e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: "Don't let go of the things you believe in..." 18.06.2011 Ania & Robert  (Przeczytany 3444 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
Czas najwyższy na relacyjkę!

Mam nadzieję, że jeszcze wszystko pamiętam ;) A jeśli nie to wszystko mam zapisane w kalendarzu!

Tak więc życzę miłego czytania - mam nadzieję, że Was nie zanudzę!!

Zacznę może od tego, że na uczelni w tym czasie miałam sesję, więc miałam zapewnioną dodatkową dawkę stresu! Przez wiele tygodni nękały mnie nocne ślubne koszmary, a ostatni miesiąc przed ślubem wszystko ustało...

Na kilka dni przed ślubem mieliśmy do pozałatwiania już niewiele. Ostatnie spotkania, zakupy... Czysta przyjemność! Tak więc 15 czerwca (środa) byłam na depilacji - z której nie byłam zadowolona w ogóle! Ale już trudno - poradziłam sobie ;) Tego samego dnia byłam u znajomej zrobić żel na paznokciach :D Na solarium za dużo nie chodziłam, bo bałam się, że mi skóra zejdzie, koniec końców aż tak bardzo nie byłam opalona ;)

Następnego dnia, czyli w czwartek, byłam zrobić paznokcie u rąk (hybrydowy manicure - udało mi się pierwszy raz w życiu wyhodować paznokcie!!  :skacza:) i zrobiłam pedicure, bo poprzedniego dnia robiłam tylko żel na stopach ;P Skomplikowane to, ale taki miałam zamiar ;D Tego dnia odpoczywaliśmy z Robertem ;) Kolejne dwa dni zapowiadały się nerwowo!

Piątek - 17.06 - Rano zrobiłam zakupy z rodzicami - w sensie kupiliśmy świeże owoce, duuuużo świeżych owoców! Tego dnia też przyjechał mój kuzyn (Izrael) z dziewczyną (Meksyk) z Niemiec, więc odebraliśmy ich w hotelu, zjedliśmy obiad u rodziców... Podczas obiadu mój tato zaproponował oprowadzić gości po Szczecinie...z tym, że tylko ja się z nimi dogadywałam po angielsku! Tak więc musiałam zrezygnować ze wspólnych zakupów z Robertem, na rzecz spaceru po Szczecinie... Robert teoretycznie przyjął to dość spokojnie - choć to były tylko pozory o których za moment...
Spacer trwał ok. 2 godziny, na Jasnych Błoniach widzieliśmy lądujący helikopter... Zawieźliśmy ich do hotelu i od razu pojechałam z tatą do Juliana zobaczyć dekoracje :)

Na miejscu czekali na nas moja mama, Robert i świadek... Wszystko było ok, gdyby nie pretensje R. że zostawiłam go z zakupami (kupował napoje! z listą!), więc się posprzeczaliśmy tak, że się rozpłakałam... No nic, stwierdziłam, że już za późno na szlochanie, sprawdziłam winietki i okazało się, że jednej brakuje - szybki telefon do Marty i już byłam spokojna! Dekoracje były idealne - nie chciałam, żeby były przesadzone, dlatego bardzo ale to bardzo mi się podobało!

Później szybko pojechaliśmy do spowiedzi... i od tej pory musieliśmy być już grzeczni... Zaraz po wyjściu z kościoła okazało się, że przyjechał już chrzestny Roberta z rodziną, więc szybko pojechaliśmy po nich (bo się zgubili) i do sklepu i zrobiliśmy kolację, na którą przyszli moi rodzice - poznali się wówczas...

Po kolacji - która trwała prawie do 22 - spakowałam się i poszłam z rodzicami do nich do domu... Ostatnią noc spędzałam właśnie u nich...

To tyle na dziś... ;) Mam nadzieję, że ktoś wytrzymał do tego momentu!
[/color]



Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011

Offline misia241 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011

Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
JESTEM  ;D pokaż nam jakies zdjęcia! ;)

Offline kacha8609 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.06.2011r.

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
smoczyca  :hello:
mkarolinka :hello:
krysiAK :hello:
misia241 :hello:
Daisy87 :hello:
kacha8609 :hello:

WITAJCIE!!

To opowiadam dalej... U rodziców wykąpałam się, mama w tym czasie pościeliła mi łóżko... i położyłam się.... wieczorem jeszcze rozmawiałam z Robertem - to dziwne spać tak niedaleko siebie, a jednak osobno... tęskniłam!  :Zakochany: :Zakochany: Ale wiedziałam, że już następnego dnia będziemy Mężem i Żoną. Już na Zawsze! Tak więc dość szybko zasnęłam... Nawet nie pamiętam co mi się śniło!

18 czerwca 2011. TEN WIELKI DZIEŃ. Rano obudziłam się o.... 5.30!! Spojrzałam za okno i się rozpłakałam!! Lało, wiało... szaro jak jesienią! A to środek czerwca!! Stwierdziłam, że nie pozostało mi nic, oprócz modlitwy... Zaczęłam się modlić.. .tak bardzo bardzo mocno!   :Swiety: :Swiety: :blagam: :blagam: Chyba nigdy się tak nie modliłam - nawet jako dziecko!!  Po chwili przyszła do mnie mama i stwierdziła, żebym jeszcze poleżała. Do fryzjera i na makijaż miałyśmy na 11.30 a o 11 miała przyjechać pani fotograf...

Zjadłam (o dziwo!) śniadanie, wzięłam prysznic (jak ściągnę zdjęcia od mamy to Wam pokażę jak wyglądałam po kąpieli) i wysuszyłam włosy... Bardzo szybko przyszła 11 i zadzwonił domofon. Przyjechała Sylwia - nasza fotografka. Zapoznałyśmy się, wypiła kawkę i zaczęła robić zdjęcia detalom. O 11.20 spakowałyśmy się w auto taty i ruszyłyśmy do salonu ;) Aha - dalej było brzydko - wiaaaało!! I padało!  :urwanie_glowy: :tak_smutne: :Placz_1: :Placz_1: Zapomniałam napisać, że BARDZO się denerwowałam, więc mama zaparzyła mi 4 czy 5 kubków melisy, którą dla mnie wyhodowali na działce!

W salonie moje kochane dziewczyny sprawiły, że stwierdziłam, że czuję się jakbym szła gdzieś w gości!! Kamila nakręciła mi włosy na termoloki



Moja mamuś też ze mną była, więc było mi raźniej.



Dla zabicia czasu czytałam swoje ulubione pismo ślubne:



Zaczęło się czesanie :) Oczywiście całkowicie zaufałam Kamili, mimo tego, że byłam na fryzurze próbnej wcześniej, ustaliłyśmy wtedy kilka opcji, wybrałyśmy najlepszą i oto Kamila tworzyła :)



Efekt końcowy wyglądał następująco:



Moja mamuś się już pomalowała i uczesała, bo ma krótkie włoski i wygladała tak:



Nastąpił czas mojego malowania! Czekałam na to... mimo, że jako takiego próbnego nie robiłam.. a w dniu ślubu okazało się, że moja wiązanka będzie miała zupełnie inny kolor, bo kwiaty nie przyjechały. Ufam Czarkowi, więc bez wahania zgodziłam się na to, żeby zrobił coś super... Kolory: czerwień, fiolet, bordo :) Moja Sylwia (makijaż) od razu wymyśliła makijaż w tych kolorach, ale bała się, że jak mi się nie spodoba to nie zdążymy się zmyć... Ale cóż! Raz się żyje! Dlatego chodziłam tam od metamorfoz... Ufałam jej, więc.. .CZEMU NIE!



Oczywiście nie obeszło się bez rozmowy z przyszłym Mężem:



Ciekawa byłam jak wyglądam, bo Sylwia powiedziała, że zobaczę dopiero jak skończy... Jak zobaczyłam się w lustrze to o mało się nie rozpłakałam... ze szczęścia! Wyglądałam (wg mnie) przepięknie!





Tak więc musiałam opanować łzy, podziękowałam pięknie, zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do domu. W salonie tak się rozluźniłam, że zgłodniałam, więc mama zorganizowała mi jakieś lekkie jedzonko i przyszedł czas na ubranie się....

Starczy na dziś! :D


Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Mialas swietny makijaz, taki inny...bardzo mo sie podoba :)

Offline basimir Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011
mnie także nie może tu zabraknąć ;D
ślicznie wyglądałaś :)


Piter 11.2013

Offline Paulincia:) Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.05.2011
I mnie tu nie moze zabraknac :hello:
pieknie wygladalas :) :)

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
basimir
Paulincia:)

 :hello: :hello: :hello:

Obiecuję, że niedługo napiszę więcej!

