e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Dywizyjne pranie mózgu...czyli ostrzeżenie!  (Przeczytany 2071 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
Dywizyjne pranie mózgu...czyli ostrzeżenie!
10 października 2007, 11:27
Chciałam wam kochane opowiedzieć o pewnej firmie, która  przeprowadza rekrutację do pracy w wielu miastach Polski. Między innymi w Katowicach, Krakowie i Bielsku...słyszałam też o Lublinie na stanowiska managerów, asystentów managerów, sekretarek, doradców ds Sprzedaży itd...

Na początek artykuł:
http://praca.wp.pl/kat,18453,wid,7607029,wiadomosc.html

Wiem, że jest na forum wiele osób, które szukają pracy, więc może komuś oszczędzi to niepotrzebnych nerwów i straconego czasu.

Wczoraj byłam na rozmowie w tej ...firmie.

W internecie ogłaszają się obecnie pod nazwą Firma Handlowa Michał Doliński, Działają pod szyldem Save Max'u, albo Z-net. Ich ogłoszenia można też znaleźc w Wyborczej i lokalnych dziennikach.

Od razu na początku wielkie zaskoczenie, bo pod budynkiem, którego adres podała pani przez telefon nie ma ani jednego szyldu, okoliczni sklepikarze również nie wiedzą gdzie taka firma może się mieścić.
Czekamy w kilka osób przed wejściem, padają komentarze "firma widmo", telefonu nikt nie odbiera, aż po chwili wychodzi pani z wielkim uśniechem na twarzy i oznajmia, ze możemy wejść i poczekać w środku, bo manager jeszcze nie dojechał. No więc wchodzimy. Do pomieszczenia z kilkoma krzesłami, gdzieś w pokoju obok w biurze gra głośna muzyka, biuro zupełnie puste, dwa wielkie biurka i miłe aż do przesady panie sekretarki.
Rozdały nam ankiety do wypełnienia, żeby manager wiedział z kim rozmawia. ( Myślę sobie że przecież po to chyba wysłałam CV... no ale nic, wypełniamy) I kolejne zaskoczenie. Przyjechaliśmy na rozmowę do "Firmy Handlowej Michał Doliński", sekretarka powiedziała, ze firma nazywa się Save Max, a ankiety były z Z-netu. No nic. Brniemy dalej. Nagle wpada do biura roześmiany pan manager, przeprasza, że się spuźnił, ale długo stałw korku. Ok.
Wchodzi do swojego gabinetu i po chwili zaczyna wołać każdego po kolei na konwersację.
Przyszła moja kolej. Weszła - pokój czerwony, pośrodku wielkie puste biurko i dwa krzesła, a właściwie fotele rodem z pałacu Ludwika XIV. Manager podchdzi podaje mi rękę i wyskakuje z pytaniem czy mozęmy od razu przejść na "ty" bo u nich jest taka tradycja, (dodam, że jeszcze nie zdąrzył mi się przedstawić) po czym mówi jak ma na imię.  :-\
Rozmowa była przeprowadzona na zasadzie "on mówi - ja słucham" Pytań nie było kiedy zadawać, bo chłop nawijał jak oparzony. Kiedy przerywał na chwilę i próbowałam coś powiedzieć zbywał mnie hasłem, ze na pytania przyjdzie czas podczas szkolenia.  ???
Mówił do jakiego to sukcesu doszełd w krótkim czasie, że każdy tak może, wystarczy tylko chcieć, potem zapytał czy studiuję, czy jestem dyspozycyjna i jak długo szukam pracy.
Po czym z wielkim entuzjazmem oświadczył, ze pomyślnie przeszłam pierwszy etap rozmowy ( no dziwne - przecież w sumie nic ciekawego nie powiedziałam)  i zaprasza mnie jutro (czyli dzisiaj) na szkolenie i wtedy zdecydujemy czy chcę u nich pracować...

Cała sytuacja wydała mi się zbyt dziwna, więc zaraz gdy przyjechałam do domu poszukałam informacji o firmie save max i okazało się, że dużo ludzi zostało przez tę placówkę oszukanych. Oferują pracę biurową, a okazuje się, że to akwizycja i wciskanie ludziom na bezczelnego umów do podpisywania np na karty kredytowe.

Nie będę ukrywać, ze zrobiło mi sie przykro. Na rozmowie manager obiecuje niebotyczne zarobki, gwiazdkę z nieba wręcz a tu takie coś...

Dlatego dziewczyny uważajcie. Sprawdzajcie dokłądnie każdą firmę do któej wysyłacie aplikacje, żeby uniknąć takich niespodzianek.

