e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006  (Przeczytany 2439 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 22:22
Mam dziś trochę wolnego czasu ( codziennie mamy gości  :D ) więc postaram się napisać przynajmniehj część relacji.

Obudziłam się około 5 nad ranem, czułam motyle w brzuchu. Selenka ( mój kot) przyszła do mnie do łózka połasiła się, pogadałyśmy, poprzytulałyśmy i zasnęłam  :D  Obudziłam się ponownie o 9, trochę spanikowałam, bo o 10 miałam jechać po kwiaty. Włodek jeszcze spał. Poszłam zrobić śniadanko i kawkę. Budze mojego lubego, a on cały rozpalony, wszystko go boli  :(  Temperatura ponad 38 stopni, ledwie trzymał się na nogach. Załamka, że też to musiało się zdarzyć akurat w ten dzień. Zaaplikowałam mu lekarstwa i powiedziałam, że do 16 ma leżeć w łózku i się kurować. Pojechałam po kwiaty, florystka spisała się na medal, wiązanka była taka jaka sobie wymarzyłam i kształt i kolor kwiatów ( oczywiście candateskie ). Potem pojechałam zrobić pazurki ( do dziś wyglądają idealnie, mimo że juz sprzatałam, myłam naczynia i prałam). W domku czekała już fryzjerka, malowałam sie sama. Stan zdrowia Włodka pozostawał bez zmian, najbardziej się bałam, że zemdleje w kościele. Za dwadzieścia szósta wyjechalismy do kościoła, upał niesamowity ale niebo zaczęło się chmurzyć. Świadkowie poszli do księdza a my witaliśmy gości.
O 18 zaczełą się msza, ksiądz wyszedł do nas się przywitać i zapytał czy na pewno chcemy sami mówić przysięgę i czy nie zje nas trema. Zgodnie stwierdziliśmy, że mówimy sami. Powiem wam szczerze, że wogóle nie miałam tremy, nie denerwowałam się, czułam się lekko i szczęśliwie, miałam ochotę cały czas się śmiać. Wodziu przy przysiędze się pomylił ( chyba  :D ) bo powiedział : Ja Włodek biorę SOBIE ciebie Aniu ( mówiłąm mu sto razy, że nie SOBIE!) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską tak mi dopomóż....
na to ksiądz się wtrącił "i że Cie nie opuszcze aż do śmierci". Ja jak mówiłam swoją to się śmiałam  :D Z obrączkami poszło dobrze. No i bym zapomniała o najważniejszym, w czasie przysięgi mieliśmy burze z piorunami  :twisted:  Widziałam też, że ksiądz spogląda na otwarte drzwi kościoła i się lekko uśmiecha i pomyślałam sobie, że leje deszcz ( i się nie pomyliłam). Cała msza ślubna była piękna, organistka super śpiewała, aż mi sie łezka w oku zakreciła. Wychodzimy z kościoła a tam goście stoją z reklamówkami na głowach bo lało wiec od razu krzyknełam że życzenia bedą składane na sali. Tak więc nie mieliśmy rzucania ryżem i pieniędzmi.  Włodek na szczęście nie zemdlał.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 22:31
hehe

dobrze ,ze ciebie małż "dopuścił" aż do śmerci ;)

nooooo.. a gdzie foty....  :mrgreen:

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 23:13
Foty będą za chwilkę, na razie nie mam ich za wiele.

Relacja cd...

Jak jechaliśmy na salę zaczął padać grad  :evil:  gorszej pogody nie mogliśmy mieć. Poza tym było strasznie goraco, czułam jak pot spływa mi aż do butów  :evil:
Zajechaliśmy pod szkołe ( bo mieliśmy ślub w szkole) i na szczęście przestało padać. Zaczęły się życzenia. Naszymi swiadkami był mój brat i brat Włodka. Mój brat stał przy nas cały czas i odbieral od nas kwiaty, a Włodka brat gdzieś sobie poszedł. Jak skończyły się życzenia to my zamiast do gości staliśmy i zastanawiliśmy się jak zanieść kwiaty i prezenty na sale ( a jest to obowiązek świadków !).  W końcu przyszedł po nas wujek i powiedziła, że mamy iść bo wszyscy na nas czekają. Wchodzimy na sale gdzie miało być powitanie chlebem i solą przez rodziców. Włodka rodziców oczywiście nie było i musiał iść ich szukać  :evil:  W końcu przyszli oczywiście z wnuczką na ręce  :roll:  (jakby nie miała rodziców którzy by się przez pięć minut nie mogli ją zająć).  Wypiliśmy szampana, goście śpiewają nam sto lat, a Włodu się do mnie odwraca i mówi, że zaraz zemdleje bo juz dłużej nie może wytrzymać. Obiełam go, żeby go na wszelki wypadek podtrzymać, jak goście skończyli śpiewać to od razu poszliśmy usiąść. Mieliśmy pełno jedzenia na weselu, a ja zjadłam rosół i jedno udko z kurczaka z pieczarkami. Włodek rosół i rybe po grecku. Nie jedliśmy ani ciasta ani tortu. Piliśmy wode mineralną z kieliszków  :D Z relacji gości wiemy że jedzenie było rewelacyjne. Do obsługi mam tylko jedno zastrzeżenie, dzwoniłam do nich w sobotę rano z pytaniem czy mają korkociąg do wina, powiedziały, że tak. Na weselu dowiedziałm się od naszego kolegi żony, że korek od wina wepchnęli do środka bo nie mają korkociągu, ale nie mają mówić Pannie Młodej bo ich zabiję  :evil:  Poszłam do kuchni z bojowa miną, ale korkociąg już się znalazł na szczęście.
Ogólnie jesteśmy bardzo zadowolenie, szczególnie z zaślubin, bo najważniejsza dla nas była uroczyśtość w kościele.

PS: Nie życzę nikomu takiego upału na ślubie.

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 23:30
Aniulka bardzo miło się czyta Twoją relację.  :D
Teraz chcemy fotki!  :)

Offline azzurra

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 23:33
Aniula, mam nadzieję, że Włodek czuje się już lepiej? To naparwdę przykre, ze musiało go to dopaść tego dnia.

Jak napisałaś, że były jakieś wpadki, to się przestraszyłam, że coś wielkiego, a tu widzę tylko drobiazgi :)

To już koniec relacji? Ja chcę jeszcze!

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 23:44
Aniula - super relacja chociaż muszę przyznać, że czytałam ją cały czas z niepokojem - zastanawiałam się co z Twoim mężusiem...  :roll:  Ale całe szczęście nie zemdlał... Mam nadzieję, że już czuje się dobrze  :D
Czekam na więcej foteczek bo bardzo ładnie wyglądaliście  :mrgreen:

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 23:53
Na razie nie mam za duzo zdjęć, ale jutro mam dostać kolejną porcję:









Mam jeszcze kilka ale są bardzo duże i muszę je zmniejszyć, ale to dopiero jutro.

Mąż czuje się już lepiej, w zasadzie dopiero wczoraj zaczął normalnie funkcjonować.

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
11 lipca 2006, 23:57
Azzurra wiem, że tobyły drobiazgi, ale w dziń ślubu takie drobiazgi rosną do rangi wielkiego problemu  :D  ym bardziej jak człowiek stara się wszystko zaplanować i przewidzieć. Ale zawsze niestety trzeba brać pod uwagę czynnik ludzki  :wink:


Cytat: "asia"
Czekam na więcej foteczek bo bardzo ładnie wyglądaliście


Dziękuję bardzo  :oops:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 00:11
nonono.. koleżanko.. :wink:



a teraz zblizenia poproszę  :mrgreen:

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 07:34
rzeczywiście upał to jest porażka na slubie :) ale na szczęście wszystko ładnie się ułozyło :) Dobrze że mąż nie zemdlał i wytrzymała choc ta choroba mogła sobie jeszcze odczekać ten jeden dzien:)

bardzo ładnie wyglądaliście więc z niecierpliwością czekam na kolejne zdjęcia  :mrgreen:

Offline Gosiaczek80

  • Chuck Norris
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 07:39
Cytat: "aniula"
w czasie przysięgi mieliśmy burze z piorunami  Widziałam też, że ksiądz spogląda na otwarte drzwi kościoła i się lekko uśmiecha i pomyślałam sobie, że leje deszcz ( i się nie pomyliłam).


Witam w gronnie ślubujących podczas piorónów i deszczu.  Mnie później wpojono do głowy, że deszcz w czasie ślubu to Błogosławieństwo Boże, ale co oznaczają grzmoty  podczas przysięgi to nadal nie wiem  :roll:
A wiesz Aniu, że u mnie w sobotę nie było ani jednej kropli deszczu ?!?  


Cytat: "aniula"
nie mieliśmy rzucania ryżem i pieniędzmi.


Też nie mieliśmy ..... :twisted:  ale z winy gości ..... bo ZAPOMNIELI (!)


A kościółek super. Bardzo lubię takie kościoły. W wy wyglądaliście bajecznie.
Jeszcze raz gratuluje, szczególnie Włodkowi, że się tak dzielnie trzymał na nogach. I czekam na więcej fotek :)

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 08:00
Kościół śliczny, Wy wyglądaliście wręcz zjawiskowo, a choroba Włoda-no cóż w końcu ma być w zdrowiu i chorobie :wink: mieliście taki mały sprawdzian...aaa widzę, że świadek jednak się nie spisał  :| a szkoda - to jednak powinno dać do myślenia dziewczynom, które na siłę biorą kogoś z rodziny-bo wypada :roll:
A jak przebiegło wesele - napisz coś jeszcze, bo ja na razie dotarłam do obiadu :mrgreen:

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 08:02
Aniu relacja super! tylko biedny Twoj Mezus, no ale na szczescie juz dochodzi do siebie :D I czekam z niecierpliwoscia na wiecej zdjec :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 20:22
Aniu ale mi ciśnienie podnosisz... pogoda moze nie spisała się na medal, ale wyglądaliście świetnie :D Czekam na reszte relacji i fotek!! :D

Offline azzurra

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 20:42
Cytat: "aniula"
Azzurra wiem, że tobyły drobiazgi, ale w dziń ślubu takie drobiazgi rosną do rangi wielkiego problemu


Wyobrażam sobie, skoro ja już teraz, przed ślubem, mam takie "fazy" ?

Grunt, że jednak wszystko dobrze się skończyło :)

Offline groszek

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 22:48
Cytat: "Gosiaczek80"
Mnie później wpojono do głowy, że deszcz w czasie ślubu to Błogosławieństwo Boże, ale co oznaczają grzmoty  podczas przysięgi to nadal nie wiem


To oznacza jedynie tyle, że była burza (w tych warunkach pogodowych miała prawo być). Przestańcie z tymi przesądami. Tylko wprowadzają zamęt i jakieś "strachy na lachy", że burza podczas ślubu to nieudane małżeństwo "burzliwe". Że buty z zakrytą piętą, bo inaczej pieniądze "pouciekają".... czasem, jak czytam, jak się dziewczyny przejmują, to myślę, że mam kupę stresów mniej dzięki mojemu racjonalizmowi.

Offline groszek

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
12 lipca 2006, 22:51
Aniula... przyjmij ode mnie serdeczne powinszowania na nową drogę życia! Pogoda rzeczywiście spłatała figla, ale nie przejmuj się. :D Życzę wam 100 (i więcej) lat w zdrowiu, szczesciu i miłości !!

Offline gosiaczekk Kobieta

  • Chuck Norris
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
13 lipca 2006, 10:21
Zgadzam się z groszkiem.
Kiedyś pewna mądra pani psycholog stwierdziła, że wiara w przesądy bierze się z chęci kontrolowania tego nad czym nie panujemy i w jakiś sposób musimy to wytłumaczyć.


Wszystkie przesądy, które mają negatywne konotacje są beznadziejne. Powodują, że człowiek traci pewność siebie i kontrolę nad czynnościami jakie ma następnie wykonać. Myślę, że warto jest odnosić się do pozytywnych przesądów lub w ogóle do żadnych, natomiast te negatywne schować głęboko do szafy.
 
AA coś mi się przypomniało!  Jak np.  ktoś mi życzy powodzenia to zawsze odpowiadam "dziękuję".
Nie wiem czemu mówi się "nie dziekuję" :) - przecież to wbrew logice, by nie dziękować komuś kto dobrze nam życzy.  :lol:

Offline groszek

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
13 lipca 2006, 10:52
gosiaczekk, ja też dziękuję :D Albo czasem ktoś mówi "Powodzenia, tylko nie dziękuj". A ja odpowiedam zawsze "Dziękuję, nie jestem przesądna".  :D

Offline Anielka Kobieta

  • maniak
    • Relacja z naszego ślubu:)
  • data ślubu: 15.08.2006
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
13 lipca 2006, 11:30
Aniu serdecznie gratuluję i życzę na nowej drodze życia wielu wspniałych, cudownych chwil razem.
Pięknie razem wyglądaliście. Grtuluję i jeszcze raz :wink:

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
14 lipca 2006, 11:39
Dziewczyny dziekuję serdecznie za miłe słowa i życzenia. Będzie więcej zdjęć, ale musze je pozmniejszać bo są kolosy, a nie mam na to czasu bo codziennie mamy gości  :D

Offline AGULA Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 25.06.2005 r.
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
14 lipca 2006, 15:40
Ja również dołączam się do Życzeń dla Młodej Pary!!!
...
Wszystkiego Dobrego na Nowej DrodzeŻycia!!!
Niech Wasza wspólna wędrówka małżeńska  będzie Szczęśliwa Piękna Radosna i zawsze Słoneczna!!!!
Pozdrawiam i gratuluję serdecznie!

 :serce:  :wink:

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
14 lipca 2006, 15:50
Cytat: "aniula"
codziennie mamy gości

Uroki bycia młodym małżenstwem :)

Offline groszek

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
15 lipca 2006, 09:21
Hahaha... u nas pielgrzymek gości nie będzie, bo my sobie wyjeżdżamy w Polske na 2 tygodnie. Aż sprawa przyschnie.

Offline okruszek

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
15 lipca 2006, 11:36
wszystkiego dobrego na pieknej drodze życia!
Kochajcie się i bądźcie dla siebie życzliwi i zyczliwi dla innych i nie przejmujcie sie najdrobniejszymi rzeczami, bo nie warto a zycie jest bardzo piekne!

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
15 lipca 2006, 20:06
Okruszku dziękuję za życzenia  :D

Cytat: "groszek"
Hahaha... u nas pielgrzymek gości nie będzie, bo my sobie wyjeżdżamy w Polske na 2 tygodnie. Aż sprawa przyschnie.


My wyjedziemy dopiero pod koniec sierpnia  :roll:

Dalsza porcja zdjęć.





Sąsiadka zdażyła złożyć nam życzenia przed kościołem zanim zupełnie się rozpadało  :D




Gorzko, gorzko .... :oops:



Torcik (najniższe piętro siadło  :roll: )



Cały sama pokroiłam  :mrgreen:


Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
15 lipca 2006, 21:25
Aniulko dotarłam wreszcie do ciebie. Przede wszystkim....

miłości, radości z małżeństwa, uśmiechu na codzień, przyjaźni w mężu, zaufania, dużo aniulków... i oby wam w życiu świeciło słoneczko...



 
:bukiet:    :bukiet:    :bukiet:    :bukiet:    :bukiet:  

  :Daje_kwiatka:       :Daje_kwiatka:        :Daje_kwiatka:



Powiem tak - ja jestem z natury w sytuacjach stresowych typowa "panikara" i umarłabym z przejęcia, jakby w dniu ślubu mój mąż osobisty miał gorączkę, wprowadziłabym sama stresową atmosferę co by tylko gości denerwowało. Ale całe szczęście, że ty zachowałaś zimną krew i zapanowaliście nad sytuacją.

Aniulka miałaś bardzo ciekawą wiązankę :)
Pogodą się w ogóle nie stresuj, czasem tak bywa, że ktoś bierze ślub w lipcu i ma deszz - inny w październiku i ma słońce. Ważne, że wy jesteście szczęśliwi i na pogodę nie ma co składać reklamacji  :wink:

CZEKAMY NA RESZTĘ FOTEK I TO BEZ ŻADNYCH WYMIGIWANEK !!!!!

Offline okruszek

  • maniak
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
15 lipca 2006, 22:33
Cytat: "aniula"
Zajechaliśmy pod szkołe ( bo mieliśmy ślub w szkole)

w szkole ślub? Ja po zdjęciach widzę, że ślub był w kościele ...

Offline -SpinkA- Kobieta

  • mama do kwadratu :))
  • zapaleniec
  • data ślubu: 24.06.2006
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
15 lipca 2006, 22:37
hehehehehe DOBRE

Offline aniula

  • entuzjasta
Nasz burzliwy ślub 8 lipca 2006
18 lipca 2006, 10:38
Cytat: "okruszek"
Cytat: "aniula"
Zajechaliśmy pod szkołe ( bo mieliśmy ślub w szkole)

w szkole ślub? Ja po zdjęciach widzę, że ślub był w kościele ...


Pomysliłam się  :oops:   Ślub był oczywiście w Kosiciele, a wesele w szkole  :mrgreen:

-Spinka-  dziękuję za życzenia. co do zachowania zimnej krwi to poprostu nie miałam wyboru, choć nie było łatwo.