e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Może jakaś nowa zabawa?  (Przeczytany 4417 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Może jakaś nowa zabawa?
8 Lutego 2007, 21:46
Mamy już kilka nowych zabaw... np, skojarzenia, układanka itp... a ja mam ochotę na coś nowego  :taktak:

   zna ktoś coś ciekawego?

nie wiem.. może być stara "państwa, miasta"   wiecie... ktoś podaje jakąś literę, np. M-a my  podajemy państwo, miasto, markę samochodu, roślinę (albo podział na warzywa i owoce), imię żeńskie, imię męskie, kolor itp (co tam sobie ustalimy) wszystko rozpoczynające się tą literą..

  tylko, że to będzie dobre, póki litery się nie skończą  :taktak: .. no chyba, że będziemy powtarzać litery ale bez powtarzania nazw...


chyba, że ktoś zna coś lepszego? liczę na Was  :przytul:

Offline shain Kobieta

  • zapaleniec
  • Total likes: 0
  • data ślubu: *****07.01.2007-cywilny, *26.08.2207-kościelny
Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 01:32
tak :tak_2:  tak ja też bym sie w coś nowego pobawiła ale państwa miasta będą na krótko! ale przynajmniej coś nowego!czy ktoś dołaczy i zacznie! :tupot:  :tupot:  :tupot:

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 09:31
no dobra... tylko określcie, jakie nazwy podajemy..

1) Państwo
2) Miasto... i ??

skoro nikt nie chce nic nowego wymyślić :(

Offline met Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 12:06
Jest jeszcze zabawa w tworzenie opowiadania.
Dodajemy po jednym zdaniu, tak aby został zachowany sens.

Początkiem może być:
Dawno, dawno temu.. :D

Offline ela Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 12:17
Cytat: "met"
Jest jeszcze zabawa w tworzenie opowiadania.

O tak :D Chyba to moze byc fajne :D Bedziemy przed pare miesiecy układac opowiadanie i moze z tego wyjsc cos fajnego :D

Offline met Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 13:31
Ok. Więc zaczynam :D

"Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda.. [:D]

a.katarzyna

  • Gość
Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 14:57
Cytat: "met"
"Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda..

obudziła się w dzień swojego Ślubu i...

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 15:00
"Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała :los:

Offline demka Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 15:23
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swoje męża i zaczęła głośno płakać...
Nasza Oliwcia:

Nasza Lenka:

Offline Antalis

Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 17:46
Cytat: "Madzialena"
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal

Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.

Offline met Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 19:22
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie..

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Może jakaś nowa zabawa?
9 Lutego 2007, 23:18
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..

Offline ela Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
10 Lutego 2007, 00:24
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu

Offline met Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
10 Lutego 2007, 13:52
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!

a.katarzyna

  • Gość
Może jakaś nowa zabawa?
10 Lutego 2007, 14:05
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.

Offline met Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
10 Lutego 2007, 16:52
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Może jakaś nowa zabawa?
11 Lutego 2007, 21:50
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
 I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi .....

Offline met Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
11 Lutego 2007, 22:09
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...

a.katarzyna

  • Gość
Może jakaś nowa zabawa?
12 Lutego 2007, 23:12
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.

Offline Lilkuś

Może jakaś nowa zabawa?
16 Lutego 2007, 11:14
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.
- usiądźcie koło mnie - powiedział siadajac na piasku
- pomóż sie nam wydostać - poprosiła błagalnym tonem żona (chyba żona)
- uspokójcie sie - powiedział akchemik łagodnym tonem - wyobraźcie sobie, ze ja...

Offline KAHA Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
24 Marca 2007, 20:58
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.
- usiądźcie koło mnie - powiedział siadajac na piasku
- pomóż sie nam wydostać - poprosiła błagalnym tonem żona (chyba żona)
- uspokójcie sie - powiedział akchemik łagodnym tonem - wyobraźcie sobie, ze ja...
jestem przybyszem - posłańcem z Waszej przyszłości. Przybyłem tu, aby przekazać Wam, że......

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Może jakaś nowa zabawa?
20 Kwietnia 2007, 19:59
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.
- usiądźcie koło mnie - powiedział siadajac na piasku
- pomóż sie nam wydostać - poprosiła błagalnym tonem żona (chyba żona)
- uspokójcie sie - powiedział akchemik łagodnym tonem - wyobraźcie sobie, ze ja...
jestem przybyszem - posłańcem z Waszej przyszłości. Przybyłem tu, aby przekazać Wam, że......
  jednak nie jesteście sobie przeznaczeni.... przykro mi...

Offline sandrunia Kobieta

Może jakaś nowa zabawa?
20 Kwietnia 2007, 20:06
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.
- usiądźcie koło mnie - powiedział siadajac na piasku
- pomóż sie nam wydostać - poprosiła błagalnym tonem żona (chyba żona)
- uspokójcie sie - powiedział akchemik łagodnym tonem - wyobraźcie sobie, ze ja...
jestem przybyszem - posłańcem z Waszej przyszłości. Przybyłem tu, aby przekazać Wam, że......
jednak nie jesteście sobie przeznaczeni.... przykro mi...
...lepiej dla was będzie się rozstać i zapomnieć o sobie... , lecz dziewczyna nabrała łeż w oczach, spojrzała na ukochanego i rzekła...

Offline aneta_81 Kobieta

Odp: Może jakaś nowa zabawa?
14 Czerwca 2007, 09:14
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.
- usiądźcie koło mnie - powiedział siadajac na piasku
- pomóż sie nam wydostać - poprosiła błagalnym tonem żona (chyba żona)
- uspokójcie sie - powiedział akchemik łagodnym tonem - wyobraźcie sobie, ze ja...
jestem przybyszem - posłańcem z Waszej przyszłości. Przybyłem tu, aby przekazać Wam, że......
jednak nie jesteście sobie przeznaczeni.... przykro mi...
...lepiej dla was będzie się rozstać i zapomnieć o sobie... , lecz dziewczyna nabrała łeż w oczach, spojrzała na ukochanego i rzekła...
- to Ty jestes najdrozsza mi osoba na świecie.. nie chce zyc bez Ciebie...
Na jej policzkach pojawily sie lzy, jedna za druga płynęly niczym strugi deszczu...
« Ostatnia zmiana: 14 Czerwca 2007, 09:17 wysłana przez aneta_81 »

Offline obserwator

Odp: Może jakaś nowa zabawa?
2 Września 2009, 14:46
Dawno, dawno temu pewna Panna Młoda obudziła się w dzień swojego Ślubu i.....okazało się, że ten dzień już był - po prostu go przespała. Usiadła na brzegu łózka, koło swojego męża i zaczęła głośno płakać...
Jej szloch zbudzil swiezo upieczonego malzonka, ktory, po wysluchaniu zrozpaczonego zawodzenia swoje zony, swierdzil, drapiac sie po glowie, ze on tez nic nie pamieta!
- Czyzbysmy az tyle wypili, ze film nam sie urwal? - zapytal.
Wyszedł do kuchni i zobaczyl na stole lezaca kartke papieru.
Na kartce widniało kilka zdań w nieznanym małżonkom języku, oraz tajemnicze inicjały wykaligrafowane nader starannie...
- Ktos sobie chyba zarty z nas stroi! - zdenerwowal sie maz.
- a może to jakaś wróżba? - z nadzieją spytała zona..
-Może... jeśli jednak to jakaś groźba?- rozdygotanym głosem zapytał mężczyzna i z przerażeniem spojrzał na małżonkę..
Obydwoje ze strachem w oczach wybiegli z domu i pobiegli w strone ogrodu
Tam czekało ich kolejne zaskoczenie - cały ogród przykrywał biały, lekki i niebywale zimny puch - a był przecież środek lata!
Rozejrzeli się dookoła i spostrzegli, że w jednym momencie wszystko zniknęło - zostali sami na śnieżnej pustyni.
-Co my teraz zrobimy? - zapytała kobieta wtulając się mocno w ramiona swojego męża. Chyba męża.
-cóż.. zaczniemy kopać tunel-odpowiedział mężczyzna i zaraz zabrał się do pracy...
Kopali i kopali... minęło wiele dni... a oni wciąż kopali... raz przed siebie.. raz wgłąb ziemi.. jednak opadali z sił, byli coraz bardziej głodni i zmarznięci...
I wówczas... gdy wydawało się, że sytuacja jest zupełnie beznadziejna, gdy małżonkowe byli ledwie żywi
zauważyli w oddali sylwetkę jakiegoś człowieka i natychmiast pobiegli w jego stronę. Okazało się, że...jest to tajemniczy wędrowiec, człowiek wielkiej mądrości, który mógł im pomóc odnaleźć się w tej nowej sytuacji - alchemik swego rodzaju.
- usiądźcie koło mnie - powiedział siadajac na piasku
- pomóż sie nam wydostać - poprosiła błagalnym tonem żona (chyba żona)
- uspokójcie sie - powiedział akchemik łagodnym tonem - wyobraźcie sobie, ze ja...
jestem przybyszem - posłańcem z Waszej przyszłości. Przybyłem tu, aby przekazać Wam, że......
jednak nie jesteście sobie przeznaczeni.... przykro mi...
...lepiej dla was będzie się rozstać i zapomnieć o sobie... , lecz dziewczyna nabrała łeż w oczach, spojrzała na ukochanego i rzekła...
- to Ty jestes najdrozsza mi osoba na świecie.. nie chce zyc bez Ciebie...
Na jej policzkach pojawily sie lzy, jedna za druga płynęly niczym strugi deszczu...

Jednak pozostała jeszcze sprawa ich powrotu do pieknego, pełnego ciepła domu, w którym spędzili wspaniałe chwile, a także ogrodu ....