e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Salon "Nowy" Dąbrowa Górnicza NIE POLECAM!  (Przeczytany 144 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Malwa87

  • nowicjusz
  • data ślubu: 11.06.2016
  • Skąd:: Dąbrowa Górnicza
  • Ślub w: Strońsko
Witam wszystkie przyszłe panny młode.
Na wstępnie chciałabym Wam pogratulować i życzyć szczęścia.
Następnie przejdę do rzeczy. Mieszkam w Wielkiej Brytanii, wiec w Polsce bywam zadko. Zaraz po zaręczynach wybrałam sie na poszukiwanie sukni ślubnej. Zaręczyny były w lipcu, a termin ślubu został wyznaczony na czerwiec następnego roku. Z racji odległości wiedziałam, ze musze działać szybko,bo nie bedzie mnie na miejscu. Przyjechałam wiec w sierpniu 2015 r na wakacje do domu, zgarnęłam siostrę, przyszła świadkowa i ruszyliśmy na poszukiwanie sukienki. Znalazłam śliczna sukieneczkę w salonie Joanna na Sobieskiego, lecz stwierdziłam ze obejrzę również propozycje innych sklepów. Na koniec zawitałam do salonu "Nowy" w centrum DG obok antykwariatu. Po krótkim rozeznaniu, wiedziałam ze tam juz nic nie kupie. Pani sprzedawczyni poprosiła mnie bym jednak przyszła dnia następnego, gdyż ma idealna sukienkę dla mnie. Stwierdziłam, ze przyjść nie zaszkodzi. Dzisiaj tego żałuje.
Szukałam sukienki bez cekinów z delikatna koronka w stylu princessa.
Po przyjściu następnego dnia, mniej więcej cos takiego pani miała. Na dekolcie było troszke za duzo świecidełek, i pas rownież przesadzał swoim świeceniem. Pani powiedziała, ze ta sukienkę można przerobić jak ja tylko bede chciała. Ta wypowiedzią mnie zachęciła, wiec podpisałyśmy umowę. Pokazałam Pani zdjęcia jak bym chciała, żeby moja sukienka wygladała, uzgodniliśmy ze z gorsetu znikają wszelkie świecidełka, ustaliliśmy długość sukienki, umówiłyśmy sie na przymiarkę w lutym i wróciłam do UK.
Przed odwieszeniem salonu w lutym 2016 dzwoniłam dwa tygodnie wczesniej by potwierdzić swoją obecność. Pani powiedziała ze na mnie czeka. Przyjechałam i.. Moja sukienka nie była nawet tknięta. Pani tłumaczyła sie tym, ze nie so końca byłam zdecydowana jak ten gorset ma wyglądać. Wiec ustaliliśmy jeszcze raz, ze gorset za bardzo odstaje w biuście, maja zostać ściągnięte cekiny z dekoltu i pasa, sukienka ma byc skrócona, i wszyty delikatny pas zakrywający szew. Ustaliliśmy następna datę przymiarki na kwiecień i wrocilam na wyspy.
W kwietniu salon ten mnie zaskoczył do tego stopnia ze na przymiarce aż zaniemowilam z wrazenia. Gorset owszem juz nigdzie nie odstawał, sukienka tez miała odpowiednia długość i to by było tyle co sie zgadzało. Mój gorset oryginalnie pokryty był koronka. Teraz prosze sobie wyobrazic ze krawcowa bez mojej zgody i wiedzy po wypruciu cekinów z dekoltu ważyła mi drapowany, tiulowy biustonosz. Dodatkowo delikatny pas kryjący szew był chamskim odstającym tiulowym pasem szerokości Ok 10 cm. Po przymiarce stwierdziłam, ze chce by państwo ważyli mi jeszcze ramiączka tak na wszelki wypadek. I suknie zostawiłam w salonie. Po dwóch dniach zadzwoniłam do salonu ze to co zrobili z moja sukienka, a mianowicie ten tiul nie pasujący do koronki mi sie nie podoba i maja go usunąć, gdyż tego nie zamawiałam. Właściciel był oburzony, jak może mi sie to nie podobać i ze nie mam prawa juz niczego zmieniać w swojej sukience oraz bedą to dodatkowe koszta. Próbowałam wytłumaczyć panu ze moja sukienka jest niezgodna z zamówieniem, ale grochem o ścianę. Do dłuższej kłótni pan kazał zadzwonić w sobote o13 gdyż wtedy bedzie można porozmawiac z krawcowa. Gdy zadzwoniłam i powiedziałam, ze chciałam tylko o usunięcie cekinów z dekoltu, wiecie co mi powiedziała krawcowa? "Ale jak to tak? I takie puste miało zostać?" Krawcowa miała swoją wizje która wcieliła w życie bez konsultacji ze mną. Kazałam jej usunąć cały tiul jaki ważyła i umówiłam sie na 30 maja po odbiór sukienki. Powtarzałam wiele razy ze ma tylko usunąć ten nieszczęsny tiul i nic więcej nie robić.
I nastał nieszczęsny dzień 30 maja. Wesele 11 czerwca. Dwa tygodnie. 29 maja przyjechałam do kraju. Trzeba ustalić menu, zadzwonić do fotografa, kamerzysty, pójść do księdza, kupić alkohol, same dobrze wiecie jak jest na dwa tygodnie przed. Ponieważ wesele jest w okolicach Łodzi, wstałam wczesniej by dojechac do Dąbrowy na czas. Zachodzę do salonu, a pan mówi ze moja sukienka bedzie gotowa na 4 czerwca. Nikt mnie o tym nie poinformował. Jechałam taki kawał drogi na darmo. Wytłumaczyłam panu ze ja nie mam czasu na to by jeździć sobie tam i z powrotem bo nikomu nie chciało sie do mnie zadzwonić i w koncu pan powiedział ze mam przyjechać po sukienkę jutro, tj 31 tak jak dzisiaj (o 17). I żeby sie nie martwiła, ze bede zadowolona. Dłuższa rozmowa nie miała sensu. Mojej sukienki nie było, musiałam zostać dzień dłużej w Dabrowie. Następnego dnia tak jak sie umówiliśmy przyszłam o 17 po odbiór. To co zastałam, załamało mnie. Salon wymienił mi cały gorset. Juz nie był koronkowy. Był pokryty tiulem z powszywanymi cekinami wszędzie! I zaczęła sie awantura.. Ja powiedziałam, ze to nie jest moja sukienka, ze dekolt nie wyglada tak jak na początku. Oryginalnie dekolt był prosty. Teraz wycięty był w serduszko i z innego, żółtego materiału była zrobiona wstawka krzywo i nie umiejętnie żeby wyrównać. Pani zaczęła krzyczeć ze przecież zamawiałam serduszko, ja, ze nie, był telefon do krawcowej, która nie do końca kojarzyła o która sukienkę chodzi, ale przytakiwała ze miało byc serduszko. Ja powiedziałam ze takiej sukienki nie chce i prosze o zwrot kosztów, oni do mnie ze pozwą mnie do sadu bede płacić 30 tys odszkodowania, bo ja sobie nie moge tak zmieniać. Ja im na to, ze mieli proste zadanie do wykonania, a znowu zrobili co chcieli, bez uzgodnienia czegokolwiek ze mną. Oni że musze podać swoje dane osobowe i ze jeszcze jestem im winna 200 zł za przeróbki. Ja ze tego nie zapłacę, bo to nie jest moje zamowienie. Oni do mnie ze jak ściągali tamte cekiny to im sie koronka popsuła i musieli cos zrobić. Ja do nich ze mnie to nie interesuje, gdyż takie rzeczy sie uzgadnia, a nie robi bez mojej wiedzy. W międzyczasie przyszła moja mama. Państwo w salonie krzyczeli do nas na "Ty", cały czas straszyli prawnikiem i sadem. Jak pokazałam im zdjęcie mojej sukienki sprzed zmian, pani powiedziała ze mogłam jej to zdjęcie wysłać przecież a ze nie wysłałam to jest to moja wina ze ona teraz tak wyglada. Ja jej na to, ze ta sukienka w tym salonie była cały czas i ze mogła sobie sama zrobić zdjęcie. Ona do mnie ze nie jestem jej jedyna klientka. Ja do niej ze jak nie umie ogarnąć to może nie nadaje sie do tej pracy.
Gdyby nie moja mama, wyszłabym z tego salonu bez sukienki i bez pieniędzy. Sukienka obecnie jest u innej krawcowej, polecanej przez wszystkie salony w Dabrowie, gdyż podobno działa cuda. Juz u innej krawcowej okazało sie, ze sukienka jest brudna oraz ramiączka, ktore były zamówione, nie zostały wszyte. Zdjęcie pierwsze dotyczy oryginalnego dekoltu i tego co prosiłam usunąć. Natomiast drugie i trzecie to tego jak moja sukienka wygladała po przeróbce plus kontrast mojej sukienki i drugiej takiego samego koloru.

Offline kasiulka123

  • nowicjusz
  • data ślubu: 18.06.2016
To co Ciebie spotkało to jakiś horror . Ja swoją sukienkę sukienkę kupiłam w salonie Evita w Katowicach jestem zadowolona z pracy jaką wykonali, sukienka przyszła na czas przeróbki w cenie takie jakie chciałam i sukienkę mogłam odebrać kiedy ja chciałam . Ty jesteś klientem to ty stawiasz warunki .