e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Wesele od strony zaplecza  (Przeczytany 12537 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline czerwony_fartuszek Kobieta

  • nowicjusz
Wesele od strony zaplecza
22 sierpnia 2007, 16:40
Witam bardzo serdecznie! ;D

Bardzo lubię to forum, chociaż rzadko tu bywam, a zwłaszcza  teraz, jak mamy pełne ręce roboty.  
Ale jak mam troche czasu, to z wielką ciekawością czytam o przygotowaniach forumowiczek, o Waszych tremkach i obawach.  Odczuwam, nawet przez ekran monitora, te niesamowite emocji i nerwy.  No i tak pomyślalam, a czy może chcielibyście zobaczyć jak wygląda Wasz „Big Day” od naszej strony, czyli od strony zaplecza?  ;)    

Otoż, o sobie: Nazywam się Anka i pracuję na weselach.  Noszę czerwony fartuszek, pachnę cebulą i żadna ze mnie elegancja.  Co weekend razem z nowożeńcami i ich rodzicami  przeżywamy „Wielkie Polskie Wesele” (czasami też polsko-szwedkie, polsko-angielskie, polsko-norweskie, polsko-amerykańskie itp. )

Już w piątek od samego rana robimy zastawę.  Stawimy fajną muzykę, zaparzamy mocną kawę i lecimy!!! Każdy z nas ma swoję uliubione czynności - ja, naprzykład, uwielbiam rozkładać owoce i ustawiac serwetki.   Bardzo ważne, aby każda serwetka była ustawiona pod pewnym kątem - wtedy  tworzy się fajna symetria, taki piękny rytm którzy sprawią że zastawa wygląda wyjątkowo ładnie.  No i owoce - co piątek przez moje ręce przechodzą kilogramy winogron, pomarańczy, jabłek, nektarynek.  Mam dziwackie wrażenie że oprócz mnie nikt nie jest w stanie tak idealnie porozkładac owoce  na paterach. . .  Jak wszystko jest juz zrobione, wystawiamy świece, zestawy przypraw, serwetniki.  Uchhhhh.  Pięknie.  Good job!  :)

Czekamy na Parę Młodą - wieczorem w piątek oni zawsze przychodzą na obejrzenie sali.  I chociaz wiemy że zastawa jest dobrze zrobiona, ale i tak - najważniejsza jest ich reakcja: czy się spodoba? ???

Młodzi. . .  Oni zawsze się spóżniają.  Ale trudno, wiadomo że w piątek mają tysiąc spraw i  to my jesteśmy na końcu.  No cóż.  Młodzi dzielą się na 2 kategorji: pierwsi to ilustracja do wyrazu  „euforia miłosna” lub „gorączka letniej nocy” - zachwyceni, szczęśliwi, z góry za wszystko wdzięczni i pękające z radości.   ;DDrudzy to ilustracja do wyrazu „a czy ja wiem?. . . ” - niepewni, szukające doskonałóści perfekcjonaliści. . .  „A czy nie można przestawić 6 zastaw z jednego miejsca na drugie?” „A dla czego gości mają siedzieć przy nogach stołów?” „A czy nie lepiej by było odsunąc stól chociaż by o 15 cm w lewo? Nie, lepiej w prawo. . .  Nie, niech jak przed tem. . .  Czy w prawo? Jednak nie. . .  ”  ::)

Tolerancja - to grunt.  „Nie ma problemu, jasna sprawa, o'k, wszystko w porządku” I naprawde wszystko jest w porządku, robimy, poprawiamy, zmieniamy.  Gorzej jest wtedy, jak ktoś z gości rezygnuje last minut - czyli coś z rodzaju: „Babcia ma chore nogi i na weselu jej nie będzie.  Czy możemy liczyć na zwrot kosztów?” Ehhh.   Mowimy że nie.  No niestety.   >:(„Ale przeciez babcia naprawde chora jest!  Ona nie tak sobie rezygnuje!”  Ciężko wytłumaczyć, ale humor się psuję  - i nam , i im :-\

Niedziela. . .  Rano rosołek stawimy - niech się gotuję aż do wieczora, nabiera koloru i aromatu!!!  :-*W kuchni produkcja idzie pełnym parą! Temperatura jak w Afryce, ale zawsze można wyskoczyć na salę - tam dopiero ziiiiimno.  Raz na 1,5-2 g.  cały zespół wychodzi popalić na rampę -przerwa technologiczna.   Zastanawiamy się: i jak? Jak tam dziś pójdzie? Na scianie wiśi menu - i na nim co raz wiecej „ptaszków” - to zrobione, to tez, to też.  Każda zmiana stara się zrobić najlepsza dekorację -   patrząc na dekoracje potraw, można zgadnąć który z szefów to robił - jeden lubi kwiatuszki , drugi ornamenty.  Ale zawsze się zachwycamy, no bo faktycznie - zaje. . . . fainie robią chłopacy!!!

Kelnerstwo przychodzi godzine przed czasem „X”- no i od razu staje się ciasno i hałaśłiwie.  Wesoła młodzież!!! Lubimy ich, chociaz uważamy że mają lepsze życie od nas.  Oni perfumkami pachną, a my. . .   :(No dobra.  Najpierw „Face kontrol” -  Kierownik zmiany sprawdza wygląd: czy nie ma wisiorków, biżuterii, czewonych paznokci i gołych paluchów na nogach.  Kelner muśi być niewidoczny.  Jak wszystko pasuję, to - do  roboty! Kieliszki na szampana, chlebek weselny, soki, lód, wódeczka z zamrażareczki, wiadra na kwiatki.  Instruktaż tradycyjny: :”Dzielimy się na rewiry, pilnujemy swoich stołów,  sprawdzamy kawe i herbate i uśmiechamy się! Uśmiechamy się cały czas. . .  8)” Non stop to samo      

Jednoczśnie z kelnerstwem przychodzi orkiestra. . .  I tu też różnie bywa. . .  

No słuchajcie, dziewczyny, mam kontynuować czy jak?  ???Mogę pisać i pisać, co prawda nie obecuję robić tego regularnie.  O rzeczach przyjemnych i nie za bardzo, o plusach i minusach naszej branży, o wpadkach,  co zdarzają się na weselach. . .  O nas, czerwonych fartuszkach - ludziach którzy robią   Wasze Święto.  No i o Was też, moi kochani, ponieważ obserwujemy wesele od strony  zaplecza. . .  
Chcę napisać taki a'la reportaż - jak to jest pracować na weselichu. . .  

Dobra.  I tak za dużo jak na jeden raz.  Kuchnia czeka!!!

Życzę przyjemnego dnia,
Wasz Czerwony fartuszek :)

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
Odp: Wesele od strony zaplecza
22 sierpnia 2007, 16:48
pisz pisz
to bardzo ciekawe jak wygląda całe to zamieszanie z drugiej strony!!

Offline ika3w Kobieta

  • Ilona
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.08.2008r
Odp: Wesele od strony zaplecza
22 sierpnia 2007, 18:31
Czekamy z niecierpliwością na cd.  To naprawde bardzo ciekawie sie zapowiada. Czegoś takiego jeszcze nie było!

Offline malgos27 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 20.10.2007
Odp: Wesele od strony zaplecza
22 sierpnia 2007, 18:46
czegos nowego mozna sie dowiedziec:) ciekawie sie zapowiada:) czekam na wiecej

Offline ewak

  • bywalec
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 06:19
Jasne, ze pisac. Chetnie poczytam i poszukam - w tym spojrzeniu "od kuchni" - siebie ;D

Offline met Kobieta

  • Młoda Żonka
  • Chuck Norris
  • data ślubu: [size=
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 07:45
Pisz koniecznie..

Ja dziś właśnie spotkam się z 'moją brygadą kuchenną'. Czwartek. 2 dni do ślubu.


Offline Kicia

  • nowicjusz
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 08:02
Na pewno będzie to jeden z moich ulubionych wątków bo ciekawie się zapowiada :D

Offline czerwony_fartuszek Kobieta

  • nowicjusz
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 08:10
Dzięki, dzięki!!!

No to idę dalej.

Mhm. . .  co ja tu gadam - niedziela, rosołek ? ::)  Pomyliłąm się. . .   Sobota! To sobota, jasna sprawa.  Do niedzeli trzeba jeszcze dożyć!!!

Slończyłąm na orkiestrze? Otóż to.  Jak pojawia się na sali orkiestra, ja rozkłądam makaron, a kelnery roznoszą napoje.  Dobrze jest, jak orkiestra jest nam znana, zaprzyjazniona.  I takich mamy kilka.  Natomiast jak wchodzi nowa, to się zaczyna: "A dajcie drabinę, a czy jest przedłużacz, lepiej dwa, czy nie znajdzie się tu jakiś dobry dywanik metr na półtora no bo perkusja nie może stać na podłodze, a macie więcej wieszaków bo my nie mamy ze sobą, itd"  Jednego razu orkiesta wymyśłila że głośnik ma być na wiesząco, a ponieważ kronsztejnu ze sobą oni nie wzieli, to ulokowali sprzęt na. . .  naszym karniszu!!!  >:(   Różnie bywa.  Np, chcą piwa "od zaraz" bo "w gardle sucho" A raz tak było, że kierownik robił instruktaż dla kelnerów, a orkiestra w tym czasie testowała mikrofon.  Poproszono ich o dosłownie 2 minuty ciszy.  No to jaka była piękna odpowiedz!!!! Cos takiego:  "W du. . . ie to mam.  Mam swoje sprawy do zrobienia, nie mam czasu czekać"  :o   Jasno, że nie ma czasu, bo zjawiłi się tuż tuz przed weselem, nie mógłi wcześniej o półgodziny. . .  My się jednak nie kłócimy, oszczędzamy nerwy.   :-X

Nerwy nam się przydadzą! Bo już niedługo będą nowożeńcy z gośćmi.  Szampanik przygotowany, czeka na konsumentów.  Kelnery uśmiechają się od ucha do ucha. . .  W kuchni mamy wszystko "na zicher".  Rosołik cały czas na malutkim ogniu chocz i gotowy (a zapach!!!! :P) Talerzy na drugie danie odliczone i poprzekladane sałatą. . .  Ziemniaczki gotowe i schowane w bemarach. . .  mamy "minutę przed startem" Już wypracowaliśmy pewien rytuał - przed obiadem porządnie myjemy podłoge i zanim wyschnie, wychodzimy na rampę.  Czekamy aż zjawi się kawalkada!!!

Jak organizacja jest słabsza, to "minuta przed startem" rozciąga sie nawet na godzinę.  Czekamy-czekamy, a weselników nie ma i nie ma!!! Rekord oczekiwania pobiła jedna para ze Szczecina - zamiast przyjechać o 18. 00, to oni zjawili się 19. 40.  No i zamiast zaprosić gości do obiadu, zaczeli robić wspólne zdięcza na zewnątrz.   :(

Oh co to znaczy ustawić do zdięć 80 osób!!! Wszystcy razem, a potem tylko Młodzi z rodzicami i babciami, a potem tylko Młodzi z rodzeństwem , a teraz Młodzi tylko ze świadkami. . .  A my co?  ??? A ziemniaki co? A mięso w piecu jak? Ech.   Dwie godziny opóżnienia to nie fair.   :-\

Ale nic nie mowimy, tylko robimy swoje.  Obiad - to szybka sprawa, na raz-dwa-trzy:
Raz - Rrrrrozlewamy rosół po wazach!
Dwa - czekamy na sygnał z sali.  "Dawaj drugie danie!" Yesss, lecimy. 
Trzy - i jeden rozkłada surówkę, drugi podsuwa talerzy, trzeci nakłada mięso, czwarty kładzie ziemniaki.  Ja robie najbardziej odpowiedzialny (moim skromnym zdaniem 8)) ruch - wycieram brzegi na talerzach. . . Następny, następny, szybko, super, dawaj, dzięki, proszę, następny, dalej, dalej. . .  Kelnery latają - dziewczyny jak motylki, chłopaki jak helikoptery. . .  "Jak tam na sali?" "OK!" :-* "Młodzi jedzą?" "Yes!" "A rodzice?" "Yes" I. . . . wow!!!Ostatni talerzyk - BINGO!!! ;D Obiad wydany!!! Mistrzowie szybkiego obiadu - brawo, Pani i Panowie, mamy za sobą!!! ;D
 Wiecie jakie to jest super uczucie?  

Ale nie zawsze jest kolorowo.  Nie daj Boże trafią się zbyt wrażliwe mamusi. . .  Wtedy mamy przechlapane - no bo wydaje im się że coś jest nie tak.  A jeżeli na razie wszystko jest tak, to może za chwilę juz będzie nie tak.  Mamusi z alarmem na twarzy wędrują między stołami i zagłądają do talerzy: czy wszyscy dostali? Czy nie zabrakło? Wchodzą do kuchni:"Macie jeszcze dużo porcji?" Aaaaaaaaaaaaaa!!!!!!  "Mamy, mamy, proszę się nie martwić, proszę nie wchodzić do kuchni" "A dlaczego jeszce nie wszyscy dostali?" "No juz za chwilę, nie mamy czasu na rozmowy" Od strony sali wygląda że obiad w 15 minut - to dużo, a od strony kuchni? Za te 15 minut czujemy się jak na Formule jeden :) Ale obiad na indywidualnych talerzach wydajemy naprawde - błyskawicznie. . .   

***
Nie będe nadużywać Waszą uwagą, moi drodzy.  Jak w serialu - koniec odcinka. 
Ale napewno jeszcze wrócę - mam duuużo do powiedzenia.  Dalej - o komediach i tragediach na zapleczu weselnym ;)

Pozdrawiam serdecznie,
Trzymajcie się,
Wasz Czerwony fartuszek
  

 

Offline malgos27 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 20.10.2007
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 14:01
jak na wyscigach... ;D czyta sie z zapartym tchem..czekam na  kolejny odcinek ;D

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 14:38
to ja już tupię po nastepny odcinek
:tupot:

Offline Madziulka83 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 19.09.2009
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 19:31
ja tez tuptam,  czekam na dalszy ciąg   ;D

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Wesele od strony zaplecza
23 sierpnia 2007, 23:32
super relacja..

moze  zbierz temat do kupy i przeslij to na konkurs artykułów o slubie.. jest na stronie głównej e-wesele.. nagroda murowana.. masz lekkie pióro  ;D

Offline szajbik Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: kiedy będzie to będzie
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 00:14
Czerwony_fartuszku super pomysł z tą relacyjką "wesele od zaplecza"  :brawo: :brawo: :brawo:.
Czekam na następny odcinek  :)
Dużo osób tak naprawdę nie wie ile to pracy trzeba włożyć. A ja coś wiem na ten temat, bo nie jedną imprezę-wesele obsługiwałam.

Offline czerwony_fartuszek Kobieta

  • nowicjusz
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 07:28
Dzień dobry, dziewczyny!

Ale nie spodziewałam sie takiej reakcji  :)!!! Strzasznie się ciszę że odwiedzacie moje zaplecze.  

***

No to znów otwieram drwi mojej kuchni!

Słuchajcie, wracając do obiadu. . .  Dam Wam dobrą radę: ustalając menu, pomyślcie o dziadkach co nie mogą gryzc, o ciociach z cukrzucą, o wegetarianinach i tak dalej.  Bo zdarza się coś takiego: wydaliśmy obiad, hurrra ;D!!!! Ale to nie znaczy że możemy sobie odpoczywać.  W planie mamy różne sałatki i inne takie przystawki.  Wykładamy półmiski (zazwyczaj od 12 do 16 dużych), zaczynamy rozkładać.  
I tu proszę: "A czy można jeszce jedną porcję zrobić jarską - bez mięsa tylko z rybą? A jeszcze jedną porcje ziemniaków z wody, bo ciocia nie jada pieczonych - ma zgagę?"  ???  Dziewczyny, żebyś wiedzieli - my nie możemy odmawiać.  Robimy, przepraszamy że to troche potrwa, ale coś tam zawsze kombinujemy.  Ułatwilibyście nam pracę zamawiając to wcześniej. . .

Jeżeli wesele jest mieszane i wśród gości są obcokrajowcy. . .  Tu mogą być sutacji wprost anekdotyczne! Dla gości ze Stanów nasz rosól - terra incognita.  Oni nie mają pojęcia po co ten makaron leży w miseczce.  Więc kładzą tam kawałek wędlinki ze stołu, jakiś tam pomidorek do tego i zaczynają jeść :'(

A tak naprawdę porównając wesela czysto polske i mieszane, to muszę przysznać, że na mieszanych zdecydowanie mniej jedzą.   I do tej pory nie mogę zrozumieć dla czego tak jest: może im nasze żarcie nie smakuje? A może kultura jest inna?

Na zmywaku zasuwa nasz bezcenny kopciuszek - Pani M!!! :)  Ja uważam że trzeba miec naprawdę jakiś specjalny gen we krwi żeby z dobrej woli wybrać sobie taką prace.  Nasza M.  to młoda osoba, którą podziwiam.  Wyobrażcie sobie, kobitka obraca talerzami w tempie ekspesowym.  Sortuje szkło, sztucce, talerze, spodeczki, filiżaneczki i myje, układa do wypażarki, potem wyciąga, znów sortuje i tak non-stop, w kółko.  Jak ja czasami wchodzę na zmywak. . .  to przypomina mi się piosenka "Przetańczyć z tobą chcę całą noć".  Bo nasza M.  całą noc tańczy z talerzami! W ciągu wieczora przeba umyć średnio 400 talerzy ( przy weselichu na 80 os, poniewaz 5 razy zmieniamy) + 80 misek + pólmiski + dzbanuszki + jeszcze od groma różnych naczyń! No i nie koniecznie wesele jest na 80 osób - robimy i na 100.   W poprzednim poscie ja coś marudziła że w kuchni jest gorąco.  No to idziemy na zmywak - tam dopiero Afganistan!!!! Dobrze że nasza Królowa Zmywaku nie jest uczulona ani na temperaturę, ani na nic.  Taki pracownik to prawdziwy skarb :P

Obiecałam że napiszę o tragediach i komediach. . .  He-he.  Zacznę od tragedji.  Tragedji zdarząją się i z naszej winy też.  Nie można wszystkiego przewidzieć.  No patrzcie: początek imprezy.  Roznosimy rosól.   Mamy ogromne weselicho, kelnerstwo fruwa, rosół gorący jak diabli! I tu u jednego z chłopaków pęka w rękach  pełna waza! Na spodnie! Obok dziewczyna kelnerka stała no i też się niezle się poparzyła.  I wiecie co my wszystcy w jeden głos krzykneli:

"Uffff! Dobrze że to nie na sali!!!"

Zboczeństwo zawodowe.  Najważniejsze jest żeby na sali nikt nie odczuł że    
mamy wypadek, albo awarję.  Show must go on, mimo wszystko!!! ;D

***

Jutro mamy weselicho.  Dziś jest makaron do zrobienia, ziemniaki do czyszczenia, mięsa do pieczenia  :-* I pieczarki >:( !!! Brrrrrrrrr.   Powiem Wam tak: niektóre rzeczy ja potrafię zjeśc tylko za wynagrodzenie.  Za bardzo wielką forsę.  Naprzykład, smarzone pieczarki.  Na sam zapach już mam alergię :'(

Kompensacja moralna - to moje ulibione serweteczki i owoce ;)  

Przepraszam Was, dziewczynki, i uciekam.  Ale nie na zawsze!

Wiem, że Met ma jutro śłub.  Życzę udanego, bezpiecznego i smaznego weselicha!!!!

Z sympatią,

Wasz Czerwony fartuszek


     

Offline grubcio Kobieta

  • zapaleniec
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 08:24
zawędrowałam i ja do "lasu" czerwonego kapturka. ale ciekawie się zapowiada czytam jednym tchem wszystko.

to moze napisz na co trzeba uważać: co jeść a czego lepiej nie dotykać na weselu??

Offline katarzyna_84 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.8.2008
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 10:18
czerwony_fartuszku no czegoś takiego na forum jeszcze nie było, bardzo trafiony pomysł  :ok:

Wspomniałaś wcześniej o wegetariach itd. a spotkałaś się może z gościem uczulonym na gluten :?:

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 10:24
TRAFIŁAS W DZIESIĄTKE!!!!! świetny temat!!!
Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

Offline zibi Mężczyzna

  • Administrator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 31.07.1999
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 11:07
rewelacja!!
czekamy na jeszcze!

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 20:32
wow

co za temat :) brawo, bardzo ciekawie i wciągająco piszesz :)

czekam na dalszy ciąg :)

Offline ika3w Kobieta

  • Ilona
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.08.2008r
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 22:23
Oh czekamy z niecierpliwoścą... Super sie czyta twoje posty- to tempo..

Offline czerwony_fartuszek Kobieta

  • nowicjusz
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 22:27
Dobry wieczór  :D!!!

O mój Boże, ale to forum uzależnia. . .  No patrzcie, miałam już dzisiaj nie pisać, ale jakoś nogi sami do komputera niosą - to chyba jakiś narkotyk normalnie !!! ::)

Napracowałam się, oh-ho-ho! Mam nadzieję, że dzień jutrzejszy nie przyniesie żadnych niespodzianek :-\

Bo niespodzianki się zdarzają. . .  Mówiłam o tragediach, ale to co spotkało nas na jednym z ostatnich wesel - to nie tragedia, lecz  prawdziwy thriller!!!

A co było na jednym z ostatnich wesel! A więc było tak: wszystko dobrze się zaczynało.  Był piątek, 13 (żartuję)
Była sobota.  Gości się bawią, kapela gra.  Wszystko na tip-top, aż nudno.  No właśnie, kelnerstwo ziewa, kucharzy co chwila wychodzą na papierocha. . .  Tylko Królowa zmywaku tradycyjnie zasuwa jak transformer

I tu. . . 

I tu. . .  Aha, czekacie? Myślicie że co? Że prąd wybiło? Nie-e.   ;)  Że kanaliza się nawaliła? Nie-e  ;) Że gości się pobili? Nie-e  ;) A może myślicie że pożar nastąpił? Znów mimo!

I tu. . .  I tu. . .  Zorientowaliśmy się że nie ma tortu!!!  Godzina 23, a tortu - NIE MA.  >:(  
Nie dowiezli, chociaż zawsze on już jest przed 22 - góra 22. 30

Zaczeliśmy dzwonić do cukierni - nikt nie odbiera.  Do kierownika cukierni nie mieliśmy numeru na komórke - ale zaczeli wydzwaniać po innych lokalach, błagając czy może "ktokolwiek widział ktokolwiek wie"  ???   Udało się znaleść  numer to tego Pana.  Była już 23. 15

23. 15 - okazuje się że telefon szefa cukierni jest wyłączony   >:(
  
23. 16 - Ogłaszamy mobilizację.  Z kuchni pzenośimy się do biura i - jeden szuka w i-necie numerów do jakichkolwiek cukierni, drugi dzwoni, a jeszcze czworo tupią nogami.  Nikt nie ziewa.  Tylko Pani M.  tradycyjnie zasuwa na zmywaku

23. 20 - do nikogo nie możemy się dodzwonić.  Porażka! Zgłaszamy naszemu szefowi (który już spał) że nie ma tortu. 

23. 30.  Nasz szef, nieświeży i nieszczęśliwy, w japonkach i sportowych dresach, z krzykiem "K. . . rrrrrrwa!"  wsiada do samochodu i pędzi do całodobowego supermarkietu  

23. 40 My jednak jeszcze probujemy dodzwonić się do "naszej" cukierni.  "Może coś się stało? Może kierowca samochodu z tortami miał wypadek i ne żyje???" Tort był opłacony, wszystko miało być jak zawsze, jak tysiące razy przed tym!!!

23. 55 Dziewczyny, jeżeli któraś z Was była w noc z sobote na niedzele w TESCO i wiedziała tam nerwowego mężczyznę w dresach, który domagał się tortu, to możecie być pewni - to był akurat nasz szefuńcio :o  

23. 56.  Żadnego tortu w supermarkiecie nie okazało się. 

24. 00 Zaczeli się oczepiny.  Kierownik sali poprośił grajków żeby zaciągneli jaknajdłużej

24. 05.  Porażka! Porażka! Porażka!

24. 10.  Brain storm: i ćo robimy? Wszyscy się zastanawiamy, czeszemy za uchiem.  Tylko Pani M.  zasuwa na zmywaku. . .

24. 15.  Dać zamiast torta szaszłyki? Rozlać szampana? Zatańczyć Makarenę?

24.  17.  Kierownik sali robi głęboki wdech.  "Idę powiem rodzicą Pary Młodej co się stało"

24. 18.  Nie!!! Nie poddamy się! Znalazło się kreatywne rozwiązanie: zrobimy tort sami! Z lodów!

24. 19.  Wszyscy razem: 2 kucharzy, ja, 5 kelnerów i Pani M.  (tak, Pani M.  opuściła zmywak) bierzemy sie do RRRROBOTY! Wywalamy lody (akurat mieliśmy zw zamrażarce 7 kilo), wyciągamy bitą śmietanę,
kroimy ananasy, pomarańcze, winogrona!
Wstawiamy świece,
Piszemy śmietaną "STO LAT"
Zapalamy fontanny

i. . .

24. 35.  Jesteśmy na sali z prezentacją własnego tortu! "Drodzy goście! W tym torcie mieści się 7 kilo czystej adrenaliny! Zrobiliśmy go sami w ciągu 15 minut.   A teraz możecie nas ogwizdać lub okłaskać"

***

Byli okłaski, oj byli.   ;D

Co to znaczy - zgrany zespół! Co to znaczy - natyczmiastowa reakcja i odwaga!

W każdej sytuacji znajdzie się "kreatywne rozwiązanie"  ;)

***
 
Wow. . .  która godzina??? Natychmist zamykam odcinek.

Dobranoc, dobranoc, moi drodzy - jutro następne wyzwanie. . .

Miłych snów,

Wasz Czerwony fartuszek



 

  


Offline ika3w Kobieta

  • Ilona
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.08.2008r
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 22:49
woooooooooww! Nasz czerwony fartuszek sie rozkręca! Super!

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Wesele od strony zaplecza
24 sierpnia 2007, 23:05
eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeenoweźźźźźźźźźźźźź..

to ja tu lece coby poczytac  małe conieco na noc.. małz w  łózku pieje ze złości,ze na e-weselu  siedzę i jakies  kapturki oglądam zamiast się zając czyms. nieprzyzwoicie przyjemnym  ::) ::) a tu masz babo placek..

i po torcie  ;D
« Ostatnia zmiana: 24 sierpnia 2007, 23:08 wysłana przez monia »

Offline malgos27 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 20.10.2007
Odp: Wesele od strony zaplecza
25 sierpnia 2007, 07:09
no jak to koniec w najciekawszym momencie >:(ale jest na co czekac;)

Offline SaTine Kobieta

  • ღ KM ღ
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.06.2008
Odp: Wesele od strony zaplecza
25 sierpnia 2007, 13:06
REWELACJA !! Masz talen do pisania ! Czekam na więcej :D

Offline czerwony_fartuszek Kobieta

  • nowicjusz
Odp: Wesele od strony zaplecza
26 sierpnia 2007, 13:16
Dzień dobry, kochani !!!

Niewyspany Czerwony fartuszek znów wrócił na forum.  :ziewa:

(O! Chyba nauczyłam się wklejac te fajne mordulki)

No i mamy dziś poprawiny  :(
Dla czego, spytacie, taka smutna minka? A właśnie dla tego, że ktoś bardzo niedobry zapomniał o szokowej zamrażarce.   Poprostu nie włączył, a tam przecież wszystko co zebrali ze stołów.  I to miało być na poprawiny, eeeee  :glowa_w_mur:
 
Mam nadzieję, że się nie zepsuło.  A tak naprawde jestem wkurzona kapitalnie - co za brak odpowiedzalnośći!

Wiecie co, ludzie w prace - to zawsze potencjalne żródło niebiezpieczeństwa.  Tym bardzjei zmęczeni.   Tak sobie pomyślałam jaki są jeszcze słowa bliskie w znaczeniu - wyczerpani, otępiali, zniechęceni.  Jakby bateria im siadła.   

Ja nie jestem jakimś tam ekstra kucharzem, pracuję jako pomoc kuchenna  :Kucharz:, ale potrafię zrobić każde danie z menu weselnego (oby tylko nie zawierało PIECZAREK   :evil: )

Jeden kucharz na 3 dania robionych w jednym czasie to może mało.  Ale jak jest na odwrót, czyli ich 3 na jedno danie, to. . .  Raz było coś takiego: gotujemy barszcz czerwony (podawany w nocy).  Jest nas trzech - ja właśnie skończyłam już zmianę, ale nie chciało mi się spać, no i pomyślałam sobie przeszkolić dobrowolnie i nieodpłatnie naszego nowego chłopaka.  Powtarzam, było nas trzech - ja, ten młody i szef zmiany. 

Uczymy młodego, że "prawidłowo zrobiony barszcz - to poezja!" Że "trzeba koniecznie robić według klasycznych staropolskich receptur".  Pokazujemy jak należy kroić buraczki, ile dawać kwasu, ile cukru, jakie tam proporcji i w ogóle. . .  Młody tylko słucha uważnie i patrzy jak my we dwóch tworzymy klasyczny staropolski barszcz.

A do barszczu mieli byc krokiety z mięskiem.  Szef zaczął odliczac krokiety, a ja opowiadam młodemu, że dla lepszego smaku i koloru można dać koncentrat w płynie.  Szef w tym czasie pogubił się w podliczaniu krokietów, poprosił mnie o pomoc.  Liczymy my razem, liczymy. . .  A młody pyta: "To co, jak z tym koncentratem? Mam dać czy nie?"  ???

"Dawaj-dawaj, śmiało! Weż go tam w magazynku, w dużej takiej butelce, "Katering" na butelce pisze" 

Dumni z siebie podliczyliśmy krokiety.  Młody spróbował barszcz, który miał byc "poezją"
"I co, smakuje?"
"Smakuje. . . "  :tak_smutne:

Mhm.  Zasada w kuchni jest taka - zanim wydamy cokolwiek na sale,  trzeba to koniecznie spróbować. 
ALe ja juz nie stała próbować, ponieważ młody zaakceptował. . .  No i poszli sobie nasi kelnerki z tą poezją do gości. . .  :cancan:


***
Boże, boże!!! Boże. . .

Wiecie co ten dzieciak zrobił?

Ten dzieciak grzecznie wlał do garu 1,5 litry bardzo zagęszczonego soku wiśniowego!!!  :glupek: No bo na tym soku było napisane "Katering"!!!!

Ciekawa rzecz: Niektórze gości nawet jedli to  :obiad:!!!! Coprawda, niezbyt im smakowało  :Blee:

***
Młodzi powinni byli nas za to zabić :pogrzeb:

Ale mieliśmy kolosalne powodzenie - Para trafiła się z uczuciem humoru.  No i do tego też bardzo szczęsliwi i bardzo w sobie zakochani - a miłośc, jak wiadomo, wszystko wybaczy  :calus:

Oh, chyba przesadziłam z tymi ikonkami, co?

Otóż życzę Wam takiej miłości i. . . 
. . .  wracam do roboty! Idę obsługiwać poprawiny!

Pa-pa, 

Wasz Czerwony fartuszek  :D





« Ostatnia zmiana: 30 sierpnia 2007, 16:13 wysłana przez zibi »

Offline czerwony_fartuszek Kobieta

  • nowicjusz
Odp: Wesele od strony zaplecza
26 sierpnia 2007, 15:00
P. S.  Eh.  Widzę że ikonki mnie nie lubią.   Szkoda. . . .
Poprawinki odbywają się bardzo pozytywnie ;D
No i z tym sokiem zagęszczonym ja też troche tego. . . przedobrzyłam  - było jego nie 1,5 l, a tylko 0,75 l, czyli 2 razy mniej. 

Offline Barbart Kobieta

  • uzależniony
Odp: Wesele od strony zaplecza
26 sierpnia 2007, 15:31
Takiego wątku brakowało na forum.... ale jest :D

Piszesz bardzo ciekawe rzeczy, z niektórych nie zdajemy sobie sprawy...

Kontynuuj... jestem badzo ciekawa jak wesele wygląda z innej strony...

A z artukulem na pierwsza strone e-wesele to dobry pomysł :ok:

Offline gosiaczekk Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Wesele od strony zaplecza
26 sierpnia 2007, 19:42
Czekamy na inne ciekawostki od kuchni :) Fajny watek  8)

Offline grubcio Kobieta

  • zapaleniec
Odp: Wesele od strony zaplecza
27 sierpnia 2007, 08:16
 :D :D :D