Powiem Ci Megan, że jedne na co bym się nie zdecydowała z tego zestawu to Petydyna.
Reszta jest jak najbardziej do przyjęcia.

Acha i najsilniej uśmierza ból z tego zestawo ZZO.  
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: megan w 22 Grudnia 2007, 12:22
Lila - ja sobie inaczej nie wyobrazam niz z zzo ...

ale ja z tych co u dentysty na widok wiertla o znieczulenie prosza ... bol znosze zle ... a ponadto skoro sa takie osiagniecia nauki to czemu z nich nie korzystac?

moja psiapsiola bedzie rodzic w marcu na CUMH stad pytania - jest to jej pierwsza dzidzia - ale irlandki nie maja tego co my tu nie ma obaw o porod, bol etc ... bo znieczulenie jest jak powietrze do oddychania ...

ja tylko pamietam - mowilam o tym Karoli - jak jedna kumpela w Szczecinie uslyszala "i co sie drze" miala bardzo, bardzo ciezki porod ... na jednym dziecku sie skonczylo a ona jezdzac do pracy zawsze wybiera dluzsza droge zeby kolo szpitala gdzie rodzila nie przejezdzac ... mnie zawsze ciarki przechodza jak o tym pomysle ...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: merkunek w 22 Grudnia 2007, 21:00
Merkurku tulam  :przytul: :przytul:
moja przyjaciolka przezyla to samo ...

Asiu powiem Ci ze BARDZO Ci współczuję tzn jest mi przykro ze takie masz zle wspomnienie ...  :'(  :'(  :'(
kurcze ... szkoda... ech...
a moze KLIN KLINEM co ? :) gorzej byc nie moze przeciez ;)  :-* :-* :-* :-*

Dzięki Dziewczyny!!!!!

Marta, chyba póki co podziękuję za klina ::) ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 23 Grudnia 2007, 11:52
kochane...  nie zdazylam ogarnąc wszytskiego...
ale powiem jedno.. miałam amibtny plan nie brac znieczulenia... okazało się jednak dla mnie nie do przeskoczenia...
Ale byłoby ok.... gdyby zadziałalo..niestety nie wiedziałam, ze moze nie działac na wsyztskich z jednakoowa siłą.. bóli krzyzowych nie welimnuje... innych dolegliwosci jak wymioty powodowenae przez ucisk na nerwy błęde (czy jakies inne tez nie)....
Ale to nie było chyba najgorsze............. 3 godzinna 2 faza porodu..... dała sie chyba mocniej we znaki...... a tam juz nic nie uśniezy... parcie przynosi jakąs ulge bo cos mozna zrobic...ale po 3 godz. człowiek ma naprawde bardzo mało sił (przy czym I faza trwa ok 11godz) ::)

Ale co ciekawe................ ani razu nie pomyslam w trakcie trwania porodu o cc............. ::) Sama sie teraz dziwie ..hehehe... Cały czas tylko myslalm kiedy to się skonczy, jak długo jeszcze...........

A przy cc........ znieczulenie etz nie zadziałalo jak nalezy..nogi cały czas czułam... i musili mnie inaczej uziemić :-\
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 23 Grudnia 2007, 13:51
Normalnie jestem cikawa twojego porodu  :-* i to kazdego szczególika :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 23 Grudnia 2007, 15:03
Normalnie jestem cikawa twojego porodu  :-* i to kazdego szczególika :)


Elus jak znajde dłuższa chwilke i ubiore to w słowa to napisze  :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 23 Grudnia 2007, 15:10
Tylko nie czekaj z adłuo bo zapomnisz ....najlepiej pisać to swieżo "po" :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 30 Grudnia 2007, 13:17
Marta u mnie to o wiele krócej trwało i nie było tak bolesne, nie brałam tez ZZO ale tak samo jak Ty nie pomyslałam ani razu o CC i jak mi pow ze bedzie to była dla mnie tragedia... I tez znieczulenie nie zadziałało i mnie uspili...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 30 Grudnia 2007, 18:39
Moja przyjaciolka ktora byl dzis u mnie pierwsza corke urodzial przez zaplanowane cc w prywatnej klinice. Bo tak chciala. Wybrali date i wlasciwie godzine i dokladnie tak jak chcieli mloda sie urodzila.Teraz jest w 13 tyg ciazy z drugim dzieckiem i juz zaplanowala ze p;porod 1 lipca, w urodziny jej babci. Termin ma na 15-17 lipca. Ale 1 lipca jej psuje i tk sie umowila na cc.
Dla mnie to porazka. W koncu dziecko to natura a nie prezent na urodziny.....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 30 Grudnia 2007, 20:59
Rybciu dla mnie to również porażka....
O kwestiach zdrowotnych tzw CC z wyboru nie wspomnę. Ciekawe ile to kosztuje...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 30 Grudnia 2007, 21:27
Lila szczerze? Za poprzedni porod, pobyt 4 dni w klinice w pokoju jednoosobowym z lazienka ttv satelitarna i jedzeniem z karty ( po 3 dania do wyboru) plus mezem ktory nocowal z nimi przez caly czas zaplacili ok 7 tys. Kadna noc to dla niej 250 pln plus chyba po 50 pln za niego....

Mnie mimo mozliwosci finansowych i to nie kusi...

Nie powiem - do kliniki wpuszczona nas dopiero po zameldowaniu sie w recepcji, wcesniej dzwonilismy domofonem z kamera, przepytano nas kto i do kogo itd., a calosc to taka wieksza willa w jednej z dzielnic warszawy....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 30 Grudnia 2007, 22:47
heeee heee dobrze wiedzieć....że jakby mi odbiło to tzw. elektywne doktórskie cięcie cesarskie mam za darmochę (7 kafli w portfelu)....no może tylko tego cateingu nie dostanę..... ;D ;D ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 30 Grudnia 2007, 22:52
Wiesz...ja juz nie komentowalam kwestii bezpieczeństwa....bo w "razie czego" to raczej srednio widze uratowanie kogokolwiek.....
Mezu moze robic za catering :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 30 Grudnia 2007, 22:55
No właśnie bo pytanie jak w takich placówkach ze sprzetem np do reanimacji nowordka...
Czasem ślicznie wszystko wygląda, nowe tynki, kolorki na ścianach, żarełko ze drogiej restauracji, ale jak przychodzi co do czego to okazuje się, że wykwalifikowanego personelu brak podobnie jak i wysokiej klasy sprzętu.  
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 30 Grudnia 2007, 23:01
ja urodziłam bez zzo i nie dlatego, ze jestem taka odporna na ból czy coś w tym rodzaju ale w szpitalu w kórym rodziłam nie na możliwości zzo  :-\ a w szkole rodzenia mówili, ze jest  ::)
przy 7 cm błagałam o cc - ale cieszę sie że mi go nie wykonano bo godzinę po porodzie chodziłam i siedziałam prawie bez "dyskomfortu"
teraz po dwóch tyg nie pamiętam o bólu; choć przyznam szczerze, ze przy kolejmym porodzie wolałabym miec jednak wybór znieczulenia

cesarka na życzenie to rzeczywiście porażka
jedynie czego mogę zazdroscic koleżance to warunków - ja chciałam leżec w jedynce - ale na moje nieszczęście dwa takie pokoje zostały zajete dzień przed moim porodem.leżałam w sali 4 osobowej - maskra - tłumy odwiedzających i płaczące dzieci cała noc - ja wychodziłąm z małym na korytarz do moich gości i mati wogle nie płakał  :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 30 Grudnia 2007, 23:03
Dokladnie. Ale jak ona twierdzi - oni tam przyjmuja tylko "pewne" porody.

Anusiu ja tez nie mialam pojedynczej sali ale wybralam panstwowy szpital gdzie sa podwojne pokoje i mialam SUPER towarzystwo!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 30 Grudnia 2007, 23:08
ja urodziłam bez zzo i nie dlatego, ze jestem taka odporna na ból czy coś w tym rodzaju ale w szpitalu w kórym rodziłam nie na możliwości zzo  :-\ a w szkole rodzenia mówili, ze jest  ::)

taa i to będzie mój lajtomotiv...niestety coś tam mają organizacyjnie pochrzanione, ale ja już przypilnuję swojego ZZO  ;D ;D ;D ;D
Cytuj
oni tam przyjmuja tylko "pewne" porody
tralalalllaaa a ciekawe skad oni to wiedzą przed porodem....działają ze tak powiem do pierwszej skuchy, a wtedy będzie  mediach głośno....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 31 Grudnia 2007, 13:10
a ja leżałam na sali dwuosobowej z łazienka..ale nie zeby to tak za free..
tam gdzie rodziłam... mozna wybrac sale zwykła..lub komercyjną...
Ja zdecydowałam sie zapłacic- głownie  z uwagi na dostęp do łazienki.... i fakt ze na 12 godizn po cc mialam jescze porblemy z dalekimi dystanami do chodzenia...  ::)

a ha tu gdzie ja rodziłam zzo kosztowało 350zeta.......... ale mi przy koncowy, rachunku nie policzyli tego bo.......... mialam cc, i i tka musiliby sie wkłuc i zapodac znieczulenie... tyle "farta" w całokształcie  ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 31 Grudnia 2007, 13:38
A ja miałam wszystko za free :)
Lezałam na sali dwuosobowej , ale i tak przez cały tydzień byłam sama  ::) ...nie wiem do tej pory czemu , skoro tak mało miejsc mamy na polożniczym .Miałam tv , łazienke 4 metry od łóżka , z przysniczem :) nad głową miałam gniazdko do netu :) ...ale brak laptopa :(
I to wsio za free ale tylko dlatego bo mamy nowy szpital , ktory jest moze z 3 lata .

U nas na stronce szpitala też jest napisane ze ZZO jest ...ale tak naprawde go nie ma ... ::)


Co do nastepnego porodu to nie wiem czy chciałabym miec jeszcze jedna cesarkę czy rodzic naturalnie .
Jakoś pare miesiecy po porodzie czytałam w gazecie jakie mogą byc powikłania i komplikacje po cc i w trakcie niej.....stwierdziłam ze nigdy wiecej CC...ale powiem szczerze że już zapomniałam co tam było napisane i mi jest cc nie grozna .
Co do porodu naturalnego ot nie iwem jak to jest  ::) ale z jednej strony bym chciała i to bardzo ale z drugiej boje sie jak cholera tego bolu , i to chyba bardziej bólu szycia krocza bo juz nie jedna klientka mi naopowaidała jak to szyją nie czekając aż znieczulenie zacznie działąc  ::) bryyy


CC to jest ból parotygodniowy i w miare do wytzrymania ....a poród naruralny to jest zaledwie parenascie godzin bólu....niewyobrazalnego .Cieżko jest wybrać co może być lepsze , przyjemniejsze , jezeli mozna tak nazwac poród :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: rybkawiedenka w 31 Grudnia 2007, 14:00
Ela ja 2 razy miala nacinane i szyte krocze i nic nie pamietam..... zadnego bolu!

Ta moja przyjaciolka miala pozwolenie na druga ciaze 9 miesiecy po pierwszym cc, poczekali rok.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Nika w 1 Stycznia 2008, 20:52
Rybko z tym wybieraniem daty porodu to faktycznie mega porażka, w końcu to natura powinna decydować!!!
A co do warunków to ja rodziłam w szpitalu w Poznaiu, który ma skrajnie różne opinie ( klinika przy ul. Polnej)
Zdecydowałam sie na niego ze względu na to, że mój ginekolog tam pracuje, a poza tym mają najlepszy chyba w całej Wielkopolsce sprzęt do ratowania noworodków i to było dla mnie najważniejsze, bo chociaż wiele osób odradzało mi ten szpital, ja byłam pewna, że jeżeli coś stanie się mojemu dziecku to oni będą mogli natychmiast udzielić mu najlepszej pomocy ( w tym szpitalu odywa sie najwięcej "trudnych: porodów właśnie ze względu na sprzęt, a jeżeli jakiemuś dziecku coś się stanie przy porodzie w innym szpitalu to i tak wiozą go na Polną). Jak wyglądająpokoje to szczerze powiem nie wiedziałam ale miło byłam zaskoczona, połozyli mnie na odnowionym oddziale , w trójce ( super towarzystwo) z łazienką i ogólnie było super ( no może poza jedzeniem, ale tu rodzinka pomagała  ;D). Kolejne dziecko teżtam będę rodziła!!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 1 Stycznia 2008, 21:22
ela nie masz co się bać ani nacinania krocza ani jego szycia
i naprawdę nie pamięta sie tego bólu
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: :martyna: w 1 Stycznia 2008, 21:28
ela nie masz co się bać ani nacinania krocza ani jego szycia
i naprawdę nie pamięta sie tego bólu

Święta racja!!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 1 Stycznia 2008, 22:16
Cytuj
ela nie masz co się bać ani nacinania krocza ani jego szycia
i naprawdę nie pamięta sie tego bólu

byle nożyczki mieli ostre....raz widziałam akcję przytępionymi...do tej pory śni mi się po nocach...
Szkopuł w tym, że nie dam rady sprawdzić  ;D ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 1 Stycznia 2008, 23:04
hehehe ;D Lila ty napewno przed nacięciem sprawdzisz ostrosc
:) i czy maja rękawiczki na rękach ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 1 Stycznia 2008, 23:07
o rękawiczki to sie akurat nie martwię...
Ale ten zestaw rozpakowuje się już przy bólach partych, jak położnica jest obłożona chustami a personel przebrany...
No i to sterylne jest - nikt mi do łapy nie da  ;D ;D ;D ;D ;D
i tu pies pogrzebany....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: tete w 2 Stycznia 2008, 11:24
Moja przyjaciolka ktora byl dzis u mnie pierwsza corke urodzial przez zaplanowane cc w prywatnej klinice. Bo tak chciala. Wybrali date i wlasciwie godzine i dokladnie tak jak chcieli mloda sie urodzila.Teraz jest w 13 tyg ciazy z drugim dzieckiem i juz zaplanowala ze p;porod 1 lipca, w urodziny jej babci. Termin ma na 15-17 lipca. Ale 1 lipca jej psuje i tk sie umowila na cc.
Dla mnie to porazka. W koncu dziecko to natura a nie prezent na urodziny.....
i TU sie zgodze z Rybką.W 100%.
Owszem jesli mozna -trzeba sobie 'pomagac'-ale dlamnie poród poza oczywistą wizjologią wiąze sie z pewnym mistycyzmem.Chciałabym aby tak zostało..choc będzie bolec jak cholera ,choc będe kląc na czym swiat stoi...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: martulka w 11 Października 2008, 21:31
A ja mam takie pytanie odnośnie znieczulenia:
Przy pierwszej cesarce najpierw dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe (za 3 razem dopiero trafili w dobre miejsce), po czym i tak okazało się, że czuję skalpel na brzuchu i zostałam uśpiona na czas cięcia i wyciągnięcia Wiktora. Zszywana już byłam "na żywca".
Czy przy drugiej cesarce (która najprawdopodobniej mi grozi) mogę poprosić od razu o pełną narkozę? Nie ukrywam, że boję się tego kłucia w kręgosłup.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 11 Października 2008, 21:41
powiedz o tym anestezjologowi co działo sie przy pierwszym porodzie;
na znieczulenie tez musisz zgodę wyrazić  - proś o ogólne i tyle;  
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: martulka w 11 Października 2008, 22:49
Lila liczyłam na to, że tu zajrzysz :) Dzięki  :-*
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 12 Października 2008, 08:00
martulka u mnie była podobna sytuacja!
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 12 Października 2008, 08:47
Ale mozna sobie o tak zyczyc ?
Wiecie jak to jest ?
Wy sobie mozecie   ::)

Chyba najlepiej mieć ze soba wypis ze szpitala z poprzedniego porodu gdzie lekarze sprawdzą co się działop itd .

1.A co do ZZO to źle wam podali czy poprostu nie działało na Was ?
2.No i kolejne pytanko ...jak na żywca szyli? Martulka czy to to czułaś ?
3.Skalpel czułyście ? Jak ? MATKO !
Ja sie najbardziej bałam własnie tego ! Ze mnie na zywca potą !
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 12 Października 2008, 09:31
MI chyba podano dobrze, ale na mnie nie działało...
podawno mi 3 czy 4 x i nie dawalo ulgi...poza 1-wszym kiedy pewnie bole byly lagodniejsze jeszcze..
a jak dosżło do cc..zaaplikowano mi kolejną dawke, lekarz przyłozyl skalpel i zapytal czy czuje - ja ze owszem :) dalej zapytal: a czy moze Pani ruszac nogami, ja na to "jak najbardziej"..wtedy dostalam maske, cos tam jeszcze gadali nade mna, ja odplynęlam.............
Obudziałm się jak mnie zszywano.... po pewnym czasie jak doszłam do siebie zapytalam ktora godzina...
Czułam  zszywanie, ale nie jako dyskomfort... wiedzilam, ze cos robia..ale to byla koncówka, a przy poprzednich bólach to było nic...
Skupialam sie na tym, zeby zębów nie pogubic bo tak cała dygotałam :) 
Tytuł: Odp: Rzecz o bÃłlu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 12 Października 2008, 10:26
Ja tez bylam uspiona calkiem bo czulam jak kroja a musieli Szymka wyciagac natychmiast. Obudzilam sie jak mnie przenosili na drugie lozko. I gdybym miala miec drugie cc to tez bym chciala spac i nie wiedziec co mi tam robia...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: martulka w 12 Października 2008, 19:26
U mnie po podaniu ZZO poczułam ciepło na pośladkach i kazali się położyć. Po jakimś czasie nie czułam nóg, czyli znieczulenie zadziałało. Przyłożyli mi skalpel do brzucha i zapytali czy czuję, ja na to, że tak. Odczekali chwilkę i znowu się zapytali, ja znowu, że tak. Wtedy przyłożyli mi maskę i kazali głęboko oddychać. Kiedy się obudziłam usłyszałam "mama ucałuj synka" i potem już nie spałam, a w lampie nad stołem widziałam odbicie swojego rozciętego brzucha. Samego zszywania nie czułam, ale byłam świadoma i rozmawiałam z lekarzami.
Przy drugiej ewentualnej cesarce wolałabym być od razu uśpiona. Nigdy nie zapomnę strachu, który czułam gdy czekałam aż mi wróci czucie w nogach.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: buziaczek81 w 12 Października 2008, 20:22
Martulka, czy dobrze zrozumialam..
ze dali ci znieczulenie zzo, a ty nie mialas czucia we nogach.. tak? dziwne..  bo ja takze dostalam zzo, i mialam czucie w nogach, mogłam chodzic, jak mi je podali, potem jak urodzialm, tez moglam chodzic..  ale jak rodziłam, to nie czułam bólu..
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 12 Października 2008, 20:37
Marta do porodu CC nie daje sie znieczulenia zewnątrzoponowego a podpajęcze...i po nim nie czuje się nóg...
ZZO działa trochę inaczej...i nom znieczula sie do porodu SN.

ale fakycznie miałaś pecha, bo miałas tzw "łaty"
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: martulka w 12 Października 2008, 20:47
Ups przepraszam bardzo, ale nie znam się na tym. Myślałam, że jak wkłuwali się w kręgosłup to jest ZZO. Proszę o wybaczenie :blagam:
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 12 Października 2008, 20:59
ee no co Ty....nie musisz sie na tym znać...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 13 Października 2008, 12:07
hmmmmmmmm ja miałam znieczulenie przy porodzie SN i nie czułam nóg ::) wogóle nie mogłam chodzić... ::) nie czułam nic od pasa w dół... ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: buziaczek81 w 14 Października 2008, 15:19
hehe.. widac, co kraj to inaczej..  powiedzcie mi, w PL trzeba placic za znieczulenie? i mozna je miec kiedy sie chce?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Wercia w 14 Października 2008, 15:27
Byłam znieczulana epiduralem... rodziłam w Irlandii i tutaj cała opieka w ciąży, poród i znieczulenie jest gratis....
Z tego co wiem w Polsce płaci się za znieczulenie...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 15 Października 2008, 16:48
jeśli jakiś szpitazl oferuje ZZO to się płaci... ale większość szpitali nawet jak oferuje teoretycznie
to w praktyce nie ma kto go podać  ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ela w 15 Października 2008, 20:30
No włąśnie dizubasku ! Jest w ofercie ale nie ma ludzi  ::)
U nas w szpitalu niby jest ale...nie ma   ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 16 Października 2008, 16:04
nooo....a podobno lekarzy mamy za dużo...
hee heee heeee
przynajmniej tak były minister zdrowia nas straszył....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 13 Listopada 2008, 22:23
u mnie w szpitalu też w ofercie było zzo....ba! nawet mój gin mówił że za darmo ! ale nie ma tylu anestazjologow i w praktyce nie ma znieczulenia.  ALE przede mną na rodzinnej sali rodziła babka, któa miala osobista wynajętą położna (a w tym spitalu takich się nie preferuje) oraz anestazjologa do zzo . ZZo nie miała bo dała rade. A tego anestazjologa musiała chyba wcześniej, prywatnie sobie ustawić, bo jak się legalnie ptałam to nie było takiej opcji.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 13 Listopada 2008, 22:30
owszem Gosiu takie praktyki tez się stosuje...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 14 Listopada 2008, 14:40
A mnie wczoraj babka na szkole rodzenia pozytywnie zdziwila... mianowicie w szczecińskim szpitalu w Zdrojach ZZO jest bezplatne i w praktyce wcale nie tak rzadko  stosowane!! Anastezjolog co prawda jest tylko jeden... ale podobno mało która pacjentka życząca sobie ZZO i spełniająca wszystkie warunki ku temu by móc je mieć, zostaje odpraiwona z kwitkiem. Warunkiem jednak są dobre wyniki krzepliwości krwi, poród w stopniu zaawansowanych ( między 4, a 8 cm rozwarcia) oraz oczywiście wolny anastezjolog... ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Olaa w 14 Listopada 2008, 15:02
Też to gdzieś słyszałam...Problemem jest wolny anestezjolog, no chyba, że go sobie wynajmiesz - prywatnie.
Zamierzam tam rodzić, więc wszelkie info dot. szpitala mile widziane :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bÃłlu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 14 Listopada 2008, 16:27
Tak jest. Ja sie o tym dowiedzialam po porodzie :-l Ale nawet mi przez mysl nie przeszlo w trakcie zeby spytac.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 14 Listopada 2008, 22:40
to już wiem gdzie urodzę następne dziecko
o ile je będę miała
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 15 Listopada 2008, 10:10
 ;) ;) ;)

a ja tylko i wyłącznie cc...
zzo w moim przypadku nie zdało egzmainu, a nie chce ryzkowac 2 raz :)

ale...szanse na second chance... heheh... marniutkie  ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gosiaczek80 w 16 Listopada 2008, 21:46
nigdy nie mów nigdy Vall. jeszcze cie zycie moze zaskoczyc.

Lii wiem ze tak sie czasem hm...praktykuje...tylko k urka wodna lekarz do ktorego chodzisz prywatnie, ktorego wypytujesz  o poród, o znieczulenie, któremu mówisz ze sie boisz  porodu, bólu mógłby powiedziec ci o takiej drodze. A tu niby nie praktykuje się, nie ma takiej opcji, a w rzeczywistosci jest inaczej....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Maja w 21 Lipca 2009, 12:45
Znalazłam dzisiaj i powiem Wam dziewczyny, ze strasznie mnie irytuje jak się facet wypowiada na tematy kompletnie z nim nie związane - nawet jeśli jest profesorem w swojej dziedzinie  >:(

PORÓD MUSI BOLEĆ (http://dziecko.onet.pl/30187,0,0,dobrze__kiedy_kobieta_czuje_bol_porodowy,artykul.html)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 21 Lipca 2009, 13:16
a tak.... czytałam...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 21 Lipca 2009, 16:53
Więcej kobiet powinno znosić męki porodu
już sam początek mnie rozwalił.....
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 21 Lipca 2009, 16:57
Vall u nas sięwalczy o łatwy dostęp do znieczulenia...i u nas te profesory są na świeczniku

A tam, gdzie już wszystko mają żeby błysnąć trzeba stanąć w opozycji i napisać, że nie...że właśnie powinno boleć. Bo jak nie boli to źle....
U nas się twierdzi, że kobiety nie rodzą bo się boją bólu, a tam, że nie rodzą, bo go nie czują...

tu szopka i tam szopka...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 21 Lipca 2009, 17:24
to prawda...
wiadomo, każda z nas inaczej , w innej skali odczuwała swoje bóle itd...
ale życzyłabym wszystkim tym profesrom (facetom) aby doświdczyli bólu porodowego (takie "rasowego") ..ciekawe co wtedy by mówili ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 21 Lipca 2009, 17:26
oj chcialabym zobaczyc takie profesorka po 16 godz spedzonych na porodowce  >:( >:( >:(
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 21 Lipca 2009, 21:08
mi by wystarczył widok takiego kolesia po jednej godzinie... po drugim skurczu błagałby o znieczulenie  ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 21 Lipca 2009, 22:06
niewątpliwie macie rację...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: asashia w 22 Lipca 2009, 21:48
hihi-ja jeszcze de facto nie w temacie-ale ja też miałam takie przemyslenia po tym artykule:):):)
najbardziej spodobało mi sie zdanie:
"Pacjentkom powinno mówić się, że ból porodowy jest odwiecznym elementem przeobrażenia w matkę w ramach rytuału przejścia - dodaje."
 to brzmi jak jakieś obrzędy plemienne z czasów pradawnych:)

nie ma co-wypowiadać się na tematy-o których nigdy nie dowie się jak to jest na własnej skórze,
to tak jakbym ja głosiła teorię, że np. potrafię oddychać pyłem kosmicznym:) czy coś
 ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 22 Lipca 2009, 22:29
...trochę mistycyzmu w tym jest...
Ja np nie miałam parcia na znieczulenie, a mogłam mieć takowe...na ból się nastawiłam psychicznie, w ogóle nastawiłam się na ostrą jazdę. Rzeczywistość okazała się zgoła inna...

Co nie zmienia faktu, ze dostęp do znieczulenia powinien byc powszechny
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: jagodka24 w 23 Lipca 2009, 17:03
ja powiem szczerzę ze też byłam przygotowana na jakąś totalną masakre
ale zostałam mile zaskoczona przez matke naturę

ale zgadzam sie że są kobiety ktore dla własnego zdrowia psychicznego i postępu porodu powinny to znieczulenie dostac
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: anusiaaa w 24 Lipca 2009, 09:16
ja powiem szczerzę ze też byłam przygotowana na jakąś totalną masakre
ale zostałam mile zaskoczona przez matke naturę



U mnie było dokładnie to samo ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Gemini w 24 Lipca 2009, 13:52
I u mnie ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Vall w 24 Lipca 2009, 16:46
tylko pozazdrościc :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: .:Anka:. w 24 Lipca 2009, 16:53
dokladnie.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: marta082008 w 22 Lutego 2013, 10:40
Hejka :) zastanawiam sie usilnie nad porodem, opcje mam rozne, moge wziac znieczulenie - epidural, porod bez niczego, moge wybrac tez akupunkture, o tych opcjach poki co wiem. Co byscie radzily? Czytalam o tym ze znieczulenie moze zpowolnic porod, dlatego nie jestem pewna czy je chce
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: dziubasek w 22 Lutego 2013, 11:38
Dowiedz się jakie masz opcje... zadecydujesz w trakcie ;) Moim zdaniem zakładanie takich spraw przed porodem (szczególnie pierwszym) jest stratą czasu :P
Ja bym na tę chwilę zdecydowała się na ZZO... choć nie wiem, czy przy trzecim porodzie zdążyliby mi je podać ;) Czasami jak oglądam "POrodówkę" na TLC to nadziwić się nie mogę z jakim spokojem, na luzie rodzą pacjentki ze znieczuleniem. Może dłużej... ale jaki komfort ;) Bez krzyków, płaczu, błagalnego spojrzenia pt. "nie dam rady, już nie mogę...". Po ludzku...Chciałabym też być świadoma tych narodzin, bo jak rodziłam Kajtusia to wszystko działo się w takim tempie, że prawie mnie to ominęło ;) na tyle... że do dziś czuję niewytłumaczalnie niedosyt, tak jakby czegoś mi w tym porodzie zabrakło ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 6 Maja 2013, 19:00
Ja również byłam przygotowana na 'ostrą jazdę' - co miesiąc mam masakryczne bóle miesiączkowe, wiedziałam więc, że może być naprawdę ciężko. I jeśli chodzi o ból, to rzeczywiście było. Wcześniej nie chciałam zzo (naczytałam się o możliwych komplikacjach), a wyszło tak, że wykorzystałam wszystko, co mogłam. Najpierw coś znieczulającego w kroplówce, pomogło na początku. Potem gaz, godzina wdychania i nic, on mi w ogóle nie pomagał. W końcu zażądałam zewnątrzoponowego. Położne próbowały coś tak gadać, że już pewnie nie zdążę - miałam 6cm, ale uparłam się. ZZO jednak bardzo mnie rozczarowało. Owszem, na dobrą godzinę skurcze były o wiele słabsze, byłam tak wykończona, że pozwoliło mi to odpłynąć, zdrzemnąć się. Po godzinie jednak jakby go nie było. Byłam strasznie zdziwiona, przecież miało mniej boleć. Usłyszałam, że muszę czuć skurcze, żeby wiedzieć, kiedy przeć. Już się nie kłóciłam, w końcu chciałam, żeby wszystko udało się naturalnie.

Teraz wydaje mi się, że u nas po prostu oszczędza się na znieczuleniach. Czy w butli naprawdę było gaz, nie mam pojęcia, nie działał nic a nic. A zzo... Na pewno dostałam minimalną dawkę, na uspokojenie. Też oglądam "Porodówkę" na TLC i również jestem zdziwiona, jak kobiety z zzo rodzą tak spokojnie, świadomie. Zgadzam się w pełni z wypowiedzią Dziubaska. Wiadomo, ból porodowy da się wytrzymać. Pytanie, czy rzeczywiście trzeba. Przecież zębów nikt nie wyrywa bez znieczulenia  ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 6 Maja 2013, 19:04
selena dostałaś jednorazowa dawkę leku przy ZZO, czy szedł cały czas w pompie?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 6 Maja 2013, 19:26
Hmm, niby szedł cały czas, kabelki miałam cały czas podoklejane. Piszę 'niby', bo wiem co czułam, po godzinie jakby go nie było W OGÓLE.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 6 Maja 2013, 19:44
może Ci się dren odłączył...może...może...można gdybać...
ja z ZZO nie czułam bólu nic a nic...
zaczyna boleć jak dziecko schodzi poniżej spojenia...tam już ZZO nie łapie...
może po prostu po godzinie dziecko zeszło już na tyle nisko, ZZO miałaś założone późno...przy 6-ciu centymetrach... to się może trzymać kupy...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: nadzieja w 6 Maja 2013, 21:05
ja tym razem chcę zzo ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 6 Maja 2013, 21:51
No może...  8) Tylko, że nawet w tej godzinie ja czułam skurcze dość mocne, ale na tyle słabsze, że ze zmęczenia udało mi się je ignorować i przymykać oko. Dlatego zastanawiam się, czy była to tak mała dawka, czy ja jakaś oporna na znieczulenie jestem ;).
Aha, po godzinie miałam chyba 8cm, a nawet przy 10 czekaliśmy jeszcze pół godziny, aż dziecko zeszło całkiem nisko, tak że wyszło na 2 parciach... Wiem jedno, następnym razem będę bardziej walczyć  8).

Nadzieja, a 2 razy rodziłaś bez?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: nadzieja w 6 Maja 2013, 21:56
pierwszy bez, drugi cc, teraz chcę zzo - będzie pełny pakiet przyjemności ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 6 Maja 2013, 22:19
A mogę spytać, dlaczego drugi raz cc? Podobno drugi raz jest łatwiej, łudzę się tym :-). Jeśli nie chcesz, nie odpowiadaj  ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 7 Maja 2013, 20:40
niestety zewnątrzoponówka to nie podpajęcze....bywa, że nie znosi bólu w 100%
mi zniósł idealnie, ale załapałam też "powikłanie" - odjęło mi nogę na pół doby...czyli zadziałało aż nadto...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 7 Maja 2013, 20:55
No to pewnie dostałaś porządną dawkę  ;D.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: nadzieja w 7 Maja 2013, 21:00
 ;) Selena, drugie było ułożenie pośladkowe. da się tak urodzić ale ja się panicznie bałam, że dzieciaka uduszę. w końcu główka ostatnia wychodzi ::) na szczęście nie doczekałam terminu cc i samo się zaczęło 2 tygodnie wcześniej :D nie obyło się bez bólu i skurczy. cięli mnie przy 5 cm.

lila, oby tylko takie "powikłanie" ;) te drętwe nogi były na drugim miejscu mojej listy nieprzyjemnych skutków cc ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 7 Maja 2013, 21:03
No to pewnie dostałaś porządną dawkę  ;D.

myślę, że standardową, tak jak standardowo się rozpuszcza dopaminę, dobutaminę czy levonor i puszcza w pompie regulując jedynie przepływ...
i nawet tej pompy nie podkręcaliśmy, szło w standardowej dawce...


Nadzieja...najgorsze, że ja się wystraszyłam, że mi tak zostanie i do końca życia będę nogę ciągać  ;D...mogłam jedynie palcami u stopy ruszać...
Potem przyszedł anestezjolog i mnie radośnie oświecił "mówiłem, że mogą być "łaty", no to ma pani "łatę" ruchową..."
cudownie... ::)  ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 7 Maja 2013, 21:13
Hm, ale mnie zastanawia, czy skoro nie zadziałało mi tak jak powinno, to czy mogłam dostać więcej, ale nie dostałam, czy nie mogłam więcej...  8)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: nadzieja w 7 Maja 2013, 21:16

Nadzieja...najgorsze, że ja się wystraszyłam, że mi tak zostanie i do końca życia będę nogę ciągać  ;D...mogłam jedynie palcami u stopy ruszać...
Potem przyszedł anestezjolog i mnie radośnie oświecił "mówiłem, że mogą być "łaty", no to ma pani "łatę" ruchową..."
cudownie... ::)  ;D[/color]

byłaś biedna, przerażona ;D
fakt jest taki, że odczucia okropne a jaka radość jak czucie wraca :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 7 Maja 2013, 21:50
nie moja działka i nigdy nie wnikałam
uczciwie mówię, że nie wiem... :)
 
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Jagna77 w 30 Czerwca 2013, 20:31
Od jutra w Zdrojach bez bólu ...

http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130629/SZCZECIN/130629623
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: sylwiq w 30 Czerwca 2013, 23:30
o a ja zrezygnowalam ze zdroji na rzecz pomorzan bo na pomorzanach tylko to zzo dostepne  bylo ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 30 Czerwca 2013, 23:33
lekko licząc masz 12 tygodni na zmianę  ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: sylwiq w 30 Czerwca 2013, 23:43
e za pozno..
dogadalam sie z pewna bardzo mila pania Iza  ;D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 30 Czerwca 2013, 23:58
no to nie masz czego żałować... :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: polemika_schola w 12 Sierpnia 2013, 12:24
jak to jest w "dzisiejszych czasach" ? znieczulenie zewnątrzoponowe to luksus czy normalka? mogę go zażądać? jest płatne? (rodzę za miesiąc)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: sylwiq w 12 Sierpnia 2013, 14:39
w szczecinie na pomorzanach znieczulenie zewntarzoponowe jest bezplatne na żadanie ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 12 Sierpnia 2013, 15:19
Musisz sprawdzić jak to jest w szpitalu, w którym będziesz rodzić. Nie każdy szpital ma dyspozycyjnego non stop anestezjologa.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: aisa w 11 Października 2013, 12:43
Ja za znieczulenie płaciłam 400 zł, a w efekcie poród zakończył się cesarką ::)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 11 Października 2013, 20:57
To powinni Ci zwrócić  8)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: aisa w 14 Października 2013, 10:15
 :) Niestety, przed wyjściem ze szpitala dostałam rachunek do zapłaty. . .
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 14 Października 2013, 16:04
A szpital prywatny? Bo na nfz się nie płaci przecież.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: aisa w 15 Października 2013, 08:30
Prywatny, ale ma podpisany kontrakt z NFZ i za nic więcej już nie płaciłam.
Ale warto było zapłacić za to nieszczęsne znieczulenie, bo cała reszta (warunki+fachowa kadra) były na naprawdę wysokim poziomie  :)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 12 Stycznia 2016, 10:05
Jak tam dziewczyny, korzystałyście z zzo podczas porodu?
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 12 Stycznia 2016, 15:21
Ja ani razu, ciekawe jak to jest...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: sylwiq w 12 Stycznia 2016, 16:30
Ja korzystalam.
Panietam jak mi dali to zzo i zaczelo dzialac to szepnelam do karola ze czuje sie jak na wakacjach
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 13 Stycznia 2016, 22:50
Ja ani razu, ciekawe jak to jest...

nudny poród...  ;D

Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 14 Stycznia 2016, 07:58
No to w sumie się cieszę :D
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 14 Stycznia 2016, 09:08
Gdzie tam nudny, też boli - ja miałam 2 h ulgi za to.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: ~Ania~ w 14 Stycznia 2016, 09:29
Mój poród tyle nie trwał, więc na nic by się zdało :P
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 14 Stycznia 2016, 12:43
4 lata temu mnie w szkole rodzenia uczono, że zzo można podać dopiero jak jest minimum 4 cm rozwarcia, a maksymalnie 6... Teraz czytałam gdzies, że można je podać już na początku, z mniejszym rozwarciem, a nawet później, bo czasem te ostatnie cm też pomału idą. Pamiętam, jak nie mogłam się doczekać tych 5-6 cm, dobrze wiedzieć, że można wczesniej.
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 16 Stycznia 2016, 12:21
mi podano zanim miałam jakiekolwiek rozwarcie...
najpierw założono mi ZZO - dopiero potem podano oxy (poród był indukowany w 100% bez jakiejkolwiek własnej czynnosci skurczowej)
dlatego piszę, że nuda, bo skurczy (bólu) nie czułam żadnych...
bolało dopiero jak główka syna zeszła do wchodu, czyli na finale finałów...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: selena w 16 Stycznia 2016, 13:58
No proszę. U mnie się samo zaczęło, wody odeszły, a oksytocynę i tak dostałam, chociaz wg mnie nie szło jakoś wolno, bo cały poród trwał 8 godzin. Powinno być tak, że oksytocyna = zzo, bo to przecież już jest ingerencja, podkręcanie skurczy...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 16 Stycznia 2016, 14:54
Przy córce nie dawno mi nic - poród zaczął się w nocy, samoistnie.
Czynność skurczowa była dobra. Szyjka rozwierała się szybko
Niecałą godzinę po wjechaniu na porodówkę urodziłam. . Poród całkowicie fizjologiczny.

Syn musiał się urodzić, bo istniało zagrożenie dla jego dobrostanu. A skoro musiał, to musiał...
Nie chciałam cesarki, dostałam indukcję...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Justys851 w 16 Stycznia 2016, 16:17
Ja niestety przyjechałam na porodówkę z 9 cm rozwarcia więc o znieczuleniu mogłam zapomnieć
Gdybym przyjechała wcześniej to nawet nie poprosiłabym o znieczulenie, bo mnie nie bolało.
Zaczęło jak podali oxytocyne - od razu krzyżowe  ::) wtedy wyłam  8)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 16 Stycznia 2016, 16:24
przy 9-tce oxy - a na cholerę?
przy 9-ciu to mnie już układali do właściwego porodu i nikt mi nic nie podłączał - tlen dostałam  :)...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Justys851 w 16 Stycznia 2016, 17:02
Nie wiem Lila ............... teraz byłabym mądrzejsza
skurcze miałam co 4 min i powiedzieli, że za rzadko co do rozwarcia
położyli mnie i już tak leżałam
czego efektem było nie wstawienie się Młodego w kanał rodny i poród zakończył się cc
o 11 byłam na porodówce, o 12 odeszły mi wody, a o 15.30 cesarka
nie miałam w ogóle partych
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 16 Stycznia 2016, 17:15
Ewę urodziłam na 7 skurczach co 3 minuty...
bez nacięcia, praktycznie bez pęknięcia...
Jak przyjechałam do szpitala skurcze miałam nieregularne i słabe co ok. 7 minut, ale szyjka szła ślicznie...rozwarcie 4cm
jak przebrałam się i pojechałam windą na porodówkę - skurcze były co 4 minuty... rozwarcie 6cm
na tych co 3 urodziłam...
Ewa rodziła się jak w bajce...  :) śliczny poród, szybki... skurcze bolały, ale dało się przeżyć...

widzisz... ja miałam parte, główka była nisko, a potem szybko się wstawiła...
może dlatego dostałaś oxy, że dzieciak był za wysoko...przy 9-ciu główka powinna być już nisko gotowa do porodu...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Justys851 w 16 Stycznia 2016, 17:28
Pamiętam słowa położnej, że jak u pierworódki w ciągu godz po odejściu wód dziecko nie wstawi się w kanał rodny to nie ma szans na poród sn.
I ona już po godzinie mnie szykowała do cc, a lekarze po 3 h zadecydowali . Na szczęście już miałam badania z krwi zrobione dzięki położnej, więc tylko anestezjolog i na stół
No nic teraz mam taką ścianę macicy, że i tak mnie cc czeka
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: liliann w 16 Stycznia 2016, 17:46
może i tak...
nie znam się...
mi wody nie odeszły...przebijali pęcherz na pełnym rozwarciu...
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: anetka71 w 17 Stycznia 2016, 20:38
Mi odeszły wody ok 12, ostatecznie pocięli mnie po 22...Widocznie co szpital, to inny obyczaj ;)
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Justys851 w 17 Stycznia 2016, 20:54
Anetka ja nie wiem czy na to ,ze mnie tak szybko na CC nie wzięli nie miało wpływu , ze trafilam na swojego lekarza .
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: sylwiq w 18 Stycznia 2016, 00:05
O 20 bylam w szpitalu ze slurczami co 2 minuty.
O 23 podali zzo
A chwike po 24  byl sebek z nami
Tytuł: Odp: Rzecz o bólu, znieczuleniu do porodu
Wiadomość wysłana przez: Megumi w 17 Maja 2016, 09:23
To gratuluję szybkiego porodu, mnie nie poszło tak łatwo.