e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....  (Przeczytany 2506 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 08:10
Wklejam relacje napisana zaraz po slubie tak wiec napewno wszystko jest opisane i nic nie zostało pominiete! Narazie pierwsza część! (nie wiem jak wkleić zdjęcia wiec ładnie prosze o radę)
A więc tak! W pietak było jeszcze duzo załatwiania i jezdzenia miałam robione pazurki (malowane bo tipsy zrobione były wczesniej) wieczorkiem mój Marcin wraz z moim bratem i tatą dekorowali wejście do klatki (wyszło im naprawde bardzo fajnie) a potem mój jeszcze wtedy narzeczony opuscił mnie i pojechał do domku zeby ze swiadkiem udekorowac takze swoja klatke! cięzko było mi zasnać i połozyłam sie dpoiero o 12.30 - wczesniej zrobiłam sobie pazurki u stópek, przeanalizowałam czy wszystko dopiete na ostatni guzik i słamałabym gdybym napisała ze zasnełam sokojnym snem bo w nocy kilka razy sie budziłam myslac co to bedzie jutro!
]Wstałam o 5.30 no cóz wiem ze Pani młoda powinna byc wypoczęta ale nie dało sie juz dłuzej spac! Poogladałam telewizje głównie TVNmeteo wykompałam się, pogawedziłam z rodzicami a o 9.45 wyruszyłam do fryzjera! Pod fryzjerem spotkałam moja mamcię która miała ryzurke jak na swoim zdjęciu slubnym wygladała bardzo fajnie! Weszłam do fryzjera a tam tyle ludzi troszke sie przestraszyłam ze nie zdaze ale patrzac jak pani po kolei bardzo sparwnie czaruje dziewczyna cudeńka na głowie uspokoiłam się!
Przyszedł moment ze ja zasiadłam na fotelu i pani zaczeła to roczesywac to tapirować to juz sama nie wiem co robić ale efekt końcowy był super!
Poczatkowo nie mogłam się przyzwyczaić bo zadko widuje się siebie w takich fryzurkach ale potem było ju8z ok i bardzo się sobie podobałam! wychopdzac od fryzjera pani powiedziała ze jakby mnie ktoś pytał bo mam na głowie to mam powiedziec ze wszystko bo miałam i loczki i podwijane włosy i skrecane a do tego cudne perełki które nadawały fryzurce uroku!
Wróciłam do domu a tam juz była babcia i dziadzius odświetnie ubrani i gotowiu na wesele! wypiłam troszke rosołu bo nic sie przełknąć nie dało i czekałam na kosmetyczke!
miała być o 14 a tu nie ma i nie ma wystraszyłam się bo kamerzysta miał być na 15 a ja nie ubrana nie pomalowana! 14. 20 przyszła kosmetyczka i zaczeła robic makijaż - kończyła jak juz kamerzysta był w domu a ja jeszcze bez sukienki! Kamerzysta dowcipkował ze dobrze bo bedzie miał co kręcić smiał się ze niby ubieranie panny młodej ma krecic a zawsze juz ubrana to tu bedzie prawdziwie ale oczywiscie nie wpuściłysmy go do pokoju i uvbrałam się szybciutko!
Makijaz wyszedł bardzo fajny ale martwiłam sie jedna rzecza bo mój ukochany króliczek nie chciał zeby, zapomniała o nim i podrapał mnie w czwartek na policzku! Makijaż nie przykrył tego do końca i chociaż bardzi mnie to martwiło i miałam pewien dyskonfort to prawie nikt tego nie zaówazył a na zdjęciach nic nie było widać!
O 16 przyjechał Marcin z rodzicami i babcia bardzo się denerwowałam! Chciałam ze był juz przy mnie bo wiedziałam ze jak złapie mnie za reke to juz wszytko bedzie dobrze! Przy akompaniamencie orkiestry  wszedł Marcin i bardzo się wzruszył iuronił parę łez ale ja go mocno przytuliłam i szeptałam ze jest dobrze ze juz zwsze bedziemy razem i ze go bardzo kocham!
Potem chwile porozmawialismy bo było jeszcze troszke czasu, a nastepnie pobłogosłwaili nas rodziece dziadkowie i moja chrzestna bo tylko jedna chrzestna była na weselu.
Od tego momentu sie juz nie denerwowałam ale czułam sie jakby wszystko działo się poza mna takie nierealne i takie sama nie wiem jak to napisać! nie mogłam chyba uwierzyć ze to juz ze to wszystko juz sie dzieje!
c.d.n

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 09:05
Spróbuje wkleić zdjęcia moze sie uda  :D




Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 09:07
:jupi:  :jupi:  :jupi:  :jupi:  :jupi:  udało się!

Offline Ecia

  • uzależniony
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 09:38
Świetna relacja :D Aż się po prostu wzruszyłam troszkę :Wzruszony:

Zdjęcia fajne - szczególnie podoba mi się to z ryżem - nieźle Was obsypali :lol:

A kiedy dalsza część? Czekam z niecierpliwością :D

Offline agulkaaa Kobieta

  • Chuck Norris
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 10:05
super relacja wklejaj dalsza częśc bo my tu ciekawe jesteśmy no i więcej zdjęć dużo więcej :skacza:

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 10:33
!!!!!Więcej Fotek, Więcej Fotek !!!!!

Ależ piękna z Was Para Młoda :D

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 11:03
Cudnie!  :D
Piękna relacja - wzruszyłam się jak ja czytałam  :cry:  i ładne zdjęcia!
Jesteście śliczną parą  :serce:
Czekam z niecierpliwością na więcej fotek!!!  :D

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 12:12
genialnie...

czekam na to CDN  :mrgreen:

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 13:50
No pięknie. Coś mi się wydaje, że braliście ślub w dużym kościele w Centrum D.G. :)

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 15:32
Ecia, agulkaaa, dziubasek, asia, Marta, dziekuje bardzo!

Cytat: "Marta"
No pięknie. Coś mi się wydaje, że braliście ślub w dużym kościele w Centrum D.G.

Bralismy slub w Katedrze w Sosnowcu  :D

No to na zyczenie ciąg dalszy  :lol:
Do kościła jechalismy bardzo wolniutko zeby wszystcy mogli za nami zdarzyć i dojechać w jednym orszaku. Jednak pomimo tego zgubilismy parę osób  
Pod kościołem byliśmy oczywiście za wczesnie! Mój brat poszedł do zakrystii zanieść kartki ze spowiedzi i omówić szczegóły czytania. Okazało sie że my tez musimy iść podpid\sac jeszcze jakieś papiery!Troche poprzekomarzałam się z księdzem jeszcze przed samym slubem ale cóż sarkazm nie jest tylko jego dobra stroną  
W p[ewnym momencie powiedział do Marcina "ojjj chłopie chłopie zastanów się co robisz" a ja mu na to ze pewnie jak bylismy ostatnio to wieczorem modlił sie ze został ksiedzem a nie ozenił sie i nie ma takiej zony jak ja! A on na to ze on sie codziennie za to modli (oczywiście sarkastycznie)! Pod kościołem porozmawialismy jeszcze z najbizszymi poczym wszystcy weszli do koscioła a my wraz ze swiadkami i dzieciaczkami zostalismy w przedsionku! Kiedy zaczął grać organista ruszylismy do ołtarza. Nic z tego nie pamiętam pamiętam jakbyśmy szli w jakimś czarnym tunelu ale czułam za to oparcie w Marcinie i ze jest blisko! Na poczatku mszy mielismy problemy czy klekac czy wtsawać koscielny bordowy ze złości pokazywał ze mamy wstać a my klęczelismy bo nawet nie wiedzieliśmy o co mu chodzi! W czasie przysiegi wydawało mi sie ze mówilismy głośno jednak potem goście stwierdzili ze mnie było słychac a Marcina bardzo słabo! Ja mówiąc przysiegę patrzałam prosto w oczy Marcinowi i mocno sciskłam go za rękę! Marcin jak móił to takze trzymał mnie mocno za reke ale patrzał księdzu w ksiazkę bo jak potem stwierdził bał się ze sie pomyli. Zwruszyłam się kiedy zakładałam Marcinowi obraczkę ale jakos poszło i nie popłakałam się! Ksiądz kazał nam pocałowac obraczki przed nałozeniem Marcinowi takze pocałowac mnie w rekę po załozeniu a mnie pocałować Marcina w policzek. Potem było błogosławieństwo i procesja wkół ołtarza i tam dawało się na ofiarę bo w czadie mszy nikt nie chodzi tam z koszyczkiem tylko tam składa sie ofiarę! Ale My nawet nie wiedzieliśmy o tym wiec smiesznie było jak ksiądz wstrzymał procesje pod koszyczkiem  ale jakos wybrnelismy z tego goście sie zorientowali i było ok! Na końcu ksiadz złozył nam zyczenia i kazał jechac się bawić tak zebyśmy na nastepny dzien wiedzieli i czuli  
Wyszlismy z kościoła i poleciał na nas  ryżu nawet w pewnym momencie wysypali nam na głowę kilo ryzu prosto z opakowania.
Pod kosciołem było duzo dziedzi które odrazu rzuciły sie do zbierania pieniązków wiedzielismy ze tak jest wiec kupilismy cukierki i tata rzucił je pod kosciołem! Dzieci jednak były bardzo natrętne i nie chcieli nas wypuścić spod kościoła dopiero interweniował swiadek (dzielnie sie spisał) i moglismy odjechać! Pare metrów dalej 3 wyrostków też nam chciało zatarasować drogę ale tutaj świetnie spiusał się kierowca (było troche grozy ale udało się)
I znowu powolutku jechalisny zeby wszyscy jechali za nami jednak parę świateł na drodze do restauracji rozwaliło nam orszak.

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 15:41
i troche zdjęć zeby Was nie zanudzić






Kiedy jechalismy na sale zaczeło kropic wiec marzenia o sesji plenerowej poprostu prysły1 ale było mi wszystko jedno bo byłam tak szczesliwa i wszytko było tak nierealne ze uznałam ze musi tak byc i juz! Na sali przywitali nas juz wszyscy goscie i mamy z pieknym chlebkiem na którym były dwa gołabki i wyciete serduszko! Wzielismy po połowie serduszka na którym było sporo soli i po zjedzeniu oczy nam sie zasmiały kiedy podano nam lampki z szampanami  Goście odśpiewali sto lat a my tylko czekalismy aby popić ta sól! w pewnym momencie Marcin zaówazył ze wstążka którą związane sa kieliszki jest bardzo długa i jak my je rzucimy! No i zaczał roztaczać przedemna wizje ze rzucamy kieliszki a one zaczepiaja nam się na szyji on pełen powagi a mnie się chciało strasznie smiać  rzucilismy kieliszki i prorocza wizja Marcina się nie spełniła - ładnie się rozbili i zaczelismy ć! Marcin przejał inicjatywe ale ja mu dzielnie pomagałam!
Potem był pierwszy taniec 9miał byc po obiejedzie ale ja chciałam przed jak wszyscy stoja naokoło no i rzeby szybciutko wyjśc po obiedzie na zdjęcia bo jak to planowalismy to jeszcze miały być zdjęcia w plenerze - ale juz njie chcielismy zmieniac ustalonej kolejności) Odtańczylismy nasz piuerwszy taniec (mysle ze wyszło nie źle) naszą piosenka która towarzyszy nam od poczatku (Marcin na poczatku znajomości zadedkował mi ja w radio - kołysanka dla nieznajomej) Kiedy usied;lismy do obiadu spojrzałam na parkiet a tam sobie wisi duzy balon i zdałam sobie sparwe ze nie wybuchł przy pierwszym tańcu1 Własciciel restauracji powiedział ze tańczylismy zupełnie w innym miejscu z 3 m od balonu wiec nie mógł go zdetonować1 No fakt jak tańczylismy to cos nam pokazywał ale my zapatrzeni w siebie nie wiedzielismy o co chodzi! Balon został zdetonowany po obiedzie na rozpoczecie dobrej zabawy i wszytko wyszło super i mało kto wiedział zemiało byc inaczej!
Po kilku utworach wyruszylismy na zdjęcia! zdjęcia upłyneły w bardzo miłej atmosferze pośmialismy się, a ja cały czas przemycałam wizje swoich zdjęć! No cóz ja minimalistka wsród paru bukietów na jakimś kolorowym tle to nie nie nie1 wiec na tyle ile mi się udało to walczyłam o swoje! I musze przyznać ze wyszło nieźle! Fakt jest jednak taki że te zdjęcia które mnie się nie zabardzo podobają to wszyscy się nimi zachwycają ale i wilk syty i owca cała ja mam parę swoich i rodzice takie tradycyjne też mają!
Kiedy wrócilismy na sale czekała nas niespodzianka! Orkiestra przy\gtowała powitalna zabawę (tak na marginesie jedyna bez podtekstów ale o tym to potem)
Były ustawione dwa krzesła a wzdłuż stali goście ustawieni w szpaler. Weszlismy na krzesełka i mielismy wybrac butelke z której się napijemu  (tata dyskretnie dał mi znac w której jest woda bo ja wódki nie umiem nawet przełkjnąć wiec mogło być kiepso) po wypici i całusku Marcin miał mnie przenieść przez ten szpaler i udało sie dał radę! Poitem tak samo mój brat z Agatka świadkową, świadek ze swoją narzeczoną tatusiowie (zastanawiałam się kto kogo przeniesie bo obaj tacy okragli  ale przeszli za raczke) potem mamusie no i goście którzy chcieli!
Potem była super zabawa nawet nie wiem kiedy czas minął a tu oczepiny!
Marcin szybko zdobył welon a ja z krawatem miałam problemy bo chcłopcy wogóle mnie nie chcieli dopuścić do mojego właśnego męża! Welon złapała Marcina siostra i kolega z którym była na weselu! Nie sa parą wiec jakie było zdziwienie kiedy mieli się pocałowaci wszyscy mysleli ze tylko buzi w policzek a jednak wszyscy sie przeliczyli i był normalny pocałunek! Potem złozyli sobie przysiegę (spisze to wam napisze tekst bo nie pamietam ale smiesznie było) i oddtanczyli razem utwór.

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 15:42
Pieknie :serce: a teraz duuuzo zdjec poprosze :D
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 15:45
Zabawa na dobre się rozkręciła i ja cały czas szalałam na parkiecie z Marcinem ale i nie tylko! W jeden z przerw  zapytała nas czy napewno chcemy takie zabawy jak wybralismy bo sa z podtekstem.... i ze tylko takie wybrałam! Ja tam nic takiego nie widziałam w tych zabawach ale to wina tego ze ich opis w folderze zespołu nie był zbyt jasny! ale bardzo dobrze ze się tak stało bo zabawy były naprawdę super i była kupa smiechu! Tak wiec wesele wydaje mi się było udane i goście dobrze się bawili, a co niektórzy nawet bardzo bardzo bardzo dobrze jak moja swiadkowa i narzeczona świadka!
Na koniec dostalismy od restauracji wałówkę, która starczyłaby jeszcze na jedno wesele! Jedzenie było bardzo dobre fajnie podane ale cóż stego ze mój ścisniety żołodek przyjał tylko troszke obiadu - ale za to popróbowałam sobie troche w niedziele!
Mam nadzieje że wszyscy byli zadowoleni i ze będa miło wspominac tę noc spędzona z nami  
Do domku pojechalismy cos około godziny 7 szcęśliwi jeszcze bardziej zakochani i pełni nadzieji na wspólne szczęsliwe zycie!
No to juy koniec relacji!






Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 15:47
oj nie zanudziszm nie zanudzisz..

dawaj foty ..  :mrgreen:

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 15:53
No to jeszcze troszke







Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
15 kwietnia 2006, 22:10
eeee NIE MA ANI JEDNEGO ZDJĘCIA :(
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
16 kwietnia 2006, 07:12
Cytat: "ela"
eeee NIE MA ANI JEDNEGO ZDJĘCIA

jak to :roll: przeciez jest duzo zdjęć :roll: nie wiem czemu nie widzisz :?

Offline monika_mb Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 29 lipiec 2006
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
16 kwietnia 2006, 10:25
Basiu relacja przefantastyczna - aż się rozmarzyłam :), a zdjęcia piękne.... Bardzo ładnie razem wyglądaliście i bije od Was wielka miłość! Gratulacje.....tak trzymać dalej!

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
18 kwietnia 2006, 07:30
Bardzo ładną suknie miałaś... wogóle cała relacja taka udana i romantyczna ... za 2 tygodnie ja będę swoją przeprowadzać ehhh jak ten czas szybko mija ;)

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
18 kwietnia 2006, 08:33
Gratulacje serdeczne:-))))) Bardzo fajnie się czyta Twoją relację, a jeszcze lepiej ogląda foty :D Wiecej!!

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
18 kwietnia 2006, 08:34
monika_mf, madziulek, Agnieszka32, dziękuje bardzo dziewczyny postaram się jeszcze dzisiaj coś wkleić  :D

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
18 kwietnia 2006, 12:26
Chciałam Wam jeszcze napisac o pieniążkach które zbieralismy na Piotrusi, czyli chorego synka mojej kuzynki (stwardnienie rozsiane)  zamiast kawiatów poprosilismy drobne sumy na rehabiblitację dla Piotrusia, gdyz jego rodzice maja trudna sytuacje finansową a lekarz wprost powiedział ze jakośc zycia Piotrusia zalezy od tego ile pieniązków na to przeznaczą!
Tak wiec pomysł spotkał sie z dużą aprobatą! Poprosilismy gości aby pieniązki wkładali do kopert z napisem dla Piotrusia. w niektórych kopertach oprócz pieniązków znalazły się też kartki z zyczeniami dla małego aby trzymał się dzielnie, z zyczeniami zdrówka i cierpliwości w rehabilitacji - to nas zaskoczyło i było bardzo miłe!
We wtorek po weselu wraz z moja Babcia pojechalismy do Zosi i Arka zeby przekazac im pieniązki! Oni nic nie wiedzieli oprócz tego ze przyjezdzamy w odwiedziny! Zajechalismy to jeszcze arka nie było z pracy ale moja babcia pokazała zosi zaproszenie wraz z ta karteczką , na której pisalismy nasza prośbe o pieniazki! Zosia bardzo się wzruszyła, przytuliłysmy sie i ja tez się popłakałam! Dałam jej kopertę z pieniązkami oraz kartki z zyczeniami! Zosia nie zajżała do srodka chwile porozmawialismy - mówiła ze ona nie moze w to uwierzyć, ze do niej to nie dociera ze Piotrus jest tak bardzo chory! Trudny to temat zarówno dla niej jak i dla nas bo ciezko zachować sie w takiej sytuacji! sytuację rozładował nasz prezent dla Piotrusia - zdalnie sterowane autko! I musielismy iść na drogę pojeździć autkiem - Piotrus pomimo problemów z chodzeniem radzi sobie super! Płakac mi się chciało jak zobaczyłam jak wchodzi po schodach podnoszac sobie raczkami nóżki - Ile w nim siły i chęci aby zyc normalnie!uuu!
Kiedy wrócił Arek porozmawialismy o jego nowej pracy (nie bedzie musiał już dojezdzać do pracy 40 km i bedzie miał trochę wyzsze zarobki) pokazał nam króliki i wogóle wszytko...
Potem zrobilismy grila i czas było sie pozegnać!
Kiedy wrócilismy do Sosnowca babcia zadzwoniła do zosi zeby ja "ochrzanić" ze ukrywajac przed nia dała nam do domu to co się zazwyczaj ze wsi przywozi czyli jajka i rózne przetwory - wkońcu sami mają ciężko. A Zosia na to ze to ona nas ochrzani ze tyle pieniędzy dalismy ze to ich miesięczny dochód......Babcia tłumaczyła ze to goście i wogóle a ona ze wie i ze jest strasznie wzruszona (zebralismy 800 zł).
Teraz czekamy na ostatni wynik, po którym lekarze zdecydują o rodzaju rehabilitacji. I tu tez postaramy się pomóc bo znajomi zaoferowali się załatwić wczesniejszy termin przyjęcia w osrodku pod Częstochową!

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
18 kwietnia 2006, 12:28
Zdjęcia



Offline okruszek

  • maniak
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
18 kwietnia 2006, 12:57
a ja się popłakałam ....

Offline BAHAAA

  • nowicjusz
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
19 kwietnia 2006, 16:29
agulkaaa, okruszek, to była spontaniczna reakcja myślelismy wczesniej zeby zamiast kwiatków zbierac coś dla dzieciaczków z domu dziecka ale jak dowiedzielismy się o chorobie Piotrusia to wszystko stało się jasne!

Offline Olga

  • użytkownik
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
19 kwietnia 2006, 16:38
:buu:  to ze wzruszenia... chlip, chlip... postąpiliście bardzo pięknie... sama uważam że dawanie kwiatów to marnowanie pieniędzy, którymi można by było poratować niejedną osobę... powinien to być standard  :wink: ... może, więc sama poszukam jakiejś potrzebującej duszyczki...  :(

Offline donia

  • entuzjasta
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
21 kwietnia 2006, 21:03
ale sobie popłakałam czytając Twój ostatni post Basiu...

są dobrzy ludzie na tym świecie jak widać

Offline okruszek

  • maniak
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
21 kwietnia 2006, 21:35
I tak powinno byc zawsze !
Kwiaty więdna a ludzie potrzebuja pomocy... a po kwiatach nic nie zostaje

Offline .:Anka:. Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
BASIA&PIELSON- jeden krótki dzień....
21 kwietnia 2006, 22:02
Popieram!!
Basia jesteście WIELCY!! No i wasi Goście też!!
Piękny gest!