e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Ślub po 3 miesiacach znajomości....  (Przeczytany 13874 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline gregor

  • nowicjusz
moj dobry znajomek poznał panne i chce sie z nią ożenic.... jeszcze ze sobą nie mieszkali.... bo jak twierdzi nie ma takiej potrzeby...  :obiad:  czy mozna kogos dobrze poznac w ciagu 3 miesiecy? czy to wystarczy zeby podjac decyzje na cale zycie? moze sie uda? a jak nie? Mowilem mu zeby moze najpierw pomieszkali z pol roku...  :klotnia:  - ale on uwaza ze "caly swiat" jest przeciwko niemu... i dobre rady mozna.... sobie....

Offline azzurra

  • maniak
My też zaręczyliśmy się po 3 miesiącach i tacy ludzie jak Ty, którzy dają mi, albo mojemu narzeczonemu, "dobre rady" nieźle mnie wnerwiają. Ciesz się jego szczęściem, tylko oni wiedzą, co czują i to jest ICH decyzja. Masz może monopol na prawdę? Nie ma idealnych rozwiązań, zajmij się SWOIM życiem, zamiast ustawiać je innym.

I nie pisz, że to troska, że nie chcesz, żeby się skrzywdził. Jak dla mnie jesteś po prostu zazdrosny.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Cytat: "gregor"
jeszcze ze sobą nie mieszkali.... bo jak twierdzi nie ma takiej potrzeby...


ja też uważam, że zamieszkanie z kimś niczego nie wyjaśni-tym bardziej, jesli się tego nie chce; ja tez nie mieszkałam z moim małżem przed ślubem i jakoś nie zauważyłam różnicy


Cytat: "gregor"
czy mozna kogos dobrze poznac w ciagu 3 miesiecy?


to co innego ale są pary, które wzięły ślub na początku swojej znajomości i są szczęśliwe a są też długodystansowcy, którzy po latach mieszkania ze sobą czy tez "chodzenia" wzięli ślub i się rozstali  :|

Nie ma na to jednoznacznej opowiedzi :roll:

Cytat: "gregor"
czy to wystarczy zeby podjac decyzje na cale zycie?


niektórym wystarczy, jeśli oboje tego chcą to jakiekolwiek propozycje ze strony innych tylko potęgują i utwierdzają ich w przekonaniu, że tak włąsnie należy zrobić - to oni decydują o własnym życiu

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Mody - proponuję przenieść ten temt do "Różności".
A co do samego postu - Gregor - ludzie są różni, a przepisu na udane małżeństwo nie ma. Ktoś już na tym forum mówił, że to jest trochę takie branie ślubu nie wiedząc jeszcze do końca jak to będzie, gdy spadną różowe okulary i nadejdzie (nie oszukujmy się, że nie) normalna rzeczywistość - praca, sprzątanie, obiady etc. Mieszkanie ze sobą nie jest warunkiem dobrego małżeństwa (my z Przyszłym tego sie wystrzegamy, ponieważ chcemy, żeby po ślubie było to dość poważną zmianą w naszym przypadku - taką trochę odświętną i długo oczekiwaną), ale z drugiej strony na pewno jest dobrym sprawdzianem. Na Twoim miejscu nie stosowałabym w stosunku do kumpla tekstów w stylu "co Ty robisz? Chyba zwariowałeś", bo to odniesie odwrotny skutek. Lepiej mu powiedzieć, że to jego decyzja i że masz nadzieję, że wie co robi, a Ty go w tych działaniach możesz tylko wspierać. Jeśli kumpel chce zorganizować ślub i wesele, to spokojnie - potrzeba mu na to co najmniej pół roku czasu, a do tego czasu wiele się może zmienić :) A może to jest naprawdę miłość jego życia? :)

Offline Anielka Kobieta

  • maniak
    • Relacja z naszego ślubu:)
  • data ślubu: 15.08.2006
A my salę na wesele zamówiliśmy po 2,5 miesięcznej znajomości i co Ty na to?? Znam wiele par, które pobrały się po kilku miesiącach znajomości i co?? są już wiele lat razem. A moi znajomi po 8 latach się pobrali, a po 6 miesiącach małżeństwa rozwiedli i co Ty na to?? Więc tak jak Azzurra powiem to samo: zajmij się swoim życiem, bo tak na prawdę jedyną receptą na udane małżeństwo jest prawdziwa i szlachetna miłość, bez względu na staż bycia razem.

Offline gregor

  • nowicjusz
... no tak endorfiny górą!!! ... ja bym się poprostu bał - i to tylko tyle, moja obawa.

Offline gregor

  • nowicjusz
... nie mam zadnego interesu w tym zeby kogos namawiac albo odwrotnie....

Offline azzurra

  • maniak
Ty byś się bał. To Twój problem, nie Twojego kumpla.

I gratuluję sprowadzania miłości do hormonów... Z takim podejściem i po 30 latach znajomości będziesz się bał.

Offline gregor

  • nowicjusz
... utwierdziliscie mnie, ze jako jeden z nielicznych... decyzje zyciowe podejmuje z rozwaga.. thx. i moze dlatego jest tak fajnie.... prawie 7 lat  :serce:

Offline gregor

  • nowicjusz
... ale w sumie to macie racje ...

Offline azzurra

  • maniak
KAŻDY podejmuje decyzję o ślubie z rozwagą. Tylko, że jedni potrzebują na nią 3 miesięcy, a inni 7 lat.

Jesteś bardzo arogancki w tym co piszesz, nie wiem, kto dał Ci prawo uważać, że przyjęte przez Ciebie rozwiązanie jest lepsze. Jest lepsze dla Ciebie, nie musi być dla innych.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Cytat: "gregor"
... utwierdziliscie mnie, ze jako jeden z nielicznych... decyzje zyciowe podejmuje z rozwaga..


niezupełnie, ja też ślubowałam po ponad 6 latach znajomości, zaraz będzie 2 lata po ślubie i 8 razem - kochamy się tak samo, jeśli nie bardziej niż na początku :serce:

Offline gregor

  • nowicjusz
... nie mozna nic porownywac... bo nic sie moze nie sprawdzic... zycie jest bardziej skomplikowane niz nam sie wydaje....  :wink:

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Cytat: "gregor"
... nie mozna nic porownywac... bo nic sie moze nie sprawdzic... zycie jest bardziej skomplikowane niz nam sie wydaje....


pamiętaj, że sam doszedłeś do tego wniosku :wink: powinno cię to przekonać

Offline gregor

  • nowicjusz
"Jesteś bardzo arogancki w tym co piszesz" - jeszcze nic takiego nie zdazylem napisac... :-) czy ktos poczuł sie urazony?

Offline azzurra

  • maniak
Cytat: "gregor"
... no tak endorfiny górą!!!



A co to jest, jeśli nie arogancja?

Offline gregor

  • nowicjusz
... a co tam, zawsze mozna zmarnowac swoje zycie doczesne - ma sie w koncu zycie wieczne.. pod warunkiem ze ktos jest katolikiem  :twisted: i sory ze odwazylem sie "miec swoje zdanie".... :-)

Offline azzurra

  • maniak
Cytat: "gregor"
sory ze odwazylem sie "miec swoje zdanie"....



To nie jest własne zdanie, tylko ocenianie innych. A jeśli chodzi o miłość, to nie mamy do tego prawa, bo nie znamy wszystkich okoliczności.

Martw się, żebyś swojego życia nie zmarnował, a inni sami będą się martwić o własne. I to jest MOJE ostatnie zdanie w tym temacie.

Offline gregor

  • nowicjusz
..poddaje sie - OSACZYLISCIE MNIE :-)

Offline gregor

  • nowicjusz
"gdzie te swatki z tamtych lat"... :-)

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Gdyby mój przyjaciel chciał się żenić po 3 miesiącach a ja widziałbym coś czego on nie widzi  to na pewno pogadałbym z nim i mu powiedział czego nie widzi. Jestem w końcu jego przyjacielem i on też na mnie liczy. Jak człowiek "oczadziały" miłością to góry może przestawiać, wiadomo. Ale od tego ma się przyjaciół żeby pomagali.
To zawsze delikatne sprawy są.  
I uważam że niestety nie KAŻDY podejmuje decyzję o ślubie z rozwagą, wiedząc na co się decydują. Jest masa dzieciaków traktujących życie jako zabawę, pomimo że mają już ponad 18 lat.

Offline gregor

  • nowicjusz
dzieki pioteras.... wlasnie o to chodzilo.. ale się to jakos "dziwnie rozwinelo" ....

Offline azzurra

  • maniak
A jednak jeszcze się wtrącę. Bo ja mam wrażenie, że Gregor ma zastrzeżenie do czasu znajomości kumpla, a Ty Pioteras mówisz o sytuacji, że, np. dziewczyna oszukuje  Twojego przyjaciela, itp. A to jednak nie to samo!

Będę bronić prawa podejmowania przez ludzi decyzji, których nam nie wolno oceniać, bo to nie jest nasze życie. Jak długo nie krzywdzą nikogo, mają prawo żyć jak chcą, a uczucia to szczególnie delikatna kwestia. I tutaj nie ma żadnych zasad.

Offline gregor

  • nowicjusz
... a skad wiesz azzurra ze tak nie jest? nie moge napisac pewnych rzeczy... ...rozwijac niektorych tematow.. bo to troche skomplikowane... osobiste dla kogos ... nie bede wywlekal na forum "pewnych rzeczy" - moze dlatego zostalem "zle zrozumiany"... ale chodzilo mi o to co napisal pioteras... jest przyjaciel... i troche skomplikowana sytuacja.... kto mnie zna wie o co chodzi :-) monia gdzie jestes?

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Nie do końca się zgodzę z Tobą azzurra, zależy kim jesteśmy dla kogoś z tej pary. Przyjaciel czuwa tez nad tym żeby nie władowac się w coś gdy czegoś nie przemyślałem do końca i on o tym wie. Ja na to liczę i mój przyjaciej na mnie tak samo. Chronimy się nawzajem i pomagamy, w miłości też bo miłośc czasem potrafi trochę uszukiwać, szczególnie na początku. Dlatego przydaje się druga para zaufanych oczu patrzących z boku, bez emocji.

Offline aniula

  • entuzjasta
Cytat: "azzurra"
Będę bronić prawa podejmowania przez ludzi decyzji, których nam nie wolno oceniać, bo to nie jest nasze życie.


W 100% zgadzam sie z Azzurrą, nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzego życia. Jeżeli chca się pobrac po 3 miesiącach znajomości to niech to zrobią. Każdy jest kowalem własnego losu.Poza tym każdy uczy się na swoich błędach a nie cudzych. A argumenty typu "pomieszkajcie razem i zobaczcie jak będzie" są absurdalne. Ja co prawda mieszkam z moim M (decyzje o slubie podjelismy po 3 miesiącach znajomości ale zbieralismy kase na wesele) a zamieszkaliśmy razem bo tak nam było na rękę a nie po to żeby sie sprawdzić i liczyć ze może coś nie wyjdzie.

Offline azzurra

  • maniak
Wiedzieć nie mogę, w pierwszym poście napisałeś tylko o ich stażu bycia razem, w temacie też.

Więc albo teraz odwracasz kota ogonem, albo po prostu to była prowokacja.

I nikt tutaj nie wymaga, że będziesz czyjekolwiek osobiste sprawy wywlekał na forum. Ale jak zakładasz wątek: "Ślub po 3 miesiącach", to się nie dziw, że spotkało się to z takimi reakcjami. Jeśli problem leży w czymś innym, to po co był ten temat, ten wątek?

O cokolwiek chodzi, to jest to sprawa Twojego kumpla, jego dziewczyny i ewentualnie Twoja, nie trzeba w to angażować wirtualnego świata. To świadczy, moim zdaniem, o braku dojrzałości. Dorośli ludzie ze sobą rozmawiają, a nie pisza o tym na forach.

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
Cytat: "azzurra"
A jednak jeszcze się wtrącę. Bo ja mam wrażenie, że Gregor ma zastrzeżenie do czasu znajomości kumpla, a Ty Pioteras mówisz o sytuacji, że, np. dziewczyna oszukuje Twojego przyjaciela, itp. A to jednak nie to samo!

azurra spokojnie.. bo widzę że za bardzo Cie nosi..nie bierz tego co pisze GREGOR osobiście, przecież nei o to chodziw tym wątku..nikt nie zastanaiwa sie czy Ty dobrze zrobiłaś ani Cie nie osądza..każdy ma prawo do własnego zdania i opinii ale bez nerwów tutaj :wink:
a wracając do wątku..gregor nie wątpię że jesteś dobrym przyjacielem i nie chcesz skrzywdzić nikogo..pamiętam, jak dziś jak piotrka przyjaciel na początku naszej znajomości podszedł do mnei i powiedział żebym go tylko nie skrzywdziła, że jeśli moje uczucia i plany nie są szczere to żebym sobie odpuściła.. ja nie odebrałam tego w żaden sposób agresywnie, wręcz przeciwnie ucieszyłam sie że jest któs kto tak troszczy sie o neigo i jest to szczere..także michał wielkie dzięki :serce:

Offline gregor

  • nowicjusz
...fajnie miec przyjaciela jak pioteras... sam nie zawsze zobacze kleszcza na plecach... a co gorsza go sam nie wyjme... i mozna mowic "ze nik nie ma prawa wyjąć mi kleszcza bo to moj kleszcz imoja sprawa".... a borelioza? :-)

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
Cytat: "gregor"
. sam nie zawsze zobacze kleszcza na plecach.

otóż to..po to w końcu ma się przyjaciół.. :wink: