e-wesele.pl

social media

Autor Wątek: jak radzilyscie sobie z trenem w kosciele  (Przeczytany 9257 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline magdak

  • użytkownik
dziewczyny napiszcie prosze jak wam poszlo z trenem podczas przysiegi slubnej. Wejscie z trenem bedzie super ale co dalej podejsc do oltarza tez mysle nie problem ale jak sie odwrocic i zejsc spowrotem na miejsce, czy bede musiala sie platac i szukac tego aby zalozyc na palec czy raczej postarac sie lagodnie odwrocic uwazajac aby nie nadepnac trenu i nie wywinac koziolka!? troche w domu poprobuje ale napiszcie mi czy mialyscie z tym jakis problem i jak sobie dalyscie rade, moj tren ma ok 1-1,5 dlugosci i jest dosc szeroki

Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Ja nie miałam z tym wogóle problemu , tak jak by go nie było , a był  dłuższy niż twój !!!! Jakoś tak jest , że sam się układa i nie przeszkadza . Oczywiście musisz powiedzieć świadkowej , aby go pilnowała itd . Bałam się jak będzie wyglądało podejście do ołatarza , po paru schodkach z tym trenem , ale było ok. Bardzo ładnie wyglądać będzie tren przyczepiony do paluszka podczas pierwszego tańca :D
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline Madzialena Kobieta

  • Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego...
  • maniak
  • data ślubu: 17.09.2005r.
Cytat: "magdak"
dziewczyny napiszcie prosze jak wam poszlo z trenem podczas przysiegi slubnej


 nie będę sobie musiała radzić z trenem, nie będę musiała myślec o tym,zeby się w niego nie zaplątać itp, a to wszystko dlatego, ze na szczęście zadnego trenu mięć nie będę.. bo i po co :lol:
   na szczęście sukieneczkę też mam równej długości z każdej strony, więc nic mi się plątać między nogami nie będzie :mrgreen:

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
w moim przypadku tren był rozpuszczony w kościele i podczas zdjęć... w kościele siedziałam "półdoopkiem" na krześle a tren rozłożony był z boku..

przed 1szym tańcem poszłyśmy ze świadkową do pokoju i tren został upiety... wzmocnienia (podwójne troki) zdały egzamin rewelacyjnie.. wszystko pieknie sie trzymało i nie przeszkadzało w tańcu)

Offline Pyrdulka

  • entuzjasta
No właśnie Madzielenko! No tren no problem  :Szczerbaty:  



Offline ela Kobieta

  • Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 13.08.2005
Cytat: "magdak"
dziewczyny napiszcie prosze jak wam poszlo z trenem podczas przysiegi slubnej


Dziewczyny , magdak pyta się o to jsk se radzimy z trenem a, nie jak se radzimy bez niego .
To, że się uśmiecham, śmieje i żartuje jak zawsze nie znaczy, że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest mi bardzo źle. -

Offline Pyrdulka

  • entuzjasta
Dobra,dobra.My bez trenu już się nie wtrącamy.Już uciekamy  :Uu:  



Offline Sophia

  • zapaleniec
Magda już co prawda po ślubie, ale może innym się przyda. Na szczęście tren układa się sam. też się martwiłam przed ślubem, okazało się, ze zupełnie niepotrzebnie, nawet siadając zostawał na boku. w nic się nie zaplątałam, chociaż mój tren miał z półtora metra długości. suknie z trenem sa śliczne, to takie moje subiektywne zdanie  :wink:  :mrgreen:


Offline demka Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 25 grudnia 2005
ja miałam mieć suknie bez trenu, ale jak weszłam do sklepu i wybrałam model, który szalenie mi sie podpobał okazało się, że ma on tren- niezbyt długi, ale zawsze tren... I teraz szczerze powiem, że taki tren jest faktycznie sliczniusi i bardzo sie cieszę, że takowy będę miała...
Nasza Oliwcia:

Nasza Lenka:

Offline koralik

  • forumowicz
tren nadaję sukni wyjątkowej oprawy- dlatego rozpatrywałam tylko takie suknie:)
radziłam sobie z nim dobrze, w kościele czy podczas chodzeia. był podpianay, tak że później był długości sukni. ale i tak ja tańcząc i omi patrnerzy w tańcu go troche deptali, wieć kombinowałam i zawijałam wokól ręki. było trochę męczenie sie, ale warto było!!

Offline obri Kobieta

  • Zosia jest już z nami! :-)
  • entuzjasta
Ja miałam tren niedługi i z lekkiej tkaniny, ale początkwoo sprawiał mi trochę kłopotu-po prostu bałam się, że sie pobrudzi-no i fakt już przed kościołem brzeg ogona był po prostu czarny  :( jednak raczej na to nei zwrócił uwagi-a w kościele był półmrok. W kościele nie było z trenem już żadnego problemu-sam się układał jak trzeba!
Ale szczerze mówiąc to podziwam dziewczyny z tymi długimi ciężkimi trenami-to jest prawdziwe wyzwanie!

Offline justyska Kobieta

  • bywalec
Ja rowniez bede miala tren mam nadzieje ze  nie bedzie mi sprawial wiekszego problemu :):):)

Offline martadu

  • użytkownik
tren i długo welon-powiedz cie mi czy sie nie zaplątałyscie? Ja ma spore obawy.... nie umiem sie w tym poruszac

Offline Welonka Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 22.03.09
Ja również planuję tren tylko taki nie za długi. . , bo akurat siostra na ślubie miała tren naprawdę długi, taki że z tył był noszony przez druhny i ciągnął się na prawie połowę kościoła. . to mimo wszystko trzeba było dużo uważać tym bardziej, ze na podłodze były świeczki. . jeden fałszywy ruch. .  na szczęście wszystko wyszło wspaniale, jak na dobrym filmie ;D

Offline aka82 Kobieta

  • nowicjusz
  • data ślubu: 1.09.2007
tren-odwieczny problem:-)
tak naprawde wystarczy odrobinka wiedzy,ale przede wszystkim naprawde dobrze poinstruowana  świadkowa. przed kościołem to ona rozkłada wam tren(na dywanie dostaje oporu i nie plącze sie). kiedy siadacie już na miejsca należy usiąść tak aby tren znalazł sie po waszej prawej stronie(tu również swiadkowa wam go układa jak już usiądziecie). no i najważniejsza sprawa-z trenem NIGDY nie chodzimy do tyłu-zawsze należy zakreślić łuk skręcająć w w którąś stronę,najlepiej tak zeby wasz przyszły mąż sie w niego nie zaplatał. . .                     
                                                            powodzenia. . . ekspedientka jednego z salonów ślubnych w w-wie. . .

Offline justyna85 Kobieta

  • Chuck Norris
  • data ślubu: 01.08.2009
a ja mam pytanko jak to jest z podpinaniem, czym i jak sie podpina takie suknie jak np.suknia ma takei do trzymania na palcu, bo tak do tanczenia cale wesele z rozpuszczonym trenem to raczej odpada ,tak na palcu tez raczej nie wygodnie najlepiej chyba podpiac ale jak? jak sie myle to mnie poprawcie :)

Offline monia

  • złośliwy skorpionek :)
  • Global Moderator
  • Chuck Norris
  • data ślubu: 04.06.2005
haftki, troczki.. ba.. nawet rzepy mozesz wykorzystać ;)

lepiej  podepnij.. nie bedzie isę majtał tanczacym pod nogami..

Offline anikaa Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 2.08.2008
Koniecznie podpiąć! Przychylam się do zdania Zuzy - sama suknia to już wyzwanie, a co dopiero tren!!! Dla wszystkich, które są jeszcze "przed" a pójdą w sukience z trenem jedna rada: jeden guziczek, czy haftka to za mało, aby tren pozostał na swoim miejscu. Ja miałam 9 guziczków, każda pętelka była okręcona wokół dwa razy. Nie ma szans, żeby się odpięło. Tydzień później na weselu kuzynki bez przerwy szyłyśmy jej kieckę - okazało się, że cały satynowy tren ma utrzymać jeden maleńki guziczek. Koszmar!!!! I jeszcze jedno - obowiązkiem jest igła z nitką. Bez tego ani rusz!!! Powodzenia!

Offline anikaa Kobieta

  • entuzjasta
  • data ślubu: 2.08.2008
Tasiemki to jest w ogóle chyba najlepsze rozwiązanie - najtrwalsze. Oprócz guziczków miałam jeszcze dwie dodatkowe. Mocno związane dają naprawdę wyjątkowy komfort. Sposób upięcia mojego trenu nie był może skomplikowany, ale w salonie moja Mama dostała instrukcje i pokaz, jak się to powinno robić. A potem trenowała świadkowa. Na początku nie było to proste, ale z czasem zajmowało kilka sekund  :)

Offline martadu

  • użytkownik
Ja miałam tez suknie z trenem. Cały czas tren miałam podpiety (4 guziczki) jdynie w kosciele był rozwiniety i układał sie nisamowicie. Nie sprawiał tez zadnych problemów przy poruszaniu sie, w ogóle na niego nie zwracałam uwagi. Jezeli jeszcze raz miałabym wybierac suknie slubna- to tylko z trenem!