e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: 13.06.2009 - MagdaN i Adasiek - czy to wszystko mi się nie przyśniło?  (Przeczytany 11066 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009

Witam!

Jako żonka od 15 dni, 9 godzin, 44 minut i 32 sekund (stan na moment wysyłania posta), zaczynam swoją relacyjkę :-) Będzie mi miło Was tu gościć :-)



MagdaN i Adasiek jako małżeństwo :-)

Żeby jednak trochę Was wprowadzić w atmosferę ostatnich godzin oczekiwania, muszę się odrobinkę cofnąć w czasie - do piątku.

Wstaliśmy dosyć wcześnie, coś około 7, zebraliśmy się i pojechaliśmy do mojej fryzjerki, gdzie poddałam się moim "ulubionym" zabiegom farbowania brwi i rzęs henną + regulacja brwi (i moje łzy, kichanie, itd - nie znoszę tego).

Adasiek cierpliwie czekał ze mną - wysłałam go tylko w międzyczasie po jakieś drożdżówki na śniadanko :-)

Prosto od fryzjerki podjechaliśmy dalej - tym razem do zaprzyjaźnionego sklepu papierniczego, gdzie drukowaliśmy zaproszenia, zawiadomienia i winietki. Tam wydrukowaliśmy i pocięliśmy na gilotynie:
- brakujące winietki dla dzieciaków (zapomniałam o dzieciach poniżej 3 roku życia :D)
- gazetkę weselną
- karteczki z nazwiskami gości na "mapę stołów"
- karteczki na zawieszki na szampana

Kupiłam też:
- papier ozdobny duży na "mapę"
- tasmę klejącą na gąbce - kurczę, nie wiem, jak to wytłumaczyć - korzystajac z niej, można uzyskać fajny efekt trójwymiarowości.

Całe to zamieszanie zajęło nam to trochę czasu, ale udało się w miarę sprawnie. Czas było spakować ten cały majdan i udać się na salę weselną.

Tam to dopiero było! Jechałam w ogóle z duszą na ramieniu, bo narobiliśmy trochę zamieszania i nie byliśmy pewni, jak obsługa nas zrozumiała w kwestii liczby krzeseł po każdej stronie - i miałam obawy, że przyjaciel mojego taty, który zna moją rodzinę i który miał być na weselu dyżurnym kierowcą, będzie musiał siedzieć z obsługą i nawet ta kwestia w czwartek wieczorem doprowadziła mnie do lekkiej histerii... Na szczęście okazało się, że miejsce jest tam, gdzie powinno być.

Co robiliśmy na sali?
:arrow: układalismy winietki na stołach - wydawało mi się, że zapomniałam rozrysowanej mapki, jak gości usadzić i musieliśmy kombinować na nowo (potem się okazało, że cały czas miałam ją w torebce...) - ale się udało i nawet goście siedzieli naprzemian - kobieta i mężczyzna.
:arrow: układaliśmy cukierki dla gości
:arrow: przywieźliśmy wódkę i szampany
:arrow: przywieźliśmy podziękowania i prezenty dla rodziców, świadków i babć (o nich jeszcze napiszę)
:arrow: przywieźliśmy mój niezbędnik, koszulę Adama, baleriny itd., księgę gości i mazaki

Nie pokazywałam Wam wcześniej cukierków w formie ostatecznej - pakowaliśmy je w czwartek z moją rodzinką w organzę (oczywiście zieloną i przewiązywaliśmy białymi tasiemkami. Wyglądały mniej więcej tak:




:arrow: układaliśmy gazetki - też Wam nie pokazywałam, ale wyglądała tak:




Zdjęcia trochę nieostre, ale gazetka wyszła fajnie. Jeśli będziecie chciały, mogę gdzieś ją wrzucić w formie pdf. Na pierwszej stronie był artykuł - rozentuzjazmowana relacja z naszego ślubu, na drugiej stronie kilka faktów o nas + definicja kobiety i mężczyzny z nonsensopedii, na trzeciej stronie - harmonogram godzinowy wesela - ale zrobiłam to w takiej formie, że niby nasz dom weselny organizuje dzień otwarty i pokazowe przyjęcie, więc mozna przyjść zobaczyć, jak będzie wyglądało wesele i za darmo się najeść + strona 4 dowcipny regulamin wesela, ściągnięty gdzieś z internetu. Wiem, że goście mieli duży ubaw z tej gazetki i pozabierali ją sobie do domów - musiałam potem dodrukować (przygotowałam 20 egzemplarzy na 70 gości, bo pomyślałam, że jak zostaną, to będzie mi przykro i wolałam, żeby brakło :D)

:arrow: tworzyliśmy "mapę" stołów - nie była szczególnie atrakcyjna wizualnie, ale myślę, że się przydała i goście chwalili dobry pomysł. Dla mnie ważne, żeby była w kolorystyce weselnej, czyli zielono - pomarańczowa. Dorobiłam też bardzo ogólne opisy grup gości, np. przyjaciółki z ogólniaka, kumple z technikum, rodzina Adama, itd.




Robiliśmy tę tablicę, używając właśnie tej taśmy z gąbką, doprowadzała nas do szewskiej pasji ta taśma, bo tragicznie się ją cięło nożyczkami, a dopiero pod koniec się zorientowaliśmy, że można ją po prostu rwać rękami. Do tego trudno się ją odklejało "zrobionymi" paznkociami...

Mój Tygrysek musiał mnie opuścić, niestety, bo jechał do kosmetyczki na zabieg parafinowy na dłonie i manicure. Ja zostałam sama, żeby dokończyć tablicę. Zadzwoniłam do rodziców, gdzie są i czy będą mogli mnie zabrać z sali, bo zostałam unieruchomiona ;-) Okazało się, że rodzice jechali odebrać ciasto na polterabend i że mogli po mnie podskoczyć. Przyjechali, tata pownosił wódkę, którą Adam przygotował, zamknęliśmy ją w kantorku i rodzice zawieźli mnie do Adama do kosmetyczki - odpadła mi jedna cyrkonia i musiałam iść przykleić.

Kosmetyczka nie zajęła nam wiele czasu. Popędziliśmy stamtąd do Silesii, oddać garnitur do prasowania i wskoczyliśmy jeszcze na szybko do sklepu z biżuterią sztuczną, bo nie miałam nic na poprawiny :-) (tam na szczęście dostałam elegancki komplecik)

To wszystko osobno nie zajmowało dużo czasu, ale jakoś razem kumulowało się w godziny! Jak dotarliśmy do domu, byliśmy wykończeni, a jeszcze trzeba było ozdobić drzwi. Zajęłam się tym ja, a Adam szlifował jeszcze prezentację, którą przygotowywaliśmy dla rodziców - nie mogłam pisać o tym wcześniej, bo moja mama podczytuje forum i nie chciałam, żeby się dowiedziała :-)

Wejście wygladało tak:



Jeszcze widać paskudny tynk po wymianie drzwi :-) Wiem, że nie jest to porażająca dekoracja, ale w sumie nie miało być jakoś super bogato, chciałam tylko zaznaczyć sąsiadom, z którymi słabo się znamy, że tutaj od niedzieli mieszkać będzie młode małżeństwo :-)

Wreszcie oderwaliśmy się od robót. Spakowałam wszystkie drobiazgi, które miały mi być potrzebne na następny dzień (na przykład ciuchy, w których miałam chodzić po domu, piżamę, itd.). Dokonaliśmy z Tygrysem ostatnich ustaleń pod tytułem co kiedy i co ma wziać. Zrobiłam mu listę i powiesiłam w łazience :-)



Jak widać, Adasiek jeszcze później dopisał kilka rzeczy, które pojawiały się na bieżąco.

Spakowaliśmy to wszystko i pojechaliśmy do moich rodziców. Była ok. 17.15.

Drzwi do mieszkania były pięknie przystrojone, na sieni były też poprzywieszane kokardy (pomarańczowo - zielone :D)



W mieszkaniu też były ozdoby, a ciocia z babcią przygotowywały jeszcze balony. Na pierwszym zdjęciu uwieczniono jedną z niewielu chwil, kiedy mogłam usiąść tego dnia :-)




Kolejna rzecz, o której MUSZĘ powiedzieć, bo strasznie mnie wzruszyła :-) Nigdzie chyba nie wspominałam, że Adam mówi do mnie per "Aniołku", a ja do niego - "Tygrysku" - jakoś tak się utarło, nie wiemy w zasadzie dlaczego. Naszych imion nie używamy prawie nigdy, a jeśli któreś zwraca się do drugiego własnie po imieniu, to znaczy, że ta osoba jest zdenerwowana albo coś jest nie tak. Nawet się śmialiśmy, że nasza przysięga powinna brzmieć: "Ja, Tygrys, biorę Ciebie, Aniołku za żonę" :-)

W każdym razie, moja mama przygotowała taką dekorację:



No, Aniołek i Tygrysek po prostu :-) Wzruszyłam się i uśmiałam :-) Tata potem opowiadał, jak dostał od mamy kartkę z listą zakupów i na niej było normalnie: ser, szynka, masło, cośtam, i "tygrys - maskotka". Mówił, że zupełnie zgłupiał i nie wiedział, o co chodzi :-)

W każdym razie, wkrótce po naszym przyjściu się zaczęło:





I tak było od 17.30 do 22... Mała masakra :-) Co chwilę przychodzili nowi znajomi i rozwalali kolejne kilogramy porcelany. Myśmy serdecznie witali :D i zapraszaliśmy gości do środka, a sami szliśmy sprzątać...




Tam była dobra zabawa, jedzonko, ciacho, chipsy i wódeczka, a ponieważ każdy siedział max pół godzinki, to tempo było szybkie :-) My, niestety, nie mieliśmy okazji posiedzieć z goścmi, bo - jak już gdzieś pisałam, może z pół godziny w sumie przesiedziałam z tego, a tak, cały czas z miotłą w ręce :-) Ale trzeba się cieszyć, bo to Młodej Parze na szczęście :-) Co gorsza, od czasu do czasu ktoś wywalał wiadro ze skorupami, gdzie je wrzucalismy, więc robota szła na marne... I nie można mieć pretensji, bo taki zwyczaj ;-) Ja wiedziałam, że to spotyka mnie tylko raz w życiu, więc miałam dystans, ale Adasiek miał momenty zniecierpliwienia, szczególnie, że to moja rodzina celowała w wywalaniu zawartości śmietnika na sień... Starałam się łagodzić sytuację, ale generalnie nie dziwię mu się, bo w sumie byliśmy wykończeni ostatnimi dniami - same wiecie, jaki to był maraton.

Na koniec, jak już padaliśmy, mój tata się ulitował i wzruszył - i oto macie, ostatni raz jako panienka siedzę u taty na kolanach :-)



Około 22.30 Adam zabrał część niemieckiej rodzinki (ciotka, wujek, moja chrześnica) i pojechał z nimi do naszego gniazdka. Druga część niemieckiej rodzinki (ciotka i wujek) pojechali z babcią do jej mieszkania, a my zostaliśmy sami, jak za dawnych dobrych lat: moi rodzice, mój brat i ja. Wykąpałam się, pomalowałam sobie paznokcie mlecznym lakierem i siedziałam jeszcze chwilę z rodzicami. Wtedy oni wyskoczyli z ostatnim prezentem dla córki - panny od rodziców i brata. Otwieram pudełko, patrzę a tam pierścionek, śliczny. Mama mówi, zerknij jeszcze do pudełka. Sprawdzam, a tam certyfikat, że pierścionek jest z białego złota z trzema brylantami... Byłam w szoku! Nie sądziłam, że moich rodziców stać na takie cacko i przypuszczam, że wcale ich nie stać, tylko chcieli mi zrobić prezent, bo wiedzieli, że szukam ślubnej biżuterii z brylantami, ale było mi za drogo... Wzruszyłam się strasznie i było mi głupio, wiecie, jak to jest, dostać prezent, który oznacza dla kogoś wyrzeczenia. Ale mam teraz śliczną pamiątkę i za każdym razem, jak na nią patrzę, to się wzruszam :-)



Po tych wzruszeniach, wskoczyłam na forum na sekundkę, a potem położyłam się spać w łóżku mojego brata, a moja mama położyła się ze mną. Strasznie dawno z nią nie spałam i super było się przytulić do niej, jakby się było małym dzieckiem... Jak się kładłam, nie czułam stresu, tylko zmęczenie. Cieszyłam się, że udało nam się wszystko przygotować, ale ten polterabend mnie wykończył. Nie czułam ekscytacji ani w ogóle nic. Nawet nie chciało mi się spać (jak się okazało, tylko mi się wydawało), choć była 24:30 i był to dzień mojego ślubu... Trochę mnie martwiła ta emocjonalna zima, bo spodziewałam się nie wiadomo jakiego podniecenia, a tu zero... Ale chyba dobrze :-)

Ale reszta relacyjki najprawdopodobnie jutro, bo teraz już późno.

Napiszcie mi, dziewczynki, czy nie wolicie, żeby zdjęcia były w formie miniaturek - mnie osobiście lepiej ogląda się zdjęcia tak jak ja je wklejam, ale jeśli się za wolno ładuje, to mogę wrzucać miniaturki.

Mój mąż pozdrawia Was wszystkie - lecimy spać! Dobrej nocy i miłego poniedziałku!

PS. Chyba jakoś na początku tego tygodnia odbieramy film - strasznie się ekscytuję! :-)

« Ostatnia zmiana: 28 czerwca 2009, 23:44 wysłana przez MagdaN »

Offline agairish Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 01.08.2009
Jeżli można to chętnie będę podczytywać o Waszym cudownym dniu  :D

Po pierwsze WIELKIE GRATULACJE I WIELE SZCZĘŚCIA  :)

Po drugie - pierwsze zdjęcie jest po prostu cudne i już nie mogę się doczekać następnych  ;D ;D ;D

a po trzecie to PIERWSZA  :hopsa:

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
no już nie mogłam się doczekać Twojej relacji Madziu  ;D ;D ;D piękne to zdjęcie na początku i super to wszystko opisujesz... nie mogę się doczekać dalszej części  :) a prezent od rodziców śliczny  :)

Offline Bea027 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 22 sierpień 2009
Równiez dołączę :) Relacyjka zapowiada się bardzo interesująco i mnie się podoba w takiej formie w jakiej ją mamy obecnie, troszkę opisu zdjecia :) Pozdrawiam cieplutko :) :)

Offline Iza464 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 05.06.2010
serdecznie witam  :) i z wielką przyjemnością dołączam się do relacji  :)


 :bukiet:  WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA  ;D   :bukiet:

Offline majcia Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 18.07.2009
Wszystkiego Najlepszego na Nowej Drodze Życia!!! :-*

Ale mieliście sprzątania tej porcelany!  :mdleje:

Offline tasiek Kobieta

  • Wiktor 2.10.2010 :D
  • entuzjasta
  • data ślubu: 19.09.2009
JESTEM I JA:) UMILASZ MI DZIEŃ W PRACY :-X HEHE. WIECEJ, CHCĘ WIĘCEJ:)

Offline Justys851 Kobieta

  • Chuck Norris
To i ja jestem  :D
Fajnie to wszystko opisujesz , mi tez się lepiej ogląda jak zdjecia są wieksze a nie miniaturki  ;)

To pierwsze zdjecie jest cudowne  ;)

Śliczny pierścionek  ;)

Offline monijane Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 29.08.2009
Ślicznie :)

Gratuluję Wam i życzę wiele szczęścia i miłości!
Świetny pomysł, żeby pakować cukierki dla gości!
Moje Szczęścia :-)
On 2011
Ona 2015
On 2017

Offline KaKa85 Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 14.08.2010
Dołączam i ja :)   podczytywałam z zapałem odliczanie, ale jakoś się nie ujawniałam ;)

Offline paooolka Kobieta

  • Niufomaniaczka
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
jeju nie bylo mnie w odliczanku ale jestem w relacyjce, mam nadzieje ze moge?
swietnie piszesz i fotki superowe :)
normalnie mam lzy w oczach

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
madziu jestem i ja, nareszcie sie doczekalam.  :-*

Offline Olucha Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 11 lipiec 2009r.
Madziu jestem i ja, czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg  ;)

Offline AnekPiekarek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 04.09.2010
nie uczestniczyłam w odliczaniu ale mam nadzieje , ze do relacyjki mogę jeszcze dołączyć :)


WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJ NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA :przytul:

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
madziu az ja sie wzruszylam, jak przeczytalam o tym tygrysku i aniolku i pierscionku od rodzicow. mile niespodzianki ci zrobili. no to porcelany rzeczywiscie mieliscie mnostwo do sprzatania, czekamy na dalszy ciag.
ps. a zdjecia lepiej jak sa takie jak sa troszke wieksze jak teraz.  :-*

Offline anetka1232 Kobieta

  • forumowicz
gratuluje i przyłączam sie do czytania:D

Offline ajka85 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 21.08.2010
Gratuluje, piekne zdjecia i wszystkiego najlepszego

Offline evelaz Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.06.2009
można się dołączyć ? pięknie się zapowiada... :) piękne niespodzianki przygotowali rodzice.

Offline Castia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: sierpień 2009
również dołączam jeśli można ? :)

Offline madzia_n Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 22 sierpnia 2009
Melduję, że jestem, dołączam, jesli jeszcze można! :)
Trochę spóźniona ale.... Lepiej późno niż wcale! :)
Teraz uciekam do przyszłego mężusia, ale obiecuję wszystko dokładnie nadrobić po powrocie! :)

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009

Witam Was wszystkie bardzo serdecznie!

agairish - witam, zapraszam do czytania i dziękuję za komplementy :-)
wiśniowa - cieszę się, że tu będziesz :-)
Bea027 - dzięki za pozdrowienia, zapraszam znów :-)
Iza464 - dziękuję za życzenia, cieszę się, że dotarłaś :-)
majcia - dziękuję za życzenia i za wyrazy współczucia ;-)
tasiek - może i umilę kolejny dzień? Byłoby super :-)
Justys851 - dziękuję za komplementy, to pierwsze zdjęcie też mi się bardzo podoba :-)
monijane - dzięki, dzięki! Co do pakowania, to ma to plusy i minusy, niektórzy mniej ciekawi goście długo nie wiedzieli, co się kryje w środku, dopiero musieliśmy ich zachęcać do odpakowania i podziwiania naszych pięknych oblicz ;-)
KaKa85 - cieszę się, że tu się ujawniłaś. Pewnie atmosfera spokoju bardziej Ci odpowiada? ;-)
paooolka - jasne, że możesz, zapraszam! I nie wzruszaj się już, to dopiero początek! ;-)
pamela - fajnie, że dotarłaś :-) I cieszę się, że dostarczam Ci wzruszeń ;-)
Olucha - witam, witam i zapraszam do dalszej części :-)
AnekPiekarek - jasne, że możesz się dołączyć, witam serdecznie :-)
anetka1232 - dziękuję i zapraszam :-)
ajka85 - ach, dziękuję, dziekuję :-)
evelaz - miło, że wpadłaś, zapraszam po jeszcze :-)
Castia - oczywiście, że można, zapraszam znów :-)
madzia_n - fajnie, że jesteś, z myślą o Tobie będzie dokładna rozpiska godzinowa ;-) Żebyś wiedziała, czy zdążysz na 13:00 :D

Wracamy do relacji :-)

Skończyłam na godzinie coś około 00:30 i na moim spanku z mamusią ;-)

Budzik zaterkotał już 6 godzin później - o 6.30. Poleżałam jeszcze z 15 minut, wstałam i nawet nie miałam piachu pod oczami :-) Wykąpałam się i zaczęłam szukać torby, do której spakowałam ubrania na poranne "robienie się na bóstwo", okazało się, że z bluzką jest coś nie tak (ale co? nie pamiętam :-)), więc moja mama zaczęła szukać czegoś swojego, koniecznie rozpinanego - a ja chciałam na dodatek koniecznie coś białego... No i jak ostatnia kretynka w dzień swojego ślubu o 7.15 rano prasowałam ciuchy... :-) :-) :-)

Wreszcie zebrałyśmy się (ja i mama) a tata zawiózł nas do fryzjerki. Wpadłyśmy lekko spóźnone (zamiast o 7.30 byłyśmy o 7.45 - poślizg już na samym początku) a tam co? Pierwsze niewielkie rozczarowanie: na fotelach siedziały jakieś panie - a ja im od roku trułam, że będzie nas dużo (ja, mama, babcia, ciocia1, ciocia2, moja chrześnica = 6 damskich fryzur, policzcie po pół godziny każda = 3 godziny do podziału między fryzjera i fryzjerkę). Sugerowałam pół żartem pół serio, żeby w ogóle nie otwierali zakładu... Wiem, że to pewnie trochę przesada z mojej strony, ale ta syuacja skwasiła mi humor na chwilę.

Chwilę posiedziałyśmy, mama dostała kawę - ja nie chciałam, bo bałam się, że ciśnienie i tak mam wysokie :-) Przywiozłyśmy im ciasto i szampana.
Grunt, że w miarę szybko umyli nam głowy i najpierw mnie posadzili i uczesali :-)

Oto ja na tronie fryzjerskim :-)




Fryzura w trakcie :-) W tym czasie mniej więcej moja mama też siadła na fotel i nią zajął się fryzjer.

W tym czasie u Pana Młodego - nie wiem, jak było, ale wiem, jak miało być. Adasiek miał wstać około 7.00, oprzytomnieć i się ogolić, a około 8.15 wyjechać, zabierając ze sobą niemiecką rodzinę, która u nas nocowała.

Miał ją zawieźć do mojej babci, tam mieli zostać panowie (2 wujków), natomiast miał zabrać panie (babcia, ciocia x2, chrześnica) i około 8.30 być z nimi u fryzjera.

I to się udało :-)

Państwo Młodzi siedzą na fotelach :-)



Panna Młoda jest gotowa :-) Nie uważam osobiście, żeby moja fryzura była porażająca, ale jakoś w tym dniu było mi naprawdę wszystko jedno. I tak ją przykryłam welonem. Ważne, że trzymała się aż do poniedziałku wieczorem, kiedy już musiałam, po prostu musiałam umyć głowę :-)









W tym czasie fryzjer czesał mamę. Uważaliśmy wszyscy, że ma naprawdę super fryzurę, ale jej nie do końca pasowała, a skoro była matką Panny Młodej, to musiała czuć się świetnie, prawda? No i fryzjerka, jak tylko skończyła ze mną, musiała wprowadzić niewielkie modyfikacje.

Jak tylko skończyła z mamą, wzięła w obroty Pana Młodego ;-)





Ja byłam gotowa dosyć szybko, chyba chwilę po 9 już było po wszystkim. W międzyczasie zadzwoniłyśmy do mojego taty, którego zadaniem było odebranie wszystkich kwiatów z kwiaciarni (bukiet dla mnie, kwiaty do butonierki PM i świadków, bukiety dla mamy, teściowej, babci i dwóch cioć, kwiaty do ozdobienia auta) i przywiezienie ich do fryzjera, gdzie część z nich miał przejać Adam. W pewnym momencie tata dzwoni i mówi, że kwiaciarka mu nie da kwiatów, bo one muszą stać, bukiet ślubny nie może leżeć, bo się zniszczą.

Myśmy dostały jakiegoś zaćmienia i jedyną sensowną decyzją było, żeby tata przyjechał po mamę do fryzjerki, zabrał ją i żeby we dwójkę pojechali po kwiaty i je dostarczyli. Tak zrobili.

Ja w takim razie siedziałam sobie jeszcze w zakładzie, a tam całkiem przyjemnie było :-)



Moja mama już gotowa, reszta czeka ze świeżo umytymi włosami na swoją kolej :-) Ciasto, kawa, papierosek - żyć, nie umierać, prawda? :-)

Mi się jeszcze przypomniało, że nie wiem, jak świadkowie pojadą do kościoła i szybko wysłałam mojego brata z jego autem do myjni, żeby wyglądało jakoś po ludzku - później okazało się, że niepotrzebnie :-)

Około 9.45 tata z mamą wrócili z kwiaciarni, przełożyli część kwiatów do Adama, mój bukiet włożyli mu do auta do jakiegoś kosza, między samochodowe środki czystości, żeby stał, skoro kwiaciarka kazała :-)

Zgarnęliśmy jeszcze moją super uczesaną chrześnicę i wróciliśmy do domu, a Adam sam wrócił do naszego gniazdka, gdzie czekał na niego brat (świadek).

Byłam w domu punkt 10.00, pani makijażystka już na nas czekała. Szybko więc wskoczyłam na krzesełko, a moja mama pobiegła się w tym czasie ubrać.



Moja mama


I mój biedny tata, który musiał sobie koszule prasować :-) W sumie nie miał już nic innego do roboty, więc czemu nie?



Makijaż zajął nie więcej niż pół godzinki, czyli ok. 10.35 byłam gotowa. O ile dobrze pamiętam, to coś około 10.45 przyjechał do nas fotograf, który skończył już sesję u Adama (jak teraz o tym myślę, to co on u nas tyle czasu robił?? :-))









U mnie krótka sesja jeszcze po "cywilnemu" :-) Czy uwierzycie, że w tym momencie widziałam się w lustrze ostatni raz, a kolejny dopiero w toalecie w sali weselnej? Zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego nie sprawdziłam potem w lustrze, jak leży welon. Chyba wystarczyły mi "ochy i achy" mamy, fryzjerki i sąsiadki ;-)



No i był już czas się ubierać :-) Najpierw sznurowanie gorsetu - jak Scarlett O'Hara :-) Wygląda, jakby mama mnie nie wiem jak ściskała, a tak serio to po prostu trzymam sukienkę, żeby nie zjechała na ziemię :-)









Ustalam ostatnie szczegóły z Adaśkiem, co ma mi jeszcze zabrać.





W ogóle, najwięcej zdjęc w domu mam z telefonem przy uchu, zupełnie dziwne, bo ja się naprawdę potrafię z nim rozstać :-)

Potem trzeba było pomóc mamie:



I przystroić Pannę Młodą, którą oto teraz mam zaszczyt Wam przedstawić :) To serdeczna koleżanka mojej mamy, która zgodziła się mnie zastąpić na ceremonii, gdyby Pan Młody okazał się niezbyt hojny ;-)



A w ten sposób piłam - w ogóle cały ten dzień miałam straszne pragnienie - i bałam się, że sukienkę poplamię, więc się mocno schylałam :-) Jest godzina 11.50, czekam na fryzjerkę, która ma być lada moment i wpiąć mi welon :-)



W ogóle wydawało mi się, że mamy na wszystko strasznie dużo czasu - popatrzcie, zupełnie ubrana (bez welonu) byłam gdzieś około 11.15. Więc pozowałam, pozowałam i pozowałam... :-)

Około 11.45 po Adama miał podjechać samochód, a o 11.50 była u mnie fryzjerka, upinać mi welon. Też wcześniej z nią konferowałam przez telefon, bo nie mogła trafić, nasza uliczka jest ślepa i mała...





Kwiaty do włosów:



I gotowe dzieło :-)



A tak wygląda Panna Młoda, która dowiaduje się o godzinie 12.00, kiedy to kierowca przed 15 minutami powinien był być u Pana Młodego a teraz znajdować się z nim o 5 minut drogi od Panny Młodej, że wymarzony, wyśniony (i zaliczkowany - co nie jest bez znaczenia :D) samochód stoi zepsuty pod Bytomiem i nigdzie już nie pojedzie...

 

Ciąg dalszy nastapi... :-) Dobranoc!


Offline anetka1232 Kobieta

  • forumowicz
ślicznei wyglądalaś:D widze ze wszystko było doprecyzowane do końca:Dtylko pozazdrościć takiej dyscypliny:D

Offline AnekPiekarek Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 04.09.2010
Wyglądałaś przepięknie :)  masz boski i czarujący uśmiech ;D

Offline tasiek Kobieta

  • Wiktor 2.10.2010 :D
  • entuzjasta
  • data ślubu: 19.09.2009
Magda wracaj...to nie fair chcemy jeszcze:(

Offline ajka85 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 21.08.2010
pienie wygladalas ale sytuacja z samochodem nie do pozazdroszczenia

Offline Diankusia Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 29.05
I ja pozwolę sobie dołączyć.

Napiszę jedno, pięnie wyglądałaś, a zdjęcia, aż brak mi słów...

Offline majcia Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 18.07.2009
Pięknie wyglądałaś! ;D

Ale jestem ciekawa co zrobiliście z tym samochodem! :)

Offline paooolka Kobieta

  • Niufomaniaczka
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
fotki boskie :)

ale zostawilas nas w niepewnosci!! co z autem????

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
ale fantastyczne fotki  :Serduszka: zaczynam żałować, ze ja nie mam fotek z przygotowań... ja zamówiłam fotografa dopiero do kościoła a to też przecież fajna pamiątka  :-\ te zdjęcia jak Cie Mama ubiera piękne  :)

a wiesz, że ja też w dniu ślubu ostatni raz spojrzałam w lustro chyba około 11ej  ::) w sukni zobaczyłam się dopiero na zdjęciach bo w domu nie było kiedy a na weselu nie korzystałam z wc  ;)

Offline Olucha Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 11 lipiec 2009r.
Śliczne fotki Madziu, jesteś bardzo fotogeniczna   :) Czekam na resztę  :)