e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Komedia romantyczna Karoliny (Lemmy) i Daniela - sequel  (Przeczytany 13761 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Lemmy

  • No one but you, I love like a fool, you're my dream come true!
  • Chuck Norris
    • My Space profile
  • data ślubu: 30 czerwca 2007
ROZDZIAŁ PIERWSZY - czwartek i piątek

Pozwólcie, że trochę przedłużę opowieść ze ślubu i wesela naszego, bowiem jest kilka szczegółów i kilka osób, bez których nie byłoby tak ciekawie. Zaczynam zatem od czwartku. Wtedy Was opuściłam na forum i pognałam odebrać z lotniska Jessicę - koleżankę z Włoch. Dalej odegra ona znaczącą rolę... Nie była zaproszona. Napisała któregoś dnia smsa, czy przyjechać na wesele może. Ach, oczywiście. Czemu miałabym odmiawiać? Miło mi, że są ludzie, którzy poświęcą więcej euro, by dolecieć do odległej Polski.

Tak więc w czwartek wystałam się na Okęciu dobre półtorej godziny (jakoże samolot był spóźniony) po czym odebrałyśmy razem parasol polecony przez Elcik - to w razie deszczu. Zjadłyśmy obiadek, poczekałyśmy na Daniela i brum brum brum, razem z dwoma kuzynami pojechaliśmy do Bielska, dokładniej do wsi o wdzięcznej nazwie Kozy, gdzie dom mój stoi, który zaczynał przybierać wygląd domu weselnego. Mama od kilku dni sprzątała, gotowała i oczekiwała przyjazdu nas, Pary Młodej, i części rodziny, która nocować u nas miała.

Ja nie pochwalałam tego pomysłu. Nie miałam ochoty mieć wokół siebie kilkunastu osób nawijających coś bez przerwy. Wiedziałam, że podejdę do tematu ślubu emocjonalnie, po co miałam się denerwować dodatkowo? Chciałam, żeby nocowali w domu jedynie rodzice Daniela oraz moja chrzestna z mężem i psem. No, ale...

W piątek rano pojechałam na przymiarkę sukni. I... matko boska, za szeroka w biuście! Z boku, pod pachami odstawało mi po ok. 3 cm! Zaczęła się narada. To ja schudłam tak, przyznaję się bez bicia. Niewiele można było zrobić, bo biustonosz wszyty, cała suknia uszyta - każda poprawka wymagałaby dalszych. W końcu z krawcową ustaliłyśmy, że lekko zwęzi, a później, kiedy już ubiorę się w suknię, mama zszyje na mnie ramiączka z tyłu, tak aby podciągnęły ją z przodu.
Następnie spóźniona już pognałam do kosmetyczki na hennę, manicure i pedicure. Wyszłam z głową tak obolałą, że słów brak. Była ze mną Jessica nawijająca non stop po angielsku, a ja jeszcze podtrzymywałam rozmowę z kosmetyczką i fryzjerkami, które znam od lat i wszystkie były przejęte moim ślubem, moją upragnioną stylizacją na ten dzień itd.
Daniel w międzyczasie pojechał z moim tatą kupić owoce do dekoracji stołów, po czym wraz z kuzynami pojechali zawieźć do hotelu Orle Gniazdo (tam odbyło się później wesele) wino, szampana, napoje i owoce.

Popołudniu, ja z obolałą głową, zmęczona już trajkotaniem Jessicy, położyłam się na chwilę zdrzemnąć. Jednak dokładnie w tym momencie musieli zjechać rodzice z bratem Daniela. Ugościłam ich (moi rodzice spali) i pojechałam z Danielem do dentysty na wyczyszczenie zębów. Po zabiegu poszliśmy na chwilę na spacer, żeby mieć te 15 minut dla siebie.
Chwilę później, po naszym powrocie do domu zjechała się reszta towarzystwa czyli moja chrzestna z mężem, psem, kuzynką, kuzynem i jego dziewczyną oraz moja siostra z chłopakiem i ciotką.

Wieczorem jeszcze na mnie spadł transport Jessicy, ciotki i dwóch kuzynów do hotelu. Na początku klnęłam, że to ja muszę zrobić, ale potem okazało się, że w hotelu cisza, spokój i tak miło... Był ze mną Daniel więc jeszcze chwilę posiedzieliśmy, przywitaliśmy tych, którzy już dojechali i wróciliśmy do domu. Była godzina 23.

Czas rozpocząć mini wieczór kawalersko - panieński. Przyjechała moja przyjaciółka, z którą w 1,5 godziny obaliłyśmy prawie całą flaszkę Martini Rosso (dużą butelkę - żeby nie było ;-) ) i poszłam z zawrotami głowy lulać nastawiając budzik na godzinę 9 rano.

Zapomniałabym dodać, że nasz dom był już przepięknie przystrojony przez panny z mojej ulicy. Niestety mama zrobiła dość marne fotki, które nie oddają piękna dekoracji. Tu brama przed wejściem:



A tu kwiatki, kokardki i serduszka, które były wzdłuż całego płotu:





ROZDZIAŁ DRUGI - sobota rankiem i południem


Mniej więcej od godziny 6 rano miałam już koszmary senne, ich tematyka powinna być dla Was oczywista. W efekcie o 7.30, zamiast spać, wylegiwałam się w wannie.
Na godzinę 10 pojechałam z siostrą do fryzjera. Tam Agnieszka, fryzjerka moja, zrobiła mi fryzurkę, a Ola, kosmetyczka, makijaż. Wesoło było. Zwłaszcza przy makijażu. Wszystkie dziewczyny z salonu wiedziały, że chciałam stylizację na laat 40/50-te. I wszystkie 5 zaangażowały się w pomoc, doping (jedna przez drugą) i obserwowały całą robotę od początku. Makijażystka Ola, aż skupić się nie mogą rysując mi kreskę na powiece, bo pozostałe 4 stały nieruchomo i się wpatrywały zaciskając kciuki, a ja biedna leżąc starałam się nie ruszać, ale w brzuchu mi bulgotało, raz po raz z nerwów, a czasem ze śmiechu, z obserwujących dziewczyn oczywiście.

Na szczęście, wszystko się udało.

Potem razem z Agnieszką pojechałyśmy do domu (Aga jest moją sąsiadką).

Jeszcze zanim się ubraliśmy, przyjęliśmy kilka prezentów, a potem błogosławieństwo, którego treść wygłosiła babcia Daniela. Ciężko było mi się nie popłakać. To takie wzruszające!
A jeszcze bardziej łzy mi płynęły, kiedy ciocia dała mi kartkę z życzeniami dla nas podpisaną przez moją babcię, która leży w szpitalu. Ma Alzheimera i już wogóle się nie porusza o własnych siłach. Podpisy były dwa: jeden zupełnie nieczytelny, a drugi jak za dawnych lat... Tuż przed wyjazdem cioci do nas, babcia czuła się świetnie.

Ubrać się poszłam ok. godziny 15.15. Daniela ubierali rodzice w pokoju gościnnym, a mnie na drugim końcu domu moja mama.

Wyszliśmy równiutko... Ja zobaczyłam go pierwsza. Zatrzymałam się... On się obrócił niewiedząc, że patrzę na Niego. Czując moją obecność, ale niewiadomo skąd. Ujrzał mnie niespodziewanie i zaniemówił.





Zleciała się reszta gości będących w domu - zdjęcia, westchnienia, uśmiech. Ja niewiele pamiętam. Zeszliśmy do auta stawić czoła bramkom na drodze.




cdn...

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
ale wyglądałas zjaiwskowo!!
czekam na dalszy ciąg

Offline Barbart Kobieta

  • uzależniony
To czarno białe zdjęcie jest czadowe !!!

Wyglądałś przeslicznie.

Bardzo Ci do twarzy w takiej stylistyce.

Czekam na dalszy ciąg :D

Offline ewajasz Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15-09-2007
Karolina wstęp świetny....czekam na dalszą część opowieści z Jessicą ;DDomek pięknie udekorowany....a Ty wyglądałaś olśniewająco!!!!!!!

Czekam na dalszy ciąg ;)

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
ło mamo!!!!alez mi apetytu narobiłas!!!!CUDOWNIE CUDOWNIE CUDOWNIE!!!!!!!!!!
"-To wódka?- słabym głosem zapytała Małgorzata. Kot poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle. -Na litość boską, królowo- zachrypiał- czy ośmieliłbym się nalać damie wódki ? To czysty spirytus. "

Offline ewajasz Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15-09-2007
A Ja już troszkę więcej zdjęć widziałam...są PIĘKNE!!!!!!!!!!!!!

Karolina piękne rękawiczki ;D

Offline jumi_1979 Kobieta

  • uzależniony
Zapowiada się interesująco, czekam na ciąg dalszy. Na tym czarno-białym zdjęciu wyglądasz jak gwiazda filmowa :brawo:

Offline Beaataa Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 28.07.2007
Pieknie :)
Idealnie wybralas sobie stylistyke lat '50tych
zycze wam wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia :Daje_kwiatka:
I czekam na dalszy ciag relacji i na fotki  :tupot:

Offline Beaataa Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 28.07.2007
Myslalam, ze na 2 fotce jest Dita von Teese - a to ty  :szczeka: :shock: :zdziwko:
zamurowalo mnie :D

Offline Lemmy

  • No one but you, I love like a fool, you're my dream come true!
  • Chuck Norris
    • My Space profile
  • data ślubu: 30 czerwca 2007
Dzięki dziewczyny!

Miałam jeszcze trochę poczekać z dalszym pisaniem, a tak, żebyście odczuły niedosyt ;-) Ale rozpędziłam się. Piszę dalej...


ROZDZIAŁ TRZECI - ślub

Wyjechaliśmy z domu... Nie wiem, która była to godzina. Postaliśmy chwilę przed bramą, bo każdy jeszcze biegał do domu i do aut, przypominając sobie o kolejnych rzeczach do zabrania. Jechaliśmy 4 samochodami - mama z siostrą i jej chłopakiem, ja z tatą i Danielem, rodzina Daniela oraz reszta rodzinki nocującej u nas + 2 znajomych buskiem znajomego.

Na ulicy dzieciaki + młodzież przygotowali bramki. Byli fajnie poprzebierani, w wiejskie kapelusze i ciuchy, super!
Droga do Szczyrku dłużyła mi się strasznie. A tata jechał powoli, bo czasu mieliśmy dużo.
W Szczyrku zatrzymał się, żeby założyć dekoracje na samochód. Ja, mądrusia panienka zauważyłam, że całe 30 minut drogi siedziałam na moje chuście, co zresztą będzie się dało zauważyć na zdjęciach z kościoła - wymięta jak psu z gardła.
Mieliśmy jeszcze z 15 miutek (ksiądz prosił, żebyśmy pojawili się na zachrystii o 16.45) - zaproponowałam, żebyśmy nie kombinowali, tylko zajechali pod kościół, a ja sobie postoje, by suknia mi trochę się odgniotła. Tata zapytał, czy na pewno nie chcemy zajechać 'z pompą', ale odmówiłam tłumacząc, że i tak jeszcze nie będzie gości.
Zajeżdżamy, a tu już połowa rodziny! Po drodze jeszcze dwie bramki okoliczny lud nam przygotował!
Mój tata, co nie jest zaskoczeniem, potrzymał jeszcze wszystkich w niepewności i powolutku objechał kościół ciesząc się, że 'zaoszczędził dwie minuty'.
Wysiedliśmy, usłyszałam szepty, wzdychanie, ale prawie nikt nie podszedł do nas. Daniel stwierdził, że chyba jesteśmy trędowaci :) Nie chciałam paradować w sukni z trenem po całym placu przed kościołem. Ale powoli podchodzili witając się z nami.
Z tego zdjęcia, zrobionego przez kuzynkę, śmiejemy się, że wyglądało to na jakąś galę w Cannes tudzież podobną:




A to moja przecudownie wyglądająca mama:






Goście się schodzili cały czas. Ja stałam jak słup soli i denerwowałam się. Chyba. Nie wiem, co działo się wokół mnie. Po chwili ujrzałam wychodzących z kościoła Gosię i Radka. Uśmiechnęłyśmy się do siebie, chyba życzyłyśmy sobie wszystkiego najlepszego. A mnie już wołano do księdza.
Ksiądz początkowo zbyt miły nie był. Zmroził mnie trochę, przez co zapomniałam go poprosić o modlitwę za babcię podczas mszy.
Zwrócił nam uwagę, że wypadałoby jeszcze, jakiś banknocik dać ministrantowi !!!. Tata na szczęście miał kilka 20 na takie niespodziewane okazje, podał je Sebastianowi - świadkowi Daniela, a Sebastian podszedł do człowieka i dał mu owe 20 zł. Ksiądz na to powiedział: "To jest kościelny. Ministrant to ten. Ale kościelnemu też wypada". Gdyby nie wyjątkowość tego dnia, moje cudowne samopoczucie i jakieś nerwy przeplatane ukojeniem, powiedziałabym kilka niemiłych słów.

Niewiele pamiętam, co było dalej. Podeszliśmy pod wejście kościoła. Daniela wszedł do środka. Ja z tatą i świadkami i z akompaniamentem góralskiej orkiestry chwilę postaliśmy po czym sami podążyliśmy na przód.
Nie mam jeszcze zdjęć od fotografa, ale oto kilka z innych aparatów:

Mój przyszły mąż czekający pod ołtarzem:


I zamazane wejście Panny Młodej:



Usiadłam na tronie przygotowanym dla nas, chwyciłam Daniela za rękę i już do końca nie puściłam. Pierwsze kilkanaście minut mszy nudziło mnie strasznie. Nie mogłam usiedzieć. Wierciłam się jakbym miała owsiki.




Wreszcie ksiądz poprosił nas, byśmy podeszli do przysięgi. Przydeptałam sobie suknię i przez pierwsze kilkanaście sekund zajmowałam się bardziej wykopywaniem materiału spod moich stóp. Siostrę (świadkową) sparaliżowało, tak że widziała, że mam poplątany tren, ale jak powiedziała później, nie wiedziała, co zrobić :)
Zanim Daniel zaczął mówić słowa przysięgi już słyszeliśmy z tyłu pochlipywanie.
Całe szczęście, że nie zdecydowaliśmy się, tak jak planowaliśmy, wypowiadać przysięgi z pamięci. Zamurowało nas.
Daniel powtarzał za księdzem i patrzył mi w oczy, a ja się uśmiechałam. Przed moją kwestią wzięłam głęboki oddech, po czym łzy mi strumieniem popłynęły i ksiądz musiał na chwilę przerwać. Musiałam się uspokoić (zresztą sam mi powiedział 'proszę się uspokoić'), hehehehe. Ledwo ledwo skończyłam...
Spłakani byli prawie wszyscy goście. Tylko smarkanie słychać było!



Kiedy już usiedliśmy, Daniel do końca mszy płakał (ze wzruszenia oczywiście), a ja miałam uśmiech, niczym banan do twarzy przyklejony. Najlepsze jest to, że sam ksiądz zmiękł. Wcześniej zimny jak lód, po przysiędze był uśmiechnięty, miły, wesoły i ciepły. Na koniec przytulił nas, wręczył pamiątkę, życzył wszystkiego najlepszego.

I wyszliśmy. Już jako małżeństwo.









Napisane: Lipiec 04, 2007, 13:48:56
Myslalam, ze na 2 fotce jest Dita von Teese

Tak miało być! ;-)

Offline ewajasz Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15-09-2007
Karolina wyglądaliście naprawdę pięknie! Jeszcze raz życzymy Wam wszystkiego naj!!!!!

Offline rajdowka Kobieta

  • Chuck Norris
    • Rajdówkowe życie jako Żonka! ;D
oja przecudnie!!!! wygladalas oblednie..

Karolinko prosze jeszcze fotek fryzurki.. przesliczna!!

no i Mama wygladala rzeczywiscie zjawiskowo...

Offline stewe_griffin Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 28.09.2007
 :szczeka: :szczeka: :szczeka: :szczeka: :szczeka: :szczeka: :szczeka: :szczeka:
no jestem pod wrażeniem!! super relacja  :D
czekamy jeszcze na koeljny rozdzaił pt.: 'wesele' i na relację foto.. no i wogóle więcej fotek ślicznej Panny Młodej

Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:

Offline *Mimi* Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 07.07.07 :-)
Niesamowita historia!!!  :o
Przepięknie wyglądałaś, zjawiskowa fryzura i cała oprawa.
Piękna suknia..

czekamy na ciąg dalszy

Offline ricardo Kobieta

  • Patrycja
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.09.2007
Prześlicznie wyglądacie, wszystkiego najlepszego!!!!

Naprawdę się poryczałam jak napisałaś o babci, a teraz jak piszę to muszę oczy szeroko otwierać żeby mi przeszło...

Czekamy na więcej fot :)

Offline Barbart Kobieta

  • uzależniony
bardzo ładnie wyglądaliście

ciekawa stylistyka :brawo:

wiecej fotek :tupot::tupot::tupot::tupot::tupot:

Offline kkotek Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.09.2008
Super wygladaliscie ;D

Wiecej fotek, wiecej fotekkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk :D


Kajetan  *† 31.12.2015 (15 tc)

Offline met Kobieta

  • Młoda Żonka
  • Chuck Norris
  • data ślubu: [size=
No to się popłakałam.

Wyglądaliście obłędnie!

Offline Ania P. Kobieta

  • Dopóki miłość nas dwoje łączy, świat się zaczyna, świat się nie kończy...
  • uzależniony
  • data ślubu: 11.08.2007 :*
Świetna relacja i pękne zdjęcia!!!

Offline Lemmy

  • No one but you, I love like a fool, you're my dream come true!
  • Chuck Norris
    • My Space profile
  • data ślubu: 30 czerwca 2007
ROZDZIAŁ CZWARTY - życzenia

Podejrzewam, że na dzisiaj będzie to już ostatni rozdział; późno się robi i niebawem mój MĄŻ z pracy wróci - wreszcie, po raz pierwszy od tygodnia, mamy popołudnie dla siebie.
Jutro opowiem Wam o weselu, naszym walcu (warto czekać na ten moment), Jessice, paru innych osobach i tysiącu miłych słów, pochwał i zachwytów w naszym kierunku. Może dojdę do niedzieli, rozpakowywania prezentów, przyjęcia w domciu i innych.

Teraz kilka słów i fotek z życzeń.

Wyszliśmy z kościoła. To już wiecie.
Na samym początku i teraz, aż do końca obiadu przygrywała nam góralska orkiestra:






Długa kolejka gości wpatrywała się w nas i śmiała widząc nasze wybuchy śmiechu, Daniela łzy. Mnie tak strasznie bolały policzki od uśmiechu, że już nie mogłam wytrzymać.
Była koleżanka, która tydzień wcześniej w tym samym miejscu ślubowała, mówiła, że to niesamowite wrażenie być tam kilka dni później.
Ludzie byli tacy roześmiani, przyjaźni nam. My najzwyczajniej w świecie ich wszystkich rozbroiliśmy!
Przyszły mamy moich koleżanek, które być nie mogły.
Wujek mówi do mnie: "Chcę być oryginalny i życzyć Ci coś innego niż wszyscy - wszystkiego najlepszego". Mnóstwo było śmiechu.
Daniel opowiadał wszystkim, że wcześniej był z niego taki wiracha, taki mądry, a tak się rozkleił. Wysmarkał jeszcze dwie czy trzy paczki chusteczek.

Oto kilka zdjęć:








To nasze rodzinki, tzn. my z rodzicami:






I ze świadkami:




Tu śmieszne ujęcie - nie wiemy, co to za gest, ale na pewno pełen miłości:




I kilka ujęć od fotografa:









Chwilę poczekaliśmy aż goście dojdą do hotelu, po czym wskoczyliśmy do autka i zjechali 300 metrów niżej.
O tym już jutro...

« Ostatnia zmiana: 4 lipca 2007, 17:59 wysłana przez Lemmy »

Offline katarzyna_84 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.8.2008
wow... cudnie wyglądałaś... ale mam nadzieję, że na tym dzisiejsza realcja się nie zakończy...  :D

Offline ewajasz Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15-09-2007
Karolina wszystko tak pięknie wygląda...Suknie przepiękna...bukiecik bardzo ładny...i Wy....straszliwie zakochani :)

Offline SaTine Kobieta

  • ღ KM ღ
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.06.2008
Wyglądałaś zjawiskowo!!!

Offline tete Kobieta

  • "Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań."
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2.06.2007
Amnie sie marzył ślub w tym klimacie.....
a WY..
bark mi słów..żade i tak nie oddadza tego co TU wiedzimy...pięknie jest Was ogladac....ja tak moge bez końca//
"-To wódka?- słabym głosem zapytała Małgorzata. Kot poczuł się dotknięty i aż podskoczył na krześle. -Na litość boską, królowo- zachrypiał- czy ośmieliłbym się nalać damie wódki ? To czysty spirytus. "

Offline Bernadetka Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 01-09-2007
Ślicznie się prezentowaliście, piękny kościółek i cudna suknia brak mi słów, żeby wszystko skomplementować odpowiednio, czekam na relację z wesela i nie mogę się też doczekać kolejnej partii zdjęć
Poza tym ja mam rodzinkę w Kętach, często przejeżdżałam kiedyś przez Kozy jak odwiedzałam kuzynostwo w dzieciństwie, uwielbiam te rejony.

Offline aniuska25 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 22.09.2007
 :szczeka: :szczeka: :szczeka: Pięknie, pięknie, pięknie....
I bardzo wzruszająco... :Wzruszony: :Wzruszony: :Wzruszony:

Offline grubcio Kobieta

  • zapaleniec
wyglądaliście cudnie!!!
a twoja sukienka - no no!! bardzo mi się podoba.

Offline AndziaK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23.06.2007 r.
Ślicznie Lemmy....  :) :) :) :)

Offline Elcik Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.06.2007
ach ach przepięknie, suknia śliczna  :skacza: Wielkie gratulacje i czekamy na dalsze fotki :D

PS. Parasolka jak widzę się nie przydała ;) no i dobrze :D