e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Namolna rodzinka...  (Przeczytany 7406 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Dorka

  • użytkownik
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 13:07
W okresie przygotowań do wesela chyba każda para to przeżywa - wypytywanie ciekawej wszystkiego i podekscytowanej rodzinki! Na początku chcą wiedzieć tylko kiedy, ale potem co juz coraz więcej i więcej....
U mnie jest zabawnie:
- brat koniecznie chce znać datę ślubu - bo musi sobie partnerkę znaleźć,
- babcia też - bo musi sie pochwalić przed swą siostrą, że ja wychodzę za mąż, a wnuczki siostry - nie
- mama chce wiedzieć wszystko, z uwagi, że sponsoruje wesele i ponieważ się troszczy :)
- tata  - wszystko, co chce wiedzieć, to sie pyta żony ;)
 
U mojego Zdzisia jest...hmmm....jak to ująć...nie wiem...w każdym razie ciekawie na pewno:
- mama i ojciec nic nie wiedzą - więc nie pytają
- siostra dopytuje się kiedy, bo musi uzbierać pieniądze,
- wszyscy sąsiedzi nie pytają się - sami prognozują na całego na temat naszego wesela już od lat (jakby nic innego do roboty nie mieli...)

Za to wszystkie rekordy bije kuzyn mojego skarba...odkąd się poznaliśmy, mówi tylko o naszym weselu. Na szczęście mieszka daleko, ale odkąd ma komórkę to już życ nie można...codziennie przysyła smsy kiedy ślub, bo on wie, że pewnie niedługo, ma dobre źródła, i że już powinnismy się ożenić, bo on chce przyjechć na wesele. Albo rzuca hasła do mojego  w stylu "wiem, że jesteś u niej, zostaw ją niech się uczy, nie dus jej", albo "ty bezbożniku, ożeń się z nią wreszcie, będziesz mógł legalnie to robić..."

Żenada...mój skarb ma juz tego powyżej uszu, zdenerwowany powiedział nawet, że z nikim o weselu nie będzie mówił, bo to za wczesnie na gadanie o czymkolwiek...hmmm...mam ndzieję, że mnie to nie dotyczy....

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:00
U mnie w Rodzince owszem pytali kiedy ślubik, ale znowu bez przesady. Nikt nie dopytuje się o niewiadomo jakie szczegóły.
Teraz tylko się pytają czy już po mało się denerwujemy i każdy mówi, że to już coraz bliżej. Nikt nie gada głupot. Moim zdaniem jest to miłe. :)
Dorka moim zdaniem to normalne, że o coś tam pytają i jest to miłe. Mnie by było przykro gdyby np. nikt o nic nie pytał.

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:06
Ja tylko jednego nie rozumiem, macie ustalona date slubu a nikt jej nie zna? :shock:

Offline azzurra

  • maniak
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:10
Dorka... ja się zgadzam z Pioterasem - jak byś wszystki powiedziała, kiedy ten ślub, to byłby spokój. Jak się otaczasz taką aurą tajemniczości, to gadają, taka już ludzka natura. Zdecyduj się - może Ci się po prostu te gadanie podoba?  :twisted:

Offline Dorka

  • użytkownik
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:11
Tak, data jest ustalona i znają ją: ja, mój narzeczony, mój młodszy (ukochany ;)) brat oraz moi rodzice i znajomi z mojej strony.
Ja się tak znowu nie kryję ze ślubem, ale narzeczony jakoś nie chce ze swoja rodziną ani ze znajomymi mówić na ten temat - bo to jeszcze wg niego - za wczesnie. Jak chce.....

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:13
Cytat: "Dorka"
narzeczony jakoś nie chce ze swoja rodziną ani ze znajomymi mówić na ten temat - bo to jeszcze wg niego - za wczesnie. Jak chce.....


 Trochę tego nie rozumiem... :?

Offline okruszek

  • maniak
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:27
Wstydzi się czy boi się zapeszyc , a może do tego czasu wg niego jeszcze coś się zmieni a może i on sam zmieni zdanie ? Nie rozumiem ...  :roll:

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 14:38
Ale pół roku do ślubu to nie jest tak długo. Załaszcza, że teraz dużo rzeczy trzeba pozałatwiać wcześniej. Na Twoim miejscu zorganizowałabym spotkanie Twoich rodziców, z rodzicami narzeczonego i poinformowała oficjalnie na jaki termin się zdecydowaliście, o jakim weselu marzycie itp.
My poznaliśmy nasze rodziny dwa tygodnie po zaręczynach, na początku maja zeszłego roku. Wtedy też powiedzieliśmy, że chcemy się pobrać i na razie myślimy nad datą. Datę wybraliśmy kilka miesięcy później, omówiliśmy między sobą czego oczekujemy po weselu itd., a na początku października zrobiliśmy znowu spotkanie "rdzinne", poinformowaliśmy rodziców, którzy chętnie między sobą na ten temat podyskutowali i wiele rzeczy ustalili (jaki podział kosztów i jak oni to widzą). Od tej pory są w stałym kontakcie, spotykają się co kilka tygodni i wszystko się bardzo pomyślnie układa. Oczywiście wszystkich znajomych również poinformowaliśmy kiedy zamierzamy się pobrać, zaproszenia mamy zamiar rozdawać już od maja (czyli jakieś 4m-ce przed ślubem).

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 15:00
Ważne że rodzice wiedza skoro płaca ... a reszta się dowie jak dostanie zaproszenia :)

Offline Dorka

  • użytkownik
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 15:00
Beth, ale masz superowo! wszyscy sie znają i razem pomagają w przygotowaniach   :mrgreen:
U mnie to niestety tak różowo nie jest. Wiele już razy prosiłam, żeby  mój skarb chociaż poinformował rodziców, że zamierzamy sie pobrać, tym bardziej, że będziemy mieszkać u niego.
 Ja ze swoją mam omawiam te sprawy, ale on jakoś nie chce im na razie mówić. No to ja proszę go, żeby choć powiedział im przynajmniej na tydzień przed ślubem, żeby zdążyli sobie ubrania kupić... :mrgreen:
Ja też chciałam spotkania obu rodzin, juz miesiąc po zaręczynach, do ślubu pół roku, więc czemu nie? ale mój nie chce. Proponowałam na Wielkanoc, ale dalej mówi: nie. Co ciekawe moja mam mówi, że może w lecie...jak chcą...ale to raczej tylko w MOIM interesie leży poznanie moich teściów, a o to mi głównie chodzi.

Offline azzurra

  • maniak
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 15:05
Sorki Dorka, ale muszę Ci to napisać. Uważam, że Twoi przyszli teściowie powinni się dowiedzieć jak najszybciej, tym bardziej, skoro razem z nimi będzicie po ślubie mieszkać, jeśli dobrze zrozumiałam.

Jak poczują się rodzice, kiedy dowiedzą się jako ostatni? Ich uczucia też są ważne.

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 15:12
w ogóle nie rozumiem twojego narzeczonego, Dorka... Wcale a wcale! a ciebie podziwiam, ze sie zgadzasz na taki stan rzeczy... a twoi przyszli teściowie w ogóle wiedza, ze ich syn z kimś jest? nigdy nie chcieli cie poznac...
To wszystko wydaje mi sie takie niewiarygodne... Mój Piotrek, to by całemu światu chetnie wykrzyczał, ze sie żeni (i a tak samo). To bardzo przyjemne dzielić sie swoja radościa z kimś jeszcze... Moze przesadzam, ale ja bedąc w twojej sytuacji zaczęłabym podejrzewac, ze mój ukochany wcale może nie chce tego ślubu... Ale ja juz mam taka nature! Bierz Zdzisia za kołnierz i do teściów! Jeśli jeszcze on nie jest gotowy na powiedzenie rodzicom, że sie żeni, to nie, ale przynajmniej niech sie pochwali rodzicom jaka ma fajna dziewczyne!

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 15:41
Dziwne... baaardzo dziwne, zaryzykuję nawet stwierdznie że to nie jest normalne

Offline groszek

  • maniak
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 15:46
Dokładnie Aniołku... dla mnie to niepojęte, że Zdziś nie chce puścic pary z ust. Wstydzi się? Nie kontaktuje się z rodzicami? Nie lubi ich? Ale jak to...? Przecież Dorka ma zamieszkac z nimi pod jednym dachem. Cos tu brzydko pachnie... Po co takie ukrywanie?! Dorka... pogadaj z nim POWAŻNIE :?

Offline monika_mb Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 29 lipiec 2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 17:01
Cytat: "Dorka"
za wczesnie

Dziwne - pół roku to za wcześnie??  

Co do poinformowania rodziców..... najpier mieliśmy zaręczyny nasze osobiste, po chyba dwóch tygodniach był oficjalny obiadek dla rodziców i od razu zostali poinformowani o naszych planach - czyli jakiś rok i 4 miesiące wcześniej.... a później informowało się rodzinkę, że w lipcu następnego roku się weselisko szykuje - wszyscy wiedzieli już na rok wcześniej, może nie konkretną datę co do dnia, ale miesiąc znali
Więc pół roku to za wcześnie?? - nie rozumiem.... :(

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 17:10
Hmm.. no dokładnie tak jak piszecie - całkiem dziwna sprawa. Wg mnie to on wcale nie ma ochoty na ten ślub. I zachowuje się co najmniej przedziwnie..

Offline aniula

  • entuzjasta
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 17:16
Cytuj
Tak, data jest ustalona i znają ją: ja, mój narzeczony, mój młodszy (ukochany ) brat oraz moi rodzice i znajomi z mojej strony.
Ja się tak znowu nie kryję ze ślubem, ale narzeczony jakoś nie chce ze swoja rodziną ani ze znajomymi mówić na ten temat - bo to jeszcze wg niego - za wczesnie. Jak chce....

Zachowanie Twojego narzeczonego jest co najmniej dziwne, w innym Twoim poscie napisałać, że obrączki nosić nie chce, czy chociaż bierze udział w przygotowania i czy to wogóle go interesuje? Czy wszystko jest na Twojej głowie? I co to znaczy za wcześnie? Rodziców się powiadamia w pierwszej kolejności, tym bardziej, że macie po ślubie zamieszkać u nich.  :roll:   Też ich o tym nie poinformuje? Lepiej z nim poważnie porozmawiaj, może czegoś się obawia ze strony rodziców.

PS: Jak długo się znacie?

Offline Dorka

  • użytkownik
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 20:26
Znamy się 6 lat...w tym roku kończę studia, więc dla mnie jest naturalne, że chcę już z nim być na stałe. Przez te lata dosyć się nateskniłam do bycia razem, mieszkania razem, dzielenia życia ze sobą, nawet w domu teściów :)

Zgadza się - wszystko jest na mojej głowie. Po zaręczynach to ja zaczęłam temat wesela, bo uznałam, że jeśli ma ono być w tym, roku, należy zacząć przygotowania. I miałam rację - większość interesujących mnie lokali była zajęta na wakacje, został nam październik...
Jeśli nie nakrzycze na niego to nie zajmuje się niczym, co za związek z weselem. Ja znalazłam salę, zespół, szukam fotografa. Jemu trzeba przypominać, żeby poszedł szukać tego ostatniego. Bo na tego, którego ja znalazłam zgodzic się nie chce (za drogi 1200 zł)

Trochę mnie to męczy. Mam wrażenie, że on się wcale specjalnie na to wesele nie cieszy jakby...sam nigdy tego tematu nie zaczyna, tylko ja.

Nie zadbał o to, żebym dobrze poznała jego rodziców, więc pójście do nich i porozmawianie na ten temat będzie trudne dla mnie, w końcu to obcy ludzie dla mnie, mili, ale obcy...a jego rodzice raczej nie będą mieć mu za złe, że im wcześniej nie powiedział nic. On się wspaniale dogaduje z rodzinką, ma wolną rękę w wielu sprawach.

Pewnie pisze trochę bez ładu, tyle myśli mi sie ciśnie go głowy...
Dzięki za wszystkie wasze odpowiedzi  :D

Offline Violka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 27.08.2005
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 20:27
Ja również uważam że to dziwne. Czyżby on  nie był zdecydowany tak na 100% i zostawia sobie furtkę że w razie czego jak się rozmyśli to rodzice o niczym się nie dowiedzą?
Jakie za wcześnie w końcu kogo jak nei rodziców informuje się najprędzej?
To kiedy on ma zamiar ich poinformować i czy wogóle ma taki zamiar?
Ja bym do takiej sytuacji nie dopuściła.

Offline donia

  • entuzjasta
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 20:37
A jak ty sie Dorka w tym wszystkim odnajdujesz?
 nie boisz się, że w kolejnych ważnych etapach życia znów wszystko będzie na Twojej główce?
Poważnie ze swoim mężczyzną pogadaj bo przeccież potrzebujesz jego wsparcia...

pozdrawiam cieplutko
 :)

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 20:41
hm... mysle ze tutaj to nie rodzinka jest namolna... dziwne to wszystko, Dorka... Nie chce cie dolowac, ale naprawde to wyglada tak jak napisała Violka... Moze to nam sie tak wydawac z zewnątrz, ale naprawde jesli macie byc małżeństwem, to musicie sobie ufac... Powinien z toba porozmawiac tak powaznie i podzielic sie swoimi watpliwościami, bo widac ze takie ma...

Offline groszek

  • maniak
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 21:28
Zmartwiły mnie opowieści Dorki. Pewnie, że większość facetów nie dba o takie szczegóły, jak dodatki do sukni, wygląd zaproszeń, kolor dekoracji, ale w głównych sprawach związanych z weselem, nie umiem sobie wyobrazić biernej postawy narzeczonego.
Chcąc nie chcąc przypomniała mi się historia Pluszowej (chociaż wtedy jeszcze nie było mnie forum, ale poczytałam archiwum i włosy stanęły mi dęba)   :shock:
Po co Zdzisiowi były te zaręczyny, skoro nie tęskni za ślubem? Zaręczyny to, jak powiedzenia A... nalezy powiedzieć B, aż do Z.

Offline Beth Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 02.09.2006
Namolna rodzinka...
13 marca 2006, 22:21
Tyle tylko, że z Pluszową była większa tragedia, bo nic jej nie zapowiadało.
Dorka - wg mnie powinnaś najpierw skupić się na poznaniu tego o co Twojemu chłopu chodzi. Może on faktycznie nie jest gotowy, może tego do końca nie omówiliście i on teraz chce się z tego wycofać? Naprawdę, nie czekaj z tym, ale koniecznie z nim porozmawiaj. Postaw jakieś żądania, niech udowodni, że faktycznie tego chce. Małżeństwo to poważny krok, związujesz się z kimś na całe życie i to musi być dobrze przemyślana decyzja. Nie wyobrażam sobie, aby u mnie była taka sytuacja jak u Ciebie. Nie pozwoliłabym na to.
Dlatego - dużo siły i dużo stanowczości. A przede wszystkim szczera rozmowa. Nie pozwól na taki stan rzeczy, wyjdź za właściwego faceta, upewnij się co do jego uczuć.

Offline Dorka

  • użytkownik
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 09:08
Pogadam z nim i postaram sie wyjasnić, jak on naprawdę myśli, czy chce wesela czy nie...żałuję, że nie pogadałam z nim wcześniej, gdy jeszcze nic nie było zaklepane..

A co do przyszłych teściów to zrobię tak:
 :twisted:  :twisted:  :twisted:
Jak pojadę do niego i teściowa przyniesie mi coś do jedzenia (zawsze to robi) to ja poproszę ją, żeby z nami usiadła i porozmawiała chwilę...dalej problemów nie przewiduję, bo rozmawiać i wysłowic się potrafię...spytam się, czy nie ma nic przeciwko temu, żebyśmy u niej mieszkali, bo  ja nie wiem, czy ona się zgadza...i  takie tam rzeczy. Powiem jej jaki jest stan przygotowań do wesela. Myślę, że po takiej rozmowie chętniej przyjdzie nam rozmawiać w przyszłości  :twisted:
i nie będzie musiałą pytac syna, bo ode mnie się wszystkiego dowie, hehehe...

Co o tym myślicie???

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 09:34
tak 3maj Dorka!!!!!Rowna z ciebie babka! tylko najpierw pogadaj ze Zdzisiem, bo taka niespodziankowa rozmowa z jego mamą moze byc dla niego szokiem :wink:

Offline ancik

  • bywalec
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 09:44
ja znow mam tesciowa jakies 350km odemnie i powiem szczerze ze ona nawet woli sie wszystkiego dowiadywac odemnie bo moj przyszly mąż zwraca uwage tylko na to jak bedzie udekorowana sala (on chce duuuzo balonów) i na to jaki bedzie jego strój reszta go nie obchodzi. dlatego Dorka uważam ze to bardzo dobry pomysl zebys powiedziala o tym tesciowej - złapiecie wspólny temat do rozmowy i tesciowa bedzie wdzieczna ze dajesz jej mozliwosc uczestniczenia w tak waznej urodzystosci.  :mrgreen: pozdrawiam

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 10:49
Dorka trzymam kciuki, żeby ta rozmowa poszła po Twojej myśli. :)
I koniecznie daj nam znać jak po rozmowie. Powodzenia! :)

Offline pioteras Mężczyzna

  • uzależniony
    • ZDJĘCIA KUBUSIA TUTAJ !!
  • data ślubu: 15.07.2006
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 11:16
Najpierw to Ty pogadaj z narzeczonym  :!:  Czy on naprawde chce tego ślubu w tym terminie? Czemu nie rozmawiał jeszcze z rodzicami? itp.
W połączeniu jeszcze z tą nieszczęsną obrączką to sprawa mocno smierdzi. Ale mam nadzieję że wszystko Ci sie wyklaruje i bedzie OK.

Offline okruszek

  • maniak
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 11:54
Cytat: "Aniołek"
tylko najpierw pogadaj ze Zdzisiem, bo taka niespodziankowa rozmowa z jego mamą moze byc dla niego szokiem

i nie bedzie chciał ślubu wcale!
dorka ... współczuć ci jedynie mogę

Offline groszek

  • maniak
Namolna rodzinka...
14 marca 2006, 13:46
To chyba Dorka nosi spodnie w tym związku. Dla mnie byłoby to przykre tak informować rodziców narzeczonego (PRZECIEZ TO ON POWINIEN JAK NA SKRZYDLACH LECIEC I IM POWIEDZIEC RADOSNA NOWINE!!!) i jeszcze nie wyobrazam sobie pytac "obcą" kobietę, czy zgadza, się żebym u niej zamieszkała.. Przecież to jest matka twego narzeczonego i ON powinien z nią porozmawiać!
Dorka, skarbie, nie widzisz, że to jest wszystko niepokolei?