e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Jak Go odzyskać!?  (Przeczytany 2327 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline ronda

  • nowicjusz
Jak Go odzyskać!?
10 czerwca 2006, 22:09
Dziewczyny! Nie wiem czy to dobre miejsce na umieszcenie mojego listu. Otóz coś się porobiło z moim związkiem z mężczyzną, kóry miał być ze mną do końca życia - a nawet dłużej. Nie wiem nawet o co mu chodzi - nie chce ze mną o tym rozmawiać. Niby jest jak dawniej, ale jest jakaś bariera. Domyślam się tylko, że chodzi o zawarcie bardzej sformalizowanego zwiazku, dokładnie w kościele! Co mam robić? Kocham go!

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Jak Go odzyskać!?
10 czerwca 2006, 22:28
Hmm... z tak krótkiego opisu problemu ciężko cokolwiek powiedzieć. Przede wszystkim - na razie nie oświadczył się czy po prostu oświadczył się, ale nie chce podjąć decyzji o ślubie?
Jeśli to drugie, to cóż - niektórzy mężczyźni tak mają. Dla mnie prośba o rękę jest równoznaczna z tym, że nawet w tej chwili mogę pójść do ołtarza. Ale okazuje się, że mężczyźni wolą jakiś czas pobyć w stanie narzeczeńskim. Może za bardzo go naciskasz? Oczywiście niewielkie naciskanie jest wskazane, ale lepiej żeby on sam doszedł do wniosku, że małżeństwo będzie najlepszym co mogło mu się przytrafić :)
Jeśli wszystko się między Wami układa, ale po prostu przy poruszaniu tematu ślubu pojawia się ta bariera to postaraj się jakiś czas tego tematu nie poruszać. Możliwe, że pomoże... A jeśli to rzutuje na Wasz związek bardziej to radziłabym z nim poważnie porozmawiac. Zapytaj jakie oczekiwania ma Twój mężczyzna, jak planuje przyszłość, co do Ciebie czuje. Szczera rozmowa jest zawsze najlepszym rozwiązaniem!
Trzymam kciuki!

Offline groszek

  • maniak
Jak Go odzyskać!?
11 czerwca 2006, 13:33
Czasem tak jest, że jedna ze stron (nie wiem, dlaczego, ale częściej chyba mężczyźni) wahają się z podjęciem "ostatecznej decyzji", jaką jest ślub.
Pamiętam, że ja o slubie zaczęłam napomykać po 2 latach spędzonych razem i spotkałam się z murem oporu ze strony mojego obecnego narzeczonego. Nie mogłam tego zrozumieć i było mi strasznie przykro. Zastanawiałam się, czy on mnie rzeczywiście kocha, skoro nie chce ślubu?  :cry:
Potem mieliśmy spory kryzys, chyba powodem były nasze rozbieżne dążenia... jego do rozluźnienia a moje do zacieśniania związku, naprawdę ciężko było i wisiało na włosku, ale przezwyciężyliśmy to.

Myslę, RONDA, że umiem sobie wyobrazić, co czujesz... No cóż... naciskając na cokolwiek możesz tylko pogorszyć wasze relacje. Ja wtedy zrobiłam cos innego... po wielu kłótniach, płaczach i pretensjach, zmieniłam front... Odsunełam się ("przecież o to mu chcodziło"), zajęłam się SOBA, swoimi znajomymi, swoją urodą, swoimi zainteresowaniami, wyjechałam gdzieś i nie powiedziałam, kiedy dokładnie wrócę, a już wtedy mieszkaliśmy razem. Po prostu pokazałam mu, że może mnie stracić, ze nie jestem zdana na niego...

Nie wiem, może instynkt mysliwski mu się włączył i zaczął znów się starać?  :wink:  Dość, że podziałało i znów jesteśmy razem. Niestety, mała blizna w moim sercu pozostała.  :roll:

Offline ronda

  • nowicjusz
Jak Go odzyskać!?
11 czerwca 2006, 22:30
Dziewczyny dzięki za słowa otuchy! To wszystko tak prosto się czyta, lecz tak trudno w realu zastosować! Jeseśmy razem już 4 lata. Nie mieszkamy razem. Jeszcze nie tak dawno spotykaliśmy się codziennie, a teraz bywa z tym różnie.Sądzę, że na mego ukochanego nie działają typowe sztuczki. Mówi, że mnie kocha, tylko nie wie w jaki sposób "zrobić wesele" Prawdę powiedziawszy ja też nie wiem. Nie wiem czy coś będzie z naszego związku. Myślę, że to wina tego prowincjonalnego miasteczka, w któym mieszkam- biorąc za wyznacznik wiek - jestem starą panną!!! Trochę to przykre!

Offline groszek

  • maniak
Jak Go odzyskać!?
11 czerwca 2006, 22:47
Miasteczko nie ma nic do rzeczy. Zastanów się, czy po 4 latach coś sie nie wypaliło między wami. To taki czas, kiedy na coś trzeba się decydowac (u wielu par tak jest) albo na zawsze razem, albo "pa pa".

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Jak Go odzyskać!?
11 czerwca 2006, 23:00
Cytat: "groszek"
albo na zawsze razem, albo "pa pa".

Dokładnie - przychodzi taki moment w życiu dwojga ludzi, że czuję się przez skórę, albo wóz albo przewóz. Albo ludzie wiedzą, że chcą byc ze sobą (a tak już jest w naszej kulturze, że pieczętuję sie to zawarciem związku małżeńskiego), albo mówią sobie paa paaa i szukają swego szczęścia gdzie indziej.
I nie gadaj mi tu głupot o starej pannie., chyba że w żartach, to już nie te czasy.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Jak Go odzyskać!?
11 czerwca 2006, 23:34
onie.. o nie...


Cytat: "ronda"
Myślę, że to wina tego prowincjonalnego miasteczka, w któym mieszkam- biorąc za wyznacznik wiek - jestem starą panną!!! Trochę to przykre!


jak to tylko małgosia przeczyta wścieku dostanie  :twisted:  :lol:

Offline bella1974

  • nowicjusz
Jak Go odzyskać!?
12 czerwca 2006, 08:02
Ronda co ty piszesz,jaka stara panna???

U mnie jest troszke inna sytuacja ,bo my jestesmy razem 12 lat,ale 32 lata to nie jest  kategoria starej panny,jak byś miała z 40 pare to predzej.
Teraz są takie czasy ,ze wiekszość kobiet decyduje sie na ślub ,dopiero po 30.
Znam pare dziewczyn co mają 25-28 i nawet im w głowie wychodzenie za mąż.

A co do twojego ukochanego,to cieżko powiedzieć o co mu chodzi,może nie dorósł jeszcze do tego,faceci to wieczne dzieci.
A moze ktos macza palce w tym związku.
Musisz z nim pogadać ,postawić sprawe na ostrzu noża,albo rybki albo akwarium.
Jak nie chce być z tobą ,to powiem brzydko "niech spada" a życie jeszcze przed Tobą.
Nie napisałaś ile on ma lat??
Trzymaj sie i nie załamuj,życie toczy sie dalej.

Offline argissa

  • użytkownik
Jak Go odzyskać!?
12 czerwca 2006, 09:05
Hmm....miałam to samo , ale z poprzednim partnerem.Bylismy ze sobą 3 lata a on z dnia na dzien sie oddalał.Moze to wina wieku?Pisałam wtedy mature , ale pomieszkiwaliśmy razem.Odrazu po maturze zamieszkałam u niego na stałe...wytrwałam 2 miesiace ;-) mowił "związe sie dopiero po 30-tce,po co nam slub to i tak niczego nie zmieni!",wracal pozno do domu,odrazu szedł spac...cos mi nie grało..pewnego dnia wrocilam z pracy do domu i zapytalam wprost 'chcesz ze mna jescze byc ?" oczy mu sie zaszkliły i powiedział 'nie'.Wrócilam do rodziców,szalałam,wykorzystywałam facetów(msciłam sie?) plakałam jakies 5 miesiący dzien w dzien ...po 11 miesiącach poznałam Roberta ,zakochalam sie w nim odkochując sie jednoczesnie w jego poprzedniku.....Robert jest rozwodnikiem wiec nigdy nie mowiłam nawet o slubie bo wiem ze miał przykre doswiadczenia z poprzedniego małzenstwa...mineły 2 lata odkąd spotkalam R...2 wrzesnia jest nasz ślub ;-) a oświadczył mi sie w szpitalu , lezal 2 mc na poważne schorzenie i chyba docenil nasz związek i moje poświecenie ;) zrobil to podczas spaceru na szpitalnym korytarzu ...malo romantyczne wiem..ale to jest nieważne,bo go kocham nad zycie.

A wracając do historii jego poprzednika , widziałam go ostatnio na miescie z synkiem i obrączko na palcu ...opowiadał ze odrazu po naszym rozstaniu ,poznał ( mysle ze to bylo jescze jak bylismy razem) niejąką panią 'A' i jakos z tego wyszedł synek ;) co dziwne chlopiec ma 1,5roku...z moich wyliczen wynika ze mały był w brzuchu wtedy kiedy ja jescze mieszkałam  z nim ...ale jakos teraz mnie to nie rusza bo mam swojego księcia :)

a morał z mojej historyjki jest taki ze...bedzie co ma byc ,jesli masz z nim byc to bedziesz , jesli nie to....poradzisz sobie,poznasz wartosciowego czlowieka i predzej czy pozniej bedziesz bardzo szczesliwa..szczescie i milosc przychodzi wtedy,gdy sie go najmniej spodziewasz ;) bądz trwarda i czasem egoistyczna , pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie