e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: No i się zaczęło...  (Przeczytany 10984 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline HeavyMetalGuy Mężczyzna

  • forumowicz
  • data ślubu: 23.05.2009
No i się zaczęło...
28 maja 2009, 09:33
Witam, jako że temat z odliczaniem został zamknięty, relacje ze ślubu i wesela zdamy w tym miejscu.
Poniżej wklejam post mojej żony (jak to fajnie brzmi :D), w którym opisała co nieco z wesela (post oryginalnie znajduje się w temacie odliczania, który został zamknięty).

Cytuj
Od rana była niezła bieganina, ja wstałam z bólem brzucha z nerwów, wypiłam meliskę z dwóch torebek i połknęłam dwie tabletki na uspokojenie, trzymało mnie bardzo. Potem fryzjer, makijaż, biegiem do domu i do fotografa. Msza była szybka, 35 minut i po wszystkim. Dobrze, że kamerzysta wpadł na pomysł przećwiczenia przysięgi bo powiedziałam "i nie dopuszczę Cię aż do śmierci". Więc w kościele skupiłam się bardzo na tym co mówię, żeby się nie walnąć. Śmiesznie było przy obrączkach, Szymon złapał się za swoją a ksiądz przez zęby: nie ta, weź mniejszą, weź mniejszą Wink Ogólnie cały czas nas podpytywał jak się czujemy, czy już lepiej, czy nerwy puściły i na wejściu do kościoła i na ołtarzu. Ksiądz rewelacja!!! Zadowoleni jesteśmy z 2 serc, kościół wyglądał pięknie. Pod kościołem po życzeniach podszedł do nas jakiś napity pan z zerwanymi kwiatkami z trawnika i życzył dużo szczęścia od bezdomnych po czym chciał wódkę. Nie mieliśmy nic więc nas wyzwał, że robimy sobie wiochę czy obciach, nie pamiętam, darł się w każdym razie, zataczał się z reklamówką w ręku z której się coś lało, makabra. Wchodzimy do sali w Doboszu a tu bordowy wystrój!!!! Załamka, nie cierpię dodatków bordo na ślubach, miało być biało-ecru, ślubnie! Tym bardziej, że o tych kolorach długo rozmawialiśmy, byłam zawiedziona, że hotel pozbył się zielonych krzeseł i zamienił je na bordowe i oprócz krzeseł, które musiały być bordowe nie chciałam nic w tym kolorze! Potem był toast, bieganie i szukanie swoich miejsc, zamieszanie jak diabli, bo zabrakło planu z miejscami gości, który miał wisieć przed wejściem. Pierwsze kroki na parkiecie i znów załamka, parkiet jest tak śliski, że można na nim jeździć jak na łyżwach! Pierwszy taniec i szept Szymona, że nie robimy przechylania i wychylania bo jest tak ślisko, że mnie nie utrzyma, nie ma szans. Więc improwizowaliśmy, Dj w połowie utworu poprosił do tańca rodziców więc jakoś poszło, niektórzy nawet uronili łezkę Smiley Od razu było bieganie i zmienianie szpilek na trampki, tańce na boso ale bez upadków i poślizgów się nie obyło. Goście ruszyli na parkiet tłumnie, nie było siedzenia czy stypy, zaskoczyli mnie bardzo pozytywnie. Po jakimś czasie kamerzysta zabrał nas na "wywiad" do apartamentu, było to dla mnie tak żenujące (pytania np. o ulubioną pozycję), że zdecydowaliśmy, że nawet nie będziemy tego oglądać i nie znajdzie się na filmie. Koniecznie chciał abyśmy wzięli kieliszki do wina i winko ale tu znów wtopił hotel, powiedziano nam, że wina nie zamawialiśmy. Udawania, że idziemy spać czyli udawanego zakończenia filmu odmówiliśmy. Chociaż prosiliśmy na spotkaniu aby kamerzysta nie podchodził do jedzących oczywiście to robił i na tyle mało dyskretnie, że stawał przed kimś na dwie minuty. Ludzie przestawali jeść, pić, rozmawiać, uciekali wzrokiem po ścianach i podłogach. Za kamerzystę zebraliśmy niezły ochrzan od gości.
Osobny temat to suknia i tu jestem wściekła najbardziej. Miałam mieć zrobione dwa podpięcia sukni, jedno tzw. na szybko, na guziczek i drugie na troczki. Na ostatniej przymiarce zapytałyśmy z mamą o to drugie podpięcie to panie zaczęły kręcić, że będzie to jedno, bo tren już został obcięty i nie da rady zrobić drugiego! Nie wygląda to za ciekawie, zresztą zobaczycie na zdjęciach. W tańcu czy schodzeniu ze schodów tren mi się odpinał, było to uciążliwe i przy oddawaniu zwróciłam na to uwagę - usłyszałam, że to niemożliwe. W końcu gdzieś w tańcu ten durny guzik mi odpadł! Znalazłam go, świadkowa mi go przyszyła i wytrzymał pół piosenki, odpadł mi drugi raz i już go nie znalazłam. Więc tańczyłam z trenem w ręku bo na agrafki kieca się nie trzymała, umęczyłam się z nią strasznie, miałam jej serdecznie dosyć. Na dodatek była jakoś źle zebrana, kombinowaliśmy, żeby na zdjęciach nie było tego widać, z tyłu z jednej strony było jej więcej a z drugiej mniej i wtedy z przodu robiły mi się takie kanty. Dziś poszłam ją oddać a babki w lament, że jest strasznie brudna i nie wiedzą czy ją doczyszczą a jak nie to będą dzwoniły bo wtedy będę musiała zapłacić. Wkurzyłam się strasznie, nic na nią nie wylałam, nic mi nie kapnęło, nie ubrudziłam jedzeniem, nie podarłam! Nie przypuszczałam, że tak się zdziwią bo wiem jak wyglądają oddawane suknie! Ma brudny dół oczywiście, od chodników, od kościoła, była też sesja, po weselu była już brudna, pewnie nie raz przydepnięta, nawet panowie mieli brudne nogawki (i wszyscy mamy oklejone i zjechane podeszwy) więc to pewnie jakiś specyfik na tą super podłogę. Kurczę dziewczyny się kąpią w tych sukniach... Jestem ostro wkurzona, mam już serdecznie dosyć, pech ślubny mnie nie opuszcza.

Co do postu paooolki:
Cytuj
nie mysl o tych nieudanych rzeczach ale o tych najpiekniejszych, ten dzien juz za Wami, zostaw w pamieci to co dobre Smiley

co do lokalu, tez bym sie wkurzyla. ja w czerwcu robie aneks do umowy  z menu i tam bede miala zawarta tez deko.
a kamerzyste to bym kopneła w tyłek wrrrrrrrr  lepiej powiedz kto to jest zeby nastepne forumki wiedzialy... mam nadzieje ze moj nie wywinie nic takiego

a suknia, watpie zeby byla w gorym stanie niz 1000 innych ktore sie oddaje po weselu, nie przejmuje sie!

No więc kamerzystę mieliśmy ze studia Wyli. Na imię miał chyba Adam - osobiście nie pamiętam, ktoś kilka dni temu przypomniał. Pan z którym rozmawialiśmy w studiu był sympatyczny i wesoły, ale z kamerzysty na weselu nie jesteśmy zadowoleni. Pierwsze wrażenie może i zrobił pozytywne, ale w hotelu nie było najlepiej.

Dziś jedziemy do Dobosza omówić kwestie rozliczenia się za wesele. Zobaczymy jak się wytłumaczą z wpadek.
Co do brudnej sukni - panie w Pretty Women (chyba tak się nazywa ten sklep) trochę przesadziły. Suknia owszem była brudna, ale nie da się białej sukni nie zabrudzić. Po kolana w błocie nie była. Dlatego czekamy co panie wykombinują. Może zadzwonią, może nie. Pieniędzy i tak nie dostaną za wpadki przy przygotowywaniu sukni.

Zdjęcia ze studia będziemy wybierać we wtorek, a sesja w plenerze będzie za 3 tygodnie (niej więcej). Swoją drogą z fotografa jesteśmy super zadowoleni. W ogóle nie przeszkadzał, w przeciwieństwie do kamerzysty. No i co najważniejsze - DJ. Odwalił kawał dobrej roboty. Na koniec wesela dowiedziałem się od Zibiego, że ma nową anegdotkę na stronę - odnośnie puszczania disco polo. Był taki jeden wujek co toleruje tylko disco polo i bez tego nie ma zabawy :).

Póki co to tyle. Będziemy wklejać zdjęcia na bieżąco, a jak już wsio będzie pozałatwiane to dokończymy zdawanie relacji.

Pozdrawiam.

Offline marzenieeee Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.01.2006 cywilny, 20.09.2008 kościelny
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 10:01
To ja już czekam niecierpliwie na zdjęcia

Offline evelaz Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.06.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 10:46
ja też czekam na foteczki :)  współczuję przejść podczas wesela,a hotel zawalił...

Morgan

  • Gość
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 10:51
Dołączam do relacji Kochani....
Wspolczuje naprawde, że tak wyszło.... ale nie załamuj się, mam nadzieje, że mimo wszystko dobrze sie bawiliście i było naprawde super.

Offline Agassi77 Kobieta

  • Aga
  • maniak
  • data ślubu: 11.08.2007
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 11:14
No to ja tez grzecznie czekam na fotki

a Zupci juz mowilam jak wygladala moja suknia wiec sie nie przejmujcie!

Offline zupcia Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 23.05.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 11:19
Ja się najbardziej martwię tą suknią! Nie mam ochoty do niej dopłacać bo wiem jak wyglądają suknie oddawane przez dziewczyny. Kobiety w sklepie były w szoku, że byłam w niej na plaży! Mówią do mnie, że to straszne bo jak się piasek weżre w suknię to tragedia. Przecież to logiczne, że nie wypożyczyłam jej po to aby wisiała na wieszaku.

No ale nasz ślub i wesele nie składało się z samych tragedii :) Wesele było bardzo udane, od razu wiedzieliśmy, że DJ to strzał w 10. Mamy jednego niezadowolonego wujka, który urządzał wycieczki do Zibiego a nawet szedł po płytę do samochodu. Wpadł nawet na genialny pomysł, żeby przystawić mikrofon do komórki. Nic nie wskórał więc słuchał sobie disco polo z telefonu a potem sobie śpiewał. Poszło o piosenkę "Żono moja" a właściwie to o jej brak. W niedzielę szukaliśmy tej piosenki na necie, nie mieliśmy pojęcia co to jest :)
Największą gwiazdą był nasz kolega Radziu, bardzo chciał czytać na naszym ślubie i czytał, płakał przy tym bardzo, zastanawiałam się czy da radę dobrnąć do końca. Zrobił furorę wśród wujków, cioć i babć :)
Ja nie schodziłam z parkietu, tańczyłam non stop, bawiłam się świetnie. Gdyby nie ta suknia byłoby jeszcze lepiej.
Jedynie po weselu miałam depresję, przepłakałam cały wieczór po obejrzeniu zdjęć bo doszłam do wniosku, że wyglądam jak stara lampucera :(

Offline KashDar Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 14.06.2008r. godz. 17.00
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 11:25
Dołączam do relacyjki  :)

Bardzo mi przykro, że nie wszystko było tak, jak sobie wymarzyliście.

Mam nadzieję, że później pamiętać będziecie tylko te napiękniejsze momenty  :serce: :serce: :serce:


No i również czekam niecierpliwie na fotki...

