e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: zakochani bez pamięci jako że miłość nie dba o powody;* Kasia i Łukasz-3.9.2011  (Przeczytany 2895 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
:serce: :serce: :serce: :serce: :serce: :serce: :serce:

"Małżeństwo jest jak nożyce - ich dwie części są tak
połączone że nie sposób ich rozdzielić, często poruszają się
w przeciwnych kierunkach, ale biada temu, kto znajdzie się
między nimi".

pan młody,-Łukasz
 panna jeszcze młodsza:)-Kasia
za chwilę rzekną tak;
że w zdrowiu i w chorobie
miłować będą się,
że w biedzie,
 niepogodzie
nie będzie im z sobą źle.
___________________________________________________

:hello: :hello:Witam Was i zapraszam do mojej relacji z naszego ślubu;*
cierpię jeszcze na niedobór zdjęć ale już w tygodniu powinnam je miec;)
nie mogę się ich doczekac jak każda młoda pani ;)
życie po ślubie dla Nas wyszło na lepsze, odświeżyło i jeszcze bardziej utrwaliło Nasz związek;)


...bez zbędnego gadania..jeszcze raz zapraszam..;*





Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
jestem  ;D chętnie poczytam i pooglądam ;)


Offline zaba Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: lipiec 2011
i ja i ja! jeszcze sie na podium zalapalam ;)...

Offline misia241 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27.08.2011

Offline kkotek Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.09.2008


Kajetan  *† 31.12.2015 (15 tc)



Offline Natysa Kobieta

  • To co na zawsze między nami, dodaje wiary w lepszy czas;*
  • uzależniony
  • data ślubu: 19.05.2012


Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011

Offline patrycja_4r Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011r  :i_love_you:

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
Daisy87 maggi-80 zaba misia241 kkotek anulka 80  beaberry Natysa Aneczq1987 anullali patrycja_4r krysiAK :brawo_2: :brawo_2: :hello: :hello:
dziękuje kochane wszystkie że jesteście, a już się bałam że będe tu sama;p
tak naprawde to nie wiem od czego zacząc i boję się ze juz nic nie pamiętam ??? ::)

Środa:

jak  niektóre z Was wiedzą z odliczanka, wystawila mnie dziewczyna która miała zrobic mi makijaż paznokcie dosłownie wszystko....
wpaadłam w panike i bałąm się ze juz kompletnie nic nie załatwie  i tak minął mi dzień na dzwonieniu po zakładach żeby gdzieś się wcisnąc..
z paznokciami był mniejszy problem-siostra cioteczna przyjechała i zrobila mi je... w czwartek nie mogla więc w srodę ale i tak były piękne :D pokaze je Wam jak zdjecia dostane <a to juz lada dzień :brewki: :brewki:>
nie miałam pojęcia ze juz jestem tak spięta...
 kolo 15 przyjechał do nas zespól- bo to troszkę po rodzinie było- w związku z tym smiało mówili co im sie nie podoba a co podoba.... wszystko chcieli  zmieniac i robic po swojemu a ja byłam zbyt zawzieta.....po długich rozmowach doszli do wniosku ze i tak zrobią wszystko po swojemu co spowodowało kłótnię z moim PM.

przed 18 była siostra i zrobila te paznokcie- ale wtedy wybuchłam po prostu.....beczałam jak głupia ze każdy robi wszystko po swojemu a to miał byc ślub z moich marzeń.... głupota głupota -nie da się nikogo poustawiac i zrobic wszystko tak jak by się chciało a ja przez krótką chwilę właśnie tak chciałam....
skończyło się na tym ze siostra została na noc..

Czwartek.
dzień odebrania naszej sali.
mielismy za zadanie policzyc wszystkie naczynia:D zeby potem problemów nie było -bo potem płacilismy za straty.
mój kochany perfekcjonista wszystko liczył bo ja nie miałam cierpliwosci liczyc sześciuset łyżek....
zaczeła brac nas grypka...ale jeszcze wtedy nie braliśmy tego na poważnie..
przyjaciółka znalazła dla mnie makijażystkę! a juz myslałam ze kupię porządną baze i podkład i sama bede robic makijąz...ah kochana uratowała mnie...więc biegiem do kosmetyczkii na regulowanie brwi...
a tu telefon od przyszywanej cioci (która nie mogła byc na weselu) ze musze jak najszybciej sie u niej zjawić ...
bardzo ciekawa, jade tam od razu po kosmetyczce...
CDN..


kochane nie rozpędzam się z relacją zeby pokazać Wam od razu zdjęcia....ale pod koniec tygodnia juz powinnam je miec...
zyje nam sie z Męzem jak w niebie :aniolek: ale trochę sie pozmieniało  PM nagle stracił prace i nie możemy pójść na wynajem tak jak planowaliśmy:( jesteśmy u mnie w domku i właśnie odnawiamy sobie pokoik więc mam sporo pracy... buziaki :i_love_you:

Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011
spokojnie kochana - poczekamy :)
nie mogę się doczekać tego dnia!!! :)

Offline aagaa

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2011
Kochana można można????
moja kolejna trójeczka   :brewki: :cancan:
aż mi się mordka cieszy!!!!

czekam na dalszy ciąg! :)

Offline smoczyca Kobieta

  • maniak
jestem i ja :) piękny masz ten cytat o nożycach o początku  :)

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Jeśli można, to ja też dołączam  :)

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
anullali :-*
 aaga Trójeczko moja:-*
 smoczyca :-*
 badgirl86 :-*

:hello: ciesze się ze jesteście;*
na pocieszenie braku zdjęć wklejam jedno z nielicznych które dostałam od rodzeństwa;)

« Ostatnia zmiana: 30 września 2011, 22:39 wysłana przez .:Anka:. »

Offline shar3ware Kobieta

  • M&D&M
  • Chuck Norris
  • data ślubu: :i_love_you:
Coś czuję ,że zaraz Cię ochrzanią za rozmiar zdjęcia! :D :P

Tak w ogóle to witaj...czy mogę się przyłączyć?
W końcu do Ciebie dotarłam :)

Pierwsze co,to rzucił mi się ten obrazek nad Wami , o którym pisałaś w odliczanku... ::)
Ale jak taka tradycje to co poradzisz? :p

W ogóle...to miałyśmy podobny bukiet ;) :P
Tylko Ty masz z jakimiś różowymi dodatkami ;) :p

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
coś czuje ze nie chciałam takiego duzego;);*

witaj Trójko;p
a ten obraz juz polubiłam;) wisi u Nas nad łóżkiem potem Wam cały pokaze;)
tam były bordowe różyczki  u mnie jeszcze;)

Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
u nas najczesciej zespół męczy i wódkę słodzi się długo mordki tak nam sie smiały ze wcale słodzic nie mogliśmy, całe szczescie ze u nas zawsze młoda przysłania się welonem to a się oszukiwac;p

Offline Paulincia:) Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.05.2011
czy i ja moge dolaczyc :hello: :hello: :hello:


No tak zdjecie ze slynnym obrazkiem tez pamietam ;D ;D
dobrze za paznokcie wyszly pieknie i makijazystka znalazla sie 2 dni przed slubem!!

opowiadaj ;D ;D

Offline smoczyca Kobieta

  • maniak
a ja jestem mega ciekawa Twojej sukni w pełnej okazałości, bo pamiętam, że miałaś taką bajkową  :)

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
Paulincia:) witaj;* miałam nadzieję ze się pojawisz u mnie, chociaż nie zawsze sie ujawniałam u Ciebie ale zawsze byłam na bieżąco;*
Smoczyco;* jeszcze dzień cierpliwosci;*

ciąg dalszy czwartku:
okazało się że ta ciocia którA NIE mogła niestety przyjsć przygotowała mi nietypowy prezent:
dostaliśmy trzy koszyczki-takie małe małych piernikowych grzybków- musiała się kobieta naszykować- były one rozstawione na niektórych stolach i gosciom bardzo sie podobały- i jeszcze taką duuzą roladę w kształcie wywróconego pnia drzewa wśród  galaretkowego mchu grzybków i wisienek;)
postawiłam buty na parapet chociaż nie brałam sobie do serca ze to NASZ wyczekany wypragniony dzień...

już wtedy zaczeła brac nas na poważnie choroba i  wtedy narzeczony stwierdził że on nie zaśnie beze mnie i został u mnie w domku na noc...

PIATEK:

obudzilam się bardzo wczesnie bo mąż miał wysoką gorączkę.
wysłałam go do lekarza i okazało się ze ma  zapalenie oskrzeli.
wyciągneam sukienkę, tren był pognieciony, za duzo jej było....więc powoli bez nerwów przeprasowałam ją i powiesilam na haczyku.
starałam się spokojnie podchodzic do całego dnia i nawet mi się to udawało.

rozstawiłyśmy z druchną talerze serwetki podziękowania dla gosci pomagała mi nawet siostra Pm-a
moja mama odbierała kwiaty na stoły które poustawiałyśmy i była bardzo mila dla mnie wiedziała ze się denerwuje-pomagała ale nie wchodzila w parade-za co byłam jej ogromnie wdzięczna.
w domu miałysmy posprzątane wszystko było przygotowane i jakby zapięte na ostatnio guzik.
mieliśmy kroic ciasto w pudełeczka dla gosci, miałam zamówic je w cukierni ale mama powiedziała ze kilka ciotek upiecze PM-a mama tez powiedziała ze przywiezie ze swojej storny.
ale z ciastem się przedłuzyło i tesciowa dowiozła je dopiero wieczorem.
a na piątą mielismy na spowied i ubieranie koscioła!!
spowiedź minęła bezboleśnie a bardzo się tego bałam bo mój mąż miał spinkę z księdzem proboszczem a ten własnie spowiadał...po mszy była koronka i jeszcze cos a ja myslalam tylko o tym ze jeszcze tyle do zrobienia ubranie koscioła krojenie ciasta...
zanim ubrałyśmy kosciół z dziewczyną która miała slub tego dnia co ja było po 7...
potem szybko pojechałysmy na salę kroić ciasto. nie chciałam zeby mamy to robiły bo tesciowa byyła rozkapryszona jakby to był jej dzien był a nie mój....ah.... więc zanim pokroiłyśmy ciasto do osiemdziesięciu pudełeczek posprzątałyśmy po sobie była dziesiąta...
pojechałam z Pm odwieć druchnę- i w czasie drogi cos takiego mnie wzieło ze to naprawde mój slub.
chociaż było późno PM zaproponował ze podrzuci mnie do babci-wiedzial ze ona mnie uspokoi.

bardzo cieszylam się ze babcia przyjdzie na slub i wesele chociaz tak naprawde ledwo zyje...
gdy weszłam ciocia prasowała koszulę dla babci na jutro. usiadłyśmy przy stole i babcia powiedziała do mnie,: widzisz Kasiu, to juz jutro.
wbrew sobie-a może nawet nie wbrew bo dusiło mnie to cały dzień  zaczełam ryczec jak bóbr aż zaciągac się płaczem przez co obudzialam dziadka, i juz za chwile wszyscy przylulali mnie i było tak ciepło tak rodzinnie wiedziałam ze mogę na nich liczyc i oni zawsze mi pomogą.
mama PM-a wydzwaniała pytała kiedy on wróci do niej frustrowało mnie to chociaż wiedziałam ze ostatnią panieńską noc musimy spedzic oddzielnie...

przyszły mąż od babci podwiózł mnie pod mój dom....
spojrzał i niesmiało powiedział ze on mnie tak nie zostawi takiej spłakanej i ze bardzo chce zostac i juz mało co razem nie płakaliśmy-za duzo emocji tego tygodnia spietrzylo się-głupie spory kłótnie w tej chwili nie miały juz sensu i znaczenia.
wszedł do mnie do kuchni i powiedział mojej mamie ze zostaje i ze juz i tak  nie mogę uciec mu. zadzwonił do siebie do domu i powiedział ze zostaje u mnie i nic do powiedzenia jego mama nie ma...
i tak około pólnocy-wycałowani przez mamę usneliśmy ale nie na długo...

Mój Łukasz miał w nocy taką silną gorączkę ze jeszcze chwile to dzwonilabym na pogotowie..był rozpalony z poscieli dało sie wykręcac wodę a jemu było straszliwie zimno...
i juz to ze ja jestem przeziębiona nie liczyło się ważne było tylko to, zeby nim się zaopiekowac i żeby jakoś dotrwać o rana...

nie tak wyobrazałam sobie moją ostatnia panieńską noc ale z drugiej strony okazaliśmy sobie ze w zdrowiu i w chorobie...zawsze będziemy razem...



>CDN>



Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
normalnie się popłakałam jak czytałam o babci i że Ty płakałas...

a mam nadzieję, że mężuś czuł się trochę lepiej w dzień ślubu...

Offline smoczyca Kobieta

  • maniak
kurczę, ale Twojego męża choróbsko dorwało  :-\ dobrze,  że masz taką babcię, która Cię rozumie...

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Mam nadzieje, ze juz w sobote z Twoim mezem bylo lepiej :)
A babcie masz faktycznie wspaniala :)

Offline anulka 80 Kobieta

  • Chuck Norris
pięknie to opisujesz  ;D
Ale mieliście ciężką noc. Mam nadzieję, że na weselu mężuś mógł sie jako tako bawić.