e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: z trenem czy bez  (Przeczytany 19262 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline ździebło

  • użytkownik
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 18:55
słuchajcie wróciłam właśnie z wyprawy po salonach ślubnych. Planowałyśmy z mamą całkiem co innego, a w końcu skończyło się na tej wyprawie. Uparłam się na suknie z trenem, ale jedna pani powiedziała mi, że z trenem czasami są problemy i że lepiej jest mieć dłuuugi welon, a potem odpiąć tą najdłuższą część. Co Wy o tym myślicie? Czy rzeczywiście z trenem są problemy. Oczywiście chodzi mi o podpinany tren, bo przeciez jakos trzeba tanczyc, nie? ;)

Offline Antalis

  • Chuck Norris
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 19:00
Ja będe mieć tren , nie taki długaśny tylko taki niewielki.Teraz suknie sa tak szyte że nic nie sprawia problemu.Ja na weselu bede mieć go upięty ( spiety też świetnie się prezentuje - to jakbym miala druga suknie ) a w Kościólku i na sesji będe miała go rozpuszczony i w całej okazałości.
Dlugi welon to nie to samo co tren ... dla mnie to nie są substytuty.Welon bedzie przeszkadzał a i sciagniesz go pewnie dopiero po oczepinach a sukne bedziesz miec do samego konca wesela.

Ja jestem ZA trenem :D

Offline ździebło

  • użytkownik
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 20:36
Ja też jestem za trenem, ale dzisiaj zwątpiłam troszkę. Dlatego pytam co o tym myslicie:)

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 20:50
pewnie , ze to coś innego długi welon, a tren. Ale długiego welonu absolutnie nie ma sie założonego do oczepin!!!!Odpina sie tą długą częsc, a jesli nie jest to taki odpinany, to trzeba mieć inny, dodatkowy. Długi welon, to jak tren - tylko do kościoła, bo potem nie wygodnie.
A jesli tren, to też dla mnie tylko odpinany. Niecierpię tych kuprów!

Offline Antalis

  • Chuck Norris
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 20:52
Ja bede miec taki który nie zniekształci mojej sukni, delikatniutki i genialnie wtapia sie w suknie nie tworzac kuperka bo sama go nie lubie :D

Offline Agnieszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.08.2005
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 21:49
Ja miałam tren i byłam bardzo zadowolona.Oczywiście poprosiłam Panią w salonie żeby zrobiły mi takie porządne tasiemki żeby wytrzymywały podczas tańca, i wytrzymały....

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 21:57
pitolenie..

ja miałam baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dlugi tren i wcale nie wspominam tego jako męczarni.... kwestia dobrego uwiązania.. ja miałam podwójne troczki i było ok...

Offline groszek

  • maniak
z trenem czy bez
22 lutego 2006, 22:02
Bez trenu! Nie chcę by mi się cokolwiek ciągało, jak będę szła do ołtarza. Nie wyobrażam sobie "zamiatać" kościoła moją suknią, ani chodnika przed kościołem z gołebich kup! Mi też babki w salonie mówiły, że treny sa niepraktyczne. Chyba, że się nazywasz Diana Spencer i jedziesz do ślubu karetą, wtedy tren możesz mieć 10 m długości ;)




 

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 07:42
Ja tez będe miała tren i to spory :)   :twisted: ale to tylko raz w życiu zresztą to tylko do kościoła ewentualnie na zdjęcia potem go się podczepia na 2 razy i ślicznie wygląda z tyłu :)

Offline groszek

  • maniak
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 07:50
A ile więcej waży suknia z trenem?

Offline Misia

  • zapaleniec
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 09:09
ja ucinam tren...od mojej doloreski....bo jak zdejmie sie halke  to upiety tren wtedy brzydko wyglada....a wersja sexy dla mojego mężusia będzie..czyli bez halki po oczepinach.....wiec ucinam go

moim zdaniem przysukniach typowo balowych ślubnych...nie wydziwianych jak moja:0...to ren ładnie wygląda...dodaje szyku:)

Offline azzurra

  • maniak
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 12:52
Tren! Bo ile razy w życiu masz okazję założyć suknię z trenem? Tylko raz!
Chodników zamiatać nie trzeba, bo przecież można kogoś poprosić, żeby go te kilka minut poniósł, a na podłodze w kościele zazwyczaj kładzie się dywan...

A co do welonu... Te długie zahaczają o wszystko, źle się układają, cały czas trzeba się nim zajmować. A poza tym, moim zdaniem, najładniej wyglądają krótsze, dodają lekkości całej kreacji.

Offline aniula

  • entuzjasta
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 20:06
Zgadzam się z azzurra że nie będzie więcej okazji do założena sukni z trenem, a on wcale nie musi być kilometrowy  :)
Przy przymiarce sukni z trenem najlepiej sprawdzić jak wygląda po podwiazaniu ( "ja też nie lubię kuperków") i czy jest nam wygodnie.

Offline ździebło

  • użytkownik
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 20:20
Ja też twierdzę, że raz w życiu jest taka okazja, żeby założyć suknię z trenem. Jedna babeczka w salonie powiedziała mi, że czasami dziewczyny żałowały, że nie wzieły sukni z trenem. A tren w sumie nie musi być bardzo długi.

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 21:29
tren, tren i tylko tren!!!! ja tam mam metrowy.....i nic mi nie bedzie zamiatał..i  w ogóle bedzie cool :mrgreen:

Offline Ecia

  • uzależniony
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 21:43
Ja też jestem zdecydowanie za trenem :D On wcale nie musi byc ciężki - jedna z sukien, którą przymierzałam miała tren tylko z wierzchniej warstwy - szyfonu i był on dość krótki. Układał się ślicznie na ziemi, a po podpięciu nie robił się "kuperek", tylko z tyłu układał się w śliczne fałdy :D Jakby były dwie suknie :D
Ta suknia to na razie mój numer jeden - Vivien model Damma :) Gdyby ktoś znalazł jakieś ładne zdjęcie to bardzo proszę, ja mam tylko takie, które nie oddaje uroku sukni...

Offline ździebło

  • użytkownik
z trenem czy bez
23 lutego 2006, 22:26
Ja właśnie dzisiaj też widziałam suknię z trenem z szyfonu. Super to wyglądało. Po podpięciu też układało się bardzo ładnie.

Fajnie, że większość z Was jest za trenem. Może i są jakieś utrudnienia, ale stwierdzam, że nie ma co rezygnować z niego :) Już nie mam dylematu jeśli chodzi o tren:) Szczególnie, że widziałam dzisiaj właśnie ten z szyfonu (wcześniej takiego nie widziałam)

Offline PaulinaG

  • użytkownik
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 08:13
Ja rownież będę miała suknie bez trenu :)
Moja bratowa i kuzynka miały tren i stwierdziły że to przeszkadza, owszem podobaja mi się takie suknie ale to nie dla mnie :P

Offline sylwka

  • bywalec
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 09:54
Tren wygląda bardzo elegancko - nie mam nic przeciwko sukniom z trenem. Osobiście jednak wolę suknię bez trenu, moja jest z trenem ale będzie tak przerobiona, ze tren zniknie a sunkia i utraci swojego uroku :D

Offline Kaśka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 10.06.2006
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 10:08
Ja też będę miała tren bo prosta i elegancka suknia dobrze wygląda z ternem a Pani w CMS powiedziła, że panna młoda ma przede wszystkim wyglądać a wygoda to potem. Treny zazwyczaj upina się na dwóch troczkach i naprawdę przy dobrze skrojonej sukni nie traci fasonu a wręcz go zmienia.

Offline monika_mb Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 29 lipiec 2006
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 10:14
A ja uważam, że wszystko zależy od sukni no i oczywiście od tego, czy kobieta dobrze będzie się z nim czuła...moja suknia jest akurat w takim stylu, że długaśny tren absolutnie (moim zdaniem) by do niej nie pasował (rozszerzane rękawki i długi tren to chyba już za dużo :) ) Moja ma tylko w miejscu trenu taką "wypustkę" na parę cm, tzn. nie jest to tren, ale suknia jest z tyłu delikatnie dłuższa :) Ale czy czułabym sie dobrze jakby coś ciągnęło się za mną..?? W sumie to nie wiem, wszystkie suknie, na których zawiesiłam oko i akurat przymierzałam były bez trenu :) Może podświadomie tak się działo :)
Niestety nie mogę znaleźć żadnego zdjecia, które by ładnie to przedstawiało - najbardziej to chyba widać na tym środkowym :)

Offline groszek

  • maniak
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 10:44
Cytat: "Kaśka"
Pani w CMS powiedziła, że panna młoda ma przede wszystkim wyglądać a wygoda to potem.



Pozwolę się z tym nie zgodzić. Jak wyobrażacie sobie cieszyć się tym (z założenia) najpiękniejszym dniem w zyciu, jeśli cierpisz w ubraniu? Czy chodząc w obcierającym bucie jesteście w stanie myśleć o czymś innym, niż o tym, żeby czym prędzej go zdjąć??
Podobnie z suknią- wpijające się fiszbiny nie są, jak dla mnie czymś, co koniecznie chciałabym zapamietać z dnia swego ślubu.
Pisałam przedwczoraj, że baba z jednego salonu kazała mi kupić 2 rozmiary za małe body ściskające. "Takie, żeby aż bolało, jak się zakłada, ale za to, jak wyprostuje!".
DZIEKUJĘ, POSTOJĘ!  Przecież czymś takim można zemdleć  :x
To się wpija w ciało, zaburza krążenie krwi i limfy (prędzej bym spuchła).

Tren z tych wszystkich "niewygód" jeszcze jest najmniej kłopotliwy, bo przynajmniej noszego go nie boli.

Offline aniula

  • entuzjasta
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 12:28
Cytat: "groszek"
"Takie, żeby aż bolało, jak się zakłada, ale za to, jak wyprostuje!".


Nienormalna ta baba! :evil:  Nie wyobrażam sobie żebym sama się skazała na takie katusze, bo zamiast cieszyć się weselem i dobrze bawić, czekała bym z utęsknieniem żeby się szybko skończyło. Niezbyt miłe wspomnienia ze ślubu. :?

Offline azzurra

  • maniak
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 12:36
Tylko na mnie nie krzyczcie...
Ja się z tą panią zgadzam. Może nie do tego stopnia, żeby wkładać body o 2 rozmiary za małe, ale jednak panna młoda powinna przede wszystim wyglądać. Ja siebie znam, wiem, że pod wpływem emocji nic nie widzę, nic nie czuję. (Muszę sobie nagrać cały ślub, żeby potem zobaczyć, jak to było  :D  ) Dlatego jeżeli ta moja bajkowa suknia, w której będę się sobie najlepiej podobać,  będzie niewygodna to i tak ją właśnie wybiorę! I tak nic nie poczuję  8)  Adrenalina czyni cuda.

Offline groszek

  • maniak
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 12:50
No to jeśli umiesz się tak "wyłączyć" to Twoj atut. Ja czuję bardzo wyraźnie, jak mnie coś boli czy ociera i skutecznie mnie to unieszczęsliwia  :cry:
Babeczki z salonu, gdzie prawdopodobnie będę szyła suknię powiedziały, że w zasadzie mam zaintwestować tylko w dobry biustonosz (to jasne), a jak zapytałam o body, czy ściągające majtki, to powiedziały, że nie ma potrzeby, bo bym się zaparzyła, bo suknia nie jest obcisła na brzuchu i że moja halka będzie miała szeroki pas z lycry i on dobrze ściąga (rzeczywiście, jak mierzyłam, to spłaszczał nieźle, a przy okazji nie pije w pachwinach, jak majtki.

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 12:53
Mam nadzieję, że się nie mylisz.....ja jednak bym tak nie ryzykowała...
Dla mnie ważna jest wygoda - i na początku adrenalina robi swoje ale potem... potem emocje opadają (te największe) i co wtedy?
Moja teściowa namawiała mnie na wysoki obcas w bucikach ślubnych "jak to będzie wyglądać jak założysz suknię ślubną a do tego niski obcas?!?"
Ale ja postawiłam na swoim - nie umiem chodzić na obcasach a do tego mam wysoko podbitą stopę i wiem, że umarłabym w butach na wysokim obcasie! Założyłam takie buty jakie były wygodne i szalałam całe wesele  :D
Oczywiście dla każdego liczy się co innego....znając moją teściową to ona założyłaby szpile do nieba i, mimo że by umierała z bólu, uśmiechałaby się do wszystkich i byłaby szczęśliwa.... Dla niej najważniejsze jest to co powiedzą inni...

Offline groszek

  • maniak
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 13:02
Mam coś podobnego z butami. Mimo, że jestem naprawdę niska, nie mam wielu butów na wysokim obcasie. Ja się w takich męczę. Pocieszam się, że skoro suknia jest bardzo długa, to buty mogę wybrac sobie na jakims wygodnym szerszym obcasie. I na zmianę też wezmę jakieś buty najwygodniejsze, żebym mogła tańczyć całą noc.
Jak to jest z butami? Te satynowe się nie rozchodzą, a skórzane tak?

Offline azzurra

  • maniak
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 13:08
Jeszcze nie wiem, jaką będę miała suknię, zrobię wszystko, żeby była wygodna, ale jednak, gdyby trzeba było wybrać, to wybór byłby jasny.

Co do obcasów... Ja swoje pierwsze szpilki założyłam dopiero w zeszłym roku, bo też myśiałam, że to niewygodne. A teraz nawet klapki, albo kozaki na szpilce do nieba nie stanowią problemu. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Na kurs tańca od paru miesięcy chodzę w butach na szpilkach, nie umiałabym już chyba tańczyć w płaskim obuwiu. Może powinnaś spróbować pochodzić z tydzień-dwa w szpilkach? Może jednak nie będzie tak źle? Nie chodzi o to, co powiedzą inni, ale obcas ułatwia poślizg w tańcu, przeniesienie ciężaru ciała w odpowiedni sposób. Są teraz takie ładne niewysokie szpileczki. A poza tym, jeśli but jest dobrze wyprofilowany, to nawet 10 cm obcas może być wygodny.
 
Miałam kiedyś buty z satyny... na studniówce. Strasznie mnie otarły, właśnie dlatego, że się nie rozchodzą. Ale te otarcia zauważyłam i poczułam dopiero na następny dzień 8)
Poza tym w takich butach stopa "nie oddycha", w lecie może się odparzyć. Polecam skórę, bo ona naturalnie dopasuje się do stopy, jeżeli tylko odpowiednio dobierzesz rozmiar. Jeżeli już satyna, to koniecznie skórzane wkładki do wewnątrz.

Offline monika_mb Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 29 lipiec 2006
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 13:22
Dla mnie też wygoda jest najważniejsz....też nie mam zamiaru wkładać wysokich szpilek, bo nie wygodnie mi sie w takim czymś chodzi....choć w moim przypadku było by to pewnie wskazane...należę do niziołkuów hehe, nawet do 160 mi brakuje z cm :) Ale moje szpileczki będą max 5cm...nie wyobrazam sobie całej nocy w niewygodnym stroju! Panna Młoda ma wygladać - to fakt! Ale ma też się czuć dobrze!

Offline natusia999 Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 22-07-2006
z trenem czy bez
24 lutego 2006, 13:49
ja mam suknie z trenem - ok. 1,5 m - niestety dosc ciezki  :?  nie wiem jak, ale mam nadzieje ze wytrzymam :), bo swojej sukienki nie zamienie za zadne skarby na inna :D:D