e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Też się starałam - przez 15 lat....  (Przeczytany 944 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline zadowolona

  • nowicjusz
Witam wszystkie starające się.  Mam wiele lat za dużo jak na to forum ale gdy tu trafilam, okazało się bardzo bliskie memu sercu.  Z powodu trudności z zajściem w ciązę 15 lat poświęcilam badaniom ,leczeniu i ciągłym rozmyślaniom.  Teraz mam 2 cudownych, adoptowanych dzieci.  W ciązę oczywiście zaszłam wtedy gdy już nie chciałam / 2 lata po drugiej adopcji/.  Ale tylko po to aby mnie jeszcze bardziej doświadczyć gdyż ciąża skończyła się tragicznie.  Ale nie o tym chcialam.  Wiem doskonale do jakiego stanu psychicznego prowadzą ciągłe niepowodzenia.  Ja doszłam do stanu jaki określilam jako "nałóg leczenia".  Czasami miałam wrażenie, że bardziej niż dziecka potrzebuję pobytów w klinice.  Tam bylam "wśród swoich".  Teraz, z perspektywy czasu, widzę jakie to chore.  Ale wtedy nikt nie oferował wsparcia psychicznego / podejrzewam, że teraz też/ a ono było mi  bardzo potrzebne.  Nie mialam netu a opinie osób mającech dzieci odbieralam żle.  To tak jak ten syty i glodny.  Pewnie dlatego dobrze mi było wlaśnie w szpitalu. . . . Jeśli ktoś chce pogadać to zapraszam.

Offline aneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22.07.2006
witam!

fajnie, ze do nas zajrzalas..
mam nadzieje, ze podtrzymasz forumkowe staraczki na duchu...

i pamietaj, ze nikt tu nie ma za duzo lat na to forum.. przyda sie takze nam doswiadczona kolezanka :)
my z mezem swoje staranka zaczelismy od marca. to jest 4 cykl naszych staran. Nie wiem czy dalej "zdawac sie na los" czy juz teraz udac sie do lekarza. w sumie, to badania przeciez nie zaszkodza...

dopiero teraz zaczynam rozumiec dziewczyny, ktore nie moga zajsc w ciaze. co prawda jestem dobrej mysli, ale jednak............

Offline zadowolona

  • nowicjusz
W moim przypadku potwierdziło się, że " dzieci przychodzą gdy na nie nie czekamy". Badania nie szkodzą ale warto przemyśleć bo " ruszy machina" leczenia a to jedna z podstawowych przeszkód w zajściu w ciążę. Lepiej pojechać na szalone wakacje i zapomnieć się / wiem ,że to omal nie wykonalne/ ale... Mnie in vitro nie pomogło a gdy test ciązowy po latach wyszedł dodatni to męża pytałam czy on coś o tym wie >:(, nawet nie znałam terminu @.Więc gdym kiedyś się zapomniala.... Natura ciągle pilnuje swoich tajemnic. Ale na szczęście wiekszość kobiet zachodzi w ciąże przed upływem 2 lat.

Offline BETI Kobieta

  • maniak
Ja też chyba po mału wpadam w nałóg leczenia.Teraz,gdy idą wakacje,(jeśli inseminacja ni e wyjdzie) mąż zaproponował odpocząc od lekarzy.Wpadłam w panikę.Ale jak to?Przecież tak nie można!Przecież muszę się kontrolować.Skąd będę wiedziała,że nie dzieje sie coś złego,że nie porobiły mi się torbiele...jestem chyba uzależniona.Każdy lek biorę jakbym wykonywała jakis rytuał,odrazu się po tym uspokajam.ehm,taki to nasz los staraczek :-[

Offline zadowolona

  • nowicjusz
Spróbuj posłuchać męza / trudne/i zapomnieć o staraniach a nie tylko o lekarzach. "Nałóg leczenia" to wielki wróg - wiem z autopsji.

"Skąd będę wiedziała,że nie dzieje sie coś złego,że nie porobiły mi się torbiele..." I dobrze, że nie będziesz wiedziala. A kto powiedział, że te, które rodzą co rok są idealnie zdrowe. Ich przewaga polega na tym, że się nie badają ,nie obserwują... Powodzenia w zapominaniu - to najlepsze lekarstwo.

Offline Kastor (Olcia) Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.04.2006cywilny 28.04.2007kościelny
dokladnie co ma byc to bedzie lekarze w tym wypadku nie sa konieczni Jedz na wkaacje oderwij sie na chwilke od tegokto wie co z tego bedzie... a moze  :serce:
Zawsze po wakacjach mozesz wrocic pod opieke lekarza ;)