e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Rozterki mam wracających do pracy!!( lub na studia)!!  (Przeczytany 2218 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
Sranie w banie...zmarnowanie...
Babcia to ma realia z XX wieku. A teraz życie jest inne, dynamiczniejsze i w ogóle...

Z resztą mój mąż chodził do żłobka, potem do przedszkola i nei wygląda mi na zmarnowanego....
Ja nie chodziłam i jako dzieciak straszliwie tego żałowałam - przedszkola oczywiście, bo na żałowanie żłoba byłam za mała.



Z resztą mój mąż chodził do żłobka, potem do przedszkola i nei wygląda mi na zmarnowanego....

Ja także i chyba nie jest ze mną tak źle, a dodam, że uwielbiałam obydwie instytucje ;D chciałabym, żeby i Kuba tak to odbierał...zobaczymy...

Mnie czeka to samo - max macierzynski i tyle... i zlobek albo niania.


Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
A ja Ci powiem Rajdziu, że powrót do pracy ma swoje plusy.
Jak patrzę na moje koleżanki siedzące na macierzyńskim, to widzę jak oprócz dziecka niczym inym nie żyją...robią sie z nich straszliwe kwoki. Gadki tylko o kupkach, ząbkach, mieszankach, katarkach itp...

Mam wrażenie, że zaczęłabym gdakać...
A tak oprócz kochanego dziecka będe mieć jeszcze inne sprawy na głowie...myśle, że z korzyścią dla siebie, dziecka i związku...

Nie wiem moze tez moglabym przestawic sie na takie zycie.. ;D

Tak naprawde od czasow szkoly nie mialam wiecej niz 3 tygodnie "wolnego" (w czasie studiow zawsze jeszcze praca albo cos..) i czasami marzy mi sie nie miec tyle stresow ale boje sie ze moglabym "zameczyc" Meza kiedy bylabym w domu.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 1
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Mój najdłuższy urop był w 2007 całe 2,5 tygodnia i gdyby nie fakt, że wyjechaliśmy to bym chyba po tygodniu do roboty poleciała...ja wiem, że matka ma inne perspektywy, że inaczej patrzy na świat ale myślę, że dobrze jest też być w porządku wobec siebie, nie mieć kiedys pretensji do dziecka za poświęcenie...nawet takich ukrytych żali bym nie chciała mieć. Przecież to, że ma się dziecko nie może nas dyskwalifikować, jako kobiet, jako pracowników itp.
Najtrudniej się chyba tylko zdecydować ;)


Ciekawe, jakie kiedyś będę to widziała ;D

A tak oprócz kochanego dziecka będe mieć jeszcze inne sprawy na głowie...myśle, że z korzyścią dla siebie, dziecka i związku...

U mnie się to sprawdza :-)

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 04.06.2005
napewno dziecko leczy z pracoholizmu.. coś wiem na ten temat  ;D

nie byłam w złobku ale  okres przedszkony wspominam nawet dobrze.. poza leżakowaniem  ::)


maju.. ja też nie urlopowałam.. od 2001 roku miałam max tydzień wolnego  rocznie.. az do  sierpnia 2006.. wtedy pierwszy raz miałam  2 tyg wolnego..
« Ostatnia zmiana: 10 Stycznia 2008, 10:49 wysłana przez monia »

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
Wiecie, że ja raczej z pracoholików...
Urlopy miewam tylko dlatego wykorzystane, że na ryj padam...po 10 miesiacach z kilkunastoma dyżurami.
Teraz już cierpię, bo chcę do pracy, ale moja gin ma inne zdanie...

I jeszcze tak na marginesie...mój mąż szanuje aktywne kobiety, pracujące, ambitne. Pomimo, że nie ma obiadu, że nie jest wysprzątane na błysk, a zakupy musi zrobić sam...
Jego kręci to, że żona coś robi...nawet za cenę, tego, że sam bedzie musiał partycypować fifty-fifty w opiece nad dzieckiem...
Żłobek, niania dla niego wszystko normalne. Fajnie, bo mnie to strasznie podnosi na duchu i dodaje mi sił, że tak właśnie się da...i nie będzie to dla nikogo ze szkodą.



Offline Nika

Święta racja mąż bardzo pomaga w takich sytuacjach, mój też mnie wspiera a i  ja zaczynam czuć się lepiej, bo Pola coraz lepiej w żłobku sie czuje, dziś juz wcale nie płakała i nawet mleczko zjadłą  :skacza:, więc myslę, że nie będzie tak źle, zresztą skoro żłobki istnieją i są w nich takie kolejki to nie może tam być aż tak źle!!!!

Hej dziewczyny mam pytanko możne nie z natury rozterek , że zostawiam Małą i pójdę do pracy bo ma już prawie 15 miesięcy i myślę,że najwyższy czas abym ja weszła znów wśród ludzi. Mam umowę na pełny etat , mój zakład pracy jest otwarty w soboty. Pracowałam do tej pory po 7,5 godziny i trzy soboty po 6 godzin, ale na liście byłam podpisana od poniedziałku do piątku po 8 h. Czy mam prawo do tego żeby pracować od poniedziałku do piątku po 8 godzin i mieć soboty wolne. Są jakieś przepisy regulujące to? Wiecie moje dziecko pójdzie raczej do żłobka a ja mam prace dwu zmianową więc chociaż te soboty chciałabym mieć dla niej stąd moje pytanie.Oprócz art 129 nie znalazłam nic więcej a on mi za wiele nie mówi albo ja go za bardzo nie umiem zinterpretować żeby mi coś mówił. Dzięki za pomoc

Offline Nika

Jako matka karmiąca masz prawo do dwóch półgodzinnych przerw, które możesz skumulować i godzinę wcześniej wychodzić z pracy. Więcej uprawnień raczej nie ma.

Tak to wiem ale chodzi mi czy jeśli w umowie mam napisane :
"Obowiązuje Panią 8-godzinna dobowa i przeciętna 40 godzinna tygodniowa norma czasu pracy"
To czy mogę odmówić pracy w soboty i pracować od poniedziałku do piątku po 8 godzin.

Offline Nika

Teoretycznie raczej tak, ale w praktyce może być różnie...wiesz jak to jest. Jeżeli policzysz to ile godzin tygodniowo przepracowujesz?Bo z tego co mi wychodzi to więcej niż 40. Poza tym z tego co pamiętam z pracy w prywatnej firmie to Ci którzy pracowali w sobotę mieli jeden dzień wolny w tygodniu.

Tak wiem, że to teoria ale właśnie tą teorię muszę przedstawić pracodawcy, bo on chciałby żebym wróciła pracowała po 10 godzin i w soboty a oprócz tego cicho siedziała i była zadowolona, że w ogóle pracuję.

Offline Nika

No niestety, częsta praktyka, ja bym swoich praw dochodziła ... pogadaj może z szefem na spokojnie. Ja jak wróciłam do pracy po macierzyńskim to miałam ostro przerąbane więc zmieniłam pracę... teraz ja się cieszę, a oni żałują, bo po mnie mieli już 3 osoby na moje miejsce, nikt nie może się utrzymać, a wszystkich muszą szkolić itd.

Coś czuję, że i mnie to czeka ale zobaczymy jak będzie, mam właśnie zamiar dochodzić praw, więc pewnie tak czy siak długo tam nie popracuję bo mnie zwolnią i zmienię prace i pewnie wyjdzie mi to na dobre :)

Offline :martyna: Kobieta

Ja mam pracę biurową i mimo, że f-ma pracuje 9-17, ja się ugadałam na 8-16.

martyna bo to zależy od pracodawcy. Mój nie chce się zgodzić nawet na to abym pracowała w porannej zmianie. Mam pracę dwu-zmianową i go nie interesuje, że małą nie będzie się miał kto zająć. Wola pracodawcy wystarczy by ułatwić życie pracującej mamy, tym bardziej znając jej sytuację.