Offline basimir Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011


Piter 11.2013

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
Na czym to ja skończyłam... ? A... ubierania czas nadszedł. Nie wiem czy pamiętacie, ale ja sobie wymyśliłam, że Robert w sukni zobaczy mnie dopiero jak wejdę do kościoła z tatą :) Hehe, kombinacji było trochę ale jak już sobie tak wymyśliłam, to musiało tak być! Byłoby dobrze, gdyby nie moja teściowa, która musiała, no musiała, skomentować mój pomysł "też mi..." - i wiecie co? Rozpłakałam się w tamtym momencie. Ale to strasznie. Bo co ją obchodzi jak będę ubrana tego dnia! To NASZ dzień! Mogłam nawet w worku na kartofle pójść! Ot, co! :)



Tak więc ubrałam taką prostą białą sukieneczkę, bieliznę i pończochy i czekałam grzecznie na Roberta... Błogosławieństwo było u moich rodziców w domku. Serce mi waliło jak nie wiem, kiedy dowiedziałam się, że już przyjechał... że już idzie... że do mnie... że ślub! Wszystko chyba do mnie wtedy dotarło!



I przyszedł. On. W garniturze. Z kwiatami. Mój On. Najmojszy. Za chwilę. Za dosłownie chwilunię mieliśmy zostać już mężem i żoną...



Ale najpierw mieliśmy sesję zdjęciową w domu :)



Później było błogosławieństwo...



Moja mama przygotowała sobie nawet kartkę...



Powiedziała pierwsze trzy słowa i wpadła w histerię. A z nią PRAWIE ja!  :Placz_1: :Placz_1: Tylko usłyszałam gdzieś w tle - "Ania - makijaż!" - nie wiem nawet kto to powiedział :) Ale pomogło...



Teściowa nic nie powiedziała.  :boks_4: :boks_4: A mój tato przesadził i pocałował mnie w rękę. I znowu histeria.  :Placz_1: :Placz_1:



Później jeszcze chrzestny Roberta... i Robert pojechał do kościoła. A ja w tym czasie...



i...



...o welonie byśmy zapomniały!



...a później zeszłam na dół... myślałam, że nikogo na dole nie będzie! Ale czekali na mnie sąsiedzi!



I autko ;)



Kierowcą był świadek - zagadałam go chyba w drodze do kościoła! Co za nerwy... Będzie czy go nie będzie. Poczeka czy nie poczeka...



.. a On? W kościele. Czekał!



Ja czekałam.



Oboje czekaliśmy na to, co miało się wydarzyć już za chwilę! Wszyscy czekali. Aż wejdę z tatą.




Mój siostrzeniec najukochańszy (bo jedyny! hihihi) czekał razem z nami, niósł poduszkę z obrączkami...



A poduszka wygladała tak:



Czekaliśmy i czekaliśmy...



Jak już usłyszałam dzwony to... uwierzcie mi, ale się rozpłakałam! Ba! Wpadłam w taki płacz, że ciągnęłam tatę w drugą stronę. A mój tato, jak to tatusiowie mają w zwyczaju powiedział: "Idziemy!" No to poszliśmy... Ja zapłakana. Tato uśmiechnięty. Robert chyba też uśmiechnięty - nie widziałam przez łzy!



Później już się śmiałam!



Tak więc weszłam do środka... Tato przekazał mnie mojemu Wybrankowi... I zaczęło się...

Offline axela2008 Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 17.09.2011 Ińsko
ślicznie wyglądałaś ;]
fajny pomysł z ta sukieneczką, nie typowy, ale też jestem zdania że jak po amerykańsku [czyt.tata wprowadza do Kościoła] to tak aby Pan Młody widział Ciebie w sukni dopiero przy ołtarzu a nie na błogosławieństwie.

widzę że też wzruszenie brało górę, dobrze że tata mocno trzymał za rękę ;]
bo jeszcze byś uciekła ;]

duże zdjęcia lepiej by się oglądało ;]

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
axela2008 kliknij na zdjęcie - powinno otworzyć się w normalnym rozmiarze :) :)

Ja od dziecka wiedziałam, że mój mąż zobaczy mnie dopiero w kościele! :D

Offline basimir Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011
ślicznie wyglądaliście!!
spodobał mnie się Twój bukiecik i jego mocne kolory ;D
z tą sukienką, to dobry pomysł :D


Piter 11.2013

Offline smoczyca Kobieta

  • maniak
ale miałaś świetny pomysł z tym przebraniem się! chociaż na pewno dużo zawirowań z tym było ;) ale za to jaki efekt!  ;D

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Piekny mialas bukiet!!! I w ogole slicznie wygladalas :)

Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
wyglądałaś olśniewająco  :o ciekawy bukiet, jeszcze nie widziałam takiego połączenia kolorów w bukiecie i muszę przyznać, że bardzo fajnie się prezentuje :)

Offline Paulincia:) Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.05.2011
Swietny pomysl z tym przebieraniem sie!!
wygladalas bajkowo!!slicznie po prostu,
bukiecik rzeczywiscie bardzo oryginalny-sliczny :) :)

Offline basimir Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011
puk, puk...
gdzie nam uciekłaś?
czekamy na dalszą relację ;D


Piter 11.2013

Offline Anjuszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.07.2011
Jestem i ja ;) piękna z Was para!!! Jak to czytam, to wracają moje wspomnienia z tego cudnego dnia.... ah jak było pięknie :)

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
Tyle czasu minęło, że wypada coś dopisać.... :)

Tak więc tatuś zaprowadził mnie do ołtarza, gdzie On, mój On pocałował mnie na przywitanie:



Ksiądz nas przywitał - dla niewtajemniczonych - ślubu udzielał nam ksiądz, który uczył mnie w LO - sam się zgłosił do mnie, sam zaproponował, sam wszystko zorganizował i załatwił w kościele, w którym braliśmy ślub... Goście śmieli się, że mieliśmy podstawionego księdza, bo mówił do nas bardzo osobiście - cóż poznaliśmy się dawno temu, raz na jakiś czas widywałam księdza to tu to tam to z nim rozmawiałam o mnie, o Robercie, o nas - nie przypuszczając, że on to wszystko zapamięta! :)



Msza była wspaniała, kazanie o Kanie Galilejskiej, o nas... cudownie... Wiedziałam, że zaraz zacznie się najważniejsze... i tak się stało... Ksiądz Tomek poprosił nas do siebie...



Oczywiście moja ręka musiała być u góry! Ach przesądna ja! Na filmie nawet widać jaka jestem oburzona jak ręka Roberta na początku była u góry! Hehe - jest się z czego śmiać :)

I zaczęło się...

"Ja Robert..."



Całą jego przysięgę patrzyłam mu się w oczy... On mi... uśmiechałam się, aż kąciki ust mnie bolały... a z drugiej strony byłam tak wzruszona, że gdy przyszła moja kolej to powiedziałam tylko: "Ja Anna..." I nastała chwilowa cisza... "...biorę ciebie Robercie za męża..." i znów przerwa.... czułam jak oczy napełniają mi się łzami, ale wiedziałam, że nie mogę tego zrobić... nie teraz! Tak więc... głęboki wdech... wydech... i poszło!



..i znów radość... ciągła wręcz radość na mojej twarzy! Ach czułam, że stoję tam, przed Nim, przed księdzem, przed Panem Bogiem.. a z drugiej strony.. fruwam, latam... nad tym wszystkim!

Oto zostaję żoną mężczyzny, który zmienił moje życie! Totalnie wywrócił je do góry nogami! Oto właśnie teraz podejmujemy nowe życie! Zaczynamy nowe, NASZE życie... bo to właśnie od tej chwili stanowiliśmy jedność. Małżeństwo.

Przyszedł czas na obrączki... Ksiądz sam celebrował mszę, tak więc poprosił naszych świadków, aby to własnie oni trzymali obrączki...

I tak On wziął obrączkę.... i powiedział pierwszy raz "Żono..."



...teraz moja kolej... pierwszy raz mogłam powiedzieć do Niego "Mężu..." Niby nic, ale ile radości, ile dni na to czekałam! Ba! Czekałam na to całe życie!



Och... Tyle emocji!

Na dziś wystarczy! Bo aż mam wszędzie gęsią skórkę od wspomnień...
Życzę udanego weekendu i dziękuję za uwagę!

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Pieknie...
A o co chodzi z ta reka, ze musi byc u gory? Nie slyszalam nigdy o tym...

Offline basimir Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011
ja też nie słyszałam nic o ręce na górze


Piter 11.2013

Offline mkarolinka Kobieta

  • Chuck Norris
Z tego co mi się przypomina z wykładów babci, to chyba chodzi o to, że kto będzie miał rękę na górze ten będzie rządził :D

Offline konefqa Kobieta

  • Chuck Norris
Oczywiście, że tak! Właśnie chodzi o to, że czyja ręka u góry ten rządzi! Sukienka na butach PM - ona rządzi! :D Cały ślub mi się śmiać z tego chciało :D

Niedługo dokończę, obiecuję!

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
O sukience slyszalam, ale o rakach nie...musze zdjecia obejrzec, bo nie pamietam, jak to u nas bylo ;D