e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Odliczanko Grety  (Przeczytany 841 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 01:07
Witam,
dotąd czytałam forum jako gość, ale bardzo potrzebuję się Was poradzić, dlatego założyłam konto i swój wątek.

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 01:39
Chodzi o to, że ostatnio mam wątpliwości.  Myślałam, że po ostatnim weekendzie ustały, ale dziś powróciły.  Bardzo źle się z tym czuję.  Teoretycznie wszystko pasuje.  Jesteśmy podobni.  Mamy podobne plany - spokojne życie, 3 dzieci.  Lubimy spędzać ze sobą czas.  Pochodzimy z rodzin o podobnym statusie materialnym, z tego samego miasta, jesteśmy w tym samym wieku, mamy podobne wykształcenie, podobne osobowości, jesteśmy raczej nieśmiali.  Lubimy razem spędzać czas.  Najbardziej leżąc w objęciach w ciszy.  Nie umiemy rozmawiać poważnie.  Rozmawiamy o faktach, bez wymiany uczuć.  Kiedy mówi, że mnie kocha, mam wrażenie jakby się wstydził.  Mówi to tak cicho, żeby nikt nie usłyszał. . .  Nie zaskakuje mnie.  Nie robi mi miłych niespodzianek.  Nie uzasadnia, dlaczego mnie kocha.  Kiedy mu mówię, co by mi sprawiło przyjemność, aby go naprowadzić (bo jako mężczyzna sam by na to nie wpadł), wtedy się wykręca i mówi wprost, że tego nie zrobi.  Kiedy z wielkim trudem namówię go na spacer, wygląda na zadowolonego, rozmawiamy, jest miło, ale nigdy nie przyzna, że było miło.  Narzeka za to, że nie lubi chodzić.  Mówi, że woli jeździć na rowerze, ale z kolei ja nie wytrzymuję tego kondycyjnie.  Mi nie chodzi o samo chodzenie na spacerze, tylko o rozmowę, o wyrwanie się z marazmu, sprzed komputera, o poczucie harmonii wszechświata. . .  Jestem romantyczką, a on zupełnie tego nie rozumie.  Nie cierpi poezji.  Mam wrażenie, że do wszystkiego go zmuszam.  Jedynie na obiad pójdzie chętnie, z przyczyn praktycznych - bo inaczej musiałby sam robić, a nie umie gotować.  W dzisiejszej kłótni przyznał mi, że jakbyśmy się dziś poznali nie zwróciłby na mnie uwagi, bo jestem cicha myszka.  Jestem, ale myślałam, że mam w sobie COŚ.  Właściwie zaręczyny też wymusiłam.  Po przeszło 5 latach związku zawarliśmy kompromis, że przez następny rok ja nie szepnę słówkiem o zaręczynach (bo już zaczynałam nastawać), a on się zastanowi czy tak czy nie.  Cierpliwość mi nie wyszła.  Po pół roku, w listopadzie, po obejrzeniu filmu o miłości wpadłam w taki stan, że wolałam zerwać z nim niż znowu to przeżywać.  Każdy happy end sprowadzał się do refleksji, że z nami tak nie jest.  Nie mówię o hollywoodzkim rozmachu, aktorskiej urodzie, czy przesadnych czułościach.  Ale o tym, że nie były zaspokajane moje potrzeby uczuciowe.  Powiedziałam mu, że zrywam, a następnego dnia przyjechał i się oświadczył.  Pierścionek miał od 3 miesięcy.  Zgodziłam się, bo przecież na tym mi zależało.  Tego pragnęłam od długiego czasu.  Magicznie było usłyszeć od niego wyczekiwane pytanie.  Ale nie było romantycznie.  W zupełnie przypadkowym miejscu i czasie.  Jestem z nim tyle czasu, znam go od podszewki, nie wyobrażam sobie życia bez niego.  Chcę z nim być, ale też chciałabym by trochę się zmienił, trochę bardziej starał o mnie.  Wiem, że możemy przeżyć ze sobą całe życie.  Tylko czy zdołam znieść brak wycieczek, kwiatów, niespodziewanych miłych słów.  Wiem, że mówię o głupotach.  Ale właśnie takie mało znaczące elementy wywołały wątpliwości, czy to właściwy mężczyzna dla mnie. 
Co o tym myślicie? ???
Pewnie, że jestem głupia, że w tym tkwię, ale ja go kocham i on też mnie kocha, mimo że nie umie tego wyrazić.   :-[

Offline Paula___ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 18.06.2011r
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 12:04
Ja też mam często takie wątpliości, ale widocznie mój PM nie został tego nauczony jak powinien w wielu sytuacjach sie zachowywać. Ja go tego muszę uczyć. Nawet głupiego przepuszczania kobiety pierwszej w drzwiach. Jeśli naprawdę, chcesz z nim być, to poprostu musisz go tego wszystkiego nauczyć i mu o tym truć dosłownie.. I prawie zmuszać go do poważnych rozmów, inaczej nie da rady, przynajmniej w moim przypadku tak było na początku. A teraz te metody poskutkowały i bardzo się zmienił. ;)

Offline lolalola

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.10.10
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 16:40
Greta,

Pierwsza moja myśl, to zostaw go, odejdź jak najdalej. Tak było by najprościej, uciec od tego wszystkiego, od niego...
Te wątpliwości pojawiały się u Ciebie już wcześniej i to nie raz. Znikąd się nie wzięły. Rozumiem Cie doskonale.
Ty przecież tylko pragniesz ZAINTERESOWANIA, którego nie miałaś od dawna, a może wcale.
W takim razie po co brnęłaś w tym związku?
Skoro nie spełniał on Twoich oczekiwań, ani facet, ani związek.
Może boisz się samotności?Może brak Ci odwagi? A może mimo wszystko go kochasz?Czy tylko ze względu na dzieci?......

Sama musisz sobie na to wszystko odpowiedzieć.
Ale 1 jest pewne, w takiej stagnacji jak teraz żyć nie możesz.
Ty chcesz czegoś więcej.

Jeśli chcesz dać mu szansę to popracuj nad nim.
Pauli i mnie się to udało,więc Tobie tez się uda.
Pytanie jak?
Sama musisz znaleźć sposób na swojego faceta.
Na pewno kompromis, Ty pojedz raz z nim na rower, a potem on z Tobą na spacer.
Potrzeba tez nutki zazdrości. Może przyjdź kiedyś z kwiatkiem do domu i powiedz ,że dostałaś od znajomego.

Życzę powodzenia.

Offline Nemezis Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 3 lipca 2010
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 17:02
Wybacz, ale jednej rzeczy nie mogę pojąć... Rozumiem, że przed ślubem można zajść w ciążę, ale 3 razy? ??? Urodziłaś trójkę dzieci mężczyźnie, który od początku nie spełniał Twoich oczekiwań i nie byłaś z nim do końca szczęśliwa? Przepraszam za bezpośredniość, ale zwyczajnie tego nie rozumiem... Trudno się dziwić, że się nie stara i nie zabiega o Twoje uczucia, bo pewnie jest przekonany, że z trójką dzieci i tak nie odejdziesz, bo nie dasz sobie rady... :-\ No dobra, nie chcę Cię jeszcze bardziej dołować... Możesz spróbować go zmienić, ale musisz mieć silny argument, bo wątpię, żeby same prośby i sugestie cokolwiek pomogły. Dla większości mężczyzn bardzo ważny jest seks, więc może powiedz mu wprost, że dopóki nie zacznie się bardziej starać, może o nim zapomnieć :P Powinno pomóc.

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 17:18
Nemezis, nie zrozumiałaś.  Ta trójka dzieci to jest wspólny plan.  Nie mamy w ogóle dzieci.  Nawet nie mieszkamy razem. . .

Offline lolalola

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.10.10
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 17:27
oj, to zamieszkajcie ze sobą choć na miesiąc 2 i zaufaj mi, że Twoje wątpliwości się rozwieją.
Albo sie docenicie wzajemnie, albo wyjdzie na jaw,że faktycznie jesteście z innej bajki.

Offline Nemezis Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 3 lipca 2010
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 17:45
Nemezis, nie zrozumiałaś.  Ta trójka dzieci to jest wspólny plan.  Nie mamy w ogóle dzieci.  Nawet nie mieszkamy razem. . .
No to kamień z serca ;)

Mamy podobne plany - spokojne życie, 3 dzieci.
Rzeczywiście, tam był myślnik a nie przecinek :glupek: Ale z tego co widzę, nie tylko ja tak zrozumiałam :razz:

Skoro nie macie dzieci, to faktycznie musisz poważnie przemyśleć sens tego związku... Niby mój PM (i pewnie nie tylko mój) jest dowodem na to, że mężczyzna może się niesamowicie zmienić, ale uwierz mi, że praca nad nim kosztowała mnie wiele łez i wysiłku :cry: I niestety kilka razy musiałam powiedzieć "odchodzę od ciebie", żeby zrozumiał, że zachowuje się jak kretyn :evil: No ale opłaciło się - teraz jest prawie ideałem ;D Ale powiem szczerze, że po raz drugi nie chciałabym przez to przechodzić :nie: Zastanów się, czy Tobie się chce. A przecież nie masz gwarancji, że będą jakieś efekty :-\ Wszystko zależy od tego, jak bardzo Twojemu narzeczonemu na Tobie zależy. Jedno jest pewne - jeśli masz szansę coś w Waszym związku wypracować, to jedynie teraz, przed ślubem. I zgadzam się z Lolalolą - jeśli macie możliwość żeby zamieszkać razem, to nie wahajcie się - to by był doskonały sprawdzian dla Waszego związku.

Offline mkarolinka Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 19:37
I ja się dołączam :)

Nie uzasadnia, dlaczego mnie kocha. 

Nie kocha się za coś, tylko kocha się po prostu.

No to tyle ode mnie ;)

Offline gosiaczek252 Kobieta

  • entuzjasta
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 20:41
 :hello:

Offline Anjuszka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.07.2011
Odp: Odliczanko Grety
25 kwietnia 2010, 20:47
 :hello: :hello: :hello: też się przyłączam, mam nadzieję, że jakoś rozwiejesz swoje wątpliwości... trzymam kciuki..

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Odliczanko Grety
26 kwietnia 2010, 21:31
I ja tez moge?

Ohhh ... wspólczuje Tobie tego dylematu,w koncu slub to dosc duzy krok do przodku.
Tak jak Nemezis ,zele przeczytalam,tez mysalalm ze masz 3 dzieci,az sie zdziwilam  :).

Najpierw sobie szczerze odpowiedz na pytanie , czy Go kochasz,czy to przywiazanie.
Jezeli Go kochasz - to ja bym z Nim szczerze porozmaiwala.
Jezeli przywiazanie ... daj spokój sobie.

Mój PM na poczatku zwiazku taki byl romantyczny,codziennie sie widzielismy,co chwila gdzies mnie zabieral.Dostawalam Kwiaty bez okazji,prezenty bez okazji ;).Szybo ze soba zamieszkalismy,bo po paru miesiacach ... tez wychodzilismy,swietnie sie bawilismy razem,ale gdy kupil komputer ... Oh ... codziennie gra jak wróci z pracy.Wkurzajace jest to bo ile mozna grac.W weekend ja chodze na nocki do pracy,wiec nigdzie nie wychodzimy.Jednynie w niedziele na zakupy jedziemy do sklepów i tyle ... Raz na jakis czas pojedziemy nad morze bo mamy blisk ...
Teraz mieszkamy ze soba 3 lata.Wiem ze mnie kocha,ja Go tez kocham ... ale jakos malo dla siebie mamy czas.

Czasem tez sie zastanawiam czy na pewno to jest wlasciwy mezczyzna.Zwlaszcza ze coraz mniej czasu zoatalo do slubu ... chociaz czy to jest normalnie ?Sama nie wiem.
Czy to jest normalne?

Ja Tobie proponuje szczera rozmowe, a jak nie potrafisz z Nim rozmawiac , to napisz do Niegi list ...Napisz mu to co nam pisalas tu.Moze wtedy dotrze do Niego to zeby sie troszke o Ciebie starl?

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Odliczanko Grety
26 kwietnia 2010, 21:35
Kiedy pisalam do Ciebie,rozmawialam z Moim PM ... powiedzialam mu szczerze co mnie boli,ze nie ma dla mnie czasu,ze caly czas gra ... I powiem Tobie ze zadzialalo - no zobaczymy czy tak bedzie caly czas,ale powiedzial z juz wylacza gre i obejrzymy sobie jakis fajny film.Chociaz cos.
A gdy mówilam az sie wzruszylam,bo przypomnialo mi sie jaki byl kiedys ;).

Wiec moze i Ty porozmaiwaj z Twoim PM szczerze od serca?

Mam nadzieje ze bedzie wszytsko dobrze,i ze juz nie bedzie takich wontplwosci.

A faceci to sa boi dudtki.
Mój PM wiedizal doskonale ze bym chciala zeby mi sie osiwadczyl,a po fakcie powiedizal ze tak sie strasznie balze mu odmówie  ::).

Wiec i u Ciebie tak bylo z zareczynami?Chcial , a bal sie ... ze odmóisz.

Buziaki!

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 00:31
Mój mówi, że nie bał się, że mu odmówię.  Tylko się bał powiedzieć pytanie. 
Na początku też widzieliśmy się co dzień, ale dlatego, że chodziliśmy razem do szkoły.  Nigdy nie było romantycznie.  Nie było kwiatów, nie było wspólnych wyjść.  Ale pal licho kwiaty. . .
On wie co ja tu piszę.  Mówi, żebym się zastanowiła zanim popełnię błąd swojego życia.  Mówi, że po ślubie się nie zmieni, a może być jeszcze gorzej.  Bo on nie jest romantyczny i nie zmuszę go do tego. 
Dziś powiedział, że go oszukałam.  A ja naprawdę go nie oszukałam.  Powiedziałam mu wszystko, co myślałam, że ma znaczenie, a okazało się, że on zrozumiał to inaczej.  Zupełnie nieistotna dla mnie sprawa, przerodziła się w wielką kłótnię.
A już myślałam, że jest dobrze, że będzie dobrze.  Tak nam było dziś razem wspaniale i wczoraj.  Razem się śmialiśmy i tuliliśmy na ulicy.  To był naprawdę dobry dzień.  A kiedy wróciłam do domu, to na GG wyszło, że jakieś jedno zdanie, które powiedziałam, było ważniejsze od tego, że będę płakać.  Chodziło o coś tak głupiego. . .
I to jest najgorsze.  Kocham go tak mocno.  Już myślę że wszystko jest na dobrej drodze, a wtedy znowu jakiś tyci czort, w zdaniach szyk przestawia nam i jestem znów na dnie. . .

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 00:40
Oj oj ... Wspólczuje Tobie ... Ale kochana , muisz sama zdecydowac ...
A porozmawlas z Nim o tym co czujes ... ?
Moze sie nie zmienic , ale mniejsza z tymi kwiatami, jak nie jest romantykiem , to ok , ale dlaczego nigdzie Ciebie nie biera,dlaczego nie mówi omplementów??Przeciez tos kto ói kompementy nie musi byc od razu romantykiem.

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 00:50
Mówi mi czasem komplementy.  Że ładnie się ubrałam, że jestem piękna i mądra.  Cieszę się wtedy jak głupia.  Ale co z tego skoro za parę godzin. . .  Niby chciał się pogodzić, ale wciąż twierdzi, ze go oszukałam. . .  Ja bym go nigdy. . .

Offline agulla1919 Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 01:04
Ale jak Go oszukala?

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 01:35
Bo chcemy zrobić sesję narzeczeńską (zdjęcia) i mieliśmy spotkanie z fotografem i tak sobie z nim gadamy i fotograf zapytał co chcemy zrobić ze zdjęciami, do czego są potrzebne.  no to powiedziałam co mi przyszło na myśl - że wkleimy te zdjęcia na film z wesela w dziale wspominki.  I tyle.   A po powrocie do domu dowiedziałam się, że go oszukałam, bo on nie wiedział, że to na film te zdjęcia, myślał że to tylko tak dla nas.  Ot i świetny powód do kłótni.  Ja nie pomyślałam nawet, że to może być jakiś problem.  Wydawało mi się naturalne, że te zdjęcia możemy wykorzystać jako podziękowania dla rodziców, czy na wideo.  Może ja jakaś głupia jestem :-\

Offline lolalola

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.10.10
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 09:40
Zawzięta bestia z Twojego PM'a.
Charakterny strasznie.

Mam wrażenie,że on specjalnie szuka takich szczególików, by tylko zwrócić na siebie uwagę i zacząć jakąś kłótnię.

Napisałaś wcześniej,że jakby Cie teraz poznał to by się Tobą nie zainteresował. Nie daje Ci to do myślenia/?
Zapewnia,że się po ślubie nie zmieni i koniec i żebyś się zastanowiła.
Mam wrażenie,że on Cie do siebie, być może nieświadomie, ale zniechęca.



Offline justys0101 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 06.08.2011r.
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 10:10
 :hello:

Dziwny przypadek z tego Twojego PM   ;)
Też odnoszę wrażenie, że Cię zniechęca do siebie...
A już napewno wymyśla powody do kłótni...
Zastanawiające jest tylko, jaki widzi w tym cel  :drapanie:

Offline Nemezis Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 3 lipca 2010
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 12:52
Mówi, że po ślubie się nie zmieni

Jasssne... Jak już to na gorsze :-\

ale mniejsza z tymi kwiatami, jak nie jest romantykiem

Nie trzeba być wielkim romantykiem, żeby wejść do sklepu, powiedzieć: poproszę tę roślinę, zapłacić i wyjść. Wystarczy wykazać odrobinę dobrej woli :P

Mam wrażenie,że on Cie do siebie, być może nieświadomie, ale zniechęca.

Też tak sądzę.

Greta, z tego co tu piszesz wynika, że Twój facet to burak, który niezbyt Cię szanuje... Albo mu nie zależy, albo udaje, że mu nie zależy (niektórzy faceci tak mają). Oczywiście nam tu łatwo pisać: "olej go, zasługujesz na kogoś lepszego", jednak wiem, że dla Ciebie to nie jest takie proste. Zdajesz sobie sprawę, że z nim będzie Ci ciężko, ale bez niego jeszcze gorzej. Sama kiedyś przechodziłam przez toksyczny związek, więc doskonale wiem, co czujesz... Mogę Cię jednak pocieszyć, że istnieje świetny sposób, żeby bezboleśnie uwolnić się z tego błędnego koła (wypróbowałam go na sobie i wiem, że działa) :) Ten sposób wymaga dużego nakładu pracy i silnej woli, ale warto... Mam na myśli ŚWIADOME ODKOCHANIE ;D Chodzi o to, że nie zrywasz z nim, ale podejmujesz działania, dzięki którym zależy Ci na nim coraz mniej a po jakimś czasie nie zależy Ci wcale (u mnie ten proces trwał ok. 4 miesiące). Wtedy są dwie możliwości: albo facet dostrzega, że nie jesteś już tak zaangażowana jak kiedyś, zaczyna się bać i bardziej starać (a wtedy Ty łaskawie dajesz mu szansę, żeby się poprawił :P) albo nie zaczyna się starać a wtedy Ty możesz go zostawić, ale nie cierpisz ani trochę (bo przecież już Ci nie zależy), jesteś wolna i szczęśliwa.

U mnie proces świadomego odkochania zakończył się szczęśliwie. Opowiem Wam w skrócie moją historię. Też byłam związana z chłopakiem, który na każdym kroku pokazywał mi, jak bardzo mu NIE zależy... Też nie kupował kwiatów, nigdy nie mówił, że mnie kocha (choć ja mówiłam mu to wiele razy), w ogóle mówił okropne rzeczy, do tego często upijał się jak świnia w mojej obecności :-\ Wszystko przez to, że wcześniej zostawiła go dziewczyna, w której był bardzo zakochany a on poprzysiągł sobie, że już nigdy nie zaangażuje się w żaden związek :glowa_w_mur: Tak też robił - ze wszystkich sił starał się nie zaangażować :-\ Długo cierpiałam i płakałam, wpadłam w depresję, zawaliłam jeden rok na studiach... W końcu powiedziałam: dość! Nie zerwałam z nim od razu, nie czułam się na to wystarczająco silna. Postanowiłam najpierw świadomie się odkochać. Zaczęłam nad tym pracować jakoś pod koniec listopada a w marcu byłam już gotowa, żeby od niego odejść. Nie bolało ani trochę :) Z początku nie zrobiło to na nim wrażenia, bo był przekonany, że i tak do niego wrócę. Jednak po dwóch miesiącach zaczęłam się spotykać z kimś innym. Wtedy on uświadomił sobie, że stracił mnie przez swoją głupotę i nie mógł się z tym pogodzić - nagle zaczął pisać listy miłosne, obsypywać mnie kwiatami, codziennie dzwonił i powtarzał jak bardzo mnie kocha... ::) A ja już byłam w 100% wyleczona i naprawdę nie chciałam go znać. Jednak on nie dawał za wygraną. Zaczął chodzić do psychologa, pracować nad sobą, wszystko po to, żebym do niego wróciła. A ja nie chciałam. Jednak z drugim chłopakiem mi nie wyszło, rozstaliśmy się po kilku miesiącach i wtedy postanowiłam dać swojemu "ex" jeszcze jedną szansę. Ale to już był związek na moich warunkach (bo to jemu zależało dużo bardziej). Powiedziałam mu, że pokocham go dopiero wtedy, kiedy zasłuży sobie na moja miłość. Nie od razu tak się stało, bo nie można przecież zmienić się w ciągu paru miesięcy. A jednak udało się :) Teraz jesteśmy zaręczeni a Paweł stał się zupełnie innym człowiekiem. Jest cudowny, kochany, odpowiedzialny i bardzo zaangażowany, choć oczywiście czasem mnie jeszcze złości ;) Ludzie, którzy długo go znają, nie mogą się nadziwić, jak bardzo się przy mnie zmienił. Oczywiście, że nie stał się ideałem a jednak stał się człowiekiem, którego warto kochać :)

Zastanów się, czy nie chcesz sama tego spróbować. W zasadzie masz wiele do stracenia. Jest jeden warunek - nie możesz liczyć na to, że on się zmieni, tak jak zmienił się mój chłopak. Świadome odkochiwanie jest procesem prowadzącym do bezbolesnego rozstania (bezbolesnego dla Ciebie oczywiście). Naturalnie, istnieje szansa, że Twój chłopak, podobnie jak mój PM, zacznie o Ciebie walczyć, ale nie możesz na to liczyć, bo wtedy nie osiągniesz zamierzonego celu. Nie zmusisz go, żeby się dla Ciebie zmienił, on musi sam tego chcieć a nie masz gwarancji, że zechce. Jednak masz szansę się od niego uwolnić i nie cierpieć ani trochę. Przemyśl to. Jeśli zechcesz spróbować, mogę Ci doradzić, jak mnie się udało przez to przejść :) Pozdrawiam!

Offline Greta Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 20.08.2011
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 12:59
A może to stres przedślubny? Co myślicie? Wiem, że jeszcze długo, ale ostatnio bardzo się w to angażuję i przeżywam i czytam forum. . .  Wiem, że jego to denerwuje.  Może powinnam przystopować z planowaniem i odpuścić sobie jeszcze przez rok. . .
I wiem, że on mnie do siebie zniechęca, ale myślę, że to ma podłoże w jego braku pewności siebie. . .  On chce dla mnie dobrze, a widzi że jest niedobry.  Ale zamiast wziąć się za siebie, zmienić coś, to poddaje się, nie wierzy że może mu się udać.  I koło się zamyka.

Offline Nemezis Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 3 lipca 2010
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 13:04
I wiem, że on mnie do siebie zniechęca, ale myślę, że to ma podłoże w jego braku pewności siebie. . .  On chce dla mnie dobrze, a widzi że jest niedobry.

Tłumaczysz go sama przed sobą ::) Skąd wiesz, że chce dobrze dla Ciebie? Może wolisz w to wierzyć? Nawet jeśli ma dobre intencje, to na pewno nie chce się zmienić. I nie będzie chciał, dopóki nie dasz mu odpowiedniej motywacji :tak_2:

Offline Agulec_102 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 8.05.2010
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 13:17
Greta, tak jak Lola napisała, Twój PM ma charakterek, po trochu Cię rozumiem, bo mój PM także potrafi pazurki pokazać  :P Mi to pasuje, bo nie potrafiłabym żyć z facetem pantoflarzem (już miałam próbę, wystarczy). Ja powiem tak, nie nam oceniać Wasz związek, bo nie znamy Was, mamy opis sytuacji tylko z Twojej strony. Myślę że słowa Twojego PM'a są dosyć słuszne, bycie ze sobą nie oznacza zmieniania drugiej osoby na siłę według własnych oczekiwań, przecież sama byś nie chciała, by Twój PM wymagał od Ciebie zmiany zachowania o 180 stopni? Nie jest romantykiem i tyle, mój PM nie kupuje mi kwiatów, kilka razy w ciągu 8 lat się to zdarzyło, ale ja tego od niego nie wymagam, bo wiem że mnie kocha, czuję to i nie są mi do tego potrzebne kwiaty! nie ma natury romantyka i już, jak jesteśmy razem w sklepie, to razem kupujemy kwiatki (wolimy doniczkowe od ciętych), owszem upominkami mnie raczy, sprawia mu to radość, no ale nie o tym. Po prostu chodzi mi o to, że moim zdaniem ludzie się dobierają, na zasadzie na ile są w stanie zaakceptować wady drugiej połówki, bo każdy je ma, jedna dziewczyna nie będzie miała problemu żyć ze sknerą, inna z gadułą, inna z nieśmiałym cichym facetem, a jeszcze inna  z leniwym brudaskiem itd. Pytanie, czy kochasz swojego PM'a na tyle, żeby pogodzić się z jego brakiem romantyzmu (oczywiście próbuj dalej sygnalizować że to by sprawiło Ci przyjemność), czy to czego nie dostajesz, jest dla Ciebie na tyle ważne, że nie wyobrażasz sobie życia bez tego. Wówczas nie ma o czym mówić, po co macie oboje całe życie czuć frustrację.

Co do sesji, to wyszło nieporozumienie, Twój PM miał inny zamysł, Ty jakiś pomysł, niepotrzebnie strzela focha, pewnie chodzi mu o to że go o tym nie poinformowałaś, no ale widać nie lubi być pominięty w Twoich decyzjach  ;) podejdź do tego na luzie, wyjaśnij tak jak nam napisałaś, czasem trzeba być mądrzejszą od sfochowanego faceta, wbrew pozorom faceci są b.wrażliwi i widzę że Twój lubi być w centrum Twojego zainteresowania, co jest plusem, a że wyraża to fochami o głupstwa, to inna sprawa  ;) . A w ogóle, to moim zdaniem chęć Twojego PM'a do sesji narzeczeńskiej (chce jej dla Was tylko  :brewki: ) to już jest forma małego romantyzmu, także nie jest z nim tak źle... :D

Offline lolalola

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 02.10.10
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 13:49
Czytam, myślę i powiem jedno.

Zostaw go w cholerę choć na tydzień,zobacz co wtedy zrobi.

Offline zabawex Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 9.10.2010
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 14:01
Droga Greto,
Podczytuję Twój wątek, od początku. Do tej pory nic nie pisałam, bo uważałam, że mnie się wtrącać w cudze sprawy. Ale to co dziś przeczytałam wstrząsnęło mnie do głębi i postanowiłam wyrazić swoja opinię.
To, że Twój narzeczony powiedział Ci, żebyś nie liczyła na to, że on się zmieni po ślubie to bardzo dobrze. My, kobiety, często mamy nadzieję, że po ślubie to będzie inaczej, wszystko się zmieni. Natomiast faceci z założenia maja nadzieję, że po ślubie właśnie nic się nie zmieni.
Ale jeśli Twój narzeczony mówi Ci, że po ślubie to Ty się możesz spodziewać tylko gorszego to to nie jest dobrze. Moja Droga, czy Ty wiesz na czym polega wspólne życie dwoje? Nie tylko w małżeństwie, ale jakiekolwiek współistnienie z drugą osoba pod jednym dachem? To jest bardzo dużo kompromisów. Świadomości potrzeb drugiego człowieka i szanowania ich. A Twój narzeczony mówi Ci wprost, że on nie ma zamiaru się do Ciebie naginać, w żaden sposób. Całe Wasze wspólne życie będzie wyglądało tak, że to Ty będziesz musiała mu ulegać. Nikt, nawet najbardziej silna psychicznie osoba, nie jest w stanie wytrzymać tego psychicznie. Myślę, że nie pomylę się zbytnio jeśli powiem, że zafundujesz sobie istne piekło.
Uwierz mi, że to naprawdę nie jest tak, że o prawdziwą miłość trzeba walczyć na każdym kroku swojego życia.
Zrobisz jak będziesz chciała.
Życzę Ci dużo siły, bo będzie Ci ona potrzebna, nie zależnie czy do tego aby go zostawić czy do tego by z nim być.
Wszystkiego najlepszego droga Greto i dużo dużo szczęścia  ;)

Offline Agulec_102 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 8.05.2010
Odp: Odliczanko Grety
28 kwietnia 2010, 15:17
Hmm, widzę że forumki ostro oceniły sytuację, chyba znowu wyszła moja wiara w ludzi, bo chyba chcę razem z Tobą Greto wierzyć w miłość i dobro Twojego PM'a. To Ty musisz zrobić rachunek sumienia, przeanalizować swoje uczucia, może zrób sobie przerwę od PM'a, wyjedź sama, by z dala od niego wszystko przemyśleć. Z twojego opisu wynika że to potworek, ale domyślam się że napisałaś nam jego najgorsze słowa i czyny, a przecież gdyby każda z nas w pigułce zawarła wszelkie żale na PM'a to wyszłyby takie potworki. Ja tylko przekonałam się w życiu, że nie można oceniać kogoś z boku, już kilka znajomych tak jak Ty się żaliło, zdawało się że ich faceci to straszne świnie, od razu nasuwało się: Zostaw go! Ale potem okazało się że stworzyli wspaniałe związki, mają dzieci, są szczęśliwi. Dlatego unikam pochopnego oceniania i jednoznacznych porad. Sama najlepiej go znasz, odpowiedz sobie na pytania postawione przez forumki, jeśli jesteś teraz nieszczęśliwa, z tym co on Ci oferuje, to głęboko się zastanów nad sensem związku, może za bardzo mu ulegałaś wcześniej i się przyzwyczaił? Przemyśl pierw sama, potem porozmawiajcie. Trzymam kciuki za Ciebie, żebyś najlepiej dla siebie pokierowała swoim życiem.

Offline Paula___ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 18.06.2011r
Odp: Odliczanko Grety
29 kwietnia 2010, 09:57
Ja miałam kiedyś podobnego faceta. Nawet dwóch.. Jeden z nich musiał zawsze postawic na swoim. Mi nie pozwalał palić, sam palił, itd.. W końcu też się odkochałam i nie żałuję, że z nim teraz nie jestem. A i byliśmy ze sobą już trochę, a on nie chciał słyszeć o ślubie. Ze swoją obecną żoną ożenił sie po 8 miesiącach znajomości, nie z powodu ciąży. Poprostu chciał.
A drugi pił, ćpał, a ja wierzyłam w tą miłość. Robiłam wszystko dosłownie, żeby tylko z nim być. Myślałam, że jemu jest źle tak jak i mi. A potem się dowiedziałam, że on przez ten czas świetnie się bawił i zdradzał mnie na prawo i lewo i to z nie jedną.. Oczywiście zerwałam. On potem chciał wrócić, ale ja już nie :)