e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Przyjaciółka  (Przeczytany 3673 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Dorka

  • użytkownik
Przyjaciółka
1 marca 2006, 09:07
Zastanawiałam się, czy zakładać taki temat, ale naprawdę, nie mam kogo spytać się o poradę. Mam jedną, ale wspaniałą przyjaciółkę, juz od wielu lat i postanowiłam, że poproszę ją na świadka na moim slubie. Moj Z oraz rodzina i znajomi byli trochę zdziwieni moją decyzją, poniewaz jak zauwazyłam, w moich stronach najwidoczniej uznaje się wybieranie na świadków kogoś z rodziny. Ja jednak uparłam się. Powiadomiłam ją o zaręczynach i o kolejnych przygotowaniach. Jednak nie widziałam u niej szczególnej radości z powodu mojego wesela. Mówiła, że jak się wyprowadze to nasz kontakt na pewno się urwie, bo ja sobie znajde nową przyjaciółkę w moim nowym miejscu zamieszkania i będę z nią mówić jedynie o dzieciach (???). Ale ja sie nie wyprowadzam na antypody, tylko do miejscowości oddalonej o 18 km i będę przecież odwiedzac rodzinę, a ona będzie mieszkać niedaleko.  Jestem rozżalona, że ona tak mówi, jakby lekceważyła sobie naszą przyjaźń, którą ja sobie bardzo cenię. I zaczęłam się wahać, czy poprosić ją na świadka. Nie wiem już co robić. Prosić czy nie?
 poradźcie coś pliss  :(  :(  :(

Offline azzurra

  • maniak
Przyjaciółka
1 marca 2006, 09:30
Mnie dziwi reakcja przyjaciółki. Zamiast cieszyć się Twoim szczęściem, myśli o sobie, to egoizm.
Poza tym poddaje w wątpliwość szczerość i trwałość przyjaźni z Twojej strony. Ale może właśnie prosząc ją na świadka przekonasz ją, jak wiele dla Ciebie znaczy jej przyjaźń.

To trudna decyzja, ale zobaczysz, że wszystko jakoś się ułoży. ;)

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Przyjaciółka
1 marca 2006, 10:27
a ja w ogóle sie nie dziwie, bo taki scenariusz przerabiam ze swoja przyjaciółką...
 u mnie jest tak, ze Kamila widzi, ze wszystko zaczeło się u mnie obracać wokół ślubu i ze nie mam juz na nią czasu (trochę i prawda). Też myśli, ze po ślubie wszystko siię popsuje... nie potrafi z siebie wykrzesac zadnego entuzjazmu i radości z mojego szczęscia....Ale rozumiem ja... Ostatnio, gdy zaangażowałam ja w przygotowywanie zawieszek popsuł sie jej tak humor, ze juz myślałam, ze mnie zje żywcem...
Myślę, ze gdybym była sama a wszyscy wokół brali by śluby, to też bym sie tak czuła, wiec nie mam do niej żalu.

Myślę, Dorka, ze jak najbardziej powinnaś wziąć ją na świadka- przeciez zdecydowałaś sie na to ze wzgledu na to co was łączyło przez cały czas. Myśle, ze warto jej pokazać ze jest wazna i ze to sie nie zmieni po ślubie. Jestem pewna, ze wkrótce zmieni swoje nastawienie! ja ze swoja Kamila pogadałam - powiedziałam, zę boli mnie jej zachowanie, przeciez jesteśmy przyjaciółkami...Obie sie poryczałyśmy i wyjaśniłyśmy nasze reakcje i oczekiwania...Mimo ze jeszcze Kamila łapie fochy, to jednak obie juz wiemy czym to jest motywowane - i na tym polega przyjaźń.

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Przyjaciółka
1 marca 2006, 10:38
Skąd ja to znam... :(
Dziewczyny, a czy nie wydaje się Wam, że są po prostu zazdrosne? Teraz my myślimy tylko o jednym, bo tak jest, bo czeka nas najważniejszy dzień w naszym życiu. Wszytsko kręci się koło naszych osób. Wiele tematów schodzi coraz częściej na temat ślubu i wesela. Tylko bardzo przykro jest kiedy się o czymś mówi, a bliska osoba nie powie nam, że np. ładną mamy sukienkę, obrączki itd. :(
Dorka pomysl nad tym, żeby poprosić ją na świadka, może to tylko taka chwilowa niechęć.  :)  U mnie też będzie świadkiem moja przyjaciółka. :)

Offline groszek

  • maniak
Przyjaciółka
1 marca 2006, 10:47
Ja tak mam z moim przyjacielem, który jest.... no domyslcie się same.
W każdym razie odkąd wie o moim ślubie czuje się zepchnięty na dalszy plan, właściwie czuje się zepchnięty odkąd jestem w stałym związku. ale jak on przezywa różne związki, mniej czy bardziej burzliwe, to ja cierpliwie czekam , aż sobie o mnie wreszcie przypomni.
Teraz, gdy mówię mu, co załatwiam, co mi jeszcze zostało on się tak lekceważąco wyraża, a że wesele to zlot ciotek, a że orkiestra to gra do kotleta, a że...., a że.... Mówi, że po slubie to już w ogóle nie znajdę dla niego czasu itp... itd...
Też myślałam o poproszeniu go na świadka, ale się rozmyśliłam, wybrałam brata. On przynajmniej jest tym wszystkim ucieszony, a mój przyjaciel... raz lepiej, raz gorzej.

Nie mam jakiejś bliskiej koleżanki, która wyszłaby za mąż, ale mam kilka, które urodziły i dla nich rzeczywiście, inny temat jak pieluszki, wyrzynanie ząbków i przecierane zupki się nie liczy... Ale nie są to bliskie przyjaciółki, więc nie czuję, ze jakąś straciłam. Jedno wiem- koleżanki, które zostają matkami odchodza do innego świata.

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Przyjaciółka
1 marca 2006, 10:53
heh...
Ja tez mam taka kolezankę - wszystkie wakacje spędzałam u niej. Ale jak urodzilo sie jej pierwsze dziecko, po prostu okazało sie , ze nie mamy wspólnych tematów. Tzn. ja z rozkosza mogłam słuchać o nowych poczynaniach Mateuszka- a to ile zjadł, a to ile razy zrobił kupę itd. Ale myślę, ze Dorota nie była chyba usatysfakcjonowana moimi achami i echami (bo na zadne porady w tym kierunku jeszcze mnie nie stać  :wink: )... Czułam sie jak taka smarkula co ma jeszcze wsiu bździu w głowie. Widziałam, ze w ogole ja nie interesuja moje opowieści o studiach i imprezach... No i teraz kontakt jest ograniczony.
to jest faktycznie inny świat...

Offline Dorka

  • użytkownik
Przyjaciółka
1 marca 2006, 11:41
Dzięki dziewczyny za rady  :D

Marto, zastanawiałam się, czy Ty właśnie nie jestes najbliżej racji. Czy to nie jest częściowo zazdrość. Pamiętam, że jak zaczęłam nosić pierścionek zaręczynowy, to nie podtykałam go nikomu pod nos a w szczególności przyjaciółce. Nie chwaliłam się, ona sama go zauważyła, pogratulowała oczywiście, ale bez entuzjazmu. Potem widziałam wiele razy, że przypatruje się pierścionkowi. Krepuje mnie to i zdarza mi sie go nie nosic przy niej, chociaż nie powinnam tak robić  :( .

Myślę, że nasz przyjaźń będzie lekko wystawiona na próbę. Fakt, zbliża się wesele i jak mam op tym nie mówić, a w szczególności z jedyną przyjaciółką. Nie moge tego ot tak, wykreśli z naszych rozmów, bo ślub zmieni wiele w moim życiu.

Przyznam, że do tej pory, miałysmy bardzo podobne sytuacje życiowe. Obie studiujące, nie pracujące, mające facetów, podobne rodziny itd. A teraz się to zmieni, bo ja wychodzę za mąż, wyprowadzam się i mam większa motywacje w szukaniu pracy.

Macie rację, jak poprosze ja na świadka to będzie bardziej zaangazowana w przygotowanie uroczystości. Licze bardzo na to, tym bardziej, nie mam żadnej kobiety w moim wieku w rodzinie, ani znajomej, której bym ufala. A z mamą o wszystki nie pogadam, jak z nią, to oczywiste.

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Przyjaciółka
1 marca 2006, 12:17
To wszystko zazdrość bo jakby to ich dotyczyło to musiałoby się im przyklaskiwać ale jak to dotyczy nas to niestety.... to dziwne ale jeszcze niektóre dziewczyny myślą że kto pierwszy ten lepszy i nie moga znieść że one nie są ...  :evil: to przykre że czasem najpiękniejsze chwile w życiu "psują" przyjaźniechoć to tylko świadczy o tych drugich osobach że są niedojrzałe.

Aniołku co do twojej sytuacji też mioałam taką "przyjaciółke" poznała chłopaka zwykłego pracownika od łopaty jak to się mówi mnie to nie przeszkadza ale jejnajwyraźniej tak bo ni z gruchy nie z pietruchy założył swoją firmę ...a ona  :evil: nos do góry i ani sie odezwie ani nic ... swego czasu można było z nią konie kraść a teraz kasa kasa kasa ... nawet jej nie zaprosiłam na wesele ... skoro ma sie za kogoś lepszego a mnie za gorszego  :luzak:

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Przyjaciółka
1 marca 2006, 13:41
Cytat: "Dorka"
Marto, zastanawiałam się, czy Ty właśnie nie jestes najbliżej racji. Czy to nie jest częściowo zazdrość.


Ja ma takie odczucia. Wiem, że to bardzo przykre... :(

Offline Dorka

  • użytkownik
Przyjaciółka
1 marca 2006, 16:33
Ciężko mi to przyznać, ale to jednak zazdrość jest, ale taka niespecjalnie szkodliwa moim zdaniem.
Przyznam się, że jak się dopwiedziałam o zaręczynach pewnej koleżanki, która chłopaka ma od 13 miesięcy, to aż mnie zgięło ze zdziwienia. Poczułam lekką zazdrość, bo ja chodziłam już z moim nieporównanie dłużej i pierścionka nie mogłam się doczekać  :( ale to trwało tylko chwilkę,  bardzo się ucieszyłam i pogratulowałam szczerze z całego serca.

W moim otoczeniu w ogóle nie ma pędu do małżeństwa. Ja na weselu nie byłam od 12 lat  :mrgreen:
a moja przyjaciółka też bardzo chętnie wyszła by za mąż, ale jak twierdzi, nie pracuje i warunków nie ma. Ale wszystko się powoli u niej tez układa, i jestem pewna że za roczek to ja będę bawic sie na jej weselu!  :mrgreen:

Offline groszek

  • maniak
Przyjaciółka
1 marca 2006, 21:37
Ja poczułam ukłucie zazdrości, gdy zaręczyła się kuzynka mojego Misia. Taka "gówniara" (wówczas 19 lat), od niecałego roku z chłopakiem i się zaręczyli. Myślałam- ale są siebie pewni i mają konkretne plany na przyszłośc, nie to co mój... taki niezdecydowany, 3 lata razem i nic nie zapowiada się na konkretne decyzje.
Aż tu owa kuzynka wpadła z narzeczonym i... donosiła ciążę, urodziła córeczkę, dzidzia ma już 3 miesiące, a oblubieniec jakoś nie kwapi się z zawarciem małżeństwa.  A to wymawia się brakiem kasy, a to brakiem czasu (praca), a to innymi powodami. :? Niby są razem, ale współczuję dziewczynie- jej zależy na ślubie, ale co mam zrobić? Postawić ultimatum, że teraz, albo "do widzenia"? A jeśli powie "do widzenia"? Sytuacja nie do pozazdroszczenia.

Dlatego cieszę się, że myśmy czekali, zaręczyliśmy się po 4 lata znajomości. Myślę, że nie było w tym nic pochopnego.

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Przyjaciółka
1 marca 2006, 23:08
Cytat: "Dorka"
Ciężko mi to przyznać, ale to jednak zazdrość jest, ale taka niespecjalnie szkodliwa moim zdaniem.


Niby nie bardzo szkodliwa, ale jak bolesna... :(  Kiedy jest się szczesliwym, a bliskie Ci osoby mówią, że np.: takie obrączki to są nie za bardzo, taka sukienka to mi się wogóle nie podoba. Albo np.: ten fotograf jest super (jeszcze go nie wybraliśmy, bo nie wiedzieliśmy jak się z kasą wyrobimy), a gdy juz go zamówlismy to nagle zrobił się beznadziejny. Przecież to jest przykre. :(

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Przyjaciółka
2 marca 2006, 08:47
Oj dziewczyny nie zazdroszcze Wam takich przyjaciółek....Też odnoszę wrażenie, że to chodzi głównie o zazdrość (czuje to głównie od strony koleżanek ze studiów). Myślę, że jak poprosisz swoją przyjaciółkę o świadkowanie Ci poczuje się doceniona i być moze wykaże więcej entuzjazmu.
Pamiętam jak w grupie naszych znajomych i przyjaciół powiedzieliśmy o naszych zaręczynach (2 lata temu) - jeden koleś zaczął śmiać nam się w twarz i powiedział, że jestesmy gówniarze a o takich sprawach myslimy! I w ogóle jeszcze niby w żartach powiedział pare przykrych rzeczy o których po dziś dzień pamiętam...to było okropne...wszyscy byli bardzo szczęśliwi, szczególnie nasi najbliżsi przyjaciele a ten jeden palant popsuł mi humor na ładnych pare dni :/ Ostatnio jednak, jak był u nas na parapetówce gadał z moim Tomkiem i mówił mu, że ciągle pamięta (!) jak głupio się zachował tamtego dnia i strasznie jest mu z tego powodu głupio, bo teraz sam zastanawia się nad zaręczynami...
Moj psiapsiółka, Magda od samego początku bardzo się cieszyła z naszego ślubu więc nie miałam wątpliwości jak prosiłam ją o bycie moja swiadkową. Może jest to związane z tym, że jej jeszcze nie w głowie wesela, śluby...jak ona to mówi ma na to jeszcze całe życie więc nie zazdrości nam całego tego zamieszania. Wspiera mnie jednak w przygotowaniach, dopytuje o wszystkie szczegóły doradza...taka przyjaciółka to na prawdę skarb :)

Offline Dorka

  • użytkownik
Przyjaciółka
2 marca 2006, 09:01
Dziubasku, gratuluję Ci przyjaciółki! taka osoba jest niezwykle cenna.

Ja mam nadzieję, że już więcej nie usłyszę tonów zazdrości w głosie mojej psiapsiółki, bo nie wiem czy wytrzymałabym. Ona nie jest taka, by psuć ludziom radość świadomie.
Poczekam, pomyślę, przyjrzę się naszym relacjom...jestem dobrej myśli  :mrgreen:

Offline azzurra

  • maniak
Przyjaciółka
2 marca 2006, 09:18
Hmmm... ja jakoś do tej pory nie spotkałam się z żadną reakcją, ktora nosiłaby znamiona zazdrości. I oby tak dalej!

A poza tym, to chyba trzeba odróżnić zazdrość od zazdrości. Bo może być taka: "ale Ci fajnie, ja też bym chciała, ale nie mam, to pocieszę się z Tobą" albo taka: "Ty masz, ja nie, a też chcę, więc Ci popsuję Twoją radość z tego".

Pierwsza jest moim zdaniem taka "ludzka", nieszkodliwa. A druga... co to za przyjaciółka, kiedy tak się zachowuje?

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Przyjaciółka
2 marca 2006, 11:01
Dziubasku gratuluję Ci Twojej przyjaciółki! Faktycznie to skarb, jakich mało w naszych czasach. :)

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Przyjaciółka
3 marca 2006, 16:02
Cytat: "Marta"
Dziubasku gratuluję Ci Twojej przyjaciółki! Faktycznie to skarb, jakich mało w naszych czasach.


Dziękuję... przekaże Magdzie :D To świetna dziewczyna- mam szczęscie, że ją znam :D

Na prawdę w dzisiejszych czasach bardzo trudno o przyjaciół. Ja mam niestety bardzo wąski krąg osób które mogę nazwać z czystym sumieniem "przyjaciele" (3-4 osoby) ale odkąd poznałam wagę przyjaźni staram się o nich dbać i pielęgnować naszą przyjaźń. Na studiach myślałam, że ten krąg sie poszerzy, ale niestaty- jakoś nawiązywanie trwałych znajomości mi po prostu nie wychodzi  :| Mam wrażenie, że teraz relacje buduje się tylko ze względu na jakieś korzyści.... a nie tak po prostu, z czystości serca  :serce: Mogę powiedzieć, że wszyscy znajomi, przyjaciele z którymi spotykam się regularnie bo po prostu lubimy w swoim towarzystwie przebywać to znajomości z czasów liceum.. i to nawet nie z klasy tylko spotkanych gdzieś tam przy okazji realizacji wspólnych zainteresowań. Czy wy też macie wrażenie, że o prawdziwych przyjaciół teraz jest co raz trudniej?? :roll:

Offline Elzu

  • użytkownik
Przyjaciółka
15 marca 2006, 12:21
Ja na szczescie mam calkiem odwrotnie, moja jedyna i ukochana przyjaciolka jest w Polsce, a ja w Anglii, pomimo to wspiera mnie bardzo mocno w tym czasie przygotowan, zasypuje mnie fotkami sukni, fryzur makijazy... szuka dla mnie dobrej kosmetyczki, itd. :) I mimo, ze swiadkowa bedzie moja siostra, to przyjaciolka zorganizuje mi wieczor panienski :) Juz nie moge sie doczekac!

