e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Studentki położnictwa :)  (Przeczytany 2266 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Domisia Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 19.09.2009
Studentki położnictwa :)
12 czerwca 2009, 12:57
Na pewno większość z Was miała do czynienia na porodówce ze studentkami położnictwa :) Zdroje, Pomorzany, Unia, są to w końcu szpitale kliniczne.  Były one pomocne, czy raczej przeszkadzały.  Opiszcie swoje wrażenia :)

Offline agulkaaa Kobieta

  • Chuck Norris
Odp: Studentki położnictwa :)
12 czerwca 2009, 13:09
mi tam było obojętne czy przy porodzie jest 1 , 2 czy więcej opsób chciałam to mieć jak najszybciej za sobą :)

Offline Adiana Kobieta

  • Agnieszka
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.06.2008
Odp: Studentki położnictwa :)
12 czerwca 2009, 16:34
Młode dziewczyny w białych kitlach ;) Były na izbie przyjęć, lekko niekomfortowa sytuacja, ale nie ze względu, że nie są lekarzami, lecz że

tak dużo ludzi w pomieszczeniu. Nie miałam nic przeciw aby jedna zbadała. Pamiętam też obecność studentów na położnictwie przy pierwszym

porodzie - wtedy były/byli bardzo pomocni, wiadomo, więcej mają czasu niż siostry. Chociaż chwilami nieco zamieszania było, gdy w sali nad

pacjentką były odpytywane z wiedzy. A dla nas, osób, które oczekują fachowej opieki, taka sytuacja gdy młoda dziewczyna zabiera się do

zrobienia czegoś przy pacjentce i dostaje oper za niewiedzę lub opieszałość, nie jest zbyt budująca.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Studentki położnictwa :)
26 czerwca 2009, 14:27
ze studentkami położnictwa nie.. predzej z kobietkami które wykładają na połoznictwie..

a studentów.. poprosiłam o wyjcie z pokoju badan..

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 17:02
a mogłaś monia tak bez problemu wyprosić tych studentów?
fochów żadnych nie było?

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:01
mariola.. a wyobrażasz sobie żeby   foszyli  przy mnie???  przecież wrotki bym im przypieła w ciagu minuty... połozną na oddziale też odesłałam do książek kiedy usłyszałam co bredzi..  ::) ;D

nie zyczyłam sobie żeby mi  3 facetów  łapy wkładało miedzy nogi przy zagrozonej, gestotycznej ciązy...  nie bój żaby.. przemówiłam im do rozsadku ( " czy oni chcieliby żeby  ich zonom  3 obcych  favetów zaglądało i macało" oczywiście powiedzieli,ze nie i sami wyszli).. gdyby sami nie opuścili  pokoju badań  rozmawiałabym juz inaczej.. prywatnośc pacjentki nawet w szpitalu klinicznym jet rzeczą wazna..

studenci  byli przy usg,  osłuchiwali brzuszek, zbierali wywiad ( a tu  mieli bardzo ułatwione  zadanie, bo sama im dopowiadalam  o co maja pytać) ale żaden  nie badał mnie  ginekologicznie..
« Ostatnia zmiana: 4 lipca 2009, 21:04 wysłana przez monia »

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:24
mam nadzieję,ze mnie to ominie
znaczy sie studenci położnictwa

Offline *Ewelina* Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.12.2007
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:27
W Zdrojach jak rodzilam to obojetne mi to bylo kto byl,ale juz po porodzie na oddziale przy obchodzie nie bylo miłe jak grupa studentow patrzyla jak lekarz zagkada Ci czy rany dobrze sie goja.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:33
u mnie byli  studenci medycyny..  tak jak pisałam, z położnictwa znam jedynie panie wykładajace na  tym wydziale + pewna pania profesor z pielegniarstwa..

potem  na połoznictwie nó się pojawiła grupka..  lekarz kazał mi pokazać rane  po cc ( pokazałam .. potem  chciał zobaczyc  wkład i pokazac krocze - powiedziałamz,e  nie widzę problemu jak tylko studenci wyjda.. 

zdaje się,ze byłam jedyną na oddziale , która p[owiedziała nie.. głównie dlategoz,e nie życzyłam sobie  pokazywania  co mam miedzy nogami na prawo  i lewa.. inna sprawa,ze  nigdy wchodząc na sale nie powiedzieli  nawet "dzień  dobry" a co mówic o  przedstawieniu sie..  ;D

Offline Mariolka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 23 kwietnia 2005 r.
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:34
mnie szczerze mówiąc też denerwuje to,ze trzeba krocze odkrywać wszystkim
nieważne że inne pacjentki

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:40
ja nie byłam nacinana, to nawet nikt mi krocza nie oglądał...

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:49
nie??? a ilości odchodów nie sprawdzali???

mnie kazali pokazywac   rane po cc i wkładkę.. przy okazji sprawdzali  obkurczane sie macicy...

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 21:52
chcieli jedynie wkładkę bez oglądania krocza
no i macicę se sprawdzili
tyle mojego badania...szłam pod plakietką tej co to błyskiem urodziła

Offline Kastor (Olcia) Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 29.04.2006cywilny 28.04.2007kościelny
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 23:29
o losie to nie ciekawie z tymi studentami tez bym ich wywalila z sali  ::)
-----
po pierwszym porodzie z nacinaniem ;/ ogladali krocze <tez dosc krepujace bo cala zgraja polozne 3 ,4 lekarzy >
po drugim bez nacinania tylko raz ogladali czy wszytko ok a pozniej juz tylko pytali upewniajac sie czy napewno bez naciecia jestem  :)

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Studentki położnictwa :)
4 lipca 2009, 23:37
...wywalić...
mam pytanie gdzie przyszłe położne mają się nauczyć? w stodole na bydlątkach?

Każda pacjentka ma prawo wyprosić uczniów, nie ważne jakich i skąd, przyszłych lekarzy, ratowników, położne...
Tyle, że oni nie "łażą" tam z ciekawości, żeby sobie pooglądac. Uczą się zawodu. Taka robota to i taka nauka. Bardzo rzadko studenci badają ginekologicznie. Jak już to za zgodą pacjentki zbada jedna osoba z gupy.

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Studentki położnictwa :)
5 lipca 2009, 00:12
.. wywalić?? nie.. nieodpowiednie słowo.. poprosić o opuszczenie sali - bardziej odpowiednie...

lila.. o ile dziewczyny, kobiałki, nie ruszałyby mnie to zgraja 3 samców ze znudzeniem słuchających  adjunktowa, patrzacych na mnie jak na  wielka, rozdęta krowę mających w planie wpychanie wielkich paluchów przy  zagrożonej ciąży - senk ju..

inna sprawa,ze czasem studnt delikatniej  zbada niz  lekarka, po badaniu której robi sie rozwarcie ;)

Offline liliann Kobieta

  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30 września 2006
Odp: Studentki położnictwa :)
5 lipca 2009, 00:18
monia nie wiem czy miałaś zajęcia na położnictwie, ale zapewniam Cię, że pacjentki w zagrożonej ciąży nikt badać nie pozwalał studentom i nie pozwala nadal.
Jak już to pacjentki ginekologiczne i położnice na sali porodowej. I to góra jednemu studentowi.

Jeśli ktoś chce się tego badania nauczyć to świetnie nadają się na to praktyki wakacyjne i staż podyplomowy.





Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
Odp: Studentki położnictwa :)
5 lipca 2009, 00:56
mielismy kilka zajeć ( semestr) i dobrze pamietam jak adiunktowa kazała mi usiąść na fotel i pozwolić zbadać studentom ( nie wiem czy wszyscy mieli ale   ktoś miał badać).. powiedziałam  nie..

reasumując

z opowieści  współtowarzyszek niedoli -

* podczas porodu jest  ci wszystko jedno kto ci  miedzy nogi zagląda. pragniesz tylko zeby się skonczyło
* często, na zapracowanych porodówkach lub w małych miejscowościach,  studencina to  jedyna osoba która poda ci szklanke  wody i pogłascze po łapce
* mozna się  nie zgodzic na obecnośc studentów lub badanie przez nich.. to samo dotyczy stazystów.. ale.. tak jak napisała lila, nie sa  tam dla zabawy i musze na kims uczyc

do studenek/ów

* dziewczyny w zaawansowanej ciąży czuja sie wielkie, grube i nieatracyjne ( o czym się sme przekonacie na wlasnej skórze).. podśmiechujki czy znaczace szepty sa nie na miejscu
* wchodząc do sali pacjentek wypada powiedzieć 'dzien  dobry" zas prosząc pacjentkę na badanie - przedstawić sie chocby "jestem studentką, pan dr prosi na badanie, żeby nie było potem,ze  pani w kitlu weszła i kazała iśc..
* w nocy zakładajcie 'cichobiegi" a nie chodaki.  ciezarówki i tak mają problem ze snem.. nie potrzeba im dodatkowych efektów specjalnych typu klapanie czy trzaskanie drzwiami nad ranem, bo połozna "musiła sprawdzić brzuszki"
*zachowanie typu "pani s...ka proszona na lewatywe" powiedziane  stojąc na korytarzu , w obecności odwiedzających na sali ( 6 pacjentek na sali), szwendaczy korytarzowych współmieszkanek i cholera wie kogo jeszcze  jest - pozwólcie ,ze nie skomentuje, bo do tej pory mi sie krew gotuje...

jak sobie cos jeszcze przypomnę nie omieszkam  dopisac do listy "poboznych życzeń"

Offline Gemini Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.06.2007
Odp: Studentki położnictwa :)
5 lipca 2009, 08:19
Ja po porodzie leżałam na sali z 4 kobietami, przychodzili do nas właśnie lekarz i studenci. Studentów było chyba z 6-7 osób, z czego 4 pojedynczo nas oglądali, reszta stała przy drzwiach, lekarz podchodził do każdego studenta, pytał nas czy wszystko ok i koniec

Krew i zastrzyki też nam robiły studentki

Jako, że, tak jak Lila pisała, wiedziałam, że gdzieś się muszą nauczyć, nie miałam nic przeciwko studentom, reszta kobiet również

Offline dziubasek Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: .:25.08.2006:.
Odp: Studentki położnictwa :)
11 lipca 2009, 22:24
Mnie przy porodzie akurat ominęła przyjemność bycia obiektem naukowym dla studentów, ale myślę, że nie miałabym nic przeciwko.
Wychodzę z założenia, że na kimś muszą się uczyć.
Leżąc na ginekologii na Pomorzanach (szpital kliniczny) odwiedzały mnie tabuny przyszłych lekarzy i jedyne co mnie rzeczywiście irytowało to brak przedstawiania się i bardzo przedmiotowe traktowanie.
Myślę, że jeśli ktoś nie chce, aby studenci brali czynny udział w ich badaniu powinien (mając wybór) decydować się na szpital niekliniczny, bo mimo, że ma prawo do poproszenia o wyjście studentów, to jednak obawiam się, że może to nie być "mile widziane" i jakieś tam konsekwencje tego poniesie.