 



Offline narwanka Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 26.08.2006
Powiem wam kochani ze dokaldnie tak dzialaja firmy akwizycyjne. Wiem dokaldnie bo mailam wzgledna przyjamnosc miesiac pracowac w takiej firmie jako sekretarka. W Szczecinie tez znam jedna taka firme. Ucieklam stamtad jak najszybciej tylko moglam - napatrzyam się za to ich metody i przez to latwo ich rozpoznaje teraz ;)

Offline aneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22.07.2006
kiedys tez bylam na takiej rozmowie, wygladalo to bardzo podobnie...
jak sobie to przypomne...

podobalo mi sie jeszcze jedno stwierdzenie tego pana w stylu" prosze przyjsc jutro, sprawdzimy pani odporność na stres "  :mdleje: :mdleje: :mdleje: :pogrzeb:

a tak jeszcze jako ostrzezenie, moja kolezanka trafila do tej samej firmy, poszla drugiego dnia, i tam jej powiedzieli, ze pojada do siedziby firmy, wsadzili ja do busa z innymi i pojechali ... 50 km za Bydgoszcz, wysadzili , dali do reki jakies perfumy i powiedzieli , ze wroca za 8 godzin.. ogolnie byla w szoku, zadzwonila po kumpla, zeby po nia przyjechal  :o

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Nooooo, też tak słyszałam że oni tak robią...

Masakra...

Mój R. tez kiedyś był na takiej rozmowie, w pomieszczeniu gdzie generalnie stoją tylko puste meble. Wypełnił ankiete, rozmowa wyglądała identycznie, facet sam gadał a na koniec stwierdził że on się nadaje do tej pracy (choć nic nie powiedział...). To miało być do biura, magazynu i handlu. R. miał iść do pracy biurowej. Ale oczywiście jak facet skończył ze wszystkimi rozmawiac, to wyszedł do wszystkich i powiedział że niestety praca biurowa i w mgazynie już się skończyła (wszystko już obsadzone) i została praca w handlu.

Facet się pyta, czy ktoś ma jakieś pytania. A R. odpowiada "gdzie mogę odebrać wszytkie swoje dokumenty co przyniosłem??"

Firmy co szukają ludzi do takiej pracy zamydlają oczy i obiecują złote góry... A tak naprawdę to każdy wie jak wygląda praca akwizytora.

Offline narwanka Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 26.08.2006
chyba nawet wiem co to za firma ;) kolo dworca sie mieściła ?

Offline Yukari-chan Kobieta

  • uzależniony
    • Photoblog
  • data ślubu: 26.09.2009
Dzisiaj sekretarka z tej firmy do mnie znowu zadzwoniła i mówi, ze widzi, że nie pojawiłam się na "szkoleniu w terenie", więc może mi coś wypadło, ale to nie szkodzi bo jak chcę to mogę też jutro przyjechać...  :o
Zapytałam czemu nikt nam nie powiedział, ze to jest akwizycja, tylko wciskali kit, ze to praca biurowa a ona mi na to " nooo... bo to nie jest akwizycja, nie tak do końca..."   :-\

szkoda mi słów po prostu

Offline narwanka Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 26.08.2006
Ona jak sie przyzna ze to akwizycja to ja wywala z pracy - wiem bo ja sie wycofalam bo nie umiem klamac ludziom.

Offline Lemmy

  • No one but you, I love like a fool, you're my dream come true!
  • Chuck Norris
    • My Space profile
  • data ślubu: 30 czerwca 2007
Dołączę w tym wątku swoje trzy grosze.

Może apelować nie będę, ale rzeczywiście, uważam, że wszyscy powinni zwracać uwagę na to, z jaką firmą rekrutacyjną/headhunterską się rozmawia, wchodzi w kontakt.
Zanim dojdzie do konkretnego spotkania warto dowiedzieć się jak najwięcej na jej temat. Albo inaczej - firma dobra i na poziomie, sama w ogłoszeniu czy przy pierwszym kontakcie telefonicznym bądź mailowym się przedstawi. Taka prezentacja obowiązuje również na spotkaniu kwalifikacyjnym.

Mój mąż pracuje w firmie headhunterskiej. Mam porównanie jego firmy i mnóstwa innych, min. firemki, gdzie wyrzucony za któreś z kolei łamanie regulaminu chłopak po dwóch miesiącach pracy w nowej firmie, został konsultantem. Taka pozycja, stanowisko, wymaga naprawdę ciężkiej i długiej pracy, treningu pod okiem fachowca i wielomiesięcznego doświadczenia.

Takich firm będzie na pewno co raz więcej, musicie być uważne i nie ufać byle komu. Oczywiście, nie nastawiać się od razu negatywnie - rozmowa z dobrym konsultantem jest o wiele ciekawsza, inteligentniejsza i miarodajna niż z jakąś tam, sorry, ale powim ichniejszym slangiem, 'krówką - haerówką' z firmy, która spotyka się nie z 5-20 kandydatami na tydzień tylko z mniej więcej tyloma w roku. Rozmowa z konsultantem to nie wizyta u psychologa, ale rozmowa biznesowa. Konkretna i na poziomie.