e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "Dziś połączył Bóg dwa serca gorące" choć minęły j  (Przeczytany 945 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline xena_music

  • forumowicz
Taak, to juz tyyyle czasu..a ile przez ten czas sie zmieniło..... :lol:
Ale pamiętam każdy szczegół przygotowań:)

Już od grudnia 2001 zaczęlismy staranka o małego człowieczka..no ale nie szło nam..1,2,3 miesiąc...i nic...w końcu..Jest!! 5.04.2002 ujrzałam 2 kreseczki..zastanawialismy sie jak i kiedy powiedzieć rodzicom...
po ok 2 tyg moje kochanie wieczorkiem wręczyło mi pakuneczek i spytało czy chcę być jego żonką...poryczałam się:)
Nadszedł moment by pomyśleć o slubie....
Jaki?? cywilny czy konkordatowy(kościelny bedzie, ale moze póxniej jednak...)
poszlismy do USC termin mieli wolny na 28.06...niech bedzie...
no wiec chyba 29.04 powiedzielismy rodzicom Januszka ze się zareczylismy(tesc dumny), pobieramy się(teśc bardziej dumny) za 2 miesiace ślub(tesc mało nie spadł z krzesła)
na propozycję teścia to wypijmy za wasze plany moje kochanie stwierdziło"ona nie moze"
potem poinformowalismy moją mame...rodzice postanowili że pomogą nam z kaską troche i mamy wziać odrazu i koscielny. Data 27.07.2002
zaczęły sie przygotowania...w sumie dosc póxno, bo w połowie maja... :oops:
sala - załatwione
kucharki-zamówione
suknia - mam przyjśc w lipcu na miarę, będę szyła
zaproszenia-wydrukowane(robiłam ja)
zespół-....mój były zespół nie odmówił, ale walnął cenę z kosmosu wiec szukanie kto zagra
na szczescie kolega który grałjeszcze z moim śp tatą, a potem ze mna miał wolny termin
kamerzysta - brat cioteczny Januszka
auto-kolega mamy z pracy ma ładne ;)
stop!! nie nadązam, kalendarz pęka w szwach!!!
na 2 tyg przed ślubem zrobiłam scenariusz uroczystosci(co ma być, czego nie chcę itp) i wreczyłam zespołowi,świadkom i kamerzyscie. W miedzyczasie poczułam pierwsze kopniaczki naszego skarbka...
Pojechałam na przymiarkę sukni..było goraco-i..zemdlałam...

PIATEK tydzień przed
byliśmy u ksiedza..podpisalismy papiery, czyli ..my już małżeństwo :lol:

ŚRODA
odebrałam suknię..jest bosska!!!!!

CZWARTEK
strojenie sali(ja, maz i jego 2 bracia) przy tym głupawka na maxa:) dopiero zdałam sobie sprawę ze te balony itp, które dla mnie jako grajacej co tydzień na weselach - norma, tylko ze ja tym razem bede z drugiej strony!!!!upsss...ratunku!!
wracając do domu pokłociłam sie z Januszem bo powiedziałam ze mam suknięz trenem, on zrozumiał ze z welonem( a stwierdził ze nie powinnam mieć, bo jestem w ciazy) z nerwów nakrzyczelismy na siebie(juz mu nic nie mówiłam ze welon też mam i to dwa)

PIĄTEK
pojechalismy do tatusia na cmentarz. Tato, to juz jutro.....bądź z nami...zapraszam cię na ten nasz WIELKI DZIEŃ...
Janusz wrócił do siebie, ja do siebie do domku...wieczór miałam na rozmyślanie..jutro o tej porze bede meżatką!!!!!!!!!!
wieczorem poszłam do sasiadki(to ona mnie czesać miała więc zakręciła mi włoski juz wieczorem)

