e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Anety i Artura najszczęśliwszy dzień - 10.09.2005  (Przeczytany 10070 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
NA waszą prośbę opowiem po krótce jak my przeżywaliśmy ten jedyny i wyjątkowy dzień.  :D
Do domu tzn. do Poznania pojechałam tydzień wcześniej by wszystko dopiąć na ostatni guzik i pozałatwiać jeszcze nie dokończone sprawy.
W sobotę miałam próbny makijaż i fryzurkę , byłam kompletnie załamana wyglądałam jak stara baba z tapetą na twarzy po prostu makabra, szybka decyzja....trzeba zmienić kosmetyczkę i fryzjerkę....w tygodniu jak opętana szukałam i znalazłam!!! Ale nerwy były, poza tym wszystko szło OK, nocami robiłam winietki i księgę oraz kończyłam dekorację.
Artur dojechał do mnie w czwartek wtedy też zaczęłam czuć nadchodzący czas..... ślubu...naszego ślubu....
W noc przed tym dniem położyłam sie o godz.3 czekałam na siostrę, moją świdkową zresztą aż dojedzie i razem z mamą strasznie się martwiłyśmy że ich tak długo nie ma.
Wstałam o 7.30 - no i wielki pośpiech bo na 8 miałam już być u fryzierki, razem z siostrą szybko się zebrałyśmy a Artur ze szwagrem pojechął na myjnię umyć samochód którym przyjechała siostra. U fryziera spędziłyśmy 4 godziny, czesanie, malowanie, ja siostrze myłam i prostowałam włosy bo fryzjerka już nie miala na to czasu kolejni klienci czekali, ale miałyśmy przy tym ubaw po pachy  :jupi: całą ją zmoczyłam, nie nadaję się absolutnie na fryzerkę  :lol:
Po tych kosmetycznych przygotowaniach szybciutko do domku, okazało się że jeszcze autko nie ubrane więc w tym upale (było prawie 28 stopni) szybko na dół i cąła ekipa stroiła samochód. Na 13 byliśmy umówieni u fotografa na sesję w studio oczywiście się spóżniliśmy, bo jakby inaczej, jak ktoś uważa że będzie w tym dniu miał czas na wszystko i spokojnie zdąży się przyszykować myli się bardzo, ja też tak myślałam a tu czas biegł tak szybko że wszędzie i ze wszystkim byliśmy spóżnieni  :roll:
Po sesji do domku gdzie zebrało się kilka osób gapek nie umiejących trafic do hotelu, trzeba było się nimi zająć  :luzak: potem kawka i powoli szykowaliśmy się do wyjścia.
Na błogosławieństwie nie było Artura taty bo odwoził w tym czasie gości do hotelu i zupełnie zapomnieliśmy mu powiedzieć że ma wrócić jeszcze do mnie do domu, tak wieć pierwsza poważna wpadka była zaliczona  :oops: Artura mama ma wielki talent do przemówień więc oczywiście były wielkie łzy przy błogosławieństwie, tyle padalo słów o szacunku miłości zrozumieniu że mamy tym nabite do dziś główki  :lol:
Narazie tyle póżniej dopiszę resztę. Mam nadzieję że was nie zanudzam, myślałam że ciężko mi będzie po 3 miesiącach relację napisać ale dzieje się tak jakbym na nowo film z tego dnia oglądała  :id_juz:

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Błogosławieństwo

Offline sylwka

  • bywalec
No Anetka, wyglądaliscie super! Czekam na relację z kościoła i wesela   :Tuptup:  



Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
No ja jak zwykle fotki nie widze, ale pooglądam w domu:-)))) A tymczasem chciałam Ci powiedzieć, że tak czytam i zauważam wiele wspolnych momentów w naszych relacjach :wink:  Ja u siebie o tym wszystkim nie pisałam, bo jakos mi umknęło, ale tez byliśmy z Wojtasem wszedzie spoznieni, wszedzie wpadki; samochod świadkowie dekorowali dopiero u fotografa, wczesniej mielismy jedynie kokardki na klamkach bo tyle udalo sie zrobic; mama na błogosławieństwie walnęła taka mowe, ze gdyby nie to, że ślub przed nami sie przedłużyl, to spoznienie byloby nawet do kosciola:-)) itp. itd.
Aneta, pisz jak było dalej :D  :D

Offline agulkaaa Kobieta

  • Chuck Norris
Aneta a jak zabawa oczepiny, pierwszy taniec??? opisuj dalej

Cytat: "AnetaM"
Mam nadzieję że was nie zanudzam,

no coś ty my tu uwielbiamy relacje a jeszcze bardziej fotki więc powklejaj jeszcze
pozdrowionka

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
No to ciąg dalszy....
10 września 2005 o godz. 17.00 w kościele p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu Aneta i Artur pzysięgli sobie mióść i wierność na cąłe życie  :serce:
A odbyło to się tak....
Przed 17 wsiadliśmy do autka i podjechaliśmy pod zakrystię, dzwonimy i nic, stoimy minutę, dwie i nadal nic, świadek pobiegł przez kościół zobaczyć czy ktoś w zakrystii jest ale nikogo nie było a ja niechcial\łam tamtędy przecodzić bo goście już sie w kościółku zbierali i tak staliśmy około 10 minut pod zakrystią zanim ksiądz przybył  :roll: Mój biedny bukiecik który Artur wcześniej odebrał  kwiaciarni prawie padł na tym upale, wogóle byłam wściekła jak go zobaczyłam mówiłam pani aby zadbała by kwiaty były świeże bo ma wytrzymać do poniedziałku, a tu kicha, ledwo go rozpakowałam a lilie padły i musiałam jakoś je przyklejać by sie trzymały, no nic ale wracam do realcji...
Wkońcu zjawił się ksiądz ustaliliśmy ostatnie szczegóły, podpisaliśmy papierki (mogliśmy juz zmykać  :lol: ) i wyszliśmy z zakrystii na dwór by wejść do kościoła frontowymi drzwiami, wychodzimy a ja tu patrzę cała moja rodzinka cała zgraja ludzi idzie w naszym kierunku uśmiechnięci szczęśliwi zachwycają się z daleka, całują mówię juz do kościoła bo musimy wchodzić ksiądz czeka a oni nic nadal rozmowy pytania, wkońcu mówię Artur idziemy bo nas nie puszczą, weszliśmy do kościoła organista natychmiast zaczął grać a my w pośpiechu do ołtarza, podobno prawie biegliśmy tak nam się spieszyło, kolega nakręcił nasze mignięcie a od fotografa ani jednej fotki z wejścia nie mamy  :( Ksądzjuż gotowy czekał na nas więc nawet nie przyklęknęliśmy, serca biły nam jak oszalałe, to juz się dzieje, nie mogłam wprost uwierzyć  :jupi: Po chwili emocje trozkę opdały do momentu przysięgi, pięknie odśpiewany hymn do Ducha Świętego, skrzypce brzmiały wprost cudownie, i my staliśmy tak na środku wpatrzeni w siebie  :serce:  Na przysiędze tak się wzruszyłam że zaczęłam łkać p chwili spojrzałam na Artura i to był błąd zobaczyłam jego banana na twarzy i już byłam pogrzebana nie mogłam opanować łez i smiechu jednocześnie, Artura tata po wszystkim stwierdził że na miejscu księdza kazał by mi to powtórzyć  :roll: Póżniej obrączki, Artur sięga po obrączkę i bierze moją ksiądz się patrzy i nagłe stwierdzenie...."nie ta chyba , że...?!" Wiedźcie że Artura obrączka jest ogromniasta więc ja znów się uśmiałam, cała reszta już przebiegła całkiem spokojnie. :o

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005


Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Anetka ślicznie wyglądaliście! :)
Chcemy dalszą część relacji i fotek! :)

Offline Molunia

  • entuzjasta
Bardzo ładnie wyglądacie naprawdę! A Twoją sukienusię to nawet przymierzałam :) bo tez bardzo mi się podobała. No a kościółek przystrojony rewelacyjnie!

Offline asia Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 10.09.2005r.
Gratulacje Anetko!
Wyglądaliście super! Czekamy na więcej zdjęć  :D

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Wkońcu głośno zabrzmiał marsz Meldensona i przy jego dźwiękach opuściliśmy kościół, przy wyjściu czekała na ans niespodzianka deszcz z płatków kwiatów, ależ nas to zdziwiło  :jupi: i usieszyło zarazem  :D póżniej były życzenia, troszkę kwiatów bo głównie prosiliśmy o przybory szkolne dla dzieci z racji rozpoczynającego się roku szkolnego oraz całusy całusy i jeszcze raz całusy którym końca nie było.... :lol:
Po całym tym zamieszaniu wsiedliśmy do autka i pojechaliśmy wszystko zawieźć do domu, a goście autokarem pojechali na salę, od kościółka był to nizły kawałek więc mieliśmy możliwość i ich dogonienia także jak tylko wszyscy wyszli z autokaru my podjechaliśmy    :id_juz:





Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Na salę dojechaliśmy i tak prawie równo z autokarem u tam już na nas czekały mamy z chlebem i solą, znów ckliwe przemówienie kilka fotek no i Anetka ucieka w długą a Artur woła "NIEEEEE CZEKAJ"  :jupi:  o mały włos a bym uciekła goniącemu mnie Arturowi, chciał mnie przenieść przez próg, więc podniosła się taka wrzawa że jak wryta stanęłam i Młody mnie wziął na ręce i zaniósł na salę. Tam piękny toast, śpiewanie i trzaskanie kieliszkami. Póżniej wreszcze jedzonko na które czekałam od południa na śniadanko tylko mała kanapeczka więc byłam strasznie głodna, lecz wbrew temu wcale dużo nie mogłam zjeść za dużo emocji było we mnie, niestety na sali było strasznie duszno choć wszystkie okna pootwierane przy gorącym rosole ludzie wymiękali, 30 stopni na dworze do tego przed deszczem więc duszno miało prawo być.
Wkońcu nadszedł czas na nasz pierwszy taniec, mieliśmy zamiar tańczyć przy Farbie lecz po weselu u kuzynki która właśnie tą samą piosenkę sobie wybrała stwierdzliśmy że zatańczymy przy Niebieskiej piosence, także miliśmy stresa bo ćwiczyłiśmy zaledwie dwa razy....wyszło super,  najlepiej że w pierwsze takty my w tan a tu nagle od tyłu Artura zaatakował "na byczka" jego bratanek trzeba było go od nas odczepiać  :roll:  i mogliśmy wracać do tańca. Wirowaliśmy w takt walca ja tylko myślałam by nie zdepnąć sobie halki bo będę leźeć!  :D
Orkiestra spisała się na medal miałam pewne wątpiliwości bo tylko dwie osoby do tego jeden instrument jak to wyjdzie, ale muszę przyznać że mają charyzmę i wszyscy świetnie się bawili. Mieliśmy kilka zabaw grupowych w trakcie wesela także wszyscy byli na parkiecie i każdy tańcował.  O 23.30 torcik sprawnie nam poszło krojenie i rozdzielani, potem oczepiny bardzo fajne zabawy uśmialiśmy się po pachy! Nie wiedziałam że moja rodzinka i zanjomi mają takie taneczne predyspozycję, były wybrane pary które tańczyły z parasolem jak muzyka ucichła ta para która miła akurat parasol musiała wykonać zadany przez prowadzącego taneic, także był taneic brzucha, Michael Jackson i taniec ludzi pierwotnych  :koncert:  Tak do 4 nad ranem szybciutko nam minęło. Położyliśmy się chyba około 5.30 ale nieczułam zmęczenia wogóle emocje jeszcze we mnie pulsowały, także noc poślubna była udana! A rankiem dostałam od męża śniadanko przygotowane na tarasie z widoczkiem na lasek!
jak wszyscy wyjeżdżali miałam łzy w oczach, to już się niepowtórzy ale wszystkie nieprzespane noce czasami zdenerwoanie jak coś nie wychodziło całe te męczące przygotoania mniej lub bardziej miłe były warte aby tak właśnie przeżyć te jedyny dzień!
Tak jak pamiętam wyglądał ten nasz najszczęśliwszy dzień!  :serce:




Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005

Offline Ecia

  • uzależniony
AnetaM - super zdjęcia i świetna relacja!! :D :D

Podoba mi się to zdjęcie, na którym jesteście zamazani, bo widać, że właśnie tańczycie, wirujecie... Ech, aż się rozmarzyłam i wzruszyłam   :Wzruszony:

Offline madziulek Kobieta

  • Chuck Norris
Baaaardzo ladnie wygladaliście i wszystko wygląda na baaaardzo udane wiec nie pozostaje nic tylko gratulować i życzyć szczęścia ... :serce:

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Zycze szczescia :D
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Anetko śliczne te Wasze zdjęcia!  :)
Życzę wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!! :serce:  :serce:  :serce:

Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
Super te fotki z płatkami róz, aż Ci zazdroszcze:-)))))
i suepr tort:-)))
i super zabawa patrząc na te foty
i super relacja
i Wy tacy happy.....extra:-))))))


Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Dziękuję kochane!!! Jeszcze wam powklejam kilka z pleneru itd. mam ich sporo  :D jeśli oczywiście macie ochotę je oglądać  :lol:
A szczęście z nas prryskało to racja, Artur po wszystkim stwierdził że radość go rozpierała nie pamiętał by kiekdykolwiek wcześniej był tak szczęśliwy, Wam przyszłe Panny Młode i Waszym przyszłym mężom też tego uczucia z całego serca życzę!  :serce:

Offline Marta

  • phpBB Moderator
  • Chuck Norris
Cytat: "AnetaM"
jeśli oczywiście macie ochotę je oglądać


Jasne, że tak! :D

Offline Violka Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 27.08.2005
Dużo miłości na nowej wspólnej drodze  :serce:
aby takie szczęście biło od was każdego dnia
abyście się kochali zawsze tak mocno jak w ten dzień

Offline anka24 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 15.07.2006
aneta zdjęcia super...nie mówiąc juz nic o relacji-czyta sie ja jednym tchem..mieliście super udekorowany kościółek..czekam z neicierpliwościa na dalsze fotki :wink:

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
MAMY OCHOTE   :brawo:    :brawo:    :brawo:    :brawo:  Czekamy :D
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Waw tyle ciepłych słów, ależ milutko!!! Dziękuję!!!!  :jupi:









Offline Agnieszka32

  • phpBB Moderator
  • uzależniony
Świetne te foty w plenerze...gdybym miała ślub w innym, cieplejszym miesiącu, tez pewnie bym się skusiła na plener:-)) No i wiesz co, dopiero na tych fotkach w pełni zauwazyłam, że miałaś bardzo piekną suknię :D

Offline Ecia

  • uzależniony
Strasznie podoba mi się to zdjęcie z pompa - REWELACJA! :D

A najbardziej to podoba mi sie Twój welon - jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi na to, że taki był dłuuuuugi. To taka moja mała obsesja - sama planuję mieć taki, żeby się troszke po ziemi ciągnął :twisted:

Offline AnetaM Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 10.09.2005
Dziękuję Agnieszko z tą sukienką to też były przeboje  :lol: miałam upatrzoną zupełnie inną Mori Lee już miałam ja zamawiać ale Artur zobaczył moje zdjęcie w tej sukience z przymiarki i stwierdził że wyglądam jak owinięta w worek foliowy i tak poszłam z mamą szukać kiecki przymierzałam kilka także pokazałam jej Mori Lee ale obie jednogłośnie stwierdziłyśmy że ta jest jakby na mnie szyta, wszystko idealnie leżało ja się super w niej czułam, no i cena o niebo niższa także wtybór był prosty, wogóle nie żałuję  :D
Welon dostłam gratis do sukienki, także następny plus, świetnie to wyglądało ten długaśny welon w kościele zakrywał całt tren, oczywiście na weselu już był krótszz kupiony  :jupi: