e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: JEGO BYŁA...NARZECZONA  (Przeczytany 16255 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline skarbek Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: październik 2007
JEGO BYŁA...NARZECZONA
3 sierpnia 2006, 15:07
Zdecydowałm sie napisać bo chcę wiedzieć co o tym myślicie i czy może któras z Was ma podobne doświadczenia i coś poradzi.No to zacznę od początku.Otóż mój przyszły (ja równiez) przed naszym byciem razem był z kimś zwiazany.To znaczy nie tylko związany ale i zareczony.Jesteśmy ze sobą ponad rok a znamy sie 4, jego rodzinka jest cudowna i zaakceptowała mnie jako przyszłą synowa :P ale problem tkwi we mnie.Nie moge sobie poradzic z mysla, ze w życiu najważniejszej dla mnie osoby był ktoś wczesniej.Dziewczyna, z którą był zareczony...to chyba znaczy że chciał spędzic z nia zycie.Do ślubu nie doszło po trochu przeze mnie ale to dla takiego uparciucha jak ja nic nie znaczy :( Bo Ona jest w moich oczach ideałem...znaczy wygląda tak jak ja zawsze chciałm wyglądać-nie zawysoka szczupła blondynka z długimi włosami.Całkowite moje przeciwienstwo.I co ja mam teraz zrobic?Jak sie z tym uporać...z tymi ich wspólnymi zdjeciami schowanymi przez siastrę w albumach... :( Pomóżcie mi bo to mnie najbardziej boli

Offline azzurra

  • maniak
JEGO BYŁA...NARZECZONA
3 sierpnia 2006, 15:11
Gdyby chciał być z nią, to by był. Jest z Tobą, widocznie to Ty jesteś jego ideałem. Nie warto myśleć i analizować przeszłości. Liczy się to, co teraz i to, co dopiero będzie. Zazdrość wsteczna jest irracjonalna, ludzka, ale nielogiczna. Nie warto na nią tracić czasu i niszczyć tego, co piękne.

Offline Antalis

  • Chuck Norris
JEGO BYŁA...NARZECZONA
3 sierpnia 2006, 15:13
Cóż jestem w podobnej sytuacji, meczyło mnie ze skoro tamto sie nie udało i zareczyny zostały zerwane to moze te nasze ktore odbyły sie po ok.6 miesiacach znajomosci tez ... Co do zdjęć...Rafał zniszczył 90% z nich, pozostawił te na ktorych jest tamta i jego rodzina . Mowi ze je zostawia by miec pamiatke np.po babci a z eona tam jest to tego juz nie zauwaza.Na pozcatku było ciezko, teraz cóz tez łatwo nei jest choc za troche ponad miesiac bedziemy malzenstwem.Wiem jedno WIEZRE ZE JESTEM I BEDE TE JEDYNA DO KONCA !!
Musimy sie 3mac :)

Offline *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
JEGO BYŁA...NARZECZONA
3 sierpnia 2006, 15:15
Ja mojego S znam 4 lata. Razem jestesmy 11 miesiecy.I mieszkamy razem 10 m-cy. A wczesniej był 6 lat z kimś.A wszyscy mieszkamy na jednym osiedlu.(na szczescie ona sie wyprowadzila do szczecina). A rozstali sie z powodu zdrady,klamstw itd z jej stony.Problem u mnie tkwil w tym ze na poczatku mysalam sobie - jak to rozstali sie po tylu latach a on chce byc ze mna moze to zasępstwo, załątanie dziury itd.Bo nawet o niej nie rozmawialismy.Ale teraz jest prawie roczek i musze stwierdzic ze tak nie jest. :serce:
U mnie to byla kwestia czasu na rozumienie i zycie razem.



Offline skarbek Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: październik 2007
JEGO BYŁA...NARZECZONA
3 sierpnia 2006, 15:25
Dziekuje wam. Najgorsze jest to,że ja wiem że taka zazdrość jest bez sensu ale czasami jak coś mnie złapie to juz koniec.Teraz mnie złapało bo przez przypadek wpadły mi w ręce te zdjęcia ... no i tak mi sie trochę przykro zrobiło....Pozdrawiam Marta

Offline Antalis

  • Chuck Norris
JEGO BYŁA...NARZECZONA
3 sierpnia 2006, 15:29
Cytuj
Dziekuje wam. Najgorsze jest to,że ja wiem że taka zazdrość jest bez sensu ale czasami jak coś mnie złapie to juz koniec.Teraz mnie złapało bo przez przypadek wpadły mi w ręce te zdjęcia ... no i tak mi sie trochę przykro zrobiło....Pozdrawiam Marta


Znam ten bol ... to dopada tak nagle i dołuje nieziemsko :( Rafał tego u mnie nie lubi . Pomaga wtedy jak mnie przytuli i wtedy wiem ze mnie kocha , TYLKO MNIE .

Offline *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
JEGO BYŁA...NARZECZONA
4 sierpnia 2006, 08:13
Chyba zaden facet tego nie lubi.Bo oni sami wiedza najlepiej co czuja do Nas i zapewnaiaj nas o tym.Ja uwazam ze czasem sa wieksze problemy w zyciu codziennnym niz myslenie o jego byłej. Pozdrawiam



Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
JEGO BYŁA...NARZECZONA
4 sierpnia 2006, 09:02
Skarbek pora abyś zaakceptowała sama siiebie - od tego musisz zacząć bo inaczej ici z tego .... skoro twój przyszły mąż Ciebie zakceptował taka jaka jesteś to tym bardziej musisz to zrobić Ty bo inaczej na widok tamtej zawsze bedziesz przezywać katusze. On juz wybrała - Cebie - nie zapominaj o tym  :!:  :!:  :!:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
JEGO BYŁA...NARZECZONA
4 sierpnia 2006, 10:33
Gdzieś czytałam - to chyba merkunek napisała - że najważniejsze dla kobiety jest to żeby być ostatnią (czyt.tą właściwą) w życiu mężczyzny, niekoniecznie pierwszą....

Offline Antalis

  • Chuck Norris
JEGO BYŁA...NARZECZONA
4 sierpnia 2006, 11:36
"Mogę być pierwszą, mogę być ostatnią ale nigdy nie jedną z wielu"" .... moze w tym zdaniu tkwi cała tajemnica ??

Offline groszek

  • maniak
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 10:29
A mi by było szkoda niszczyć zdjęcia po poprzednim związku. Po prostu schowałam je głęboko i od 4 lat do nich nie zaglądałam. Ale mozliwe, że kiedyś będę bardzo potrzebowała pooglądać je, poczytać dawne listy. Mój mąż też ma gdzieś zdjęcie swojej byłej i nie mam mu tego za złe.

Offline *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 10:59
Ja tez gdzie tam w moim domku mam schowane zdjecia, pamietniki (szalonego małolata sie wtedy pisało )ale to głęboko w szafie i nie zagladam do nich.



Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 14:59
ehh co tu dużo mówić.. niestety my -kobiety -już tak mamy, że wszędzie dopatrujemy się zagrożenia,, wszędzie szukamy rywalki i zawsze uważamy, że jest lepsza od nas  :x  :(  często nasze myśli są nieuzasadnione, ale skutecznie potrafią nam niszczyc spokój, a i przez to często kłócimy się z partnerem.. co niekoniecznie dobrze wpływa na związek..  :roll:
ale co zrobić, że tak się zachowujemy, że pamiętamy to co było, wspominamy, rozglądamy się czy przypadkiem nowe "zagrożenie" nie nadchodzi  :?:  :x

ja na szczęscie nie mam tego problemu co Wy  :P , aczkolwiek stają się strasznie rozdrażniona, gdy słyszę, że mój mąż poznał jakąs dziewczynę, gdy rozmawia z jakąs nieznajomą przez gg itp.. baa jestem wściekła..

cóż.. taki nasz los..
który jak mówię,, często same sobie gotujemy.. przez nasze myśli wstrętne  :?

Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 15:55
Mój mąż chodził z taką jedną 5 lat, ale się rozstali. Było to 10 lat temu. Ona teraz wyszła za mąż i ma dziecko. Kiedyś nie miałam nic przeciwko niej. Ale teraz mam. Jesteśmy z Jakubem razem 8 lat i wiem że bardzo mnie kocha. Czasami tylko odnoszę wrażenie, że ona o nim jeszcze myśli, tylko sama nie chce się do tego przyznać.
Przyjaźni się też z Kuby bratem i jego żoną i oni kilka razy dali mi do zrozumienia, że "woleli" (choć mają G. do gadania) byłą partnerkę mojego męża niż mnie.... Nie utrzymujemy więc ze sobą kontaktu bo ja się tam źle czuję.
Kuby brat na naszym weselu też z nią zatańczył a ze mną w ogóle. Bardzo mi wtedy było przykro  :(
I gdyby nie to, że mam cudownego męża i mi ciągle powtarza że jestem jego światełkiem - byłoby mi źle i nasz związek by nie dał rady...

A czy uważacie, że powinno się utrzymywać kontakt ze swoimi byłymi partnerami?

Offline gosiaczekk Kobieta

  • Chuck Norris
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 15:59
Cytat: "-SpinkA-"
Kuby brat na naszym weselu też z nią zatańczył a ze mną w ogóle.


Czy ja dobrze zrozumiałam? Była dziewczyna Twojego męża była u Was na weselu? :shock:

Offline ~Ania~ Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2006-10-07
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 18:59
Cytat: "gosiaczekk"
-SpinkA- napisał/a:
Kuby brat na naszym weselu też z nią zatańczył a ze mną w ogóle.

Właśnie. Ona u Was była na weselu? Dlaczego Spineczko? Nie wiem czy powinno sie trzymywć kontakt z byłymi... My nie mamy takiego problemu bo wcześniej nie bylismy w poważnym związku, to były same szczeniackie miłostki, więc nawet jakbysmy utrzymywali kontakty z "byłymi" to by nie było takie znaczące jak np. u Was, jak Twój mąz był z ta dziewczyna 5 lat. Dlatego nie potrafie się postawic w waszej sytuacji, ale myslę że lepiej nie utrzymywać kontaktów. Bo i po co? To moje zdanie. Buziaki

Offline okruszek

  • maniak
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 19:05
Spineczko, mam nadzieję, że sie pomyliłaś pisząc że Ona była na weselu ....  :shock:  :shock:  :shock: I Ty sie tak na to zgodziłaś? I Kuba tego chciał?

Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
JEGO BYŁA...NARZECZONA
14 sierpnia 2006, 21:54
Cytat: "gosiaczekk"
Czy ja dobrze zrozumiałam? Była dziewczyna Twojego męża była u Was na weselu?


Cytat: "anulka33"
Właśnie. Ona u Was była na weselu? Dlaczego Spineczko?


Taaak ona była na naszym weselu. Najpierw ona zaprosiła nas na swoje. Ja nie chciałam iść, ale zadzwoniła i powiedziała że mamy się nie wygłupiać bo ona jest szczęśliwa teraz i że będzie jej przykro, że każdy z nas ułożył sobie już życie na nowo i żebyśmy zostali wszyscy dobrymi kumplami.... Poszliśmy i przez to do tej pory żałuję, bo...
Cytat: "okruszek"
I Kuba tego chciał?

...bo dlatego Kuba "chciał się zrewanżować". Pomyślałam, że skoro nic się do tej pory złego nie wydarzyło, to mam ją gdzieś i niech mu będzie. Ale się pomyliłam.
Przed samym ślubem laska robiła wszystko, żeby zwrócić na siebie uwage (np. pod pretekstem alergii dziecka chciała do nas przyjechać na 2 dni, a jak sie to nie udało - zadzwoniła przed samym ślubem że nie może przyjechać, bo jej mąż dostał delegacje i MÓJ KUBA  :evil: załatwiał temu łebkowi wolne bo już mieliśmy opłaconą sale)...
No i jeszcze ta sytuacja z jego bratem, który mnie nie lubi bo z nimi nie utrzymuję kontaktów, tylko ona.

Jak wygadałam Jakubowi co myślę na ten temat to od razu pożałował ale swoje wesele ma sie raz w życiu. Nie cofniemy tego czasu tak jak tych decyzji... ba - TYCH WSPOMNIEŃ.
Bo ja do końca życia bede już to pamiętać.

Przynajmniej teraz koniec z kontaktami z tą panienką bo postawiłam sprawę jasno.
CHYBA MNIE ROZUMIECIE ?    :wink:

Offline groszek

  • maniak
JEGO BYŁA...NARZECZONA
15 sierpnia 2006, 00:06
No, Spineczko... poczciwa z ciebie kobieta... ja bym postawiła ultimatum (prawdopodobnie) albo wesele bez niej albo WCALE  :mrgreen:
Z resztą walić tę babę, ale szkoda, że relacje ze szwagrem ci sie nie ułozyły do tej pory. Zawsze to brat męża... Boli. Ale nie takie mury kruszy czas. Może jeszcze zostaniecie przyjaciółmi.

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
JEGO BYŁA...NARZECZONA
15 sierpnia 2006, 12:35
ehh co tu dużo mówić... nie zazdroszczę Spineczko, a z drugiej strony nie wiem czy Cię podziwiać czy współczuć..  :shock: ja w życiu nie zniosłabym byłej partnerki męża na własnym weselu  :shock:  :x chyba, że mialabym z nią dobry kontakt itp, ale to rzadkość..

ja jestem okropnie zazdrosna o męża, więc takie coś byłoby nie do przyjęcia..
 na szczęscie nie muszę się użerać z bylymi bo takowych nie było  :lol:

ale cóż.. Ty zgodziłas się na trakie rozwiązanie -pewnie dla męża- teraz trzeba to uporządkować... jakoś zminimalizować z nią kontakty i tyle  :!:

Offline ilka2 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.09.07 cywilny, 22.09.07 kościelny
JEGO BYŁA...NARZECZONA
15 sierpnia 2006, 17:01
Spineczko jestem pełna podziwu dla Ciebie. Ja nigdy nie zgodziłabym sie na takie coś, choćby niewiedomo w jakiej komitywie żyli mój luby i jego była. Kiedyś w poprzednim związku miałam podobną sytuację. Mój facet i jego była dziewczyna byli dobrymi przyjacółmi, nie podobało mi sie to ale cóz, czego sie nie robi dla tej drugiej połówki. Do czasu.....aż mnie z nią nie zdradził....

Oczywiście niczego tu nie sugeruje że z wami tez tak będzie ale lepiej dmuchac na zimne...Madzialena dobrze mówi zrobiłaś jak podpowiadało Ci serce ale teraz przyszedł czas to uporządkować.... :lol:

Offline skarbek Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: październik 2007
JEGO BYŁA...NARZECZONA
15 sierpnia 2006, 17:47
Spineczko jesteś "WIELKA" :lol: Podziwiam to że tolerowałaś tą dziewczyne tak dlugo ja bym nie eytrzymałą i podziwiam Cie!O zaproszeniu na wesele nie byłoby mowy bo była mojego narzeczonego nie została zaproszona na wesele jego siostry choć przyjaxniły sie wiele lat. Dlatego uwielbiam jego rodzinę, zrobili to dla nas żebyśmy mogli sie dorze czuć  w tym ważnym dla niej dniu(siostry).Trzymaj się.Pozdrawiam cię mocno...  :id_juz:    :id_juz:

Offline narzeczona

  • użytkownik
JEGO BYŁA...NARZECZONA
24 sierpnia 2006, 22:20
O Boże,Spinka,podziwiam Cie,w zyciu bym sie nie zgodzila,aby byla laska mojego faceta byla na naszym slubie.Zreszta ja swojego bylego  tez nie bede zapraszac.Po co dostarczac sobie jakichs dziwnych emocji..

Offline Marcysia

  • bywalec
JEGO BYŁA...NARZECZONA
27 sierpnia 2006, 16:12
Moj poprzedni związek trwał prawie 10 lat. Kończąc go, zerwałam kontakt z eksiem i cała naszą ekipą, która w zasadzie wykruszała sie powoli, ale ci co zostali, twardo byli u boku mojego eksia. To była najmądrzejsza decyzja w moim zyciu. Moj Narzeczony tez był w związku, który trwał jakos 3 lata. Mialam przyjemność poznac jego byłą. Chyba tak jest, ze za takimi osobami sie nie przepada. Na początku miałam o co być zazdrosna i o co sie martwic, gdyz ona zwracała na siebie uwagę jak tylko mogła, no i ciągle dobrze zyła z moja teściową. Teraz wiem, ze nie moge byc spokojna.
Uważam, ze najgłupszą rzeczą moze byc utrzymywanie kontaktu z "byłymi". A jak słyszę, ze para "postanowiła zostać przyjaciółmi" to smiech mnie ogarnia i mam wrażenie, ze ludzie mają pstro w głowie. Nie ma czegos takiego jak przyjaźń po rozstaniu. To jest jakis paradoks, bujna wyobraźnia, szczególnie u kobiet. Z reszta szkoda się ładowac w takie relacje, bo nic dobrego z tego nie bedzie NA PEWNO. :] A pozwalac naszym partnerom na kontakty z ich bylymi?O nieeeee. Jest to wiadoma z góry skucha. W zyciu bym sie nie zgodziła!Wiem czym to pachnie.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
JEGO BYŁA...NARZECZONA
28 sierpnia 2006, 09:17
Cytat: "Marcysia"
Uważam, ze najgłupszą rzeczą moze byc utrzymywanie kontaktu z "byłymi". A jak słyszę, ze para "postanowiła zostać przyjaciółmi" to smiech mnie ogarnia i mam wrażenie, ze ludzie mają pstro w głowie


mam odmienne zdanie, to raczej świadczy o naszej dojrzałości- nie kazdy związek kończy się żalem i wzajemnymi pretensjami, być może ludzi euznają, że nie chcą być ze sobą i tyle...u nas jest taki układ, że razem z byłyki-którzy mają już swoich życiowych partnerów, dzieci-utrzymujemy kontakt i jakoś nikt na tym nie cierpi.

Cytat: "Marcysia"
Nie ma czegos takiego jak przyjaźń po rozstaniu. To jest jakis paradoks, bujna wyobraźnia, szczególnie u kobiet. Z reszta szkoda się ładowac w takie relacje, bo nic dobrego z tego nie bedzie NA PEWNO.


Dlaczego nie? Poza tym skąd ta pewność, że nic dobrego z tego nie wyjdzie-nie rozumiem-ja nie mam takich przykrych doświadczeń :roll:

Cytat: "Marcysia"
A pozwalac naszym partnerom na kontakty z ich bylymi?O nieeeee. Jest to wiadoma z góry skucha. W zyciu bym sie nie zgodziła!Wiem czym to pachnie.


W takim razie nie ufasz swojemu facetowi?Tak? Mój małż kilka mrazy spotkal się ze swoją byłą-jak jeszcze nie byliśmy małżeństwem. Czasem widuje ją przelotem na ulicy, zagada- przecież to jeszcze nie zbrodnia. Ona ma męża, dziecko. Kiedyś byli parą, teraz nic ich nie łączy, dlaczego nie mieliby od czasu do czasu "zamienić kilka słów"

Marcysiu, nie każdy ma przykre doświadczenia, nie każdy rozstał się w niezgodzie...czasem ludzie mogą się po prostu lubić-tylko lubić :wink:

Offline PumoRi Kobieta

  • maniak
JEGO BYŁA...NARZECZONA
28 sierpnia 2006, 10:09
Cytat: "Maja"
czasem ludzie mogą się po prostu lubić-tylko lubić


pewnie tak, ale to może też chyba zależeć od tego jak rozpadł się związek. Jeśli ktoś kocha i zostaje porzucony... może później dąrzyć do tego, żeby wrócić choć na chwilę. Tak mi się zdaje, bo to ja rzuciłam, więc ja odeszłam bez żalu, ale dla własnego spokoju musiałam kontakt urwać  :roll:

Offline groszek

  • maniak
JEGO BYŁA...NARZECZONA
28 sierpnia 2006, 10:18
Mam taki "problem" z byłym, który odzywa sie do mnie od czasu do czasu na gg lub maila i żali się na nieudane małżeństwo i robi aluzje, jak to dobrze mu ze mną było. Jestem uprzejma póki co, bo też nie mam do niego żalu (ja zerwałam) i z mojej strony znajomość ta mogłaby sie toczyć na ściśle koleżeńskich warunkach, ale w sytuacji, kiedy on ciągle myśli o mnie, jak o swojej byłej kobiecie, nie mogę na to pozwalać.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
JEGO BYŁA...NARZECZONA
28 sierpnia 2006, 10:34
No tak, w takim układzie nie ma sensu nawet ze sobą rozmawiać - najtrudniej jest a takimi niedocenionymi.... :|

Offline argissa

  • użytkownik
JEGO BYŁA...NARZECZONA
28 sierpnia 2006, 12:51
Ja przed Robertem mialam Marcina..bylam z nim 3 lata...byla to moja pierwsza milosc,bylam tak zakochana i zaslepiona ze nie widzialam co on ze mną wyprawiał..zostawil mnie z dnia na dzien..dal 15 min na spakowanie swojej walizki w nocy.Czulam juz dluzszy czas ze cos nie gra..przyszlam z pracy i zapytalam wprost "czy Ty chcesz ze mna byc?"...łzy mu napłyneły do oczu i powiedział "nie' i tak sie zaczął koszmar...po tygodniu od 'zerwania' zobaczylam go z dziewczyną przez przypadek nad morzem (pani przedstawicielka handlowa wspolpracująca z jego firmą).Kobieta byla duuzo starsza ode mnie,duuzo wieksza ode mnie - ale styl miała taki jak ja...ludzilam sie pol roku ze wroci..az zobaczylam ją po 7 mc z brzuchem ...wtedy poznalam Roberta i zapomniałam o Marcinie...prawie zapomniałam ;-) na dzien dzisiejszy ciesze sie ze wyszlo jak wyszlo bo tylko bym cierpiała i bylabym notorycznie zdradzana,a Robert daje mi poczucie bezpieczenstwa

Offline argissa

  • użytkownik
JEGO BYŁA...NARZECZONA
28 sierpnia 2006, 12:52
Ale zal mam nadal...rozszarpałabym pania przedstawiciel na ulicy jakby mi sie napatoczyła  ;)