e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Galopem do ołtarza- czyli jak to wyszlo, że nam wyszło :D  (Przeczytany 3392 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
Witam serdecznie.
Nowa jestem i taka "obca" trochę ale mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do grona forumek.

Do naszego ślubu pozostało .... 41.... dni
" Ty trzymasz mnie na ziemi,
  Ty wznosisz mnie do nieba,   
  Tyś jest mi tutaj wszystkim,
  Po co aż tam iść trzeba.
  O Tobie wiem jedynie
  I tylko Ciebie umiem.
  Na świat machnąłem ręką:
  I tak nic nie rozumiem!
  Co krok- to nowa droga,
  Co myśl- odchłań wrząca.
  Ty jedna odpowiadasz,
  Mówiąca czy milcząca.
  Krwi słucham twego serca,
  Bijące w białej piersi
  I trwam miłością błędną
  W tym życiu, pełnym śmierci. "
                               Julian Tuwim

Nom i tak :) Chwilowo nie mam pojęcia co pisać ale mam nadzieję, że z czasem mi się polepszy  ::)

Z czysto formalnych spraw.

Mamy załatwione:

- ślub konkordatowy, w najbliższą niedzielę ruszą zapowiedzi
- kochanych świadków posiadamy
- bardzo fajną salę na przyjęcie weselne
- chłopaka od muzyki + jego "sprzęt" :P
- zaproszenia odbieram we wtorek ale to już formalność i tak wszyscy wiedzą ( poczta pantoflowa)
- moja kiecka gdzieś tam jest, nawet już częściowo opłacona
- obrączki się robią
- bukiet i inne zielsko zamówione
- biżuterię do kiecki też mam
- zaklepana fryzjerka + kosmetyczka

Chyba wszystko. Na dzień dzisiejszy Pan Młody do ślubu idzie goły :D czyli jego garderoba jeszcze przed nami. Nie mam na razie pojęcia co z przybraniem Kościoła i samochodu, wyjdzie pewnie niedługo. Jestem na etapie poszukiwania butów i bierzmowania :P Na razie tyle, jak mi coś przyjdzie do głowy napiszę.

Zapraszam serdecznie do przeżywania ze mną i krzyczenia na mnie jeśli o czymś zapomnę.

Podsumowując Nasz ślub to czyste szaleństwo :D Ale będzie pewnie fajnie.  :D

Offline ela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005


:hello:

ojej jaki szał :D a kiedy zaczęliscie przygotowania ?
A fotograf , kamerzysta , zaproszenia wysłane  ?  ::)
A inne szczegoliki ? :)
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
A witam, witam serdecznie hurra mam pierwszego "podglądacza" :D

Przygotowania zaczęliśmy jakoś w połowie maja. Zaręczliśmy się 10 maja :) Najpierw mieliśmy brać ślub cywilny ale mój szanowny tata tak nakręcił ze swoim kolegą który jest proboszczem, że nagle dowiedzieliśmy się o ślubie w kościele. W sumie fajnie bo ślub kościelny brać też chcieliśmy ale to dopiero jakoś za rok, bo dużo przygotowań itd. A chcieliśmy być już małżeństwem w te wakacje, stąd cywilny był w planach....rany ale zamotałam, z grubsza chyba wiadomo o co chodzi :D

Tak więc właśnie sprawdzam czy da się wyjść za mąż w 3 miesiące i nie zwariować od tego :P
A i wszem i wobec oświadczam : "Nie, nie jestem w ciąży". Doszłam do wniosku, że nakleję sobie taką kartkę na czole. Kurcze jakieś 90 % ludzi jak mówię, że to już w lipcu, patrzy mi na brzuch :P

Fotografa i kamerzysty nie mamy i mieć nie będziemy. Stawiamy na rodzinę :) Moja bratanica będzie robiła za fotografa, ma dobrą rękę do aparatu i bardzo ładne zdjęcia produkuje. Kamery znajdą się 2 i noszący je wujkowie, jak będzie trzeba sama pokręce :P
Przyjęcie mamy z muzyką, w domu weselnym ale nie całonocne. Jakoś do 12 góra, bo nie chcieliśmy takiego typowego wesela.
Na pytanie "skąd ten pośpiech? " nie odpowiem bo po prostu nie wiem. U nas zawsze tak wszystko na wariackich papierach wychodzi :)



Offline Green Apple Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 18.07.2009
zgłasza się podglądacz nr2   ;D

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
 :hello: Green Apple ale fajnie, mam już dwie lokatorki tymczasowe :D

To ja może napiszę jak się dzieci poznały. Bo bez tego to ja bym tu raczej nie siedziała.

No więc był piękny słoneczny lipiec, Grecja, piękne morze.....
Nieeee...to nie ta bajka.
Był grudzień, było zimno i paskudnie a ja siedziałam w mojej znienawidzonej szkole. Na szczęście był akurat wtorek i jak co któryś tam miesiąc, we wtorki przyjechał do nas "krwiobus" :P Czyli wielka akcja "oddajemy krew". Jestem krwiodawcą czasem honorowym :P ale wtedy to akurat na matematykę iść nie chciałam bardzo, bardzo. Tak więc z przyjaciółką moją serdeczną poszłyśmy się dać odsączyć. No więc siedzimy sobie na fotelach, podłączone do rurek a tu nagle wchodzi chłopak. Młodszy o rok, już parę razy go w szkole przyuważyłyśmy. Fajny taki, długowłosy, metal...ah oh i  w ogóle :gitara:. Ja akurat taka ciut wyposzczona towarzysko byłam, po nieudanym i bolesnym związku, zbliżała się studniówka...aah sobie radośnie do niego wzdychałam. Aż tu nagle on podchodzi do nas i się pyta czego słuchamy tzn. muzyki jakiej. Nawet nie pamiętam co palnęłam bo zaczęłam się śmiać jakbym niedorozwinięta była, tak mnie przytkało :P Coś tam się później jeszcze o tej muzyce zgadało i wyszło na to, że nas obydwie zaprosił na przegląd rockowej muzyki młodzieżowej  :koncert: w miejscowości XXXX( trochę tajemniczości zostawię  :los:)na którym, ma grać on wraz ze swoim zespołem. Ojojoj.....ale fajnie. No dobra ale gdzie to cholerne XXXX jest?? Oj choćby nad morzem to jedziemy, taka okazja...tylu facetów.... z tą myślą Messi wróciła tego dnia do domu. cdn.....

Offline anka332 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 2009-09-05
no czekamy na dalszy ciag

Offline mikoala

  • Chuck Norris
  • data ślubu:
No wiec jestem jako czwart podgladywacz i biore sie do czytania!! Zapraszam równiez do mnie tymbardziej że 25 lipiec!
« Ostatnia zmiana: 14 czerwca 2009, 21:59 wysłana przez mikoala »

Offline Olka1983 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 11.07.2009
Witam i ja sie dolaczam :D:D:D

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
Wyjdzie na to, że ja na forum cały czas siedzę :P no ale siedzę.... piszę dalej, nie ma co się opierniczać.

Witam serdecznie Olka1983 i mikoala :wink:

...Wpadłam do domu i pierwsze co zrobiłam to do komputera poszukać gdzie to XXXX jest. Ale ja oczywiście na mapę nie spojrzę tylko przez komunikator dawaj kogoś szukać, bo coś się więcej dowiem. Wtedy dużo osób z "tlenu" korzystało, ja też :) Wpisuję miejscowość XXXX i szukam kogoś. Koncert rockowy więc coś w tych klimatach by się przydało znaleźć. Jest....P. mów mi metal- cud malina, będzie wszystko wiedział. Nie wiedział :P tylko tyle, że XXXX jest jakieś 40 km od mojego domu :P No ale jak już zaczęliśmy to sobie z nim gadam, gadam, gadam i gadam...i tak sobie gadałam przez miesiąc cały  :chat: Na koncert nie pojechałam, o tamtym długowłosym zapomniałam ( Marcin miał na imię, o przypomniało mi się ) i....uwaga, uwaga się zakochałam :P No może jeszcze nie do końca ale byłam zachwycona osobnikiem po drugiej stronie łącza. Studiował w Warszawie, tam też mieszkał, do XXXX przyjeżdżał bardzo rzadko a jeszcze rzadziej z "tlenu" korzystał. Miałam szczęście. Jakoś po świętach się spotkaliśmy...ojojoj ale było...niezręcznie. Hehe tak głupio jakoś i w ogóle. Poszliśmy do herbaciarni, na spacer nad rzekę....i tak staliśmy nad tą rzeką i sobie pomyślałam, że to niezwykły człowiek jest. Powiedział, że mnie kocha....hehe rozmarzyłam się. Fajnie było. Zaczęliśmy się spotykać, przed matura przeprowadziłam się do stolicy, poszłam, tu na studia i tak już zostało. To wszystko działo się 6 lat temu... przez te 6 lat różnie bywało, lepiej, gorzej ale w większości czasu wspaniale. Dorosłam, zmieniłam się...On też się trochę zmienił. I dzisiaj z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że 2 grudnia 2003 roku miałam cholerne szczęście, że nie poszłam na matematykę  :skacza:
Poznałam człowieka z którym chcę przeżyć szalone życie i w tym szaleństwie się zestarzeć. Jestem szczęśliwa, tak krystalicznie i bez ani jednej ryski. Codziennie rano kiedy On wstaje do pracy, ja patrzę na Niego i zakochuję się od nowa....a potem przewracam się na drugi bok i dziękuję Bogu, że jeszcze wstawać nie muszę :D

Ot to tyle jeśli chodzi o to jak się poznaliśmy  :wink:

Offline edyta9915 Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 25 lipiec 2009
ja również się dołączam :)

Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
o ile dobrze liczę o 7 podglądaczem jestem :P

Offline Olucha Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 11 lipiec 2009r.
Ja też jestem  ;) Myslałam że moje 8 miesięczne przygotowania od zaręczyn to szybko, ale widzę że u Ciebie to pełen ekspres  ;) co do bierzmowania to do zawarcia związku małżeńskiego nie jest potrzebny ten sakrament, chyba że jakiś nadgorliwy ksiądz wymaga  ;)

Offline edyta9915 Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 25 lipiec 2009
co do bierzmowania to nasz ksiądz chciał zaświadczenie i nawet się pytał o datę pierwszej komunii  ;D

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
Witam nowe podglądaczki edyta9915, matrix0007, Olucha miło mi bardzo, że mam już taką fajną grupkę. Od razu mi raźniej i sympatyczniej  :)

Zdaję sobie sprawę z tego, że bierzmowanie nie jest niezbędne do ślubu ale ja już wolę nie przeginać. Proboszcz i tak idzie nam strasznie na rękę, pewnie tylko ze względu na mojego ojca. Z tym ślubem kościelnym to nie jest tak do końca cudnie. Mam różne myśli, nie zawsze takie słodkie i cudowne, zdaję sobie sprawę z tego jakim jestem człowiekiem i, że żaden ze mnie katolik. Załatwianie tego w ten sposób trochę mnie pokopało po kręgosłupie moralnym.... ehhh ale chyba to nie jest miejsce na moje wytrząsanie się.

Wróćmy do przyziemności i typowego konsumpcjonizmu :P

Uwaga! Uwaga! P. mnie udusi jak przylooka, że to zrobiłam ale trudno. Może przeżyję :P Proszę państwa oto miś, a w sumie dwa....



Messi i P. :D




Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
widać, że zabawna parka z Was  ;D

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
Eeeee tam, wcale zabawni nie jesteśmy :P Z nas dwa mruki i stare, pomarszczone grzyby a nie :P

Skoro nauczyłam się wklejać zdjęcia to się pochwalę pierścionkiem jakim mnie zaobrączkował P. co bym mu nie nawiała do lipca. Taki fajniutki jest, o proszę bardzo :


Zdjęcie ze strony producenta.

A same zaręczyny to takie były ekhm mało romantico :P Dzień wcześniej się pożarliśmy przeokrutnie. Mieliśmy tego dnia właśnie pojechać po pierścionek, potem na koncert....no ale nie wyszło. Za to następnego dnia rano już było ok, więc sobie pojechaliśmy, wybraliśmy i poszliśmy do browaru na piwo :P Mój szanowny Romantyk oświadczył mi się przy jasnym pszenicznym :D Hehe było idealnie, inaczej bym za nic w świecie nie chciała. O a jak mi się wreszcie wywewnętrznił, że chce mnie za żonę - zaczął lać deszcz :D Te burze nam towarzyszą przy większości tego typu wydarzeń, hehe omen chyba jakiś :P Ale ja podobno " w burzę robiona" więc nie powinnam się dziwić :D

Offline Castia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: sierpień 2009
następna się przyłącza :)
mój facet tez mało romantico :D he he
pierścionek cudny. A, że 3 miesiące... na szybkiego... eee czy ja wiem, kiedyś to normalka była :) więc to raczej my mało normalne jesteśmy co się tak spieszyłyśmy ;) Jak widać bezproblemowo można wszystko załatwić na 3 miechy przed :)
Choć my załatwialiśmy na 9-8 miechów przed i nam mówili, ze nie damy rady, a my z niczym problemu nie mieliśmy  ::)

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
witam i ja dolaczam.
powiem, ze mnie zaintrygowalas, bo ja czytajac wasza historie poznania caly czas myslalam, ze twoj narzeczony to ten co was na koncert zaprosil ... a tu niespodzianka, wlasciwy zainteresowany mial malo z tym wspolnego  ;D
no rzeczywiscie ekspresowo, jestem pod ogromnym wrazeniem, ze udalo wam sie znalezc sale na miesiac wakacyjny na 3 miesiace przed, mieliscie ogromne szczescie. fajna z was parka, czekam na dalsze rewelacje  ;D

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
Witajcie Castia, Pamela :hello:

Zacznę chyba kawkę niedługo tutaj podawać  :kawa:
Siedzę na forum całymi dniami zamiast się uczyć, ehh niedobra jestem. Syndrom zbliżającej się sesji objawił się także w postaci sprzątania w mieszkaniu. Ale to akurat się przydało, zarośliśmy ciutkę.

Z salą rzeczywiście mieliśmy kupę szczęścia. Mieliśmy najpierw zaklepany inny lokal ale tam było tak nie bardzo. Bratowa P. wyczaiła nowy dom weselny, który niedawno otworzyli. Hehe i nie było to 3 miesiące przed...raczej jakieś hmmm 2 tygodnie temu  :P Jesteśmy pierwszymi którzy będą tam wesele mieli. Inne pary na 2010 zaklepywały terminy żeby mieć czas na przygotowania. Hehe skorzystaliśmy z tego i się spokojnie wkręciliśmy w "gorącym terminie".  Trochę się bałam na początku bo nie sprawdzony lokal i w ogóle ale tam też już chrzciny organizowali i podobno super się sprawdziły kucharki, obsługa itd. Tak więc ze spokojną głową czekam na 25 i mam nadzieję, że się na lokalu nie zawiodę. Tak samo było z chłopakiem od muzyki, najpierw miało go w ogóle nie być. Potem wyszło na to, że jednak przydałby się ktoś do puszczania muzyki no a na samym końcu mamy weselnego Pana DJ'a hehe też częściowo zasługa bratowej P.
Najfajniejsze z tego wszystkiego było kupowanie sukni ślubnej :P Ale to może następnym razem bo mi się za szybko tematy skończą :D

Tak w ogóle to ja się odchudzam, już 6 kg za mną i dużo przede mną. Nie chcę w mojej cudnej kiecce wyglądać jak wieloryb. Obawiam się,  że Greenpeace może mnie przed ołtarzem zacząć wodą polewać i dopiero będzie wstyd :P a ile sprzątania. Powracając do tematu to w związku z odchudzaniem chodzę zła ostatnio, mało czasu mam i trochę bardziej restrykcyjną dietę zaczęłam. Ehhh biedy P.....przekichane teraz ze mną ma  :nerwus: :Maruda:
O i właśnie z pracy wrócił  :Zakochany:



Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
hehe ja tez jestem na diecie slubnej, i tez juz 6 kilo mniej, a jeszcze duzo przede mna, jak najwiecej, ale ja mam wiecej czasu, wiec sie nie glodze az za bardzo, o wlasnie nawet loda sobie zjadlam  ;D na poczatku odchudzania tez bylam nie do zniesienia, ale teraz jak sie juz przyzwyczailam to jest ok. chociaz moj tez sie odchudza, wiec jak mamy zly humor to razem.  ;D
no to chwal sie kiecka

Offline Castia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: sierpień 2009
Czekam na historię sukienki :)
A ja się nie lubię odchudzać, bo potem mam zawsze jojo, dlatego ćwiczę tylko i efekty są, a jojo po tym nie będzie :D Dopiero jak 2 tyg przed ślubem będę jeszcze "za gruba", to zrobię sobie tzw. oczyszczanie :D (a potem na weselu zjem wszystko co na naszym stole ;D)

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
i ja się melduję w odliczanku Messi... bardzo fajnie piszesz  :) czekam niecierpliwie na historię o sukience  ;)

Offline Green Apple Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 18.07.2009
JA TEŻ NA DIECIE :) ale w drugą stronę - jak stoję bokiem, to mnie nie widać  :-\ więc pracuję nad tym, żeby mnie wszyscy goście na weselu widzieli, a nie tylko ci od frontu  ;)

Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
a ja ostatnio cała lodówkę mogłabym wciągnąć :Mcdonalds: :obiad:

Offline alikaj Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 4.07.2009r.
A ja lipcowa jesli  jeszcze mozna bede tu zagladala z mila checia :)

Bardzo fajnie czyta sie to co piszesz a na dodatek na tym zdjeciu tak sympatycznie wygladacie :) Pierscionek bardzo ladny :)

Rowniez czekam na wiesci o sukience, a moze jakies zdjecie?


Jestem szczęśliwą mamą.....

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
 :hello: wiśniowa, alikaj

Hehe widzę, że się większość z nas dietuje :P W jedną albo w drugą stronę.
Alikaj dziękuję bardzo za miłe słowa.

Historia sukienki.

Kupowanie sukienki chciałam odłożyć do lipca, w życiu nie pomyślałabym, że na nią trzeba tyle czekać. W dniu w którym odbierałam akt urodzenia z USC wpadła mi w ręce gazeta z artykułem "ABC wesela". Siedząc na dość niewygodnym, granatowym krzesełku czytałam te wszystkie mądrości jakie już dawno powinnam wiedzieć. Nie przejęłam się żadnymi terminami, wszystko w sumie miałam zaklepane...nie ma się co martwić, wcale nie trzeba tak wcześnie zaczynać. Błogi nastrój minął w momencie przeczytania fragmentu o sukni. Minimum 3 miesiące na sprowadzenie  :szczeka: No nic, pójdę do ślubu w prześcieradle. Spoko.... po powrocie do domu zaczęłam szukać jakichkolwiek salonów. Rany może gdzieś się da, nieee no skąd ma iść ta kiecka przez 3 miesiące!! Bzdura. Moja biedna świadkowa przez cały dzień w pracy dostawała rozpaczliwe sms-y. Wreszcie wzięła sprawy w swoje ręce. "Znajdź kilka salonów, po pracy jedziemy szukać kiecki". Kochana....wiem jaka zmęczona wraca z roboty. Nie dość, że się dla mnie tak poświęcała to w dodatku się spóźniłam godzinę prawie....korki  ::) Bałam się wysiadać z autobusu jak ją zobaczyłam  :ckm: ale na szczęście to jest naprawdę cudowne babiszcze. Włos mi z głowy nie spadł. Wyszukałam w necie kilka salonów obok siebie żeby było szybciej i łatwiej. Na pierwszy ogień poszedł ten o którym się samych cudnych rzeczy naczytałam. Nie mylili się :) ....cdn  :Szczerbaty:

Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
urywać w takim momencie to grzech  ;D ;D ;D

Offline Castia Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: sierpień 2009
właśnie, protest!  :P

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
wrrrr dalej dalej!!!  :-*

Offline Messi Kobieta

  • użytkownik
  • data ślubu: 25.07.2009
Ależ Wy niecierpliwe :P Muszę dawkować informacje bo mi się zaraz pomysły skończą  :blant:


... Wchodząc do salonu byłam przerażona. Ubzdurałam sobie, że dla mnie pewnie wszyscy będą niemili  ::) Na szczęście była ze mną moja świadkowa heh przy niej zawsze jest raźniej. Stałam tak na środku pomieszczenia i zastanawiałam się od czego zacząć. Wyszła do mnie jedna z pań i pyta jak mi pomóc: "bo wie pani, ja nie wiem jak to się robi- pierwszy raz suknię ślubną kupuję". Myślę, że tym sobie zaskarbiłam ich sympatię  ;D Tylko ja potrafię taki kretynizm walnąć :D dumna jestem z tego. Wracając do kiecki.... na zamówienie nie mam szans, nie zdążą. Panika mnie ogarnia i mi się płakać chce. :Placz_1: No tak, pójdę w prześcieradle. Obłęd w oczach...ah to koniec :P E tam, jak już mówiłam wszystko można załatwić  :hopsa: Babka zapytała jakie mnie sukienki interesują, powiedziała żebym sobie pooglądała to co wisi i po prostu sprzedadzą mi taką z wieszaka. O ile będzie na mnie w miarę dobra....ojej. Następne przerażenie. No ale dobra..idę, patrzę....jest!! Jedna, jedyna...żadna inna. Babka przyniosła ją do przebieralni plus kilka w innych fasonach. "Niech sobie pani przymierzy wszystkie fasony, to ten jeden raz w życiu". No dobra ale ja chcę tą wyjątkową jako pierwszą. Przymierzyłam.....i mnie zatkało. Całe życie wyśmiewałam się z sukni ślubnych, z tego całego zamieszania związanego z nimi. A tu się prawie poryczałam :P Była wyjątkowa i idealna. Kurcze nawet z rozmiarem było ok, tylko trzeba trochę skrócić :D Przymierzałam inne, poszłam do kliku innych salonów..... żadna nie spodobała mi się, ani jedna. Ta pierwsza biła wszystkie inne na głowę. Tak więc mili Państwo, zakupiłam pierwszą sukienkę jaką przymierzyłam :D Pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu, dla mnie jest cudna :


I nie, nie....nie mam takiej figury :P Pewnie w niej wyglądam jak karaczanek ale kurcze co mi tam, grunt, że mi się podoba :P

Aaaaa tak w ogóle to dzisiaj kupiłam buty :P Też pierwsze  :hahaha: Chociaż szczerze powiem, że się jeszcze nad jednymi zastanawiałam ale wygoda wzięła górę. I tak zupełnie przypadkowo kupiłam jeszcze jedne :P Hłe hle mnie na zakupy wysłać ....to już trzecia para w tym miesiącu, jestem chora psychicznie :P