e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Uważaj, zanim wypijesz w ciąży ALKOHOL !  (Przeczytany 1230 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Temat picia alkoholu na naszym forum przewija się od samego początku .
Większosc osób , cięzarnych kobiet ma przekonanie że mały kieliszeczek wina czy łyczek piwka nie zaszkodzi dziecku ! Napweno się nic nie stanie ...Nawet sporadyczne picie alkoholu przez przyszłą matkę, może prowadzić do nieodwracalnych zmian fizycznych i psychicznych dziecka, które urodzi.

Wklejam ciekawy artukuł do poczytania .
Ja osobisice w ciązy nie zrobiłam nawet łyczka alkoholu bo troche czytałam na ten temat i utwierdziłam się w przekonaniu że nawet łyk moz spowodowac chorobe , ale oczywiscie nie musi . Jednak po co kusic los ?


„Kieliszek wina po obiedzie, czy szklanka piwa podczas wieczornego relaksu przed telewizorem z pewnością nie zaszkodzi mojemu dziecku” - myśli wiele kobiet w ciąży. W takim przekonaniu utwierdzają je często znajomi, rodzina, a nawet lekarze. Jak się okazuje, prawda jest jednak zupełnie inna. Nawet sporadyczne picie alkoholu przez przyszłą matkę, może prowadzić do nieodwracalnych zmian fizycznych i psychicznych dziecka, które urodzi.
Przykładów kobiet pijących w ciąży nie brakuje. W samym lipcu głośno było o 34-latce z Zabrza, która urodziła nietrzeźwego chłopca. Noworodek miał we krwi 1,2 promila alkoholu, a jego stan określono jako krytyczny. Lekarze stwierdzili u niego zaburzenia neurologiczne. Podobna sytuacja wydarzyła się w elbląskim szpitalu, w którym na świat przyszło dziecko z niemal dwoma promilami.




REKLAMA  Czytaj dalej





Myli się jednak ten, który myśli, że dzieciom szkodzą głównie matki-alkoholiczki z patologicznych rodzin. Jak wynika z badań PBS przeprowadzonych dwa lata temu w Sopocie, na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, po kieliszek sięga coraz więcej wykształconych i dobrze sytuowanych przyszłych matek. Aż 33% kobiet w wieku 18-40 lat przyznaje, że piło alkohol będąc w ciąży. Największy odsetek pijących dotyczy kobiet z wykształceniem średnim (22,2%) i wyższym (17,8%). Zdecydowanie mniej jest wśród pań z wykształceniem zawodowym (14,9%) i podstawowym (10,5). Badania wskazują jednocześnie, że częściej w ciąży piją osoby z większych i średnich i miast, niż kobiety ze wsi.

Jak alkohol działa na dziecko?

Katarzyna Łukowska, wicedyrektor PARPA, nie ma złudzeń - każda z tych kobiet, bez względu na ilość wypitego alkoholu, mogła narazić dziecko na wystąpienie poważnych, nieodwracalnych uszkodzeń. Cząsteczki alkoholu są tak małe, że z łatwością przenikają przez łożysko. Już pół godziny od wypicia przez matkę, dziecko ma takie samo stężenie alkoholu we krwi jak ona. W efekcie alkohol zabija tworzące się w mózgu dziecka komórki nerwowe lub zaburza ich migrację do właściwego obszaru mózgu - podkreśla Łukowska. Szereg uszkodzeń, z którymi przychodzi na świat dziecko pijącej matki nazywane jest FAS (z ang. Fetal Alkohol Syndrome), czyli płodowym zespołem alkoholowym. W Polsce rodzi się z nim troje na tysiąc dzieci.

Ilość i rodzaje nieprawidłowości należących do FAS jest bardzo szeroka. Zaburzenia można jednak podzielić na trzy charakterystyczne grupy objawów. Pierwszą z nich jest zmniejszona waga urodzeniowa. W odróżnieniu od dzieci matek palących, dzieci kobiet sięgających po alkohol, nie przyspieszają ze wzrostem i zawsze są mniejsze od rówieśników. Mniejsza jest także objętość mózgu i móżdżku - mówi dr Piotr Raczyński, ginekolog położnik z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Drugą grupą są charakterystyczne, orientalne rysy twarzy. Zniekształcenia występują w środkowej części twarzy, i są to np: cienka górna warga, brak rowka pod nosem, wrażenie szeroko rozstawionych oczu, dodatkowy fałd skórny w kąciku oka, a także niżej ustawione uszy, które są często duże i zdeformowane - mówi dr Raczyński.

Trzecim rodzajem nieprawidłowości są uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, które bywają mylone z ADHD. Dzieci z takim rodzajem uszkodzenia mają „bałagan” w głowie, są nadpobudliwe, mają problemy z zapamiętywaniem i przetwarzaniem informacji, a także myśleniem abstrakcyjnym - nie rozumieją takich pojęć jak np. czas - mówi Katarzyna Łukowska z PARPA. Ciężar występujących o dziecka uszkodzeń zależy od ilości spożywanego w czasie ciąży alkoholu przez matkę oraz od fazy rozwoju płodu.

Dlaczego piją?

Większość ciąż w naszym kraju to ciąże przypadkowe, i często w pierwszych tygodniach kobiety piją, bo jeszcze nie wiedzą o swoim stanie. Ostatnio słyszałam o kobiecie, która urodziła dziecko z FAS dlatego, że wyjechała w podróż poślubną do Francji. Tam piła dużo wina, bo nie wiedziała jeszcze o swojej ciąży - mówi Łukowska. Innymi powodami sięgania po alkohol przez ciężarne jest to, że chcą się w ten sposób wyciszyć, nie wiedzą o skutkach picia lub otrzymały złe zalecenia od lekarzy. Z badań PARPA wynika, że blisko 2,5% kobiet piło podczas ciąży, bo zachęcił je do tego lekarz. Respondentkom zadano również pytanie o to, czy lekarz przestrzegał je przed piciem. Okazuje się, że dwie trzecie nie było przestrzeganych. Do wypicia zachęcają kobiety również znajomi (14,2%) i rodzina (7,6%). Z czego to wynika? Dawniej alkohol etylowy był stosowany jako tokolityk czyli substancja zmniejszająca gotowość skurczową macicy. Obecnie jednak absolutnie nie wolno zalecać spożywania alkoholu etylowego kobietom w ciąży - mówi dr Raczyński - mówi dr Raczyński.

Wzmianka w podręczniku do położnictwa

Małgorzata Klecka, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Zastępczego Rodzicielska w Okręgu Śląskim zna problem FAS od podszewki. 11 lat temu wraz z mężem zaopiekowała się dwójką dzieci z płodowym zespołem alkoholowym - 6-letnim Grzegorzem i 4-letnią Iwoną. Państwo Kleccy mieli świadomość, że dzieci przebywające od urodzenia w domu dziecka będą miały uszkodzoną psychikę, ale nie przyszło im na myśl, że ich pociechy mogą mieć FAS. Jestem z wykształcenia magistrem pielęgniarstwa i wiele lat pracowałam jako wolontariuszka. Planowałam też stworzenie ośrodka terapeutycznego dla ludzi uzależnionych od narkotyków, dlatego czymś naturalnym było dla mnie podzielenie się swoją rodziną z dziećmi, które nie zaznały w życiu szczęścia. Nie miałam jednak pojęcia o tym, czym dokładnie jest FAS. Oprócz wzmianki w podręczniku do położnictwa, nie było wówczas w Polsce żadnych publikacji - opowiada Klecka.

Zabierając dzieci z placówki, pani Małgorzata niewiele wiedziała o ich zdrowiu. Nie dostała nic, oprócz lakonicznych wypisów ze szpitala. Nie udzielono mi żadnych informacji o aktualnej kondycji emocjonalnej i fizycznej dzieci. Zauważyłam, że mają zmienione rysy twarzy, ale sądziłam, że to efekt sierocej przeszłości - dodaje matka adopcyjna. Choć badania psychologiczne i testy na inteligencję nie wychodziły najgorzej, to wiele objawów spędzało pani Małgorzacie sen z powiek. Dopiero cztery lata później znalazła w bibliotece amerykańską książkę, która szczegółowo opisywała FAS. Okazało się, że Iwonka ma większość z wymienionych w publikacji cech zespołu - przypomina sobie Klecka.

Nie czuła bólu

Wśród charakterystycznych objawów FAS pani Małgorzata odnalazła u swojej córki m.in. zaburzenia czucia tempertaury: Córka nie czuła zimna, ciepła czy bólu. Potrafiła uderzyć się w drzwi i nic nie poczuć. Symptomy występujące u Grzegorza także znalazły odzwierciedlenie w przypadkach opisywanych w książce. Syn miał problemy myśleniem abstrakcyjnym. Choć był niskim blondynem, to w szkolnych wypracowaniach pisał, że jest wysokim brunetem - mówi matka.

Terapia czyni cuda

Po przeczytaniu książki, pani Małgorzata obdzwoniła znajomych lekarzy i upewniła się, że to FAS. Niestety, o ile wiedza o płodowym zespole alkoholowym stawała się coraz bardziej powszechna, o tyle ośrodków terapeutycznych można było ze świecą szukać - żali się Klecka, która nie poddała się i postanowiła stworzyć taką placówkę: Nawiązałam kontakt ze specjalistami z USA i Niemiec, którzy przysłali mi wiele publikacji na ten temat. To co zdobyłam, tłumaczyłam i przesyłałam dalej. Z pomocą zagranicznych psychoterapeutów, pani Małgorzata stworzyła Ośrodek FAStryga mający na celu wspieranie i szkolenie rodziców. Dzięki wsparciu finansowym PARPA i województwa Śląskiego wyposażyła salę terapeutyczną i wyszkoliła terapeutów. Wkrótce działanie ośrodka poszerzyła o budowanie programów terapeutycznych dla dzieci i ich rodzin.




REKLAMA  Czytaj dalej





Córka pani Małgorzaty jako pierwsza przeszła dwuletnią terapię, polegająca m.in. na szeregu ćwiczeń pobudzających czucie. Było to np. chodzenie po piasku, kąpiel w krochmalu, masaże, szczotkowanie ciała, oddziaływanie ciepłymi i zimnymi przedmiotami. Dzięki terapii zmieniła się również mimika twarzy Iwony - z przypominającej maskę, w reagującą na różne bodźce, uśmiechniętą buzię - mówi Klecka. Dużym postępem było również to, że dziewczynka wykształciła u siebie empatię: Zaczęła zauważać rzeczy, których wcześniej nie dostrzegała - np., że ktoś jest zmęczony, lub coś go boli - mówi pani Małgorzata.

Pseudotroska domów dziecka

Swoimi doświadczeniami dzieli się także dr Krzysztof Liszcz z toruńskiej Fundacji Na Rzecz Rozwoju Dzieci Niepełnosprawnych „Daj Szansę”. Dr Liszcz, podobnie jak Małgorzata Klecka, przyjął pod swój dach dzieci z domu dziecka. Na pierwszą adopcję Liszczowie zdecydowali się 20 lat temu. Przyjęli wtedy 5-letniego Pawła i jego roczną siostrę Kasię. Kilkanaście lat późnej rodzina powiększyła się o kolejne rodzeństwo - Ewę i Julkę. Jak się okazało wszystkie dzieci, w różnym stopniu były obciążone zespołem FAS. Pan Liszcz, z zawodu psychiatra, również nie miał na początku pojęcia czym jest FAS. Smutną praktyką w placówkach opiekuńczo-wychowawczych jest to, że zatajają informacje o stanie dzieci. Nie mówią o dolegliwościach w pseudotrosce o to, by znalazły nowy dom. Panuje przekonanie, że jeśli takie dziecko umieści się w środowisku lepszym, to sama zmiana wniesie spodziewane efekty. Życie pokazuje jednak, że to iluzja, bo większość z tych dzieci cierpi na pierwotne zaburzenia, z których nie wszystkie można wyleczyć - twierdzi dr Liszcz.

Największe problemy ze zdrowiem miała 21-letnia Kasia Liszcz, która cierpi na pełnoobjawowy FAS. Ma ciężkie uszkodzenie mózgu i zaczęła chodzić dopiero w wieku 8 lat. Teraz używa do chodzenia balkonika lub jeździ wózkiem inwalidzkim - mówi pan Krzysztof. Przez 10 lat Kasia była codziennie usprawniana w domu, od rana do wieczora z udziałem wielu wolontariuszy. Choć na początku wielu lekarzy nie wierzyło, że córka zrobi postępy, to udało jej się wyjść z niektórych zaburzeń. Do tej pory rozwija się powoli, ale systematycznie. Doskonale czyta, śpiewa, jest wolontariuszką w szpitalu dziecięcym i pomaga mi w fundacji - cieszy się pan Krzysztof. Doskonale radzi sobie również syn pana Krzysztofa. Od trzech lat pracuje, mieszka sam i zaczął zaoczne studia.

Słyszą, że są leniami

Zdaniem pana Krzysztofa około połowa dzieci z FAS nie ma dużego deficytu intelektualnego i mogą się uczyć w szkołach publicznych lub uzupełniać naukę w trybie indywidualnym - tak jak to było w przypadku jego dzieci. Niestety - jak uzupełnia pan Krzysztof - nie zawsze problemy dzieci z FAS są wyłapywane przez psychologa szkolnego. Często takie dzieci słyszą w szkole, że są zdolnymi leniami albo, że są niechlujne. W efekcie dzieci wpisują się w schemat, zaczynają wagarować, i popadać w nałogi - mówi dr Liszcz.

Problemy związane z wychowaniem dziecka z objawami FAS często przerastają rodziców. Dorośli załamują się, popadają w depresję i nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Zdarzają się również gorsze historie - rodziny się rozpadają, a dzieci biologiczne nie radzą sobie z sytuacją w domu - mówi Małgorzata Klecka. Dr Liszcz przyznaje, że dużo przykrości sprawia rodzicom zły stan zdrowia, przewlekłe leczenie i niewspółmierne do oczekiwań efekty. Dodaje jednak, że oprócz smutków jest wiele radości z pomocy takim dzieciom. Pierwszy krok, słowo, rysunek, a potem samodzielna decyzja o wyborze kierunku studiów, czy podjęcie przez nie pracy daje wiele radości - przypomina sobie swoje chwile radości pan Krzysztof.

Codziennie pytają o biologiczną mamę

Rodzice niejednokrotnie obawiają się dnia, w którym dziecko zapyta o swoją chorobę i biologicznych rodziców. Pan Krzysztof ma ten moment już za sobą. Dziewczynki często pytają o swoją biologiczną mamę i chętnie dzwonią do swojej siostry, która mieszka u babci. Potrzebują tych kontaktów i idealizują swoje wyobrażenie o biologicznej rodzinie. Starsza córka wie natomiast o przyczynach swoich kłopotów zdrowotnych. Nie ma jednak żalu do swojej matki. Tłumaczy sobie, że matka piła, bo nie wiedziała, że jest w ciąży - mówi dr Liszcz.

Ani pani Małgorzata, ani pan Krzysztof nie żałują swojej decyzji o adopcji dzieci. Mają jednak żal do instytucji, które nie informują rodziców adopcyjnych o dolegliwościach dziecka. Rodzice adopcyjni nie zdają sobie sprawy, że co drugie dziecko z placówki ma objawy FAS - twierdzi Klecka. Dlatego - jak uzupełnia dr Liszcz - naiwne są pary, które czekają latami na zdrowe dzieci. Nawet jeśli maluchy nie są uszkodzone alkoholem, to są uszkodzone życiem, które im dorośli zafundowali - czyli ciążą w stresie, odrzuceniem, przemocą, osieroceniem. Nawet kilkumiesięczne niemowlę, ma w sobie traumę odrzucenia i może mieć skłonności do różnych zaburzeń w przyszłości - podsumowuje dr Liszcz.





To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

rybkawiedenka

  • Gość
Ela artykuł ważny ok, ale moim zdaniem podobny do wszystkich innych na ten temat. Nie wnosi nic nowego. Trąbi się dookoła czego to kobietom w ciąży nie wolno a ci powinny, tak samo po porodzie co tak a co nie. I przez to mamy miliony sfrustrowanych młodych matek które nie dość że mają depresje że tyją i nie wrócą do wyglądu lolitek a mężowie będą im boki robić na lewo i prawo, to jeszcze żyją w terrorze że tego nie wolno bo coś tam. Jak dołożymy do tego terror laktacyjny który w naszym kraju jest jakąś psychiczną obsesją to nie dziwmy się potem że spada nam przyrost naturalny a ciąża i połóg to trauma wielu kobiet. Do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem.

Palacze słyszą dookoła że od palenia można mieć raka. Owszem, można. Ale czy to oznacza:NIE PALMY WCALE?

Młode matki słyszą że najlepsze jest ich mleko. Owszem, ale co kiedy karmić nie można bo pokarmu NIE MA?

Kobiety zachodzące w ciąże po 35 roku życia kwalifikuje się do ciąż ryzyka bo wzrasta ryzyko chorób ciężkich. NO wzrasta ale czy to ma oznaczać ze wszystkie kobiety po 35 roku życia mają się poddać kastracji żeby nie nieść ryzyka chorych ciąż?

Przez LATA namawiano kobiety w ciąży do spożywania kieliszka czerwonego wina przed snem, ze względy na ryzyko anemii. I miliony lekarzy robi to nadal.


Offline Antalis

  • Chuck Norris
Rybko swieta racja.
Czasem mam wrazenie ze ciaza to choroba a kobieta ciezarna powinna na 9 miesiecy zostac zamknieta w hermetycznym pokoju i lezec, jesc co jej kaza i .
Dla mnie to chore. Kurcze kiedys nawet USG nei było i dzieci tez rodziły sie zdrowe a Oni tu halo o kieliszek alkoholu robią. Jesc tez nie powinnysmy bo przeciez teraz nawet jarzyny nie sa idealne i gdzie by nie rosły beda mialy w sobie swinstwa .

Ciaza to ma byc radosny stan. Mozna robic co si echce i jesc co chce - oczywiscie z umiarem. Nie mozna dac sie zaszczuc. Z tym karmieniem tez masz racje. Niby to i zdrowe i  ale jak bardzo ogranicza matki ktore np. chca/musza wrocic do pracy ??

rybkawiedenka

  • Gość
Cieszę się Antalis że się ze mną zgadzasz. Ciśnienie mi się podnosi jak wyczytuje takie hasła albo słyszę o nich.
Mięsa nie jedz w ciąży - nie wiadomo co jadło zwierze i czy zdrowe było
Ryb nie jedz w ciąży - w Szwecji już zabroniono kobietom w ciąży ryb z Bałtyku
Cytrusów jeść nie wolno bo mogą uczulić dziecko jeszcze przed urodzeniem
Słodyczy też nie bo przecież PRZYTYĆ w ciąży też nie wolno!

no rzesz do JASNEJ CHOLERY nie dajmy się zwariować!

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Ale i tak ogólnie uaża się ze kobieta ciezarna nie powinna nic robic , jesc i pic .
I tak uwaza sie ciąże za chorobę . Zazwyczaj na taka kobiete sie chucha i dmucha . Wyręcza w obowiazkach , kaze lezec , robi sie zakupy itd .
Zwariowac nie wolno ale nie wolno oczywiscie przesadzac . Ja mam tylko takie podejscie do alkoholu i papierosów w ciazy i w okresie palenia.
Wiem jaki miają wplyw i tego nie robiłam .
Kazali mi lezec przez ciaze , nie robiłam tego a i tak nie mogłam urodzic .
Cały czas myslałam ze urodze wycchodzac w pracy bo planowąłam do konca pracowac. Jednak miałam zbyt szybkie tempo pracy i zycia . Cały dzien na nogach i w ruchu , szalonym ruchu . No i co si estało ...rozwarcie w 5 miesiacu , no i niestety musiałam zmienic tryb życia.
Daju tu poprostu przykład ze kobieta w ciazy i tak sie zmienia.


Ciąża jest stanem błogosławionym i powinno sie przechodzic radosnie . Ale kazda moze sie przyznac do tego ze nagle po dowiedzeniu sie ze jest w ciązy zaczeła inaczej jesc , zachowywac sie , uwazac itd .
To jest odruch , który ma ciezarna , odruch chronienia dziecka .

Nie ma okreslonego terminu "zwariowania"
Dla jednego zwariowaniem w ciazy jest rezygnacja z pracy ,a dla innej osoby jest to normalna rzecz .
Jedna zaczyna jesc owoce i warzywa bo jest w ciazy a druga uwaza to za zwariowanie .





To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Jeśli uważacie, że ze mną coś nie tak to napiszcie.. bo moja mam ponad połowę ciąży piła czerwone wino, bo lekarz jej tak zalecił..miała coś z krwinkami czy tam z ciśnieniem..

 Nie wiem, jak będę robić... ale myślę, że będąc w ciąży nie odmówię sobie od czasu do czasu trochę piwa czy winka..  za to na pewno nie będę miała zamiaru przebywać w towarzystwie kogoś, kto w danej chwili pali czy w ogóle w zadymionych pomieszczeniach..

 zresztą myślę, że dziecku mniej zaszkodzi to, że jego mama raz czy dwa razy na miesiąc wypije lampkę winą, niż to, że np. będzie ona dźwigała ciężary (słynne poronienia przez pracę w B.) stres spowodowany pracą lub nie wiem.. czasem zachowaniem teściowej (zdarza się przeciez, ze ktoś mieszka z teściową, która wywołuje wiele sytuacji konfliktowych, stresujących itp).

także nie przesadzajmy.. z drugiej strony jest wiele artykułów, które traktują o tym, by dzieci jak najwcześniej posyłać do przedszkola, żeby nauczyły się zasad współżycia w społeczeństwie :pracy w grupie, dzielenia przedmiotami, wzajemnego wsparcia i pomocy, pokojowego rozwiązywania konflitków, uszanowania cudzej własności, dbania o wspólne dobro itp... i co z tego, że o tym piszą?? wiele osób dzieci do przedszkola nie posyła, też im szkodząc w pewien sposób..

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Madzialenko masz racje.
W ciazy wszystko jest dozwolone ale oczywiscie z umiarem ( procz fajek ma sie rozumiec bo te sa zabronione kategorycznie ) . Ja bedac w ciazy od czasu do czasu pozwalalam sobie na lampke wina ( z poczatku rozcienczalam nawet woda ale to juz byly schizy  ;) ) , czasem łyklam piwka od meza. Nikt nie mowi ze pije butle wina czy puszke piwa.
Tak jak pisalam - gdyby tak wziasc sobie do serca wszystkie te "dobre rady" to ciezarna powinno zamknac sie na odludziu w hermetycznej kabinie. Rzeczywistosc jest taka ze nie ma 100% zdrowej zywnosci, stresu rowniez nie da sie wyeliminowac. Ciaza to nie choroba wiec zyjmy normalnie !!
Oczywiscie nalezy sie ograniczac ale znowu bez przesady.


Offline Jagna77 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.04.2007 *WIELKANOC*
Ja uwazam ,ze to jest indywidualna sprawa.
  Ja nie pije alkoholu bedac w ciazy i nikt mnie do tego nie namowi . Jednej moze zaszkodzic a innje nie, wiec wiec ta dyskusja moze miec swoje za i przeciw. To jest tak samo z wiara , kto chce to wierzy i chodzi do kosciola a kto inny wierzy i nie chodzi wiec mysle ,ze to sprawa indywidualna czy pijemy alkohol w ciazy czy nie.

 Nie e powiem ,ze czasem mam chec na jakies piwko ale jak do tej pory sie obeszlam bez niego to wytrzymam. Mam spokojna glowe ,ze nic zlego nie zrobilam aby zaszkodzic mojemu malnstwu wiedzac od samego poczatku ,ze jest to ciaza zagrozona.

Offline Martaxyz11 Kobieta

  • Chuck Norris
Zaraz zaraz.. ustalmy jedno co oznacza zdanie:
PICIE ALKOHOLU W CIĄZY !
- jak dla mnie oznacza SYSTEATYCZNE picie okreslonych dawek alkoholu !


Znam 10000 kobiet które PIŁY ALKOHOL W CIZAY ale to akurat oznaczało to ZE:

- raz na miesiac... 2-3 tygodnie wypiły LAMKE WINA! 1 lamkę!! nie butlekę!!

- łykneły piwa od meza ! nie KUFAL PIWA!

- umoczyły język w likierze! nie CAŁY KIELISZEK !
 
Jak dla mnie to kolosalna roznica ...........

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Oczywiście masz rację...
 tu nawet nie ma czego porównywać..

i w zasadzie dziwię się, czemu taki artykuł ma służyć... bo normalna, rozsądna kobieta to i bez artykułu wie, że alkohol może zaszkodzić dziecku, w związku z tym albo nie będzie piła wcale, albo od czasu do czasu łyknie sobie troszkę piwka czy winka...

 natomiast jeśli ktoś pije często i dużo, to po 1 takiego artykułu i tak czytać nie będzie, po 2 a jeśli nawet, to i tak swojego zachowania nie zmieni...  więc do kogo on jest adresowany?
 
  w ogóle ten artykuł to momentami sensu nie ma... bo autor pisze, że trzeba pamiętać, jaki to zgubny wpływ ma picie alkoholi w ciąży (i oczywiście nie pisze, jakie picie), a za chwilę podaje jakieś dane, gdzie urodziło się "pijane" dziecko..

 no ludzie.. przecież po 1 lampce wina matka nie urodzi dziecka, które ma we krwi alkohol... zresztą myślę, że rozsądna kobieta, nawet jeśli w czasie ciąży upijała czasem trochę piwa od męża dla smaku, to w 9 miesiącu ciąży, blisko porodu tego robić nie będzie..

 Także.. artykuł w sumie powielany kolejny raz... może zrobi wrażenie na kilkunastolatkach, ale nie na dorosłych..
 kto ma pić, pił będzie, kto nie, to nie.

to tak samo jak z opisywaniem tragicznych wypadków samochodowych spowodowanych nadmierną prędkością... ciągle o tym słychać... wszędzie statystyki.. i co? jeźdzą ludzie wolniej?

Offline Martaxyz11 Kobieta

  • Chuck Norris
Na szczescie kazda rozsądza to we własnym sumieniu,...

Podejrzewam ze jak któraś mama ma chore dziecko a wypiła lapmkę woina to po taki artykule moze isc sie powiesic!
bo to z jej winy!

Offline PumoRi Kobieta

  • maniak
Nie e powiem ,ze czasem mam chec na jakies piwko ale jak do tej pory sie obeszlam bez niego to wytrzymam.

I korona Ci z głowy nie spadła, prawda? Mnie też nie :) Czasem mam apetyt na kieliszek wina, ale z drugiej strony myślę o moim dzieciątku i nie jest to dla mnie jakiś "terror", że wyrzekam się dla niego tej drobnej przyjemności :) Wręcz przeciwnie, czuję się silniejsza i szczęśliwsza, że nie ulegam swoim zachciankom, czy namawianiom znajomych (na szczęście to się nie zdarza).

Ale czy to oznacza:NIE PALMY WCALE?

jak dla mnie bomba! Szlag mnie trafia jak w miejscach publicznych jestem zmuszona wdychać dym papierosowy i przez to truć siebie i moje dziecko!
Ostatnio słyszałam, że fiński rząd planuje zdelegalizować tytoń...

jesli palacz o tym wie i nadal pali i ma ryzyko raka gdzies - jego sprawa. W koncu szkodzi tu WYLACZNIE SOBIE.

no właśnie niekoniecznie :( swojemu otoczeniu też!!!

Bedac w ciazy jestem natomiast odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za rosnacy we mnie plod. To cos zupelnie innego.

Święte słowa! Niestety chyba dużo kobiet zapomina, że dziecko nie powinno być ich zachcianką, tylko kimś, za kogo one będą odpowiedzialne.

Uwazam, ze sa znacznie lepsze sposoby leczenia anemii - zwlaszcza u kobiety w ciazy, niz zalecanie jej picia alkoholu, i szczerze, gdyby cos takiego zalecil mi moj ginekolog, to zmienilabym lekarza.

hehe, ja też, bo akurat z anemią się zmagam i moja doktorka ma na to zdecydowanie mądrzejsze rozwiązania!

A te sfrustrowane matki, o których pisze rybka... Kto powiedział, że macierzyństwo to same korzyści? Przecież zawsze w takiej sytuacji przychodzi czegoś się wyrzec...

Pozdrówka!

rybkawiedenka

  • Gość
Mam kompletnie inne zdanie wiec wypowiadac sie wiecej nie bede.

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
http://www.ciazabezalkoholu.pl/
Dziewczyny ja nikogo nie bede uswiadamiac jaki wpływ na rozwój dziecka ma nawet najmniejszy łyczek wina . Tylko czemu jest teraz kampania "NIE PIJE ZA JEGO ZDROWIE" ?
Sa reklamy w radiu , plakaty , bilbordy , akcje w gazetach i tv itd...
Przestrzegają przed wypiciem nawet łyczka...Społeczenstwo jest poprostu nieswiadome zagrozen ze strony alkoholu i panuje stare przekonanie że łyczek nie zaszkodzi...tak nie jest !





« Ostatnia zmiana: 25 września 2007, 19:44 wysłana przez ela »
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
Mysle ze nalezałoby szerzej o 'tym aspekcie ' napisac.
Żeby swiadomosc kobiet miała sznase sie zmienic...
Albo nie.
Wybór nalzey do kazdej  znas.
Z jednej strony słyszymy ze kropla(własnie ile to jest kropla?) moze zaszkodzic malenstwu,z drugiej ja sama spotkałam sie z ginami którzy do tej pory mówią o sybloicznej sporadycznej lapmce wina w ciąży...
zdania sa podzielone.
Z powdou postepującej swiadomosci medycznej(tak to pospolicie nazwałam-więc wybaczcie) kobiety CORAZ ZADZIEJ sięgają po jakikilwiek alkohol w ciązy..Jest tez druga strona medalu-czyli patologie-takie jak niemowlak z 2promilami..
I tak zaczyna kobieta popadac od jednej skrajnosci w drugą.
Bo z boku (np w TVN style ) było mówione ze z kolei na południu(włoszki,hiszpanki tp..) piją DUZO wina w ciąży-bo przywykły do tego...bo NIKT im nie mówił ze MOZE ALE NIE MUSI byc to szkodliwe...
Ja w kazdym razie nie zamierzam i nie pije w ciąży.
Nie czuje takiej potrzeby,a skoro moge ALE NIE MUSZE do konca życia pokutowac za moje jedno piwo w tygodniu..-uwazam ze gra nie jest warta świeczki.
natomiast nie moralizowałam znajomych które w moim towarzystwie będąc w ciąży zamówiły w knajpie lamkę wina.
Kazdy ma swoją swiadomosc.Akurat dlanich argumentem było to ze np u innych kolezanek wino wypite do obiadu,czy piwko na ognisku-nie zrobiło zadnej szkody ich dzieciom...
"-To wódka?- słabym głosem zapytała Małgorzata. Kot poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle. -Na litość boską, królowo- zachrypiał- czy ośmieliłbym się nalać damie wódki ? To czysty spirytus. "

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
wiecie dla mnie najgorsza jest świadomość,że np spożywało się alkohol będąc w piwrwszych dniach, tygodniach, nie wiedząc,że sie w ciazy jest.
i co dalej?
stresować się całą ciażę,że zaszkodziłam dziecku?bo nie wiem co myslec o tym
wydaję mi się,ze ta akcja jest głównie dla rodzin patologicznych, dla alkoholiczek.Bo świadoma i odpowiedzialna matka przeciez nie łoi w ciazy alkoholu. a czerwone wino do obiadu i do tego przez wiele mam rozcieńczone wodą jeszcze chyba nie jest takim przestępstwem jak np palenie fajek w ciazy?

Offline asashia Kobieta

  • entuzjasta
ciekawy temat-jest jak polityka, religia, orientacja sexualna itp:) zawsze bedzie wzbudzał żywe emocje:) ja jestem przeciwko piciu alkoholu w ciąży, nie należy jednak płakac nad rozlanym mlekiem (np. kiedy nie wiemy o swojej ciąży) a też każdy ma swój rozum-więc nie ganię nikogo kto pozwoli sobie na picie-jesli robi to z pełną świadomością,
trzeba życ normalnie-bo ciąża to nie choroba-z tym sie zgodzę,
ale alkohol to tylko używka-tak jak papierosy, kawa...w Holandii używką jest marihuana...jeśli teraz ktoś sie oburzy, że alkoholu nie można porównywac do trawki-jest małym hipokrytą-
uzywki potrzebne do życia przecież nie są...a 9 miesiecy to nie jest całe życie,
nie wiem jak to jest z lampką wina do obiadu-od czasu do czasu-przekonuje mnie teza-że łożysko jest jak gąbka-i że dla nas lampka wina to nie to samo co lampka wina dla naszego dziecka....
ja jestem miłośniczką wina-w moim domu prawie zawsze jest butelka-która jest w użyciu gdy tylko ktoś ma ochotę na "tzw kieliszek na trawienie"...ale zdecydowałam, że odstawię mój kochany trunek na czas ciąży...tak samo jak napoje gazowane, fastfoody itp cudowne świństwa;)

Offline pileczka22 Kobieta

  • Aga
  • Chuck Norris
Asasha zgadzam się z Tobą  100 %
A co do picia alkoholu zanim dowiedziałyśmy się, że jesteśmy w ciąży, to kiedy to było w 3 czy 4 tyg najpóźniej, a przecież najważniejszy okres w rozwoju dziecka zaczyna się w 6 tyg (rozwój układu nerwowego), a do tego czasu większość z nas już się orientuje, że jest w ciąży, prawda??
Ja po wypiciu łyka Karmi w 10 tyg miałam takiego moralniaka, że aż do dzisiaj nie wypiłam ani kropli alkoholu (28 tg) A wecie same ile Karmi ma zawartości alkoholu i ile wypiłam w tym jednym łyku :)
I też uważam, że te kilkanaście miesięcy to nie całe życie i mogę sobie darować używki. Piszę kilkanaście, bo mam nadzieję, że pokarmię piersią chociaż z 5 miesięcy i wtedy też nie mam zamiaru pić. Mimo iż o ciąży dowiedziałam się parę dni po powrocie z Francji i mam kilka fajnych buteleczek wina, które stoą sobie i ładnie czekają ż je otworzę :)