SOBOTA!!!
wstałam rano,pogoda piekna!!! na 10 do manikiurzystki..z wałkami na głowie pobiegłam:)
wróciłam do domu, przyjechała swiadkowa
11 -idę do sąsiadki, zaczynamy czesanie.
Telefon - moja mama-nie wie czy zdązy na wyjście z domu(wychodziłam od dziadków, bo tam sie wychowałam) bo dziadek(jej tata) w szpitalu. Nerwy...
uczesana, teraz świadkowa do czesania
usiadłam w swoim pokoju i stwierdziłam że ja juz chcę być po :mrgreen:
zrobiłam makijaż
Spojrzałam na zegarek 15:30
przyjechała mama, zdążyła. To dobrze, będzie mi lzej:)
zaczęłam sie ubierać. suknia, welon długi(3 metrowy) i krótki, podwiązka,..
stare-buty , pierścionek i diademik
nowe-suknia,welon...
niebieskie-podwiązka
pożyczone...???...od siostry łańcuszek
16:00 JADĄ!!!!!!Jedzie moje kochanie po mnie!!teraz dopiero poczułam nerwy
Jak Janusz wszedł na góre ja byłam w swoim pokoju i tylko wrzsnełam do mamy by go uprzedziła że mam welon, a mama na to albo cie bierze taką jaką jestes, albo nie, ja kupiłam suknie i welon!!!:)
wyszłam ubrana do mojego skarbka i gosci
nadszedł moment błogosławieństwa, rodzice, chrzestni Janszka, ...(moja chrzestna mnie olała) Podeszlismy też do mojej babci i dziadka, babcia chodziła o balkoniku i nie widziała,ale pobłogosławiła..nie mogło być inaczej ona mnie wychowywała...(załatwiliśmy transport, babcie znieśli na krześle, zawieźli do kościoła na slub i potem odtransportowali do domku)
Pytanie mamy-idziecie czy jedziecie???
Mamo, piękna pogoda, idziemy:)
szliśmy parkiem, wszystkie babcie, sąsiadki itd czatowały od rana w okolicach klatki, bo jestem dosć znana w moich okolicach..po drodze składano nam zyczenia:)

Na powitanie nam wyszedł ksiądz proboszcz, który udzielałnam ślubu
Usłyszałam pierwsze takty organowej melodii-idziemy-auuu!!! ciotka przydeptała kiecke, dzieci niosące welon pociagneły mnie zań do tyłu, maż-jeszcze nie maz pociagnął do przodu...no, nie wyłozyłam się na szczescie:)
ale co to?? kto to gra?? to nie organista nasz!!!
zatkało mnie, to nie było granie ale dukanie!!!
byłam wściekła!!umawiałam sie z organista że jeśli nie bedzie mógł, ma mi dac znać ja sobie załatwie oprawe muz.
Piękne kazanie skierowane do nas osobiscie..no poprostu cudnie było

 :serce: PRZYSIEGA
wstałam i poczułam od środka kopniaka:) dzidzia!dzieki, wiem że to na szczęscie
przysiegę wyrecytowalismy z pamieci(modliłam się by sie nie pomylic)
obrączki.....jak pieknie błyszczą na palcu...
"a teraz wy się odwróccie a my moi drodzy przywitajmy najmłodsze małzeństwo w parafi brawami"(najmłodsze stażem:) )
potem wydukane Ave Maria(ło matko to był koszmar, wstrzymywałam sie by nie pójsć na chór i nie zrobić awantury) i na końcu Marsz, który zagrała moja koleżanka z dziecinnych lat
życzenia,kwiaty....

wyruszyliśmy autem na sale weselna w Kobyłce
tuż za kościołem koledzy J. z technikum zrobili bramke, 4 panów w czarnych marynarach, okularach p-slonecznych staneło na srodku ulicy i wstrzymali cały ruch(również autobus komunikacji miejskiej)
dostali wódeczke i zgrzewkę piffka, to było dla nich przygotowane
na trasie toruńskiej nas obtrąbiono:) do tego zwiało nam stroik z autka :oops:
po drodze odbilismy na leśna polanke, gdzie popstrykaliśmy trochę fotek z pomocą kierowcy i zwykłego aparatu-małpy
dojechaliśmy na salę, gdzie czekała bramka zrobiona przez sasiadki z naszego piętra:)
dostaliśmy kwiatek i .....torebkę wypełnioną..prezerwatywami :shock: (na weselu ktoś nam zwędził :lol:  :lol:  :lol: )
Mój maż niósł mnie od bramy:)
potem przywitanie chlebem i solą, toaast, pierwsze sto lat....posiłek..(flaki wyladowały czesciowo na mojej sukni :twisted: )
jako pierwszy taniec zatańczylismy "weselne preludium"krawczyka
zabawa była przednia, ok 22 zdjełam buty, tak mnie nogi piekly od tańca:)
dzidziulek całe wesele byl grzeczniutki, jak aniolek
w miedzy czase zaśpiewałam "slubne prezenty" dla Januszka, i "w biegu" dla swiadków
przed północą wziełam w łapkę mikrofon i walnełam przemowę, dziękując naszym rodzicom za pomoc, za wychowanie itd
podziekowałam też mojemu tatusiowi, którego wśród nas nie bylo, ale czułam że duchem był obecny, i prosiłam by tak jak do tej pory czuwqał nade mną niech czuwa dalej nad moja przyszła rodzinką. Ciocie się popłakały:)
zaspiewałam cudownych rodziców mam..prawie sie poryczałam...
potem oczepiny(takie jak chciałam) przy których goscie pokładali sie ze smiechu, piękny i smaczny torcik....
pośpiewałam jeszcze z 3-4 kawałki....
bawilismy sie do 6:30 rano, a nagranie na video mam do 8 rano:) tzn np padnieta swiadkową z rozwianym włosem:)
w niedzielę przyjechali do nas jeszcze goscie do domku na poprawiny..
a w poniedziałek pojechalismy na cmentarz do taty i zawieźlismy wszystkie kwiatki na jego grób...

to już 4 lata....
mineły jak sen...
teraz jestem zoną
mamą Majeczki i Jasia
i wiecie co wam powiem????


JESTEM SZCZĘŚLIWA BO KOCHANA

Offline merkunek Kobieta

  • Chuck Norris
Super relacja, gratuluję tego poczucia bycia kochaną, to bardzo wazne :-)

Ale wiesz co? Bez fotek się nie obejdzie  :mrgreen:

Offline xena_music

  • forumowicz
aha, zdjec za dużo nie mam w wersji elektronicznej, jak zeskanuje kolejne to wkleje wiecej:)

Offline xena_music

  • forumowicz
Na leśnej polance






w samochodzie



w sali weselnej



pierwszy taniec


polanka


kościółek


tu dostaliśmy brawa:)


przed moim blokiem, zaraz ruszamy do kościółka

Offline xena_music

  • forumowicz
tort


to ja, zdjęcie zrobił maz i nosi je w portfelu:)


błogosławieństwo


kościółek


pierwszy taniec


przepraszam za chaos w zdjeciach,  :oops:
miłego ogladania

Offline carlunia Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 10.02.2007 Cywilny~16.06.2007 Kościelny
Xena: widac, ze bardzo pogodna z Ciebie osobka i tego dnia bylas bardzo szczesliwa, pieknie wygladalas :wink:

Offline demka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 25 grudnia 2005
Relacja fantastyczna, tyle w niej emocji, a tak wiele czasu od tego momentu upłuyneło :D gratuluję wam serdecznie po pierwsze Waszego szczęścia, po drugie wspaniałych dzieci :D

Ps.prosimy o ciut wieksze fotosy :D
Nasza Oliwcia:

Nasza Lenka:

Offline xena_music

  • forumowicz
jak klikniesz w fotki to się powiekszą:)

jestem pogodna i radosna:)
dziekuje za pochwałydla nas i dla dzieci:):)
i tak jak wspomniałam, zadne zdjecie nie jest tu wykonane przez profesjonalistę ani aparatem wysokiej klasy:) zwykłym automatem:)

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Gratulacje!! :brawo: Jak cudownie, że po 4 latach nadal tak emocjonalnie podchodzisz do Waszego dnia!!!  :Wzruszony:

Offline Gosiaczek80

  • Chuck Norris
Ale opowieść....gratuluję tempa i zorganizowania.

Prosze nie ktoś kochany powiększy nieco zdjęcia, bo ja mało  widzę....

Cytat: "dziubasek"
Jak cudownie, że po 4 latach nadal tak emocjonalnie podchodzisz do Waszego dnia!!!

oj dokładnie...łezka w oku sie kręci..oczywiście ze szczęścia  :mrgreen:

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Gratuluje fajnie po takim czasie znów powrócić do magicznych chwil i wspomnień :) macie kochane dzieciaki :)  :serce: