e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Plusy i minusy  (Przeczytany 7356 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
Plusy i minusy
17 maja 2007, 05:25
Myśle że temat się spodoba ale zobaczymy, a w temacie głównie chodzi nam o plusy i minusy z naszego punktu widzenia na pobyt za granicami naszej ojczyzny. Czy chcemy tu zostać czy wracamy w odpowiednim dla nas momencie do Polski.

Może zaczne od siebie. Na codzień dostrzegam wiele plusów i minusów bycia tu, tu to znaczy w Anglii dokładnie Walii. Teraz dużo ich nie mogę nawet sobie przypomnieć, ale wydaje mi się że to dlatego że nawet będąc w Polsce dostrzegam jej minusy i plusy. Wiadomo tam zostaliśmy wychowani. Może zaczne od moich największych i które teraz pamiętam minusów:brak bliskich, nie znam języka (moja wina i ucze się go), brak znajomych (płeć żeńska) nie mam rzadnej koleżanki z która poszłambym poklechać do parku, ale na szczęście mam forum :) , częste deszcze (jak była tu mała to miałam dość bo jak można usiedzieć z dzieckiem pare dni w domu) , brudu na ulicach (weekendy najgorsze) może teraz przejde do plusów: uprzejmość (większa niż w Polsce), lepsza przyszłość dla dzieci, szybszy sposób na dorobienie się, ceny w skali do zarobków (tu każdy może pozwolić sobie na auto,komputer czy cokolwiek) no narazie to tyle, ale jak mi się coś nasunie napewno dam znać.

Teraz powiem o tym jak patrzymy razem z Łukaszem bo mała jeszcze nie ma nic do powiedzenia :) na to ile mamy zamiar tu być. Napewno długo a jak długo czas pokarze. Wanessa tu zacznie przedszkole a musi już za rok i napewno szkołe. Po nowym roku szukamy większego mieszkanka (mamy dwa pokoje) i tam chcemy się już urządzić (teraz to nie mamy prawie nic :( ), powiększyć rodzinke i żyć tu.

Offline edea

  • użytkownik
  • data ślubu: 15.09.2007
Plusy i minusy
17 maja 2007, 15:58
To moze teraz ja :)

Do Anglii sciagnal mnie moj mezczyzna. Nigdy nie myslalam ze tu przyjade. nawet jak on wyjezdzal rok wczesniej to mowil ze wroci... Troszke mi szkoda bo mialam w Polsce lekka pracke na recepcji w renomowanej firmie. Dbali o pracownika jak jeszcze nigdy w zyciu nie widzialam... no ale albo razem albo oddzielnie wiec przyjechalam tu.
Czy zaluje??? czasami tak. Mimo iz wcale niezle spikam op angielsku, mam niezla robotke to czuje sie jak gdzies obco. czasem mam problemy ze znalezieniem slow. Wkurza mnie to bo chce sie z kims ladnie i plynnie dogadac a mi nie wychodzi, albo nie rozumieja mojego akcentu mimo ze slowko jest poprawne ... grrrr  :glupek:
co do minusow to mam ten sam problem cio sandrunia, nie mam kolezanki z ktora moglabym pojsc na piwo czy gdzies i po prostu pogadac.

co do dobrych rzeczy ( tez jest ich kilka) zyje nam sie zdecydowanie lepiej. Moj chlop nie mial szans na znalezienie dobrej pracy w Posce. tutaj mimo ze pracuje fizycznie to ma z tego wcale niezle pieniazki. Stac nas na wynajecie domu. samochod, komputer i na odkladanie na wesele. Bo ustalilismy ze nie bedziemy wyciagac pieniazkow od naszych rodzicow.

Planujemy tu zostac jeszcze dlugo... mzoe na zawsze??? Planujemy zalozyc tu rodzine, kupic dom.  Prespektywy zycia sa tu zdecydowanie lepsze niz w Polsce.

:)

Offline SaTine Kobieta

  • ღ KM ღ
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.06.2008
Plusy i minusy
17 maja 2007, 16:16
Ja jeszcze nie będę sie tak wypowiadać co do plusów i minusów bo jak narazie w Anglii byłam tylko przez wakacje (zmieni się to od lipca)

Jednak na dzień dzisiejszy zgodzę się chyba z dziewczynami... po dłuższym pobycie dodam może coś jeszcze..

Cytat: "edea"
co do minusow to mam ten sam problem cio sandrunia, nie mam kolezanki z ktora moglabym pojsc na piwo czy gdzies i po prostu pogadac.


Kochana !! To sie mam nadzieje zmieni jak ja zawitam do Banbury  :brewki:
Bo też niestety nie będę miała tam żadnej koleżanki z którą bedę mogła wyskoczyć na piwko albo na zakupy...

Offline Irina

  • nowicjusz
Plusy i minusy
19 maja 2007, 08:55
Mnie do Anglii ściągnął brat początkowo były tylko odwiedziny ale niestety taka jest Polska rzeczywistość, że ludzie młodzi mają tutaj nie wiele perspektyw chyba, że rodzice są dobrze ustawieni mają własną firmę albo pracują w jakimś urzędzie a później wsadzają swoje dzieci do pracy. Dla mnie plusami Anglii jest oczywiście obcowanie w języku angielskim widać na coś się przydało uczenie po nocach hihihi, praca za dobre pieniądze, stać mnie na rzeczy o których w Polsce bym mogła pomarzyć tylko. Do minusów zaliczam; brak bliskich czasami czas się niemiłosiernie ciągnie, brak znajomych, ogólnie mojego miasteczka. Czy zamierzam tu zostać na stałe??? Na dzień dzisiejszy nie, decyzja nie tylko zależy ode mnie, mój narzeczony nie wyobraża sobie życia tutaj, kilka lat i wracamy do Polski.

Offline Irina

  • nowicjusz
Plusy i minusy
19 maja 2007, 08:57
"SaTine pozdrawiam serdecznie" miłego dnia:*:*:*:*

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
Plusy i minusy
19 maja 2007, 11:47
Ciesze bardzo się że ktoś odwiedza ten temat i wypowiada się. :)

Offline Oleńka81 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
Plusy i minusy
19 maja 2007, 15:21
Ja przyjechałam do siostry, była tutaj 3 lata..
Nie myslałam wtedy na jak długo tu "zabawie"...  
Szybko znalazłam prace i to dobrze płatną.

Podoba mi sie tutaj ten "luz" jaki maja tu ludzie.. Tutaj ludzie nie martwia sie o jutro.. Zyja z dnia na dzien.. Zyja dniem..
Wiele ludzi mozna tu poznac.. Znalesc przyjaciół..
Stac nas na wiele rzeczy oczywiscie po kilku wyrzeczen.. bo nie da sie tez miec wszystkiego..
Napewno jest lepiej niz w polsce..
A doskwiera troche brak rodziny, przyjaciól takich od dziecka.. polskich ulic... domów.. polskich sklepow..
po tylu latach to brakuje wielu rzeczy.. ale jak na razie trzymam sie..

Ja teraz to nie mam zadnej kolezanki.. mam dziecko.. meza.. wszystkie moje byłe kumpele to dziewczyny stanu wolnego.. wiec ja juz nie moge isc pobawic sie i poderwac faceta lub balowac cała noc.. zycie sie zmienilo..

Jak na razie tu jestesmy i na razie tu zostaniemy..
plany sa wrócenia kiedys do Polski, bo ani ja ani Marcin nie chcemy tu zostac..

Teraz bedziemy kupowac ziemie w Polsce i mały domek, taki zeby miec gdzie pojechac na wakacje odpoczac.. cos "swojego"..

Jak na razie bedziemy przyjezdzac do Polski 2 razy w roku na wakacje, jak do tej pory..

