e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Podróż po salonach z narzeczonym?  (Przeczytany 3821 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Podróż po salonach z narzeczonym?
11 stycznia 2011, 20:41
Hej dziewczyny! Czy w wyborze waszej sukni pomagał wam narzeczony? Bo mnie korci, żeby zabrać go ze sobą. Rozmawialiśmy o tym i on jest za. Ogólnie i tak wybiorę się na pierwsze przymiarki z przyjaciółkami, żeby doradziły mi w jakich fasonach najlepiej wyglądam. Jednak przez jeden dzień zbyt wiele się nie obejrzy. Potem, gdy na ferie wrócę do rodzinnego miasta razem z mamą będę już musiała podjąć ostateczną decyzję, bo później nie będzie już kiedy. Wolałabym więc zabrać przyszłego męża ze sobą do tych salonów, w których jeszcze nie byłam. Jego opinia jest dla mnie najważniejsza jednak, ponieważ mimo że jet facetem, zawsze potrafi mi doradzić jak się ubrać i jego opinie są zawsze trafne i szczere. Ja też często mu doradzam w sprawach ubioru. gdy przeglądaliśmy razem zdjęcia różnych sukni okazało się, że podobają nam się podobne modele.

Wiem, że są przesądy (chociaż przesądna nie jestem) i miło byłoby zrobić mu w dniu ślubu totalną niespodziankę. Z drugiej strony drugą z kolei osobą poza mną, która ma się zachwycić moim wyglądem w tym dniu (a może właściwie pierwszą) jest mój przyszły mąż.

Więc jakie były wasze doświadczenia w tej kwestii?

Offline Myszuś Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 30.04.2011
ja ogólnie nie jestem za tym, żeby mój przyszły mąż widział mnie przed ślubem w sukni lub ją wybierał ze mną
z jednej strony to napewno są przesądy ale z drugiej strony myślę, że warto go zaskoczyć
fakt że jego zdanie jest bardzo bardzo ważne, ale skoro już stwierdziłaś że jemu sie podobają podobne modele to napewno wybierzesz suknie która mu się też spodoba  :)
a tak w ogóle to na paru ślubach już byłam i jak się pytałam młodych jak się podoba młoda i suknia to zawsze odpowiedz była taka sama
"co by nie miała na sobie i tak jest najpiękniejsza dla mnie i w każdej sukni ślubnej byłby ten sam efekt. w końcu to moja żona"

więc nie obawiaj sie że jemu coś może sie nie spodobać bo napewno w każdej sukni będziesz dla niego najpiękniejszą kobietą na świecie

Offline am Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 00-07-2011
Hej :-) Ja odwiedziłam kilka salonów sukni ślubnych i zawsze byłam z moim narzeczonym.  Nie wyobrażam sobie iść bez niego, ponieważ to my razem przygotowujemy się do ślubu i razem mamy jakąś jego wizję.  Szkoda by było, żeby dopiero w dniu ślubu okazało się, że pan młody myślał o całkiem innej sukni.  Fasonów jest mnóstwo, więc bardzo ciężko się zdecydować.  U nas najczęściej jest tak, że z każdego salonu podobają nam się te same suknie (1-2), dopiero ostatnio w jednym okazało się, że Narzeczony postawił na pierwszym miejscu inną suknię, ale ta "moja" też mu się spodobała.

Jeszcze dodam, że jak byliśmy razem po raz pierwszy mierzyć sukienkę, to potem mój Miły był taki szczęśliwy jak rzadko kiedy! I powiedział, że to jest jego najmilszy etap w przygotowywaniach do ślubu.  Dzięki temu nabrał ochotę na pomaganie i w innych aspektach ślubu.  Więc polecam :-)

Poza tym w sklepach od razu doradzą tak, żeby razem ładnie wyglądać.  Jak panna młoda jest znacznie niższa, to polecają suknie które wyciągają optycznie w górę.

Rozmawiałam też z kolegą, który już brał ślub i powiedział, że żałuje że go nie było przy wyborze sukni.  Wprost nie powiedział, że myślał o innej, ale tak to ja odebrałam.

Myślę, że też nie można przesadzić, żeby pan młody się nie wymęczył przymiarkami i żeby nie obarczać go jakąś decyzją.

Offline beaberry Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 6 VIII 2011
A ja myślę że facet nawet jak ma jakąś ogólną wizję sukni, to nie zrozumie pewnych niuansów. Kobiety są bardzo wybredne w tych kwestiach, a  dla mężczyzny wygląda to jak jedno i to samo. Takie mam wrażenie. Mój PM nie zobaczy sukni przed ślubem, choć przy wyborze kierowałam się po części jego upodobaniami (czyli żebym nie wyglądała jak wielka beza  ;D ) I uważam że takie jego uczestnictwo w kwestii mojego ubioru wystarczy. Chcę by moment, kiedy zobaczy mnie po raz pierwszy w sukni, był wyjątkowy.
Powiem Wam jeszcze ciekawostkę ;) Mój PM nie chce, żebym szła z nim kupować garnitur, bo też chce żebym go nie widziała przed ślubem :D Z początku byłam oburzona, że jak to tak, że nie będę mogła wybrać? Ale przecież to ma być Jego strój. Niech sobie wybierze po swojemu i będzie szczęśliwy ::)

Offline krysiAK Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2 lipca 2011
A ja swoja suknie wybralam wlasnie z moim P. ;D
I, mimo iz nie znosi chodzic po sklepach, byl bardzo zadowolony :)
Jestem tez pewna, ze jak zobaczy mnie 'zrobiona' na bostwo, to pomimo, iz wczesniej sukienke widzial, i tak szczeka mu opadnie z zachwytu ;D

Offline asiunia26 Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 11.06.2011
Witajcie.
Ja wystartowałam po suknię z moją mamcią kochaną, ale skończyło się na tym, że w końcu zadzwoniłam po mojego Narzeczonego ;) poprostu brakowało mi jego opini, w sumie cały proces nie trwał długo, gdyż przymierzona przeze mnie suknia okazała się moją wymarzoną. 
Ja wiem wiem są jakieś przesądy, ale . . .  tak jak powiedziała krysiAK on dopiero zobaczy mnie w całej okazałości w Dniu Ślubu  :)
Przecież to są nasi partnerzy, z nimi jesteśmy najbliżej i oni wiedzą, znają nas doskonale. 

Offline aside

  • nowicjusz
  • data ślubu: 09.07.2011
Mnie jest okrutnie trudno wybierać sukienkę bez Narzeczonego, tym bardziej, że w każdym innym temacie konsultuję swoją decyzję i nawet jak nie mam zgody to i tak lubię poznać jego opinię.
W przedmiocie sukienki, a także butów, fryzury, welonu Narzeczony nie tylko nie pyta o nic, ale wręcz denerwuje się gdy przy nim opowiadam do innych osób na ten temat.
Strasznie to trudne, ale z drugiej strony efekt tych moich samotnych dokonać będzie na pewno piorunujący, oby tylko nie uciekł mi w dzień ślubu  :o

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Ja najpierw wybrałam się z koleżankami. Tylko wiecie, nie byłam pewna czy dana suknia zachwyca je dlatego, że ja w niej tak zarąbiście wyglądam, czy po prostu one by siebie w takiej widziały. Potem wybrałam się z narzeczonym. Dzięki temu wiem co mu się podoba (ten błysk w jego oczach mówił mi wszytko ;). Ale byliśmy razem raz w 4 salonach. Potem stwierdził, że już nie będzie ze mną chodzić, bo chce mieć jednak jakąś niespodziankę. Dodatkowo jego rodzice się burzyli, że go w to angażuję (przesądy właśnie). No a ostateczne wybieranie odbyło się z moją mamą. Miała dokładnie taką samą wizję jak ja, więc obyło się bezkonfliktowo. I o dziwo dzielnie obeszła ze mną całe misato, choć zwykle jak mam sobie coś kupić to już w trzecim sklepie zaczyna się niecierpliwić.

Offline laponka Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: juz po:)
z facetem po sklepach  :) tylko nie to

Offline Precelek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011
Ja po moją sukienkę też poszłam z narzeczonym.
Myślę że to oczywiście zależy od faceta, ale mój jak najbardziej widział różnice między sukienkami, nawet najdrobniejsze i bardzo pomógł mi w ostatecznym wyborze. Ja akurat nie wierzę w takie przesądy, bo nasze dalsze życie zależy od nas samych a nie od tego czy jednak nas widziała przed ślubem w sukni czy nie hehe :)

Poza tym wydaje mi się, że po sukienkę najlepiej wybrać się z kimś przy kim się swobodnie czujemy, bo jednak nie wszystkie sukienki są na nas przypasowane jedne są za małe inne za duże a jeszcze inne podkreślają to czego nie powinny i chyba chodzi o to żebyśmy się nie krępowały, bo to nie nasza wina jak co leży. My zawsze z narzeczonym chodizmy razem na wszelkie zakupy i nie wyobrażałam sobie iść tam z kimkolwiek innym :)

Ale żeby choć trochę TRADYCJI (nie przesądów) stało się zadość to na przymiarkę idę ze świadkową, on zobaczy mnie dopiero w domu w pełnym umundurowaniu :)

Offline Lilea_com Mężczyzna

  • nowicjusz
Pomijając przesądy uważam, że mężczyzna na zakupach to zły pomysł. Dla niego wszystko jest białe i bezowate. Po drugiej sukience chce wracać do domu. Na tego rodzaju zakupy trzeba wziąć mamę lub przyjaciółkę i mierzyc, mierzyć, mierzyć.

Offline Precelek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011
to chyba indywidualna sprawa ... mierzenie wszystkich facetow jedna miarą jest krzywdzące.

Mój tak nie miał i myślę, że wielu innych też nie.
Osobiście lubie chodzic na zakupy z moim mężem, lepiej niz z kolezanka :P

Offline cherrypie Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: ..:: 2012/2013 ::..
Ja pierwszy raz  po suknię wybrałam się z koleżankami, na początku byłam strasznie zakręcona, tyle tych sukien było. Najgorsze jednak było to, że mi podobało się coś zupełnie innego aniżeli moim przyjaciółką. One chciały aby suknia była WOW, dużo swiecidełek, falbanek i dziwnych fasonów. Ja chciałam coś skromniejszego, ale mierzyłam suknie bo mnie prosiły. Udało mi się znaleźć suknię, tak zwany złoty środek pomiędzy tym co ja chciałam i pomiędzy tym co one chciały. Pięknie w sukni wyglądałam i na prawdę się w niej zakochałam. Po powroci e ze sklepu pokazałam fason mojemu Miśkowi, bo chciałam aby wyraził swoją opinię. Sukienka średnio mu się spodobała no i stwierdził, że on by mnie widział w tych samych falbaniastych wielkich i świecących sukniach co moje koleżanki dla mnie wybrały... blahhh Chciałam się z nim wybrac na zakupy po suknię, ale chyba sobie mysle, że najważniejsze co mi sie podoba i w czym dobrze sie czuje, przeciez to nie ona ja bede w tej sukni paradowac przez 12h :D Wiec moj zostaje w domu a ostateczny wybor sukni nalezy do mnie :) LoL

Offline angelicious Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 31.12.2011
Narzeczony zdecydowanie musi zostać w domu! Ta nutka tajemnicy, to jak będziemy wyglądać i jego ciekawość jest nie do opisania! No i nie mogę się doczekać momentu, w którym zobaczy mnie w tej sukience pierwszy raz! To już nie to samo, jak ją widział... Fakt makijaż, fryzura itd robi swoje... Ale to WOW...zdecydowanie wolę poczekać z nim do dnia ślubu!
I zgadzam się, że faceci mogą nie zrozumieć, że w pewnych fasonach jest nam po prostu lepiej niż w innych...

Offline Precelek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011
ja nie wiem co Wy macie za facetów.

Przecież facet to człowiek, a człowiek nawet o srednio wysokich lotach jest w stanie zrouzmieć, że to co na obrazku widać nie zawsze jest wygodne. Poza tym człowiek kochajacący jest też w stanie zrozumieć, że przez całe wesele Ty- panno młoda, musisz czuć sie wygodnie.

Sukienka w salonie, to nie jest ta sama sukienka, kótra bedize w dzien ślubu, w 90% te przymierzane są sa duże, za małe, za długie, za kortkie, niedopasowane.
Pewnie faceci, jak i kobiety, zdarzają się tacy co po sklepach średnio lubią chodzić. Ale jeśli lubi, to czemu by go nie zabrać ?

A po garnitur idą panowie sami, czy z Wami drogie Panie? i jesli z wami to dlaczego ?

Offline maggi-80 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 19-06-2010
Nie obrazcie sie dziewczyny, ale jak piszecie o chodzeniu po salonach slubnych z facetami to jedyne zo mi przychodzi na myśl to to, ze faceci coraz bardziej babieja...

Moj zobaczył suknie w dniu ślubu.. I nie z powodu tradycji, ale dlatego, ze mina przyszłego męża, gdy mnie zobaczył była bezcenna :D

Offline Precelek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011
każdy facet jest inny, podobnie jakk ażda kobieta. Nie do konca rozumiem stwierdzenie babieją ... myślała, że podziały płciowe typu co wypada a co nalezy, mamy już za sobą w XXI wieku.

Offline maggi-80 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 19-06-2010
Dobrze - robia sie coraz bardziej metroseksualni.. to bedzie bardziej scisle okreslenie.. ze jest inny to wiem - kwestia charakteru, a wybieranie sukienki slubnej z PM to nie kwestia charakteru tylko dziwnego biegu ewolucji - maseczki na twarz, rozowe ciuchy, stringi - jeszcze pare lat tamu bylo to jakby "zarezerwowane jako atrybut kobiecosci"..

Offline Buuuś Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 07.07.2012
Mój mężczyzna nie ma za dużej cierpliwości do chodzenia po sklepach / a tym bardzoej salonach ślubnych/ i stwierdził, że woli pozostawić wybór tylko mi :) bo nie chce się denerwować i po 3 sukienkach wracać do domu bo mu się nudzi  ;) mi z kolei jest to na rękę bo po sukienkę wybiore się z mama i chciałabym aby zobaczył mnie w sukni dopiero w dniu ślubu - nie dla tradycji tylko tak poprostu bo tak  ;) więc oboje się zgadzamy i każdemu z nas pasuje :)
Inną kwestą jest to co by było gdyby sukienka, w której się zakochałyście i wiecie że to własnie TA, kompletnie nie  podobała by się narzeczonemu? Dla was dużo smutku bo waszym zdaniem jest cudna , a on twierdzi że beznadzieja i żle wyglądacie?  Może tak być bo ma swoje zdanie - a jak zobaczy was w sukni dopiero w dniu ślubu to już nie ma całej sprawy bo będzie zauroczony całym dniem i wami a nie tam suknią a poza tym i tak za późno by było, a wy macie waszą ukochaną sukienkę  ;D
Każy ma inny charakter i nastawienie - i kobiety i mężczyźni - więc poprostu trzeba rozmawiać ze sobą i znaleść kompromis. Każda para jest indywidualna i we co dla niej najlepsze bo się dobrze znają :)

Offline Precelek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2011
Buuś tak sobie myślę, ze jak facet nie chodzi po salonach i nie widzi innych sukien, to nie ma chyba "upatrzonej" sukienki, jakiegoś okreslonego wzoru, bo po prostu nie miał okazji tych fasonów poznać :) więc bez obaw, bedziesz dla niego najpiękniejsza :)

maggi-80 mi nie chodzi o metroseksualość mężczyzn, wydaje mi sie, ze nie trzeba byc "niemęskim" żeby przejśc sie po salonach slubnych z narzeczoną. Jak ja chodziłam za swoją sukienką, coraz cześciej mijałam się w przebieralniach z parami. Nawet panie w salonach mowiły, że to coraz powszechniejsze zjawisko.

