e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: ... a najważniejsza ze wszystkich... jest miłość - 8 sierpnia 2009  (Przeczytany 1147 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline filaretka Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 8.08.09
Witam :) Od roku czytałam to forum. Pisałam rzadko, sledziłam raczej jakies ciekawe wątki oraz relacje, które miały "pomóc" w wyobrażeniu sobie tego dnia. Nie pomogły - bo nasz ślub był tak bajkowy i cudny, ze w najpiękniejszych snach nie spodziewałam się tak cudownej ceremonii i wspaniałej zabawy.

Z góry napiszę, że nie będzie zdjęć - i mam nadzieję, że to nie sprawi, ze relacja będzie beznadziejna :) mój mąż nie jest w pracy anonimowy - i nie mogę sobie pozwolić na umieszczanie zdjęć na necie - ale z milą chęcią opowiem wam historię tego jedynego w swoim rodzaju dnia.

Tydzień przed ślubem - nic nie układało się tak jak mialo być. A to kierowca nie mógł przyjechać, a to moja fryzura była beznadziejna, a to coś jeszcze się nie układało. Wtedy pomyślelismy sobie, że nie ważne co się stanie - to ma być nasz dzień - i nic tego nie zmieni, nawet jak zacznie lać, do ślubu pójdę boso, a obiad będzie obrzydliwy. Kiedy przestaliśmy zwracac uwagę na detale - zaświeciło nad nami sloneczko - i jego piękne promienie obudziły nas w sobotni poranek.

Fryzurka była na spontanie - zdjęcie z internetu i wiara, że wyjdzie ok. Od rana nikogo w domu nie bylo - tylko rodzice i siostra - dzięki czemu mialam święty spokoj aż do samego wyjazdu z domu. Pogoda - bajkowa, auto pięknie przyozdobione, suknia ślicznie odszyta - dzięki czemu do samochodu ślubnego wsiadalałam pełna spokoju i wiary że będzie dobrze. Pod Kościołem goście czekali od 40 minut - dzięki czemu mieli czas na rozmowy i oczekiwanie na pannę młodą.

Postanowilismy ze wprowadzi mnie tata - dlatego w sobote nie widzielismy się z narzeczonym w ogóle. Magii dodawal więc fakt, że nie wiedzieliśmy jak wyglądamy, jak wyglądaja nasze stroje, oraz czy druga osoba w ogole stoi gdzie należy. Kiedy dzwony wybiły pełną godzinę a ja usłyszałam dzwięk organów, chwyciłam tate pod rękę i spokojnym krokiem weszłam przed Kościelne drzwi. Kroczyłam powolutku po pięknym czerwonym dywanie. Wszędzie były białe kwiaty, a wzdłuż dywanu stalły wysokie stojaczki z białymi margaretkami. Ołtarz równiez tonął w kwiatach, zapalone byly wszystkie świece, a kolorowe światełka nadawaly temu miejsca wyjątkowego czaru i romantyzmu. Bylo to piekne - bo to kościelni zdobią to miejsce - i nie mieliśmy na to wpływu -  a było cudownie! Ławki były wypełnione po brzegi - a na twarzach wszystkich przez sekundę dostrzeglam ciepłe usmiechy przeplatane wzruszeniem. Zrobiłam pierwszy krok i spojrzalam na mojego narzeczonego - i od tego pory nie moglam oderwać wzroku. Wpatrywalismy się w siebie zachwyceni sobą - a ja powolutku kroczyłam ku niemu. Tata (ktory nic nie pamieta - tak się wzruszył ) - "oddał" mnie narzeczonemu - który nie bacząc na miejsce i okoliczności przywitał mnie soczystym buziakiem i razem usiedlismy na naszych miejscach.

Jeszcze chwilkę wpatrywalismy się w siebie - jakby zawieszeni w tym wszystkim co się dzieje. Moj narzeczony szepnął  - "bardzo cię kocham", a ja nie byłam w stanie nic innego zrobić niż mocniej trzymać go za rękę i uśmiechać się żeby cały czas czuł moją bliskość.

Kazanie było cudowne - ksiądz mówił o nas i do nas. Czytanie - przepięknie przeczytał nasz przyjaciel - a nasi pozostali przyjaciele grali muzykę na balkonie Kościoła - dzięki czemu dzwięk ich skrzypiec i fletu wyciskał łzy wzruszenia nie tylko nam ale też gościom.
Kiedy wstawalismy na przysięgę nogi się pode mną uginaly. Wiedzialam, ze mówimy ja z pamięci więc tym bardziej czułam się bezradna... Ale nagle, kiedy przyszedł ten moment - opanował mnie błogi spokój. Kiedy mój mąż wymawiał jej slowa, na dodatek zdrabniając moje imię w treści przysięgi - nie mogłam oderwać od niego wzroku. Patrzyłam w jego zaszklone oczy i słuchałam pięknej przysięgi - a ponieważ Ksiądz nam nie pomagał - słyszałam tylko jego głos. Mój się nieco lamał na końcu - ale spokojnie powiedziałam tez swoją, nie mogąc opanować tego, aby jego imię również zdrobnić i powiedzieć do niego tak jak mówię zawsze.

Kiedy skończyła się msza, powolutku wychodzilismy z Kosciółka ostatni - a już wszyscy goście czekali na zewnątrz. Zobaczyłam kilkunaście rąk - i już po chwili nad nami fruwał caly deszcz kolorowych płatków róż - pojawiające się w towarzystwie cichutkich braw. Pocałowalismy się mocno, a platki były dalej dosłownie wszędzie - jakbym na chwile znalazła się w jakiejś kolorowej krainie.

Wesele - bylo cudne. W życiu nie bawiłam się tak wspaniale. Nasz DJ puszczal Brayana Adamsa, Jacksona, Roxette i wiele nowych hitów. Zrobil Karaoke - śpiewalismy razem piosenki, uczestniczylismy w zabawach, a z twarz gości nie schodził uśmiech. Od obiadu do 5 parkiet tętnił życiem, wspólnymi tańcami, spiewami. Wolnych piosenek bylo dosłownie kilka - nasz DJ dbal o szybkie ale też romantyczne hity, wraz z piosenkami z naszej młodości.

To był najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Z jednej strony to już mineło - i pozostanie tylko w naszych wspomnieniach. Z drugiej strony - coś się zmieniło. Widzę pewną więź, ktorej wcześniej nie było, widzę głębsza miłość, która kwitnie, widzę szacunek i ponowny stan zakochania - oraz nieustające poczucie bezpieczeństwa przy osobie - która wierzy w słowa przysięgi którą składała po to, by móc już do końca życia okazywać mi swoją miłość.

Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i dziękuję za caly miło spędzony rok :)

Offline Lilya Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 11.07.2009
śliczna relacja  :) ja też się mało tu udzielam i od niedawna, ale Twój post mnie wzruszył. Widać w nich dużą miłość i dojrzałosć. Przesyłam Wam gratulację  ;D

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
ale pięknie piszesz :) wkleisz nam jakie fotki?

Morgan

  • Gość
Wszystkiego dobrego dla Was na Nowej Drodze Życia :))
Przesliczna historia :)

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
szkoda, ze nie bedzie zdjec ale ale napisalas to tak uczuciowo, romantycznie i mocno dzialajaco na wyobraznie, ze nie potrzebne sa zdjecia, ze by oczka sie zaszklily czytajac twoja relacje ;D
wszystkiego dobrego na nowej drodze zycia ;D

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
dopiero teraz doczytałam, że nie będzie zdjęć (wielka szkoda)... nie ma to jak czytać ze zrozumieniem  :glupek:

Offline Bea027 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 22 sierpień 2009
Gratuluję :) Jesteś prawdziwą wyciskaczką łez ;)

Offline izabelle13 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 8.09.2007
Piękna historia-życzę Wam szczęścia :-* :-* :-* :-*

Offline ismenka1986 Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 17.10.2009
Pięknie to wszystko opisałaś:)

Życzę Wam Wszystkiego Najlepszego Na Nowej Drodze Życia :Daje_kwiatka:

Offline ejotek Kobieta

  • Chuck Norris
    • odliczam :)
  • data ślubu: 03.10.2009
masz dziewczyno dar pisania :) ślicznie opisane
Życzę Wam dużo szczęścia i miłości :)

A może wkleisz fotki i zamażesz twarze, żeby nikt nie poznał? a my zobaczymy Twój wielki dzień .. :)

Offline alikaj Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 4.07.2009r.
Nisamowice to opisalas.... po prostu jakby tam sie bylo :)

Wszystkiego najlepszego dla Was, oby cale Wasze zycie bylo tak piekne  :-*


Jestem szczęśliwą mamą.....