e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: 100 Dni Odliczania minęło... nastał ten jednen dzień Kasiq i Grzesia 29.09.2007  (Przeczytany 3917 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kasiq Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 29.09.2007
Oki to zaczynamy...
Długo mnie na forum nie było w czynnym tego słowa znaczeniu... jakoś nie mogłam się zabrać za tą relacje, poza tym mieliśmy mały remont, kłopoty techniczne ze zdjęciami, ale myślę że mogłabym już powoli zacząć, najwyżej dłużej to potrwa aż się relacja zakończy.

W pierwszej kolejności chciałabym podziękować tym wszystkim którzy ze mną odliczali, niestety nie zdążyłam tego zrobić jeszcze w odliczaniu bo nie było mnie na forum a potem to już było zamknięte i lipa, nic nie dało się zrobić. Ale cóż. Dziękuję Wam za wsparcie, pomoc we wszystkim, że towarzyszyłyście na co dzień w moich staraniach aby wszystko w tym jednym dniu było jak należy. Co prawda wiele rzeczy wyniknęło dopiero na sam koniec i nawrt o nich nie wiedziałyście... ale ale ja też więc jestem troszkę usprawedliwiona.

Z góry chciałam czytelnikom tej relacji zaznaczyć że nie jestem humanistą a pisanie i przelewanie myśli na słowa jest dla mnie dość trudne, dlatego raczej będzie to reportaż z komentarzem do niektórych zdjęć a nie opowiadanie na miarę przeminęło z wiatrem bądź innych bardzo dobrych napisanych już na tym forum...

No dobra dosyć tego wstępu.... ZACZYNAMY...

Przez cały ostatni tydzień przed ślubem miałam bieganinę, mimo że przegotowywałam się do tego dnia przecież od wielu tygodni. Ale pewnie zawsze tak jest. I tak chyba musi być jak się organizuje wszystko samemu.
Natomiast ostatnia noc w stanie panieńskim należała do najgorszych. Wieczór przed ślubem spędziliśmy jeszcze na sali dając dodtakowe dekoracje. Grzesiu miał nocować u moich znajomych tak aby w sobotę nie jechać prosto z Krk na ślub tylko żeby spokojnie sobie wstać już w BB, no i przede wszystkim aby przyjechać do mnie do domu jak już wszystko będzie przygotowane razem ze mną włącznie, już z rodzicami. Jednak tak nam się zeszło na tej sali że nie chcąc robić zamieszania pojechaliśmy do mnie do domu i tam też spaliśmy. Przynajmniej usiłowaliśmy. Mój brat, który był moim świadkiem, odpowiedzialny był za wożenie mnie do fryzjera i spowrotem w dniu ślubu , postanowił wyjść jeszcze na grila z kumplami. Kupili sobie jakieś lipne kiełbasy i biedak się zatruł i jak już wrócił do dou o 1 w nocy to non stop wymiotwał. Byłam na niego wściekła. Zaparzyłam mu jakiś tam ziół, które miałam na żołądek- notabene miały one przyspieszyć mój okres i piłam je jak głupia oczywiście nadaremno. Trochę mu przeszło ale i tak czuwałam przy nim pół nocy z kompresem z zimnego ręcznika. Poza tym przez cały tydzień była kiepska pogoda a tej nocy przyszedł halny i strasznie wiało- na zmianę pogody. My na ostatnim piętrze w bloku nie przyzwyczajeni już do takiego wiatru nie mogliśmy spać. Także zasnęłam gdzieś koło 5 rano a obudziłam się przed 7.
Jak wstałam i wyjrzałam przez okno to się strasznie ucieszyłam. W nocy jeszcze mi się przypomniało o butach żeby je wystawić na parapet i mimo tego że już leżałam w łóżku wstałam i je tam dałam. Oczywiście Grzesiu mówił że przesadzam J ale się opłaciło. Piękne błękitn niebo bez jednej chmurki. Pomyślałm o tak takki właśnie ma być dzień naszego ślubu- słoneczny. Byłam o tyle bardzo zadowolona że dzień przed bałam się że będzie zimno i zaczęłam szukać tego bolerka mojej mamy i nie mogłam go znaleźć normalnie jakby diabeł ogonem nakrył. Tak więc nie było ono już potrzebne.

No to jak wstałam, zostawiłam Grzesia jeszcze w łóżeczku, zjadłam śniadanie, zwlokłam mojego zbidowanego brata i pojechałam do fryza. Tam panie zrobiły mi mega pół godzinny masaż głowy- czułam się jak w raju- taka odstresowana- jakby to nie mój ślub miał być w ten dzień. Wychodząc z domu wzięłam ibuprom na wypadek jakbym dostała okres i tak się znieczuliłam że jak pani i upinała włosy to zrobiła mi dziurę w głowie tymi wsówkami a ja nic nie czułam. Ona się pytała czy nie boli a ja na to jak jakiś twardziel że skąd znowu. Ranę miałam jeszcze przez 3tygodnie. W międzyczasie do fryza przeszdeł Grzesiu i jak zobaczyałm jego fryzurę oczywiście jego pomysłu to mi się odechciło wszystkiego. Ale na szczęście później wiatr zrobił swoje i było już ok.

Potem już razem dotarliśmy do domciu, zjedliśmy jakiś tam obiad a w międzyczasie okazało się że moja babcia- ta super o której pisałam Wam w odliczaniu, przebywająca na urlopie- no niby miała wrócić w czw ale jakoś do sboty nie dała znaku życia dopiero wraca z kołobrzegu. Moi rodzice wściekli na maksa. No tak stwierdziliśmy ze szukała wymówki żeby na ślub nie przyjść i pewnie wszystkim będzie opowiadać że ona dopiero co wróciła z wczasów- no miała wrócić w czw ale to inna bajka. Poza tym ona była w BB o 12 a ślub naa 16 więc jakby chciała to by zdążyła. Ale nawet to jej zachowanie nie było mnie w stanie w tym dniu wyprowadzić z równowagi. Cały czas się z tego śmiałam i powtarzałam wszystkim jaka to głupota i co za człowiek. Najbardziej dotknęło to rodziców. Ale cóż. Stwierdziłam że jak ma takie fochy robić to rzeczywiście lepiej żeby nie przychodziła i już.

Około 14 przyjechali rodzice Grzesia i odpoczywali sobie potem małe zamieszanie bo wszystcy musieli się poprzebierać a tu takie małe mieszkanie. A ja czekałam w tym czasie byłam malowana przez babkę od makijażu która się do mnie spóźniła 1godz a w ogóle poprzediego dnia tak jak byłyśmy umówione na próbę to nie przyjechała. Jakaś niepważna kobita no ale co miałam robić. Już umówione to się zczekałam na nią. Jak skończyła podjechał samochód do ustrojenia i moja mama poszła go stroić a niby w tym samym czasie miała pomagać mi się ubierać, no i pomagała i teściowa, która widziała mnie w pończochach, stringach i silikonowym staniku- trochę się śmiaała. No i jak się ubierałam to miałam taką chustkę na głowę bo dużo makijażu żeby sukienki nie ubrudzić... no i już prawie już prawie gotowe a ja ryp błyszczykiem w sukienkę na środku dekoltu. W ogóle cholerstwo nie chciało zejść- dodtakowy stres czas ucieka a tu trzeba prac na modelce czyli mnie. Jakoś podratowałyśmy sytuację ale ile się strachu najdłam to moje.

W międzyczasie dochodziły nas różnego rodzaju telefony że ktoś zabłądził, że np. pojechał z Krk do BB przez Nowy Targ!!! Że świadek na błogosławieństo nie dojecdzi i takie ta chece. Dodatkowo w tym dniu było zakończenie sezonu motorowego i zamknęli ulice o godzinie w której już mieliśmy jechać do kościoła i staliśmy w małym korku. No ale o tym potem.

Wybiła 15.00. Czas na błogosławieństwo. Tata przyszedł po mnie do pokoju gdze siedziałam sama i się trochę denerwowałam wszystkim-  w dodatku zachciało mi się siku ale nie było już odwrotu do WC. Uścisnął mnie za rękę łzy zakręciły mu się w oczach, głos się załamał:
„No Kasia, Tata Ci się nie udał” a ja mu na to „Tato będzie dobrze zobaczysz, dziękuję”. Podał mi butonierkę. I poszliśmy. Gorąco mi było okrutnie od nerwów. Zobaczyłam po raz pierwszy fotografa i kamerzystę i przeszłam dopiero do pokoju w którym znajdowała się reszta familii.

Grzesiu w tym czasie już czekał.
...i co ja robie tu?....


a no tak moja przyszła żonka....



i weszliśmy z Tatą...


jak nakazuje zwyczaj, przyczepiłam Grzesiowi butonierkę


 a sama otzrymałam bukiecik, który sama sobie zamówiłam hehe- Grześ wtedy zapytał ze śmiechem czy ładny ten bukiet dla mnie ma?


Jako pierwszy przemowę zaczął mój Tato.

 Oj płakał strasznie. Mówił że kompletnie się nie zna na takich obyczajach i że wie że nastał ten moment naszego życia że już oddaje swoją małą córeczkę ale że w dobre ręce. Nie mówił nic o Bogu ani wierze. Życzył nam żebyśmy się zawsze dogadywali i żyli zgodie. Jego naprawdę to musiało dużo kosztować w związku z tym że od 10lat nie mieszka z moją mamą i w ogóle było między nimi różnie. Teraz jest ok. Są przyjaciółmi. Ale małżeństwem pozostaną zawsze...

Bardzo wtedy powstrzymywałam łzy.

 Było to ciężkie. Tak jak zawsze podczas wigilii, podczas tej jednej modliwtwy, tak i teraz jak sobie tylko wspomnę o tym to chce mi się płakać i zatyka mi się gardło. Nie wiem czym to jest spowodowane... Eh.... słuchaliśmy w skupieniu. Tata nas ucałował,
potem Mama.
 Część religijną następnie rozpoczął Tata Grzesia.
 Co mówił? Szczerze mówiąc nie pamiętam... czekam na film to może mi się przypomni... to Wam napiszę. Był szczęścily uśmiechnięty. On jeden, podczas gdy wszystkim zbierało się na płacz. Może to właśnie wiara?
No i błogosławieństwo. Umawialiśmy się że ja nie będę klękać ani całować Jezuska w stópki bo to jest ze mną niezgodne. Ale teściu chyba o tym zapomniał i chciał żebym klękła.

 ‘I ja wtedy pokręciłam przecząco głową i powiedziałam „Ja nie....” Pobłogosławił nas oboje potem Teściowa nas uściskała.
 
 Fotograf cały czas powtarzał że teraz można już oddychać :D

Po błogosławiństwie pewni że wszystko już mamy, zebraliśmy się do wyjścia. A tam na korytarzu powitała nas moja kochana sąsiadka z kwiatami i życzeniami.

 Bidulka cały dzień przeżywała chociaż nikt jej nie informował. I ubrała się odświętnie. Było to naprawdę bardzo miłe z jej strony.

Następnie czekało nas pokonanie 3 pięter schodów i już na pierwszym z nich podeptałam sobie sukienkę z tyłu, a potem już na schodkach w kierunku parkingu.

 Grześ mocno mnie podtzrymywał.

Po kilkunastu metrach naszym oczom uwidocznił się samochód niepodzianka, którym jechaliśmy do ślubu. Po pierwsze był to Mercedes jakiś zabytkowy. Po drugie kabriolet. Po trzecie w kolorach jakie miieliśmy ślubne- bordowy, złoty i ercu. No i nasze dekoracje- kokardy w tych samych kolorach- zupełnie nie wiedziliśmy że się to tak samo zgra. Troszkę wiał wiaterek i zarzucał mi welonem.

 A Grześ pomógł mi wsiaać do tego cacka. Już byliśmy gotowi do drogi do kościoła.

cdn...
« Ostatnia zmiana: 31 października 2007, 20:51 wysłana przez Kasiq »

Offline Lara_Croft Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 4 sierpnia 2007
pierwsza :D
śliczne zdjęcia i  cudny początek relacji :skacza:
"Gdyby człowiek miał świadomość, co traci przez to, że nie może mieć dzieci, to by tego chyba nie zniósł tak po ludzku."



Marcel - 8.01.2017

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
jakie masz młodego tatę!
ślicznie wyglądałaś!!

Offline aadaa Kobieta

  • Ada
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 06/09/2008
wow jestem jedna z pierwszych :) a myslalam ze sie nie doczekam !!!

no to zaczynam czytanie :D
B .: 02/06-2010    K.: 20/06-2012

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Pięknie wygladałaś!! A po Twojej uśmiechnietej buzi widać że jesteś szczęśliwa - i to najważniejsze!!!

Offline rajdowka Kobieta

  • Chuck Norris
    • Rajdówkowe życie jako Żonka! ;D
Czesc Kasiu :przytul:

Fajnie, ze juz jestes... wygladaliscie przecudnie i rzeczywiscie fajny ten Twoj Tata :D

Czekam na cd! :D

Offline akayu Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 27.06.2009
slicznie wygladalas,bardzo do ciebie sukienka pasowala :)

Offline anucha85 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 2.05.2009
Gratulacje!! bardzo ładna z Was para młoda:)

Gabiś

  • Gość
Gratuluję wam!!!!!!!!!!! Ślicznie wyglądałaś i zniecierpliwościa czekam na więcej:):)


Offline stewe_griffin Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 28.09.2007
moje gratulacje i najlpesze życzenia!!

Offline merkunek Kobieta

  • Chuck Norris
Kasieńko, no nareszcie :-) nie mogłam się doczekac Twojej relacyjki...

Po pierwsze Gratuluję, po drugie wyglądaliście cudnie, a po trzecie czekam na ciąg dalszy :-)

Offline agatonek Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 26.07.2008

Offline Lili-liliana Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 08.05.2010r.
Bradzo ładnie wygladaliście. Czekamy na więcej zdjęc:)


Serdecznie gratulacje i dużo szczęścia:*
Natalia 26.04.2012 Bartłomiej 10.01.2018

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
Kasieńka!!!!!!!!!!!!!! W końcu relacja, nie mogłam się doczekać ;D. Ale miałas kochana stresów i kłod pod nogami w dniu ślubu....Te spóźnienia, zamknieta ulica, fryzura, spóźniony makijaż...Dobrze, że w końcu wszystko dobrze się skończyło!!!!!!!!!!!!! Teraz zapewne będziecie ten dzien wspominać z uśmiechem :) :). Zdjęcia cudne!! Wyglądałaś ślicznie naprawde!!!!!! Czekamy na wiecej zdjęć, a opowieść idzie Ci baaardzo dobrze!!!!!!! Więc prosimy o jeszcze, bo robi się z tego przemineło z wiatrem :) :)..Hihihi :).

Offline kobietka Kobieta

  • maniak
Kasiq jaaaaaaaaaaaaaaakkkkkkkkkkkkkkkkkkkk PIĘKNIE!!!!!!!!!
Troszkę czasu już od ślubu minęło,ale i tak ja wam życze wszystksiego najlepszego!!

Już myślałam, ze nie napiszesz relacji z Waszego Dnia no i fotki sa więc ;D :Serduszka: :Serduszka:

Offline Kasiq Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 29.09.2007
hejo kobitki witajcie. Tyle tu osób tych znanych mi i mniej znanych-jest okazja by poznać się bliżej ;D  Widze że początek się Wam spodobał i zachęciłyście mnie do pisania.

Dziękuję za wszystkie przemłe słowa. Rzeczywiście na każdym zdjęciu mam mega uśmiech - zresztą przez całe życie tak on właśnie jest. Nic i nikt nie był w stanie zniszczyć tego wspaniałego dnia. Po prostu olałam wszystko co miało mi przeszkodzić. Nawet specjalnie nie przygotowywałam rzeczy takich jak chusteczki waciki i milion innych na wszelki wypadek i nic się nie stało ;D

Dobra to uciekam sklecać powoli następne myśli w zdania. Buźka

Offline merkunek Kobieta

  • Chuck Norris
Dobra to uciekam sklecać powoli następne myśli w zdania. Buźka

Czekam zatem :-)

Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:
Kasiq :-* - slicznie wyglądałas  :D
Suknia idealna dla Ciebie  :D

Czekam na cd :)

Offline Kasiq Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 29.09.2007
Po usadowieniu na kanapie naszego Mercedesika ruszyliśmy w drogę do kościoła. Jako pierwszy jechał mój tata, który w bagażniku trzymał pana z kamerą a ten nas filmował :D. A zanami rodzice Grzesia. Wyjeżdzając z mojego osiedla mija się Kaufland i zajezdnię autobusową i tam patrzymy- Korek z aut. Okazało się tak jak pisałam wcześniej że jest ten przejazd motocykli i zamknęli nam drogę wyjazdu z osiedla. No więc staliśmy tak dobre 10min pod tym Kauflandem aż ulica będzie przejezdna. Ale potem są głupie światła które przepuszczały jedynie 3samochody więc dalej staliśmy. Nie mówiąc o tym że w dalszym ciągu nie mieliśmy kontaktu z tymi co zabłądzili i co patrzymy a oni stoją pod tym Kauflandem. Nasz świadek kierował autem ale ponieważ był korek wysiadł i zaczął się przebierać  w garniak na ulicy. Co również uczynili pozostali kończąc swe przebranie pod samym kościołem ;D ucieszyliśmy się ogromnie że wkońcu dotarli. No i jak już ruszyliśmy spod tych świateł to po drodze ludzie nam machali, trąbili, było strasznie miłe. Mi im mahcaliśmy. Nawet zatrzymywali się lub zwalniali aby popatrzeć na nas z bliska. I jak tak jechaliśmy drogą, jedni się zagapili i drudzy też i boooms. Stłuczka niewielka ale i tak wiedzieliśmy ze to z naszej winy. Chyba na szczęście. Po krótkiej przejażdzace dotarliśmy pod kościół. I tam już prawie wszyscy byli.

 Udaliśmy się do zakrystii by ustalić ostatnie szczegóły.
 A korzystając jeszcze z dobrej pogody pan porobił nam zdjęcia w dobrym świetle.





Inni też robili co zaraz ujrzycie.


Trochę wiało, ale przyjemny wiaterek...


Gdy wybiła 16 poprzednia para opuściła kościół ale nasi goście jeszcze w nim nie byli a my chcieliśmy takie wejście z mamą i tatą zrobić. No więc wołaliśmy ich żeby wchodzili. Przydreptał głupi kościelny i mówi że już mamy wchodzić bo się śpieszy i potem jest kolejny ślub i ksiądz czeka. A mi to zwisało. Miało być tak jak ja chciałam. Więc jak wszysy weszli to tata musiał jeszcze mi sukienkę poprawić i welon, Grześ z mamą już dzielnie szedł do ołtarza,

 a my tak odczekaliśmy aż byli w połowei kościoła i ostatnie spojrzenie na tatę- mocno był przejęty- znowu powiedział że się nie udał i takie tam ale mocno go ścisnęłam i poszliśmy wolniutko choć na początku mnie ciągnął, ale go wyhamowałam bo takich kroków nie mogłam sadzić jak on.






 I szliśmy i wszysy się patrzyli i uśmiechali. Byłam taka dumna z taty a on ze mnie. Grześ czekał przy ołtarzu.

A ja nawet nie pamiętam żebym koło cioci a wózku szła. Normalnie jakby mi pamięć wypaliło. No nic dobrze że są zdjęcia. Tata odsłonił mi welonik.

 Ucałował, przytulił. Zerknął na Grzesia i oddał mu moją rękę.


No i zaczęło się... my przed ołtarzem...

a rodzice w jednej ławce...


Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:
no bosko.... :o

a to jak z katalogu :)



Piękna z Was para  ;D

Offline akayu Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 27.06.2009

Offline Lili-liliana Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 08.05.2010r.
Natalia 26.04.2012 Bartłomiej 10.01.2018

Gabiś

  • Gość
Kasiu miałaś piękną sukienkę!!!!!!!!! Wyglądałąś prześlicznie\!!! Popłakałam się normalnie jak czytałam twoje wspomnienia.... Prosze o wiecej:)

Offline KiP Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 13.X.2007
Baaaardzo  mi się podobacie :!: no i ten rozwalający uśmiech :ok:

Offline Agassi77 Kobieta

  • Aga
  • maniak
  • data ślubu: 11.08.2007
Kasiq serdeczne gratulacje, super tworzycie duet!
Bede podczytywac  ;)

Offline aeniołek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 6.02.10
PIĘKNE CUDNE SUPER EXTRA zdjecia.....No i pisanie idzie Ci całkiem dobrze!!!!! Mam oczywiście ochote na wiecej!!!!!!!!!!!! A to zdjęcie ciemne, jak widać tylko postacie Twoje i Twojego taty u progu kościoła jest mistrzowskie po prostu....Aż mi sie łezka zakręciła.... :) :) :)

Offline akayu Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 27.06.2009
tez sie nie moge napatrzyc na ta sukienke bo jest sliczna :o ;D :)


Offline merkunek Kobieta

  • Chuck Norris
Kasieńko, cudnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!