e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: OD 10.09.2011 Z UŚMIECHEM RAZEM PRZEZ ŻYCIE IŚĆ - czyli relacja anullali  (Przeczytany 9103 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011
witajcie :)
i ja postanowiłam podzielić się z Wami moimi wspomnieniami, emocjami i radością z najpiękniejszego dnia w moim życiu.
od teraz jest to już życie NASZE wspólne
wspaniale mieć męża, cudowne wspomnienia ze ślubu i wesela :)
aczkolwiek, nie wiem czy bym chciała jeszcze raz :) bo pomimo, że było pięknie i wspaniale to i też wyczerpująco :)
więc cieszę się, że to już po...
teraz pozostały piękne wspomnienia, które z łezką w oku chętnie Wam opiszę ;D


Offline Anjuszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.07.2011


Offline patrycja_4r Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011r  :i_love_you:
W takim razie i ja będę  ;D

Offline Paulincia:) Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.05.2011
I ja dolacze jezeli pozwolisz ;D ;D

Powiem Ci ze ja zaraz po slubie tez mowilam ze nie chcialabym tego jeszcze raz przezyc...
ale minely 4 miesiace ;) i ogladajac film z wesela czy zdjecia lezka w oku sie kreci i jednak calym sercem chcialabym jeszcze raz przezyc ten najwspanialszy dzien ;) ;) :)

Offline shar3ware Kobieta

  • M&D&M
  • Chuck Norris
  • data ślubu: :i_love_you:

Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011
witajcie witajcie wszystkie :) :hello: :hello:
nie wiem od czego zacząć relację z samego ślubu
więc opiszę na początek tydzień przed...
czyli to co działo się od wieczorów panieńsko-kawalerskich....

NIEDZIELA:
panieński był super. moje przyjaciółki super się zorganizowały. były też koleżanki Jacka, wszystkie laski fajnie się zintegrowały i świetnie wszystko wyszło. wstałam na mega kacu razem ze swoją świadkową, a właściwie obudził mnie telefon od Jacka. oj też kiepski głos miał... chciał powiedzieć, że żyje, że mnie kocha i że był grzeczny i że rozwalił sobie nogę.... jakoś to do mnie nie dotarło wtedy.... po kilku godzinach dochodzenia do siebie przypomniałam sobie te rozmowe i zadzwoniłam, żeby to uściślić - okazało się że naderwał sobie więzadła w kolanie... i że ledwo chodzi.... no powiem Wam, że okrutnie się wkurzyłam i momentalnie kac minął ;) jak przyjechał i zobaczyłam jak on kuleje to już w ogóle chciałam go udusić, świadka i tych wszystkich kawalerów tak samo ;) kolano było spuchnięte.... praktycznie nie mógł stanąć na tej nodze.
zaopatrzyłam go w 3 maście, taką opaskę elastyczną i w kapustę ;) i smarowaliśmy to kolano do wesela...
PONIEDZIAŁEK - ŚRODA
jednak było troche latania. tak jak mówiłyście. ale nie aż tak strasznie. miałam 2x więcej biegania bo załatwiania bo jego rzeczy trzeba było też ogarnąć... i to w sumie nie były jakieś ślubne sprawy tylko wszystko inne. już nawet nie pamiętam co się wtedy działo... pamiętam smarowanie kolana, organizowanie stabilizatora i tp.
CZWARTEK
wieczorem miała przyjechać bliska kuzynka Jacka z mężem i z synkiem, mieli przyjść na kolację. trzeba było zaopatrzyć się w produkty, wysprzątać mieszkanie, podjechać na sale zawieźć rzeczy, które dało się już zawiezc, zrobić pazury - siedziałam tam 2,5 h ale były przepiękne :), pojechać po nich na dworzec, podać kolacyjkę - była pyszna i odwieźć do hotelu. tego dnia zasnęliśmy jak dzieci... na szczęście nie wszytsko jakoś dało się ogarnąć....
na szczęście, bo w piątek....

