e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Wściekłość, złość, agresja- co z tym zrobić?  (Przeczytany 5832 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline aeniołek Kobieta

Jestem coraz bardziej załamana bo mój dwulatek ma straszliwe napady złości i wściekłości, łącznie z rzucaniem wszystkim co mu wpadnie w ręce i biciem wszystkiego co ma pod ręką...nie wiem już co mam robić :(. Tłumaczenie nie pomaga, ostrzejsze reakcje tym bardziej. Za rzucaniem rzeczami, które mogą zrobić krzywdę zaczęłam mu dawać po lapach ale to też nie jest wyjście...jak mu się coś nie podoba to wpada w złość i się zaczyna  :-[ :-[. Sadzam go na kanapie, żeby się uspokoił ale dziś ryczał tam,wył, rzucał się chyba ze 20min i nie odpuszczał. W końcu był tak zryczany, że podeszłam i przytuliłam. Przestał ale wiem, że nie uspokoił się i każdy następny pretekst (w jego mniemaniu) byłby kontynuacją wściekłości... :-[. W nocy się przebudza, może ze względu na te negatywne emocje z całego dnia i chce spać ze mną (a śpi u siebie, a obok niego tata). Ja śpię z małym w innym pokoju ale te ataki zaczęły się na długo przed narodzinami drugiego syna więc nie łączę tego z żadną zazdrością czy próbą zwrócenia na siebie uwagi...dziś w nocy chciał wyjść z pokoju (zamknięty śpi z tatą) i tak się wściekł na te zamknięte drzwi, że zaczał w nie walić i kopać, no jazda na maksa w środku nocy  :-[. Dostaliśmy syrop uspokajający na noc ale to hydroksyzyna, ponoć to silny lek, a ja go nie chcę faszerować...może spróbujemy najpierw z czymś ziołowym. Natomiast nie rozwiąże to chyba agresji w ciągu dnia...takie ataki są kilka razy dziennie. Nawet jak mu tłumaczę i coś ustalamy na przyszłość to zaraz jest to samo. Czy dwulatki nie pamiętają o tym, że przed chwilą się na coś umawialiśmy? Jak chodzi do żłobka to ponoć jest oazą spokoju i nie wykazuje agresji będąc tam w żaden sposób. A w domu jest jazda...są dni, że jest jeden taki atak albo dwa, ale są takie, że co chwile...poradźcie coś proszę bo jestem przerażona...:(.
Roland 24.01.2011
Marek  14.01.2013

Offline aaaneta

Podobno na takie zachowania skuteczne są zajęcia z integracji sensorycznej.

Offline eovina Kobieta

Moja Młoda też czasem takie akcje odstawia. Ostatnio wyła 20 minut w nocy bo chciała kakałko. Na drugi dzień mi sąsiadka z dołu uwagę zwróciła, ze mi dziecko po nocach płacze. Zaznaczę, że ja mieszkam na 4 piętrze a ona na dole, tak tą moja małą aktoreczkę było słychać  ::)
Napady złości zdarzają się z błahych powodów ale głównie żeby coś na mnie wymusić. A ja co?? Nic nie robię zostawiam ją i pozwalam się wypłakać, potem przychodzę proponuje przytulenie i z reguły jest git.  Myślę, ze to taki etap, ona testuje mnie i to na ile może sobie pozwolić. Chyba nie zostaje nic innego jak bycie konsekwentnym i odlicznie aż to wreszcie minie  ;)

Offline anetka71 Kobieta

Miałam z moją Olką podobnie, ale chyba w łagodniejszym wydaniu. Biła mnie, męża, psa. Dostawałam w buzię, po klatce piersiowej, kopała...Wpadała w złość, gdy coś nie było po jej myśli, mówiła, że mnie nie kocha itp. Tłumaczyłam, stawiałam do kąta, przytulałam, dałam klapsa. Nie pomagało nic. Szukałam pomocy nawet tutaj, tzn. na forum.

W tym przypadku pomogła jedna, najważniejsza rzecz - konsekwencja. Jak czytałam rady dziewczyn, że tylko to może pomóc byłam trochę zła, bo uważałam, że tak właśnie postępuję. Że nie uginam się itd, jednak myliłam się. Często właśnie z żalu przytulałam ją, całowałam, bo było mi jej żal, jak wyła w kącie i krzyczała "więcej nie będę biła". Postanowiłam nie stawiać jej w kącie, zabrałam jej to, co wtedy lubiła najbardziej - ukochaną bajkę, która codziennie oglądała.

Za pierwszym razem, gdy np. mnie uderzyła - tłumaczyłam, że tak nie wolno itd. Za drugim mówiłam, że tak nie wolno i że jak jeszcze raz to zrobi, to zabiorę jej bajkę i dzisiaj już jej nie obejrzy. Za trzecim razem oznajmiałam, że bajki dzisiaj nie będzie, bo mnie uderzyła, a obiecała, że więcej robić tak nie będzie. Cały dzień, kiedy się o nią upominała ( czyli 1982489240234 razy  :P ) tłumaczyłam jej, dlaczego tej bajki dzisiaj nie obejrzy... Chodziła i sama so biebie mówiła, że Ola brzydko zrobiła i nie będzie Sammy'ego, biadoliła biedna i sama nad sobą użalała :P

Po 3 dniu problemu nie było :)  Ciężko mi było w tym wytrwać, a, gdy u boku ma się męża, który córeczki bardzo żałował i podpytywał, czy by przypadkiem tej bajki jej nie puścić - było jeszcze gorzej.

Aha - u nas problem zaczął się jakoś po jej drugich urodzinach, czyli w podobnym wieku, co u twojego synka.


Ma coś swojego ukochanego? bajkę, zabawkę, książkę? Coś, z czym się nie rozstaje?

My na rozładowanie emocji robimy wieczorny masaż z polecenia pani psycholog dzięki czemu Zuza spokojnie śpi.
Jak jest nabuzowana emocjami to cuda się dzieją w nocy.

Kiedy moja Zu zaczyna się złościc po prostu wychodzę. Poryczy i przychodzi po 10 min z prosbą czy może się przytulić (wczesniej tak własnie złość koiliśmy) - przytula się i po aferze.
Dziś była akcja, bo dostala zakaz wzięcia plasteliny do babci - dokładnie zaregowała jak wyżej.
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline anetka71 Kobieta

anusiaaa a mogłabyś coś napisać o tym masażu  jak on wygląda, może masz jakiś film/instrukcję?

 U nas temat nocnego spania to jeden wielki horror  :-\ Najpierw spała tylko ze mną, bo budziła się w nocy z histerycznym płaczem po 20-30 razy w nocy ( od 5 miesiąca, kiedy zaczęło się ząbkowanie do około 1,5 roku ). Blisko rok czasu spałam po 2-3h ( łącznie ). Później spała z nami, tzn. już w swoim łóżku, a my na materacu na podłodze. Dalej się budziła, ale "tylko" kilka razy, żeby w końcu po zejściu do nas na dół był spokój... Zapomniałam tylko dodać, że w dzień spała około 45 minut, a nocne usypianie trwało czasami nawet i 2h, jak nie więcej i zasypiała grubo po 22  :-[ Wolnego czasu miałam więc godzinę - półtora, więc po czasie potrzebnym na prysznic, ogarnięcie domu, prasowanie inne domowe sprawy nie zostawało mi czasu chociażby na książkę, czy czas spędzony z mężem :-[

Od kilku miesięcy Ola nie śpi w dzień. Usypianie teraz to pikuś, bo trzeba z nią posiedzieć 10 minut ( co dla mnie nie jest problemem - samodzielne zasypianie zostawiam na dalekie później ) i zazwyczaj o 20 - max 20.30 Ola śpi. O 22 ją wysadzam i do godziny 24 - max 1 jest spokój. Później niestety jest ryk, wołanie mamy i zabieram ją do nas do łóżka, a mąż oddelegowany zostaje do drugiego pokoju. Nie uspokoi jej nikt - próbowała już cała familia ( mieszkamy z moimi rodzicami ). Jestem czasami najzwyczajniej w świecie zmęczona  :-[ zwłaszcza, że zostały nam chyba 4 pieluchy i postanowiłam odpieluchować ją całkowicie ( od dawna pieluchy są tylko na noc ). Nie wiem, czy biorąc to wszystko na siebie przy okazji nie zwariuję, ale musze ją odpieluchować póki jest ciepło - nie chce mi się latać z praniem i z materacem, jak na dworze będzie zimno i deszczowo.

Aneta moze ona ma problem Z emocji.
Mtslalas o psychologu.
Niestety nie ma zadnych filmikow ad tego masazu. .babka nazywala go pulsacyjnym.
"Travel is the only thing you buy that makes you richer"

Offline anetka71 Kobieta

Rozmawiałam z moim/naszym lekarzem i ona nie widziała potrzeby wizyty u psychologa. Był u nas jakiś czas temu wprawdzie nie psycholog, ale rewelacyjny pedagog. Obserwował Olę kilka godzin i też nie widzi w niej żadnych nieprawidłowości. Mam czekać, więc czekam i czekam...Poszukam dzisiaj wiadomości o tym masażu, może odnajdę cokolwiek w czeluściach Internetu  :P

Offline Precelek Kobieta

Im później zaczynacie wprowadzać konsekwencję w wychowaniu, tym będzie to ciężej przyjmowane. 3 letnie dziecko zbuntuje się bardziej i dłużej będzie płakać i tupać, niż 1,5 czy 2latek.
Niestety każda zmiana popredzona jest rewolucją i buntem i trzeba to przetrzymać, nawet jeśli to miałby trwać tydzień.
Dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, a płącze z powodu chęci wymuszenia czegoś, to możecie być spokojne.

Najważniejsze, żeby był jeden front z mężem, żebyście mieli podobne zdanie.
Sytuacja domowa też wpływa na dziecko, im więcej napięć w domu tym bardziej dziecko to odczuwa. Strasznie dużo jest tych czynników.
Czasem psycholog może bardziej pomóc rodzicowi coś zrozumieć i podpowiedzieć jak postępować, niż dziecku.

Powodzenia dziewczyny i cierpliwości.

Offline aaaneta

Czasem psycholog może bardziej pomóc rodzicowi coś zrozumieć i podpowiedzieć jak postępować, niż dziecku.

Otóż to.

Poza tym ja zachęcam na wybranie się na diagnozę integracji sensorycznej. mojej Ewie pomogły zajęcia na problem histerii niewspółmiernie do bodźca, wpadała w czarną rozpacz jak jej lizak upadł, jak obudziła sobie ręce, poplamiła koszulkę ...

Offline eovina Kobieta

Cytuj
Dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, a płącze z powodu chęci wymuszenia czegoś, to możecie być spokojne.

Na pewno masz 100% racji, tylko że 20 minutowe wycie dzieciaka naprawdę wywołuje szereg reakcji np wśród sąsiadów. Z jednej strony wiem ze nie powinnam się tym  przejmować  ale z drugiej strony jak mi kiedyś policja do drzwi zapuka to co powiem, że dziecko wyje bo mu Elmo włączyć nie chciałam  ;)

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
jak mi kiedyś policja do drzwi zapuka to co powiem, że dziecko wyje bo mu Elmo włączyć nie chciałam  ;)

dokładnie...
a co dziecko pobite? nie?...leży na podłodze i wyje...nie widać?

naprawdę masz tak aktywnych sąsiadów?

Offline eovina Kobieta

nie wiem czy są nadaktywni chyba po prostu muszę drzwi wejściowe wymienić bo przez nie wszytko słychać, uroki życia w bloku.

Z drugiej strony dużo się mówi o tym aby reagować kiedy za ściana dziecku dzieje się krzywda. Problem niestety jest w tym że nie widząc dokładnie sytuacji można wyciągnąć mylne wnioski.
W pierwszym naszym mieszkaniu mieliśmy sąsiadów z około 2-3 letnim dzieckiem czasem w ciągu dnia  strasznie płakało wręcz przeraźliwie. Przyznam ze nie raz byłam o krok od zainterweniowania choć nigdy tego nie zrobiła. Sam nie miałam wtedy dziecka więc pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że dzieje się tam coś niedobrego. Dzisiaj wiem, że to po prostu mógł być to okres buntu, codziennych zwykłych sytuacji ale wtedy tego nie wiedziałam i bardzo się tym martwiałam.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
fakt
zawsze można z dwóch stron na sprawę popatrzeć...


Jakoś mnie nigdy spotkanie z policją nie przerażało... wszystko przede mną..

Offline eovina Kobieta

Lila zależy jak głośno twój dorobek płacze mój płacze bardzooooo głośno  ;)

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
Ewa okres burzy i naporu ma za sobą, a jak już, to ma obecnie bardziej wyrafinowane metody jak wycie...

Brat póki co zapowiada się "głośniej" i "dłużej". Już pokazuje co potrafi, ale najlepsze przede mną.
Cóż najwyżej dostanę kuratora  ;D ;D ustępować nie zamierzam.

Offline Precelek Kobieta

Tak łatwo się ani kuratora nie dostaje ani nie zabierają dzieci ot tak :) trzeba się nieźle nastarać i wysilić.

Ala, prawda jest też taka, że powyje przez tydzień po pół godziny i da spokój, lepszy tydzień niż najbliższe kilka lat tupania i wrzasków.


Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
Tak łatwo się ani kuratora nie dostaje ani nie zabierają dzieci ot tak :) trzeba się nieźle nastarać i wysilić.

i tego się trzymam  ;)

Offline MARTKA Kobieta

U nas tez juz raz byla sasiadka mowiac, ze wezwie policje. Maz sie przestraszyl i zaczal bardziej ustepowac coby sie mlode nie darlo. Na szczescie toja jestem w domu z dzieckiem i staram sie nie ustepowac. Jak za kare zabiore ukochane auto to wyje jak ze skory obdzierany, tupie i potrafi nawet 40 min. Czesto probuje mnie wziasc na litosc, przytula sie, daje buziaki i pyta czy sie pogodzimy. Niestety najczesciej wtedy miekne  :(

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • Total likes: 0
  • data ślubu: 30 września 2006
taka scenka...
ja Tymek, Ewa, środek sklepu...
Tyt w akcji  - napad histerii -  leżący na podłodze w konwulsjach i wyciu...
ja niewzruszona, albo raczej zmęczona...więc wszystko mi jedno, liczę, że syn się zmęczy...
jakaś pani podchodzi i próbuje coś pytać, zagadywać, nie wiem, jakoś nie wnikam...
na to Ewa ze stoickim spokojem starszej siostry
- Ma bunt dwulatka.
...i tyle w temacie...


Offline aeniołek Kobieta

Roland 24.01.2011
Marek  14.01.2013

Offline eovina Kobieta

Hahaha padłam   ;D

Offline doksik86

Moja cóa też miała takie akcje. Zdarzają jej się nadal, ale rzadziej.
Podobno pomaga nie zwracanie uwagi.
Nie zwracałam. Zlewka totalna. Nie zawsze tk się da, więc czasem wrzeszczałam.
Kończyło się tak, że jak nie zwracałam uwagi i udawałam, że jej nie ma, a krzyku nie słyszę, powydzierała się, popłakała i przechodziło.
Agresja potęgowała agresję, więc ignorowanie jest lepsze.
Teraz jest starsza, więc jak ma swoje napadziki, stosuję karę na tablet na cały dzień, albo na telewizor. Potrafi od razu zmienić zachowanie.
Równie świetny efekt przyniosło umiarkowanie w rozpieszczaniu. Skończyły się codzienne prezenty. Wracam z zakupów, pyta, co kupiłam, mówię, że nic....bo była niegrzeczna.....raz, drugi, trzeci...i mam anioła.