e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Narzeczeństwo, czy mieszkaliscie razem??Plusy i Minusy...  (Przeczytany 16359 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MMarta

  • użytkownik
no własnie, jak w temacie..czy mieszkałyscie/mieskzacie razem ze swoim chłopakiem(narzeczonym) przed slubem?

jakie są wady/zalety takiego życia przed....

ja obserwuje u siebie (mieskzamy razem 1,5 roku, po 4 miesiącach znajomosci zamieszkalismy)od pol roku jestesmy narzeczenstwem..

a teraz o plusach/minusach...

jesli nie mieszka sie ze sobą, człowiek na kazde spotkanie czeka z utesknieniem, pędzi do domu, robi sie na bóstwo i juz na spotkanie...robi zakupy, kupuje sexi bielizne, fajne stroje wieczorowe i bywa ze szokuje tym swojego chłopaka..kombinuje z czasem w domu, wszystko po to aby sie spotkac, mysli o wakacjach wspolnych aby w koncu mozna bylo troche ze sobą pobyć..

mieszzanie ze sobą- prowadzi do jakeigos przyzwyczajenie, pozwla poznac wady i zalety nieznane Partnera (zaradnosc domowa, kuchnie, przyzwyczajenia), częsty sex (tu moge znalezc i plusy wspolnego mieszkania i minusy..)robienie wspolnych zakupow, zwierzanie sie z problemow w pracy, czasem brak chwil samotnosci (wtedy kiedy jest sie obrazonym na caly swiat i chce chwile spedzic samemu-mieszkanie na to nei pozwala) szukanie kompromisów, pierwszy etap życia małzeńskiego, ktre w zasadzie chyba niewiele rozni sie od czasu "wspolnego mieszkania"

moje obserwacje - nie załuje swojej decyzji, choc pewnie gdyby nie doszlo do zareczyn byloby u nas tak jak u wiekszosci znajomych (chodzenie, chodzenie, 3, 4 , 5 lat i ...rozstanie)..czasem z niedowierzaniem slucham opowiesci kolezanke ktore nie mieszkaly z narzeczonym i dopiero po slubie dowiadują sie roznych rzeczy (czasem na plus, czasem na minus) ...ja tak nie mam, wydaje mi sie ze znamy sie bardzo dobrze...a jak to wygląda u Was, jakie wnioski???

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
hmm

ja zamieszkałąm z moim łobecnym małżem.. hmm.. jakieś 6-7 m-cy po poznaniu na czacie.. pół roku później poprosił mnie o rekę.. slub był półtora roku później..

plusy - myślę,ze mozna lepiej się poznać mieszkajac wspólnie.. poranne drapanie po jajkach, podkołderkowce jadowite, dłubanie w nosie - to z tych mniej przyjemnych.. wpólne gotowanie, kąpiele, zarządzanie budżetem domowym itd.. to albo zblizy albo oddali... mogę powiedzieć,ze nie brałam kota w worku.. wiedziały gały co brały :shock:

minusy - w zasadzie nie widziałam minusów.. i tak czekaliśmy na siebie z utęsknieniem.. pidu kończył robotę około 16-17tej a ja 21-23.. więc i tak za długo ze sobą nie przebywaliśmy  :roll:

Offline Ladyinred

  • nowicjusz
Ja też dość szybko po poznaniu zamieszkałam z ukochanym mym:-) Mieszkamy tak już 5 lat, i muszę powiedzieć, że to doskonałe rozwiązanie!!! Codzienne sytuacje, zdarzenia, reakcje na nie potrafią wiele o partnerze powiedzieć. Podobnie jak Monia wiem, że nie kupuję przysłowiowego kota w worku i.... dobrze mi z tym.
Każda kobitka powinna wcześniej z wybrankiem pomieszkać, i jeśli stwierdzi po jakimś czasie tego wspólnego mieszkania, że nie działa jej on zbytnio na nerwy (bo ze trochę musi podziałac zanim się dotrą to jasne:-) i wciąż czeka z utęsknieniem, kiedy on wróci z pracy, i myśli o nim w ciągu dnia, i takie tam rózne, to znaczy, że to ten jeden jedyny, wyśniony, wymarzony!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Offline Olaa Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
Cytat: "monia"
poranne drapanie po jajkach, podkołderkowce jadowite, dłubanie w nosie - to z tych mniej przyjemnych.. wpólne gotowanie, kąpiele, zarządzanie budżetem domowym itd.. to albo zblizy albo oddali... mogę powiedzieć,ze nie brałam kota w worku.. wiedziały gały co brały Shocked

 :shock:   :brawo:  Ja z moim Mariuszem mieszkamy razem prawie rok. Jest...różnie, ale wiem co mam. Wiem co go drażni, wiem co sprawia mu przyjemność, wiem co lubi a czego nie...Takie domowo-prawie małżeńskie sprawy. Osobiście uważam to za doskonały pomysł, że zamieszkaliśmy razem

Plusy-opisałam wyżej + wspólne zasypianie i budzenie się każdego dnia,wspólne przyrządzanie posiłków, częsty seksik itp.

Minusy - częstsze zrzędzenie, częstsze kłótnie...
Ale to jest rozwiązywane szybciorkiem.
Generalnie zalet jest więcej,soł chyba zrobiliśmy dobrze :mrgreen:
There is no such thing as an ending. Just a new beginning...

Offline Zaneta_81 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 7.07.2007
Rowniez uwazam ze wspolne zamieszkanie przed slubem jest wskazane. Nie tylko dlatego ze poznajemy naszych lubych ale tez ze oni poznaja nas...i nie ma pozniej rozczarowania bo przyznacie drogie kolezanki ze z rana po przebudzeniu nie wygladamy cudnie. I niech nasi mezczyzni widza nas i w takich momentach... bo przeciez nie bedziemy 24h na dobe wyszykowane, wypachnione i takie naj naj naj. Dlatego miedzy innymi sie zdecydowalam na wspolne zamieszkanie. Mieszkamy razem prawie rok. Dzieki temu lepiej sie poznalismy, widzielismy sie w roznych sytuacjach i to jeszcze bardziej zbliza oczywiscie tylko wtedy kiedy jest prawdziwe uczucie. Pamietam pierwszy nasz wspolny poranek... :oops: jak sie obudzilismy moj Skarb spojrzal na mnie...i powiedzial "Jaka Ty jestes piekna" hehe tak naprawde wiem dobrze jak ja wtedy wygladalam do pieknosci mi duzo brakowalo delikatnie mowiac ale jak to powiedzial wiedzialam ze chce sie z nim budzic juz kazdego ranka...I tak zostalo.
Tylko jakos tak rzadziej mi powtarza z rana ze jestem piekna hmmm ...no tak samo zycie :wink:
 

                         Dzieci się nie wychowuje, dzieciom daje się przykład...

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Cytuj
Rowniez uwazam ze wspolne zamieszkanie przed slubem jest wskazane. Nie tylko dlatego ze poznajemy naszych lubych ale tez ze oni poznaja nas...i nie ma pozniej rozczarowania bo przyznacie drogie kolezanki ze z rana po przebudzeniu nie wygladamy cudnie.

My choc juz mamy wspolne mieszkanko nie zamierzamy sie do niego prowadzic przed slubem.Pzremilcze juz fakt ze to by były dodatkowe koszty bo utzrymani esie kosztuje a przeciez zbieramy na wesele.nie zawsze bylam "w stroju galowym" i w fryzurce prosto z salonu  :wink:  .Swoje przyzwyczajenia znamy choc pewnie niektore wyjda "w praniu". Zastanawiam sie tylko nad jedna rzacza - mieszkamy razem i po pewnym czasie przyzwyczajenia tej drugiej osoby nam zaczynaja przeszkadzac, czesto po czyms takim para sie rozstaje. Ja uwazam ze kocha sie nie dla zalet lecz pomimo wad.Jakos nie widze mieszkania razem z "ciekawosci" jak to bedzie.

Offline kami

  • bywalec
Ja z moim Adasiem zamieszkalismy po 5,5 roku bycia razem. mieszkamy juz ze soba prawie roczek i gdyby nie wspólne zamieszkanie razem pewnie nie zdecydowalibysmy sie na zareczyny i slub. nie ukrywam, że nie jest cały czas kolorowo ale jest to najfajniesza rzecz jaka mozna zrobic przed slubem. dzieki temu jest bardzo małe prawdopodobieństwo że po slubie bedziemy bardzo rozczarowane naszymi partnerami a oni nami.
Sądze ze plusów jest chyba duzo wiecej niz minusów (wiadomo - gdyby było inaczej to nie zdecydowalibysmy sie dalej tego ciagnąc).
Wspólne mieszkanie razem wiąże jeszcze bardziej partnerów )o ile staramy sie aby nie wtargnęła do naszego domu rutyna typu - rano do pracy,potem zakupy, po południu gotowanie obiadu, sprzatanie, wieczorny prysznic (kapiel) i do łóżeczka.
my staramy się urozmaicać sobie czas wspólnie spedzony i jak narazie jest cudownie pomijając sprzeczki o to kto umyje dzis talerze i czemu skarpety leżą w pokoju pod łózkiem a nie w koszu na brudna bieliznę - choc to tez ma swoje uroki.
Wszystkie kobiety które planuja zamieszkac ze swoim partnerem przed ślubem bardzo do tego zachecam !!!!!!!! :D  :D  :D  :D  :D  :D  :D

Online *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
A wiec.... ja zamieszkałam ze swoim Misiem po 3 miesiącach bycia razem a od samego poczatku pomieszkiwalismy razem sobie.Mimo tego to i tak daleko sie od domu swojego nie wyrpowadzilam bo trzeba przyejsc tylko przez podwórko. A zaraz bedzie roczek jak jestesmy razem. Minusy zawsze są ale stwierdzilismy ze nie mamy po 18 lat by bawic sie w chodzenie a najlepszym sprawdzianem bedzie zamieszkanie razem. No i jak narazie sprawdza sie: :jupi:   We wrzesniu chcemy sie zareczyc a gfdzies za roczek probrać.Oby bylo tak jak jest jestem :D



Offline gosiaczekk Kobieta

  • Chuck Norris
Człowieka poznaje się przez całe życie :)
Cały czas odnajduje się w nim coś fascynującego, każdego dnia wychodzi na jaw jakaś nowa cecha :)

Wcześniejsze mieszkanie może być też niezłym sprawdzianem dla związku..
Jesteśmy ze sobą 24h/dobę, widzimy się codziennie, śpimy obok siebie, budzimy się obok siebie...
Szczenięce lub niestabilne związki tego nie przejdą... wkradnie się nuda, rutyna..
"Chodzenie ze sobą" ma dość "lekki" charakter, zawsze można się okręcić na pięcie i dać dyla jak jest źle..
Uważam, że na wspólne mieszkanie powinny sie decydować osoby, które już coś ze sobą przeżyły, dojrzały w związku razem z partnerem, którzy poważnie myślą o wpólnej przyszłości - a nie niepoważne często (nie chce nikogo urazić) 16-17 nawet czasem 18 latki, które mają pstro w głowie...

Zrozumiałe jest to, że są wątpliwości czy coś sie nie wypali..
I tak rzeczywiście może sie stać... jeżeli nie będzie się związku pielęgnować, to nie ważne czy się ze sobą mieszka czy nie :))
Ja też miałam takie myśli... ale mieć przy sobie ukochaną osobę na każde skinięcie, możliwość przytulenia się i pocałowania kiedy się tylko zamarzy wszystkie wątpliwości mi wynagrodziło :))
Jest poprostu tak jak być powinno - nasza miłość nie straciła na mocy, a my nie straciliśmy dlla siebie na atrakcyjności :)) no i ten częsty seks mmhmm - uwielbiam  :oops:

Offline groszek

  • maniak
My najpierw pomieszkiwaliśmy ze sobą, bo Paweł studiował w innym mieście, ale i tak ok 3 dni w tygodniu byliśmy razem. Ja miałam wtedy końcówkę studiów i mało zajęć w związku z tym. Po skończeniu studiów, Paweł na dobre wprowadził sie do mnie. Właściwie nie przypominam sobie żadnej rozmowy na ten temat, żadnej decyzji "Od dziś mieszkamy razem", to się stało jakos tak mimochodem, że coraz rzadziej nocował u swoich rodziców i coraz więcej rzeczy znosił do mnie ;)

Bardzo sobie chwalę wspólne mieszkanie. Przede wszystkim, poznaliśmy się. Nauczylismy się dzielić czasem i przestrzenią, nie wchodzić sobie w drogę, kiedy nie mamy na to ochoty. Wyklarował się podział obowiązków domowych. Nigdy nie czujemy się samotni.
Ja również nie chciałabym wychodzić za mąż za kogoś kogo znam tylko od tej randkowej, euforycznej, wyperfumowanej strony. Każdy człowiek ma też swoje gorsze dni, kiedy gorzej się zachowuje i gorzej wygląda... Dzięki mieszkaniu razem to wszystko jest mi juz znane.

Offline Lilkuś

  • uzależniony
My zamieszkaliśmy se sobą po 4 miesiącach od pierwszej randki  8)  nie było chwili bym żałowała tego kroku, a jak mozna zobaczyć na liczniku zaręczylismy sie kilka dni temu :)

sądzę, ze zamieszkanie ze sobą przed slubem, przez zareczynami jest bardzo zdrowym podejsciem :) ludzie lepiej sie poznają, w zwykłej codziennosci pomału ściagaja swoje różowe okulary i zauważaja jaii to partner jest naprawde...moze byc dobry, moze być zły, moze nam coś nie pasować, moga być kłótkie ale przebywajac ze sobą każdego dnia czegos nowego sie o tej drugiej osobie uczymy... to piękne :) oczywiście romowy, romowy, nocne rozmowy, przemyslenia i sczezrosc - to wszystko pomaga przetrwać te "gorsze dni" gdy sie wkurzymy na partneta, gdy sie czymś zdenerwujemy ...

wspólne zamieszkanie wiele nas o sobie i o drugiej stronie nauczyło i nie wyobrażam sobie mieszkania osobno przez kilka lat, myslenia, zę jakos to bedzie....:) dobrze jest dotrzeć sie przed ślubem, poznac sie, swoje wartosci, wady, zalety itp....  :serce:  :serce:

Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:
hej dziewczyny - ja tez uważam, że mieszklanie razem przed ślubem daje niesamowita okazję to poznania sie w każdej codziennej: miłej, czy nie sytuacji!! Jest to ważne i chroni człowieka przed późniejszymi rozczarowaniami!!
My znamy się wieki, od dziecka - dlatego na wspolne mieszkanie nie moglismy liczyc od razu :) Potem były studia akademiki, rózne uczelnie, miasta. Potem przez 3 lata pomieszkiwalismy ze soba raz u mnie raz u niego... Wygodnie i neizobowiązująco, każdy mógł iśc do siebie, jak tlyko chciał pobyc sam. Od roku - mieszkamy razem 'na dobre i na złe' :) Mysle że juz czujemy sie jak małżeństwo, ale jednocześnie gdyby nie to - nie przyszłoby nam do głowy brac slub, urządzać wesele..jak to mało romatycznie ujął mój ukochany: "jesteśmy na siebie skazani" :) Znamy wady i zalety, wiemy co drugie drażni, wiemy jakie nastroje nas dopadaja, kiedy nalezy przytulic, kiedy zejsc z drogi :) Tego człowiek się nie dowie dopoki razem nie mieszka, nie dzieli codziennego życia !! :)

Offline Lilkuś

  • uzależniony
Cytuj
Tego człowiek się nie dowie dopoki razem nie mieszka, nie dzieli codziennego życia !!