Morgan

  • Gość
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 11:34
Kasiu masz racje... ja nawet nie tyle co mam nadzieje - ja wierzę , że potem już tylko miłe chwile będą pamietac!~

Offline zupcia Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 23.05.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 12:12
To na start kilka fot nacykanych przez siostrę i resztę gości.

Tu w domku (jeszcze się nie świecę):


Powitanie:


Tańce:
Tu widać jak krzywo zebrana była suknia.


I takie tańce:

Offline malavi Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 3.06.2010
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 12:34
ja się przyłączam :)
przebojów trochę było, ale ogólnie chyba na plus co?  ;)
na pewno nie wyglądałaś jak stara lampucera!!!! Ale cóz baby juz tak mają :) ja po moim balu absolutoryjnym miałam to samo ostatnio.

Offline zupcia Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 23.05.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 12:37
Ogólnie na plus, z samego wesela jestem bardzo zadowolona. Część gości nawet nie podejrzewała, że taka ze mnie tancerka :) Pięknie nie tańczę ale za to do rana ;D

Witam Was wszystkie :) Morgan super, że jesteś!

Offline Iga_ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 20.06.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 12:39
Zupciu, słonko, o czym Ty mówisz??? jaka stara lampucera???
wyglądaliście CUDOWNIE!!!
to po pierwsze, a po drugie troszkę ochłoniesz i zobaczysz, że te małe wpadki i tragedie to nic w porównaniu ze wspomnieniami jakie zostaną Wam po Waszym cudownym dniu.
I czekamy na dalszą część
p.s. piękny bukiet

Offline marzenieeee Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 14.01.2006 cywilny, 20.09.2008 kościelny
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 12:50
Super wyglądacie

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 14:21
ale ślicznie wyglądaliście :) czekamy na resztę fotek :D

Offline paooolka Kobieta

  • Niufomaniaczka
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 14:40
Jedynie po weselu miałam depresję, przepłakałam cały wieczór po obejrzeniu zdjęć bo doszłam do wniosku, że wyglądam jak stara lampucera :(

nawet nie waz sie tak mowic!!!!!!!!!!!! wygladalas slicznie!!!!!! boski makijaz :) mialas piekny bukiecik (hmm gdzie zamawialas  ::) )
sliczne fotki :)

Offline Olucha Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 11 lipiec 2009r.
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 15:20
Super wyglądałaś  :) Żadnej krzywizny nie widzę  ;)

Morgan

  • Gość
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 19:17
Nie moge uwierzyc ze Ty  narzekasz ze jestes lampucera na fotkach!!! SA PRZESLICZNE! Wygladalas super!!! Alez z Ciebie samokrytyczna baba!!!

Offline Olka1983 Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 11.07.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 19:19
slicznie kochana :):):)

Offline Madziulka83 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 19.09.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 19:39
W odliczankui mnie nie było, to chociaż tu będę zaglądać ;D

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 20:16
witam i ja, nie bylo mnie w odliczaniu, ale do relacji z checia dolacze. nie przejmujcie sie wpadkami, najwazniejsze, ze jestescie malzenstwem.
nie rozumie kompletnie czemu uwazasz, ze wygladalas jak lampucera, ja po tych zdjeciach widze, ze wygladalas przecudnie, sliczna fryzurka, sliczny bukiecik, sliczna kobieta.

Offline missmax Kobieta

  • entuzjasta
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 20:43
dołącze do relacyjki, mogę ? :)

..ja sama jak spojrzałam na fotki - to od razu pojawiła mi się myśl, że ślicznie wyglądasz.

pewnie tylko Ty widziałaś jakąś krzywizne w sukience :D. Nikt z gości chyba ani przez chwile o takim czymś nie pomyślał.

