e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: 08.09.2012 - czyli KINIA87 wychodzi za mąż! Odliczajcie ze mną :) pół roku do...  (Przeczytany 3077 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
No i nadszedł również czas na mnie w naszym forumowym odliczanku... 08.03. będę odliczać równo pół roku do ślubu :) nie powiem, nieco stresujący prezent na dzień kobiet ;) już mi się trochę żołądek w tej chwili skurczył, jak sobie pomyślę, że to już tylko pół roku! aj! Liczę na Waszą pomoc i wsparcie w przygotowaniach  ;D mam nadzieję, że wspólnie dobrniemy do szczęśliwego finału  ;D
W najbliższym czasie uzupełnię co nieco informacje o mnie i moim mężu :) Jak już co po niektórzy wiedzą, jesteśmy pół roku po ślubie cywilnym  ;D Niebawem powrzucam trochę zdjęć ;) mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć w moim final countdown, będzie mi bardzo miło :)

Offline aniolek86 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: :Serduszka:18.08.2012r. :Serduszka:
Będę Cię podczytywać ;D
No i czekam oczywiście na zdjęcia  :los:

Offline Natysa Kobieta

  • To co na zawsze między nami, dodaje wiary w lepszy czas;*
  • uzależniony
  • data ślubu: 19.05.2012
I ja będę podczytywać jeśli pozwolisz  :D :D :P

Offline femme Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 2012
 :hello: p
ół roku po cywilnym- to Ty już doświadczona mężatka jesteś :D

Offline SarCia11122 Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 29.09.2012

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
 :hello:
No dziewczyny, super, że jesteście!
Zaraz, tak jak obiecałam, wrzucę chociaż jedno zdjęcie, na dobry początek ;) tak się zastanawiam, czy chcecie sobie poczytać, jak się poznaliśmy, czyli poznać naszą zawiłą historię  ;D nie ukrywam, że nieźle to wszystko było zakręcone.. Ale to już decyzja należy do Was, czy macie ochotę poczytać moje love story, czy też może przechodzimy od razu do porządku dziennego  ;D
No to dobra, wklejam kilka zdjęć z cywilnego ;) generalnie zdjęcia są zmniejszone, po kliknięciu powinno otworzyć się w większym rozmiarze. Mój debiut z wklejaniem zdjęć, więc nie wiem, czy rzeczywiście będzie działać  ;D













tu jeszcze wygrzebałam jedno zdjęcie, po zaręczynach, u moich rodziców :P



my w warunkach ogrodowych ;)





a to ja na co dzień ;)




Psiak nie mój :) my mamy za to małe stado szczurów... :) dokładnie 5 bab:) no to jak przedstawiamy, to też wkleję :D

Aya:


Mishka


Tajfun


Krecik


Luna


zdjęcie Ayi i Luny, do którego mam słabość...


a to ich mały raj  ;D


no to jesteśmy w komplecie  ;D

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
właśnie widzę, że 2 zdjęcia wrzuciły mi się jakieś wielgachne, tj. są wielgachne po kliknięciu na nie..  :o to wtedy najlepiej zjechać na dół strony i tam będzie taki napis: przejdź do zdjęcia, wtedy otworzy się normalnie, dopasowując się do okna ;)

Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
będe podczytywać odliczanko Bydgoszczanki :)

miło się ogląda Twoje zdjęcia bo też mielismy tam cywilny :) przesliczną sukienkę miałaś  ;D kupiłaś ją czy miałaś szytą? :)

Offline aniolek86 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: :Serduszka:18.08.2012r. :Serduszka:
Śliczna z was para ;D
A suknię na cywilny miałaś boską :Serduszka:
I ja chętnie poczytam zawiłą historię miłosną :los:

Offline SarCia11122 Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 29.09.2012
Cudna z Was para ;-)
Czekam na historie ;) jak się poznaliście jak wyglądały zaręczyny itd ;D

Offline Myszk@ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 22.09.2012
piękne zdjęcia ;) a my niedługo będziemy kupować szczurasy więc pewnie zwrócę się do Ciebie z paroma tematami :D

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
Myszka@ - ja to juz normalnie ekspert jestem w kazdej dziedzinie, ktora dotyczy szczurow... leki znam na pamiec co na co :D heh... tak to jest, jak ma sie bzika na jakims punkcie :) Chetnie pomoge :) To sa cudowne zwierzaki :) tylko szkoda, ze tak krotko zyja :(

No to dobra... w takim ukladzie zaczynamy historie :D Ostrzegam, bedzie dluga.. :)

Nie wiem czy ktoras z Was kojarzy taki portal fotka.pl? tak, tam się właśnie poznaliśmy... ;) no ale od początku... był 2005, ja byłam w klasie maturalnej, zbliżała się gwiazdka, a żeby było ciekawiej, byłam w związku z innym facetem (!) od września 2005...czyli generalnie świeża sprawa, ale chłopak naprawdę do rany przyłóż..nie mogę powiedzieć na niego ani jednego złego słowa. Wspaniały człowiek... ale jednak czegoś zabrakło, takiej "iskry", która by ten związek napędzała...Ja jestem z natury strasznie żywiołową osobą, on był baaardzo spokojny, stonowany, w tak krótkim okresie czasu w którym byliśmy już wdarła się monotonia..nie był to dobry znak... No ale do rzeczy ;) już jakoś wcześniej latem miałam założony profil na wspomnianym portalu fotka.pl. Nie traktowałam go jednak jako miejsce poznania faceta (w ogóle mi to na myśl nie przyszło). Miał on też zupełnie inną formę, aniżeli ma on teraz (weszłam ostatnio z ciekawości i aż mnie odepchnęło)...Wtedy była to dla mnie pewna forma zdrowej rozrywki, poznałam tam wielu fajnych ludzi, z niektórymi utrzymuję kontakt do dziś. Naprawdę miłe wspomnienia, fajni ludzie... nie działało to na zasadzie kto więcej pokaże :/ zupelnie nie.... No i któregoś dnia mój mąż obecny napisał mi komentarz pod jednym zdjeciem... szczerze, nie pamiętam go nawet, bo nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Zaznaczył coś, że mam niesamowite oczy. Taki sobie ot komentarz, właściwie nic specjalnego.. pamiętam, że weszłam zobaczyć jego profil, poczytałam co nieco, stwierdziłam "no fajny facet", coś tam mu odpisałam i to by było na tyle...Cisza przez miesiąc. Po miesiącu - telefon... (nie miałam podanego na stronie) numer jakiś mi nieznany... odbieram... i słyszę ten głos w słuchawce, po którym do dzisiaj robi mi się gorąco :)) "Cześć..." ja wcięta nieco odpowiadam "no..cześć".... "Wiesz kto mówi?" " no nie bardzo...." No i sie okazalo kto dzwoni ;) tylko pytanie skad ma moj numer?! Oczywiscie wszystko owial tajemnica.. dopiero pozniej sie okazalo, ze mamy wspolna znajoma (z ktora ja chodzilam wowczas do klasy). Słuchajcie, rozmawialismy chyba z 2h? nie wiem o czym, o wszystkim i o niczym. Teraz jak to wspominamy z mezem, to mowi, ze niezle nawijalam :D a ja nawet nie wiem co :D pamietam, ze serce mi bilo niezle ;) no i tak to sie zaczelo.. ale ja oczywiscie probowalam stlumic w sobie to uczucie, bardzo skutecznie... odrzucalam mysli, ze cos mogloby z tego byc, no bo przeciez bylam w zwiazku. Jeszcze pamietam, ze mu powiedzialam "ale wiesz, ze nic z tego nie bedzie? mam faceta.." no i jego odpowiedz "nie no jasne, jasne. Tylko po przyjacielsku". Yhm. Po przyjacielsku wyladowalismy zaobraczkowani :D heh. Generalnie przez pierwsze 2 tygodnie bylo tak, ze rozmawialismy sobie raz po raz na gadu gadu... pozniej doszedl skype...smsy... czestotliwosc kontaktu coraz wieksza... na skype siedzielismy godzinami...w nocy smsy...ja juz wiedzialam, ze z tamtego zwiazku nici... tylko dlaczego ja paskudna od razu tego nie skonczylam? nie wiem.. A moze wiem, moze mimo tego, co sie dzialo, ja caly czas probowalam sobie wmawiac, ze jestem w zwiazku i nic z tamtego nie wyjdzie...Do dzis mam w sobie to poczucie winy, bo on na to nie zasluzyl :( Czasu niestety nie cofne...choc bardzo bym chciala rozegrac to inaczej... Doszlo do tego, ze w koncu spotkalam sie z Mariuszem (moim mezem) jakos w lutym... Oczywiscie uprzednio zrobilam pewien wywiad z nasza wspolna znajoma, bo tak bym sie raczej troche obawiala z kims spotykac ;) mialo to byc po prostu spotkanie w realu..przyniosl mi bukiet roz...no i wtedy to byla tragedia :D serce mi walilo jak szalone (zreszta bylo tak przy kazdym smsie, kazdej rozmowie...) no i nic z tego dobrego wyjsc nie moglo... wiec wyszlo co wyszlo... calowalismy sie wtedy nie raz nie dwa... jak on na mnie patrzyl, to mialam wrazenie, ze robi mi oczami rtg! nie moglam myslec racjonalnie.. ale najgorsze bylo, jak wrocilam do domu... wrocila rzeczywistosc, wyrzuty sumienia, czulam sie okropnie.. no bo przeciez caly czas bylam w zwiazku (!) I co ja narobilam? mialam taki metlik w glowie, ze nie wiedzialam co sie dzieje. Zaczelam oczywiscie plakac, zadzwonilam do wowczas mojego faceta i mu wszystko powiedzialam... no i powiedzialam...czekam, co mi powie, jaka to ja nie jestem etc.. a wiecie co on powiedzial? Glosem aniola powiedzial:"Kiniu, rozumiem Twoja chwile slabosci, ale prosze, nie rob juz tego wiecej... bardzo Cie kocham"... no kurde, witki mi opadly! dlugo nie moglam sie zebrac po jego reakcji.. ja tu czekam, az mnie wyzwie czy cos, a tu cos takiego... ale on wlasnie taki byl.. nigdy nic sie nie stalo, nawet jak zrobilam cos takiego?! nawet, jak cos bylo z mojej winy, to on mnie za to przepraszal... na dodatek do calej sytuacji dolozyl sie fakt, ze widywalismy sie tylko w weekendy, czasem w co drugi, trzeci weekend, bo w tygodniu studiowal w innym miescie, wiec jak sesja, to nawet nie zjezdzal czasem... no i tak to bylo... No i po takiej jego reakcji gore wziely wyrzuty sumienia i myslenie, jak ja moglam mu to zrobic, nie moge zrobic tego wiecej. I sama i siebie, i jego dalej oszukiwalam... Mariuszowi powiedzialam, ze przepraszam, ale ja bede dalej z moim obecnym facetem... nie mogl sie z tym pogodzic, bo mial nadzieje po tym spotkaniu, ze jednak bedzie cos wiecej... wiec mialam obu na sumieniu... I po prostu tak sie "wspaniale" czulam, ze dalej oszukiwalam i ich i siebie... w momentach, kiedy bylam z owczesnym moim facetem, myslalam o Mariuszu... no i to tez byla tragedia...a z Mariuszem kontakt tylko nieznacznie oslabl. Dalej pisalismy, rozmawialismy. On chyba tez nie chcial dac za wygrana. A ja caly czas tlumilam tlumilam, odganialam ta mysl... I kolo sie zamykalo... w koncu, nie wiem jak to sie stalo, ze spotkalismy sie ponownie, ale juz za cholere nie pamietam jak do tego doszlo.. no i znow bylo to samo.. wtedy wiedzialam, ze juz nie moge tak dluzej... No i zerwalam z tamtym i automatycznie juz bylam z Mariuszem.. to bylo tak szalone, ze ja nie bylam tak naprawde na to gotowa...po prostu za szybko to sie dzialo, za szybko koniec jednego, poczatek drugiego.. I nie zapomne slow, kotre powiedzial mi moj byly w dniu, kiedy sie rozstawalismy, kiedy zabieral ode mnie swoje rzeczy... pamietam, ze mocno mnie wtedy przytulil (oczywiscie znow nie powiedzial na mnie zlego slowa) i powiedzial: "Mam tylko nadzieje, ze on bedzie Cie kochal tak mocno, jak ja kocham Ciebie" i poszedl... Wylam jak bobr. I znowu totalne rozchwianie emocjonalne i znowu wyrzuty sumienia i znow nie wiedzialam, co robic. To bylo cos okropnego. No i oczywiscie z takiej emocjonalnej mieszanki nie moglo wyjsc nic dobrego, wiec bedac juz automatycznie z Mariuszem oznajmilam mu za pare dni, ze to dla mnie za szybko, ze ja potrzebuje czasu, ze musze sobie to wszystko uporzadkowac... troche nie bardzo rozumial, bo fakt faktem jakby dalam mu do zrozumienia, ze jednak wiem, czego chce... wiec non stop jakies sprzeczne komunikaty... no ale zapowiedzial od razu, "ze bedzie blisko", zebym sie czasem nie rozmyslila... ale to jednak nie byl dobry pomysl. Nie czulam roznicy, bo co chwile szly smsy, co chwile jakas rozmowa, a to zabieral mnie na spacer, a to to, a to tamto... nie pomagalo to, tym bardziej, jak co chwile probowal sie do mnie zblizac, zeby mnie pocalowac. Nie pomagal mi oj nie. Potem niby jakos znowu sie zeszlismy i znowu rozeszlismy (wszystko nie trwalo dluzej niz tydzien). Pamietam, ze sie wtedy deko zdenerwowal, ale nic dziwnego, jak kobieta niezdecydowana  i sama nie wie czego chce...no ale znow mielismy kontakt, troche rzadszy, ale jednak. Wydawalo mi sie, ze juz jest ok, ze wszystko sobie uporzadkowalam... pamietam, ze to juz byl okres matur, czyli maj... zaprosil mnie ktoregos dnia do teatru... odwalony w garnitur oczywiscie, wypachniony na kilometr... a po teatrze zabral mnie na gore myslecinska w bydgoszczy, tam sa takie fajne boksy dla samochodow, widac stamtad cala panorame bydgoszczy. Noca - swietny efekt. Wiedzial, co kurna na mnie dziala! Cwaniak:) No i wtedy (po raz 3 chyba) sie znow zeszlismy... i za 2 tygodnie znow zrobilam to samo... :/ Wtedy pamietam jak dzis, napisal mi sms, ze on juz mnie chyba nawet nie lubi...Pamietam tez, ze wyslal mi mail z piosenka A. Lipnickiej "Ostatni list". Posłuchajcie sobie, ja wylam po nim strasznie ;) napisal mniej wiecej, ze nie chce, zebym miala z nim kontakt, nie teraz... ze za duzo dla niego znacze, i musi o mnie zapomniec.. ze musi byc na taki neutralny kontakt gotowy, i pameitam jak dzis te slowa "ale wtedy to juz pewnie zapomnisz, ze istnialem..." No i pieknie... wylam sobie co noc, ale nie pisalam... on tez nie...ucielismy kontakt calkiem na ok. 2 tygodnie.. i dopiero wtedy zrozumialam, ze wlasnie tego bylo mi trzeba. Totalnych 2 tygodni spokoju od jednego i drugiego. Ciszy, samotnosci.. po to, zeby zrozumiec, czego tak naprawde chce... i po tej "ciszy" wiedzialam bardziej niz na 100%. Napisalam do niego sms... niepozorny oczywiscie :D co tam u niego slychac etc... On mi odpisal, ze jest wlasnie na wyjezdzie sluzbowym, ze wraca jutro... no to ja napisalam "jest jeszcze jakas szansa na to, zebysmy sie spotkali?" a on napisal "pewnie, ze jest...". No i sie spotkalismy... w wesolym miasteczku ;) Najpierw poszlismy porozmawiac... Mariusz sie mnie spytal, czy chce mu cos powiedziec.. no to powiedzialam... ze wlasnie tego potrzebowalam, tych 2 tygodni ciszy i spokoju, a on nie potrafil wczesniej tego zrozumiec, byl caly czas przy mnie, nie dajac mi nawet sprobowac myslec racjonalnie..wciaz tylko mialam metlik.. ale wtedy juz zrozumialam, czego naprawde chce... no i pamietam, ze chwycil mnie wtedy za reke i juz tak sobie maszerowalismy :) Pojezdzilismy oczywiscie na karuzelach, poszlismy na jedna co sie krecila do gory nogami i wlasnie na niej, kiedy bylismy twarzami do ziemi sie pocalowalismy... tak juz bez zadnych watpliwosci.... no i tak zostalismy do dzis :) do gory nogami hehehe :D nie mialam od tego momentu dnia, kiedy bym zalowala, rozmyslala, czy na pewno... juz nie :) Teraz wiem, ze nie moglam wybrac lepiej... a i maz przyznal mi sie, ze jak mu napisalam, ze znowu jednak nie moge (ten 3 raz, po teatrze etc). to wtedy pociekly mu lzy... :) no i przyznal tez, ze pomimo, ze napisal mail, zebym sie nie odzywala, liczyl na to, ze sie odezwe...:)

No to tyle, jesli chodzi o poznanie :D a zareczynach jutro :D

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
aaa zapomnialam. Daisy87, sukienke na cywilny wyhaczylam na allegro, byly dostepne w standardowych rozmiarach, jak rowniez oferta szycia pod wymiar. No to sie obmierzylam, podalam wymiary, ktore byly potrzebne no i kurcze jak ulal :) troche sie balam, ale jednak warto zaryzykowac :) aaaaa i troche jeszcze ja przerobilam, tzn podoszywalam te rozyczki biale naokolo w 2 rzedach :) to byl moj pomysl :) oryginalnie byla tam wszyta srebrna tasiemka ;) troche musialam po swojemu zrobic :D ale jak sie podoba, to sie bardzo ciesze :) bardzo dobrze sie w niej czulam, bo wtedy byl tak potworny upal, 37 stopni, jeden z najgoretszych dni lata.. a sukienka tak mega przewiewna i lekka, ze nie czulam, ze mam cos na sobie :)

Offline SarCia11122 Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 29.09.2012
kinia :D ta Wasza historiaa jest zwariowana :D:D

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
ojj... totalny zakret... a to wszystko przez meza mojego, ze mi tak w glowie zawrocil, ze juz sama nie wiedzialam, co mam robic!  ;D


Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
a zareczyny... byly moje urodziny w 2009... Mariusz powiedzial, ze ma dla mnie niespodzianke, ze gdzies mnie zabiera i mam sie ladnie ubrac. Na poczatku kompletnie sie nie spodziewalam, myslalam, ze chce mnie zabrac do teatru np czy gdzies... przyjechal oczywiscie odpicowany w garniak, ale dziwne i podejrzane bylo to, ze nie mial kwiatow... cos mi wtedy nie zgralo  ;D bo zawsze okazjonalnie pierwsze co, byly kwiaty... no ale dobra. Pojechalismy, jak sie okazalo do przepieknej restauracji, polozonej w samym centrum parku, przy samym stawie...restauracja cala bielutka, doslownie! wygladala niczym sala slubna :D kelner zaprosil nas do stolika... zamowilismy cos do jedzenia..rozmawialismy. Mariusz zapytal, czy podoba mi sie niespodzianka  ;D no ba ;) ale wtedy wyczulam, ze cos jest na linii. Ogolnie byl taki troche nerwowy, raz po raz zerkal w strone kelnerow... no i jak zjedlismy taka obiadokolacje, przyszedl kelner, Mariusz do mnie mowi, ze teraz czas na deser... ja mowie, ze nie dam rady na zaden deser...no to kelner stwierdzil, ze podejdzie za jakis czas... no i znow rozmawialismy dlugo dlugo... Mariusz znowu kuknal w strone kelnera, wiec ten znow przyszedl, ja niestety stweirdzilam, ze i tak chyba nie dam rady... I wtedy widzialam, ze cos nie tak i razem z kelnerem zaczeli mnie na ten deser namawiac wszelkimi sposobami hahaha no to bylo dobre  ;D a ja uparcie, ze nie moge  :D W koncu kelner zaproponowal salatke owocowa, no to sie zgodzilam  ;D Mariusz zamowil sobie z kolei jakies ciasto... No i tak czekamy chwilke, nagle patrzymy idzie dwoch kelnerow, jeden i drugi trzymali w rekach takie "oslony", jak czasem w filmach pokazuja, jak niosa rozne potrawy i na stolach dopiero je odkrywaja, mam nadzieje, ze wiecie o co chodzi? no i polozyli nasze desery przykryte tymi oslonami. Jeden z kelnerow odslania ten moj "deser", a tam zamiast deseru piekne szklana misa obsypana cala platkami roz, a w srodku otwarte pudeleczko z pierscionkiem zareczynowym... Co dalej, to juz zbyt dobrze nie pamietam, w takim bylam szoku... cos tam podejrzewalam, ale ze w takiej formie to mi do glowy nie przyszlo :D Podlecial kelner z bukietem roz, przekazal je Mariuszowi, on z kolei pamietam ukleknal kolo mnie, jeszcze mi pare slow mowil (nie pamietam!) no i oczywiscie pytanie, czy zostane jego zona  :D no oczywiscie ,ze tak :D i wtedy zlecieli sie kelnerzy z gratulacjami  ;D no nie powiem, bylam w ciezkim szoku, za chwile doniesli mi ta prawdziwa salatke owocowa, ale juz z wrazenia nie zjadlam  ;D posiedzielismy jeszcze, rozmawialismy... no i jak sie zbieralismy, to Mariusz mowi, no to teraz jedziemy po bukiet dla mojej mamy... z bukietem kwiatow weszlismy do mnie do domu, a Rodzice akurat gdzies wychodzili, wiec tak smiesznie sie przy drzwiach wyjsciowych spotkalismy  ;D no i mama oczywiscie szok i w ryk  ;D no i nie bylo zadnego wyjscia, tylko zostalismy razem juz w domu, ciasto, wino, etc :) ech :) no mile wspomnienia.... az mi sie japa cieszy, jak to pisze :)

Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
oj zakręcona to Wasza historia- ale widać to było przeznaczenie  ;D będziecie mieli co wspominac :)

a zaręczyny też wspaniałe- takie romantyczne jak z filmu  ;D

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
dokładnie jak mówisz Daisy87, faktycznie będziemy mieli co wspominać  :D

No to mamy historię poznania, zaręczyny... w takim razie czas przejść do porządku dziennego :)

Z rzeczy, które mamy na chwilę obecną załatawione to:
1) Sala - Pałacyk w Ostromecku
2) Kościół - Bazylika
3) Fotograf - Łukasz Nowaczyk
4) Kamerzysta - firma Stelmotion
5) Zespół - Zwierzband (jak się cieszę  ;D)
6) Suknia ślubna - Ambrosia Maggie Sottero  :Zakochany:
7) Suknia na przebranie po oczepinach (ta, co miałam na cywilny ;D)
8) Garnitur dla męża mego :) nie pamietam modelu, pamiętam, że z Malibu :)
9) Makijażystka - Angelika Piotrowska
10) Fryzjer - Emilia Brukwicka, salonik 3 kroki od mojego domu, chodzę tam od lat :)
11) Samochód, który zawiezie nas spod kościoła na wesele
12) Wódka - Ostromecko daje że tak powiem swoją wódkę (Sobieskiego). Tyle ile butelek zejdzie, za tyle płacimy. Więc to mi się podoba :)

W najbliższym czasie planuję załatwić:
1) Bryczkę, która zawiezie nas do kościoła
2) Księdza, który będzie prowadził ceremonię (pół roku przed podobno już najlepiej zaklepać  :o)
3) Podjechać do Ostromecka i ustalić wstępne ustawienie stołów i menu, wynegocjować ciasta i ewentualną cenę (nie wiem, jaką mają ofertę za bardzo, a chciałabym chyba jednak ciasta ze Staropolskiej...)
4) Pokaz fajerwerków po oczepinach
4) Wybrać/zamówić zaproszenia i zawiadomienia + znaleźć dla nich dobrą treść :)
5) Zamówić księgę gości
6) Zamówić etykiety na stoliki (kto gdzie siedzi) + 2 większe tablety na drzwi wejściowe z rozpiską
7) Rozejrzeć się za winami
8) Pomyśleć nad bukietem ślubnym


Zastanawiam się tylko nad godzinami fryzjerki/makijażystki... ślub mamy o 15:00, fryzjera wstępnie ustaliłam na 8:30 (licząc z zapasem 2-2,5h na uczesanie) makijaż na 11:00 (liczmy 1,5h max) no to mamy 13:30... błogosławieństwo, potem jakieś jeszcze krzątanie się, ostatnie poprawki...  to chyba nie ma co później tego przesuwać, jak myślicie? na początku tak sobie myślałam, że ten fryzjer o 8:30 trochę za wcześnie.. ale coś mi na to wygląda, że chyba jednak lepiej mieć trochę więcej czasu, niż potem ganiać w pośpiechu...

Offline SarCia11122 Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 29.09.2012
Dużo już macie spraw załatwionych :) oby tak dalej :)
wizyty i godziny u fryzjera myślę że jest w porządku :) wystarczy Ci czasu na wszystko i nie będziesz wtedy latała jak szalona :D

Offline Myszk@ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 22.09.2012
Dobrze, że zrobiłaś zestawienie :D dzięki temu wiem, na czym my stoimy :P i generalnie idziemy łeb w łeb z przygotowaniami  ;D

Offline elvessa Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 13.07.2013
To i ja sie dolacze :)

Niezle zakrecona historie macie, romantyczne zareczyny.
Zakochalam sie w twojej sukience ze slubu cywilnego :brewki:
No i podzielam twoja milosc do szczurkow  :serce: Szczurzy domek pierwsza klasa!  :brawo_2: :brawo_2: :brawo_2:

Pozdrawiam i napewno bede zagladac  ;)

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
Witaj elvessa :hello: fajnie, że będziesz zaglądać :) Miło, że kolejna osoba podziela moją szczurzą pasję ;) ja właśnie od wczoraj mam jednego szczurasa (Tajfuna) po operacji...To juz jej druga operacja :( cholerne guzy, totalna zmora :( wiec siedze 24/dobe, przez najblizsze dni rowniez i czuwam, zeby szwow nie wyciagnela.. oczywiscie na tydzien jest w klatce izolatce, zeby jej tam pozostale nie targaly i daly spokoj, no i ja musze ja miec na oku... Tajfun to ma w ogóle przypadki za całe stado... najpierw zwichnął łapę, później operacja guza (zrobiona mastektomia i aż 15 szwów..) jak już się z tego wykaraskał, to złamał ogon i teraz znów kolejna operacja... bidula... ale jak widzialam, jak odzyla po pierwszej operacji, to teraz sie wcale nie wahalam. Po prostu nie ten sam szczur. Guz zaczynal uciskac, draznic/bolec, nie chciala wychodzic, siedziala tylko w klatce zabunkrowana, nie chciala, zeby w ogole inne szczury do niej podchodzily.. a po zabiegu pierwsza rwala sie do wychodzenia i kontaktu z innymi.. teraz juz zaczynalo sie robic to samo, ostatnio to sie zaszywala w takim wiszacym domku i gryzla (!) kazdego, ktory probowal sie do niej zblizyc...a to jest mega lagodny szczur, ktory nigdy w zyciu nikogo nie ugryzl.. a i nawet ja dziaba ostatnio zaliczylam... no ale nic dziwnego, to jej obrona, jak ja bolalo, to tylko tak mogla zasygnalizowac, zeby ja zostawic w spokoju.. no ale miejmy nadzieje, ze to juz koniec tego fatum...

Ze spraw slubnych chyba wybralam tekst na zaproszenia :)) powiem Wam, że trochę na wesoło, oryginalnie (oczywiście kwestia gustu). Wklejam ;)

TEATR UMYŚLNIE STRACONEJ WOLNOSCI

zaprasza na przedstawienie pod tytułem
"A potem żyli długo i szczęśliwie"
Adaptacja sztuki przez życie napisanej w 3 Aktach.

PREMIERA
..........................

OBSADA
w rolach głównych

Panna Młoda : ....................
Pan Młody :......................

w pozostałych rolach udział biorą :
Ksiądz, Rodzice, Goście i Gapie

AKT 1 "Dla duszy"

Ślub Kościelny ...............................,
godzina ....... w kościele ..................

AKT 2 "Dla Ciała"

Przyjęcie weselne w restauracji ..........


AKT 3 "Noc Poślubna"

Bez udziału widowni



Co o tym myślicie? mi bardzo przypadło do gustu :)

Offline Pandi Kobieta

  • maniak
Bydgoska panna mloda, jak mogłam nie zauwazyc .. :]

Te zaproszenia sa bardzo modne, wlasnie z takim tekstem, skoro Ci sie podobaja, to czemu ich nie wykorzystac

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
no witam i Pandi   ;D :hello:
jakos tak przegladalam wczoraj ksiazke z oferta zaproszen/zawiadomien i przypadlo mi do gustu :) wiec chyba faktycznie pojde tym tropem ;] chcemy jeszcze tylko adnotacje zrobic mala, najbardziej mi odpowiadala taka forma, z ktorych znalazlam dotychczas

"Na wesele przybywajcie o prezenty się nie martwcie,
By nie składać ich na stercie niechaj zmieszczą się w kopercie."

Wydaje mi sie, ze taka adnotacja nie jest bezczelna ani narzucajaca, tak lekko sformulowana, ze podejrzewam, nikt sie o to nie obrazi. No bo prawda jest taka, ze jestesmy juz kompletnie urzadzeni :( zreszta nasze rodziny w wiekszosci o tym wiedza... wiec mysle, ze to nie bedzie jakos zle odebrane, po prostu obustronna korzysc - gosciom zaoszczedzi glowienia sie nad tym co kupic, a i my bedziemy zadowoleni, bo kupimy za to na pewno takie rzeczy, ktore zostana nam na dlugo i beda wykorzystane... Jak myslicie, nie bedzie to zbyt narzucajace? Szczerze mowiac, jakbym ja miala isc na wesele, i nawet nie mialabym duzo pieniazkow, to dałabym np. 100zł i wcale bez zadnego wstydu, ze to za malo czy cos... kazdy daje tyle czy kupuje takie rzeczy, na ile kogos stac. A jak sie mlodzi ciesza z kazdego datku... nawet jakby to bylo 50zł. Przynajmniej ja tak do tego podchodze... A Wy?

Offline Pandi Kobieta

  • maniak
a my nic takiego nie dopisalismy -jestem nie dzisiejsza  bede zadowolona ze wszystkiego co dostane. Choc wolalabym wiedziec czy ktos nie planuje zakupu sprzetu, ktory juz mamy, dlatego moga sie zglaszac i podpytywac. nawet zrezygnowałam z listy prezentów - w Niemczech tak popularnej.
kwestia indywidualna - nie zapraszam ludzi, aby przynosili wypchane koperty - bo nie biore zadnych pozyczek na poczet wesela, zrobione jest to z glowa - dlatego na spokojnie podchodze do tej kwestii.

Offline elvessa Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 13.07.2013
Bardzo fajny tekst na zaproszenia, naprawde pomyslowe. Chociaz ja nie wiem czy bym byla na tyle odwazna, zeby ten TRZECI AKT na zaproszeniach miec  ;)

"Na wesele przybywajcie o prezenty się nie martwcie,
By nie składać ich na stercie niechaj zmieszczą się w kopercie."

Ja mysle, ze tez cos takiego na nasze zaproszenia wrzuce. Nie, zeby sie wesele zwrocilo, ale nie mieli bysly jak przywiezc prezentow do Irlandii :-\, poza tym wlasciwie nic nam nie potrzeba. Za to milo by bylo pare groszy do podrozy poslubnej dorzucic ;)

Kinia, a masz juz jakies konkretne zaproszenia na oku?

PS. Mam nadzieje ze Tajfun szybko dojdzie do siebie  :przytul: trzymam kciuki

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
Pandi, my tez w zadne pozyczki nie wchodzimy... ale jak juz tak sobie popatrze na znajomych, jak albo narzekaja, albo po prostu im glupio, ze np dostali kilka podobnych prezentow... i pozniej, jak rodzina odwiedza i zapyta zalozmy "jak garnki", albo co gorzej "pokaz, jak tam sie garnki trzymaja" a garnki okazuje sie np. sprzedane na allegro... no ja nie chcialabym takich sytuacji.. bo to wtedy przykre dla jednej i drugiej strony. Nie mowie, ze tak musi byc, nie kazdy bedzie pytal jak sie prezent trzyma czy pozytkuje ;) no ale sie zdarza... Przynajmniej jak goscie mnie odwiedza, to bede mogla sie pochwalic tym, co kupilismy za otrzymane pieniazki :) bo nie chcemy tych pieniazkow roztrwonic tylko wlasnie ulokowac je w rzeczach trwalych, ktore tez beda nam przypominaly o tym, ze to za pieniazki slubne zostalo zakupione... i obie strony beda zadowolone;) no nie wiem, moze troche zbyt luzno do tego podchodzimy z mezem.. no ale no tak jest o ;)

elvessa, dziekuje, Tajfun pomalu nabiera sil :) zaczynamy trzecia bezsenna dobe, tzn pol na pol. Dzisiaj go do 3 rano pilnowal maz, a od 3 juz caly czas ja... jeszcze przez weekend tak przy nim posiedzimy... dopiero po 3. dobie ranka sie zasklepia, wiec dzisiaj musze szczegolnie uwazac...
Co do zaproszen, to mam jeden wzor na oku :) musze pstryknac zdjecie i wkleje ;) a trzeci akt... oj tam oj tam...  ;D

Offline kaassia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.11.2010
Mogę jeszcze dołączyć? Suknię na cywilnym miałaś genialną :D

Offline zaba Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: lipiec 2011
ze tez ja sie dopiero teraz zorientowalam! przeciez nie moze mnie tu zabraknac ;D...!!!
no no no, cos widze, ze nadal nie ma obiecanej fotki sukni twej ;)...
historia Wasza przepiekna, chociaz musze przyznac, ze momentami niegrzeczna z Ciebie dziewczynka jest :P no i tylko pozazdroscic romantycznego meza, moj nawet nie wpadlby na taki pomysl zareczynowy :P...
i musze koniczenie zapytac o to ogrodzenie dla szczurkow - robiliscie sami czy gdzies zakupione? mnie sie marzy jez pigmejski ;D i zaczynam kombinowac dla niego mieszkanko zanim zagosci na dobre ;)...

Offline kinia87 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 08.09.2012
Witam po małej przerwie... nie powiem, deko mnie leniuch dorwał tak już od świąt.. trochę czasu pochłonęły sprawy zawodowe.. ale wczoraj nawiedził mnie sen o ślubie, więc stwierdziłam, że czas się w końcu zorganizować dalej ;) Śniło mi się, że budzę się w dniu ślubu a tu nic nie ustalone! Masakra! zaczyna się...

Witaj kaassia   :hello: jasne, ze mozna dolaczac, na kazdym kroku ;)  zaba  :hello: tak sobie po cichu myslalam, ze pewnie zajrzysz  ;D

No wiec tak, co do zagrody, to sami robilismy, tzn maz robil :D na gorze i na dole sa profile/listwy aluminiowe, oczywiscie w naroznikach to samo. Pleksi udalo mi sie wyrwac troche taniej na allegro, bo za taka ilosc normalnie poszlabym z torbami... ;)
W ogóle Tajfun jeszcze oprócz ostatniej operacji znowu sobie zwichnął łapę przedwczoraj  :-\ bidulec znowu musiał 2 dni w izolatce spedzic... no ja juz nie wiem, co mu sie jeszcze przytrafi.. 2 razy zwichnieta lapa, zlamany ogon, 2 operacje... moj kochany mały/wielki misio ;)

Niestety w miedzyczasie rekowalescencji po 2. operacji Tajfuna zachorowała nam nagle Ayunia :( po tygodniu musielismy zdecydowac sie na eutanazje, nie reagowala na zadne leki, nawet na steryd i kroplowki :( moj kochany nochal :(

Od niedawna powiększyliśmy stadko po stracie Ayi o małego figlarnego Ciapka :)



Wielkościowo to 1/12 Tajfuna  :o troche mialam obawy, czy tego malenstwa nie zadepcza :D ale sie udalo ;) maly zyje i szybko rosnie :)

A wracajac do tego, co na rzeczy!
Dziewczyny, mam wrażenie, że jestem meeeega do tyłu! od ostatniego wpisu nie zmieniło się praktycznie nic :( no dobra, przed chwilą zakupiłam buty na allegro :D Czyli nadrabiam :D myślę, że do mojej kiecki będą fajnie pasowały...

Przypomne tym, co nie wiedza, jak ma kiecka wyglada:  (kolor jak na zdjeciu)
http://www.maggiesottero.com/dress.aspx?style=A3365LU&page=0&pageSize=16&keywordText=ambrosia&keywordType=Any

a to butki, które wyrwałam mega tanio :)
http://allegro.pl/anne-michelle-ecri-nowe-rozm-40-wyprzedaz-i2325256292.html

Mam nadzieje, ze do polnocy na weselu dotrwam :] chociaz ja jesli chodzi o przemeczenie sie w nawet superniewygodnych butach to jestem ekspert :D wiec mam nadzieje, ze dam rade :)

W nastepnym tygodniu jade wybierac zaproszenia i zawiadomienia, chcialabym juz je rozeslac pod koniec maja.. poniewaz slub jest w terminie wakacyjnym, to dobrze, zeby ludzie mieli czas wczesniej na ustalenie urlopow w innym terminie.. Do konca czerwca poprosze o potwierdzenie obecnosci. Mysle, ze chyba czasowo jest oki... Również za ok. tydzień chcemy jechac do ostromecka uzgodnic szczegoly typu ustawienie stolow/wstepne menu...

niestety kompletnie nie mam pomyslu na bukiet :((( nie wiem w jakiej kolorystyce... ale mysle, ze przy tym odcieniu kiecki (delikatny ecri) dobrze pasowaloby cos z pomaranczem. Jak myslicie?