.... cdn :)

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011


Offline smoczyca Kobieta

  • maniak
... bo w piątek co? jestem mega ciekawa  ;D


Offline Anjuszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.07.2011

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00


Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011
no to ciąg dalszy
witajcie dziewczyny  :hello:
PIĄTEK
z rana Jacek pojechał po kuzynkę - ja szykowałam rzeczy do zabrania na sale następnego dnia, przygotowywałam faktury do księgowej, plik do wydrukowania rozsadzenia gości - więc miałam co robić.
oni przyjechali z tym synkiem, który dostał jakiegoś diabła i był mega niegrzeczny. Jacek miał przygotować śniadanie a ja nakryć do stołu. Jacek poddenerwowany, bo bałagan w kuchni, ja latam po domu - przytrzymuje szklanki - bo ten mały ma etap walenia rzeczami o inne rzeczy... kuzynka sobie siedzi i maila sprawdza a jej mąż łazi mi po całym domu - tam gdzie nie posprzątane - komentuje, że bałagan i marudzi bo źle się czuje i mi smarka i kicha...  :mdleje:
ja się wkurzam, bo nie chciałam się zarażać... i ogólnie się nerwowo zrobiło - Jacek gdzieś tam na mnie krzyknął - i tak się rozryczałam, nerwy mi puściły i miałam dość tego ślubu... a była dopiero 11.... i tak sobie pomyślałam, że piernicze - nie chce takiego męża ;P
no nic, na szczęście Jacek mnie przeprosił, przytulił i się uspokoiłam....
po śniadaniu - ja musiałam podjechać w cudownych szczecińskich korkach do księgowej, do drukarni z tym rozsadzeniem i do sklepu po rajstopy i coś tam jeszcze.
też się nadenerwowałam przez ten cały ruch...
ale jakoś się uwinęłam
potem mieliśmy z kuzynką, jej mężem i maluchem podjechać gdzieś do parku - żeby w ogóle zobaczyli troche miasta, mały wyszalał a my odpoczęli...
a tu guzik
wracam....
mały śpi...
no i nie można go budzić...
i posiedzieliśmy w domu trochę... no i bezsensowny był ten pośpiech
potem mieliśmy ich zawieźć na obiad do teściów na drugi koniec miasta... :auto: więc zowu te korki... :mdleje:
potem my do moich dziadków na obiad, i u nich był też mój wujek - jednocześnie ksiądz, który miał udzielać nam ślubu i trzeba było z nim troche rzeczy ustalić - między innymi to, że ślub ma być bez klękania - no bo kolano....
po obiadku i rozmowie z wujkiem uspokoiliśmy się trochę - ja też troszkę winka wypiłam no i w ogóle luzik :D
na 17 mieliśmy iść do spowiedzi - ale już szliśmy na luzie bo to druga spowiedz ;)
wchodzimy do kościoła słuchajcie - a tam ślub :)
co chwilę się wzruszałam i patrzyłam na Jacka to on też miał mokre oczy...
staliśmy po dwóch stronach konfesjonału i w pewnym momencie patrze na niego wzruszona tym ślubem a on mówi do mnie bezgłośnie - przeczytałam z ruch warg - KOCHAM CIĘ :)
normalnie to mi tak skrzydeł wtedy dodało i wtedy to już na milion procent wiedziałam, że chcę takiego męża :D
no ale to nie byl koniec tego dnia....
Jacek odwiózł mnie do domu bo musiałam zrobić troche rzeczy zwiazanych z dotacja - a on pojechał spowrotem do tesciow po kuzynke, zeby ich zawiezc do hoteliku....
i wtedy okazało sie, ze mąż kuzynki wylądował na ostrym dyżurze z jakimś strasznym bólem brzucha - po czasie okazało się, że to kamienie nerkowe (chyba) i Jacek wrócił do domu jakoś po 21
wypiliśmy sobie winko na sen... w TV leciała "Naga broń" więc trochę się pośmialiśmy i poszliśmy spać....
zasnęliśmy od razu....
ale jak to po winku - trzeba było wstac do WC.... no i koniec spania o 3...

Offline smoczyca Kobieta

  • maniak
jejku, zabiłabym chyba takich ludzi, co to przyjeżdżają do mnie i jeszcze rewolucję w domu robią  :diabel_3: dobrze, że jakoś sobie dałaś z tym radę. A o tym ślubie pamiętam jak pisałaś w odliczanku, wzruszające to było :)

Offline lolalola

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.10.10
Nigdy nie może być za gładko :)
A rodzinkę trzeba było od razu do hotelu odstawić jak tylko zaczęli działać na nerwach.
Niestety tylko my rozumiemy co czuje PM dzień przed, reszta , mam wrażenie,że albo zapomniała, albo ma to gdzieś :-\
Najważniejsze,że zdecydowałaś się jednak wyjść za swojego ukochanego ;D

Offline shar3ware Kobieta

  • M&D&M
  • Chuck Norris
  • data ślubu: :i_love_you:
Ale miałaś nerwowe sytuacje ... ::)
Ale co tam...mężuś Cię kocha i to jest najważniejsze! :D
Nie zawsze będzie kolorowo,niestety... :(

I co z tym mężem kuzynki?
Jak to się dalej zakończyło?

Offline aagaa

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2011
Anulka mogę?   :hello: :Serduszka:

czytam z zapartym tchem!!!  :tupot:

Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011
aagaa pewnie, że możesz :) witaj  :hello:
mąż kuzynki dostał jakieś kroplówki - i wrócił o 2 do hotelu - teściowa z nim siedziała cały czas.... więc też biedna była padnięta... a następnego dnia był normalnie na weselu :) może jakoś strasznie nie szalał ale tańczył i dał radę :)
no to dalszy ciąg chyba :)
kręciłam się w nocy i kręciłam.... lekko podesnęłam nad ranem ale wstałam rano totalnie nie wyspana...
za oknem szaruga, mgła i ogólny dramat...  :mdleje:
no jak to... miało być ładnie...
nie czuliśmy wielkości tego dnia w ogóle. ja czułam się tylko zamulona - jak po całej nocy w pociągu ;)
no nic. trzeba było się zbierać do fryzjera.
zamówiłam taksówkę bo oczy mi się kleiły za mocno na kierowanie... :)
Jacek miał po mnie przyjechać po fryzjerze ze wszystkimi rzeczami na potrzebnymi na salę (butami, koszulami, plastrami, sukienkami na zmiane naszych mam itd itp)
wsiadam do taksówki - jedziemy.... w połowie drogi patrze - nie wziełam welonu  :mdleje: to wracamy...
zabrałam welon i podjeżdżam do fryzjera - czeka na mnie moja kochana fryzjerka...
nie wiedziałam w ogóle jak będą moje włosy wyglądać bo próbna fryzura nie wyszła, ale nie martwiłam się tym stwierdziłyśmy, że lepiej będzie jak będę miała takie delikatne upięcie tylko tych włosów z góry a dół rozpuszczony - potem wszystkim się bardzo podobało - tylko lekko się rozwaliło ale to nic ;)
Jacek po mnie przyjechał :)
pojechaliśmy na sale - i tam już się przygotowywali na nasze wesele - już wtedy było pięknie :)
zostawiliśmy rzeczy iiii....
.... pojechaliśmy na lody i kawę
bo mieliśmy jeszcze troche czasu - na 13 Jacek miał pojechać do siostry i szwagra ubierać się a potem ja miałam podjechać po świadkową
lody były pyszne i postawiły nas na nogi :)
podjechaliśmy do domu - Jacek wział swoje rzeczy wszystkie i odwiozłam go i pojechałam po moją Alę :)
już uczesana i ubrana - wyglądała ślicznie
ja miałam ją umalować a potem siebie
z nią nie było problemu
ale ze mną...
jeju... na początku nie umiałam sobie ust pomalować ;)
a potem rzęsy.... a już było mało czasu... ręce mi się trzęsy.... nie mogłam przykleić tych kępek .... dramat... tusz na policzku... hehe jak galareta się telebałam
za 10 minut mieli już przyjść wszyscy na błogosławieństwo - ja jeszcze nie ubrana ;)

zapinanie biżuterii


buta zapinałam jak już windą wjeżdżali pierwsi goście ;)

mój kot oczywiście asystował

najpierw byli moi dziadkowie i mama
mama mówi do mnie - załóż bolerko...  a ja że nie, ona załóż - ja NIE i tak kilka razy i oczywiście nie założyłam
potem przyjechali teściowie
za chwilę Jacek z bukietem


jak mnie zobaczył to był taki jakiś dziki
jak zazwyczaj nie szczędzi mi komplementów a tu nic... mówił tylko jakieś takie oooo aaaaa ;)

po chwili dołączył mój tata zestresowany
z treścią błogosławieństwa, z butelką wody święconej i z takim mini różańcem
był taki mega przejęty jak wypowiadał te słowa, że głos mu się łamał
nie klękaliśmy - po prostu wyściskaliśmy się wszyscy i tata nas pokropił tą wodą

schodzimy - pakujemy się do auta :)
uśmiechnięci

w międzyczasie pogoda zrobiła się śliczna - świeciło słońce - i było tak w sam raz ciepło - idealnie :)
ciąg dalszy nastąpi wkrótce :)

Offline aagaa

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2011
Kochana!!!  :blagam:

wyglądasz bosko! Tak naturalnie i dziewczęco a zarazem zwiewnie i elegancko!
jestem zauroczona!  :Serduszka:
czekam na dalszy ciąg :*

Offline mkarolinka Kobieta

  • Chuck Norris
Mi przyszło do głowy jak zobaczyłam twoje zdjęcia, że jesteś taka dziewczęca :)

Ślicznie :)

Offline shar3ware Kobieta

  • M&D&M
  • Chuck Norris
  • data ślubu: :i_love_you:
Ach...uwielbiam Twoją urodę ! :D ::)
A bukiecik jaki miałaś śliczny! :D

Kociak jak to kociak...wszędzie musi być! :)
Mój też nie odpuścił ani chwili...dopóki D.  gromada rodziny nie wparowała do domu i ta już uciekła spać do łóżka ;) :p


Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Sliczna z Ciebie dziewczyna :)

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Piękne zdjęcia  ;D można jeszcze dołączyć?

Offline wMychSnach Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 3.09.2011- 15.00
kochana śliczna piękne blond włoski takie delikatne upięcie
Ci bardzo pasuje...

aaa nie gniewaj się ale pierwsze co o mężu Twoim pomyślałam to...Niezłe ciacho;D;D;D

Offline Daisy87 Kobieta

  • uzależniony
śliczna z Ciebie panna młoda :) taka kobieca i delikatna :)

p.s. dobrze, że bolerka nie ubrałaś ;)  :P

Offline anullali Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2011
jejkuuuu dziewczyny dziękuje pięknie za komplementy - jesteście kochane :)
Piękne zdjęcia  ;D można jeszcze dołączyć?
pewnie, że można niegrzeczna dziewczynko ;) witam Cie serdecznie  :hello: :hello:
zdjęcia na razie właśnie takie sobie.... bo od fotografa nie wiem kiedy będą - chyba razem z filmem, czyli może za miesiąc... dla nas to nawet lepiej bo kasy na razie nie mamy ;)
wiec na razie sklecam relacje z tego co jest ;) najwyzej cos potem dorzuce

kochana śliczna piękne blond włoski takie delikatne upięcie
Ci bardzo pasuje...
dzięki - też byłam zadowolona :) bo wyglądałam jak ja ;)
aaa nie gniewaj się ale pierwsze co o mężu Twoim pomyślałam to...Niezłe ciacho;D;D;D
a to to ja wiem ;) :D :D i nie gniewam sie hehe, ale będę miała Cię na oku ;)

to chyba trzeba dalej brnąć ;)
jedziemy do kościoła, wyjechaliśmy wcześniej - bo kościół po drugiej stronie miasta i baliśmy się, że będą jakieś korki, czy utrudnienia...
my ze świadkową, a auto prowadzi szwagier Jacka. bardzo nam pomógł w ogóle tego dnia i potem też...  w każdym razie cieszyłam się, że już jedziemy, fajna atmosfera była - śmialiśmy się dużo, żartowaliśmy. dojeżdżay na to prawobrzeże - a to 16.20 czyli 40 minut do mszy... no i co tu robić :) stanęliśmy w lesie :)
otworzyliśmy drzwi, posuchaliśmy ptaków, słoneczko ślicznie świeciło. taki mały relaksik ;)
Jackowi zachciało się siku ;) poszedł w las ;) krzyknęłam do niego żeby nie obsikał sobie nogawki  :hahaha: to taki bardzo elegancki aspekt tego ślubu ;)
no i siedząc w tym aucie przypomniałam sobie że nie założyłam podwiązki... w związku z czym nie miałam nic niebieskiego...
ale w ogóle się tym nie przejęłam :) miałam w nosie :) byłam 300 m od kościoła i było mi tak dobrze i błogo :)
16.45 postanowiłam, że już podjeżdżamy :)
stanęliśmy pod kościołem
było już trochę gości
fajnie się czułam :)
stanęliśmy pod kościołem i witaliśmy gości :) :)
potem w tym wejściu żeby już być gototwym razem ze świadkami

i od razu mówiliśmy  gościom, żeby nie włazili w świeczki porozstawiane na podłodze
wszyscy mówili dobrze dobrze a połowa i tak kopała te świeczki ;) i jezdziły po podłodze równo ;)
no ale co zrobić - te świeczki porozstawiane to było marzenie mojej babci no i trzeba było tak zrobić... ;)

no i nagle biją dzwony - 17....
serce to myślałam, że mi wyskoczy...
wyszedł do nas wujek-ksiądz
i spytał czy możemy zaczynać :)
my, że tak
zadzwonił tym dzwoneczkiem
wszyscy wstali...


Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
Fajny postoj sobie zrobiliscie ::) Maz sobie nogawki nie obsikal? ;D
Slicznie wygladaliscie :)