Offline Sylvi Kobieta

  • Administrator
  • maniak
Przyjaciółka
20 marca 2006, 11:59
Cytat: "dziubasek"
Czy wy też macie wrażenie, że o prawdziwych przyjaciół teraz jest co raz trudniej??

Mam podobne doświadczenia. Wydaje mi się, że im człowiek starszy, tym mniej prawdopodobna prawdziwa przyjaźń.
Z każdym rokiem trudniej (mi przynajmniej) jest zaufać nowo poznanym ludziom w takim stopniu jak moim starym przyjaciołom. Zazwyczaj ci "nowi" pozostają po prostu znajomymi. Smutne to, ale niestety ptrawdziwe.

Cytat: "dziubasek"
Mogę powiedzieć, że wszyscy znajomi, przyjaciele z którymi spotykam się regularnie bo po prostu lubimy w swoim towarzystwie przebywać to znajomości z czasów liceum..

Dziubasku, u mnie jest identycznie. Tyle tylko, że moje licealne przejaźnie zostały na południu Polski (jedna nawet wyemigrowała do Londynu), no a mnie rzuciło na daleką północ :? (strasznie cierpię z tego powodu). W związkuz odległością widuję się z moimi Babeczkami bardzo rzadko, ale wiem, że nawet jakbyśmy się nie widziały całe miesiące, to jak jużsię spotkamy wszystko jest po staremu. I to jest najcudowniejsze.

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Przyjaciółka
20 marca 2006, 14:48
Cytat: "Sylvi"
Z każdym rokiem trudniej (mi przynajmniej) jest zaufać nowo poznanym ludziom w takim stopniu jak moim starym przyjaciołom. Zazwyczaj ci "nowi" pozostają po prostu znajomymi

hmmm skąd ja to znam ? :roll: Moi przyjaciele na szczęście są jeszcze przy mnie (oprócz Grzesia, naszego przyszłego świadka, ale jego nieobecność jest czasowa i wróci do nas już w lipcu :D ) ale wszyscy są jeszcze bardzo młodzi więc czas pewnie pokaże dokąd ich życie zaniesie... strasznie się boję rozłąki z nimi... i nawet jak teraz Madzia wspomina o tym, że po jej studiach najlepiej będzie szukać pracy gdzieś w krajach skandynawskich to aż mnie ciary przechodzą :( Wierzę jednak, że nawet jak los nas gdzieś porozrzuca to będziemy od czasu do czasu spotykać, się tak jak Ty Sylvi ze swoimi psiapsiółkami, i wszystko będzie po staremu!! Mam takie doświadczenie z moją przyjaciółeczką...z podstawówki! Od liceum jest już w Stanach, teraz studiuje na Harvardzie- spotykamy się raz na 2-3 lata i choć wiem doskonale że obie się pozmieniałyśmy i praktycznie się nie znamy (ile można napisac w mailach? nawet częstych...) to ilekroć się spotkałyśmy to było po staremu. Jakby w ogóle nie wyjeżdżała... dziwne :P Hihi Marta przyjedzie na moje wesele... już się nie mogę doczekać!! minie dokładnie 3 latka odkąd się nie widziałyśmy!!

Offline Dorka

  • użytkownik
Przyjaciółka
22 marca 2006, 09:41
Święta racja - o dobrych przyjaciół jest bardzo trudno...od razu nie wie się, kto jaki jest i czy zasługuje na przyjaźń...

Ja mam ten problem, że nie zaprzyjaźniem się łatwo, bo nie wiem, czy mogę niedawno poznanej osobie zaufać....ale tego chyba nikt nie wie

Boję się utraty tej mojej jedynej przyjaciółki...jest świetną kobietą i nie chcę jej stracić...
Poprosiłam ją już na świadka, zgodziłą się z radością!!!
wszystko jest już ok, bardzo mi pomaga w przygotowaniach, mogę z nią obgadać każdy temat. Jestem very happy!!!  :mrgreen:  :mrgreen: