e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Małżeńska przyszłość  (Przeczytany 3577 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline groszek

  • maniak
Małżeńska przyszłość
26 stycznia 2006, 17:20
Ciekawe, czy jak byśmy poprosili o napisanie czegoś w tym temacie mężatki z ponad 10 letnim stażem, to czy też roiłoby się o tych wszystkich ochów i achów na temat tych kochanych skarbulków, misiaczków, Rafciów, Tomciów, Grzesiów itp... Oczywiście nie pisze tego złośliwie pod niczyim adresem, ale ot taka gorzka refleksja mnie naszła, że niestety iles tam lat po slubie niewiele zostaje z tych serduszek, kwiatuszków, misiaczków, a coraz więcej jest rozwodów, separacji,  nieszcześliwych ludzi.
I niby każdy mówi "ja będę dbac o miłość, u mnie tak nie będzie", ale ciekawe, ile będzie nas szczęśliwych w małżeństwie, gdybyśmy odwiedzili to forum za 10 czy 15 lat.

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Małżeńska przyszłość
26 stycznia 2006, 17:40
Hm Groszku ja bym raczej tak pesymistycznie do tego nie podchodziła, to wszystko zależy przecież tylko od nas samych. Nam idzie 8 rok jak razem mieszkamy i nadal kocham go tak samo a mogę powiedzieć nawet że bardziej z każdym dniem, potrafię nadal czuć szysze bicie serca patrząc mu w oczy  :serce: Wszystko zależy od pielęgnacji tych uczuć które mamy  :mrgreen:

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Małżeńska przyszłość
26 stycznia 2006, 17:52
pięknie, AnetoM napisałaś...Wierzę, ze tak będzie w naszych małżeństwach równiez.Naprawdę wierzę! gdyby tak nie było, to nigdy nie zdecydowałabym sie na slub! a wiec groszku-życzę ci samych dobrych dni (bo chyba masz jakąs chandre, co?)  :przytul:

Offline groszek

  • maniak
Małżeńska przyszłość
26 stycznia 2006, 17:56
Nie mam chandry, tylko sesję  :|
Odwiedzam jednak także inne fora i czytam posty mężatek i żonatych, którzy wyraźnie się męczą. Ich historie są takie same- wielka miłość, ślub, dobrze, gorzej, mniej miłości aż w końcu całkowity zanik uczyć, zdrada, romans, łzy.
Oni pewnie też kiedyś mysleli, że będą wiecznie szczęśliwi. Dlaczego my wszyscy mamy byc wyjątkowi? Ludzie generalnie wszędzie są tacy sami.

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Małżeńska przyszłość
26 stycznia 2006, 18:05
ale są też inne małżeństwa, którzy właśnie są szczęśliwi! I tego się trzymajmy! Takim negatywnym mysleniem mozemy sami przywoływać problemy...
Nie mówię, ze będzie sielsko i anielsko, ale jakbyśmy były same byłoby jeszcze gorzej!Jestem pewna, bo właśnie Piotrek nadaje sens moim dniom! Jeśli kiedyś to sie zmieni będzie mi bardzo przykro, ale wiem, że oboje zrobimy wszystko, aby uniknąć konfliktów.

Offline Maja Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 28 sierpnia 2004r.
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 11:33
Cytuj
Ciekawe, czy jak byśmy poprosili o napisanie czegoś w tym temacie mężatki z ponad 10 letnim stażem, to czy też roiłoby się o tych wszystkich ochów i achów na temat tych kochanych skarbulków, misiaczków, Rafciów, Tomciów, Grzesiów itp...


W takim razie sylvi, zibi - to jest chyba para z najdłuższym stażem małżeńskim, no może nie 10letnim ale zawsze, a poza tym dziewczyny wystarczy spojrzeć na naszych rodziców - moi są po srebrnych godach a nadal zachowują się jak para nastolatków (tata jest zazdrośnikiem i obraża się jak mama wychodzi bez niego i na dodatek się odstsztafiruje  :lol: ), potrafią się drażnić jak malolaty, łaskotać i wygłupiać i często ładnie do siebie mowią np. moja mama jest "minią"  :D
Mam nadzieję, że u nas też tak będzie - bo przynajmniej na razie (razem 8 lat, od ślubu 2 rok już leci) jestem zwyczajnie w moim facecie zakochana ale inną miłością niż np.5 lat temu, dojrzalszą, głębszą, wspanialszą - doświadczam uczucia typu "cieszę się, że mam Ciebie"  :serce:

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 13:35
Cytat: "groszek"
ciekawe, ile będzie nas szczęśliwych w małżeństwie, gdybyśmy odwiedzili to forum za 10 czy 15 lat.


Dokładnie tyle, ile sobie na to zapracuje groszku :)  Miłośc to budowla, którą później się pielęgnuje, żeby się nie zmarnowała, ale bywają też sytuacje, kiedy się burzy i trzeba ją odbudowywać. Tu najczęściej jest krach....Oczywiście sobie i nam wszystkim życzę by ta budowla trwała wiecznie czule przez nas tylko pielęgnowana :)  Sama sobie życzę też, żebym za 10 lat wciąż pamiętała, że ślub to nie podpisanie aktu własności, że nie mogę się diametralnie zmieniać. Wiadomo, że życie powszednieje, ale jeżeli teraz potrafię dać Wojtasowi drobny prezent bez okazji czy wysłać mu SMS dla umilenia dnia w pracy, to chce to samo potrafić za 10 lat. I jeżeli teraz Wojtek kocha mnie za to też, że czaasami bywam szalona, że mam swoje zainteresowania i swoich znajomych i że jestem zadbana i uśmiechnięta i jeszcze wiele innych rzeczy, to za 10 lat nie mogę się zmienić w gderliwą, wiecznie niezadowoloną Babę- Jagę niechlujnie wałęsającą sie po domu w przydeptanych bamboszach i wrzeszczącą na męża i dzieciary, w której już mąż nie widzi kobiety, tylko ewentualnie wielofunkcyjną maszynę AGD.
Z drugiej strony nie chciałabym też, żeby Wojtek pozostał w części takim Wojtkiem jakim jest dzisiaj, żeby nie zapomniał, że przed ślubem bywały i kwiaty i kawiarnia i szereg innych drobnych gestów i przyjemności. Nie chodzi mi o to, żeby codziennie fundował mi atrakcje, ale tez nie chciałabym, żeby zamienił się w kogoś dla kogo jedyną rozrywką, poza piwkiem w towarzystwie kolegów, jest mecz w telewizji, a pilot od telewizora to naturalne przedłużenie ręki. I żebym kiedyś ne obudziła się z pytaniem gdzie się podział Wojtek, którego pokochałam.
Trochę tu wszystko przejaskrawiam, ale życie to nie bajka i trzeba pamiętać, że wszystkie skutki mają swoje przyczyny.
Juz nie mówię tu o takich aspektach jak zdrady itp....ale tak zwyczajnie nie chciałabym, żebyśmy się stali takim "wtórnym rodzeństwem" za 10 lat........

Tylko czy ja o tym wszystkim będę pamiętałą za 10 lat :roll: I czy on będzie pamiętał? To właśnie największe zadanie, jakie przed nami stoi.

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 13:40
Agnieszko32, moze ustaw sobie w telefonie przypomnienie...I my wszystkie tez to zróbmy :). No i nie zapomnijmy o wpisaniu tej samej treści w telefonach ukochanych...:) Jeśli będziemy pamiętać o tym wszystkim o czym napisałaś, myślę, ze przetrwamy! a co!

Offline zibi Mężczyzna

  • Administrator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 31.07.1999
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 19:06
Cytat: "Aniołek"
moze ustaw sobie w telefonie przypomnienie..

przez dziesięć lat .... to się wymieni z 10 telefonów,
pewnie będą już takie z których spokojnie będzie można czytać i pisać na naszym forum...

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 20:48
Po pierwsze :
Anetko dzięki za dodanie fotki :D

a po drugie ...

Sorx groszek ale ghdybym nie wiedziala ze jestes przed slubem to stwierdzilabym ze jestes zgorzknialą rozwódka która nie wierzy w miłość aż po grób ... widze ze nie tylko ja wychodzę z założenia że ślub niczego nie zmienia w naszych uczuciach-jedynie można kochać chyba jeszcze bardziej.Ja uwazm z enawet 50 lat po slubi ebede szczesliwa z Rafałem i bede do tego dązyc bo wszystko zalezy od nas !!

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 21:18
Ja tez jestem dobrej myśli co do mojej małżeńskiej przyszłości...Ale nie przeczę, ze czasami strach i niepewność zagląda mi w oczy. To chyba naturalne...Pewna świadomość rzeczywistości i jakaś dojrzałość jest potrzebna i tutaj...
Niestety, nie ma co liczyć na to, ze życie bedzie jak z bajki... Ale można się postarać, zeby nie było jak z horroru :)

P.S. Chyba schodzimy z tematu...

Offline groszek

  • maniak
Małżeńska przyszłość
27 stycznia 2006, 22:08
Nie mieliście w życiu okazji popatrzeć na kłócące się małżeństwa, które się nienawidzą? No to wam zazdroszczę. Oglądałam w życiu wiele takich scen, a nasłuchałam się 10 razy tyle.
Choć moi rodzice są małżeństwem i wiem, że są sobie potrzebni, to jakbym miała patrzeć tylko na ich małżeństwo to bym sobie podarowała zakładanie rodziny.

Offline Antalis

  • Chuck Norris
Małżeńska przyszłość
28 stycznia 2006, 10:22
Groszku i tu powinnam Cie zbesztac z gory na dół za to co napisałas tak jak zbesztano mnie w temacie "Moje przygotowania do ciąży" gdzie zarzucono mi nieznajomosc tematu i poslugiwanie się doświadczeniami innych ... ale tego nie zrobie:D.Takie jest Twoje zdanie i szanuje Go ale uważam że odrobina optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła:) Ja wierze że będzie ok i choć życie przyniesie wiele niechcianych niespodzianek to jednak mam nadzieje ze razem z Rafałem zwycięzymy wszelkie przeciwności losu.

Uwazam tez ze jak ktoś jest swiadkiem jakiegoś nieudanego zwiazku i nie podoba mu sie takie zycie to tym bardziej dazy do lepszego życia i stara sie uczyc na cudzych bledach.

Groszku życze Tobi i zresztą Wam wszystkim szczęśliwych,udanych i dozgonnych małżenstw...sobie też tego życze :D

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Małżeńska przyszłość
28 stycznia 2006, 11:39
Cytat: "Antalis"
Groszku życze Tobi i zresztą Wam wszystkim szczęśliwych,udanych i dozgonnych małżenstw...sobie też tego życze Very Happy


I ja się pod tym podpisuję aż mi się przykro robiło jak czytałam wypowiedzi Groszka, spójrz proszę ma całą rzeszę reszty postów, ludzie tyle lat już żyją ze sobą i nie w głowie im rozwody, nadal się kochają i mówią o sobie same miłe słowa. Ja np. znam  mnóstwo małżeństw z kilkuletnim stażem i wciąż nie mogę się nadziwić jak są w sobie zakochani  :serce: Kurcze samej sobie się nie mogę nadziwić jak bardzo jestem zakochana  :serce:

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
Małżeńska przyszłość
28 stycznia 2006, 20:32
Nie ma co atakowac groszka, bo sporo jest, niestety, prawdy w Jej slowach.....ludzie stajacy przed ołtarzem bez przymusu, a przewaznie nawet z miłosci, z reguły są przekonani, ze ich miłośc jest naj, ich małżenstwa będą naj, ich rodziny tez będą naj, a oni sami za 50 lat bedą mieć wciąz przyspieszony oddech na swój widok......zycie pokazuje, że nie jest tak różowo....oczywiście każdy z gruntu wie, ze nie całe życie jest słodkie, że bywaja dni białe i czarne. I co z tego, że wiedzą? Nic...bo często z tych wielkich przysięg w kościele zostają tylko trociny.....trociny i szereg wzajemnych oszczerstw. Świadomośc tego tez trzeba miec. Tylko tak jak pisałam pare postów wyżej- każdy skutek ma swoją przyczynę.....czasami, jak będzie źle, to zamiast oskarżać z góry druga stronę, warto winy czasami poszukać też w sobie....może będzie lepiej.  Pewnie wiele jeszcze nauki przed każdym z nas, ale może takie refleksie pozwola uniknąc wielu nieprzyjemnosci. Dlatego uważam, że groszek poruszyła fajną kwestię.

Offline Agutka Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 26.08.2006
Małżeńska przyszłość
28 stycznia 2006, 20:45
Cytat: "Agnieszka32"
Dlatego uważam, że groszek poruszyła fajną kwestię

 Ja też tak uważam :D Niestety moje rodzinne doświadczenia pokazują jak wiele małżeństw się rozpada- i to tych o zgrozo z Wielkiej Miłości :(  I pomimo tego ,że ja jak na razie jestem bardzo szczęśliwa w związku z 4,5 letnim stażem, to czasem dochodzą mi do serduszka takie same refleksje. Związki potrafią się rozpaść z tak różnych przyczyn, że niektóre nawet by człowiekowi nie przyszły do głowy. I pewnie nasze Skarby są wspaniałe-ale to też tylko ludzie i z potrafią zranić a z biegiem czasu różnie to bywa-niestety...A takie refleksje też są dobre dla nas-można czasem się zatrzymać i spojrzeć na związek z innej strony co potrafi ustrzec od przykrych spraw.
No,ale przecież my wszyscy będziemy wiecznie szczęsliwi -prawda :?:  :!:  :D  :serce:
Relacja z tego Jedynego Dnia :) Zapraszam  Gość
http://e-wesele.pl/forum/viewtopic.php?p=119076#119076

Offline groszek

  • maniak
Małżeńska przyszłość
28 stycznia 2006, 20:48
Cytat: "Agnieszka32"
Dlatego uważam, że groszek poruszyła fajną kwestię


Może nie "fajną" ale dość istotną. Wiem, że każdego czekają w małżeństwie jasne i czarne dni, bo takie już to życie jest, ale ja po prostu boję się tych czarnych, bo to oznacza cierpienie.
Ale dziś akurat jestem w optymistycznym nastroju, bo sesja do przodu, jeszcze jeden egzamin i 2 tygodnie laby, w czasie której będziemy szukać obrączek, a ja będę szukac sukienki :)

Offline Aniołek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 20-05-2006
Małżeńska przyszłość
28 stycznia 2006, 20:52
cieszę sie groszku bardzo, że znów przewazył optymizm!!!! Zyczę powodzenia w przygotowaniach w czasie ferii.Ja w swoje ferie bedę przygotowywać zaproszenia i też nie mogę sie doczekać! :) Kupiliśmy sobie kamerę i teraz mam nadzieję, ze bedziemy kręcić fragmenty naszych przygotowań. Chcę uchwycić te emocje na zawsze...Bedę potem z dziecmi oglądać i śmiać sie z tego...Myślę, że to bedzie baaaardzo miłe.

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Małżeńska przyszłość
29 stycznia 2006, 10:47
Ach dziewczyny aż się sama rozmarzyłam  :roll:  Okruszek rzeczywiście poruszył bardzo istotną kwestię nad którą każdy z nas powinien się zastanowić. Ja też znam mnóstwo małżeństw które się rozpadły, ale optymistycznie muszę stwierdzić, że znam jeszcze więcej tych, które przetrwały! I może u większości z nich nie ma już ochów i achów każdego dnia, ale wzajemnie się szanują, doceniają i co najważniejsze nie załują tej decyzji po ponad 20-30 latach bycia razem:) Takim przykładem są moi rodzice, którzy pobrali się z wielkiej miłości (po 4 dniach znajomości byli już zaręczeni ;) ). Los ich nie oszczędził, przezyli kilka dramtów (kilka lat starali się o dziecko, mama dwa razy poroniła, potem urodziła się moja siostra- z zespołem Downa) ale to ich tylko wzmocniło! (choć z badań wynika, że 70% mężczyzn odchodzi gdy urodzi się niepełnosprawne dziecko). I choć już myślałam, że są ze spobą tylko z przyzwyczajenia ostatnio na nowo rozkwitają- wspominają jak to oni szykowali się do ślubu, że Kościół był zamknięty kiedy przyszli na swoją uroczystość (ksiądz całkowicie zapomniał, że miał być śłub), że uciekli z własnego przyjęcia bo już nie mogli się doczekać aż zostaną sami i wskoczyli w pierwszy lepszy pociąg... normalnie aż serducho  :serce: rośnie na myśl, że po tylu latach z łezką w oku to wposminają  :mrgreen: I oni nie są jedyni- większość ich znajomych jest nadal razem, choć też swoje złe chwile przeszli. Ważne jest jednak żebyśmy pamiętali, że niepielęgnowane uczucie, MIŁOŚĆ choćby niewiadomo jak była wielka i prawdziwa- nie przetrwa.  Trzeba o nią dbać, starać się- wtedy nawet najgorsze przeciwności losu nie są w stanie jej zniszczyć :)