Vall całkowicie sie z Toba zgadzam :) dopiero wspólnie mieszkanie pozwala nam poznać dtrugiego człowieke ale i tak poznajemy Go całe życie :) w natłoku codziennosci warto pamiętać o uczuciu, które nas łaczy i codziennie na nowo je podsycać 8)

Offline kami

  • bywalec
Cytuj
w natłoku codziennosci warto pamiętać o uczuciu, które nas łaczy i codziennie na nowo je podsycać

Piekne słowa.
Każdy powinien o tym pamiętac.

Offline Monique

  • użytkownik
wiec ja z moim narzeczonym jestem rok i 2 miesiace wlasnie kilka dni temu minol rok jak razem zamieszkalismy.. i nie zaluje ani jednego dnia spedzonego tutaj.. mieszkam na drugim krancu polski zostawialam studia rodzicow i rodzine.. dla mojego ukochanego wiele osob mi mowi.. "Boze dziewczyno z nad morza przyjechalas na brudny slask.." ale ja zawsze mowie co mi tam brudny slas jak tu moje serce jest.. Wiele razem sie nauczylismy.. wiemy kto z nas co lubi jakie mamy przyzwyczajenia.. i oczywiscie nie da sie ukryc.. ze sam fakt wstawania rano i budzenia sie przy moim kochanym jest wspaniale.. nawet nauczylam sie gotowac to co on lubi.. wlaszystko dla moje Misiaczka..

Offline Vall Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 07.07.2007 :smile:
Cytuj
tu moje serce jest.. Wiele razem sie nauczylismy


Monique - pieknie powiedziane :) i bardzo rpawdziwe :)

Offline MMarta

  • użytkownik
Cytat: "Monique"
.. dla mojego ukochanego wiele osob mi mowi.. "Boze dziewczyno z nad morza przyjechalas na brudny slask.." quote]

dobrze Ci mówią, bo Koszalin to wg mnie jedno z ładnijeszych polskcih miast, o okolicach Koszalina już nie wspomnę...fajne dzikie jeziora,pełne ryb, czyste lasy - pełne jagód, no i morze...

ale ogolnie Śląsk też mi sie podoba - ma swój kliomat, z tymze powiedzmy podoba mi się przez 3-4 dni i juz bym wracała...

sorry za rozmycie..

Offline Lilkuś

  • uzależniony
Cytat: "Monique"
sam fakt wstawania rano i budzenia sie przy moim kochanym jest wspaniale..


 :serce: tak, to wspaniałe uczucie :):):):):)

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
my nie mieszkaliśmy ze sobą razem przed slubem - zreszta to i tak by niewiele zmieniło ze względu na charakter pracy mojego małża.

Mimo tego spedzaliśmy duzo czasu ale nawet jak ja spałam u niego (jeszcze jak narzeczona czy dziewczyna) albo on u mnie to zawsze na osobnych łóżkach ... tak poprostu i już

Po ślubie zamieszkaliśmy razem i uczymy sie wielu rzeczy wspólnie ... uważam że fajnie jest zamieszkać ze soba dopiero po slubie dlatego że jednak wtedy wszystko się zmienia ...ale to moje zdanie i ie potępiam nikogo kto mieszka juz przed slubem ..kazdy robi to co chce i jak jemu dobrze ważne aby być szczęśliwym i nie robić nic wbrew sobie  :wink:  :mrgreen:  :!:

Offline kami

  • bywalec
Cytat: "madziulek"
..kazdy robi to co chce i jak jemu dobrze ważne aby być szczęśliwym i nie robić nic wbrew sobie  

Dobrze powiedziane
Cytat: "Lilkuś"
Monique napisał/a:
sam fakt wstawania rano i budzenia sie przy moim kochanym jest wspaniale..


Cudowne uczucie mieć z samego rana kogos kogo się kocha przy sobie, czuc jego ciepło, bliskość....

Offline azzurra

  • maniak
Dyskusja jest bezprzedmiotowa, jak dla mnie, można albo mieszkać ze sobą przed ślubem, albo nie. Nie można mieć jednego i drugiego ;) Każdy będzie chwalił własne rozwiązanie, chociażby dlatego, że nie wie, jakby było, gdyby było inaczej. Trzeba podjąć własną decyzję. Na pewno mieszkanie razem przed ślubem umniejsza nieco jego wagę. Po prostu ślub w takim wypadku niewiele zmienia, to tylko takie piękny przerywnik w codzienności, nie wnosi zmiany życia o 180 stopni. Zamieszkanie razem przed ślubem, to takie małżeńswto na raty, ma się już 80% z niego, bez papierka tylko i ceremonii. Nie każdy człowiek takiej zmiany jednak potrzebuje, niektórzy boją się, chcą się sprawdzić. Każde rozwiązanie ejst dobre, jeżeli odpowiada obu stronum takiego związku.

Offline Lilkuś

  • uzależniony
Cytat: "azzurra"
Każdy będzie chwalił własne rozwiązanie, chociażby dlatego, że nie wie, jakby było, gdyby było inaczej.


Azzurro chuba w dyskusji nie chodzi o czwalenie ale o podzielenie sie własnymi dosciadczeniami  8) dla jednych mieszkanie przed slubem jest ważne by poznać druga osobę, nie "pakować sie" w nieznane a dla innych ważna jest ta niby niepewność, wspólne życie od począrku, uczenie sie siebie....

nie chwale zadnego z rozwiązań - wiem, ze dla mnie ważne jest poznanie kogos dogłębne, bo tylko takiej osobie moge zaufać na całe życie ! oddać swe serce, dusze,  (ciało hihi  :wink: )

Offline Moniqa

  • forumowicz
My miezkamy razem przeszło 3latka :D  

a teraz krótko:

+ poznaliśmy się lepiej. tzn po takim czasie nie da rady nikt udawać kogoś kim nie jest:!:

+ wiemy co kto lubi robić z głupich  "domowych" spraw :wink:  mamy podzielone obowiązki. Razem z Nami mieszka mój przyszły teściu :D  też ma swoje obowiązki-i nie ma, że baba w domu robi wszystko: gotuje, sprząta....
(gotuje-przyszły teściu :D , sprzątamy razem)

-kłutnie-na początku TROSZKĘ ich było :wink:  

+ zawsze dobrze się kończyły

-teraz od czasu do czasu też się kłucimy-to z miłości :D

+++++++polecam mieszkanie przed ślubem :!: jest więcej ZA niż przeciw :D

Offline Monique

  • użytkownik
Ja kiedys tez myslalam ze mieszkanie przed slubem.. to troche dziwne ze po slubie mozna sie przeciez tez wszystkiego o osobie dowiedziec bo bedzie na to duzo czasu (cale zycie)  ale dam wam przyklad moja kolezanka byla ze swoim chlopakiem 7 lat.. nie miala oprocz niego innego chlopaka.. mieszkali na przeciwko siebie (domy staly na przeciwko) i rok temu wzieli slub.. wyobrazcie sobie ze juz dzisiaj ich pozwy rozwodowe sa w sadzie.. nigdy wczesniej nie mieszkali razem.. i po pewnym czasie wspolnego mieszkania (ktore bylo jedna wielka meczarnia dla niej i dla niego) stwierdzili ze sa zupelni inny.. rozni.. wszystko co "negatywne" wyszlo po slubie.. i tak wlasnie konczy sie ich zwiazek.. az plakac sie chce..

Online *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
No niestety i tak w zyciu sie dzieje. My tez mieszkalismy obok siebie.(teraz mieszamy razem- jeszcze bez slubu) ale jatez słychałam roznych rzeczy o S jak prowadzi dam itd. zebym z nim nie zamieszkiwała.Ale oczywiscie zrobilam po swojemu i zamieszkałam i nie żałuje -strasznie duzo mozna sie nauczyc.



Offline azzurra

  • maniak
Cytat: "Monique"
Ja kiedys tez myslalam ze mieszkanie przed slubem.. to troche dziwne ze po slubie mozna sie przeciez tez wszystkiego o osobie dowiedziec bo bedzie na to duzo czasu (cale zycie) ale dam wam przyklad moja kolezanka byla ze swoim chlopakiem 7 lat.. nie miala oprocz niego innego chlopaka.. mieszkali na przeciwko siebie (domy staly na przeciwko) i rok temu wzieli slub.. wyobrazcie sobie ze juz dzisiaj ich pozwy rozwodowe sa w sadzie.. nigdy wczesniej nie mieszkali razem.. i po pewnym czasie wspolnego mieszkania (ktore bylo jedna wielka meczarnia dla niej i dla niego) stwierdzili ze sa zupelni inny.. rozni.. wszystko co "negatywne" wyszlo po slubie.. i tak wlasnie konczy sie ich zwiazek.. az plakac sie chce..


A ile jest przykładów takich par, że mieszkają razem kilka lat przed ślubem, a potem do ślubu nie dochodzi? To jest lepsze, niż rozwód? Moim zdaniem musi boleć równie mocno, bo to też rozsatnie, tylko do sądu iść nei tzreba. Albo takich, co mieszkają i tez się rozwodzą? A takich, że zamieszkali po slubie i są szczęśliwi? Nie można w miłości wnioskować ze szczegółu do ogułu. W miłości nie ma reguł. Twoja koleżanka miała pecha, nie znaczy to, że mieszkanie razem przed ślubem jest zabezpieczeniem przed rozwodem. Takim zabepeiczeniem jest miłość i zrozumienie.

Offline kami

  • bywalec
Ja jestem ogromna zwolenniczką zamieszkania razem przed slubem i uważam ze to naprawde fajny sprawdzian dla obojga natomiast decyzja ta nie może byc podjeta pochopnie i sugerowana tylko sprawdzeniem sie na wzajem. Ja ze swoim partnerem zdecydowalismy sie po ponad 5 latach bycia ze soba kiedy bylismy już siebie na tyle pewni żeby to zrobic

Offline Aniutek83 Kobieta

  • maniak
no własnie azzura ma rację . Bo to nie ma reguły czy mieszkamy czy nie mieszkamy , chociaz ja posobiscie wolałabym nie mieszkać. Zamieszkamy razem dopiero po ślubie i to wydaje mi sie najfajniejsze. U nas na razie zamieszkanie tez byłoby niemozliwe z przyczyn technicznych mieszkamy od siebie 60 pare km, a narzeczony ma tam pracę , ja studiuje 20 minut drogi ode mnie a od narzeczonego musiałabym jechac autobusem ponad godzinę .Dopiero poślubie wprowadze się do niego i to wydaje mi sie super, a teraz wyjezdzamy razem na wakacje, ja przyjezdzam do niego na pare dni i jest fajnie! I wydaje mi się,że niezaleznie od tego czy mieszkalibysmy czy nie to to co jest nam pisane i tak się stanie!Znam pary , które mieszzkały a rozstały sie po ślubie czy też nawet przed. a pary , które nie mieszkały zyją iles lat razem czy tez sie rozwiodły! To wcale nie jest uzależnione od tego czy sie mieszka czy też nie!

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Znam parę, która 8 lat była razem, mieszkali razem. Teraz się rozstali i wierzcie mi to jest o wiele trudniejsze niż rozwód, nie potrafią podzielić "dorobku"...gdyby byli małżeństwem byłoby przynajmniej prawne rozwiązanie a tak - szkoda gadać. (to są ich słowa).
Nie ma gwarancji, bo gdyby ta para wzięła ślub po 4 latach też mogliby się rozstać...tak samo jak nie jest powiedziane, że pary, króte nie mieszkaja mają lepiej.

Offline ilka2 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.09.07 cywilny, 22.09.07 kościelny
My mieszkamy ze soba od 3 lat, mysle że był to dobrze wykorzystany czas...wiele sie od siebie nauczyliśmy , wiele rzeczy się o sobie dowiedzieliśmy...to ważne! Te 3 lata pozwoliły nam przekonać sie że jestesmy dla siebie stworzeni mimo ze Tomek nadal rozkłada wszędzie swoje ksiązki, gazety o częściach do motorów nie wspomnę :lol: a ja niecierpie układać prania :evil: