e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Poronienie - i co dalej ?  (Przeczytany 35547 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Poronienie - i co dalej ?
15 lipca 2007, 15:51
Witam.

Byłam w 4-5 tygodniu ciąży i niestety poroniłam.
Szukałam na forum wypowiedzi dziewczyn, które przeżyły to co ja. Wiem, ze jest to ciężki temat, ale może pomoże przejść przez ten dramat innym dziewczynom. Zwłaszcza jeżeli znajdą się dziewczyny po poronieniu, które poźniej urodziły dzieciątka.

Będąc u lekarki gin, pytałam sie od kiedy mogę zacząć starać sie o dziecko. Powiedziała  mi że najprawdopodobniej dopiero po okresie wróci mi płodność i że nie musze się ograniczać ( w przytulaniu ).
I się nie ograniczałam. Zastanawiam się czy możliwe że płodność już wróciła ?? Wg śluzu tak wygląda.  Dodam że poronienie było samoistne i całościowe, bez zabiegu.

Offline Jagna77 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.04.2007 *WIELKANOC*
Odp: Poronienie - i co dalej ?
15 lipca 2007, 16:35
agaga przykro mi bardzo  :uscisk: niestety w tych sprawach Ci nie pomoge ale z pewnoscia bede Cie dopingowala w starankach  :przytul: :uscisk:

Gabiś

  • Gość
Odp: Poronienie - i co dalej ?
15 lipca 2007, 16:56
Przykro mi:(:( Ja równiez mam problemy ginekologiczne... Wiem że to trudne. Jest taka fajna strona internetowa dotycząca ciązy i takich problemów, jelsi chcesz to npisz a ja wyślę Ci adres na priva:)

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
15 lipca 2007, 21:00
Prawdę mówiąc dziewczyny poronienie zdarza sie coraz częściej, poroniła moja siostrzyczka, kuzynka. Może łatwiej mi było, bo ja do końca nie wiedziałam, że jestem w ciąży, ponieważ krwawiłam. W sumie to zastanawiałam się czy to nie spóźniona miesiączka. Wątpliowści rozwiała wizyta u ginekologa który stwierdził, że to ciąża i potwierdziło to badanie hcg.

Napisałam ten post nie po to, aby mi współczuć!!, ale po to aby jeżeli komuś się to zdarzy z tego forum łatwiej było przez to przejść. Aby mogły mieć nadzieję, że pomimo problemów jakie właśnie w danej chwili mają wszystko będzie dobrze.

Oczekując na to co się wydarzy, tzn czy utrzymam ciążę czy ją stracę, szukałam na tym forum postów dotyczących tego trudnego tematu. Znalazłam na innych forach. Tak sobie pomyślałam, że tutaj też jest kilka dziewczyn, które to przeżyły i może będą też się chciały podzielić i wesprzeć inne.

Teraz to co się stało juz mnie tak nie smuci i wiem że niedługo zobaczę dwie kreski. Pocieszam sie, że jajeczkuję, że mam drożne jajowody a że raz się nie udało to widać tak musiało być, może to ten cholerny czarnobyl nas tak doświadcza.


 :dzidzia: :dzidzia:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
15 lipca 2007, 21:35
Agaga o takie ciąży jak Twoja mówi się (nie lubie tego określenia) - ciąża biochemiczna.
Czyli mała 5-6 tygodniowa ciąża...której jedyną oznaką są II na teście...a kończy się spóźnioną miesiączką i razem z nią odchodzi.

Z punktu widzenia psychicznego to takkie same poronienie jak inne....matka traci swoje maleństwo, które juz często zdążyła pokochać, chociaż było jedynie dwoma kreseczkami na teście.

Z punktu widzenia medycznego....takie poronienie zdarza się bardzo często...dotyczny nieprowidłowo dzielących sie lub zagnieżdżonych zarodków. Jego jedynym plusem jest to, że nie wymaga potem abrazji macicy i faktycznie już od natępnego cyklu można starać sie na nowo o dzidziusia.

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
15 lipca 2007, 22:22
Agaga o takie ciąży jak Twoja mówi się (nie lubie tego określenia) - ciąża biochemiczna.
Czyli mała 5-6 tygodniowa ciąża...której jedyną oznaką są II na teście...a kończy się spóźnioną miesiączką i razem z nią odchodzi.


U mnie nawet dwie kreski nie wskazywały na teście. Po prostu wiedziałam że coś dziwnego dzieje sie z moim organizmem. Podbrzusze mnie bolało przez około tydzień a w czasie miesiączki to jedynie pierwszy dzień.
To skłoniło mnie do wizyty u gin a ona skierowała mnie na beta hcg. Badanie to potwierdziło ciążę.
Wiedziałam, że coś jest nie tak ponieważ plamiłam. Dlatego nie potrafiłam sie cieszyć, chciałam wiedzieć na czym stoję, co sie dzieje z moim organizmem. Dlatego w dniu kiedy pojechałam do szpitala i pani gin powiedziała mi że już po wszystkim i nie wymagam abrazji macicy (jak to strasznie brzmi) z jednej strony było mi bardzo smutno bo utraciłam coś ważnego a z drugiej strony poczułam ulgę (przerażające nawet teraz jak to piszę )bo plamienia od 4-5 tygodnia nie wróżą nic dobrego. Powtarzałam sobie że następna ciąża będzie przebiegać tak jak powinna bez plamień bez strachu i urodzę zdrowe dziecko. Wiem, że to pobożne życzenie ale mam nadzieję że tak będzie. Jestem optymistką.

Pozdrawiam wszystkie staraczki :)


Offline aneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22.07.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 08:03
zycze powodzonka w nastepnych starankach :D  teraz bedzie dobrze! musi byc dobrze  :D

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 08:12
Nie chciałbym zakładac noweg tematu więc tutaj napiszę - bo mam taką zagwozdkę...jak się zachować wobec dziewczyny, która poroniła - nie wiem, zadzwonić i pogadać ot tak o pogodzie, czy spytać jak się czuje ??? No nie wiem, jakoś tak niby człowiek wie a nie wie, nie chcialabym nikogo urazić ale tez nie chciałabym wyjśc na zupełnie niezainteresowaną ::)

Offline AndziaK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.06.2007 r.
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 08:24
Wiem Maju o co Ci chodzi... miałam taka sytuację z bliska kuzynka męża....

Myslę, że duzo zalezy tu od tej właśnie osoby... Ja zadzwoniłam do niej... powiedziałam że mi przykro i że napewno drugim razem się uda, a ja bedę im w tym kibicować :)
I wiesz... ona potrzebowała tego telefonu, zaczęła opowiadać, płakać, ale na koniec podziękowała, bo było jej potrzebne wygadać się nawet przez telefon i usłyszeć kogos komu zalezy na niej....

Jesli zadzwonisz i ta osoba nie będzie chciała rozmawiac własnie o tym to pogadajcie nawet o pogodzie... to tez pewnie pomoże....

Zalezy jaka to jest osoba i jak blisko jesteście....

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 08:30
Maju to zależy jak jesteście blisko...i jakim typem jest koleżanka...
Jeśli ekstrawertykiem, pewnie będzie chciała się wyżalić...wyrzucic z siebie ból...to pomaga - jest zbawienne dla psychiki...
Jeśli jest zamknięta w sobie...to zależy...
Ale zadzwonić i spytać jak sie czuje nie zaszkodzi...Ja bym sie spytała co u niej.
Zobaczysz jak rozmowa się potoczy. Jeśli będzie chciała pogadać umówcie sie na kawę.
Kobiety po poronieniu należało by traktować jak osoby w żałobie. Podobno boli najbardziej jeśli otoczenie kobiety uważa, że nic sie nie stało, bo to tylko płód...a stało się. Dla niej umarło dziecko.
Uwazam, że Twoje zainteresowanie będzie odebrane pozytywnie. Ktoś będzie chciał dzelić z nią jej żałobę.
Ja bym to tak odebrała.



Offline aneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22.07.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 08:35
Maju, ja tez uwazam, ze powinnas zadzwonic! z rozmowy wywnioskujesz , czy kolezanka, chce z Toba o tym rozmawiac.
dobrze w takich chwilach miez kogos bliskiego......

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 09:08
Maju to zależy jak jesteście blisko...i jakim typem jest koleżanka...
Kobiety po poronieniu należało by traktować jak osoby w żałobie. Podobno boli najbardziej jeśli otoczenie kobiety uważa, że nic sie nie stało, bo to tylko płód...a stało się. Dla niej umarło dziecko.
Uwazam, że Twoje zainteresowanie będzie odebrane pozytywnie. Ktoś będzie chciał dzelić z nią jej żałobę.
Ja bym to tak odebrała.



to może ja sięwypowiem bo mam takie przykre przeżycia za sobą....lilian, jak zwykle celne podsumowanie.
Ja strasznie potrzebowalam rozmowy na ten temat... a wszyscy unikali tematu jak ognia. Ja wiem ze inni nie wiedzą jak się zachować ale udawanie że temat nie istnieje było dla mnie strasznie bolesne....
Maju, nie wiem w jakiej zażyłości jesteś z tą  koleżanką ale na pewno spróbuj z nią porozmawiać, daj jej się wyplakac, wyrzucić ten żal z siebie...będzie ci wdzięczna...

p.s.aż się sama spłakałam pisząc tego posta..
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"

Offline Kasia* Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 09:12
p.s.aż się sama spłakałam pisząc tego posta..


Eluś kochana :przytul: :przytul: :przytul:
Wszyscy mówią mi - kiedyś przyjdą lepsze dni, ktoś na dobre zmieni mnie, czekam na ten dzień

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 09:14
Dzięki dziewczyny, bo wiecie, temat trudny i na prawdę delikatny i ostatnią rzaczą, jaką bym chciała - jest urażenie w jakikolwiek sposób osoby, która straciła kogoś tak bliskiego....ale tez nie wiedziałam, czy iść do niej czy zadzwonić i spytać jak się czuje, czy mogłybyśmy się spotkać...nie chciałabym też naciskać i przepytywać..trudne to jest, na prawdę - tym bardziej, że miałam taki przypadek, kiedy dziewczyna powiedziała, że dośc już ma pytań, że ona chciałaby zapomnieć a tu wszyscy naookoło tylko o jednym :-[ dlatego takie to dla mnie trudne.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 09:32
Eli...wiesz mój konik to psychologia...
A mamy teraz w prcy nową koleżankę - psychologa klinicznego.  Ewa ostatnio przygotowywała wykład dla pielęgniarek i właśnie w swoich notatkach zaznaczyła temat "żałoba po poronieniu dziecka" - dla położnych z ginekologii i położnictwa.
Długo rozmawiałyśmy na ten temat....stąd moje wnioski...ale miałam fachową pomoc.

I jeszcze jedno co mi sie nasunęło (skoro temat o poronieniach traktuje).
Dlaczego panuje taka "znieczulica" na oddziałąch położniczych wobec kobiet, które poroniły.
Abstrachuję tu od braku odpowiednich warunków lokalowych, kładzenia kobiety po poronieniu w sali z ciężarnymi itp...
Otóż jest to mechanizm obronny perosnelu medycznego.
Jak już napisałam jest to śmierć....ze śmiercią trudno się obcuje, a cos na ten temat wiem.

Nie wyobrażcie sobie jak trudno jest rozmawiać z rodziną pacjenta, który umarł, a opiekowało się nim od jakiegoś czasu. Jest to okropnie obciążajace dla psychiki lekarza. Dlatego często wielu moich kolegów takich rozmów i tych rodzin unika. Nikt na studiach medycznych tego nie uczy. Psychologii jest tyle co kot napłakał - na pierwszym roku, jeden semestr, kiedy to jeszcze nie ma zajęć klinicznych. Zupełenie poroniony pomysł.
Żaden szpital również nie porwadzi kursów, ani szkoleń dla personelu jak radzic sobie z tym problemem. O zespole wypalenia zawodowego też się w Polsce zupełnie nie mówi.

Ponieważ problem mnie dotyczy, a pracę zaczęłam na oddziale onkologicznym, gdzie umieranie jest na porządu dziennym, sama próbowałam sobie pomóc, stąd moje zainteresowanie psychologią.
W większości przypadków kiedy przychodzi rozmawiać mi o śmierci pacjenta mam poczucie winy...mam wiele innych przykrych dla mnie uczuć. Nie unikam tych rozmów, ale chętnie chciałabym wtedy uciec...wierzcie mi.
Te same odczucia ma personel oddziałów ginekologicznych. A z braku szkoleń i kursów podejscie do pacjentki zależy tylko od osobistej wrażliwości każdego z pracowników.





Offline aneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22.07.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 10:35
po smierci mojej babci i dziadka (nowotwory) mialam takie postanowienie , zeby zapisac sie na jakis wolontariat. ale niestety wiem, ze nie dalabym rady. byloby to dla mnie zbyt duze obciazenie, dlatego akurat w tej sprawie doskonale rozumiem lekarzy i pielegniarki.
jakby sie "nie uodpornili "na umieranie..... mogliby zwariować !
 
a wracajac jeszcze do poronienia..
niektorzy ludzie nie zdaja sobie sprawy, co to znaczy stracic NIENARODZONE dziecko. i pewnie chodzi o to, ze dopoki maluszek siedzi w brzuszku to go jeszcze nie widac. Dlatego dla ludzi jest to smierc " malej duszyczki" , ktorej wyobrazenie mamy gdzies tam w glowie.

trudny temat......................


Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
19 lipca 2007, 22:56
Nie chciałbym zakładac noweg tematu więc tutaj napiszę - bo mam taką zagwozdkę...jak się zachować wobec dziewczyny, która poroniła - nie wiem, zadzwonić i pogadać ot tak o pogodzie, czy spytać jak się czuje ??? No nie wiem, jakoś tak niby człowiek wie a nie wie, nie chcialabym nikogo urazić ale tez nie chciałabym wyjśc na zupełnie niezainteresowaną ::)

Maju ja ze swojego doświadczenia powiem, że potrzebowałam rozmowy na temat dziecka, poronienia. I to nie z mężem, chociaż bardzo mnie wspierał, ale z kimś kto to przeżył albo potrafi zrozumiec ( inna kobieta).
Do mnie koleżanki z pracy wysłały sms'a : jedna jak się czuje itd, a druga czy może do mnie zadzwonić. POtrzebowałam tego, chociaż było ciężko, najczęściej rozmowa kończyła się tym że z oczu leciały mi łzy, ale łzy których potrzebowałam.
A szczerze powiedziawszy na mnie najgorzej działają słowa, współczuję , bardzo mi przykro.. itd. Powodują u mnie napływ morza łez, których niejestem w stanie zatrzymać.

zycze powodzonka w nastepnych starankach :D  teraz bedzie dobrze! musi byc dobrze  :D


aneta_81 dziękuję bardzo już zaczynamy się starać, a może coś ostatnio wystaraliśmy, zobaczymy.
Nie wiem tylko jak by mi się liczył termin porodu (gdyby sie udało) skoro nie mogę liczyc od terminu ostatniego okresu, bo go po prostu nie miałam. :)


Pozdrawiam serdecznie

Offline inesk Kobieta

  • zapaleniec
Odp: Poronienie - i co dalej ?
25 lipca 2007, 14:00
Czesc dziewczyny.

Poronilam swoja pierwsza ciaze w 8 tygodniu. Musialam jechac do szpitala, bo macica sama nie oczyscila sie i potrzebny byl zabieg usuniecia zarodka. To co przezylam w szpilalu nie zycze nikomu. KOSZMAR.

Poczatkowo izba przyjec - na korytarzu z samymi ciezarnymi kobietami, ktore czekaly na USG. Co chwile ktoras wychodzila z promiennym usmiechem - telefon do przyszlego tatusia "bedziemy mieli dziewczynke/chlopczyka" itp. A ja myslalam, ze mi serce peknie. Do tego pani z recepcji zakazla nam czekac w kolejce. Pytanie czekac na co??? Na krwotok??? Trafilam z mezem do szpitala o 10 rano z podejrzeniem poronienia. Moj ginekolog przyznal sie, ze w przychodni nie ma tak dobrego sprzetu i mam jechac natychmiast do szpitala ginekologicznego. Wiec tak sobie siedzimy i czekamy. Siedzimy jak na bombie. Borys wytrzymal 15 minut. Jak sie zaczal drzec na babke w recepcji, to sie zaraz znalazl lekarz, ktory mnie zbadal i kazal klasc sie na oddzial, bo zabieg mialam miec o 14. Jeszcze mi powiedzial, ze bede mogla na swoje zyczenie wyjsc do domu tego samego dnia wieczoem. Bylam glupia, ze mu uwierzylam. Oczywiscie padly tylko slowa, ze poronienie dotyczy ilus tam procent przypadkow ciaz i tak sie po prostu dzieje. Duze pocieszenie....

Na zabieg czekalam do 21:30. Nie pozwolono mi nic jesc ani pic. Przez ten caly czas lezalam na sali ze starymi babami. Zero wyczucia sytuacji. Caly czas gadaly o wycieciach, usuwaniu narzadow, zrostach, przypadkach patologii ciaz, przypadkach raka u kobiet bedacych w ciazy. Koszmar. Dopiero jak je o 17 wypisali to zostalysmy we 2 - obie do zabiegu. Wtedy mozna bylo spokojnie pogadac. Duzo mi dala ta rozmowa z kobieta w tej samej sytuacji. Potrzebna mi byla rozmowa, nadal jej czasem potrzebuje.

Bardzo mnie wspiera moj maz. Do tej pory.... Mam nadzieje, ze jeszcze bedziemy sie cieszyc z bobaska  :taktak:

Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny, ktore stracily swoje fasolki. Glowa do gory. Nastepnym razem na pewno sie uda. Jak to mowi moj maz - najlepsze jest "robienie bobaska", wiec do roboty!!! Trzeba zostawic to, co juz bylo. Najwazniejsze to co przed nami.....

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
25 lipca 2007, 16:50
Cytuj
Poronilam swoja pierwsza ciaze w 8 tygodniu. Musialam jechac do szpitala, bo macica sama nie oczyscila sie i potrzebny byl zabieg usuniecia zarodka. To co przezylam w szpilalu nie zycze nikomu. KOSZMAR.

Witaj Ines, przykre to wszystko co Ciebie spotkało. Najbardziej przykre jest to że poroniłaś, ale wszystko to co przeżyłaś w szpitalu to dopiero horror. Zamiast otoczyć jakąś szczególna opieką to traktuje się człowieka jak kolejny numer w ewidencji, kolejną daną statystyczną.
 Ja na szczęście nie przeżyłam takiej traumy. Może dlatego że w szpitalu była ze mną moja kuzynka, która jest położną. Dodawała mi otuchy razem z mężem No i na szczęście nie musiałam mieć zabiegu, nie musiałam zostawać na oddziale. ( Abstrachując od tego jakieś 2 miesiące temu byłam na oddziale laryngologicznym i przeżywałam horoor będąc na sali ze starszymi babciami, które non stop mówiły o chorobach, a jak nie o chorobach to o Radiu Maryja czy naszych bliźniakach z rządu. Myślałam, że dopiero się tam rozchoruję.)

Inesk zobaczysz że niedługo będziemy odliczać do nardzoni.  Ja jestem dobrej myśli :)
 

Offline inesk Kobieta

  • zapaleniec
Odp: Poronienie - i co dalej ?
25 lipca 2007, 17:50
Cytuj
Inesk zobaczysz że niedługo będziemy odliczać do nardzoni.  Ja jestem dobrej myśli :)

Tez tak mysle :brewki:

Offline Nancy10

  • nowicjusz
Odp: Poronienie - i co dalej ?
13 sierpnia 2007, 19:04
Witaj Agago :)
Przeczytaj sobie mój wątek: pokrzepienie dla starających się.
Przeżyłam to co Ty, ale nie będę powtórnie się rozpisywała, bo wszystko opisałam w tamtym wątku.
Uwierz mi, że wszystko będzie dobrze!!!

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
13 sierpnia 2007, 19:45
Witaj Agago :)
Przeczytaj sobie mój wątek: pokrzepienie dla starających się.
Przeżyłam to co Ty, ale nie będę powtórnie się rozpisywała, bo wszystko opisałam w tamtym wątku.
Uwierz mi, że wszystko będzie dobrze!!!


Nancy10 dzięki serdeczne.
Tak dla tych co nie doczytali się, jestem ponownie w ciąży i jak na razie wszystko jest w porządku. Czekam obecnie na wizytę z badaniem USG, ale to dopiero 7 września :)
Więc dla pokrzepienia tych co przeżyły poronienie napiszę tak:,
" po burzy zawsze wychodzi słońce" i teraz naprawdę zaświeciło dla mnie :)

POzdrawiam

Offline Asia-85 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 8.09.2007 nasz magiczny dzień...
Odp: Poronienie - i co dalej ?
2 lutego 2008, 10:51
Postanowiłam odświezyć wątek bo myslę że chciałabym się podzielić z wami moimi spostrzeżeniami, trafilam do szpitala następnego dnia po tym jak dowiedziałam sie że naszemu maleństwu nie bije serduszko, byłam starsznie rozżalona a zwłaszcza wsciekła na mojego lekarza który w 10 tygodniu mnie badał i zapewniał że wszystko jest dobrze a w 12 stwierdził ze od 9 tygodnia już ciąza jest martwa. I wiecie co ja mu mówiłam że mam niepokojące objawy a on mimo to dwał mi coraz to nowsze leki i kazał sie nimi szprycować kto wie czy i to nie wpłynęło w jakis sposób na to co się stało.... w szpitalu położne były super widziałam że próbowały delikatnie mnie traktować i dodatkowo nie stresować przed zabiegiem, niestety lekarz nie był uż tak domyślny jak one zaczoł na mnie krzyczeć że mam sobie wybic z głowy ciąże przez nastepne dwa lata bo on już tu nie raz widział takie co spieszą sie z zajsciem a później ciągle trafiają do niego na zabieg, jak mi to mówił to łzy stały mi w oczach, tak bardzo chciałm usłyszeć słowa otuchy, miałam nadzieje że powie mi że mam sie nie martwić że drugi raz będzie dobrze że mogę znów sie starać mimo to on pozbawił mie nadzieji.... której tak potrzebowałam przed zabiegiem...

Teraz siedzę w domu na zwolnieniu, czekam na wyniki i jestem dobrej mysli że mój nowy ginekolog da mi choć iskierke nadzieji na to że będzie dobrze, tak bym chciała żeby to się nigdy nie wydarzyło i żebym nadal miała fasolke w brzuszku, ja naprawdę pragnę  mieć dzidziusia i mąż również bardzo to przeżył czemu lekarze nie rozumieją że tylko w ten sposób bede mogła sie pozbierać... czy wy także macie takie zdanie jak ja???

A i jeszcze jedno wobec tego co sie stało musiałam sie pogodzic z jeszcze jedna złą wiadomościa a mianowicie z tym że po zwolnieniu odrazu dostaję wypowiedzenie z pracy...

Offline inesk Kobieta

  • zapaleniec
Odp: Poronienie - i co dalej ?
2 lutego 2008, 11:58
Nie przejmuj sie. Glowa do gory. Doczekasz sie swojej dzidzi, tak jak ja doczekalam sie swojej.  W lutym 2007 poronilam, a teraz jestem w 36 tygodniu ciazy i synek ma sie urodzic 7 marca.

Pamietam jak rozpaczalam po stracie poprzedniej ciazy. To nadal siedzi gdzies gleboko we mnie (w srode na pytanie lakarza Ktora to pani ciaza? odpowiedzialam pierwsza, dopiero maz zareagowal i dorzucil : druga). 
Pod koniec stycznia od polskiego lekarza uslyszalam, ze grozi mi przedwczesny porod i kazal jechac do szpitala. Zadna sila nie zmusi mnie i mojego meza do odwiedzenia szpitala w Polsce. Uraz mam do konca zycia.... Naszczescie w LUX zajeli mna sie wysmienicie i nadal synek pozostaje w brzuchu  ;D

Niektorzy lekarze nie zdaja sobie sprawy jak bardzo krzywdza te kobiety, ktore wlasnie dowiedzialy sie o stracie wymarzonej ciazy. W chwili gdy potrzebujemy wsparcia i dobrego slowa, pocieszenia potrafia noz wbic w serce  :(

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
2 lutego 2008, 15:34
Inesk czytając że spodziewasz się dziecka dajesz mi nadzieję że my też się doczekamy.
Niestety sprawa się skomplikowała i po dwóch poronieniach teraz przeszłam operację wycięcia tarczycy. Co do szpitali w Polsce, ja nie mogę narzekać spotkałam się z fachową pomocą (może ordynator ginekologii nie zachował się tak jak powinien ale puśćmy to w niepamięć). Teraz czekam na wyniki histopatologicznem, wizytę u endokrynologa i zielona światło mam nadzieję że dostanę je jak najszybciej.


Asiu trzymaj się kochana. Wiem że teraz ciężko Ci w to uwierzyć. Ale z dnia na dzień będzie lepiej. Musisz znaleźć ginekologa któremu będziesz ufać.  POzdrawiam. Odezwę się jak nabiorę troszkę więcej sił bo wczoraj wyszłam ze szpitala i nie mam za dużo siły.

Offline Asia-85 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 8.09.2007 nasz magiczny dzień...
Odp: Poronienie - i co dalej ?
2 lutego 2008, 16:07
Cały czas mam żal że to właśnie mnie spotkało ale wiem też że nie mogłam nic zrobić widocznie tak miało być, jedyne co chciałabym teraz od lekarza usłyszeć to to że za pare miesięcy będziemy mieli zielone  światło.

inesk dodałaś mi otuchy, dziękuje :-*

Offline inesk Kobieta

  • zapaleniec
Odp: Poronienie - i co dalej ?
2 lutego 2008, 16:56
Inesk czytając że spodziewasz się dziecka dajesz mi nadzieję że my też się doczekamy.

Nie ma innej opcji  ;D Tez bedziesz miala dzidziusia tylko jak na razie wracaj szybko do zdrowia, a pozniej ..... baw sie dobrze  :brewki: :brewki: :brewki:

inesk dodałaś mi otuchy, dziękuje :-*

Cala przyjemnosc po mojej stronie.
Zycze sukcesow w staraniu sie o potomstwo. Jak to moj maz kiedys mi powiedzial - starania to on najbardziej lubi  :brewki:

Offline agaga Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 19.08.2006
Odp: Poronienie - i co dalej ?
2 lutego 2008, 17:59
Asia a co do tych dwóch lat przerwy to nie wierz w to. Teraz lekarze każą odczekać 3 miesiące góra pół roku, no chyba że jest coś co trzeba wyleczyć wyprostować. Ja miałam poczekać pół roku no ale operacja jeszcze przedłuży ten czas.

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Odp: Poronienie - i co dalej ?
4 lutego 2008, 14:22
Asiu kochana normalnie łezki mi poleciały  :'( :przytul: trzymaj się słonko, będzie dobrze!
Póki jesteś na zwolnieniu to odpoczywaj :przytul:
A ten szef to nie jest ktoś z Twojej rodziny? Nieciekawie, ale koro on tak chce Cię wyrolować to może weźmiesz od razu kolejne zwolnienie? Tak chyba jeszcze nie może Cię zwolnić. To tak oftopowo.

Dla każdego jeszcze zaświeci słoneczko :przytul:

Offline Asia-85 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 8.09.2007 nasz magiczny dzień...
Odp: Poronienie - i co dalej ?
4 lutego 2008, 19:28
Dziękuję ricardo :-*  masz racje ten szef to ktoś z mojej rodziny, nie zadzwonił nawet dowiedziec sie jak sie czuje :-\ a teraz mi mówi pokątnie że ma ze mną problem bo nie chce mnie spowrotem a nie wie jak mi to powiedzieć, dlatego puki bedę mogła posiedzę na zwolnieniu lekarskim. Czuję sie juz psychicznie całkiem nieźle dużo mi mężuś pomaga i mama bez niej to normalnie chyba bym nie dała rady :-* jedyne co mi doskwiera to jeszcze objawy jakie towarzyszą zabiegowi ale mysle że i to niebawem ustanie. Teraz mamy swojego małego prywatnego aniołka który będzie nad nami czuwał, tak to sobie tłumaczę ;)

Dziękuję za wszelkie słowa otuchy :-*