e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Związek jest po to abyśmy rośli, a nie karleli  (Przeczytany 2398 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline donia

  • entuzjasta
czytam sobie włąśnie fajną książkę pt. "Gry i zabawy małżeńskie" Grocholi i Wiśniewskiego (ale to nie ten od Samotności..) i postanowiłam się z wami trochę podzielić, skłonić do refleksji...bo często spotykam się idealizowania naszych przyszłych mężów/ żon... a czasem samych siebie...

A to podobno największy wróg związku bo o ile na początku to jest wspaniałe, to po czasie niestety trzeba zaakceptować to,że nasz partner ma wady, są rzeczy których nie potrafi itp. itd...
Czyli krótko mówiąc związek to nie tylko przyjemne wrażenia, ale też rzeczy nieprzyjemne
po to abyśmy rośli, a nie karleli

Jak to jest ...

Offline donia

  • entuzjasta
Żona do męża: "Dlaczego ty, jak się poznaliśmy, byłeś taki wspaniały, a teraz tak bardzo się zmieniłeś?
Mąż: "Bo to był okres promocji."
 :wink:

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
...a wiesz, że to prawda, bo przecież nie ma człowieka bez wad...ale ja chyba jestem w takim okresie,ze tych wad nie widzę...
Albo moze inaczej, wiem, że niektóre są, je widzę i już je zaakaceptowałam i pewnie dlatego tak mi nie przeszkadzają ...a te inne z pewnością zobaczę...

Offline donia

  • entuzjasta
Cytat: "liliann"
widzę i już je zaakaceptowałam i pewnie dlatego tak mi nie przeszkadzają ...

wady mojego skarba zobaczyłam dawno (jak tylkko zaczęliśmy razem mieszkać) i też zaakceptowałam,
najgorsze to to, że odkryłam swoje wady, a to już nie tak łatwo zaakceptować (zawsze myślałam, ze jestem chodzącym ideałem :wink:  i nie mam tu na myśli urody)...

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Cytat: "liliann"
ale ja chyba jestem w takim okresie,ze tych wad nie widzę...
Albo moze inaczej, wiem, że niektóre są, je widzę i już je zaakaceptowałam i pewnie dlatego tak mi nie przeszkadzają ...a te inne z pewnością zobaczę...

hm...jak patrzę na moich rodziców, to przychodzi mi na myśl, ze oni nadal są w takim okresie...A są 31 lat po ślubie...

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
ale czy naprwadę trzeba wszystkie wady akceptować? ja się z tym nie za bardzo gadzam, ja wiem że mam wady i jakoś próbuję z nimi walczyć, mojego męża też do tego zmuszam  :twisted: bo ciężko mi zaakceptować porozrzucane majty czy skarpety wczorajsze po mieszkaniu  :mrgreen: jednak fakt, dopiero po jakimś czasie zauważa się wady u tej drugiej osoby i albo jakoś próbujemy sobie z tym radzieć albo wszystko się rozpada  :roll:
Bardzo podobało mi się kazanie na ślubie u agulki, ksiądz powiedział, że jak ktoś odchodzi i mówi "wiesz, już cią nie kocham" ozancza to że nigdy nie kochał...bo prawdziwa miłość nigdy nie ustaje jak to jest napisane w psalmie o miłości... i potrafi sobie poradzić z wszytkim, nawet z porozrzucanymi skarpetkami  :mrgreen:

Offline donia

  • entuzjasta

Offline donia

  • entuzjasta
Cytat: "AnetaM"
ale czy naprwadę trzeba wszystkie wady akceptować?

Anetko ja nie miałam ta myśli tego, że za np. rozrzucanie skarpet po domu pogłaskam Pierona po głowie i powiem "trudno akceptuję go wiec muszę to znosić" tylko, że pójdę do niego i powiem "słuchaj nie lubię tych twoich śmierdzących skarpet leżących wszędzie" i myślę, że coś byśmy z tym zrobili...
 to,że ja jego akceptuję i kocham, nie oznacza to, że mam "całe życie chodzić z kamyczkiem w bucie"

Offline okruszek

  • maniak
Cytat: "donia"
Czyli krótko mówiąc związek to nie tylko przyjemne wrażenia, ale też rzeczy nieprzyjemne

Ot, cała filozofia :)

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Ale przyjemnych jest znacznie więcej jak się kogoś tak bardzo, bardzo kocha  :mrgreen:

Ja też nie lubię kilku nawyków mojego małża - kilka wytępiłam skutecznie a nad innymi pracuję; nad sobą również  :P

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
A ja sobie dzisiaj z koleżankami ponarzekałam troszkę na tego swojego przyszłego  :oops: bo przeciez on nie jest całkowicie bez wad, ale kto jest idealny niech pierwszy rzuci kamień...

I tak Go Kocham  :serce: pomimo wad :D

Offline Misia

  • zapaleniec
moim zdaniem....o wadach należy mowic...powiedzieć co nie pasuje i znaleźć na to rozwiązanie lub kompromis...
akceptacja...oki.....ale pierwsza lepsza kłotnia.....i zaraz w złości wywleczemy teksty...bo ty taki jesteś...bo ty tamto....
więc może by tak....akceptacją+zwrocenie uwagi=jakiś postęp w tej sprawie(nie wymagajmy od razu sukcesu)

tak swoja drogą....w życiu we dwoje....razem bez rodzicow....też wyszła moja wada...:(:(:(.....na początku starałam sie ja zakryć...że tak nie jest itp.....ale w końcu uległam i przyznałam się.....tak to moja wada......no i teraz staram sie z nia walczyć......ech....no ciężko mi idzie...ale się staram.....

Offline azzurra

  • maniak
Wiecie co... a ja to wszystko mam na naukach o Dominikanów:) Naprawdę bardzo są mądrze prowadzone. Coraz bardziej, po każdym spotkaniu, jestem zadowolona, że do nich "chodzę".

Offline AniaX

  • forumowicz
ostatnio kolega mnie zapytał jak tam w naszym związku leci i czy mi się już nie znudziło po tylu latach (a jestesmy ze sobą prawie 6 lat).....i wiecie co wtedy odkryłam.....,że im dłużej tym jest nam fajniej i wcale nie jest nudno. nie jesteśmy święci oboje i każde z nas ma swoje wady. czasem on mnie doprowadza do szewskiej pasji, czasem ja jego. ale złość musi przejść bo wiem, że to właśnie moje szczęście i świat byłby bez niego czarno-biały.