e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Jak przeżywają przygotowania weselne Wasi partnerzy?  (Przeczytany 3133 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline lebara Kobieta

Zastanawiam się jak to jest u Was? czy tylko Wy podchodzicie to tego tak emocjonalnie, że wszystko planujecie? Jak podchodzą do przygotować Wasi partnerzy? Pomagają Wam czy cała robotę zrzucili na Was?  Mój M o dziwo zaangażował się w planowanie, bo stwierdził że to również jego dzień i chce mieć w nim swój wkład :) Bardzo cieszy mnie ten fakt, przynajmniej nie muszę sama wybierać zaproszeń a później nie będzie mi narodzić, że  Mu się nie podobają. Ogólnie widzę, że interesuje się przygotowaniami weselnymi nawet ostatnio sam od siebie zapytał  co z przybraniem kościoła, z kwiatami itp od czasu do czasu  zapyta się co trzeba jeszcze zrobić, gdzie jechać, coś zamówić.
,,Geny to nie wszystko, zdrowie i mądrość Twojego dziecka zależą od Ciebie"

Offline Invis Kobieta

My co prawda dopiero nieśmiało zaczynamy przygotowania do ślubu, ale zapewne większością zajmę się ja.  Zazwyczaj pokazuję Narzeczonemu kilka wzorów / fasonów / propozycji i staram się "wychwycić" co by mu się dość ogólnie podobało i według tego zawężam mój wybór.  Ostateczny wybór raczej należy do mnie :) chociaż mam nadzieję, że włączy się też w przygotowania - w styczniu rozpoczynamy rajd po restauracjach, zobaczymy jak wtedy będzie wyglądało wybieranie :)

Offline Myszk@ Kobieta

lebara strasznie Ci zazdroszczę.. mój PM, pewnie jak większość, zainteresowanie wykazuje raczej rzadko (o ile w ogóle) i dopiero jak zostanie przeze mnie przyciśnięty i posadzony przed kompem w celu obejrzenia czegokolwiek to dopiero wtedy reaguje :P na początku się wkurzałam, ale ostatnio sobie odpuściłam.. widzę, że on po prostu w inny sposób przeżywa całe przygotowania i dla niego kolor wstążki przy zaproszeniu nie jest tematem, który wymagałby głębszych dyskusji  ::) ehhh... faceci :D ale co byśmy bez nich zrobiły :D

Offline lebara Kobieta

lebara strasznie Ci zazdroszczę.. 

Może mój M tak podchodzi do przygotować ponieważ od 18 roku sam mieszka i sam siebie utrzymuje :) No i musiał nauczyć się wszystkich czynności  domowych ( gotować, prać, prasować, sprzątać) przez co stał się małym pedancikiem,  ale to akurat mi nie przeszkadza :) I co najważniejsze lubi to robić a szczególnie kuchnia to jest miejsce na zmieni że tak powiem :)
,,Geny to nie wszystko, zdrowie i mądrość Twojego dziecka zależą od Ciebie"

Offline ripo

Ja również mam to szczęście, że nie muszę zmuszać mojego PM do przygotowań. Szczerze mówiąc to czasem mam wrażenie, że on jest bardziej zaangażowany w to niż ja. ;D Osobiście muszę przyznać, bardzo mi to pomaga. Nie wyobrażam sobie mieć tego wszystkiego tylko na swojej głowie.  ;)

My już większość przygotowań mamy za sobą. Mój narzeczony i tak wie, że w kwestii ślubu ja mam zawsze ostatnie słowo, także ograniczał się do doradzania, a nie podejmowania decyzji ;) Ale mi to nie przeszkadza, grunt, że wszędzie ze mną jeździł i czasami "gadał" za mnie :)

U nas podział poszedł spraw poszedł gładko i jedno wspiera drugie przy kwestii zalatwiania czegokolwiek. Zdania czasem są podzielone, ale to mnie tylko utwierdzam w tym ze moj PM tez chce miec wkład w to jak bedzie wygladal dzien slubu :D. Niektore sprawy zostawiam jednak tylko sobie,pokazuje ostateczny efekt i wychodzi pozytywnie  ;) ..

Offline lebara Kobieta

Hmmmm.....ja osobiście bardzo cieszę się że mój PM tak się zaangażował, to jest Nasz dzień i chcę aby Jemu również się podobało.  Chociaż czasami ma takie dni, szczególnie po całym tygodniu pracy kiedy nie chce mu się np wybierać dekoracji samochodu to wtedy odpuszczam a na drugi dzień sam przychodzi z hasłem ,, No dobra to pokaż te wzory coś wybierzemy'' Ciężko byłoby mi organizować całe wesele samej  a czasami naprawdę bywa wesoło, kiedy mamy różne zdania....
,,Geny to nie wszystko, zdrowie i mądrość Twojego dziecka zależą od Ciebie"

Offline ripo

Popieram lebare to jest Nasz, nie mój dzień więc Jemu też musi się wszystko podobać.

Najlepszy tekst mojego PM to byl , gdy wybieralismy kolor dekoracji sali ..
"Zgodze sie na wszystko, ale nie na róż - błagam - jest tyle innych kolorów"  ;D no i wspolnie wybralismy łososiowy

Offline lebara Kobieta

Pandi u mnie jest to samo, co prawda my jesteśmy dopiero na wstępnych rozmowach odnośnie dekoracji sali ale mój PM zapowiedział już stanowczo żadnego różu!!!
,,Geny to nie wszystko, zdrowie i mądrość Twojego dziecka zależą od Ciebie"

Faceci  :P .. i to przerazenie w oczach, hehh .. trzeba rozmawiac i bedzie sii

Offline Karolina_kkk Kobieta

..i ciagle "a czy to jest wazne????" ;p

Offline lebara Kobieta

hehehe byle do ślubu później te nasze chłopy będą mieli spokój :)
,,Geny to nie wszystko, zdrowie i mądrość Twojego dziecka zależą od Ciebie"

Offline ripo

oj tam oj tam ja  (PM) chyba jako jedyny tak się angażuję w ślub :D nie wiem czy to dobrze czy źle lecz lubię ten temat i sprawia mi dużą przyjemność organizacji ślubu już nie możemy się doczekać 15. czerwca :)

Offline lebara Kobieta

ripo ja też nie spodziewałam się, że organizacja własnego ślubu może być taka przyjemna :) Mój PM śmieje się że mogłabym zostać organizatorką ślubów :) Ledwo co ustaliliśmy datę a ja już wiedziałam co chce mieć, gdzie to szukać itp. No i najbardziej jestem zadowolona że te przygotowania mogę przeżyć z moim narzeczonym :) Chociaż wiadomo kobiety przeżywają to na swój sposób :)
,,Geny to nie wszystko, zdrowie i mądrość Twojego dziecka zależą od Ciebie"

Offline Natalia. Kobieta

Witajcie! Mój A.  ciągle mi mówi, że sama mam wybrać, że coś tam. . .  Że jeszcze kupa czasu, a ja już się martwię. . .  Tylko, że ja wolę uniknąć nerwów i załatwiania wszystkiego na ostatnią chwilę. . .   :)

Offline Buuuś Kobieta

natalia przyączę sie do twojego zdania :) mój PM stwierdza ze najwazniejsze mamy załatwione a przeciez jest jeszcze tyyyyyllllleeeee czzszaaaauuuu :P a do tego cała reszta spraw o ktorych mówię to tylko moje wymysly :P z jednej strony ma rację bo zostały drobiazgi ale mnie tam przygotowania frajde sprawiaja i bede je miło wspominc (bo jeden dzień slubu szybko przeleci i ze stresu połowy pewnie nie bede pamiatac - tak jak z zareczynami było ;) :D ) to przynajmniej przygotowania bede pamietac i milo wspominac :D
co do różu to nawet nie mam zamiaru probować - bo wiem ze i tak by ta opcja kolorystyczna nie przeszła :D
i do karoliny_kkk tez sie przyłączę ze stwierdzeniem "a czy to jest wazne???" :D
ale gdy przychodzi co do konkretnych wyborów to mile mnie mój PM zaskakuje bo rezem ze mana wybiera i podejmuje decyzje :) a co najważniejsze to mnie uspokaja i nie pozwala ześwirować :D a myślę  ze czym bliżej bedzie slubu tym bardziej bedziemy działać - wspolnie :D

U nas kolejny element przygotowan odhaczony. Obraczki. Co bylo dla mnie najwiekszym zaskoczeniem moj K z wielka duma pokazywal wszystkim nasz nabytek. Bylam zdziwiona bo on tak samo sie cieszyl z tego ze kolejna rzecz za nami. Ci nasi faceci to w srodku tlamsza wszystko a okazjonalnie mamy maly pokaz tego.

Offline Azucena Kobieta

Moje słodkości oświadczyło mi że on zajmował się remontem, a wesele to już moja działka.  Mamy zazwyczaj takie same zdanie i poglądy, ale jak w jednym się nie zgodzimy jesteśmy bardzo uparci, i łatwo nie odpuszczamy

Koniec końców powiedziałam sobie, że mu nie odpuszczę

Miesiąc temu przymknęłam mu lekko klapę od laptopa (oczywiście był wpatrzony w niego od kilku godzin  ;D) usiadłam obok niego i stanowczym głosem powiedziałam "Teraz nie później, jak ty to widzisz".   No i zaczął mówić, okazało się że jest bardziej uczulony na szczegóły niż ja.  Ja okazałam się bardziej ekonomiczna i skąpa, on nagle wykazał swoją artystyczną duszę  ;D Ale za to go kocham, moją enigmę  ;D

Wybrałam kilka sal, pojechaliśmy tam, robiliśmy notatki, w  wolnych chwilach podpytywałam się go o muzykę, dodatki.  Wszystko zapisywałam, wykreślałam opcje całkowicie wykluczające się, z tych co mogą spokojnie zrezygnować.  I tak stworzona lista powędrowała do niego, aby tylko usłyszeć słowa TAK/NIE

I taką miałam nadzieje. . . . . . .  bo znowu u niego włączyłam się dusza artysty "ą" i "ę"

Dlatego wybrałam scenariusz że sama wyszukuję kilka propozycji, daje mu do wyboru, na wskazanie paluszkiem i czekam aż coś doda od siebie (
Mamy zazwyczaj takie same zdanie i poglądy, ale jak w jednym się nie zgodzimy jesteśmy bardzo uparci, i łatwo nie odpuszczamy) Jak nie ma żadnych zastrzeżeń, wybieram swoją propozycję, jak coś tam brzdąka razem szukamy porumienienia