No i jak Ty na siebie mówisz? Lampucera ? Może LALECZKA - tak bardziej pasuje i też na "L" :) ;)

Pozdrawiam i mimo tych niektorych wpadek z sukienką, to wg. twojego opisu - zabawa była przednia i to najważniejsze.

Offline ASIA39 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 18.08.2012
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 21:03
i ja tu będę  ;D

szkoda że nie wszystko wyszło tak jak chcieliście ale najważniejsze jesteście małżeństwem  ;D ;D ;D

pięknie wyglądałaś i czekam na dalszą relacyjkę  :)

Offline evelaz Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 20.06.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 21:50
ślicznie wyglądałaś... :)  niepotrzebnie doszukujesz się negatywnych opinii o sobie...

Offline zupcia Kobieta

  • uzależniony
  • data ślubu: 23.05.2009
Odp: No i się zaczęło...
28 maja 2009, 22:30
A ja już tak mam, uważam się za osobę bardzo niefotogeniczną i nie cierpię oglądać zdjęć na których mam głupie miny.
Bukiecik zamawiałam na osiedlu Bukowym w kwiaciarni przy pętli autobusowej. Został zrobiony na wzór tego ze zdjęcia. Jest piękny, nadal się trzyma i ładnie wygląda.

Offline missmax Kobieta

  • entuzjasta
Odp: No i się zaczęło...
29 maja 2009, 00:03
Ty się uważasz za osobę niefotogeniczną ? Patrz jaki boski masz avatar. Normalnie jak z sesji aktorki :) Pięknie wyszłaś.

Nawet zainspirował mnie i sama sobie zmieniłam ;-)  :P

O.K. to czekamy na dalszą relację i fotki z fotorelacji :)

Offline majcia Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 18.07.2009
Odp: No i się zaczęło...
29 maja 2009, 08:59
Wyglądałaś super i pięknie!!!  ;D

Co do sukienki to chyba bym dostała szału jakby taka kobieta mi powiedziała, ze będę musiała dopłacać! Tym bardziej, że one same nie wywiązały się z umowy do końca! Od razu trzeba im było powiedzieć, że chyba są  :bredzisz: 

Co do niezadowolonego wujka - to nigdy się wszystkim nie dogodzi - więc nie ma co się przejmować!  ;D

Offline marta83 Kobieta

  • bywalec
    • Relacja
  • data ślubu: *  09.05.2009   *
Odp: No i się zaczęło...
29 maja 2009, 09:50
Witam
Pozwolcie, ze i ja dolacze do Waszej relacji... GRATULUJE i ZYCZE WAM SZCZESCIA  :Daje_kwiatka: :Serduszka: :Daje_kwiatka: :Serduszka:

Zaczeliscie od tych niezbyt przyjemnych sytuacji w swojej relacji- teraz mam prosbe o wymienienie wszystkiego co pozytywne  ;) :D ;D tak by wrazenie z wesela zostalo tylko milusie  :)

zupcia nic z tego nie rozumiem, przeciez wygladalas pieknie i koniec  :brawo_2: :brawo_2: :brawo_2:

Offline Anjuschka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 15.05.2010
Odp: No i się zaczęło...
29 maja 2009, 10:39
I mnie nie może zabraknąć w relacji - czytać będę ją z zapartym tchem...

Uważam, że wyglądaliście bosko.

Czekam na ciąg dalszy...


Ps. Pozdrowienia dla "płaczącego" Radzia - bo to chyba ten Radziu co myślę :)

Offline Izabela82 Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 03.07.2010
Odp: No i się zaczęło...
29 maja 2009, 11:08
Witam i ja również bedę śledzić relacyjkę. Gratuluję i życzę duuużo szczęścia na Nowej Drodze Życia!!!!

Offline HeavyMetalGuy Mężczyzna

  • forumowicz
  • data ślubu: 23.05.2009
Odp: No i się zaczęło...
29 maja 2009, 11:23
Jako że dziś piątek, i jakoś tak nie ma energii na pracowanie  :P bo weekend już tuż tuż to postanowiłem popisać co nie co o naszym weselu.

Zaczynając od początku.
W dniu ślubu już od rana była bieganina. Zupcię bolał brzuch i wsio co tylko może Ją boleć z nerwów. Leżała na łóżko i wyglądała jakby zaraz miała zwymiotować. Na szczęście obeszło się bez. Ja jakoś nie miałem nerwa. Jedynie pozostało kilka spraw do dokończenia - jak zwykle na ostatnią chwilę, ale my już tak mamy :). Najpierw poszedłem na 8 do kościoła z nadzieją, że zastanę księdza w celu dowiedzenia się który fragment biblii będzie czytał nasz znajomy co by mógł się przygotować. Niestety poranne msze są na 9 więc wróciłem na pół godziny do domu, pozmywałem w między czasie kilka naczyń i wróciłem do kościoła. Ksiądz powiedział, żeby ten nasz czytelnik przyszedł na godzinę przed mszą to wszystkiego się dowie.
Po kościele trzeba było udać się do fryzjera na podcięcie pejsów :D - trochę się zapuściły, a potem do kwiaciarni. Niestety nie udało się załatwić kwiatków na maskę samochodu więc poprzestaliśmy na wstążkach na klamki. W między czasie ustalałem jeszcze z AliBabą gdzie mogą postawić autokar, żeby było blisko i żeby kierowca mógł spokojnie wjechać i wyjechać. Potem Zupcia poszła robić się na bóstwo, a ja zostałem w domu z psem i sprzątałem jeszcze co nie co.

Wyjazd po żonę...
Jak już nadejszła odpowiednia pora, zebrałem się z bratem (świadkiem) i pojechaliśmy po bukiet, i po Beatkę. Zapomniałem dodać, że wcześniej przeżywałem katusze - bratowa prostowała mi włosy. Masakra... :) - masakra bo bolało  :-\, bratowa spisała się na medal.
Wzięliśmy z bratem wstążki na klamki, obrączki i poszliśmy na parking. Na parkingu spotkaliśmy tatę, szykował się do drogi do Płoni. W między czasie z bratem montowaliśmy wstążki po czym wsiedliśmy do samochodu i w drogę. Odebraliśmy bukiet, pani kwiaciarka była zawiedziona że krawat nie jest w kolorze bukietu - czyli różowy :|. Wyjeżdżając z bukowego pytam brata czy wziął obrączki z samochodu. Mówi, że nie. I w tym momencie zawał gotowy - jak wiązaliśmy wstążki położyłem obrączki na klapie bagażnika, pogadałem z tatą i pozostawiwszy obrączki na samochodzie wsiadłem do auta. W stresie, z sercem w gardle wróciliśmy na parking. Podjeżdżamy na miejsce parkingowe, a obrączek nie ma. Jeszcze większa panika. Więc biegnę po parkingu z nadzieją, że będą gdzieś dalej. I znalazły się na zakręcie. W sumie to przejechały kawałek na tym samochodzie. Po odzyskaniu obrączek świadek schował je do kieszeni i pojechaliśmy do Płoni.

Płonia...
Przyjechaliśmy na miejsce i spotkaliśmy Zupcię wracającą od fryzjera - chyba Jej się wizyta przedłużyła :D. Poczekaliśmy na górze aż się ubierze w suknię i zaczęło się błogosławieństwo. Jak wszedłem do pokoju to mnie zamurowało. Ślicznie wyglądała ta moja lampucera. Bukiecik przepiękny, makijaż, włosy, suknia prześliczna - miałyście racje (szczęściary co dostały fotki sukni na priva), że ślicznie wygląda. Aha - oczywiście nie obeszło się bez egzotycznego humoru i na wstępie powiedziałem, że ma fajne dwa lima pod oczami. Poprawiłem się zaraz bo to nie czas na takie żarty. Oczka były ślicznie pomalowane.
Pobłogosławieni ruszyliśmy w drogę do studia.

Studio...
Dotarliśmy do studia ESTE (aż na 4 piętrze chyba... :)). No i zaczęła się sesja. Tu w zasadzie nie ma co opisywać. Jak będą zdjęcia to się pochwalimy. Dodam może tylko, że pozowaliśmy w takim drewnianym stelażu z wisiorkami jakimiś. Potem poszliśmy do takiego starego samochodu. Następnie Zupcia kładła się na blacie przy jakimś lustrze. Było kilka zdjęć na łożu, przy stoliku z winem, na jakimś materacu i przy takich starych drzwiach :D - zapewne wiele to nikomu nie mówi, ale zobaczycie na zdjęciach.
No i jeszcze jedna rzecz. Znajomy, który przywiózł świadkową do studia wyszedł w trakcie zdjęć. Jak wrócił to mówi, że na dole jacyś robotnicy zrobili bramę. Już wyniuchali okazję. No wiec znajomy poszedł na dół do sklepu po alkohol co by nie było. Niestety alkoholu brak. No więc wychodząc powiedzieliśmy bramkarzom, że ślub był tydzień temu, a dziś tylko sesja. Zawiedzeni zdjęli bramę, która swoją drogą była zrobiona z biało-czerwonej taśmy budowlanej. Wyglądało na to, że uwierzyli. Jednak zorientowali się jak jest na prawdę jak mijaliśmy ich samochodem ze wstążkami...

Msza...
Przyjechaliśmy pod kościół. Wcześniej jeszcze zajechaliśmy do domu na nerwowe siku. W domu tłok bo oprócz bratowej i znajomych doszła ciocia z kuzynami. Przyszedł nawet pan spisać liczniki :). Załatwieni udaliśmy się pod kościół. Tam nakręciliśmy krótką wstawkę jak wypuszczam przyszłą żonę z samochodu i poszliśmy do kościoła. Standardowo podpisaliśmy cyrografy i czekaliśmy w przedsionku aż wszyscy wejdą. Zabiły dzwony, wyszedł ksiądz, pogadał z nami i zaprowadził przed ołtarz. Msza przebiegła szybko i sprawnie. Jak to w naszej parafii - pół godziny i po sprawie. W miedzy czasie zadzwoniły 3 komórki - żal. No ale trudno. Była też akcja z dzieciakiem.
Jak już Zupcia pisała ksiądz był super. Rozluźniał atmosferę. Jak podawał obrączki to jakoś tak dziwnym trafem zacząłem się łapać za moją - na co ksiądz szeptem do mnie "weź małą, małą...". Chwyciłem GPS'a i założyłem na palca mej małżonki. Nie obeszło się bez usilnego wciskania obrączki na palec, ale jakoś weszła. Zapomniałem tylko o pocałowaniu rączki Zupci po założeniu obrączki. Po założeniu obrączek ksiądz się nas spytał czy nerwy puściły, pośmialiśmy się trochę i wróciliśmy do ławek.
Aaaa... zapomniałbym, ale Zupcia już pisała - nasz czytelnik się rozczulił i stopniowo w trakcie czytania zanosił się płaczem. Na koniec wyrzucił z siebie "Oto Słowo Boże" i sprintem wrócił na miejsce. Był to jeden z tych bardziej wzniosłych momentów mszy. Z tego co się potem dowiadywałem od wujków i cioć to połowa płakała. Wszystkim się podobało.
@Anjuschka
Tak to był Radek :)
Dodam jeszcze, że przysięga przebiegła bezbłędnie. Nikt się nie pomylił.
...i po mszy
Na wyjściu obrzucali nas ryżem - mógł być chociaż oczyszczony bo od razu miałem białe plamy na garniturze. Obrzucali nas też monetami. Jeden raz fajnie. Drugi OK. Trzeci jak cię mogę. Ale czwarty odrzuciłem w kierunku, z którego nadleciały. W efekcie wręcz zamiataliśmy te monety i wrzucaliśmy do worka. Kapkę za dużo ich było.
Nadszedł czas na życzenia. Wszyscy nam życzyli dużo dzieci - ze dwa autokary by się nazbierały. Po życzeniach podszedł bezdomny i złożył życzenia w ich imieniu. Liczył zapewne na wódkę, której niestety nie dostał.

Dobosz...
Po przyjechaniu do hotelu udaliśmy się na salę weselną. W progu przywitała nas obsługa i ruszyliśmy korytarzami. Przed salą oczywiście powitanie przez rodziców. Zupcia trafiła na kieliszek z wódką. Od razu było widać po Jej minie. Potem jak wypiła szampana to już była lekko wstawiona :D. Moja żona ma ekonomiczną główkę, ale z drugiej strony na pusty praktycznie żołądek wódka i szampan każdego może podpić. W trakcie jak wchodziliśmy na salę Zibi załączył weselną muzyczkę (wtopa, nie jestem pewien czy pamiętam jak się to nazywało  ;D). Wypiliśmy toast i wszyscy siedli do obiadu. Tu na wejściu pierwsza wpadka hotelu - brak mapy z rozsadzeniem gości. Wszyscy chodzili i szukali swoich miejsc. Wczoraj niby się tłumaczyli, że za mały format przysłałem i że nie mogli tego wydrukować na większej kartce, ale z tego co widziałem to przed drugą salą też była taka mapa i nie był to wydruk tylko poprzypinane małe karteczki z imionami wokół atrapy stołu. No ale nieważne. Dostaliśmy za to cukierki firmy Dobosz :|.
Kolejnym minusem była śliska podłoga. Niby pastowali ją czymś, żeby była mniej śliska niż jest w oryginale, ale i tak pozostawiło to wiele do życzenia. W związku z tym nici z naszego ułożonego pierwszego tańca. Wykonaliśmy pierwsze dwie figury, a potem ruszyliśmy standardowym krokiem walca. Po drodze i tak kilka razy straciłem równowagę. Wszyscy mówili, że pięknie, niektórzy nawet niby chcą się na kurs tańca zapisać, część się nawet popłakała. A my (ja przynajmniej) trochę żałuję, że nie udało się zatańczyć zgodnie z planem. Pomijam wydaną kasę na przygotowanie tańca. Także pierwszy taniec to w połowie improwizacja.
Dalej już wsio się potoczyło samo.

Wnioski...
Ogólnie było super. Nawet ja trochę potańczyłem. Po mimo, że nie lubię tańczyć i nie umiem tańczyć przede wszystkim. No chyba, że wyuczony schemat i to z Zupcią :). DJ Zibi spisał się na medal. Polecamy go w 100%. Rewelacja. Super utwory. Świetnie prowadzona impreza. Wcześniej uprzedziliśmy, że będzie wujek od disco polo. Akurat nim się nie przejmujemy bo On tak ma :). I to jest na swój sposób zabawne :D.
Fotograf tez się spisał rewelacyjnie. W ogóle go nie było widać na tym weselu. Nie przeszkadzał na parkiecie. Potem nam tylko mówił, że dużo osób tańczyło bo ciężko mu było się po parkiecie przemieszczać, ale i tak był niezauważalny. Sesja w plenerze też odbyła się w bardzo miłej atmosferze. Na obecną chwilę szczerze możemy polecić pana Rafała. Zdjęcia też na pewno będą super.
Jedyne co pozostawiło niesmak to kamerzysta. Ale o tym już pisaliśmy.

No dobra... pora wracać do pracy :D.

Stay Heavy i oczekujcie na zdjęcia :P.

Pozdrawiam.

« Ostatnia zmiana: 29 maja 2009, 11:33 wysłana przez HeavyMetalGuy »