e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: 'A teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!' 1.09.2012  (Przeczytany 9470 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Tym oto cytatem z Króla Juliana oficjalnie otwieram odliczanie do godziny W, która nastąpi 1 września, roku pamiętnego 2012 o 16:00. Miejscem wydarzeń będzie kościół pw. św. Stanisława BM w Sosnowcu a uczestnikami obecna tu Karolina /czyli ja/ i nieobecny konkubent  Łukasz :D


Offline Myszk@ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 22.09.2012

Offline nataliapolice Kobieta

  • Szczęśliwi
  • entuzjasta
  • data ślubu: :serce: 26.08.2011 :serce:

Offline chmielik87 Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 26.05.2012
to ja będę TRZECIA;)

Offline Natysa Kobieta

  • To co na zawsze między nami, dodaje wiary w lepszy czas;*
  • uzależniony
  • data ślubu: 19.05.2012
Ja pod podium, ale równie uważnie będę czytać Twój wątek ;D ;D

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
dziewczyny, dzięki za tak liczne przybycie :D


Offline nataliapolice Kobieta

  • Szczęśliwi
  • entuzjasta
  • data ślubu: :serce: 26.08.2011 :serce:
Opowiadaj co już macie :) itd:) 
chętnie poczytam, przy leżeniu 24h/24h :)


Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Mamy jeszcze przede wszystkim dużo czasu ::) Z rzeczy pozalatwianych to tak:

# pierwsza wizyta u księdza za nami
# wpłacona zaliczka w restauracji - Bombaj Tandoori
# obrączki
# zaproszenia
# naklejki, na wodkę, tiule, koraliki i pudelko na koperty - okazyjnie mi się trafiło  :D
# fotograf

Z poważniejszych spraw to chyba tyle, choć nie mogę przegapic najważniejszej - SUKNI! Nie wiem, czy Wy tez tak miałyscie, ale zobaczyłam i wiedzialam, że to TA. Odechciało mi się chodzic po salonach, chcę sukni Justin Alexander 8483. Matka mówi że jestem niespełna rozumu, ale co tam :D

smoczyca -  :hopsa:

Offline Karina Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 2005-06-25
ja też tak miałam :-) ale niestety potem, jak mierzyłam suknię, to się okazało, że to absolutnie nie to :-( ale druga, jaką przymierzyłam, była tą najpiękniejszą :-) całkiem inna niż sobie wymarzyłam, a jednak najpiękniejsza :-)

pozdrawiam

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Karina, fakt, może to zweryfikuje moje marzenie ;) Zwłaszcza, że trudno ubrać moje 160 cm a w sukni nie chce wygladać jakbym szla do komunii ::)

Offline mkarolinka Kobieta

  • Chuck Norris
To i ja będę zaglądać :D

Ja przymierzyłam dużo kiecek, ale jak nałożyłam swoją, wiedziałam, że ta i żadna inna nie wchodziła w grę :)

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Karola, Twoja kiecka to marzenie ::) Gorset przepiękny, dół taki jak u tej mojej wymarzonej ;) A tak w ogóle, wkleję jej zdjęcie, bo pewnie niewiele osób ja kojarzy ;)





Offline Myszk@ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 22.09.2012
ale śliczna sukienka  :Serduszka:

Offline Karina Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 2005-06-25

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Cieszę się, że się podoba ;D W sumie, wzorem innych wątków o tej samej tematyce nie pytana przez nikogo wysmaruję wieczorkiem co i jak si stalo, że zamąż wychodzę ;)

Offline Natysa Kobieta

  • To co na zawsze między nami, dodaje wiary w lepszy czas;*
  • uzależniony
  • data ślubu: 19.05.2012
Opowiadaj, opowiadaj :skacza: :skacza:
Jak się poznaliście, zaręczyny ;D ;D

