e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Trochę konfliktowa sytuacja...  (Przeczytany 2222 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Trochę konfliktowa sytuacja...
18 maja 2010, 11:52
Chcemy mieć wesele, choć wiemy, że to spory wydatek, ale to się zdarza raz w życiu i wspomnienia z takiej uroczystości pozostają na zawsze. Nie jakieś huczne, staramy się to zaplanować, aby koszty były jak najmniejsze (np sala, gdzie będzie ma się odbyć wesele która zbyt ładna nie jest, ale nie płacimy za wynajem, lecz sami kupujemy jedzenie i opłacamy obsługę). Właściwie to płacić będą w głównej mierze nasi rodzice, bo w dniu wesela będziemy świeżo po studiach. Trochę mamy odłożone, ale niewiele.

I tu zaczyna się problem. Moi rodzice mają już odłożone pieniądze na tę okazję. Nie mają nic przeciwko zorganizowaniu nam wesela. Z rodzicami mojego narzeczonego jest jednak inaczej. Już teraz mają niezbyt łatwą sytuację finansową, a w tym roku brat mojego narzeczonego planuje wyjazd na studia do Krakowa, co jak wiadomo wiąże się z dodatkowymi sporymi kosztami.

Niby zgodzili się na to wesele, mamy już wstępnie zaklepany zespół muzyczny, ale wiemy, że w głębi duszy woleliby jakieś skromne przyjęcie tylko dla rodziny. I tu kolejny problem: nie wyobrażam sobie wesela bez naszych znajomych. W szczególności bez moich najlepszych przyjaciółek ze studiów, które wiele razy bardzo mi pomogły i na które zawsze mogę liczyć. Oboje jesteśmy zdania, że właśnie z nimi będziemy się najlepiej bawić, nie z ciotkami, wujkami. Moi rodzice też twierdzą, że wesele bez młodzieży będzie wyglądać trochę jak stypa, ale u nich kasa nie gra roli, tym bardziej, że jestem jedynaczką. Moi przyszli teście wspominają, że oni mieli skromne wesele na 30 osób tylko z rodziną i było dobrze.

Może ktoś był w podobnej sytuacji? Jak wybrnąć z tego, żeby nikogo nie urazić, nikt nie czuł się naciągany na wydatki, a jednocześnie wszyscy byliby zadowoleni?

Offline Kankonka Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 12 czerwiec 2010 r.
możecie porozmawiać o tym, żeby każdy płacił za gości "ze swojej strony"- słyszałam już kilka razy o takich sytuacjach zwłaszcza jeżeli jedna osoba z przyszłych małżonków miała dużo większy "zasób" gości z rodziny, czy przyjaciół... trzeba tylko wtedy uważać, żeby nikogo nie urazić, bo o takich nieprzyjemnych sytuacjach tez słyszałam ("skoro ie macie pieniędzy to nie zapraszajcie nikogo"-ale to byli dziwni ludzie)...

rybkawiedenka

  • Gość
U nas moi rodzice pokryli właściwie w 100% koszty dwóch wesel które miałam, w żadnym przypadku nie prosiłam rodziny PM o pieniądze wiedząc że ich nie mają. To co mogliśmy dać sami - daliśmy. Resztę dali moi rodzice. Ale gości wówczas zapraszaliśmy sami i ze strony PM poza wspólnymi przyjaciółmi - młodymi głównie - nie było nikogo. Taka była nasza wola.

Offline ylka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 2011-05-14
jeżeli trochę macie odłożone, to za przyjaciół i znajomych sami możecie zapłacić - to jest jakieś wyjście.

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Rodzice mojego narzeczonego na pewno nie zgodzą się na taki układ, aby moi rodzice pokryli całość lub też większość kosztów. Ciężko też wyliczyć kto za jakie osoby ma płacić, bo nie płacimy od osoby jak na normalnej sali, tylko sami kupujemy jedzenie, które dla wszystkich przygotowuje kucharka.

Offline beaberry Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 6 VIII 2011
To może zaproponujcie tradycyjny podział kosztów? Że rodzina panny młodej płaci, np. za salę a pana młodego za resztę?
Wklejam wyróżnienie kto ma za co płacić tradycyjnie:

I tak rodzinna Panny Młodej, zwykle opłaca (ceny są orientacyjne):
    * zaproszenia na ślub (średnio od 1,50 zł za sztukę do ok. 4,50 zł)
    * suknię ślubną wraz z dodatkami (rękawiczki, pantofle itp.) (od 1,5 tys. zł do 4 tys. zł)
    * usługę fotograficzną (od 1 tys. zł do 2 tys zł)
    * przyjęcie weselne (cena zależy od ilości gości, najtaniej to 100 zł od osoby)
    * usługi firmy wideo ( od 1,5 tys do 2,5 tys)
    * koszty uroczystości kościelnej ( od ok 100 zł do 500 zł)
Natomiast rodzina Pana Młodego, z reguły pokrywa koszty(ceny są orientacyjne):

    * garnituru ślubnego wraz z dodatkami (mucha, buty, koszula itp.) (od 700 zł do 3 tys. zł)
    * obrączki (w zależności od metalu i użytych kamieni od 400 zł do 6 tys. zł)
    * wiązanka dla Panny Młodej (ok 200zł)

    * napoje i alkohol ( w zależności od ilości gości i umowy z restauracją)
    * koszty wynajęcia DJa lub orkiestry (DJ - od 1,5 zł do 2,2 tys zł, orkiestra w zależności od ilości członków zespołu ok. 3 tys. zł)
    * koszty wynajęcia samochodu do ślubu (od 100 zł/h do nawet 600 zł/h)
    * koszty podróży poślubnej (w zależności od ilości dni i miejsca od 3,5 tys. zł do 10 tys. zł)

Offline badgirl86 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 27 sierpnia 2011
Odp: Trochę konfliktowa sytuacja...
15 czerwca 2010, 16:46
Sęk w tym, że Oni chcą pół na pół:/

Offline kamyk4 Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 12.10.2002
Odp: Trochę konfliktowa sytuacja...
21 czerwca 2010, 14:51
To pozostaje wam tylko nieinformować ich o wszystkich wydatkach lub informować, że wódkę stawia chrzestna panny młodej, świadkowa w ramach prezentu zajmuje się dekoracją, wy płacicie za jedzenie bo tyle uzbieraliście i w ten sposób koszty do podziału obzniżą się znacznie. Inaczej teściowie będą płacić i płakać. Oczywiśćie ustaliłabym te "lipne" płatności z osobami które niby miałyby je pokryć i wyjaśniła im cały spisek.
Możecie też poprosić teścióW o określenei kwoty w której macie się zmieścić i tego się trzymajcie.

Offline konwalia2006 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: ustalam
Odp: Trochę konfliktowa sytuacja...
21 czerwca 2010, 22:18
Myślę że ten pierwszy krok w dorosłość powinniście zrobić bardzo uczciwie.
Po pierwsze nie zmienicie sytuacji materialnej rodziców.
Po drugie nie zmienicie ich oczekiwań.
Po trzecie sami najlepiej wiecie co jest dla was ważne.
Więc konsekwentnie oświadczcie co zamierzacie a oni niech sami podejmą decyzję jak wam w tym pomogą i z jakim wkładem gotówki.
Niekiedy nie kasa jest najważniejsza i żle pojęty honor a zgoda i umiejętność uszczęśliwiania innych.
Wierzę że dacie radę hejka! :)