e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: 13.06.2009 - czy ja nie śnię? ;-)  (Przeczytany 5184 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009
Witam!
Skoro dziś jest dokładnie równy miesiąc do ślubu, postanowiłam założyć swoje odliczanko.  Wiem, że w porównaniu z innymi jestem bardzo spóźniona - kiedy już minęło "100 dni do" - ale pomyślałam, że warto gdzieś zapisać to wariactwo ostatnich dni :-) Dla innych i dla siebie - żeby zapamiętać dokładnie każdy szczegół.

Będzie mi bardzo miło Was tu gościć.  Mimo, że pewnie uważacie mnie za "nową", to ja Was już dość dobrze znam, bo spędziłam tu trochę czasu, chociaż raczej się nie udzielałam.

Moja love story zaczęła się dokładnie 10 sierpnia 2000 roku. . .  :-)

Offline anulla_p Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27-06-09
to ja chyba śnię bo jestem pierwsza!  :hello:



Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo głupie śpią w nocy to im się zbiera

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009
Widzę, że Tobie do ślubu pozostało niewiele więcej niż mnie - życzę zdecydowanie więcej spokoju niż u mnie :-)

Przy okazji - przedstawiam siebie i mojego narzeczonego :-)


Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
witam i ja dolaczam, zazdroszcze 100
ojoj ale gafa nie doczytalam do konca, ty bardziej zazdroszcze miesiaca. a zdjec nie mozesz wklejac, dopiero jak bedziesz miala 10 wiadomosci to bedziemy mogly cie zobaczyc

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009
Witam, pamela!

Dzięki za info o zdjęciach - właściwie tak naprawdę to nic a nic nie szkodzi :-) I chyba nie ma co zazdrościć miesiąca - ja bym najchętniej cofnęła czas przynajmniej o 3 miesiące, żeby ze wszystkim zdążyć :-)

Czas przejść do wspomnień.
Jak już wspomniałam, dla nas przełomowym dniem był 10 sierpnia 2000.  Miałam wtedy 17 lat.  Było upalne lato.  Właśnie wróciłam z wakacji we Włoszech, gdzie udało mi się świetnie wypocząć.  Nie miałam żadnego chłopaka.  Koleżanki, oczywiście, wszystkie już były pozajmowane, co u mnie powodowało straszne kompleksy.  Pewnie każda z Was to przechodziła - nieśmiertelne pytanie "co jest ze mną nie tak".  Z perspektywy czasu widzę, że przecież byłam jeszcze dzieckiem, ale wtedy bardzo to przeżywałam.

Tego dnia razem z przyjaciółką szukałyśmy prezentu na urodziny jej ojca i spacerowałyśmy po głównej ulicy w moim mieście.  Wreszcie wstąpiłyśmy do księgarni - a tam, niespodzianka - chłopak innej przyjaciółki za ladą.  Okazało się, że dorabia sobie w wakacje.  Od razu przedstawił nam swojego kumpla jeszcze z podstawówki, który pracował razem z nim - i wierzcie lub nie, ale mnie trafiło od razu! :-) :serce:
Chwilę rozmawialiśmy o różnych bzdurkach.  Wreszcie kolega zapytał o jakąś książkę, którą miałam w plecaku, więc spróbowałam ją wydobyć, ale - i może to też znacie - nie mogłam do niej sięgnąć, bo byłą przywalona portfelem, dokumentami, papierami i kto wie, czym jeszcze.  Wyciągnęłam więc dokumenty i poprosiłam Adama, żeby potrzymał przez chwilkę.  On się zgodził, ale oczywiście zaczął przeglądać zdjęcia legitymacyjne.  Ja się zawstydziłam i próbowałam mu je wyrwać, ale mi uciekł.  A ja co? Nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić go! Więc zaczęliśmy się gonić po tej księgarni, aż szefowa Adama przyszła i udzieliła mu delikatnej reprymedy.  ;) Było mi głupio, że przeze mnie tak wyszło, więc pożegnałyśmy się szybko i poszłyśmy.

Zajechałam do domu, kombinując, co zrobić, żeby móc tam wrócić ;D I Opatrzność nade mną czuwała - ledwo weszłam do domu, zadzwoniła inna przyjaciółka z propozycją spotkania.  Proponowała park, ale ja szybko ją przekonałam, żeby lepiej pojechać do centrum :D Pamiętam jak dziś, jak skakałam po domu w poszukiwaniu jakieś ładnej sukienki i jak na szybko obierałam ziemniaki i malowałam paznokcie :-)

Spotkałyśmy się znów w centrum miasta.  Zachodziłam w głowę, cóż bym mogła takiego dać Adamowi na przeprosiny - ciągle miałam wyrzuty sumienia.  I wymyśliłam - kupiłam mu nadmuchiwany balonik.  Pamiętam, że myślałam o czerwonym - żeby mu zasugerował siłę mojego uczucia, hihi ;) ;) ;) Ale pomyślałam, że to zbyt nachalne i kupiłam w końcu żółty.  Później się okazało, że Adam przechowywał balonik przez ładnych kilka tygodni  ;D

Jak teraz o tym myślę, to wydaje mi się to strasznie szybkie i strasznie śmieszne, ale wtedy naprawdę czułam, wpadłam po uszy, zakochałam się od pierwszego wejrzenia - i tak mi już chyba zostało. . .  :-)

Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
i ja się z chęcią dołączę;)

Offline margolka Kobieta

  • Chuck Norris
Hihi fajnie się czyta  ;) To ja chyba dłużej byłam dzieckiem, bo dopiero po 20 zaczęłam przeżywać, że nie mam chłopaka  :P

Chętnie się przylączę na ten ostatni miesiąc  :)

PS. Będziecie ślubować w dniu urodzin mojego narzeczonego   :Serduszka:

Offline anulla_p Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27-06-09
tak to jest jak się kogoś zobaczy i jak by piorun strzelił  ;D
a co do stresu muszę powiedzieć, że nie ma żadnego ale ja tak mam zawsze, stres zaczyna się "za pięć dwunasta"

i wejdź koniecznie tutaj: http://forum.e-wesele.pl/index.php?topic=11306.720
« Ostatnia zmiana: 14 maja 2009, 14:07 wysłana przez anulla_p »



Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo głupie śpią w nocy to im się zbiera

Offline asia555 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 18.07.09
to ja sie rowniez chetnie przylacze! oj niewiele czasu juz zotalo :)

Offline marta86star Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 18.07.2009

Też z chęcią dołączę do odliczania :)

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009
matrix0007, margolka, asia555, marta86star - witam, bardzo mi miło mi Was gościć! :D

Czas wracać do wspomnień :-)

Sytuacja po 1 dniu znajomości przedstawiała się następująco: ja wiedziałam, że to ten, ale on nie miał pojęcia, że to ta ;-) Moim zadaniem było przekonanie go, że jestem kobietą jego życia :D Zaczęłam snuć misterny plan.  Okoliczności były niezwykle sprzyjające: pomyślcie, jest sierpień, wakacje, mam mnóstwo wolnego czasu.  Ale za chwilę zacznie się szkoła a on - pracuje w księgarni! Mój supertajemniczy plan wyglądał następująco: skoro i tak muszę zrobić zakupy szkolne, podręczniki, zeszyty, itd, to rozłożę sobie je na raty i będę odwiedzać mojego wybranka.  Cóż, wtedy wydawało mi się to świetną przykrywką, jakoś nie wpadłam na to, że mój plan widoczny jest jak na dłoni ;-)

Muszę dodać, że Adam miał wówczas dziewczynę.  Po czasie okazało się, że ten związek był na ostatnim zakręcie, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam.  Pamiętacie te huśtawki nastrojów na początku znajomości? U kogoś na forum to ostatnio czytałam - ta niepewność to jak stąpanie po cienkim lodzie.  Raz byłam w euforii, bo "on powiedział, że. . . " i ja sobie do tego dorobiłam całą filozofię i interpretację, a za chwilę miałam dołka, "bo on jest przecież zajęty. . . ".

Kumpel Adama, który z nim pracował - nazwijmy go "B" też miał swój udział w ogólnym zamieszaniu  :D Chyba próbował nas zeswatać, ale wszystko się tak gmatwało, że nikt już nie wiedział, o co chodzi ;-) Pamiętam, że raz zadzwonił do mnie jeszcze z księgarni i powiedział, że Adam chce ze mną rozmawiać.  Później się okazało, że Adamowi powiedział, że to ja chcę z nim rozmawiać :-) Takie to było wszystko śmieszne.

W trakcie któryś moich odwiedzin w księgarni dowiedziałam się, że A.  to mózg matematyczny, nagrody, olimpiady, itd.  Ja nigdy nie byłam ścisłowcem i pamiętam, że odbyła się taka wymiana zdań:
Ja: Ty - matematyk a ja - humanistka.  Jak my się w ogóle dogadujemy?
On: Bardzo prosto.  Bo przeciwieństwa się przyciągają.

I wyobrażacie sobie mnie? Od razu stwierdziłam, że jest do szaleństwa zakochany ;-) ;-) Niewiele mi było trzeba, prawda? ;D ;D ;D  Zresztą, przypuszczam, że same przeżywałyście takie historie :-)

Sierpień minął mi na kursowaniu autobusem tam i z powrotem.  Zaczęła się szkoła, a sytuacja nie posunęła się ani o krok do przodu (teraz mnie to nie dziwi, ale młodość niecierpliwa jest :D:D:D) Kumpel, który z nim pracował, chodził też do mojej szkoły i tak mnie karmił jakimiś strzępkami informacji, które jeszcze potęgowały moją huśtawkę nastrojów: "zerwał, nie zerwał, zerwał, bo się wyprowadza" i ciągle to samo.  Sama już nie wiedziałam, co o tym myśleć.

Pod koniec września wyjechałam na wycieczkę klasową.  Nie było mnie tydzień.  Codziennie dostawałam smsy z internetu - ale znów bez żadnych konkretów.  Koleżanki mnie podjudzały i nakręcały jak mogły ;-) Strasznie chciałam już wrócić.

I wróciłam.  W dniu powrotu - telefon! Dzwoni A.  I wreszcie proponuje. . .   :D :D :D

Offline marta86star Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 18.07.2009

Taka opowieść i przerwane w najlepszym miejscu :) jak w filmie :)

Czekamy na ciąg dalszy :)

Offline wiśniowa Kobieta

  • forumowy
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 30.05.2009
melduje się i ja :) fajnie piszesz Magda :)

Offline frezyjka81 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 10.10.2009
I ja dołączam, na ten ostatni miesiąc :)

Offline margolka Kobieta

  • Chuck Norris
Wracaj tu i pisz dalej!  :D

Offline selena Kobieta

  • Chuck Norris
    • o nas
  • data ślubu: 10.10.2009r.
To i ja się przywitam :-) Bardzo fajnie piszesz, świetnie się czyta :-)

Offline Diankusia Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 29.05
Ja też pozwolę się przyłączyć :) Super że już tak mało czasu zostało :)

Offline arvena Kobieta

  • zapaleniec
  • data ślubu: 25.07.2009
Kolejna fajna historia - chętnie poczytam :)

Offline asia555 Kobieta

  • forumowicz
  • data ślubu: 18.07.09
i co? i co dalej??

Offline anulla_p Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27-06-09



Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo głupie śpią w nocy to im się zbiera

Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
nie trzymaj nas tak długo w niepewności ;)

Offline Iga_ Kobieta

  • bywalec
  • data ślubu: 20.06.2009
witaj, bardzo fajnie czyta się tą Waszą historię
ale musisz się pospieszyć bo nie zdążysz nam przed ślubem wszystkiego opowiedzieć

 :tupot: :tupot: :tupot: :tupot: :tupot:

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009
Witajcie, wiśniowa, frezyjka81, selena, Diankusia, arvena! Cieszę się, że jesteście :-) Bardzo mi miło, że w ogóle ktoś to czyta :-)

Dobrze, skończyłam w momencie, kiedy dzwonił telefon :-) Mój A.  (jeszcze wtedy nie mój) dzwonił niby wypytać co i jak, jak było na wycieczce i tym podobne szmery-bajery, jak to się u mnie mówi.  Wreszcie zaproponował: "może byśmy się spotkali w większym gronie?" Miał na myśli B - swojego kumpla i jego dziewczynę, moją przyjaciółkę.  Mi serce trzepotało w piersi niemożliwie, umierałam ze szczęścia! I umówiliśmy się na wieczór.  Mieli po mnie podjechać razem samochodem.

Och, ileż ja się nakombinowałam, co takiego włożyć! Dobrze, że się nie malowałam wtedy i generalnie nie robiłam nic z włosami, bo myślę, że spóźniłabym się jakieś dwie godziny  ;) Byłam strasznie poddenerwowana, pamiętam jak zbiegałam po schodach, jak już po mnie podjechali, tata za mną zamykał a ja zawołałam, żeby mi życzył powodzenia  ;)

W samochodzie siedział Adasiek i B.  - bez mojej przyjaciółki.  Co się okazało? Że B nie próżnował w czasie naszej wycieczki klasowej i kogośtam sobie przygruchał, z kim miał się spotkać.  Byłam w strasznie niezręcznej sytuacji i nie ukrywałam swojego niezadowolenia - przecież przyjaźniłam się z jego dziewczyną, jak miałam zareagować? A.  starał się łagodzić sytuację.  Podjechaliśmy do Katowic, B zmył się do tej swojej nowej koleżanki a my weszliśmy do jakiegoś pubu (Drewniany Konik - wtedy tak się nazywał :-)).  Zamówiliśmy po coli (w końcu ja byłam niepełnoletnia, a Adam prowadził auto) i rozmawialiśmy o różnych "bzdurkach".  Co dziwne, rozmowa toczyła się gładko, bez dziwnych przerw.  Spędziliśmy tam godzinkę czy dwie (kompletnie nie pamiętam) i zaczęliśmy się zbierać.  Adasiek miał mnie odwieźć do domu.  Wtedy zjawił się B.  ze swoją koleżaneczką (ach, jaka byłam wściekła), więc odwieźliśmy najpierw ich do domu.  Potem Adam odwiózł mnie, ale jakoś nie śpieszyło mi się do wysiadania  ;D ;D ;D Siedziałam w tym aucie i nadawałam, jacy to faceci są wredni i zdradliwi :-) (w konteście B. ).  Adam mnie przekonywał, że nie wszyscy są tacy, że inni szanują swoje dziewczyny. . .  Wyobraźcie sobie, co czułam - serce mi podskakiwało przy każdym zdaniu!

Wreszcie nadszedł czas, żeby wysiadać - Adam poszedł ze mną i odprowadził mnie do drzwi do klatki.  Oparłam się o nie plecami - były zamknięte.  Podniosłam oczy w górę i widziałam Adama nad sobą.  Wierzcie lub nie, ale ja WIEDZIAŁAM, że on chce mnie pocałować.  Widać to było w jego oczach! A Madzia co? Zamiast się rzucić w ramiona, to stchórzyła!  ;D Tak się przeraziłam, że myślałam tylko, gdzie uciekać! ;-) Adam chyba zauważył popłoch w moich oczach, więc przytulił mnie tylko, pocałował w policzek, odwrócił się i zaczął iść w stronę samochodu.  A ja, z płonącymi policzkami, zarumieniona, z bijącym sercem wdrapałam się do domku.

W domu stwierdziłam, że większej idiotki nie widział świat :-)  :glupek: :glupek: :glupek:

Żeby już nie przedłużać, bo znów zaczniecie  :tupot: ;) Kolejnego dnia był telefon, potem kolejny, a potem umówiliśmy się na kolejne spotkanie.  Tym razem ja zaprosiłam go do siebie.  Akurat tak się zabawnie złożyło, że rodzice i mój brat, z którym dzieliłam pokój, szli do znajomych. 

Adam przyjechał, wszedł - elegancko ubrany, w jakieś szarej marynarce.  Siedliśmy na dwóch łóżkach naprzeciw siebie i rozmawialiśmy.  W powietrzu czuć było napięcie - chyba, że tylko ja je czułam :D Wiadomo było, że coś się musi zdarzyć wreszcie :-)

Po jakimś czasie przypomniało się, że mam artykuł o koncercie Inwazji Mocy w Krakowie - Adam tam był i ja też chciałam, ale mi się nie udało.  Adam przesiadł się na mój tapczan i usiadł obok mnie - razem czytaliśmy ten wycinek.  Ale żeby było wygodniej Adam objął mnie ramieniem :D Przypadek? Hihi!
Artykuł się skończył, rozmowa biegła dalej.  W pewnym momencie (pamiętajcie, że Adasiek cały czas mnie obejmuje) odchyliłam się do tyłu, bo za nami nad naszymi głowami wisiał zegar, żeby sprawdzić, która jest godzina.  Kiedy wracałam do normalnej pozycji, popatrzałam na Adama a on wtedy pochylił się nade mną i mnie pocałował :-) Ależ byłam zestresowana! Pamiętam, że wyszeptałam: " i stało się, co się musiał stać" :-) Po kilku chwilach rozmowy zapytałam o jego dziewczynę.  Odpowiedział: "to już skończone.  Zamykam stare sprawy zanim zacznę nowe. " Miałam przez pewien czas straszne wyrzuty sumienia z powodu tej dziewczyny.  Cieszę się, że potem znalazła sobie kogoś i od około 1,5 roku jest mężatką.  Historia dobrze się skończyła :-)

I tak, 14 października 2000 rozpoczęliśmy odliczanie kolejnych wspólnych dni.  Z perspektywy czasu stwierdzam, że strasznie szybko nam poszło  ;D Jednak jak się jest nastolatkiem, to pewne rzeczy zdecydowanie łatwiej przychodzą. 

Nie sądziłam, że będziemy tak długo razem.  Ba, nie sądziłam, że spędzimy wspólnie więcej niż miesiąc - uważam, że mam dość ciężki charakter.  A tu taka niespodzianka - nie dość, że on wytrzymuje, to jeszcze chce się żenić ;-) Ja zawsze mówię, że jak się znalazł jeden, który mnie chciał, to już go nie wypuściłam z rąk :-)

Tak wyglądały nasze pierwsze dni.  Z każdym miesiącem lepiej się rozumieliśmy i lepiej się dogadywaliśmy.  Ale słowo "kocham" nie padło aż do maja następnego roku - przywiązuję dość dużą wagę do tego słowa, nie chciałam, żeby oznaczało coś innego niż ma oznaczać.  Za to po maju słyszymy je od siebie w zasadzie codziennie :-)

Pozdrawiam twardzielki, które przez to przebrnęły :-) I przepraszam, że tak długo to trwało :-) Praca jednak zżera większą część życia a ja miałam jeszcze dziś kolejną przymiarkę sukienki! :-)

Offline MagdaN Kobieta

  • forumowicz
    • Nasza stronka ślubna
  • data ślubu: 13.06.2009
Przepraszam, że jeden pod drugim, ale przy poprzednim poście nie mam opcji "modyfikuj" - chyba się zagapiłam ponad przepisowe 5 minut ;-)

W każdym razie, skoro mam już całych 10 postów, to chciałam nas przedstawić  :) Może tym razem się uda  :)



Magda i Adam - małżeństwo za 29 dni :-)

Pozdrawiam!

Offline anulla_p Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27-06-09
właśnie  chciałam pisać, że jest już 10 postów a tu proszę niespodzianka i mamy zdjęcie, a opisałaś świetnie, ja aż poczułam te młodzieńcze niepełnoletnie wahania i euforie na zmianę, super  ;D



Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo głupie śpią w nocy to im się zbiera

Offline pamela Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 05.09.2009
jejku jaka niesamowita historia, jestem twardzielka, bo przeczytalam wszystko i wcale tak zle nie bylo, wrecz przeciwnie, a patrzac na wasze zdjecie, pierwsze co mi sie rzucilo w oczy to jaka wielka milosc widac z waszych oczu. bardzo fajna parke tworzycie.
aha, i chyba kazda z nas ma dosyc twardy ciezki charakter, z ktorym ciezko wytrzymac, ale ten jeden jedyny ksiaze wie jak sie dostosowac ;D
 :-* na dobranoc

Offline frezyjka81 Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 10.10.2009
Piękna historia!!!
Aż łezka w oku się kręci!!!
Teraz czekamy na relację z przygotowań!!!
Pozdrawiam i buźkę zostawiam  :-*

Offline matrix0007 Kobieta

  • maniak
  • data ślubu: 13.08.2011
pamela ma racje miłość z Was tryska:)

Offline anulla_p Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 27-06-09
ja czekam dalej, bo mi ciągle mało  ::)



Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo głupie śpią w nocy to im się zbiera

Offline margolka Kobieta

  • Chuck Norris
MagdaN śliczna historia  ;D