e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Nasz Największy Mały Skarbek - IWONKA  (Przeczytany 3473 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
Witam Was serdecznie. Chciałam Wam przedstawić "Opowieść o tym, jak Iwonka przeszła na tą stronę brzuszka" :)

Położyłam się w niedziele wieczór jakby nigdy nic....choć przyznam, że już od kilku nocy bałam się, że może przyjść moment, że coś się zacznie dziać. I miałam jakieś przeczucie, że zdarzy się to właśnie w nocy. Może stąd też były moje późne pójścia spać....może to moja podświadomość mnie blokowała.
No i również w tamtą niedziele - 18 października - położyłam sie grubo po 1-wszej w nocy.
O godzinie 4-tej rano wstałam jak zazwyczaj do toalety za potrzebą. Normalnie wróciłam do łóżka i próbowałam zasnąć spowrotem. Ale nagle poczułam jakieś dziwne ciepło między nogami. Wstałam (o ile można to tak nazwać z tym moim wielkim brzuchem) więc jeszcze raz i poszłam do toalety. A tam na bieliźnie zobaczyłam krew no i była ona cała mokra.....poszłam więc po jedną z tych ogromnych podpasek przygotowanych do szpitala.....po jakieś 10 minutach była ona mokra......obudziłam więc męża (wcześniej nie chciałam siać niepotrzebnie paniki :D). Powiedziałam mu jak wygląda sprawa no i że chyba zadzwonię do położnej zapytać co robić.....Nie byłam bowiem pewna czy to wody czy nie.
I tak też zrobiłam - zadzwoniłam. P. Ola przez telefon niewiele mogła stwierdzić poza tym, że mogą to być wody i żeby sie spakować i jechać na izbę przyjęć - dodam, że NIE CZUŁAM najmniejszych skurczy.....Coś mi podpowiedało jednak, że w dwupaku już do domu nie wrócimy. I jak tylko sobie to uświadomiłam to dałam mężowi do ręki aparat i mówie "Rób zdjęcie bo to moje ostatnie chwile z bąblem !!!!!"

Efektem jest to właśnie zdjęcie, zrobione o godz. 4:31 :D



Zabrałam więc torbę, plecaczek, zestaw do pobrania krwi no i oczywiście aparat :D i pojechaliśmy. O czym myślałam jadąc na Siemiradzkiego....pamiętam, że przeleciało mi przez głowę, że mam brwi niewyregulowane !!!!! Głupia baba ze mnie, nie :D :D :D

Do szpitala dojechaliśmy parę minut przed 5 rano. Pukamy do drzwi izby przyjęć....cisza....drzwi jednak były uchylone, więc sobie myśle - wchodze ! A tam pusto - kompletnie nikogo nie było. No nic - siedliśmy w poczekalni i czekamy. W końcu pojawiła sie jakaś położna. Poprosiła mnie do środka. Pyta co się dzieje, no to jej tłumaczę. A ona na to czy to napewno były wody czy może czop....A skąd ja mam wiedzieć - pierwszy raz mam rodzić !!!!! No więc po kilku jeszcze pytaniach podłącza mnie do KTG. Leżę sobie po tym KTG i myślę, że tam w poczekalni siedzi mój biedny mąż i nie wie co ja tutaj tak długo robię.....KTG sobie leci.....jak już było tak długie, że mogłam na nie zajrzeć, widzę skurcze na linii 100% !!!! Ale dalej ich nie czuje !!!!!!!! Przychodzi owa położna razem z lekarką, ta mnie bada i stwierdza, że pęcherz płodowy jest cały, ale jest rozwarcie na 2,5-3cm. Zapada więc decyzja, że przyjmują mnie na porodówkę.

c.d.n.

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
pierwsza  :skacza: :skacza: :skacza:

czekam na ciag dalszy a bąbelek dorodny ;)

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
Ciąg dalszy opowieści :)

Poprosiłam, żeby zawołali mojego męża, który został poinformowany co i jak i wysłany do samochodu po torby. Jak tylko wszystko przyniósł położna mówi, żeby lepiej jechał do domu na śniadanie i potem wrócił bo to wszystko jeszcze potrwa. A ja zostałam i musiałam odpowiedzieć na milion różnych pytań - czy mam tatułaże, ile osób mieszka ze mna w mieszkaniu itp. Potem złożyć chyba z dziesięć podpisów na różnych świstkach.....dodam, że dalej nie czułam skurczy.....Zastanawiam się jak załatwiają te wszystkie formalnoście kobiety z bolącymi skurczami i akcja porodową w toku ?!?!?!?! Ale wracając do mnie - jak tylko skończyłam to wszystko podpisywać poproszono mnie na USG. Tam pan dr po wykonaniu pomiarów stwierdził, że dziecko nie będzie duże - jakieś 3000g. Odetchnęłam z ulgą.
Wróciłam naizbę przyjęć gdzie musiałam jeszcze coś tam pouzupełniać w związku z cukrzycą. W tzw. między czasie przyszedł ów lekarz, który wykonywał USG i mówi, że przeanalizował pomiary aparatu i ze ten musiał się coś pomylić i że Iwonka będzie w granicach 3800g !!!! Jak bardzo się tym przeraziłam - dowiecie się później ;)

Doczekałam się wreszcie momentu, że przebrana zostałam zabrana na porodówkę - tzn. wcześniej do pokoiku gdzie zrobiono mi ową lewatywę (swoją drogą to nie takie straszne, a naprawdę pomaga). Wzięłam sobie bardzo przyjemny prysznic.....a jak wyszłam zaczęłam odczuwać lekkie skurcze.

Około godziny 7 znalazłam się na sali porodowej.....niestety rodzinna była zajęta :( Podpięto mnie do KTG....no i tak sobie leżałam chyba z godzinkę. Skurcze na wykresie były dość mocne, ale nieregularne. A i ja zaczęłam je coraz bardziej odczuwać. Po godzinie 8 doszedł ów ból pleców, którego wszyscy się boją (teraz wiem czemu.....i jest to ten sam rodzaj bólu co przy zapaleniu otrzewnej). Mnie bolały plecy a mojego męża nie było - byłam wtedy o to okropnie zła !!!!! No, ale co miałam zrobić - musiałam na niego czekać.

Koło godziny 8:30 przyszła moja położna i pyta czy zakładamy zzo. JASNE, że TAK. I tym sposobem o godzinie 9:00 dostałam pierwszą dawkę znieczulenia. W tym samym czasie przyszedł mąż....no i w sumie od tego znieczulenia,tak do 10:30 nic ciekawego się nie działo....leżałam sobie, nawet udało mi się zasnąć. Mąż sobie jakieś gazety czytał, czasem robił mi fotki. No i co jakiś czas przychodziła położna i badała.....najpierw było 4cm....przy następnym badaniu już 6cm. W pewnym momenci pękł też pęcherz płodowy - teraz już będę umiała odróżnić odejście czopa od wód :D.....Przed 11 zaczęłamspowrotem odczuwać skurcze razem z bólem pleców. Na szczęście w odpowiednim momencie pojawił się przemiły pan anestezjolog i podał drugą dawkę znieczulenia.

Potem wszystko poprostu sie dalej toczyło. Mąż zrobił kilka fotek jak leżę na łóżku :) W boksach obok rodziły inne kobietki. W sumie przede mna wyrobiły sie cztery dziewczyny. Ale przecież to nie wyścig - mówię do mojego M. który zaczął się już niecierpliwić kiedy wreszcie my :D
Po jakimś czasie od znieczulenia było 8cm :) mąż ucieszony mówi "No to żonka - już niedługo rodzimy !!!!". Przedtem zdąrzył jeszcze jednak zjeść obiadek, który przyniosła mu p. Ola.
Do godziny 13 wszystko było fajnie bo działało znieczulenie.....po 13 zqaczełam już generalnie wszystko czuć. Położna zaproponowała, żebyśmy troszkę pochodzili - no więc chodziłam tak z jakieś 15min. Następna w kolejności była piłka - mąż został poinstruowany jak ma mi pomoagać i jak mamy ćwiczyć. Na piłce jeszcze nie było tak źle, choć już się krzywiłam. A przy każdym moim grymacie mąż zadawał pytanie dnia "Co Ci się dzieje ?!??!?" Usłyszałam je chyba z milion razy tamtego dnia.....i w pewnym momencie nie wytrzymałam i odpowiedziałam "K***a rodzę....." Więcej przekleństw już nie padło tego dnia z moich ust.....

No ale wracając do porodu - na piłce siedziałam gdzieś do 13:30 może 13:40 (o 13:20 mam fotki....myślałam, że zabije za nie męża !!!!). Potem przyszła kolej na ćwiczenia przy łóżku a dokładnie przysiady.....i to już bolało tak, że od tego momentu pamiętam to wszystko jakby mi się śniło. Po przysiadach zostałam zbadana no i usłyszałam, że mamy wyczekiwane 10cm i pora urodzić Iwonkę. Położna kazała położyć sie na lewym boku i przeć jak przyjdzie skurcz.....nie wiem ile tych skurczy było, ale przy każdym krzyczałam, że Ja nie dam rady urodzić Iwonki !!! Cały czas pamiętałam jaka jest duża.....i bałam się, że zrobie jej krzywde......nie że mnie boli....bałam się o Nią.
No, ale mój mąż, który cały czas był przy mnie dodwała mi odwagi....zresztą jak już przyszła kolej na przygotowanie łóżka do porodu to właśnie mój mężuś trzymał mi nogi do góry !!!!!!
Po przygotowaniu łóżka zrobiło się jakoś tłoczniej koło mojego łóżka, pojawili się jacyć ludzie.....mój mąż jednak cały czas stał przy łózku a ja dalej krzyczałam jedno i to samo zdanie, gdy w pewnym momenci usłyszałam od położnej, że widzi czarną główkę.....nie powiem - dodało mi to sił. I tak po chwili, o godzinie 14:05, zobaczyłam w rękach p. Oli moje maleństwo....od razu położyli mi ją na brzuszku i piersiach, płakała, ale jak tylko się we mnie wtuliła to przestała. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać....robiłam chyba te obie rzeczy jednocześnie.

W tym czasie mąż przeciął pępowinę....wszyscy się śmiali, bo nie udało sie to za jednym razem (pępowina była bardzo gruba) no i p. Ola stwierdziła, że napewno tutaj jeszcze wrócimy skoro tak na raty Tatuś ciął :D :D :D
Nie pamiętam nawet kiedy urodziłam łożysko byłam taka wpatrzona w moją córunie !!!!!
Po kilku chwilach mi ją zabrano na mierzenie i ważenie - oczywiście reakcja Iwonki - płacz !!!!!
Ale Tatuś poszedł jej pilnować ;)

W tym czasie założono mi dwa szwy bo troszeczkę pękło mi krocze.....ale jakoś nie pamiętam bólu.....byłam tak szczęśliwa.
Gdy wrócili przystawiono mi ją do piersi....tatuś dalej robił fotki

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pewne zdarzenie.....karmiłam mój Skarb, gdy w pewnym momenci zobaczyłam, że robi się sina....mąż mówi, że Ona nie oddycha....to wszystko trwało pewnie kilka sekund, ale dla mnie było to najdłuższe sekundy podczas całego porodu....szybko położna podniosła Iwonkę do góry i po chwili (trwającej dla mnie całą wieczność) Iwonka była spowrotem u mnie w ramionach już ładnie różowiutka.....prcawdopodobnie coś tam jej jeszcze w nosku zostało i jak mi ją przystawiono do piersi do nie miała jak oddychać.....na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale nikomu nie życzę takich przeżyć.....uczucie strachu nie do opisania.....Teraz jak o tym myślę co mogło się stać, jak mogło sie to skończyć to nie umiem powstrzymać łez.....

Na szczęście potem były już tylko uśmiechy.....

O godzinie 16 byliśmy już na sali poporodowej - zakochani w naszej Iwonce.


Dodam jeszcze, że dopiero na następny dzień mąż powiedział mi, że Iwonka urodziła sie 2x owinięta pępowiną wokół szyjki......

Nie wiem jak przeszłabym przez to wszystko bez mojego męża - zaskoczył mnie chyba pod każdym względem :) i mam nadzieje, że tak jak razem urodziliśmy Iwonkę tak też razem będziemy ją wychowywać....nasza rodzinka jest już trzyosobowa :)


« Ostatnia zmiana: 10 marca 2010, 22:47 wysłana przez ela »

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
No to już wiecie, jak Iwonka przyszła na świat....co do zdjęć - dałam link do albumu, ale zapomniałam, że nie będziecie mieć do niego dostępu, więc po malutku będę wklejać fotki Iwonki z poszczególnych miesięcy, dobrze :?:

No i w miedzy czasie wrzuce fotki pt. jak rósł mój bąbelek :)

Offline Olka1983 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 11.07.2009
Gratuluje córci ;) tak z przypadku tutaj trafilam i patrze ze nasze córeczki urodzily sie tego samego dnia ;D Tobie odeszly wody po 4.00 a mi od 4.20 zaczely sie lekkie skurcze ;) tylko ze ja urodzilam o 16,05 ;)  buziaki dla Iwonki ;*

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
Mój Skarbek w pierwszej dobir w szpitalu:





Tutaj jeszcze w szpitalu choć to ostatnie chwile - 22.10.2009



A to już w domku





No i pierwsza, domowa kąpiel z pomocą położnej


Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Cytuj
pamiętam, że przeleciało mi przez głowę, że mam brwi niewyregulowane !!!!!
Ja tylko myślałam o tym aby miec zrobiony wosk nóg oraz pedicure heheh a brwi to już obowiązek :)


Cytuj
oło godziny 8:30 przyszła moja położna i pyta czy zakładamy zzo

Super że bez problemu i bezpłatnie można mieć u was znieczulenie !


Cytuj
odam jeszcze, że dopiero na następny dzień mąż powiedział mi, że Iwonka urodziła sie 2x owinięta pępowiną wokół szyjki......

Mój ginekolog powiedział że praktycznie 95 % dzieci ma szyję okręconą pępowiną , ale tego nie mówią aby nie straszyć ...

Cytuj
.karmiłam mój Skarb, gdy w pewnym momenci zobaczyłam, że robi się sina..

Nie ma gorszego widoku dla matki...


Piękny opis porodu ! Aż mi łzy popłynęły !
Tylko nie napisałaś ile mała ważyła ...


« Ostatnia zmiana: 10 marca 2010, 22:48 wysłana przez ela »
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline Olka1983 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 11.07.2009
słodki cukiereczek ;)

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
ale cudeńko, śliczna córcia :)  :-* :-* :-*

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
Witam was w imieniu swoim i Iwonki :)

Co do wagi - była na ununiętym zdjęciu, ale rozumiem elu czemu je usunęłaś (zreszta tak jak ci napisałam w PW).

Iwonka ważyła 3730g i miała 56cm.

Jeśli zaś chodzi o zzo to nie we wszystkich szpitalach w Krakowie jest ono bezpłatne i nie wszędzie tak chętnie je podają. Ja rodziłam w szpitalu który jest tylko i wyłącznie szpitalem ginekologiczno - położniczym i mają swoich anestozjologów :)

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
26.10.2009 - Iwonka ma już tydzień :) i lubi spać przytulona do Mamusi :) ....co jej zresztą zostało do tej pory :)



z tych ciuszków już wyrosła.....



Pierwsze werandowanie - 31.10.2009



Rozmowa z hipopotamem





i to już ostatnie na dziś - do jutra :)


Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
Powtarzam się ;D jest po prostu śliczna  :-* :-* :-*
a daj jakieś aktualne zdjęcie chyba ze chcesz po kolei opisać i nadrobić w wątku ?

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
Powtarzam się ;D jest po prostu śliczna  :-* :-* :-*
a daj jakieś aktualne zdjęcie chyba ze chcesz po kolei opisać i nadrobić w wątku ?

dam dam - wszystko w swoim czasie :) mysle, ze do konca tygodnia sie uporam z nadrabianiem watku :)

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
OK to ja tu czekam  :tupot: :tupot: :tupot:

Offline kawaii2 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 30-08-2008
co do szpitala potwierdzam - rodziłam w tym samym co Kasia i cala opieka tam była rewelacyjna!
Dla Iwonki - całuski!

Gabiś

  • Gość
Jest cudna! Słodkości :)
A brzuszek miałaś prześliczny!

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
no to idziemy dalej :)

2 listopad 2009 - pierwszy spacerek




rodzinka w komplecie



pierwszy wyjazd do dziadków :)



takie mam u dziadków łóżeczko :)



zakochane w sobie od pierwszego wejrzenia  :D



po kąpieli




Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
Iwonka nie lubi czapek :!:



Tutaj Iwonka ma miesiąc a główke podnosiła zaraz po wyjściu ze szpitala :) taka mała siłaczka :!:



Pierwszy dzień na macie :D



Idę na pierwszą impreze - Andrzejki 2009



Na Andrzejkach ze starszym o 7 tygodniu kolegą :)



« Ostatnia zmiana: 24 marca 2010, 10:33 wysłana przez Maja »

Offline Olka1983 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 11.07.2009
śliczna kruszynka ;) zdolniutka mała siłaczka, główkę pięknie trzymała ;)

Offline ~Ania~ Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2006-10-07
Nasze córcie prawie tego samego dnia się urodziły :) Sliczna Niunia :)

Offline marcella Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 21.05.2011
Pięknie opisane wszystko.. kurczę chyba muszę w swoim wątku jeszcze raz opisać swój poród hehe :)) Śliczną masz córeczkę!

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
kochane - zycze wam milego weekandu :) Moj maz mnie dzis zaskoczyl - wzial sobie wolny dzien i jedziemy na wies do mojej babci…czyli do prababci Iwonki :) Ona o niczym nie wie !!! bedzie niespodzianka :)

PS. wiec wybaczcie - dalsza czesc relacji bedzie w niedziele wieczorkiem :)

Gabiś

  • Gość
Ale wam zazdroszczę wypadku na wieś... Buziaki dla was  :-* :-*

Offline sandrunia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2007
no co do siłaczy dzieci to muszę przyznać że teraz takie chyba się już rodzą, mam sesje z
malutkimi dziećmi dużo, ostatnio 10dniowa unosiła tak samo główkę, ja w szoku byłam, Lili
też była silna ale 10-dniowa nie unosiła tak łebka :D

ma słodziutki dołeczek w bródce  :-*

Offline nikola/23 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 4.10.2008
Pięknie opisalaś poród ;D

Ja znowu jadąc do szpitala myslalam o tym że miałam jeszcze umyć włosy  ;)

Mój synus tez był dwa razy owiniety pępowiną, z tym że on miał problemy z oddychaniem i dlatego tez nie mialam go przy sobie przez 2 dni.

ps. mam nadzieje ze kiedys sie wybierzemy na jakis wspolny spacerek nad wisłą  ;)

Offline rajdowka Kobieta

  • Chuck Norris
    • Rajdówkowe życie jako Żonka! ;D
Jeny juz zapomnialam jaki Dominik byl tez malusi ;D

Slodka Kruszyneczka !

Bardzo sie ciesze, ze jestes i jeszcze raz gratuluje ;)

Offline ejotek Kobieta

  • Chuck Norris
    • odliczam :)
  • data ślubu: 03.10.2009
słodkie maleństwo :) i jak szybko do góry główkę podnosi
pozwolę sobie podczytywać, jako żywo zainteresowana zwłaszcza krakowskimi realiami porodu

Gabiś

  • Gość
Co tam słychac u was ??? Jak po świętach ??

Offline _kasiek_ Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 4sierpień2007
fakt - dawno nie zaglądałam.....muszę skończyć relację Iwonkową bo już niedługo pół roczku skończy :!:

cały czas próbujemy rozszerzyć Iwonki jadłospis - z butelki Iwonka przyjmuje tylko herbatke !! kaszkę je łyżeczką i tylko póki co na moim odciągniętym mleku, w poniedziałek i wczoraj dostała marchewkę z ziemniaczkami a dziś zupkę jarzynową.....generalnie lepiej jej póki co wchodzą rzeczy warzywne niż owocowe !!!!! na jabłuszko, brzoskwinie czy banana raczej się krzywi i zje dosłownie odrobinkę !!!!

No i od dziś karmimy się na krzesełku, które Iwonka dostała od moich znajomych z pracy :) jak znajde kabel to pokażę wam fotki - jest zachwycona tym, że siedzi tak wysoko, uderza w ten blacik przed nią, bierze sobie z niego zabaweczki :) słodka jest :!: :!: :!:

A teraz coś wam opowiem - jakieś 3tyg. temu leżeliśmy sobie w trójeczkę w łóżku rano i Iwonka sobie tak do nas gugała....aż w pewnym momencie wyszło jej coś na kształt "MAMA" - i nie wydawało mi się bo mój mąż też to słyszał....ale od tamtej pory była cisza. Wczoraj zaczęła natomiast mówić "BABA" a dziś jak ją wzięłam na rączki tak ładnie wyraźnie powiedziała "MAMA" !!!!!! normalnie się popłakałam ze szczęścia !!!!!!!!! pewnie będę musiała troszkę poczekać aż zacznie to mówić częściej no i świadomie, ale i tak czuję się CUDOWNIE !!!!!!!!!!!!!

Offline ejotek Kobieta

  • Chuck Norris
    • odliczam :)
  • data ślubu: 03.10.2009
to musi być bardzo szczęśliwy moment :)
gratuluję "mamy"  :skacza: :skacza: