e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: Panowie Muzyka - rozkminki własne;  (Przeczytany 1821 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MGI1

Panowie Muzyka - rozkminki własne;
29 Kwietnia 2009, 14:10
Witam!

Liczba gości na weselu to tyle gustów.  Każdemu podoba się co innego.  Ważne aby czy to zespół czy DJ stworzył pewną więź z publiką i zbudował atmosferę wspólnej zabawy.  W pewnym momencie ludzie śpiewają czy to z zespołem czy z DJ-em prezentowane piosenki.  Zespół może przedstawić interesujące brzmienie, interpretacje.  Do tego potrzebne są ciekawe wokale, instrumenty a to niestety kosztuje.  Nie łudźcie się, że kapela, która gra z "doskoku" czyli członkowie dorabiają sobie poza normalną pracą w dzisiejszych czasach może coś wielkiego pokazać.  Oczywiście są takie kapele, które ćwiczą podobnie jak zawodowcy i robią to od lat.  Grałem w takiej kapeli ale w latach osiemdziesiątych.  Graliśmy cztery razy dancingi w tygodniu i odegranie wesela nie było problemem.
Ja mogłem sobie pozwolić żeby nie pracować, ćwiczyłem codziennie i dodatkowo grałem w kapeli rockowej z własnym repertuarem.  Teraz taka kapela (pięć osób), bo było nas pięciu kosztowałaby na prowincji minimum 3 tys.  a w dużych miastach 5 tys.  
Pojawił się nowy trend wśród DJ-i.  To śpiewający DJ.  Na własnym przykładzie wiem, że część z nich to dawni muzycy, którzy chcąc kontynuować pracę na takich imprezach, widząc spadek zainteresowania (ze względów finansowych) zespołami przedstawiają ofertę dużo tańszą.  Oprócz puszczania muzyki mechanicznej mając dobre playbacki czyli podkłady śpiewają utwory na żywo, idą do stołu z akordeonem, gitarą.  Starają się stworzyć podobną atmosferę jak przy kapeli.  
Naturalnie może czegoś tam brakować ale ogólnie jest to jakiś kompromis.
Jedno jest pewne.  Dzisiaj młoda wydaje przeważnie więcej na wynajęcie sukni ślubnej niż na muzykę.  Naturalnie wygląd to rzecz bardzo ważna nawet ze względów psychologicznych.  Dobre samopoczucie pary młodej to istotny element.  Jednak poza tym dwie najważniejsze rzeczy to kuchnia z obsługą i muzyka.  
Żadne wspaniałe scenariusze, wystroje, zabawy i inne otoczki nie załatwią tych dwóch rzeczy.
Grałem za granicą wesela jako muzyk, DJ i pomimo wcześniejszych awersji dotarło do mnie, że w Polsce jest inaczej i trzeba być dumnym bo takich imprez nie ma nigdzie.  Może ktoś powiedzieć, że Polacy piją wódkę, zataczają się itd.  Kochani, ale Polacy się bawią, tańczą i tej atmosfery nam zazdroszczą.
Kombinować na weselu można ale trzeba wiedzieć, że w u nas gość musi dobrze zjeść, rozluźnić się odpowiednim trunkiem i potańczyć.  Dlatego Drodzy Nowożeńcy, lepiej odpuśćcie pewne wydatki na mało ważne
dodatki a nie oszczędzajcie na kuchni i na muzyce.  W czasie wesela zrozumiecie, że nie ma nic ważniejszego.  Pożałujecie zaoszczędzonych pieniędzy jeśli zacznie ktoś wam rzępolić albo puszczać muzę nie do tańca albo zacznie podawać marne jedzonko.  Żadne światełka, ozdóbki nie pomogą.  Na dobrym weselu wszystko staje się nie ważne jeśli ludzie zaczynają śpiewać, tańczyć czyli szaleć.  To jest po prostu polskie wesele i nie zmieniajcie tego.
Wszystkim Nowożeńcom życzę udanej zabawy!




