e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: „Jeszcze raz chciałbym/łabym przetańczyć z Tobą tę noc…” - 01.09.07 r.  (Przeczytany 8778 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007


„Jedno jest tylko w życiu szczęście:
kochać i być kochanym…”


                                                                                           G. Sand
[/color]


Offline Di Kobieta

  • Chuck Norris
Nareszcie!!!! Czekalam i czekalam i jest!!!!!

Offline ivonca Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 18.08.2007
No kochana, cudne zdjecie....czekamy na szczegoly i foty  ;D

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
DjJeyDi, ivonca  :uscisk:

Witam serdecznie wszystkich odwiedzających,

do relacji się strasznie długo zbierałam, kłopoty ogromne miałam z fotosikiem - bestia zawodna czasem, ale także i może przede wszystkim z zebraniem myśli. Trudno jest wyrazić wszystko w słowach, jeszcze trudniej zawrzeć to w kilku by nie zanudzać i nie przeciągać. Jak jednak się mi nie uda sprawnie wszystkie szczegóły opisać z góry przepraszam, wybaczcie ale tyle przygotowań, tyle obaw, jeden wieczór zdecydowanie za krótki, ale wiele wspomnień.

“Tam gdzie jest wielka miłość, tam zawsze zdarzają się cuda”
                                                                                                                    Willa Cather

Kwintesencja tygodnia poprzedzającego nasz dzień zaślubin  ;D

Offline Netula Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.10.2007
Czekamy na ciag dalszy!! ZApowiada sie bardzo ciekawie!!

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
i cd z krótką przerwą na sprzątanie garów po wszamanym obiadku, przyznam się że jakoś w kuchni gotując strasznie brudzę, wszystko sie mi nagle przydaje i garów góry w zlewie potem leży :-[ :-[ :-[

Moją relację ślubną nie mogę nie zacząć od mojego wyjazdu do domy z Madrytu, wtedy już albo dopiero (sama nie wiem jak to było, ale wyjątkowo się bałam drogi) zaczęłam czuć wzbierający we mnie niepokój przed tym dniem, a także innymi go poprzedzającymi.
Już wiedzie o moim poranku spędzonym w windzie między 3 a 4 piętrem mojego biurowca dotego z niewielką szparką w rozsuniętych drzwiach przez którą mogłam widzieć rozbawione miny współpracowników oraz moich przygodach na lotnisku. Mam się przynajmniej z czego teraz śmiać, nie przytrafiła się mi jeszcze taka panika (w jednej i drugiej sytuacji), ale wtedy w windzie (moja wyobraźnia wyjątkowo sprawnie działa w kryzysowych sytuacjach, gdy rozum się stopuje)… miałam już wizję katastrofy lotniczej, bo jak się mógłby skończyć w najgorszym  wypadku ten dzień (a inaczej przecież nie mogło być), za to na lotnisku nie wyobrażałam sobie życia dalszego bez moich butów ślubnych, które gdzieś razem z bagażem się zapodziały w zamieszaniu na taśmach.
Ale dnia 24 sierpnia około 2 w nocy dotarłam do Szczecina, uff teraz zacznie się wprowadzanie moich planów ślubnych jeszcze przygotowawczych w życie, tylko czy o wszystkim pamiętałam ??? z samego rana trzeba było wstać i zacząć odwiedzać naszą weselną „ekipę” długo więc o tym nie rozmyślałam i nawet nie czekałam długo, aż sen spłynie na moje powieki… łóżeczko moje kochane zawsze wprowadza mnie w senny nastrój nawet nie pamiętam czy zdążyłam J. powiedzieć dobranoc



Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
:hello:

Sliczna jestes ze szok.. :mdleje:
rajdowko ja tylko tak krótko - i kto to mówi ;)
napatrzyć się nie mogę na zdjęcia w Tw relacji i dopiero teraz sobie przypomniałam, że chciałam :drapanie: storczyki we włosach  :glupek: ze mnie, ale nic się nie da już poprawić ;D

cd bo już skończony piąteczek w Wordzie :) aby przypadkiem nie stracić tego co naskrobałam w razie jakiejś awarii >:(

___________________________________

24 sierpnia
Z rana tylko kawusia jakoś na nic nie miałam ochoty mimo że polskie, domowe czytaj przepyszne, a lodówka na mój przyjazd była wypaśnie zaopatrzona.
Dzień zaczęliśmy od spotkania z p. Darkiem od oprawy muzycznej mszy, potem szybciutko do USC w Stargardzie odebrać dokumenty (strasznie miła wizyta, mimo że mogło być nieprzyjemnie przez moje kombinowanie z wystawieniem dokumentów wcześniej niż 3 miesiące, ale pan kierownik USC w Stargardzie złoty człowiek), w międzyczasie bo po drodze fajerwerki w Kobylance podpisać umowę, bo posiadaliśmy tylko dowód wpłaconej zaliczki, rodzice J. by teściowa dokumenty zaniosła do proboszcza, wtedy dostaliśmy pierwszy prezent ślubny , następnie Jola i p. Stasiu nasza ekipa foto i kamera, szczegóły ustalone zdjęcie dla rodziców ekspresem obrobione (muszę je jeszcze zeskanować i Wam też pokażę) i oprawione, jak dotychczas wszystko zgodnie z czasem, ale oooooo jaaaaaaa gapa dopiero się zorientowałam, że zapomniałam uwzględnić czasu na dojazd do Szczecina ustalając godzinę spotkania z Zibim. Na szczęście szybki telefon, okazało się że czeka na nas, więc obyło się bez mandatu i zagrożenia na drodze, a J. już w tym czasie tankował paliwo lotnicze  To spotkanie poszło równie gładko jak inne i z uśmiechami na buziaczkach wróciliśmy do domku, szybkie przebranie się, wstęp grilla u znajomych (zdążyliśmy się tylko po ogrodzie rozejrzeć) i godzinne zerwanie się w celu poćwiczenia pierwszego tańca z naszą Anią, poszło gładko układ wyrył się w naszych umysłach płynęliśmy dosłownie w tańcu tylko jedna się troska urodziła, bo nie posiadałam halki by z nią spróbować kroków do tyłu, ale mimo zmartwienia szczęśliwi i dumni z siebie pognaliśmy przebrać Siudo domku, który niestety sprawił nam psikusa już myślałam że rodzice zmienili zamki przed nami nie wiem jak to możliwe ale klucz który na pewno jest od środkowego zamka go po prostu nie otwierał, lekko podenerwowani i po tańcach spoceni nie bardzo spokojni o zamek mogliśmy tylko wrócić na ogrodową imprezkę, w której rodzice moi też uczestniczyli.

na razie koniec i tak pędzę, przydają się moje notatki przez tydzień szykowane tylko je ze sobą spajam ;D cwaniara :P

:hello:

Sliczna jestes ze szok.. :mdleje:

Nie da sie ukryc :D
Natalio Ty mnie na żywo widziałaś, więc mów tu prawdę pod groźbą :bicz: potwór ze mnie na co dzień, szczególnie jak się z budowy wtedy jeszcze do domu wracało ;D

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
Zapowiada się zacnie!!!!!!!!!!!!pięknie sie patrzy na tak PIĘKNĄ PARE MŁODĄ!!!!!
"-To wódka?- słabym głosem zapytała Małgorzata. Kot poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle. -Na litość boską, królowo- zachrypiał- czy ośmieliłbym się nalać damie wódki ? To czysty spirytus. "

Offline gosiaczekk Kobieta

  • Chuck Norris
NOO CUDOOOO!!!!!!! BRAK SŁÓW!! DAJŻE WIECEJ FOT, BO USCHNĘ :)

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
Z moją prędkością relację skończę w niedzielę ;D pracuję teraz nad sobotą 25 sierpnia nie tylko dla rajdowki była ona ekscytująca ;) byłam z Tobą myślami, które od czasu do czasu się strasznie pętliły ze wzg. na doświadczenia tego dnia.


Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
Sobota 25 sierpnia

Tylko cztery sprawy do załatwienia, ale za to jakie.

DH  :skacza: by podpisać drugą z kolei umowę :buu: :buu: :buu:, gdyż na moje nieszczęście goście mimo terminu ostatecznego jeszcze roszady wprowadzali, ten kuzyn przyjedzie za tamtego, ta ciocia się na tę pogniewała, tamtym babcia zmarła, trzy ciąże niby zagrożone i dwa rejsy przedłużone J. kolegów, a p. Hania się nad nami zmiłowała :Daje_kwiatka:. Wizyta w DH zawsze mnie cieszyła, zawsze wracałam do domu rozmarzona i spokojna o powodzenie naszego wesela, wtedy jeszcze bardziej bo to już tuż tuż wszystko zaplanowane, pokoje (każdy jedne z osobna oglądnęliśmy by nacieszyć oko i odpowiednio dobrać gościom pokoje), zastawa, dekoracja, stoły ustalone, wszystko wyglądało pięknie co koiło nasze nerwy. Wynikł tylko jeden drobiazg, którego nie braliśmy pod uwagę :glupek: :glowa_w_mur: - sąsiedzi przeciwni pokazom pirotechnicznym :ckm: :boks: :biczowanie:, a przecież zaliczka (którą już p. Hania chciała nam zwracać) i umowa podpisana. Tu bardzo podziwiam p. Hanię :przytul:, gdyby każdy słuchał kaprysów i narzekań swoich sąsiadów to byśmy wszyscy  wynosili się w Bieszczady lub inne jeszcze nieokiełznane, dzikie miejsca. Jednakże by nie sprawić dodatkowych kłopotów ustaliliśmy inne niż standardowo miejsce strzelania i godzinę wczesną na szczęście słońce już wcześnie się chowało wtedy, więc nie było przeciwwskazań , a p. Krzysiek się ustaleniami zajął :brawo_2: i ostatecznie się pokaz odbył.  

Fryzjer J. by włoski jeszcze ciut odrosły, ojjj tego się bałam J. z natury łagodny i wyrozumiały zrzucił na mnie odpowiedzialność dopilnowania w razie potrzeby i krzykiem, by włoski nie zostały za bardzo skrócone, bo nie chcieliśmy przed ołtarzem by stał żołnierz na łyso prawie oberżnięty.

Solares, J. zgodził się też pójść, gdyż wg mnie nie ma nic gorszego na zdjęciach jak pięknie opalona Panna Młoda i blady jak młynarz Pan Młody :dno:, a ja chciałam zadbać o zdrowiutki  ;) lekko brązowy kolorek skóry.

Wróciliśmy do domku, czasu dużo nie było już do spotkania rodziców, ale dłużyło się przeokropnie. Obecnie cieszę się, że odbyło się na ostatnią chwilę, miałam przedsmak nerwów jakie czekały mnie za tydzień, ale wtedy zielona byłam ze strachu, skręcałam się z bólu brzucha i nie miałam dobrego nastroju, a o 17 czułam się jak skazaniec idący na ścięcie. Wystroiłam się  ubranko zakupione z tej okazji specjalnie było, więc czułam się wyjątkowo dostojnie odpowiednio do sytuacji przedstawiania sobie rodzin  Nerwy widać było na twarzach wszystkich uczestników spotkania: rodzice, sis moja z chłopakiem (nie chciałam ich rozdzielać), sis J. z mężem i córeczkami, które miały rozbrajać sytuację. Aleeee ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu nie było źle, trochę się może lokal nie spisał (jedzonko pyszne, ale lądowało na kolanach gości, kelnerzy strasznie jacyś nieporadni i na deserki, które już każdy indywidualnie zamawiał czekaliśmy strasznie długo, bo dwa dania główne były ustalone na taką ilość gości 12 osób odgórnie przez nas dla przyspieszenia ich podawania), nim się obejrzałam minęło 3 godziny i wszyscy zadowoleni i już rozluźnieni się rozjechaliśmy, my jeszcze poimprezować z rodzicami do moich chrzestnych .
Niedziela przebiegła zupełnie domowo, w międzyczasie tylko wyskoczyliśmy zakupić winka na wesele i to tyle, pakowanko i wczesne leżakowanie, bo obgadując wrażenia dnia długo nie mogliśmy zasnąć, a z rana w trasę trzeba się było udać na naszą Warmię i Mazury.
Poniedziałek aż do środy opisywać teraz nie będę, potraktuję nasz wyjazd na SPA jako przedślubna podróż poślubna  :P bo takowej jeszcze nie było i opiszę ją na samym końcu by nie przedłużać.

Tylko kilka zdjęć z drogi trochę zboczyliśmy i do celu podróży dotarliśmy bardzo późno:




zmarzliśmy okropnie jak widać poniżej


a do tego jeszcze te okropne kręte, wąskie i wyboiste drogi Warmii, nie wiem jak można tak na co dzień się po nich poruszać


I teraz chwilka przerwy, zebrać myśli muszę :mdleje: i uporządkować zdjęcia, bo na chybił trafił je na fotosik wrzucam.

P.S. Liczę, że jeszcze nie zanudziłam.

Offline rajdowka Kobieta

  • Chuck Norris
    • Rajdówkowe życie jako Żonka! ;D
oj Bernadetko chyba sie odzwyczailas od drog w polsce :los:


ja tam caly czas zachwycam sie Twoja uroda i tyle.. :los:

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
oj Bernadetko chyba sie odzwyczailas od drog w polsce :los:
a no może :drapanie: nie przyszło mi to do głowy, ale ogólnie chyba stan strony wschodniej kraju pod względem drogowym jest jeszcze gorszy niż zachodniej, a ona też pozostawia wiele do życzenia >:(

ja tam caly czas zachwycam sie Twoja uroda i tyle.. :los:
dziękuję pięknie :-[ :uscisk:, komplement od Ciebie jest miodem na moje kompleksy ;)

Offline kitki82 Kobieta

  • uzależniony
Bernadetko uwielbiam czytać twoje posty opisujesz wszystko tak dokładnie że odczuwa się jakby się tam było  ;D czekam niecierpliwie na cd
A fotka pierwsza cudowna już nie moge się doczekać kolejnych  :tupot: :tupot: :tupot:

Offline stewe_griffin Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 28.09.2007
Bernadetka moje gratulacje i najlepsze życzenia  :Daje_kwiatka:

czekam na dalszy ciąg i zdjęcia ślicznej Panny Młodej  :)

Offline szajbik Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: kiedy będzie to będzie
Witam cieplutko Bernadetko   :przytul: :uscisk: :przytul:
I w końcu doczekaliśmy się relacyjki  :brawo_2: :brawo_2: :brawo_2:
Zapowiada się suuuper. Jak już wspominałam wcześniej wyglądacie razem przepięknie :) :).
Czekamy na ciąg dalszy:)
Już nie mogę się doczekać na fotki, na pewno powalą nas na kolana  :skacza:

Offline megan Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 4 sierpnia 2007
Bernadetko ... wygladaliscie przecudownie  :skacza: :skacza: :skacza:
cakam na cd  :tupot: :tupot: :tupot:

Offline Gemini Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.06.2007
Pierwsza fotka powaliła mnie na kolana

Jaka Ty jesteś śliczna :brawo_2: :brawo_2: :brawo_2:

Nie mogę się doczekac reszty :tupot: :tupot: :tupot: :tupot: :tupot:

Offline kuchasia Kobieta

  • Szczęśliwa Pani W.:)
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.04.2007 godz.18.00 Sakramentalne TAK zostało wypowiedziane:)
Ja czejkam z niecierpliwoscia na kolejne foteczki!!!!Bo pierwsza robi niesamowite wrazenie!!!! Gratuluje i wszystkiego naj naj naj zycze:)

Gabiś

  • Gość
Gratuluje wam1!!!!!! Pięne to pierwsze zdjęcie... czekam na więcej:):):):):)

Offline ika3w Kobieta

  • Ilona
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.08.2008r
Wreszcie wystartowałas ze swoja relacją, bo ja co dzień zaglądałam i sprawdzałam czy już jest  ;D

No i wreszcie oczy moje moge nacieszyc waszymi facjatkami  ;D

Offline rajdowka Kobieta

  • Chuck Norris
    • Rajdówkowe życie jako Żonka! ;D
Bernadetko dziekuje za te cudowne slowa..  :-* jest mi bardzo milo ...

Czekam na wiecej fotek! ;D

Offline Anjuschka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 15.05.2010
I w końcu jest wyczekana przez wszystkie forumki relacja :)

Czekam na ciąg dalszy....

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
:skacza: :skacza: :skacza:

kitki82, stewe_griffin, szajbik, megan, Gemini, kuchasia, Gabiś, ika3w, rajdowka, Anjuschka

ahhh jak fajnie powitać Was z samego rana, cieszy mnie ogromnie zainteresowanie moim wątkiem :-[ :-[ i jeszcze możliwość spotkania się z Wami ponownie, brakowało mi mojego wątku, więc teraz mogę poszaleć... tylko mam wyrzuty sumienia, bo to co jest na ta chwilę przewidziane nadal nie zahacz o żadne zdjęcia, chociaż gdyby nie moje gapiostwo to zdjęcia byłby a tak wybaczcie nie istnieją >:( >:( >:(

_________________________________________

Czwartek 30 sierpnia

Trzy dni spokoju, wyciszenia były jednak idealnym pomysłem przed czwartkowym i piątkowym kociołkiem.

Od rana czwartkowego nasz pokoik przekształcony został w drukarnię: winietki, zawieszki i gdyby nie marna jakość wydruku byłyby także menu własnego druku. Role podzielone ja drukuję i wycinam hurra łatwizna, J. dziurkuje i przewiązuje wstążeczkami. W szoku niesamowitym byłam jak to ładnie mu szło, sama bym takiego sprytnego węzła nie zastosowała, a do tego jaki efektowny (zdjęcia brak ). O 11 w pędzie wyruszyliśmy zrealizować J. kolejny pomysł - gołębie, w środę jeszcze z Warmi zarezerwowane a w czwartek opłacone - 4 sztuki białe (pomyśleliśmy o naszych dwóch małych druhenkach) i  40 synogarlic = szarych wyfruwających samodzielnie z kosza, który my jesteśmy zobowiązani otworzyć; czas jeszcze był więc popędziliśmy do drukarni i od ręki menu piękne nam zrobili (trochę się zdenerwowałam tylko, bo babeczka nie chciała ode mnie czcionki, którą wszędzie pisaliśmy np. nie było problemy przekazać jej firmie drukującej zaproszenia ani dziewczynom od pudełeczek na podziękowania dla gości (hymmm i wtedy przyszło mi do głowy, że ich jeszcze w domu nie mamy, a miały być najpóźniej w środę, ale bez pani kina pewno dziś dojdą poczta nasza w końcu zawodna, a na menu pomógł *PDF ) i o 13:30 wyruszyliśmy w dzielnej zwartej obstawie koleżanki (zachęciłam ją by poprzymierzała sukienki w przyszłym roku w czerwcu jej wesele, a chciałam być przy tym potem nie wiadomo czy miałabym okazję, w jednej wyglądała prześlicznie….

Ehh tam niech mnie nawet okrzyczy, ale wyglądała zjawiskowo






i sis do Świdwina po sukienkę, szal, musznik, kamizelkę i podusię. Oczywiście przybyliśmy na miejsce spóźnieni, bo głód był ważniejszy, ale wszystko czekało piękne i gotowe, sznureczki tylko od trenu szybko panie przeszyły i biegiem do Stargardu, bo babeczki z kwiaciarni Ania przy rondzie zawiadomiły mnie w czasie przymiarki o dostawie storczyków i mogłabym już im wskazać który kolorek chcę. Podebraliśmy jedną doniczkę na dekorację tortu, bo im wcześniej ją przekażemy cukierni tym mniej później problemów. Do domku wróciłam ćwierkająca ze szczęścia wszystko się powiodło i zapowiada się świetnie. Niepowodzeń nieprzewidujący położyliśmy się spać.

I zmykam, bo muszę odwiedzić dziś IKEE właśnie Madziunia (ta ze zdjęć) z narzeczonym przyjeżdżają do mnie z J. 4 października :skacza: muszę dokupić poduszek, kołdrę i ręczniki nie chcę, żeby tachali je z Polski sobie a u mnie zapowiada się coraz więcej gości, więc się mi przydadzą :P

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
“Kochać kogoś - znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne”
                                                                                                                                                                      F. Mauriac


zdjęcie na przetrwanie ;D ;)

Offline ika3w Kobieta

  • Ilona
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.08.2008r
Uuu i znowu trzeba czekac... ale wytrwamy, a apetyt na foty rośnie...


A moge spytac z jakiej kolekcji/firmy jest sukienka którą koleżanka przymierzała? Śliczna...

Offline .monia. Kobieta

  • * * * * *
  • Chuck Norris
I ja jestem u Ciebie czekamy z niecierpliwością na cd.  :tupot: :tupot: :tupot: :tupot: