e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Pisklak  (Przeczytany 3417 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
12 czerwca 2006, 12:58
Jak już pisałam na shout box'ie - wczoraj znaleźliśmy pisklaczka. Wypadł z gniazda lub został wyrzucony przez resztę maluchów. Nie wiem jakim cudem przeżył upadek z 2 metrów, ale jak widać cuda się zdarzają. Pisklak jest cały i wraca do sił . Karmimy go i poimy, dziisaj zaczął się odzywać i otworzył oczka na chwilkę :)




No i intensywnie szukamy dla niego zastępczego domu i fachwej pomocy w dalszym wychowaniu malca. Jeżeli znacie instytucje lub ludzi, którzy posiadają azyle dla ptaków będę wdzięczna za pomoc.

Offline Julia

  • Chuck Norris
Pisklak
12 czerwca 2006, 13:33
Sylvi, skontaktujcie się może z fundacją ''Ratujmy ptaki'' :
Szafera 196 lok. 18
(0-91) 439 39 59

Offline zibi Mężczyzna

  • Administrator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 31.07.1999
Pisklak
12 czerwca 2006, 13:39
Tam byłem wczoraj - Pani nie chce go wziąć bo ma już duzo ptaków...
a mieszka z nimi w bloku...
ale dzięki za pomoc.
Szukamy dalej
Będzie nam Cię brakowało Maju....

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Pisklak
12 czerwca 2006, 14:00
pisałam na boxie.. poczytajcie

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
12 czerwca 2006, 16:12
Dzieki Madzialena!
Do azylu dzwonilismy rano - nie pomogą.
Drugi namiar to ten sam, który podała Julia- pani, która też odmówił przyjęcia malucha. Szukamy dalej.
Dzięki Martini za podpowiedzi-sprawdzimy ornitologów i weterynarzy.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Pisklak
12 czerwca 2006, 18:37
ty.. zostaw.. rosół będzie jak się patrzy  i łobierać nie trzeba ... :mrgreen:

Offline okruszek

  • maniak
Pisklak
12 czerwca 2006, 20:09
Cytat: "monia"
ty.. zostaw.. rosół będzie jak się patrzy i łobierać nie trzeba ...

smacznego :P

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Pisklak
12 czerwca 2006, 20:12
Cytat: "monia"
rosół


Monia wstydź się!!!! Sylvi odwiedzimy maluszka w środę??? Przytargać jakieś odżywki??? Mleko modykikowane??? muchy??? śnięte dżdżownice????
A tak na marginesie, co na to Wasz kot???

Offline okruszek

  • maniak
Pisklak
12 czerwca 2006, 20:14
Cytat: "liliann"
co na to Wasz kot???

Pewnie czai się ale że Sylvi bierze go do pracy to nie ma z tego pożerki :)

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Pisklak
13 czerwca 2006, 09:53
Nieźle kurcze pomagają te różne instytucje co pomagac powinny...
Znalazłeś to martw sie człowieku  :evil:
Wygląda na to że będziecie mieli ptaszka :) , gorzej jak z tego malca orzeł Bielik wyrośnie  :mrgreen:

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 10:26
Cytat: "pioteras"
Wygląda na to że będziecie mieli ptaszka

Jednak nie będziemy mięli  :cry: Wczoraj w drodze do domu maluch poddał się i "odfrunął" w nieznane   :depresja:  A wszystko wskazywało na to, że będzie dobrze ... Natura jest bezwzględna ...
Po przyjeździe do domu okazało się, że w tym samym miejscu leży następny bidulek - wzięliśmy go do domku. Z nim było o wiele gorzej  niż z ćwirkiem. Miał najprawdopodobniej obrażenia wewnętrzne, był odrobinę mniejszy, nie chciał w ogóle jeść, nie wytrzymał do rana.
Jest mi okropnie smutno. Mam nadzieję, że dzisiaj nie zastanie nas pod domeme kolejna niespodzianka i reszta pisklaków przeżyje.

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 10:30
Liluś - dzięki pięknie za chęć pomocy (mleko, odżywki, dżdżownice :) ). Jakby coś to wiem gdzie pukać ;)

Cytat: "liliann"
A tak na marginesie, co na to Wasz kot???

Nic nie wiedział o pisklaklach. Udało nam się zatuszować sprawę i odwracać jej uwagę. Sprawa była o tyle prosta, że malce nie wydawały z siebie żadnych dźwięków przy kici, więc nie była świadoma sytuacji. Natomiast była wyraźne niezadowolona z faktu, że zajmujemy się jakimś czerwonym pudełeczkiem zamiast nią.

Offline okruszek

  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 10:32
Może je wyrzucają rodzice albo same wypadaja z gniazda, bo jest ich za dużo. Ja swego czasu tez widziałam pod domem dużo małych, różowych, drobnych pisklaków ...

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 10:35
Cytat: "okruszek"
Może je wyrzucają rodzice albo same wypadaja z gniazda

Rodzice raczej nie wyrzuciły maluchów. Widzieliśmy samiczkę jak spanikowana fruwała nieopodal miejsca zdarzenia. Najprawdopodobniej gniazdo jest za płytkie.

Offline groszek

  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 11:26
Jesli to gołębie, to prawdopodobne... gołębie budują bardzo niedbale swoje gniazda.. np. kilka gałązek na krzyż na połychył parapecie. Taką już mają naturę. A i tak dużo ich jest.  :roll:

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Pisklak
13 czerwca 2006, 11:34
Nie martw się Sylvi   :glaszcze:   Skoro sie "poddał" to może miał jednak jakieś obrażenia wewnętrzne. Natura czasem okrutna jest  :? . Zawsze to jednak lepiej mu było pod Waszą opieką niż gdyby dopadł go na chodniku jakiś kocur.

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 11:54
Cytat: "groszek"
Jesli to gołębie, to prawdopodobne

To były wróbelki. Gniazdo zbudowały sobie pod daszkiem przy wejściu do naszego domku (znalazły niezasylikowany otwór). Gniazda jako takiego w ogóle nie widać, więc nie można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że jest np. za płytkie.
 Idealnie byłoby gdyby było widoczne, wtedy po prostu malucha włożylibyśmy z powrotem do reszty pisklaków i byłoby najlepiej dla wszystkich.
Przy okazji tej historii dowiedziałam się, że wróble są w Polsce pod ochroną :mrgreen: Niby taki pospolity ptaszek, a jego byt jest zagrożony.

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Pisklak
13 czerwca 2006, 12:17
Cytat: "pioteras"
Nie martw się Sylvi  Skoro sie "poddał" to może miał jednak jakieś obrażenia wewnętrzne. Natura czasem okrutna jest  . Zawsze to jednak lepiej mu było pod Waszą opieką niż gdyby dopadł go na chodniku jakiś kocur.

Dzięki Pioteras  :uscisk:

Offline groszek

  • maniak
Pisklak
14 czerwca 2006, 08:39
Właśnie, że wróble nie są takie całkiem pospolite. Kiedyś było ich o wiele więcej, bo miały co jeść. To ziarnojady- idealnie dla nich było posilac się zbożem spod koni, których w miastach drzewiej nie brakowało. Teraz cywilizacja je wypiera. Człowiek udoskonalił maszyny zbierające zboża, prawie nic się nie marnije, nie ma młocek pod stodołą, ptaki nie mogą sobie znaleźć pożywienia.

Byłam w Modern Art Galery w Londynie i tam jest taki wyraz hołdu złożonego wróblom- między dwiema szybami, wielkiego okna przy wejściu do galerii, leży na grzebiecie wróbel i delikatnie się porusza.
Ludzie przystają zdziwieni i chcą pomóc zwierzęciu, do piero po chwili dociera do nich, że to wypchany eksponat, poruszany mechanicznie.  :shock: