e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Kasia i Łukasz - 4 sierpnia 2007 początkiem wspólnego życia  (Przeczytany 14841 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline _kasiek_ Kobieta

Witam was serdecznie :!:

Ponieważ mój wątek odliczeniowy został już zamknięty (a bardzo żałuję) postanowiłam założyć nowy wątek tutaj :)

Obiecuję, że jeszcze dziś rozpocznę pisanie mojej relacji (a jest o czym pisać) tylko najpierw muszę trochę ogarnąć mieszkanko :)

Na początek wkleję kilka zdjęć zrobionych przez Gosie z Małopolskiego Forum Weselnego

Kościółek


Ja








Mój bukiecik


Idziemy do ołtarza




Przygotowane do sypania płateczków




I same płateczki


Już jesteśmy przy wyjściu


I poszły płateczki do góry




Pierwszy pocałunek małżonków


Zbieramy grosiki


Bukiet raz jeszcze :)


Ja








Szczęśliwa Para Młoda :)




A oto prezent od znajomych ze studiów (wyjaśnie wszystko w mojej relacji)




Pamiątkowa fotka z forumkami z małopolskiego forum


Życzeniom nie było końca
« Ostatnia zmiana: 7 Sierpnia 2007, 13:10 wysłana przez _kasiek_ »

Gabiś

  • Gość
Kasiu jestem pierwsza~!!!!! :):) Ale się cieszę:) i czekam na fotki!

Offline edea

ja tez witam...
i czekam na wiecej

Offline aeniołek Kobieta

No nareszcie Kasiu założyłaś relacje!! Przeżyć było tyle w Twoim wyjątkowym dniu,że sama nie pamiętam wszystkiego!! Mam nadzieje,że nam opiszesz przygotowania przed samym ślubikiem no i wszystko co Ci w serduszku i głowie siedziało 4 sierpnia!! :)
Kasia prosila o wklejenie fotek co czynię :) :






















A tu jeszcze dwa zdjątka..W miarę rozkręcania się wesela szaleństwom nie było końca  ;D

Szalejąca Panna Młoda :)


Szalejący Pan Młody
Roland 24.01.2011
Marek  14.01.2013

Offline Lemmy

  • No one but you, I love like a fool, you're my dream come true!
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 czerwca 2007
Piękne! A Ty wyglądałaś bajecznie! Bardzo romantycznie, gustownie, prześlicznie!

Czekam na więcej fociaków  :tupot: :tupot: :tupot:

Offline aneta_81 Kobieta

wygladaliscie olsniewajaco. nie mozna oderwac wzroku  ;D ;D ;D

Offline Kasia* Kobieta

Śliczna Młoda Para.

no i były płatki róż :Serduszka:

Super
Wszyscy mówią mi - kiedyś przyjdą lepsze dni, ktoś na dobre zmieni mnie, czekam na ten dzień

Offline katarzyna_84 Kobieta

Ślicznie  :brawo: Więcej fot :!:

Gabiś

  • Gość
Te zdjęcia z płatkami róż sa przecudowne!!! Śłiczne!!!

Offline Niusia Kobieta

Ślicznie wyglądaliście!!!!!! Więcej zdjęć no i opis jakiś prosimy!!!

Wygladaliscie cudownie! ;D

Superowe foty z wesela :skacza:

Offline _kasiek_ Kobieta

Ślicznie  :brawo: Więcej fot :!:

nie mam na razie...chyba, że aeniołek coś jeszcze wrzuci od siebie z aparatu.
Fotki od znajomych dopiero będziemy zbierać jak się zorientujemy kto miał aparat....a było tego trochę :!: :D :D :D

Co do opisu to za chwilkę się za to zabieram, więc troszkę cierpliwości :)

Kasia bajecznie, wszystko wygladalo slicznie, a ty jaka usmiechnieta...cud, miod, malina :brawo:
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline aeniołek Kobieta

Oczywiście, że aeniołek cos jeszcze ma:

Para Młoda




Pan Młoda, koleżanka Marta i ja :)


Roland 24.01.2011
Marek  14.01.2013

Pięknie wyglądaliście  :brawo_2: :brawo_2: :brawo_2:
Gratulację!!!!!!!!!!!

Offline _kasiek_ Kobieta

Dzięki Asiu :)

A ja w takim razie zabieram się za moją relację :!:

Może zacznę od tego, że piątek był dość zwariowanym dniem. Wstałam o godz. 7 bo umówiliśmy sie z Łukaszem do kościoła do spowiedzi. Niestety on nie wstał...no ale ja pojechałam. Byłam przekonana, że będzie w kościele 3 osoby na krzyż i że na 9 spokojnie zdążę do Patrycji na paznokcie...i tutaj się myliłam. Zapomniałam, że przecież był to pierwszy piątek miesiąca. Weszłam do kościoła a tam jeden ksiądz i chyba ze 20 osób w kolejce. Czekałam prawie godzinę, ale za to było bardzo spokojnie i miło. Ksiądz bardzo fajnie do mnie mówi o małżeństwie i jego podstawowych filarach :)
Podpisałam karteczkę i na tym zakończyłam formalności :D

Do Patrycji spóźniłam się jednak ponad pół godziny. Paznokcie zrobiła mi cudne, ale jak od niej wyszłam to było już po 12 :!: a byłam pewna, że o 11 będę spowrotem w domu - miałam więc juz w połowie dnia 1.5 godz. spóźnienia.
Pogoda cały czas była taka dziwna....i nawet w pewnym momencie zrobiło się chłodno. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy by nie pojechac i nie kupic sobie jednak rękawiczek....bo nic więcej ubrać na siebie nie mogłam a widziałyście jakie miałam bolerko :D No, ale w końcu postanowiłam, że nie kupuję. Skończyłam tylko zakupy do prezentów dla rodziców na podziękowania i wróciłam do domu.

A tam zamieszanie straszne, bo się okazało, że kuzyn mojego tatusia dziś przyjeżdza oglądać mieszkania ze swoją córką, która dostała się tutaj na studia i że koło 15 maja przyjechać do nas w odwiedziny :!:

Migiem kończyliśmy sprzątać mieszkanie.....a ja w między czasie zmieniłam zdanie co do kupna rękawiczek i pojechałam na długą. Zakup był bardzo szybki mimo, iż kobieta pokazała mi chyba ze 30 wzorów. Ja jednak nie miałam czasu na zastanawianie się, bo na 16 miałam byc na sali w związku z dekoracją i ustawieniem stołów....ale o 16 to ja dopiero wracałam ze sklepu :| Na dodatek musiałam jeszcze podjechać do domu zabrać laptopa i buty, bo mieliśmy z Łukaszem ćwiczyć taniec. Wpadłam się do domu....a tutaj goście siedzą z rodzicami. Wypadało mi na moment usiąść i porozmawiać....Na sali byłam z 45 min opóźnieniem. Wchodzę a tam całe ustawienie, które zrobiliśmy w czwartek zmienione....pytam się co jest grane a przyszły wtedy teść mi odpowiada, że jemu się tak nie bardzo podoba i że musimy to zmienić :!: Już rano mnie zdenerwował (ale o tym pisać nie będę) i po pierwszej rozmowie z nim otworzyłam wino i wypiłam 2 lampki. Gdyby nie to to chyba bym oszalała. Przestawiali te stoły chyba z 30min a i tak ostatecznie wróciło na moje :D :D :D Matra - dziewczyna, która nam robiła dekorację - tylko patrzyła na mnie i powtarzała, żebym szła do domu i zajęła się soba......

Na szczęście teść niedługo pojechał do domu a my zostaliśmy sami na sali i chyba ponad godzinkę ćwiczyliśmy nasz układzik :) pełni nadziei, że na weselu też nam wyjdzie pojechaliśmy do mnie do domku :!: Tam ustaliliśmy jeszcze raz wszystko - jak i co ma wyglądać, kiedy kto co robi i Łukasz pojechał do domu, a ja - zajęłam się sobą.....relaksująca kąpiel.....maseczki. Przygotowałam wszystkie rzeczy do ubrania w jednym miejscu, postawiłam buty na parapecie i położyłam się ostatni raz spać w moim pokoju i moim łóżeczku......jak się kładłam było po godz. 23-ciej.....to i tak dobrze, bo tylko godzinka spóźnienia :D :D :D

............idę sobie zrobić coś do jedzonka i przechodzę do soboty, która was pewnie bardziej interesuje :!: :)

Gabiś

  • Gość
Ale fajnie:):) Aż mi serce waliło jak to czytałam !!! Ilez emocji :)

Offline _kasiek_ Kobieta

Wróciłam......

W sobotę obudziłam się jakoś po 7, ale postanowiłam jeszcze poleżeć do 7:30 :) Spało mi się bardzo dobrze, ale nie powiem, żebym jeszcze nie pospała :D :D :D jednak na 8:30 miałam być już u fryzjerki więc nie było nawet takiej opcji ;) Wzięłam szybciutki, orzeźwiający prysznic, zjadłam śniadanko, ubrałam się, posprzątałam pokoik i brat odwiózł mnie do fryzjera. Byłam bardzo spokojna i zrelaksowana. O godz. 9, gdy już siedziałam pod suszarką przyszła mamusia....i poszła robic swoją fryzurę. W tym samym czasie w domu, moja babcia i dziewczyna mojego brata zajmowały się obrywaniem płateczków.
 Ja tym czasem sobie usnęłam pod tą suszarką - było mi ciepło i wogóle więc czemu miałam tego nie wykorzystać. Obudziłam sie dopiero jak zaczęła mi spadać w dół głowa :D :D :D W między czasie przyszła moja świadkowa, która miała się nauczyć wpinać mi welon.
Pożartowałyśmy chwilkę, opowiedziałam jej swój wcześniejszy dzień i wszystkie perypetie. Pani poprosiła mnie do siebie i zaczęła czesać. Miały być zostawione loczki jednak gdy zobaczyłam to poprosiłam o podpięcie. Moja mam na to, że może by tak podpiąć część a resztę zostawić. Zgodziłam się. Jednak to nie był dobry pomysł. rozpięłyśmy więc je spowrotem....a ja wtedy zdecydowałam, że jednak spinamy całość - nie ma to jak zdecydowanie :D Jednak ani te perypetie z fryzurą ani nic innego nie wyprowadziło mnie z równowagi. Gdy pani skończyła mnie czesać, wpięła kwiatuszki i pokazała gdzie i jak zapiąć welon, na fotel usiadła moja mama.....i tutaj się zaczęło.

Poprzedni, gdy byłyśmy się czesać próbnie, mama miała ułożone na szczotce włosy. Jednak pani jej "doradziła" (nie ta która nas czesała), żeby w dniu ślubu zakręcić włosy na wałki to będzie ładniej.....ale tutaj się myliła. Gdy mama wstała z fotela juz widziałam po jej minie, że coś jest nie tak. Przyjechał po nas tato i dopiero mama się przyznała, że czuje się w tej fryzurze fatalnie. A gry tylko zobaczyła sie w lustrze w domu....powiedziała tylko, że jest wściekła i czuje sie jak stara babcia. W tym momencie ja chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do zakładu fryzjerskiego czy nie znalazłyby dla mamy jeszcze pół godzinki. Pani bez problemu sie zgodziła i 15 min później moja mamusia była u fryzjera.

W między czasie przyjechała Patrycja, która miała mnie pomalować....a no i zapadła decyzja, że nie jedziemy przed ślubem na plener, bo pogoda jest niepewna i jak nas tam złapie deszcze to co będzie. A poza tym nie było słońca więc zdjęcia nie byłyby zbyt ładne.

Patrycja pomalowała mnie ślicznie :) nie mam żadnych zarzutów i bardzo jej za to dziękuję.
W trakcie malowania siedziała z nami Kasia - moja świadkowa. Cały czas była bardzo luźna atmosfera, żarty, opowiadałyśmy sobie wieczorki panieńskie (bo Pati ma te tą sobotę ślub). W między czasie wróciła mama - BARDZO ZADOWOLONA, że zdecydowała się robic fryzurę jeszcze raz :D
Gdy Pati skończyła mnie malować zrobiła jeszcze oczka mojej mamusi ;) Dałyśmy jej płateczki, coby się nimi zajęła....no i Pati pojechała. Była godzina jakaś 13, więc miałam jeszcze dwie godziny do przyjazdu wtedy jeszcze mojego narzeczonego. Poszłyśmy więc coś zjeść :)

Potem najpierw pomogłam się ubrać Kasi, a potem - koło godz. 14 zaczęłyśmy ubierać mnie :) Poszło bardzo szybko, moja mama zrobiła parę fotek (takich tylko dla Łukasza :D) no i podczas całego procesu ubierania.
O 14:30 byłam już gotowa....choć tak tylko mi sie wydawało. Bo gdy na wszelki wypadek zaczęłam rozglądać się po pokoju najpierw zauważyłam, że nie założyłam biżuterii.....a potem podwiązki. Ale na tym był koniec - czekałam już tylko na przyjazd narzeczonego.

W tym miejscu dodam tylko, że nie wiem jak to do końca jest z tymi butami na parapecie - stały całą noc aż do momentu, gdy nie zaczęłam się ubierać.....i w momencie, gdy zdjęłam je z parapetu zaczął padać deszcz :!: Ale nawet to nie wyprowadziło mnie z równowagi.....jak się jednak okazało była to przysłowiowa "cisza przed burzą"

Najpierw zadzwonił mój brat, że stoi już pod blokiem Łukasza, ale samochód nie chce zapalić :( W tym momencie wpadłam w panikę. Na dodatek za moment zadzwonił Łukasz, że z samochodem już ok i że już jadą  tylko, że co jest z moim bukietem, bo on go dla mnie nie ma  :o :o :o :o Wtedy spokój mnie opuścił :( Za to mama wykazała się trzeźwością umysłu i zadzwoniła do Marty (która ów bukiet robiła) i zapytała co jest grane. Jak się okazało Marta stała już pod moim blokiem i czekała na Łukasza, żeby mu przekazać bukiet......no i dopiero wtedy się uspokoiłam.

Jednak gdy usłyszałam domofon - zamarłam....czyżby to już mój narzeczony :?: nie to była pani kamerzystka :!:
 
No więc czekamy dalej.....a tutaj znowu słysze dzwięk domofonu - tym razem to tato, który pojechał pomóc bratu w uruchomieniu samochodu (który jak sie okazało nie wiadomo czemu się rozkodował i trzeba było zakodować ponownie).
 
No to czekam dalej....stoję już w pokoju, gdzie miało być błogosławieństwo......i znowu dzwonek - tym razem już u drzwi.....patrzę i widzę przystojnego mężczyznę, który wchodzi z pięknym bukietem z czerwonych róż :) Wyglądał fantastycznie - poprostu zakochałam się na nowo :) Gdy wręczał mi bukiet tak cudnie na mnie patrzył. Nie powiedział nic, bo jak potem stwierdził - na mój widok zaniemówił.

Staliśmy już obok siebie i czekaliśmy na błogosławieństwo naszych rodziców......cdn.

Offline met Kobieta

Kasiu..

:mdleje:

BOSKO!

Miałaś slicznie upięte włoski.
Cała byłaś śliczna.

Offline Niusia Kobieta

Fantastyczna opowieść!!!!!!! Jakbym tam była.... Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy..... P.S. Jeśli mogę zapytać to gdzie robiliście w Krakowie poradnie przedmałżeńską??

Offline ewelinkas Kobieta

Kasiu po pierwsze: przepięknie wyglądalaś, no prześlicznie, brak słów,
po drugie: no wkońcu relacja, przeczytałam z zapartym tchem, troche przygód miałaś ;D, mam nadzieje że jeszcze troszeczke opiszesz ;)

Offline _kasiek_ Kobieta

Niusia byliśmy w poradni na Millana :) to jest za sanktuarium w Łagiewnikach

ewelinkas - jasne, że opiszę :) tylko musiałam sie trochę domem zająć....a poza tym to się trochę przeziębiłam i jestem taka bardzo senna....może dziś napiszę ciąg dalszy - jak nie to jutro napewno :!:

Offline ewelinkas Kobieta

Kasiek to do łóżeczka i niech Cię mąż grzeje  :skacza:

Kasiek ślicznie wyglądałaś naprawdę  :D i bardzo fajnie się czyta twoją relacje ehhh

Offline Barbart Kobieta

Kasiu slicznie wyglądalaś..... sukienka bardzo ladnie się prezentowala :ok:

Tak jah pisza dziewczyny... czyta sie super to co piszesz....

Czekamy na dalszy ciąg.... foteczki i Twoje perypetie... :D
« Ostatnia zmiana: 7 Sierpnia 2007, 21:06 wysłana przez Barbart »

Offline KiP Kobieta

 :brawo_2: wszystkiego co dobre i najlepsze na nowej wspólnej drodze zycia, i żeby taki uśmiech jakim raczyliscie wszystkich 4 sierpnia (a przynajmniej zblizony) jak najcześciej gościł na waszych buźkach. Ślicznie i szczęsliwie wygladaliście :)

Offline themargot Kobieta

gratulecje :)))) sliczna para, sliczne fotki :)))))

Offline Natulinek Kobieta

Wszystkiego dobrego na nowej i pieknej drodze zycia..... przyslam buziaki... i czekamy na kolejne foteczki :)

Offline _kasiek_ Kobieta

.....No więc staliśmy już koło siebie, naprzeciwko nas rodzice, moja babcia oraz chrześni moi oraz Łukasza.....
Błogosławieństwo rozpoczął tato od znaku krzyża. Potem ja miałam poprosić rodziców, żeby nas pobłogosławili - nawet się nauczyłam takich dwóch zdań na pamięć, żeby było ładnie....nie wiem czy dokładnie tak powiedziałam jak miało być, ale się nie zająknęłam. Powiedziałam to, co czułam.
Następnie moja mama przeczytała fragment z Pisma Świętego a dalej tato miał mówić z pamięci tekst błogosławieństwa.....jednak tak się wzruszył, że mama trzymała mu książeczkę a tata z niej czytał. Głos mu się strasznie łamał, łzy stanęły mu w oczach. W tym momencie moja babcie się popłakała a w ślad za nią poszła moja matka chrzestna.....ja miałam cały czas wielkie świeczki w oczach, ale łezka nie popłynęła. Starałam się jakoś trzymać :)
Potem każdy po kolei podchodził i nas błogosławił......a na koniec tata Łukasza wręczył nam na pamiątkę piękny obraz Świętej rodziny i powiedział parę słów (ze wzruszenia też coś pokręcił). Jak będę mieć aparat to wkleję fotkę obrazu.

Powiem wam tylko jedno - nie myślałam nigdy, że moment błogosławieństwa to tak podniosła i wzruszająca chwila. Gdy o tym piszę też bardzo mocno to wszystko jeszcze raz przeżywam. I każdemu, kto uważa, że jest to jakiś staromodny zwyczaj powiem zdecydowane NIE. Tego, co się wtedy przeżywa poprostu nie da sie opisać :!:

No, ale wracając do relacji - po błogosławieństwie okazało się, że mamy jeszcze 45min do rozpoczęcia mszy. Usiedliśmy więc wszyscy i próbowaliśmy się trochę wyluzować....ale było trudno po tych wielkich emocjach. Łukasz zauważył tylko, że mam trochę inaczej spięta włosy niż to było w pierwotnej wersji.
Martwiło nas, że cały czas padał lekki deszczyk.

Jednak gdy zbliżyła się godz. 15:30 postanowiliśmy się zacząć zbierać do Kościoła. Razem ze świadkową podwinęłyśmy do góry suknię i jakoś udało się wsiąść do samochodu, który brat postawił pod samą klatką.
Gdy tylko dojechaliśmy poszliśmy prosto do zakrystii podpisać dokumenty. Jednak księdza jeszcze nie było (bo była dopiero 15:40).

Podpisanie poszło sprawnie.....i nawet poświęciliśmy jeszcze obraz od rodziców.

Następnie udaliśmy się do głównego wejścia.....tatuś stał dumny koło swojej jedynej córeczki, za nami w ślubnym orszaku szedł jeszcze mój narzeczony ze swoją mamą, a za nimi nasi świadkowie.....i w takim ustawieniu czekaliśmy na księży......c.d.n.

niesamowita opowieść!!
najserdeczniejsze gratulacje i życzenia "poślubne".

ja również czekam więcej!!