Ja poszłam z moim narzeczonym przeglądać sukienie dlatego, że najlepiej czułam się  jego towarzystwie, najbardziej komfortowo. Nie każdy ma taka przyjaciółkę przy której może paradować w gaciach czy staniku. a  jeśli on nie mógł w szłam sama.
Sukienka, którą przymierzyłam i wybrałam o wiele sie różniła od tej mojej, uszytej na mnie. Była dopasowana, miała zmienione klika rzeczy.

Poza tym jeśli organizuje się wesele głownie we dwoje, wybór sukni czy garnituru równiez powinien byc poniekąd wspolny, wówczas łatwiej jest zrozumieć dlaczego druga osoba zastanawia sie nad tym garniturem/suknia za 3000 a nie za np 1500. Większe zrozumienie drugiej osoby.

Jeszcze mi tak przychodzi do głowy ... jak to jest?
Jesli my możemy iść pomóc, a najczesciej i wybrać narzeczonymu garnitur, to czemu on nie może iść z nami obejrzec sukni?
Oni babieją a my  mężniejemy wybierając garnitury?
Czy może nam-kobietom w slubnych wyborach wolno wszystko?

czasem mam wrażenie, że panny młode zapominają  o tym, że ten dzień dotyczy także mężczyzny. Chcą mieć wymarzony dzień i wymarzonego męża, nie zwracając uwagi na to czego on chce. a on, czesto z wygody odpowiada, że mu "obojętnie", bo próba wniesienia swojego zdania kończy sie kłótnią.

Offline maggi-80 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 19-06-2010
Jeszcze mi tak przychodzi do głowy ... jak to jest?
Jesli my możemy iść pomóc, a najczesciej i wybrać narzeczonymu garnitur, to czemu on nie może iść z nami obejrzec sukni?
Oni babieją a my  mężniejemy wybierając garnitury?
Czy może nam-kobietom w slubnych wyborach wolno wszystko?

czasem mam wrażenie, że panny młode zapominają  o tym, że ten dzień dotyczy także mężczyzny. Chcą mieć wymarzony dzień i wymarzonego męża, nie zwracając uwagi na to czego on chce. a on, czesto z wygody odpowiada, że mu "obojętnie", bo próba wniesienia swojego zdania kończy sie kłótnią.

Mi sie wydaje, że jedno nie ma nic do rzeczy z drugim.  Moj mąż powiedział, że chciałby żebym była w sukni białej, a nie jak on to mówił żóltej. Miałam jasny ecru, ale pokazałam mu kolor sukienki, żeby się wypowiedział czy to dla niego żółty czy nie. Powiedział, że to biały :D Co do kroju jestem zdania, że że fajniejsze są niespodzianki. No chyba, że para ma kompletne różnie poczucie estetyki.

Zawsze kobiety pomagały w ubiorze faceta, bo niewielu mężczyzn się na tym zna... znam kilku takich, którzy potrafią sami sobie dobrać garnitur i kupowali sami, bez narzeczonej.

Każdy ma prawo do własnego zdania, dla mnie i mojego męża było naturalne, że zobaczy suknię na błogosławieństwie. Ma to swój urok, swoją magię.

Offline Buuuś Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 07.07.2012
Precious przychylam się do Twojego zdania - z resztą gdzieś juz kiedyś o tym pisałyśmy na jednym z wątków. Wybierając sukienkę trzeba iść z osobą która nam doradzi, powie szczerze czy dobrze wyglądamy i z którą dobrze sie czujemy :) A nie jeden face ma lepszy gut niz babeczka. Więc nie myślmy stereotypowo i niech każda idzie z kim chce :) czy to mama, tata, narzeczony, przyjaciel czy przyjaciółka, sąsaidka albo nawet i samemu :)

Offline tommcia Kobieta

  • nowicjusz
sama bym się nie odważyła podjąć decyzji :)

Offline Pandi Kobieta

  • maniak
Kazda para ma swoje schematy i juz. Nie mozna narzucic czegos i generalizowac.. Ja osobiscie bylam z mama wybierac i w sumie idealnie mi doradzila - nie zaluje.