e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Baba za kółkiem!  (Przeczytany 46813 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 11:33
No i jak tam moje Drogie z Waszym poruszaniem się autami? Czy jesteście typową "babą za kółkiem" czy jednak niejeden facet mógłby Wam pozazdrościć drogowej fantazji? Piszmy kto czym jeździ, ile lat mamy prawo jazdy, jak nam się jeździ po drogach, jakie auta lubimy.. :)

Ja mam prawo jazdy od lat 7 (1999rok), ponieważ udało mi się jeszcze je zdobyć jak można było jeździć od 17 roku życia. Zawsze mnie ciągnęło do samochodów, zanim dostałam prawo jazdy uczyłam się jeździć po polnych drogach samochodem znajomego. A po dostaniu prawa jazdy często jeździłam w leśnych kjs-ach i w rajdach samochodowych (zwłaszcza w Poznaniu). Najpierw jeździłam samochodami rodziców - vm golfem Mamy (potem jej Yarisem), vw passatem Ojca (a potem jego mercedesem). W 2003 roku, w listopadzie moi Rodzice zupełnie nieoczekiwanie zdecydowali, że nadszedł czas na kupno własne auta dla ich córki  :jupi: Ucieszyłam się przeogromnie i na początku wydawało mi się, że to jakaś podpucha, że pewnie auta nie będzie. Ale 30 listopada Ojciec zapakował mnie do swojego jeszcze wtedy passata i pojechaliśmy do Szczecina :) do komisu, gdzie wypatrzyliśmy moją Żabkę (pewnie to głupie, ale mam tendencje do rozmawiania z samochodem podczas jazdy) - niebieskiego, rocznego fiata seicento:

Samochodzik jest niewielki, niedużo pali, nie jest też może najlepszy, ale zapałałam do niego prawdziwą miłością i od razu się na niego zdecydowaliśmy. SAMA wróciłam Żabką ze Szczecina i byłam strasznie z siebie dumna. Od tego czasu sobie razem "jedziemy" przez życie - na razie nie obyło się bez większych problemów (wymiana akumulatora i układu wydechowego), ale nie wiem czy za rok-dwa Żabki nie wymienię na coś lepszego. Jeździ mi się fantastycznie, ale boję się, że niedługo zaczną się problemy i naprawy.
Jeśli miałabym auto zmieniać (i byłoby mnie na to stać) to następne w kolejce są: Citroen C2, Toyota Aygo, Reanult 206 lub Megane Coupe, Fiat Panda, Fiat Grande Punto, Ford KA lub coś równie niewielkiego i babskiego :) Moja Mama coś ostatnio wspomina o oddaniu mi swojej 4-letniej białej yariski (widać ją na zdjęciu), bo chciałaby sobie kupić nową toyotę yaris, ale myślę że to jeszcze nie w tym roku. Także na razie ciii.. nie zapeszamy :)
A co do samej jazdy - uwielbiam jeździć samochodem, od wielu facetów których wiozłam słyszałam, że jeżdzę super i dość "po męsku", trochę na drogach szaleję, ale tego nauczyła mnie jazda po Poznaniu (i trochę po Wrocławiu). Mandatów zazwyczaj nie dostaję, ponieważ zawsze jakoś udaje mi się zmiękczyć policjantów :)

A jak to jest u Was? Piszcie, piszcie :)

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 12:00
Ja prawo jazdy otrzymałam 11.02.2005 r. - więc jeżdżę dopiero od półtora roku.
Ale podobnie jak u Ciebie Beth - ciągnęło mnie do autek baaardzo! Tylko jakoś nigdy nie miałam czasu aby zrobić kurs  :oops:
Mój mężuś "zmusił" mnie jednak do zrobienia prawka i jestem mu cholernie wdzięczna  :mrgreen: Zdałam egzamin za pierwszym razem i od razu po odebraniu potrzebnych uprawnień zaczęłam jeździć  :D
Mój pierwszy samochodzik to był ukochany "świstak" - czyli suzuki swift:

Był nieduży, zrywny (na światłach nikt nie miał ze mną szans, hi hi) i ...kofffany! Miał jedną wadę - nie był zbyt bezpiecznym autkiem... goła blacha bez żadnych zabezpieczeń przed wypadkiem (tfu tfu).
No i dlatego sprzedaliśmy mojego "świstaka"  :cry:  i kupiliśmy nissana primerę...
Autko jest bezpieczne i ładne ale miałam sentyment do suzuki.
A jak jeżdżę....podobno bardzo dobrze więc takiej wersji się trzymajmy  :wink:

Offline groszek

  • maniak
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 12:06
No to ciekawe, czy po tych Mercedesach czy Toyotach ktoś przyzna się, ze ma np. małego Fiata, albo jakieś równie reprezentacyjne 15 letnie auto. Udało się Beth pochwalić, nie ma co...  :mrgreen:
Przy takim zestawie wolę przemilczeć, czym my jeździmy. Nie jest to może "kaszlak", ale chwalic się nie ma czym.

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 12:28
Witam wszystkie baby za kółkiem :) ja mam prawo jazdy od ponad 6 lat. Miałam 4 podejścia ale wszystkie oblane egzaminy to manewry na placu, jak już wyjechałam na miasto to poszło bez problemu. mam za sobą zajechane dwa samochody: matiza i starego forda mondeo. na obu że tak powiem uczyłam się jeżdzić :) zaliczyłam pare krawężników i nnych wrogów ale bez żadnych kolizji z innymi autami :)
Półtora roku temu rodzice kupili mi samochód ale było to bardziej spowodowane tym, że mój kochany tata po ciężkiej chorobie sam nie mógł już jeżdzić więc ze mnie robił swojego kierowcę...
I tak jeżdżę 1,5 rocznym fordem focusem kombi w kolorze jeans :)
i jestem zdecydowanie za dużymi samochodami bo są po prostu bezieczniejsze.
I mam za sobą jedną poważną stłuczkę: tir jadący drugim pasem po prostu mnie nie widział i próbował zmienić pas...tym sposobem miałam lewą stronę auta do wymiany.. na szczęście on za to zapłacił i na szczęście nic się nikomu nie stało...
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 12:41

to moje autko (zdjęcia własnego nie mam)
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 13:16
witam "baby-kierownice"  :mrgreen:

miałąm kiedyś farta..

zaczęłam uczęszczać na kurs prawa jazdy majac 16lat.. egzamin zdawałam w lipcu ( nie majac 17lat) .. ktoś z egzaminatorów spojarzał na rocznik i nie zauważył,ze prakuje mi jeszcze 3-4 m-cy do dolnej granicy...

egzamin udało mi się zdać za 1szym razem.. ale.. prawo jazdy otrzymałam dopiero w dniu urodzin...

po egzaminie panie w urzedzie komunikacyjnym w ś-ciu nie chciały mi wydac papierów... dokumenty o zdanym egazaminie w szczecinie już były.. powiedziały, ze mam przyjść jak ukończe 17stkę.. powiedziałam - ok.. tylko niech mi go wydadzą z kokardą.. 18.11 podreptałam do pań i.. o dziwo.. dostałam prawo jazdy z kokadrką ;)

od tamtej pory jeździłam sobie - tak ze dwa lata paskiem rodziców ale potem moim jedyny srodkiem komunikacji był tramwaj, autobus i pociąg....

będąc na stażu rodzice dołożyli się ( w 90% mierze) do mojego autka, który do tej pory śmigam

przedstawiam paniom

moje maleństwo.....

 

fiat SC 98rocznik silniczek 0,9

kolor rudy metali

przejechane  - uwaga - aż prawie 60tyś  (przez tyle lat  :roll: ) przebieg niewielki , bo i niewielkie odległości pokonuję..

zdjęcie to akurat ujęcie ze zręcznosciówki organizawanej co miesiac na torze kartingowym na wojska polskiego.. uwielbiam to.. można się sprawdzić i pokazać "panom kerowcom" jak baby jeżdża...

odnośnie stłuczek..

miałam 2 .. obie z mojej winy..

1) facet był w martwym punkcie
2) zmieniłam pas (był wolny) ale jednocześnie ze mną ktoś z mocniejszym silniekiem zmienił i spotkaliśmy się w połowie drogi.. bywa i tak  :roll:

poza tym stan stłuczek zerowy.. ilosć punktów karnych 0.. ilość mandatów 0...

poprostu grzeczna jestem na drodze  :twisted:


co mi się marzy....

póki co baaaaaaaaaaaaaaaardzo odległa przyszłość ale moze w końcu będzi emnie stać na  nissana xtraila...

teraz oglądamy z piduniem, citroena berlingo i lewka partnera... oba takie same.. zalezy gdzie będzie lepsze wyposażenie i cena...

chcemy zmienić mojego bzyczka jeśli zajdę w ciążę.. SC jest niebezpiecznym autkiem.. małe , poręczne, wszędzie się wciśnie - TAK ale  strefa zgniotu kończy  się (patrząc od przodu) na tylnej klapie... ani ja ani tym bardziej dzidzia nie będziemy bezpieczne w przypadku większej stłuczki...  :?

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 14:12
Cytat: "monia"
strefa zgniotu kończy się (patrząc od przodu) na tylnej klapie

Prawda! małe auta są fajne do parkowania i jazdy po mieście ale tak naprawdę w zderzeniu z innym samochodem są małe szanse na przeżycie...i to wcale nie musi być duża prędkość.
Citroena Berlingo ma moja kuzynka, to jest bardzo fajny rodzinny samochód :)
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 14:16
monia, ale masz mały przebieg.nie do wiary po tylu latach...
ja robię średnio 15 tys. km rocznie....
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 17:12
No ja mam w tym moim 4-letnim SC przebieg 35tys. - średnio rocznie robię ok. 10tys. :) Stłuczkę też miałam jedną - też nie z mojej winy. Tir wjechał w mój bok od strony kierowcy, bo zapomniał, że na czerwonym skrzyżowania się nie pokonuje.. Ale na szczęście nie jechał szybko, więc Żabka mocno nie ucierpiała.
Karne miałam raz - dostałam mandat fotoradarem i nie dało się wykpić, chociaz pan policjant może by i ustąpił - jednak dowód to dowód :) Były 4pkt, ale już się wymazały :)
Groszek - auta moich rodziców faktycznie są niezłe, ale moje autko.. cóż.. to jest właśnie mały fiat :)
Monia - ja też bym wolała coś z poduszkami chociaż, bo Żabka jest goła i wesoła - zero ABS, wspomagania kierownicy i poduszek. Także poniekąd liczę jeszcze na dobre serce Mamy, która mając na uwadze, że zamężna córka czasem będzie jeździła odwiedzić Staruszków na trasie Wrocław-Gorzów (270km) i że przydałoby się jej coś bezpieczniejszego ;)
Ale kiedyś kurczę jak sobie już sama zarobię - to kupię sobie jakiś sportowy kabriolet :)

Offline Julia

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 17:51
Prawko mam od 5 lat, własne auto od lat 3-ch i jest to toyotka yaris :D . Świetnie mi się nią jeździ. Stłuczek na koncie nie mam, nie licząc jakiegoś małego przetarcia na parkingu :wink: . Jak na takie małe auto z silnikiem 1.0 yaris jest nad podziw zrywna. Jak na razie nie zamieniłabym jej na inne auto, choć w przyszłym roku planuję zakup czegoś nowego. Przebieg malusieńki - niespełna ponad 20 tysięcy km :) , ale i jeżdżę głównie po mieście.

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 18:55
aż musiałam zajrzeć do mojego prawa jazdy, bo nie pamiętam od kiedy je mam i juz wiem 18.01.01 ;-)
ja staję się lepszym kierowcą z każdym przejechanym kilometrem - na początku to był dla mnie dramat - jak wsiadałam do auta to prawie zawału dostawałam...a teraz to już luz...przez to, ze mieszkam teraz w Poznaniu, to tygodniowo robią ok. 800km ;-)
jak zrobiłam prawko, to moja mama wyszła z założenia, że jak nie będę jeździć, to się nigdy tego nie nauczę...no i rodzice pożyczali mi swoje autko aż je rozbiłam całkiem poważnie ;-)   - reakcja rodziców była cudowna - nie martw się to tylko blachy...
a jakiś czas później miałam własne autko ;-) rodzice stwierdzili, ze lepiej jak będę rozbijac własne.
teraz mam służbową skodę fabię na warszwaskich blachach więc czasem jak pojae jak pierdoła to robi minkę "sorry ja z wa-wy i trochę się tu zagubiłam" :mrgreen:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 19:44
Anusia - skąd ja to znam ;) Ja mam blachy FG - lubuskie i WSZĘDZIE (no może poza Gorzowem) jestem traktowana bardzo miło :) Wszyscy faceci za kółkiem mnie wpuszczają przed siebie i naprawdę nie boję się pomylić na drodze (a czasem robię to z premedytacją, że niby nie wiem że tu nie można skręcać) i dzięki temu wynajduję bardzo przyjemne skróty :)
Julia - yariski zazdroszczę, to świetne autko!

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 20:03
Cytat: "groszek"
No to ciekawe, czy po tych Mercedesach czy Toyotach ktoś przyzna się, ze ma np. małego Fiata, albo jakieś równie reprezentacyjne 15 letnie auto.


Groszku nie przesadzaj....
Ja nie mam w ogóle auta i jakos mnie to w kompleksy nie wprowadza...jaka pensja - takie środki transportu...Moi rodzice mają 18 letniego opla kadetta combi....bo dzieki uczciwej pracy w RP, tylko tyle sie dorobili...i też mnie to nie rusza...gorsza i zakompleksiona sie nie czuję.
My chodzimy z Krzysiem pieszo...dzieki czemu mi udaje sie figure zachować - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Prawka na razie nie mam, bo choroba nie pozwoliła mi na zdawanie egzaminu...potem się odwlokło i tak zostało...
Zrobie na początku przyszłego roku, kiedy to kupimy autko, na które pracowicie zbieram kase.
a marzy nam sie to oto cudo:



Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 20:24
no to ja jestem jedyna, która od Was się różni.. :?  :(
  ja prawko mam od 17.05.2004 roku... ale nie jeżdzę... i chyba żadna siła mnie do tego nie zmusi...

Prawko zdałam bez żadnych kłopotów za 1 razem  :mrgreen:   i co z tego..  oczywiście wówczas do jazdy byłam chętna .. od razu Kodi ze mną jeżdzil... a wówczas była to stara Corsa A z 1986 roku.    Niestety pojeżdzilam sobie aż tydzień  :cry:  Poprosilam Kodiego, by pożyczył mi autko, bo o 4 rano musiałam jechać pod uczelnię, by zapisać się do promotora (tzn. o 4 rano to jechałam zająć kolejkę). no i mój facet, na moje nieszczęście się zgodził  :shock:   Daleko nie ujechalam... nie wiem czy to moja wina, czy nagle coś mi pękło w podwoziu (bo po wypadku swożen był pęknięty i coś tam jeszcze), nagle stanęłam w poprzek drogi, zahaczając kolem i błotnikiem o krawężnik i latarnię..   Rozwaliłam Corsę tak, ze nie dało się ruszyć jej z miejsca.. tatusiek kołował jakąś lawetę...  Najpierw zbieraliśmy kasę na naprawę, potem w miarę możliwości Kodi sam naprawiał, częśc do warsztatu.. autko nie jeżdzilo miesiąć.. ja odwazyłam się wsiąśc parę razy we wrześniu..  Potem nie chciałam, bałam się  :(  :?  :cry:

 Oczywiscie Kodi mnie namawiał itp.. ja,że nie chcę tym autem,że się boję, ze ono w ogóle takie rozwalające jest.. że innym może będę jeżdzić..no i kupilismy drugie autko.. Corsę B 5-drzwiówkę z 1994 roku.. :wink:  jechałam 2 razy.. to wszystko.

Ja się chyba do prowadzenia nie nadaję, boję się i już  :x
a mój mąż ciągle ma mi za złe.. że nie dotrzymałam obietnicy, że nigdzie nie możemy iśc itp, bo nie może piwa wypic, a ja nas nie odwiozę..
Prowadzenie auta to u nas punkt zapalny do kłótni  :shock:  :(
chcialabym prowadzić,,, ale prawie wiem,że chyba nic z tego nie będzie..

Offline groszek

  • maniak
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 20:50
Cytat: "Madzialena"
nigdzie nie możemy iśc itp, bo nie może piwa wypic



No to juz jest PRZESADA! Po pierwsze- nie musi piwa pić (naprawdę nie umie się bawić bez alkoholu :?: ) po drugie możecie jechac taksówką. Wiem, co masz na mysli, Madzialena. Ja się boję samochodów. Jak widzę, co kierowcy wyrabiają na ulicach, to myślę, że strasznie dużo nerwów by mnie kosztowało prowadzenie. Do tego trzeba mieć oczy na około głowy, a ja nie mam chyba aż tak podzielnej uwagi.  A jak coś by mi się zepsuło na śrdoku drogi to chyba wzięłabym wysiadła i poszła na piechotę zostawiając samochód na środku drogi  :mrgreen:  Taka nerwowa jestem.

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Baba za kółkiem!
14 lipca 2006, 21:03
tzn, nie to, ze nie możemy iśc, ale no foszkuje mi.. a na taxi to kasy brak.. ale ostatnio juz mi nie marudzi bym prowadzila hehe  :P

Cytuj
A jak coś by mi się zepsuło na śrdoku drogi to chyba wzięłabym wysiadła i poszła na piechotę zostawiając samochód na środku drogi  Taka nerwowa jestem.


spoko.. ja to pewno bym stanęła na środku i zaczęła ryczeć, ale siara by była  :|

a jak chciałabym mnie do kontroli zatrzymać drogówka, to pewno z nerów bym w coś wjechała  :?

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Baba za kółkiem!
15 lipca 2006, 10:02
No to z najnowszych autkowych awarii w takim razie - z gorąca zeszło mi powietrze w kole (wczoraj), a dzisiaj zauważyłam, że żaróweczka z lewego stopu się przepaliła :) I jak tu nie kochać samochodów? ;)
Uważam, że aby dobrze jeździć trzeba jeździć. Madzialena - miałaś bardzo niefortunną przygodę z autem na początku swojej samochodowej "kariery" i teraz masz pewnie dużą traumę. Gdybyś do tego promotora dojechała to pewnie teraz byś śmigała za kierownicą. Ja sobie zawsze powtarzam (i innym czasem też), że zrobienie prawa jazdy to konieczność jeźdżenia OD RAZU po jego zrobieniu. Im później człowiek siądzie za kółkiem tym bardziej będzie się bał wyjechać na ulicę.
U nas jest sytuacja taka, że Przyszły tydzień temu zdał teoretyczny, a 1 sierpnia o 12:45 ma praktyczny.. Stwierdził, że nareszcie będzie możliwość, aby jeździł samochodem, bo wcześniej prawka nie było sensu w jego przypadku robić. Czasem mnie to denerwowało, bo faktycznie ja musiałam prowadzić, a on się nie przejmował, ale teraz się to zmieni. Jeździ dobrze już teraz, mam nadzieję, że zda za pierwszym razem i po ślubie to on nas zawiezie do domu do Wrocławia :)

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Baba za kółkiem!
15 lipca 2006, 10:17
Cytat: "Madzialena"
a jak chciałabym mnie do kontroli zatrzymać drogówka  


 czy może ktoś to poprawić?? miało być: " a jak chciałaby mnie do kontroli ...."

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Baba za kółkiem!
15 lipca 2006, 20:02
Ja tez jestem kierowcą...ale autka niestety brak :( Mieliśmy przez ponad rok forda fieste z 94 roku i była świetna...no ale w niej zamieskzać nie mogliśmy, a jej użytkowanie kosztowało nas niemało także zdecydowaliśmy się na sprzedaż naszej pszczółki i od tej pory głównym środkiem transportu sa nasze nogi, autobusy i tramwaje miejskie. Na szczęście mamy ten komfort, że bez problemu, w razie potrzeby możemy pożyczyć autko od moich rodziców (nexia z 96 roku...wygląda po prostu fatalnie- rozlatuje się po prostu wszystko, ale jeżdzi bezawaryjnie  :mrgreen: ) no i od czasu do czasu coś "wyżebrzemy" od teściowej, która jest w posiadaniu dwóch samochodzików- matzika (uwielbiam nim jeździć!) i golfika V- w tym aucie Tomek jest zakochany i bardzo mocno chciałby mieć właśnie takiego. Jeśli chodzi o prowadznie...to nie chcę się chwalić ale jestem kierowcą z jajami ;) hihi raczej...choć jest jedna osoba która mnie po prostu wyprowadza z równowagi jak siedzi na fotelu pasażera- mój najukochańszy narzeczony  :twisted:  :twisted: Bez niego, z kimkolwiek w moim aucie jeżdże dobrze, nie mam sytuacji "prowypadkowych", ale jak tylko on jest z boku to normalnie trzęsę się jak osika i jeżdże jak baba... ;) Co utwierdza oczywiście w przekonaniu mojego miśka, ze baby to jednak baby :P

Offline Magda M. Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: sierpień 2006
Baba za kółkiem!
15 lipca 2006, 22:48
A ja prawo jazdy posiadam od 8 lat i od tego czasu stale jeżdzę :D na 18-stkę dostałam swój pierwszy samochodzik, którym śmigałam do zeszłego roku. Obecnie jeżdzę najczęściej służbowym autkiem, a moja prywatne kurzy się w garażu  :? Jeżeli chodzi o umiejętnośc prowadzenia to mój kolega z pracy określil to krótko "masz ciężką nogę do jazdy  :wink: " No cóż, to nie moja wina , ze zawsze i wszędzie się spieszę  :oops:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Baba za kółkiem!
16 lipca 2006, 20:18
odnośne moich "małych" przebiegów..

hmm.. nie robię nawet 10tyś rocznie.. moje odległości, które pokonuję sa śmiesznie małe...  (dla tych co orientują sie w rozplanowaniu szczecina) z mojego omu ( boh. w-wy) do szpitala na pomorzany i z pomorzan na mickiewicza do gabinetu a potem z mickiewicza do domu..  


to po co mi auto??? czassssssssssssssssssssss.. musze szybko się przemieszczać.. nie mam czasu na stanie na przystankach i modlenie się o szybki przejazd..  :roll:  do tego dochopdzi bagaznik...

liliann.. odnośnie nissana note.. nie ma najlepszych opini... mójh piotrek jest prezesem klubu nissana w polsce.. sama ostrzyąm sobie ząbki na niego ale kategorycznie został mi odradzony..  w razie pytań wal do pidunia.. on wie WSZYSTKO o nissanach...

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Baba za kółkiem!
17 lipca 2006, 08:39
Ja prawko zdawałam eksternistycznie w 1997 roku :mrgreen: a że dziecko grudniowe jestem to i kurs nietypowy to testy miałam dzień przed wigilią a jazdę dopiero w marcu 1998...i tak się poruszam od tych ośmiu lat, było Uno, było Fiorino, a potem od rodziców VW Golf 1.8 :mrgreen: i ten to miał dopiero...hmm mogłam szaleć do woli

Teraz jeżdżę 190 ale małż częściej :| więc walczę o drugie auto - prawdopodobnie będzie to Polo, bo ekonomiczne i bezawaryjne ale na razie spokój - jest remont i worki z klejem są ważniejsze :?

Moje konto, mandaty - 0, punkty - 0, stłuczki czy inne takie - 0 :mrgreen: nie jestem grzeczna, ja po prostu mam szczęście :lol: - raz już miał być mandat ale przemili Panowie w niebieskich kubraczkach pozwolili słodkiej blondyneczce jechać dalej :oops: no cóż trzeba sobie jakoś radzić

Przebiegi robię znaczne...nasze autko potrafi w jeden dzień około 1 tys.rypnąć ale to się zdarza raz na miesiąc ...zwykle poruszam się na miejscu

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
18 lipca 2006, 15:15
ja zdałam prawko w 2000 :) czyli posiadam ten wspaniały dokument 6 lat .... do niedawna jeździłam ale zawsze mój tata siedziała obok mnie ... z róznych powodów nie dawał mi auta .... rok temu kupiliśmy z Tomkiem GOLF IV i zaczełam jeździć sama, do szkoły a teraz smigam gdzie popadnie :) jezdze sama ...uważam się za dość dobrego kierowcę ale jeżdże bardzo ostroiżnie ..wychodze z założenia że do domu zawsze trzeba dojechać choćby miało mi to zająć ileś tam czasu... szczególnie uważam jak jade z kimś ..wiadomo sama już troche mniej lubie słuchać muzyki czasem głośno :)

Raz kawałek obrysowałam listwy na drzwiach  :oops:  no cuz raz się zyje nie jestem kierowcą superowym :) Tomek nic nie powiedział skiwtował to tak : "przeciez wiedziałem że jak dam Ci auto to prędzej czy późnie ciś sie stanie" - dobrze że był swiadomy tego od razu  :twisted:  :twisted:  :twisted:  :twisted:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Baba za kółkiem!
19 lipca 2006, 08:51
Cytat: "madziulek"
wiedziałem że jak dam Ci auto to prędzej czy późnie ciś sie stanie


hahaha, u nas to mój małż miał stłuczkę :twisted: moim panieńskim autem :D

Offline Lilkuś

  • uzależniony
Baba za kółkiem!
19 lipca 2006, 09:46
mój bilecik do jazdy autkiem nam od listopada 2003 roku :) nestety nie udało sie go zdobyc za miepwszym razem ale za 2 ( i tak sie ciesze, bo na ulicach panowała ślizgawica, sypal śnieg, miałam zaparowane okna, byłam zdenerwowana i było mi goraco  :mrgreen: )

jak do tej pory miałam dwie malutkie stluczki - jeżeli tak to można nazwać

1. gdy cofałam do garażu - 2 dzień posiadania "biletu do wolnosci od komunikacji miejskiej" i wjeżdżajac do garaży wjechałam niechcący w stojacy na jego tyłach kwietnik (JUZ od dawna NIE STOI :twisted: ) - efektem była mała rysa na zderzaku
2. (nzów) cofałam - nie zauważyłam smietnika takiego betonowego , małego (w żanym lusterku nie było go widać :?  :x  :cry: ) - efekt - troszke większa zarysowanie :)

na szczęście mama nie krzyczała za bardzo (bo to jej autko było i nadal jest) 8)  :lol:  :lol:

nie mam za wielu okazji do jazdy.... swojego autka jescze nie posiadam, M na razie też nie (kupno przed weselem planujemy) jedynie mamy autkiem sobie pojeżdże albo przyszłego teścia jak nam samochód zostawia wypływajac w morze :):):)

uważam sie za dobrego kierowce - nie szarzuję, nie wyprzedzam na wariata itp. czasem nie przestrzegam ograniczenia predkości (no cieżko  jakś mi to przychodzi  :twisted: )

chociaż przyznam sie, ze na tarsie ze stargardu nie pozwoliłam sie citroenowi wyprzedzic, gnałam 130 km/h  i tylko w lusterku patzryłam jak sie zbilża i ....pasuje - zwalnia :):):) Yarisek dobrze sie spisał, a M patrzył na mnie z zaciekawieniem jak pod nosem burczalam "nie ma mowy, nie wyprzedzisz japonczyka..." :D

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
20 lipca 2006, 11:31
Cytat: "Lilkuś"
nie pozwoliłam sie citroenowi wyprzedzic, gnałam 130 km/h i tylko w lusterku patzryłam jak sie zbilża i ....pasuje - zwalnia  Yarisek dobrze sie spisał, a M patrzył na mnie z zaciekawieniem jak pod nosem burczalam "nie ma mowy, nie wyprzedzisz japonczyka

No przyznam, że takiego zachowania nie rozumiem. Utrudnianie manewru wyprzedzania jest stwarzaniem zagrozenia, co to niby ma dac, ze nie pozwoliłaś się wyprzedzic? satysfakcję? zamiast skupic sie na jeżdzie ty skupialaś sie na tym, żeby tylko cię nie wyprzedził...Wytłumacz mi PO CO???
Jak mnie ktoś próbuje wyprzedzic to ja dojeżdzam do prawej strony tak żeby wiedzial: "Ok, wiem że mnie wyprzedzasz."
A już w ogóle nie ma nic gorszego niż przyspieszanie podczas gdy nas wyprzedza inny pojazd. Ja jeżdzę dobrym samochodem z mocnym silnikiem ale jeśli chce mnie wyprzedzic np.slabsza toyota yaris to niech jedzie. Kierowca ma ochotę jechac szybciej, niech jedzie...
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Baba za kółkiem!
20 lipca 2006, 11:33
Za taki manewr można mandat wyłapać :roll:

Offline Lilkuś

  • uzależniony
Baba za kółkiem!
20 lipca 2006, 11:41
Cytat: "elisabeth81"
Utrudnianie manewru wyprzedzania jest stwarzaniem zagrozenia, co to niby ma dac, ze nie pozwoliłaś się wyprzedzic? satysfakcję? zamiast skupic sie na jeżdzie ty skupialaś sie na tym, żeby tylko cię nie wyprzedził...Wytłumacz mi PO CO???


jeny ale sie zburzyłaś :D
moze nie wyraziłam sie dobrze :) kierowca citrowena był na 2 pasie :) zamiast słowa wyprzedzanie powinnam użyc nie wiem - omijanie?? wymijanie?? nie wiem jak to powoiedzieć ale bynajmniej nie próbował wjechać przede mnie :) zwykłe wyscigi :D:D ja tam nie widzę w tym nic złego :) droga była pusta i nie stwarzałam zagrozenia...
ludzie robą gorsze rzeczy  :?  :?

Offline Lilkuś

  • uzależniony
Baba za kółkiem!
20 lipca 2006, 11:44
...i znów nie moge edytowac...ehhhh

nie uwierze nikomu, kto nigdy nie chiał sie "spróbować' z innym kierowcą na drodze :) nawet kobiecie  :!:

Offline elisabeth81 Kobieta

  • Chuck Norris
Baba za kółkiem!
20 lipca 2006, 11:52
Cytat: "Lilkuś"
moze nie wyraziłam sie dobrze  kierowca citrowena był na 2 pasie

nawet jak jest na drugim pasie to jest to także wyprzedzanie :)

Cytat: "Lilkuś"
zamiast słowa wyprzedzanie powinnam użyc nie wiem - omijanie?? wymijanie??

Omija się pojazd który stoi, wymija się z pojazdem jadzącym z naprzeciwka.Wyprzedza się pojazd który jedzie w tym samym kierunku co my.
Może się uniosłam ale po prostu mam za sobą mnóstwo różnych sytuacji na drodze i wiem że niektórzy kierowcy są mało ..hmm.. przewidujący..
"Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę"