e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Poród do wody  (Przeczytany 1340 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
8 listopada 2006, 17:42
opiszę wam tu mój poród, dlatego że był spoecyficzny...
 Rodziłam 2 razy, za każdym razem w wodzie

Jeśli by miała któras z was pytania odnośnietakiego porodu co i jak-to zapraszam, chętnie odpowiem

Maja-12.12.2002 Jas-07.05.2006

Maja

W czasie ciazy chodziłam do szkoły rodzenia w wołominie do Gosi Olszewskiej, ciepłej i wspaniałej kobiety o dużym doswiadczeniu. Nastawiona byłam na poród w wodzie.
W czasie jednych z zajęc gdy mówiliśmy o znieczuleniu powiedziałam wprost-jeśli mi się kto dotknie do kręgosłupa zabiję!!, nie wiem czemu ale nie wyobrażałam sobie jakiego kolwiek zastrzyku tam:D
nadszedł termin porodu i ...nic
Minął dzień, drugi,piąty, a ja chodzę jak całą ciaże, normalnie, bez kłopotów, Maluszek sie rusza normalnie......
termin miał być 29.11. , jednak 11.12 nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Gosi
-co urodziłas??
-no właśnie chodzi o to że nic...
-jak to przecież byłaś w ciaży...
-no..i jestem nadal..
-przyjeżdzaj, jutro mam rano dyżur
No i pojechaliśmy..Przyjał mnie miły pan doktor zdziwiony że nie rodzę bo mam 3 cm rozwarcia i ani jednego bóla.Spytałam kiedy urodzę, a on na to-czy chce rodzić czy lezeć...no..leżeć nie chciałam, zwłaszcza na patologii-NO TO ZAPRASZAM NA PORODÓWKĘ!!
te słowa zbiły mnie z nóg, sercewaliło jak głupie
poszłam na salę(wanna, tapczan, kołyska ze słodka poscielą,fotel bujany, radio, łazienka i wielka wanna)
podłączono mi oksytocynkę i ktg
no ale okazało sie ze dziecko ma tętno 180-200, więc z porodu w wodzie chyba nici(tak powiedziała położna).Ja jednak wiedziałam swoje-moje nerwy podziałały na dziecko, muszę ochłonąć...słowa "porodówka" to było to co przyprawiło mnie o dreszcze i jeszcze ten zapach szpitalny...brrr...no alel tu nie było tak źle, grało cicho radyjko, w wannie woda z olejkami eterycznymi(nie pamietam jakimi, ale ładne pachniało, nie czułam się jak w szpitalu) siedziałam na kanapie,z kroplówką w łapce i czekałam.....
Nie pozwoliłam położnej decydować o tym gdzie i jak urodzę
pojawiły sie skurcze,najpierw delikatne, potem mocniejsze, była godz 10:30-11...po pewnym czasie weszłam sobie do wanny, fajnie, miałam jakuzi:P:P(taka mata na dnie, jak to określiłam wsadzęrurę od odkurzacza do wanny i będzie to samo:P:P)Posiedziałam z 30 min i wyszłam
Znów posiedziałam na kanapie, poskakałam na piłce, pobujałam sie w fotelu...w między czasie przebito mi pęcherz płodowy...
W miedzy czasie wszedł lekarz z zapytaniem czy ja rodzę czy jestem na imprezie, no ale ja mam taką naturę, ze zamiast między skurczami siedzieć cicho-zartowałam, rozmawiałam,śmiałam sie...no ale potem przestało być wesoło-znów weszłam do wody(pomyślałam ze popływam w błogim stanie, bo moze mniej będzie bolało.....woda była z dodatkiem olejków eterycznych...)Akurat połozna wyszła na chwilkę
Ja po 10 min zaczęłam wołać do meza by leciał po Gosię bo ja chcę przeć:D Gosia przyszła i powiedziała-to przyj..Taaa. ale jak, ja nie umiem.....Panika!!!
Zbadała mnie-faktycznie, rodze!!
Szybko z wanny, na worki sako(bo wannę trzeba zdezynfekować)
Pierwsze parcie...Kurcze, chyba nie zdaze urodzić w wodzie....
No ale w końcu napełniła się wanna cieplutka wodą(ok 37 stopni) weszłam..zaczęłam przeć..trzy parcia i Maja była na zewnątrz....nie wiem czy to prawda, bo nie widziałam, ale podobno dziecko pierwszy ruch jaki wykonuje w wodzie to ruch "zabki"
Po chwili wprost z wody trafiła w moje ramiona,ze strachu bałam się sprawdzic co urodziłam:) maż dumnie przeciał pępowine i tak o 17.45 na świat przyszła Maja Agnieszka(3800/57)
Potem wypuszczono wodę, urodziłam łożysko..męza w tym czasie ewakuowano do córci-by był przy mierzeniu, ważeniu..wyszłam z wanny, pojechałam na salę obok(ziimno było na niej straszliwie, wiec dali mi kołdrę) gdzie mnie trochę pocerowano..i wróciłam do córeczki i szczęśliwego meża


Jaś

Już od początku wiedziałam ze drugą dzidzie też chcę rodzic w wodzie...
2,5mies przed porodem zadzwoniłam do Gosi Olszewskiej, połoznej która odbierała w wodzie Maję, umówiłyśmy się na spotkanie i ploty;) obejrzalam co sie zmieniło, odnowili sale,lazienki.... No to postanowione:)
Już dwa tyg przed terminem łapały mnie skurcze, ale przechodzily tak szybko jak przyszły, wiec nie robiłam alarmu.W miedzy czasie byłam 3x na ktg, było wszystko ok, więc nie denerwowałąm się. Nadszedł termin. Ale nic nie wskazywało na poród, czop odszedł kilka dni wczesniej i nadal cisza...
ok 16 poszłam z Mają na podwórko,przeszłam sie spory kawałek, Maja zazyczyła sobie wianuszek z mleczy więc naprzychylałam się;), 2x przeleciałam sie na 4 pietro do domu...
no ale przeciez Maje przenosiłam, wiec nie denerwowałam się.
ok 18 zadzwoniłam do Gosi spytac kiedy ma dyzur. Okazało sie ze dzis w nocy.
-Nie nie Gosiu, następny, mam na dziś termin ale dzidzia nie zamierza chyba wyjsc:)wiec dzisiejszy mnie nie obchodzi...
Okazało sie że następny we wtorek(a była sobota).
Ok 21 padłam na łózko jak trup, nie miałam siły na nic. Mąz był w domu, słyszałam jak Maja nie chce isc spać, rozrabia, a ja nie mogłam sie wogóle obudzić i podnieśc.-No tak przecież to już tuz tuz, wiec zmęczenie-pomyślałam
Janusz siedział przed kompem do 23, w końcu połozył się.(nie wiedziałam kiedy, nie czułam)
Ok 23:30 chciałam sie przekręcić na drugi bok, a poniewaz miałam problemy ze spojeniem łonowym to taka prosta czynnosc zajmowała ok 10 min.poczułam jak coś ze mnie pociekło.
Wody??????ups...
wstałam do łazienki, coś tam znów poleciało...zastanawiałam sie czy to wody. Przecież zdaża sie ze kobiety pod koniec ciazy nie trzymają moczu itp....moze wiec nie wody?????
chodziłam przez godzinę w te i wewte do łazienki. Co robić???
Ale jesli nawet to wody to zanim mnie skurcze złapią zanim co....a dobre i jeszcze choc z godzinkę sie przekimać...-pomyślałam sobie
położyłam sie do łózka, między nogi wziełam ręcznik...i w tym momencie złapał mnie skurcz.Ale nie jakis delikatny ylko taki że mało co z łóżka nie zleciałam.
-Zaczyna się na dobre- pomyślałam. Wstałam. Drugi skurcz.
wziełam do ręki telefon. Co ile skurcze? co 5-7min.
-Janusz wstawaj jedziemy do szpitala.....
Dostałam rozwolnienia. Po chwili niedobrze mi-wymiotuję. Ohho! czyli to nie jest już smieszne, to już nie początek porodu...Mam po Majce jeszcze pieluchy-papmpersy. Zakładam jednego bo leci ze mnie jak nie wiem co.
Skurcze co 4-5min.Patrze na zegarek 1:20
Janusz szybko robi sobie w termosik kawy, torby w rece i wychodzi. Ja wracam się do naszego pokoju, daję Majeczce przez sen buziaka i tez schodzę. Zanim schodze z 4 piętra mam 2 skurcze. Po drodze wsiadając do auta natykamy sie na sąsiadke która mi kazała rodzić 7.05, nie 6 jak miałam termin, bo ona 7 ma urodziny;) Widząc nas wsiadajacych do auta nie chce wierzyc:)
Telefon-1:45. Na 2:00 jesteśmy w szpitalu.
Przyjmuje nas zaspana ale miła połozna. Szybkie ktg-skurcze są.
No wiem ze sa przeciez, do cholery czuję!!!!
przychodzi dyżurująca lekarka.Ło matko-myślę-to ta zołza co Majke przyjmowała 3 lata temu!!!!
-Zapraszam na fotel
Włazę..powoli,bo skurcze(co 2-3min)
Lekarka rozbawiona-no proszę, jaka szybka!!
Co??ja?? szybka?? nie rozumiem. okazuje sie ze 7cm już za mną
Dzieki bogu ze nie opuszcza mnie w miare humor i mam siłę kontaktować i rozmawiac miedzy skurczami..Przy okazji-biedny maz siedzi kołkiem obok bo ja kurczowo trzymam go za rekę w trakcie skurczy.
Podpisuję między skurczami papiery
Na porodówkę.2:20
Wchodze do dobrze znanej mi sali z wanną. Miła położna-nie Gośka-bada mnie, potem ktg...upss..8cm za mną...
Miedzy skurczami pytam czy jest Gosia. Jest. To niech zdązy zanim urodzę.
Położna w śmiech i leci po Gośkę bo rodzic bede zaraz.
Wchodzę do wanny ..mmm..woodaa..jak fajnie..auć!!!skurcz.
Wpada Gosia.
-Wiesz co, byłam prawie pewna ze to ty;)
Bada mnie.9cm.
Ała, ja chcę przec. Położna mówi by popierac ale zatrzymywać.Ciekawe jak skoro dziecko pcha sie na swiat!! Ale tym razem słucham uwaznie co mowi i jestem posłusza.
-chcesz dotknać główki-pyta Gosia
-Nie zdązę!!! wydobywa sie mój ryk. i kurczowo trzymam sie wanny.
Poprostu czuję cm po cm jak dziecko wychodzi. Dzieje sie to w takim tempie ze modle sie bym nie popękała w środku.
skurcz-ała-i czuje jak coś wielkiego wytoczyło sie
jest główka, to dalej!!!jeszcze jedno parcie-jest!!!!
tym razem zaglądam między nogi i widzę w wodzie swój skarb(zanużony cały, główeńką w dół) Gosia podaje mi maleństwo. Ja-wprawiona juz tym razem biorę swój skarb.
G.-córcia druga????
Ja-Czekaj, sprawdzę:) Synuś, Januszku mamy Jasia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-Łzy moje i pocałunki ...
Dumny meżuś przecina pępowinę
malutki wrzasnął, i przytulił sie ufnie. (no tak, Majka przynajmniej oczy na powitanie otworzyła, a ten nic)
wypuszczaję wodę,Jasio z pielęgniarkami i tatusiem jadą na sale noworodkową
Ja-jeszcze 2 parcia i łożysko wychodzi. Nogi mi się trzesą. Wychodzę z wanny
4 z minutami
wycieram sie i jadę na drugą salę. Muszą mnie obejrzec czy nie popękałam.
Telepie mnie bo na tej sali zimno.Gośka zdziwiona mówi że krocze całe, troszke w jednym miejscu obtarte. 1 szew i po kłopocie. No dobra. zszyła....i polała jodyną. Wydarłam sie tak ze mnie chyba słyszał cały oddział.opłukała wodą.
Podchodzi noworodkowa:

7.05 URODZIŁA PANI SYNKA. 10 PKT. WAGA 3900 DŁUGOŚĆ 56 CM. STAN MALUSZKA DOBRY.
słyszę w tle Gośkę-3900 i bez obrażeń??jak ona to zrobiła??? tej to tylko dzieci rodzić:)

Jestem szczęsliwa. Wracam na salę z wanną. Kładę sie na tapczanie.
Januszek trzyma zawiniątko. Kładzie koło mnie..Jasiek nie za bardzo umie jesc...Gosia kaze pobudzac ssanie palcem...

Mam synka, jestem podwójną mamą. Moja Majeczka, mój Jasiulek...moje szczescia..

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Poród do wody
8 listopada 2006, 17:46
xena_music, mam takie pytanie technicze...czy miałaś lewatywę.
Mam nadzieję, ze Cie tym pytaniem nie uraziłam.
Dla mnie to normalka...ale nie dla wszystkich.

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
8 listopada 2006, 17:49
nie uraziłas, nic co ludzkie nie jest mi obce:)
nie miałam, za pierwszym razem dostałam czopki, a za drugim nic nie zdążyli bo przyjechałam, zbadali mnie, ledwo do wanny weszłam i zaczełam rodzić:P
ale powiem ci ze wiele kobiet ma coś takiego( ja miałam przy obu porodach) ze jak jest rozwarcie na 5-7 cm to albo rozwolnienie, albo wymioty(albo jedno i drugie) organizm sam sie oczyszcza

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Poród do wody
8 listopada 2006, 18:03
Cytuj
organizm sam sie oczyszcza

chyba, że tak...
Powinien być albo czopek albo lewatywa. Nie wyobrażam rodzić dziecko we własnych odchodach...to jest dla mnie jedyny ewentualny minus porodów w wodzie.
Poza tym same plusy.

Bo ewentualne nosicielstwo jakiegoś zarazka w pochwie, którym można obdarować dziecko przenosi sie tak samo dobrze przy porodach na lądzie jak i w wodzie.

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
8 listopada 2006, 19:01
dokładnie

ja ponieważ nie miałamza drugim razem czopka(nie zdązyli) to tego się najbardziej podświadomie obawialam, ale mój organizm w miedzyczasiesam sie doszczętnie oczyscił

ogólnie polecam ten sposób rodzenia, ja jestem achwycona

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Poród do wody
8 listopada 2006, 19:04
Cytat: "xena_music"
ogólnie polecam ten sposób rodzenia

woda łagodzi skurcze.

Na poród w wodzie nie mam raczej szans. W Szczecinie nie ma go chyba nawet w ofercie żadna prywatna klinikia. No i na prywtną mnie raczej stać nie bedzie.

Bardzo dobrze jeśli uda mi sie przebyć w wodzie pierwszy okres porodu, a z tego co wiem są takie mozliwości.

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
8 listopada 2006, 19:27
przyjedź do Wołomina:):):) zapraszam:):)

ja przy Majce miałam tę matę z bombelkami..poprostu nieziemska ulga:)

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Poród do wody
8 listopada 2006, 19:39
U nas niestety jest tylko łóżko do porodu :( nawet nie ma ZZO :(
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Eva*

  • Gość
Poród do wody
8 listopada 2006, 19:40
piękny opis!!! :serce:  :serce:  ze też ja nie pomyślałam o porodzie w wodzie :wink:

Offline Gosiaczek80

  • Chuck Norris
Poród do wody
9 listopada 2006, 08:17
szczęściara z ciebie, że mogłas rodzić w wodzie i w takich warunkach...dotego bardzo zaufana położna była przy tobie....super...niestety do Wołomina to mi daleko  :(

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Poród do wody
9 listopada 2006, 08:55
Ja zawsze chciałam tak rodzić, szkoda, że u mnie to raczej bardziej techniczny sposób spodziewany....poza tym u nas nie ma takiej możliwości. :|

Offline Tajusia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 17.09.2005
Poród do wody
9 listopada 2006, 10:33
Fajny opisik (a właściwie relacja z godzinami nawet  :wink: )
całkiem sprawnie CI poszło i za 1 i za 2 razem (tu szczególnie)  :mrgreen:

też zastanawiam sie nad porodem w wodzie... tylko jeszcze nie jestem pewna do końca, wiem że czasem sytuacja sama sie wyjaśnia, bo na przykład z jakiś przyczyn nie można
ale powiedzcie mi jak to wygląda bo nie widziałam żadnego porodu w wodzie jeszcze... wiecie cała wanna we krwi...?

Offline AndziaK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.06.2007 r.
Poród do wody
9 listopada 2006, 10:37
Kuzynka mojego R. tez rodziła w wodzie i powiedziała, że nigdy więcej  :!:  :!:  :!:
Strasznie popękała, aż do odbytu, rany się nie goiły, chodzic nie mogła....

A po roku dowiedziała się, że dzień po jej porodzie zmarła dziewczyna na sepsę, bo źle coś zrobili po porodzie w wodzie i poszło zakażenie....

Jest teraz 2 raz w ciąży i za nic nie chce rodzić w wodzie. Ale pewnie to tylko nieliczne dziewczyny tak mają, bo ja słysząłam na temat wody dużo dobrego....

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Poród do wody
9 listopada 2006, 12:25
Cytat: "AndziaK"
tez rodziła w wodzie i powiedziała, że nigdy więcej

to musiał chyb abyc jakis inny przypadek  :roll:
Bo jak wiadomo woda łągodzi , rozluznia itd. wiec jest dobra .
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline AndziaK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.06.2007 r.
Poród do wody
9 listopada 2006, 13:24
Cytat: "ela"
Bo jak wiadomo woda łągodzi , rozluznia itd. wiec jest dobra .

To tak Eluś, ale jej głównie chodzi o to, że jej nie nacieli tylko pozwolili popękać aż tak bardzo. Aha i nie wiem czy to sie praktykuje w przypadku porodu w wodzie ale nie golili jej też...
Naprawdę dziewczyna się przez to baaardzo nacierpiała....

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
Poród do wody
9 listopada 2006, 13:29
Cytat: "liliann"
Na poród w wodzie nie mam raczej szans. W Szczecinie nie ma go chyba nawet w ofercie żadna prywatna klinikia. No i na prywtną mnie raczej stać nie bedzie.

a w szpitalu na Pomorzanach?kiedyś demka podawała stronkę ze szpitalami i tam - jeśli dobrze - kojarzę, że na Pomorzanach jest mozliwy poród w wodzie; choć opinini negatwnych było tam mnóstwo; głównie nt. opieki

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
9 listopada 2006, 13:44
to wkleje wam wiecej info na temat wodnych porodów:)

Poród w wodzie


Zasady odbywania porodów w wodzie:

rodząca powinna wejść do wanny z wodą wtedy, gdy szyjka macicy rozwarta jest na około 5cm,
temperatura wody w wannie nie powinna przekraczać 36 - 37, a temperatura powietrza na sali porodowej powinna wynosić co najmniej 26ºC,
poziom wody powinien sięgać pępka,
po urodzeniu dziecko może przebywać w wodzie do około pół minuty, po tym czasie powinno zostać z niej wyjęte potylicą do góry,
ryzyko utopienia dziecka praktycznie nie istnieje, gdyż dziecko "oddycha" poprzez pępowinę i łożysko - tak jak przez całą ciążę, kiedy pływa sobie w płynie owodniowym w macicy. Jest to możliwe dopóty, dopóki łożysko nie zacznie oddzielać się od ściany macicy.


Zalety porodu w wodzie:

Dla matki:
łatwiejsze przyjęcie przez kobietę wygodnej pozycji w czasie porodu,
ciepła woda łagodzi ból rodzącej poprzez rozluźnienie mięśni,
rozluźniona szyjka macicy łatwiej się rozwiera,
główka szybciej zstępuje w kanale rodnym,
potrzeba mniej leków przeciwbólowych i rozkurczowych w czasie porodu
rzadkie są przypadki pęknięcia krocza.

Dla dziecka:
mniejsza możliwość wystąpienia niedotlenienia,
stałość temperatury po wyjściu z dróg rodnych,
złagodzenie szoku porodowego,
mniejsze oddziaływanie dźwięku i światła - w wodzie jest ciszej niż na sali porodowej, a światło lampy nie świeci dziecku prosto w oczy.


Przeciwwskazania do porodu w wodzie:

choroby układu krążenia,
wysokie i obniżone ciśnienie krwi,
ciężka niedokrwistość,
choroby naczyń,
choroby dermatologiczne i infekcje,
nieprawidłowe położenie płodu,
krwawienie z narządu rodnego,
zagrażająca martwica płodu,
poród przedwczesny,
wady rozwojowe płodu.

totak po krótce:):)

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
9 listopada 2006, 13:46
no i najwazniejsze poród w wodzie jesli waga szacunkowa jest dziecka pow.4 kg odpada kategorycznie....
Jasiek był 3900, więc na granicy, potem faktycznie mozna popekać..ale i przy mniejszych dzieciach pękają, to zależy od kobiety też, i jej ciała

Offline AndziaK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.06.2007 r.
Poród do wody
9 listopada 2006, 14:44
Cytat: "xena_music"
potem faktycznie mozna popekać..ale i przy mniejszych dzieciach pękają, to zależy od kobiety też, i jej ciała

Widac ona jest z tych innych. Syn miał 3 kg i 54cm....
Tu ewidentne były zaniedbania pielęgniarek. To i tak dobrze, że nie skończyło sie tak jak u wspomnianej dziewczyny  :?  :|

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
9 listopada 2006, 14:58
NO TAK ZZO ODPADA
a co do popękania, moze faktycznie zależy od połoznych
ja piherwsze dziecko 3800 i 75 cm, drugie 3900 i 56 i praktycznie bezobrażeniowo, za pierwszym razem chyba 2 szwy przy cewce, za drugim jeden maleńki szew na śluzówce
wg mnie dużo zależy też od kobiety, niektóre poprostu mają taką budowe, a pielegniarki-faktycznie często na odwal sie......

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Poród do wody
9 listopada 2006, 16:16
Cytat: "Anusia-szczecin"
a w szpitalu na Pomorzanach?kiedyś demka podawała stronkę ze szpitalami i tam - jeśli dobrze - kojarzę, że na Pomorzanach jest mozliwy poród w wodzie


Z tego co wiem tylko pierwszy okres porodu...jakby sie coś pojawiło, to powinnam wiedzieć w końcu to po sąsiedzku od mojej Kliniki...
...a co do opieki położniczej, tak jak zwykle zdania ekspertów  :wink: są podzielone...

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
9 listopada 2006, 17:58
Cytuj
a co do opieki położniczej, tak jak zwykle zdania ekspertów  są podzielone...


ale to jak w kazdym szpitalu
u mnie ja byłam zachwycona, mimo ze słyszałam i bardzo negatywne i bardzo pozytywne opinie

Offline AndziaK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.06.2007 r.
Poród do wody
10 listopada 2006, 08:47
Cytat: "martini"
bylabym ostrozna z takimi ocenami, poniewaz nie od pielegniarek zalezy, czy pekniecie nastapi czy nie

Zgadza się Martini, ale jesli ją dobrze obserwują to widzą co się dzieje i działają, a tu było zero reakcji !!!
Ale OK dość wywodów. W różnych szpitalach różnie podchodzą do rodzących.... niestety.... :(

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
11 listopada 2006, 13:40
taka sytuacja moze sie zdarzyć i rodząc w wodzie i na ladzie..

ja tylko chciałam wam przedstawić jak to wygladało od mojej strony-jako kobiety rodzącej i ciekawskiej nowinek:)
bynajmniej ja nie załuję
i życzę wszystkim babeczkom, by obojetnie czy rodzą w wodzie czy na łóżku porodowym, w kucki czy innych pozycjach-by było to najpiękniejsze(mimo ze bolesna) wydarzenie w ich zyciu

Eva*

  • Gość
Poród do wody
11 listopada 2006, 15:50
Cytat: "xena_music"
i życzę wszystkim babeczkom, by obojetnie czy rodzą w wodzie czy na łóżku porodowym, w kucki czy innych pozycjach-by było to najpiękniejsze(mimo ze bolesna) wydarzenie w ich zyciu

i ja się pod tym podpisuję :mrgreen:

Offline groszek

  • maniak
Poród do wody
13 listopada 2006, 14:50
xena_music... po twoim opisie porodu samej chce się rodzić. Wreszcie jakieś światełko w tunelu po tych wszystkich makabrach. naprawdę szczęściarą się zdajesz na tle innych opisów porodów.
Twoje dzieci mają śliczne imiona... Ja i mój mąż, choć na razie nie staramy się o dziecko, kiedy rozmawiamy o dziecku nazywamy je umownie Jasiem. Np. "A jak będziemy mieli Jasia..." Jakiś mam sentyment do imienia Jan. Istnieje cała masa zdrobnień.

Offline xena_music

  • forumowicz
Poród do wody
14 listopada 2006, 09:45
dziekuje
po pierwszym porodzie byłam chetna na druga dzidzie bo pamietałam wszystko za wyjatkiem samego parcia(to jak przez mgłe)
ale po drugim...hmmmmm..... :oops:
maz chciałby kiedys trzecie..pomyslimy..ale ja juz taka chojraczka nie jestem:):) bo pamietam za dobrze końcówke :oops:  :roll:

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Poród do wody
11 grudnia 2006, 13:50

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Poród do wody
10 lipca 2007, 17:16
Podnoszę wątek....ostatnio na dyżure przy okazji konsultacji pogadałam z kumplem z położnictwa.
Na Pomorzanach można rodzić w wodzie. Przyjemność kosztuje co prawda 200zł, ale jeśli nie ma przeciwskazań i cały poród przebiega książkowo, to nie tylko pierwszy okres porodu można spędzic w wannie, ale i drugi...i urodzić dzidzię chlup do wody...



Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Poród do wody
11 lipca 2007, 08:38
Liliann, a byłabys zainteresowana ;) mnie się zawsze wydawało, że to taki poród bliżej natury - nie wiem dlaczego, jakoś tak mam - czy Pomorzany to jedyny szpital w Szczecinie, gdzie możliwy jest poród do wody?