A mi się tam nic nie kręci.  I wcale nie uważam że to jest sensowny post.  Przynajmniej on nie przystaje do moich osobistych obserwacji.  Nie uważam że trend prowadzi w kierunku obniżania kosztów i oszczędzania na muzyce.  Wręcz przeciwnie, narasta moda na duże żywe składy.  Grają zespoły sześcio, siedmioosobowe i mają wypełnione kalendarze na 1,5 roku w przód.  O żadnym "spadku zainteresowania" nie ma moim zdaniem mowy.  Wesela grają coraz lepsi muzycy.  Młodzież dzisiaj ma nieporównywalnie większe możliwości kształcenia niż kiedyś, dostęp do materiałów, nut, instrumentów itd.  Dzisiejsi 20 - 25 latkowie grają naprawdę profesjonalnie, czytają nuty a'vista, mają doskonały warsztat i przede wszystkim jeszcze im się chce.  "Świecidełka" . . .  pewnie że same w sobie nie załatwią niczego, jednak jeśli dobry band jet podparty profesjonalną rampą z kilkoma ruchomymi głowami itp.   to efekt jest niesamowity, goście w szoku a MP może być gwiazdą imprezy "filmowego" formatu.  Strony sprzętowo-technicznej nie doceniają albo ci którzy nie mają o tym pojęcia albo nie mają możliwości finansowych bo sprzęt dla zespołu to dziś wydatek rzędu 100 000 zł (profesjonalny, nie świecidełka).  Piszę to z perspektywy 20 lat doświadczeń więc raczej wiem co piszę.  Nie zgadzam się też z opinią o polakach, nie pamiętam na weselu incydentu żeby ktoś się napił ponad miarę.  Nie miałem żadnej kłótni, bójki, nic z tych rzeczy.  Zgadzam się natomiast ze Polacy świetnie się bawią i rzeczywiście jest to powód do dumy.   :D
« Ostatnia zmiana: 2 Maja 2009, 13:00 wysłana przez liliann »

Offline Bartii Mężczyzna

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
29 Kwietnia 2009, 22:48



Popieram w 100%, pisałem o podobnych kosztach sprzętu i cenach usług w innym wątku, jednak nie każdemu to pasuje - powód? myślę, że wyjaśniłeś to jasno i zrozumiale... :)) Być może są wśród tych ludzi tacy co w tygodniu sprzedają skarpetki na pobliskim bazarku (nie obrażając nikogo) a w soboty dorabiają "po weselach" grając na sprzęcie rodem z PRL z adekwatnym poziomem wokalnym i merytorycznym "a do tego pojeść i wypić można..." - prawdziwy raj - fakt być może dla niektórych taaaki tani zespół to gratka i super - najważniejsze jest zadowolenie klienta, jednak różni ludzie, różne potrzeby - rynek jest na szczęście nie tylko zróżnicowany (przez co są ciekawe alternatywy), ale i coraz bardziej wymagający i z reguły Ci, którzy oferują "więcej" nie muszą martwić się o terminy a tym bardziej dorabiać sprzedając bieliznę kategorii III made in china... Jeśli ktoś traktuje granie jak pracę rzemieślniczą, to nigdy nie rozwinie skrzydeł i nie podniesie jakości swych usług wzbogacając i uatrakcyjniając je w ciekawy sprzęt (który ma obecnie coraz większe znaczenie) oraz w inne ciekawe rozwiązania merytoryczne, które w dodatku z roku na rok będą ewoluowały, podobnie jak jakość i moc... ruchomych główek:)) A "rzemieślnik"? Zawsze powie, że dobry sprzęt i wysoki poziom merytoryczny niepijącego w dodatku zespołu jest be... a on będąc 5x tańszy i tak najlepiej bawi ludzi:)
« Ostatnia zmiana: 2 Maja 2009, 12:57 wysłana przez liliann »

Offline obserwator

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
30 Kwietnia 2009, 13:36
Czytając Was to się zastanawiam na jakim Wy świecie żyjecie. Takie zespoły o których piszecie, grających po weselach jest tyle co kot napłakał. Nie spotkałem się z zespołem grającym na weselu na sprzęcie wartym 100 tysięcy złotych. Taki kit to możecie wstawiać naiwniakom. Pisząc takie posty wprowadzacie w błąd ludzi, którzy akurat szukają zespołu. Owszem są zespoły, które mają jeszcze droższy sprzęt, ale One nie grają po weselach. A co do PRL-u to zapewniam Was, że w tym nieciekawym czasie było wiele świetnych zespołów grających tzw. chałturę. Wiele zespołów grało do kotleta, a później zrobili karierę. Jak muzyk będzie do d..y to mu żaden porządny sprzęt nie pomoże.

Offline Bartii Mężczyzna

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
30 Kwietnia 2009, 16:57
Czytając Was to się zastanawiam na jakim Wy świecie żyjecie. Takie zespoły o których piszecie, grających po weselach jest tyle co kot napłakał. Nie spotkałem się z zespołem grającym na weselu na sprzęcie wartym 100 tysięcy złotych. Taki kit to możecie wstawiać naiwniakom. Pisząc takie posty wprowadzacie w błąd ludzi, którzy akurat szukają zespołu. Owszem są zespoły, które mają jeszcze droższy sprzęt, ale One nie grają po weselach. A co do PRL-u to zapewniam Was, że w tym nieciekawym czasie było wiele świetnych zespołów grających tzw. chałturę. Wiele zespołów grało do kotleta, a później zrobili karierę. Jak muzyk będzie do d..y to mu żaden porządny sprzęt nie pomoże.

Żyjemy w XXI wieku :) forum jest po to by dyskutować, więc dyskutujemy - nie znam muzyka dysponującego świetnym sprzętem i będącego do .... jak to ująłeś - tu jedno wynika chyba z drugiego. Dyskusja na forum pokazała, że w Twoich stronach ceny i wymagania różnią się od pewnych standardów np na Śląsku. Najważniejsze jednak byś miał zlecenia i dawał radość klientom, jeśli tak jest to świetnie i oby tak dalej:) a co do droższych kolegów - myślę, że to głównie rynek narzuca kierunek rozwoju i wzbogacania oferty, gdyby nie było takiej potrzeby to każdy grałby z "kasprzaka" i było by dobrze...  ;D

Offline obserwator

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
30 Kwietnia 2009, 17:21
Nie wiem jak nazywasz osobę "grającą" z automatu. Klawisze może mieć z górnej półki, nagłośnienie także, a umiejętności nijakie. Jak takiego muzyka poprosisz, aby zagrał Ci coś czego nie ma na dyskietce to już Ci nie zagra. Dlatego więc z Twoim stwierdzeniem się nie zgadzam, że jak ma się świetny sprzęt to i umiejętności też. Oczywiście są też wyjątki . Ale przykre jest to, że takich pseudomuzyków jest więcej . Jeśli chodzi o klimaty Śląska to je znam jak znam też klimaty innych regionów Polski. Trochę się jeździ :D

Offline MISIEK Mężczyzna

  • Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej
  • zapaleniec
  • Total likes: 0
Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
30 Kwietnia 2009, 17:46
Brawo Panowie  - ślicznie polemizujecie , a teraz grzecznie wracamy do tematu  ;)

Offline obserwator

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
30 Kwietnia 2009, 19:06
Misiek jak chcesz to możesz się dołączyć :D Ale tak na serio to jesteśmy w temacie. Tematem jest DJ czy orkiestra. Na temat orkiestry i kosztów utrzymania powiedzieliśmy sobie prawie wszystko to może teraz ktoś poruszy temat DJ-a. Kiedy będą omówione obie strony to wtedy będzie łatwiej podjąć, a może świadomiej podjąć decyzję. Ty, jako fachowiec w tej branży już podjąłeś decyzję i działasz(tak sądzę ;)) Uważam, że z Bartii-m prowadziliśmy rzeczową dyskusję, dzięki której osoby nie będące w temacie coś ciekawego się dowiedziały.

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
1 Maja 2009, 01:19
Witam!
Czytając to co napisał MGI1 w zasadzie nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że jego wypowiedź jest w opozycji do mojej a tak naprawdę nie.  Mi chodziło o trend wśród organizujących oprawę muzyczną.  DJ-e którzy mieli do czynienia z muzyką starają się jak najbardziej zbliżyć do klimatów, które może zapewnić tylko kapela. 
Czyli ten trend dotyczy DJ-ów aby urozmaicać swoje występy bo mieli kiedyś styczność z muzyką i teraz to wykorzystują.   A że trudno teraz zorganizować 5-6 osobową kapelę w miejscowości na Mazurach, to robią to co robią. 
Stąd młodzi, zdolni uciekają i nie ma tu żadnego zainteresowania kapelami za 5-6 tysięcy zł.  Jeśli mieliby zagrać 2 - 3 razy w roku za 2500 to lepiej sobie darować i samemu pracować zarabiając jakieś pieniądze, które pozwolą w minimalnym stopniu realizować się.  Kiedyś w miejscowości pięciotysięcznej było parę kapel grających na weselach.  Dzisiaj tyle może jest w całym województwie.  To, że młodzi grają lepiej, są lepsze warunki to bardzo dobrze.  Jednak czy oni pchają się do grania. . .  no nazwijmy to po ludzku " chałtury" ? Chyba raczej nie.  To, że dobrzy muzycy grają na weselach to tylko świadczy o braku miejsca dla nich w show biznesie na większej scenie.  Nie ma u nas rynku zespołów "coverowych".  Oglądając to w Niemczech, gdy na dni jakiegoś miasta rozstawiali sceny dla zwykłych kapel tak jak u nas na przyjazd wielkiej gwiazdy, zazdrościłem niesamowicie.  No ale niestety u nas rynek jest za biedny.  Wracając do tematu, nic nie pisałem o bójkach na weselach także ten argument chyba nie odnosił się do mnie.  Ja może podam ceny jakie panują na prowincji.  Zespół (oczywiście grający z podkładów) to wydatek 1200 - 1500 na trzy osoby.  I więcej nie zapłacą chyba, że domontujesz do tego perkusistę bo coraz częściej o to pytają.  W jaki sposób zarobisz na rampy gdzie reflektor kosztuje 150 zł a trzeba ich z 8 do tego jakiś sterownik, żarówki a sala na której grasz nie ma sceny itd.  itd.  W zasadzie to czemu wesele ma wyglądać jak koncert kapeli popowej? Czy w filharmonii też powinny rozbłysnąć mrugające światła?
Czy powinny rozchodzić się dymy na koncercie muzyki barokowej.  Wesele to tradycja a nie show.   Jeżeli pojedziecie do Grecji na wesele chcielibyście słuchać jazzowej kapeli z Aten czy lokalnych muzykantów grających  z dziada pradziada folkową muzę.  Najlepiej pewnie aby byli i ci i ci drudzy no ale ich może stać na to, nas nie.
Drogi MGI1, bardzo mnie cieszy, że w twoich rejonach zainteresowanie dużymi składami wzrasta.  Być może dojdzie to i na prowincję.  Mam taką nadzieję.  Po mizernych latach może wreszcie coś się ruszy.  W muzie powtarza się moda co ileś lat i teraz chyba przychodzi czas na większe składy.  Życzę tego wszystkim Nowożeńcom, muzykom i gościom.
Pozdrawiam serdecznie!
Aziard
  

Offline obserwator

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
1 Maja 2009, 17:43
aziard zgadzam się z Tobą! :brawo_2:

Offline MGI1

Odp: DJ czy ORKIESTRA ???
5 Maja 2009, 09:38
Cytat: aziard link=topic=16004. msg902181#msg902181 date=1241133545
Witam!
Czytając to co napisał MGI1 w zasadzie nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że jego wypowiedź jest w opozycji do mojej a tak naprawdę nie.   Mi chodziło o trend wśród organizujących oprawę muzyczną.   DJ-e którzy mieli do czynienia z muzyką starają się jak najbardziej zbliżyć do klimatów, które może zapewnić tylko kapela.  
to może ja to odczytałem niezgodnie z Twoją intencją.
Cytuj
Czyli ten trend dotyczy DJ-ów aby urozmaicać swoje występy bo mieli kiedyś styczność z muzyką i teraz to wykorzystują.    A że trudno teraz zorganizować 5-6 osobową kapelę w miejscowości na Mazurach, to robią to co robią.  
Tez prawda, ale "to wszystko polega na chciejstwie" jak mówi mój basowy  ;)
Cytuj
Stąd młodzi, zdolni uciekają i nie ma tu żadnego zainteresowania kapelami za 5-6 tysięcy zł.
No tu już bym taki pewny nie był, ale skoro tak to nic dziwnego, że ludzie z Mazur ściągają duże składy z innych rejonów Polski  :)

Cytuj
  Jeśli mieliby zagrać 2 - 3 razy w roku za 2500 to lepiej sobie darować i samemu pracować zarabiając jakieś pieniądze
Wystarczy poczytać rocznik statystyczny (odnośnie danych demograficznych) żeby stwierdzić, że takie zdanie ma słabe podstawy.

Cytuj
Jednak czy oni pchają się do grania.  .  .   no nazwijmy to po ludzku " chałtury" ? Chyba raczej nie.
No właśnie, to jest kwestia podejścia do tematu.  Jeśli się traktuje wesele jak coś czego trzeba się wstydzić, jak "chałturę" to kiepsko.  Jeśli jednak jak rzemiosło wymagające doskonałego warsztatu, niosące z sobą "etos" bycia muzykiem, to już jest zupełnie inaczej.  I wiem z doświadczenia że może byc tak, iż młody muzyk jest dumny z grania w takim czy innym zespole obsługującym wesela.  Oczywiście to musi być odpowiednio wynagradzane.

Cytuj
To, że dobrzy muzycy grają na weselach to tylko świadczy o braku miejsca dla nich w show biznesie na większej scenie.   Nie ma u nas rynku zespołów "coverowych".

Tu się z Tobą zgadzam w 100% Tez uważam że to jest wielki problem naszego rynku muzycznego.  A właściwie jego braku.  O ile rynek usług typu wesela / eventy moim zdaniem jest całkiem prężny, o tyle klubów nie ma albo jeśli są to warunki do grania i stawki są żenujące.  Jeśli to się nie zmieni, nie zmieni sie i podejście.

Cytuj
nic nie pisałem o bójkach na weselach także ten argument chyba nie odnosił się do mnie.
No . .  to było takie rozwinięcie Twojej myśli z uogólnieniem  :)

Cytuj
Ja może podam ceny jakie panują na prowincji.   Zespół (oczywiście grający z podkładów) to wydatek 1200 - 1500 na trzy osoby.   I więcej nie zapłacą chyba, że domontujesz do tego perkusistę bo coraz częściej o to pytają.   W jaki sposób zarobisz na rampy gdzie reflektor kosztuje 150 zł a trzeba ich z 8 do tego jakiś sterownik, żarówki
Nie nie, nie o takich światełkach mówimy.  Porządny zestaw oświetleniowy na małe imprezy to wydatek rzędu 30 000 zł.  Wtedy to ma sens, inaczej szkoda zachodu.  Oczywiście to moje osobiste zdanie, domyślam się, że posypią się gromy, ja jednak pozostanę przy swoim.

Cytuj
W zasadzie to czemu wesele ma wyglądać jak koncert kapeli popowej? Czy w filharmonii też powinny rozbłysnąć mrugające światła?

Nie musi tak wyglądać.  Może, jeśli MP tego oczekuje.  Ale nie musi.  Natomiast możliwości wykorzystania oświetlenia są tak ogromne, że aż trudno sobie wyobrazić jak co może wyglądać wesele.

Cytuj
Czy powinny rozchodzić się dymy na koncercie muzyki barokowej.
Nie wiem, to zależy od reżysera koncertu, ale też nie zdarzyło mi się grać muzyki barokowej do oczepin, więc . . .  

Cytuj
Wesele to tradycja a nie show.

Wesele to to, czego sobie zażyczy MP.  Jeśli sobie zażyczy show to będzie show, jeśli góralskiej biesiady, to będzie biesiada, jak muzyki barokowej to sobie wynajmie kwartet smyczkowy w strojach z epoki i będzie barok.  Nie generalizujmy.  Zamykanie się w stereotypach do niczego sensownego nie prowadzi.  A stereotyp wesela z akordeonem i bębnem między stołami wcale nie musi być uniwersalny.  I nie jest.

Cytuj
 Jeżeli pojedziecie do Grecji na wesele chcielibyście słuchać jazzowej kapeli z Aten czy lokalnych muzykantów grających  z dziada pradziada folkową muzę.   Najlepiej pewnie aby byli i ci i ci drudzy no ale ich może stać na to, nas nie. 
Nie ma żadnego powodu, żeby zespół zaczął wesele jazzowym setem a potem w regionalnych strojach zagrał np.  set podhalański czy łowicki, czy jakikolwiek inny, może mazurski  ;) Bo to polega na czym ? Tak ! Na "chciejstwie" !

Cytuj
Drogi MGI1, bardzo mnie cieszy, że w twoich rejonach zainteresowanie dużymi składami wzrasta.   Być może dojdzie to i na prowincję.   Mam taką nadzieję.
Mam dla Ciebie dobrą nowinę: To na "prowincji" jest od dawna, tylko prowincjonalni muzycy nie zauważyli tego faktu.  Zespoły z "metropolii" grają więcej na "prowincji" niż w tychże metropoliach a wspaniałe MP z prowincji, osłuchane, niebanalne,  z pomysłami na własne wesele, płacą często ciężkie pieniądze za sprowadzenie zespołu z drugiego końca Polski bo u nich takiego nie ma.

Cytuj
Po mizernych latach może wreszcie coś się ruszy.   W muzie powtarza się moda co ileś lat i teraz chyba przychodzi czas na większe składy.   Życzę tego wszystkim Nowożeńcom, muzykom i gościom. 
Pozdrawiam serdecznie!
Aziard
Wybacz ale ja ciągle nie widzę tej mizerii.

Ojoj, się rozpisałem.  Ale dyskusja jak dla mnie ciekawa jest niezmiernie.  Bardzo proszę tylko nie traktować moich wypowiedzi jako osobistych przytyków, ot, punkt widzenia z którym przecież nie trzeba sie zgadzać  :)
  

Offline obserwator

cytat ... [b]porządny zestaw oświetleniowy na małe imprezy to wydatek rzędu 30 000 zł.  Wtedy to ma sens, inaczej szkoda zachodu[/b].  Oczywiście to moje osobiste zdanie, domyślam się, że posypią się gromy, ja jednak pozostanę przy swoim.

Być może , że masz racje, tylko jaki sens jest w tym żeby mieć taki sprzęt na weselu na którym jest kamerzysta ze swoim oświetleniem (małą elektrownią). W czasie kręcenia kamerą wszystkie efekty świetlne biorą w łeb, praktycznie do godz. 1,00, w nocy, a nawet później, bo o tej porze kamerzysta nas opuszcza. Dopiero wtedy można wykorzystać zestaw oświetleniowy warty 30 tyś. zł. Jeżeli zespół posiada taki sprzęt to jasną rzeczą jest, że sobie za niego coś niecoś liczy i trzeba mu za to zapłacić. On się po prostu musi zwrócić. Jeżeli widoczne efekty tego sprzętu bedą dopiero grubo po północy to ja bardzo dziekuję, nieskorzystam.


Offline MGI1

Po pierwsze profesjonalny kamerzysta nie potrzebuje elektrowni (sprzęt znowu niestety).
Po drugie, że się sprzęt musi zwrócić - święta racja, musi się nie tylko zwrócić ale zarobić na nowy - jak wszędzie.
Po trzecie, żeby było wszystko widać przed północą wystarczy jeden prosty zapis w umowie.
Po czwarte wreszcie: jaki sens ma wspaniały romantyczny bal na którym wszyscy goście siedzą jak w solarium pod tysiącwatowymi halogenami ? Klimat i nastrój, nic dodać nic ując  ;D

Ale tak na dobrą sprawę ja nie zauważyłem tu jakichś problemów, być może mam przyjemność pracować wyłącznie z zawodowcami w branży video . . .

Offline obserwator

Ja nie przedstawiałem tego jako problem tylko dawałem do zrozumienia, że i tak się zdarza. Jednak najczęściej w praktyce  jest tak, że przynajmniej ja spotykam się w wiekszości z kamerzystami, którzy rozstawiają swoje halogeny. Być może, że Ty masz więcej szcześcia ode mnie i spotykasz samych zawodowców ;). Krótko mówiąc jesteś dzieckiem szczęścia, tylko pozazdrościć. A na koniec ,o jakim zapisie w umowie mówisz? Jak wiesz papier wszystko przyjmie, tylko co potem? Jeżeli chodzi o zwrot kosztów to oczywiście, że tak. Wszystko co się kupuje powinno na siebie pracować i zapracować na nowy sprzęt, to jest normalne.

Offline MGI1

Znajomy zespół pisze w umowie, że co drugi set będzie wykonywany przy wygaszonym oświetleniu lub oświetleniu małej mocy - kinkietach etc.  Wilk syty i owca cała.


Offline obserwator

A co na to kamerzysta, który akurat jest wybrany przez PM ma te nieszczęsne halogeny i nie może być inny. Rodzi się tzw. konflikt interesów. :drapanie:

Offline MGI1

Noooo . . .  dobrze jest chronić swój interes  ;)

Ale w tym przypadku moim zdaniem niczyj interes nie jest zbytnio wystawiony na szwank.

Offline obserwator

Nie zawsze obie strony dogadują się w takim przypadku. Widok kamerzysty siedzącego przy stole przez cały blok muzyczny trawjący około 1 godz. nie jest budyjący. A takich bloków byłoby kilka. Nie wiem czy jakikolwiek kamerzysta na to by poszedł. Po pierwsze byłoby to odebrane, że się opyla i nie ma chęci do roboty, a po drugie nie miał by zbyt dużo materiału do obrobienia. Zespół natomiast byłby OK bo cały czas by grał, a,  że nie byłoby co jakiś czas efektów świetlnych, zapewniam Cię ,nikt by nawet nie zwrócił na to uwagi. Morał jest z tego jest taki, że nie zawsze można wykorzystać taki sprzęt na weselu. Znam zespoły, które zainwestowały grube pieniądze  i teraz tego żałują. Po prostu kapelom weselnym nie opłaca się inwestować takich grubych pieniędzy na taki sprzęt. Coś takiego sprawdza się na dyskotekach czy też koncertach. ;)

Offline MGI1

Wiesz, trudno mi napisać cokolwiek jak tylko to, że na 50 imprez jakie w ubiegłym roku obsłużyliśmy, rzeczy o których piszesz nigdy nie były problemem. Może gdzieś są, może jakieś zespoły mają z tym problem. Nie wiem.

Konkluzja jest jedna, niech każdy idzie swoją drogą a rynek jest sędzią sprawiedliwym.

Offline obserwator

Nie wierzę, ale powodzenia ;D

Offline MGI1

Nie wierzę, ale powodzenia ;D

Twoje prawo, jeśli Ci się z tym żyje łatwiej ...

Również   :)

Offline obserwator

Aż tak emocjonalnie do tego nie podchodzę ...  ;)

Offline MGI1

Super, to zdrowo  :)


Offline obserwator

Miło mi się z Tobą rozmawiało. Pozdrawiam :pijaki:

nie taki swiety sebastian

  • Gość
zajmij sie Pan Panie  "obserwator" cwiczeniem i organizacja pracy a nie pisaniem glupot co sie komu oplaca a co nie,
bo wkrotce to nie bedzie Panu zaden sprzet potrzebny.
same umiejetnosci nie wystarcza , przypominam ze to juz jest 2009 rok a nie lata PRL-u
to inna epoka wiec tez inne wymagania
zreszta . . . .



Offline obserwator

Panie nie taki swięty sebastian pisząc Pańskim językiem, stwierdzam, że jesteś pan .... z którym nie ma sensu polemizować bo  tak i tak Pan nie zrozumiesz. Jeżeli napiszę jeszcze wiecej na Pański temat to obawiam się, że zostanę zbanowany, czego bym sobie nie życzył. Szkoda strzępić sobie języka. Żegnam i nie oczekuję odpowiedzi. Z góry przepraszam Moderatora.

Offline MGI1

A tak było miło i kulturalnie  :-[

Offline obserwator

Też tak uważam :D