My tu czekamy ;D ;D ;D

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
A wiec było to tak:  :D

Z moim Łukaszem poznawaliśmy się dwa razy. Na trzecim roku studiów, a byl to przełom września i października poszłam na kurs prawa jazdy, zapisalam się razem z bratem. Bylam wtedy w długoletnim związku. Łukasz chodził ze mną do tej samej grupy. Mieliśmy wspólnie zajęcia z teorii, mijalismy się też na jazdach, choć mnie bardzo często odprowadzał ówczesny chlopak ( a tak właściwie narzeczony  ::) ). Kurs się skończył, nasze drogi sie rozeszły, choć szczerze pryznam, że w tamtym okresie nie wiedzialam nawet jak ma na imię :-X Oczywiście przedstawił mi się, kilka razy zamieniliśmy kilka zdań i to tyle. O dziwo, rok wcześniej Łukasz przeprowadził się do mieszkania odziedziczonego po swoich rodzicach, 100 m od mojego bloku jednak ja nie kojarzyłam go ani z widzenia ani nie wiedziałam też, że wraz z rodzicami mieszkał na moim osiedlu do 10 roku życia.  W czasie kursu wyprowadzilam się z tej ulicy do rodziców. W kwietniu następnego roku ostatecznie rozpadł się mój 5-letni związek. Byłam sama, ale nie samotna - umawiałam się ze znajomymi, ogólnie nie narzekałam na nudę. Tak minęła wiosna i wakacje. W tym samym okresie moja przyjaciółka z piaskownicy kupiła psa. Mieszka ona na tym samym osiedlu co moi dziadkowie i Łukasz. Wiadomo, że jak pies to i spacery w mniej więcej regularnych porach. Na jednym z tych spacerów spotkała Lukasza. Jej malutki labrador świetnie dogadywal się z naszą pitbullką, więc zaczęli wychodzić razem regularnie. Dodam, że były to tylko i wyłącznie spacery z psami, bez romansów i drugiego dna, które sobie Goska wymysliła. Dwa dni przed moimi urodzinami, 9 października oblewalismy je wraz ze znajomymi w pubie. Gośka uparła sie wtedy, że przedstawi mnie Łukaszowi. Nie byłam jakos szczególnie zainteresowana, ale dałam się namowić - zwłaszcza, że kilka drinkowwcześniej wychyliłam ;D
Poszliśmy w trójke na spacer. Łukasz od razu wyskoczyl z tekstem, że my się juz znamy z kursu, na co moja odpowiedź; ' yyy... serio? ' :o
Po tym spacerze zdobył do mnie numer telefonu i zaprosił na randkę. Była to juz jesień, strasznie się rozchorowałam i leżałam w łóżku 3 tygodnie. Bardzo było nam nie podrodze wtedy. Kiedy już byłam zdrowsza zapytałam przyjaciółkę, czy nie ma nic przeciwko. Niby nie miała nic przeciwko, ale była w ciężkim szoku.
Poszlismy wtedy do pubu, fajnie nam się rozmawiało przy piwie, w wygodnych skorzanych fotelach. Po tym spotkaniu bylo milion smsów, potem kolejne spotkanie i kolejne... Po 3 tyg. zostaliśmy parą ::) Kiedy powiedziałam o tym Gosce, śmiertelnie sie obrazila. Stwierdziła, że... odbiłam jej 'kandydata na chłopaka'  :o Pomijając fakt, że nigdy nie spotkali sie na innym gruncie niz spacer z psem, o pocałunku czy innych tego typu sprawach też mowy nie było ale jak to Goska stwierdziła, 'czekala, kiedy ON się w niej zakocha'
:mdleje:

CDN - jak zrobie herbatę, bo aż mi w ustach zaschło od tych opowieści ;D

Offline Natysa Kobieta

  • To co na zawsze między nami, dodaje wiary w lepszy czas;*
  • uzależniony
  • data ślubu: 19.05.2012
No no robi się ciekawie ;D ;D
A swoją drogą koleżanka jakaś dziwna ??? ???
Masz z nią "odbraziła" się koleżanka?

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Natysa, mam z nia kontakt ale sporadyczny ::) Najpierw obraziła się za 'odbitego chłopaka', po naszych zaręczynach wygarnęła mi, że 'to niesprawiedliwe, że mnie sie układa a jej nie' a potem obraziła się, bo... nie będzie świadkiem na naszym slubie  :bredzisz: :mdleje:

Offline Natysa Kobieta

  • To co na zawsze między nami, dodaje wiary w lepszy czas;*
  • uzależniony
  • data ślubu: 19.05.2012
O kurde jak ja nie lubie takich ludzi  :boks_4: :boks_4:
Też kiedyś miałam podobną sytuację i byłam w sytuacji tej Twojej koleżanki :)
Ja się kochałam w tym chłopaku ale to było tylko jednostronne, i powiem Ci więcej rok temu brali ślub byłam ich świadkową i naprawdę cieszyłam się ich szczęściem :) :)
Nie wyobrażam sobie teraz by oni byli z kimś innym :)


Dawaj, dawaj teraz zaręczyny ;D ;D

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
A potem było tak:

Jako, że wyprowadziłam się od dziadków, czyli z osiedla na którym mieszkał Łukasz, miałam dość spory kawałek do niego. Moi rodzice mieszkali wtedy na absolutnym za.dupiu, gdzie jeździ jeden tramwaj do 21 i jeden autobus, do 18 ::) Łukasz mieszkał sam, więc oczywistym było, że najczęściej spotykalismy się u niego ;D Powroty do domu były coraz cięższe - zwłaszcza, że zastała nas zima ::) I tak oto, w tempie ekspresowym, w trzecim miesiącu trwania związku zamieszkaliśmy razem :D Ja bylam wtedy na 4 roku studiów, Łukasz na 3-cim. Tak zaczęła sie nasza 'zabawa w dom'. Mieszkaliśmy sobie razem z dwoma psami, temat legalizacji tego 'konkubinatu' czasem się przewijał. w końcu Łukasz doszedł do wniosku, że to dobry moment i w lipcu, po 8 miesiacach ' odnowionej' znajomości poprosił mnie o rękę, pierścionkiem zaręczynowym swojej śp. mamy. Ja nie zastanawiałam się ani chwili i od tej chwili zostałam oficjalną narzeczoną :D Ten własciwy pierścionek masywny, ma bardzo duzy kamień, więc w październiku na moim palcu zalśnił nieoficjalny pierścionek, na co dzień :D W sumie historia bardzo malo romantyczna, raczej proza życia ::) Nie było żadnych uniesień,  ::)gwaltownych zwrotów akcji i szczerze powiem, bo moim poprzednim, bardzo burzliwym związku pelnym rozstań - tak jest o wiele lepiej!
[/color]

Offline Buuuś Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 07.07.2012
czy pozwolisz że i ja dołaczę? :D świetnie się zapowiada twoje odliczanko :D

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012

Offline chmielik87 Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 26.05.2012
super historia, widac ze bylo Wam pisane byc kiedys razem;)
ps. suknia śliczna;)

Offline nusiak Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 07.07.2012r.
przyłączam się i ja:)

P.S na początku myślałam, że to suknia Herm's model Broche bo bardzo mi się ona początkowo podobała:)
Tez ma kwiaty i taki sam pas:)

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Miło mi Was wszystkie tu widzieć, aż mi się ciepło zrobiło  :skacza:

nusiak, muszę sobie poszukać tej sukni, nie kojarzę jej zupełnie ???

Offline Myszk@ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 22.09.2012
niby proza życia, ale coś w tym jest ;) i też mam tak jak Ty - wolę spokojny związek, uważany może nawet przez niektórych (oczywiście znawców "życia") nudny niż roller coaster, w którym niczego nie można być pewnym :/ (co niestety znam z autopsji i co do dzisiaj pozostawiło pewne ślady w mojej psychice :( )

Offline Delaila Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 01.09.2012
Myszka, nie pozostaje nam nic innego, jak cieszyc się, ze ostatecznie trafiłysmy na swoich facetów, a oni na nas ;)

Pokaże naszą salę. Co prawda bez strojenia i w wersji restauracyjnej, czyli tak, jak wygląda na co dzień ;)

Zdecydowaliśmy się na restaurację indyjską, ale serwują tam też wyśmienite dania kuchni polskiej, z delikatną nutą orientu w dodatkach ;) Bylismy tam rok temu na weselu u znajomych i mój Łukasz stanowczo stwierdził, ze ta sala i już :D

fotki za duże
« Ostatnia zmiana: 19 stycznia 2012, 10:57 wysłana przez Maja »