Offline edea

  • użytkownik
  • data ślubu: 15.09.2007
Odp: Plusy i minusy
21 maja 2007, 16:39
ooo i jeszcz brakuje mi tu polskich ciuchow... :)
jakos nie odnajduje sie w tej angielskiej modzie ( zwlaszcza butkow nie ma tu fajnych :) )
Ja jeszcze nie będę sie tak wypowiadać co do plusów i minusów bo jak narazie w Anglii byłam tylko przez wakacje (zmieni się to od lipca)

Jednak na dzień dzisiejszy zgodzę się chyba z dziewczynami... po dłuższym pobycie dodam może coś jeszcze..

Cytat: edea
co do minusow to mam ten sam problem cio sandrunia, nie mam kolezanki z ktora moglabym pojsc na piwo czy gdzies i po prostu pogadac.

Kochana !! To sie mam nadzieje zmieni jak ja zawitam do Banbury  :brewki:
Bo też niestety nie będę miała tam żadnej koleżanki z którą bedę mogła wyskoczyć na piwko albo na zakupy...

juz nie moge sie doczekac :)
 ;D

Offline SaTine Kobieta

  • ღ KM ღ
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.06.2008
Odp: Plusy i minusy
21 maja 2007, 16:42
Cytat: edea
zwlaszcza butkow nie ma tu fajnych


o tak !! Jak byłam w lutym to codziennie chodziłam po slepach i nie mogłam znaleźć normalnych zimowych kozaczków ! Porażka :dno:

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
Odp: Plusy i minusy
22 maja 2007, 10:26
A ja to mam różnie. Po jednej dostawie do sklepów mogę wziąść wszystko bo mi się podoba a następnym razem jest tandeta. Ale to fakt też wolę ubrać się w Polsce niż tu.

Offline megan Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 4 sierpnia 2007
Odp: Plusy i minusy
16 czerwca 2007, 20:31
hmm to i ja wtrace swoje trzy grosze - Cork a teraz Mallow, Irlandia, Zielona Wyspa  :los:

plusow jest wiele - patrzac z mojej i mojego ukochanego perspektywy, dla ludzi z wyksztalceniem i jezykiem i doswiadczeniem drzwi stoja otworem, nie ma problemow ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie i za godziwe pieniazki ... dodatkowo jest to kraj ludzi przychylnych i otwartych, kraj mozliwosci ...
my szybko wtopilismy sie w otoczenie, mamy tu przyjaciol, kupilismy dom i otworzylismy solarium ...
natomiast kosmetyki i ciuchy - duzo taniej niz w PL mozna dostac ...

minusy ... heh brak butow - zgodze sie - nie ma np Venezii ani innych wloskich (w Cork bynajmniej ...), jesli chcemy wyjsc do knajpy z moja alergia pokarmowa jest to problem chyba ze jest to mega zeschizowane miejsce serwujace hiper zdrowy slowdownowy zestaw potraw ... pierdoly jak okna otwierajace sie na zewnatrz czy dwa krany na zimna i na ciepla ...

powiem tak jestesmy zadowoleni i szczesliwi ale to dlatego ze tam dom twoj gdzie serce twoje - czyli przy ukochanej osobie ...

czego mi szkoda lub brak - mojej przepieknej szafy Komandora z drzwiami z luster ... (ale po slubie bedzie to jedna z pierwszych rzeczy jaka sobie zafundujemy) i chleba Fitness Schulestadt - tolerowalam go bo ma malo glutenu ... tu ciezko zamiennik niegrozny dla mnie dostac ...

Offline asia-be Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 8 wrzesień 2007
Odp: Plusy i minusy
2 lipca 2007, 08:16
To i ja sie dopisze do listy emigrantow :)
Ja przyjechałama do mojego P. po trzech miesiacach rozlaki nie wytrzymalam, na poczatku bylo trudno,szczegolnie z malym dzieckiem, ale dalismy rade i ciagle jestesmy razem.
 Obecnie mieszkamy w Skegness(Lincolnshire, wschodnie wybrzeze), ale w przyszlosci chcielibysmy pomieszkac w wiekszym miescie-moze Edynburg. Jestesmy tu od pol roku, bardzo nam sie podoba, oboju, czy nawet calej trojce, moge powiedziec.
Plusy?? przede wszystkim(nie da sie ukryc) pieniadze, ale rowniez ta zyczliwosc u innych(w sklepach i urzedach tak samo)usmiechnieci ludzie i nie wiem czy to zasloga tego miasteczka(ok 20 tys mieszkancow) czy wszedzie tak jest, ale ludzie sie tak nie spiesza nie gonia.
Niezaleznosc, wczesniej mieszkalismy katem u rodzicow, tu wynajmujemy mieszkanko.

Minusy?? tesknota za bliskimi, jak ma sie duza rodzinke, z ktora jestescie bardzo zzyci, to trudno potem zastapic zwykle spotkanie rozmowa przez tel, czy skypa, staramay sie wiec czesto do Polski jezdzic, albo zapraszac kogos do nas :)

Zyje sie nam tu bardzo dobrze, Wojtus, nasz synek bardzo dobrze sie tu czuje, zaczyna mowiec w dwoch jezykach na raz. Chcemy tu zostac dluuugo, moze nawet na zawsze, a na poczatku mielismy posiedziec tylko chwilke, az uzbieramy na wesele.:)

pozdrawiam wszytkie dziewczyny na Wyspach

Offline olkahof

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 08.04.2007
Odp: Plusy i minusy
6 lipca 2007, 20:48
Przeczytałam wasze posty...

We wszystkich minusem jest brak przyjaciółki, koleżanki, kogoś od serca...

Ja może napiszę o sobie...

Mieszkam w Consett (koło Newcastle upon Tyne na północy UK) to taka malutka mieścinka. Polaków jest dużo, szacuje się, że nawet 600. Moje frono znajomych zawęża się do 2 małżeństw, każde z nich ma dziecko już w wieku 7-9 lat. Jesteśmy z Irkiem najmłodsi i to się w wielu sytuacjach da odczuć, ale przywykliśmy.
Plusy- napewno finanse, możliwości. Dopiero w UK poznaliśmy jak można korzystać z życia i jakie ono może  być, bez zamartwiania się czy starczy nam do 1go. Ja zaczęłam się uczyć, rozwijać skrzydła. Przed urodzeniem dziecka skończę tylko jeden poziom, ale i to będzie dla mnie osiągnięciem. Życzliwośc i nastawienie anglików, pomogą, doradzą jak tylko mogą. W jednym zdaniu napisałabym też, że nie miałabym w Polsce na dzień dzisiejszy tego co mam. Nawet na wesele nie bylibyśmy w stanie uzbierać...
Minusy- pogoda (  :popija: ), nastawienie innych Polaków, tęsknota z rodziną, znajomymi...
Ostatnio byliśmy na pierwszej polskiej mszy w Consett, było dużo ludzi, młodych małżeństw, par, kobiet w ciąży... Po mszy było nawet spotkanie i poczęstunek. Jakos tak dziwnie wyszło, że wszyscy usiedli tak, aby być najbliżej swoich a najdalej nieznajomych... A ja bardzo chciałabym mieć koleżankę w wieku bardziej zbliżonym do mojego, z którą mogłabym porozmawiać itd.
ogólna nuda...też jest minusem... nie ma wiele rozrywek... szczególnie w brzudką pogodę, długo frajdą były zakupy, ale ile można... ile można jeździć nad morze, chodzić do muzeum, na zakupy... Kiedy ostatnio znalazłam niedaleko nad wesołe miasteczko- nikt nie chciał jechać... tak samo kręgielnia... Nasi znajomi to jak już napisałam małżeństwa po 30tce i nie wiem czemu, ale oni spędzają czas mniej więcej tal:- on na kompie coś szuka, ona czyta gazetę, telewizor gra w tle i tyle...
Czasem czuję jak mi życie przez palce umyka a ja siedzę cały czas w tym samym miejscu...
Ale niedługo będziemy mieli dzidziusia i kto wie, może poznamy jakąś parę, która też spodziewa się dziecka. Zresztą dzidzia napewno będzie wywrotnią naszej monotonii i super :D

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
Odp: Plusy i minusy
21 lutego 2010, 21:20
dawno nic nie pisano...może się rozkręci dalej :)
z każdym miesiącem widzę tu siebie bardziej niż w Polsce, tu już jest mój dom...po miesiącu pobytu w PL
na święta odliczałam dni do powrotu wszędzie dobrze ale w domu... ;)

ja tu to znów nie mam czasu się nudzić, przy 2 dzieci sesjach i pracującym facecie i być tylko zdanym na siebie...
mam znajomych którzy to jak zawsze czekają na nasze inicjatywy bo prócz tego organizujemy wypady na piłkę
nożna dla facetów, wypady mamusiek, kręgle i jest fajnie póki my to robimy są chętni a jak są miesiące ze za dużo
mam sesji i nie mam już nawet ochoty nic nie dzieje się u innych ;) no prawie... :)
a teraz epidemia brzuszkowa tu jest, same ciąże mnie otaczają lub już ledwo wyklute dzidzie...i 100 pytań do Sandry...a ja przecież gówniarz jestem ;D

Offline madziara07 Kobieta

  • uzależniony
Odp: Plusy i minusy
8 listopada 2010, 17:21
ta ja podtrzymam ;)
jestem tu pol roku, minusy oczywiscie tesknota za rodzina i przyjaciolmi, pogoda oczywiscie! brak jezyka kontaktowego (ale to moja wina) ale sie dzielnie ucze. Ciuchy w sklepach fatalne, wielkie nagromadzenie pakistanczykow i hindusow,bradford to taki maly pakistan-nie da sie wyjsc do knajpy na obiad zeby ci nie podali miesa "halal" ;)
plusy: przepiekne buty (moja mania ;) ) oczywiscie praca-w polsce mimo studiow i doswiadczenia zawodowego nie mielismy szans zeby znalezc cos lepszego niz kasjerka w markecie, tutaj moze praca bardziej ambitna nie jest ale stac nas jest na spokojne zycie i odlozenie na np samochod-na to na co nas w polsce nie bylo stac, lepsze perspektywy na przyszlosc dla nas i ewentulanych dzieci. sklepy z polskim jedzeniem na kazdym kroku wiec tego nam nie brakuje, wieksza beztroska, wieksza uprzejmosc i zyczliwosc wsrod wszystkich wokol.
pozdrawiam

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Odp: Plusy i minusy
30 listopada 2010, 15:45
Dolacze i ja :). Tylko, ze ja mieszkam nie w Anglii, ale we Francji, dokladnie w Dijonie.
Jestem tu juz prawie 2lata, zjechalam za przyszlym mezem, po 3latach rozlaki...
Poczatki byly fatalne...Nie znalam jezyka, a tutaj angielski nie jest zbyt popularny.
Ogolnie rzecz biorac Francuzi uwielbiaja swoj jezyk i jak ktos nim nie mowi, to ma pod gorke.
Na szczescie juz jest lepiej, choc wiele mi jeszcze brakuje... Ale juz sie przyzwyczailam. Zyje sie tu lepiej niz w Polsce, stac Cie na samochod, kompa i na wszystko inne. Nawet w duzych sklepach jest sporo polskich produktow :)
Brak mi rodziny i znajomych, psiapsiolek z ktorymi mozna pogadac o wszystkim, bez problemow jezykowych (do bialej goraczki doprowadza mnie, gdy chce cos powiedziec, a brak mi slow). Ach...no i wszechobecni arabowie, muzulmani... Choc Dijon to male miasto i nie ma ich az tylu :)
Ogromnym plusem jest jedzenie!!! Bardzo dobre :) no moze z wyjatkiem serow, ktorych nie znosze :)
Bardzo bym chciala wrocic do kraju, ale poki co zostajemy tutaj. Na jak dlugo? Pojecia nie mam...
Pozdrawiam